IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala koferencyjna Rady Uczniów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 225
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Sala koferencyjna Rady Uczniów    Czw Kwi 28, 2016 5:11 pm



Rada Uczniow


Sala, gdzie Rada Uczniów spotyka się, aby wszystkie sprawy uczniów przedyskutować. Zresztą, nie tylko. Jest to również miejsce, gdzie spędzają po prostu wspólnie czas, a gdzie wstęp mają tylko i wyłącznie oni, bądź inni uczniowie na wyraźne zaproszenie. Jest to niewielkie pomieszczenie urządzone z rozmachem. Oprócz standardowego wyposażenia jak parę ławek i krzeseł, znajduje się tutaj również wygodna kanapa, stolik na kawę oraz kilka szafek z różnymi przedmiotami osobistymi. Ponadto na jednej z komód jest telewizor, co by umilić starszakom czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 46
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Sala koferencyjna Rady Uczniów    Sob Paź 22, 2016 6:24 pm

Idąc z trudem przygniata ciężarem tony papierzysk, które trzymała w dłoniach człapała powoli do sali konferencyjnej. Co prawda zgarnęła jeszcze do pomocy kolegę Zmorzaka, jednak uparła się by chociaż papiery zanieść w pojedynkę. Nie wiadomo zresztą z jakich dokładnie powodów. Yuki właśnie w tym momencie sama się zastanawiała nad głupotą własnej decyzji. Być może jakiś cichy głosik podszeptał jej by w ten sposób zaimponowała chłopakowi, bądź by nie przeginała wykorzystując go do wszystkiego. Na szczęście drzwi do sali powoli się zbliżały. "Już niedaleko, dasz radę!" pocieszała się optymistycznie. W końcu rzeczywiście stanęła już pod drzwiami. Nogą otworzyła drzwi z trzaskiem i wlazła do środka. Nie miała ochot martwic się co było kulturalne, a co nie. Zaraz te ważne materiały miały się walać po podłodze w przeciwnym razie. W końcu na horyzoncie wzroku wymęczonej dziewczyny pojawiły się ławki i biurko. Od razu do nich podeszła i upuściła na nie wszystkie klamoty. Usiadła na nie dosuniętym krześle i odetchnęła z ulgą.
- Ooo matko. Jakie to było ciężkie. Jakbym dźwigała jakieś opasłe tomiszcza będące kronikami tej szkoły. - Powiedziała wymęczonym głosem. Westchnęła jeszcze ponownie przez sam fakt tego, że teraz będzie trzeba się przez ten las biurokracji przedzierać i wypełnić wszystkie potrzebne rzeczy. "No błagam.. reszta to jacyś sadyści jeśli sadzili, że dam sobie radę w pojedynkę. To przecież okrutne." uznała w myślach. Po chwili spojrzała na drzwi i wchodzącego również do pokoju chłopaka. Na jego widok serce jej delikatnie przyspieszyło. Na szczęście udało się jej zachować zwyczajny spokój i nie dała po sobie poznać czegokolwiek. Poprawiła tylko włosy i naciągnęła ciut bardziej swoje i tak mocno rozciągnięte rękawy.
- Jak dobrze, że tu jesteś. Nie mam zupełnie pojęcia jak miałabym sobie sama z tym poradzić. Ci sadyści zrobili mi to specjalnie, mówię ci. Banda złośliwców. - Powiedziała w żartobliwym tonie zaczynając dzielić papiery na te, który zajmie się sama osobiście, a na te przy których Zmorzak sobie poradzi.
- A tak przy okazji, bardzo ci dziękuje za pomoc. Gdyby nie ty to bym tu została do jutra w tych wszystkich papierzyskach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Sala koferencyjna Rady Uczniów    Sob Paź 22, 2016 6:42 pm

Zdziwiła go prośba koleżanki z samorządu, jednak jakże mógłby odmówić pięknej damie w potrzebie? Szczególnie, że ta mogłaby się w niedługim czasie odwdzięczyć odpowiednio do podjętej decyzji. Ach, no tak. Nikt nie powinien pozostawać osamotniony w niektórych sytuacjach.
Ruszał za nią, uznając że skoro nie chciała pomocy w noszeniu tego wszystkiego, nie było problemu. Nie będzie nalegał. Jedynie schylał się co jakiś czas, aby podnieść jakąś zagubioną karteczkę.
Cóż za dziewucha... — rzucił pod nosem w swoim ojczystym języku, tuż przed wejściem do pomieszczenia. Tam od razu się uśmiechnął.
Albo niezwykle złośliwi, albo musisz się cieszyć u nich sporą zaradnością. Z pewnością nie pozostawiliby takiego natłoku pracy u osoby, która nie dałaby rady. Może czymś się popisałaś przed nimi? Powinnaś to potraktować jako komplement! — powiedział, spokojnie podchodząc do stołu i siadając tuż przy nim.
To najmniejszy problem. Jakbym mógł odmówić pomocy komuś z samorządu? W ogóle komukolwiek? Przecież chodzę do ostatniej klasy. Powinienem dawać przykład młodszym kolegom, dopóki mogę, nie uważasz? Chociaż z pewnością ty sama już dajesz przykład innym. W końcu jesteś bardzo odpowiedzialna. Zajmowanie się sprawami szkolnymi to nie byle co — mówił, zajmując miejsce obok koleżanki i spokojnie zaczynając przeglądać papiery. Nie wiedział, co dokładnie powinien z nimi robić... Cóż, prędko się powinien zorientować, nieprawdaż?
Czytał powoli, uznając że nie musi się nigdzie spieszyć. Mieszkał w akademiku, nie potrzebował dużo snu, a Blizna nie powinien dzisiaj złożyć mu żadnej wizyty. Nie musiał nigdzie się spieszyć.
Często masz tak bardzo zajęty czas? — powiedział, mając naturalnie na myśli te wszystkie spotkania samorządu, sprawy papierkowe, rozmowy z nauczycielami, organizacje... Sporo tego było. Jemu by się z pewnością nie chciało tym wszystkim zajmować.
Spojrzał na dziewczynę, chwilę się jej przyglądając. Wydawała mu się dziwna. Dlaczego się tak cały czas szczerzyła, uśmiechała... Utrapienie. No doprawdy. Zero powagi. Widywał ją na korytarzu, na apelach. Inni traktowali ją jako osobę do pomiatania i czarnej roboty? Widząc stos papierów, nie zdziwiłby się.
Jeśli chcesz, możesz mnie częściej prosić o pomoc. Nie zawsze będę w stanie ci jej udzielić, ale jakoś odciążyć na pewno... No to od czego zaczniemy? Sporo drobnych spraw tutaj jest, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 46
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Sala koferencyjna Rady Uczniów    Sob Paź 22, 2016 8:38 pm

- Hmm.. chyba nie zrobiłam nic takiego by tak pomyśleli. Choć możesz mieć trochę racji, można to w sumie potraktować jako komplement. - Odpowiedziała mu od razu. Raczej nie uważała by jakoś specjalnie się wysławiła przed wszystkimi jakąś specjalną pracowitością. No nie licząc tego, że była odrobinę klasyczną dziewczyną na posyłki. Nie przeszkadzało jej to jak na razie jednak, więc nie było z tym żadnego problemu.
- W sumie tak, chociaż nie nazwałabym się jakimś wielkim przykładem. To raczej przewodniczący zasługuje tak by o nim mówić.- Powiedziała z niezręcznym uśmiechem. Nigdy raczej by nie posądziła by ktoś mógł uważać ją za autorytet bądź przykład dla kogoś. Tak w sumie to nawet by się nie to wydawało nieco dziwaczne. Była tylko szarą myszką, dziewczyną z tła. Jakby ten świat byłby powieścią bądź jakimś filmem czy serialem byłaby zapewne ledwo widoczną postacią z tła. A przynajmniej ona tak uważała. Popatrzyła się ukradkiem na chłopaka. Był miły, bardzo miły. Nie podziewała się po nim takiej uprzejmości. Choć trochę miała wrażenie, jakby te komplementy były nieco nieszczerze. Oczywiście sama się upomniała w myślach, że nie powinna tak uważać. W końcu Zmorzak naprawdę postanowił jej pomóc i traci dla niej czas. Nie powinna go przecież więc posądzać o nie wiadomo co. Postanowiła się więc na pracy. A raczej wyjaśnieniem Edgarowi co należy robić z tym całym tałatajstwem. Bo w sumie ciężko by mu się pracowało jakby sam się musiał domyślić. Pokazała mu na przykładzie jak powinien te karty wypełniać, po czym przekazała część sterty właśnie dla niego. Starała się mu wydzielić tą mniejszą część przy tym. Trochę jej drżały przy tym ręce. No bo siedzieli tak blisko siebie, i rozmawiali ze sobą. I w ogóle.
- Czy ja wiem.. każdy ma w sumie nieco inne pojęcie często. Ale myślę, że tak. Z jednej strony to dosyć bardzo męczące. No, ale z drugiej czuje się potrzebna. Więc chyba nie jest aż tak źle. - Odpowiedziała po chwili zastanowienia przyciągając do siebie pierwszą kartkę. Starała się nie zwracać uwagi na to, kiedy poczuła, że na nią spogląda. Jeszcze by spaliła jakiegoś rumieńca czy coś. A to już by było zbyt oczywiste.
- Nie chce cię przemęczać i jakoś wykorzystywać. W końcu to moje obowiązki i nie powinnam jakoś zbytnio ich na ciebie trochę zrzucać prawda? To by było troszkę niesprawiedliwe. Ale od czasu do czasu miło by było wspólnie odwalić jakąś samorządową sprawę. - Odparła kiedy zaoferował jej swoja pomoc. Skupiła się po chwili na pracowaniu nad kartą. Po krótkiej chwili wypełniania odłożyła ją na tą przykładową, którą wypełniła wcześniej, tworząc w ten sposób stosik gdzie odkładane będą wszystkie wykonane karty. Przyciągnęła do siebie następną by zacząć ją wypełniać. Po chwili też powiedziała do chłopaka.
- W sumie i tak się będę jakoś musiała odwdzięczyć. No bo zostałeś dla mnie po szkole i w ogóle. W sumie mogłabym coś dla ciebie przyrządzić jeśli miałbyś ochotę. Jestem naprawdę niezła w wypiekaniu babeczek. Mówię ci, zdobywają serce każdego! Ale nie wiem w sumie czy jesteś gotowy już dostąpić tak potężnej siły słodyczy. To mogłoby być niebezpieczne w końcu. - Powiedziała uśmiechając się do niego.

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Sala koferencyjna Rady Uczniów    Sob Paź 22, 2016 10:42 pm

Robiło mu się powoli niedobrze na reakcje tej dziewczyny. No doprawdy... Jak można się było tyle szczerzyć i uśmiechać? Nawet łykała te ładne słówka, jakiej jej opowiadał. No doprawdy, były w tym momencie trzy opcje.
Pierwsza to osóbka niedowartościowana. Nie potrafi reagować na komplementy, więc niepewnie się z nimi zgadza, kombinuje w doborze słów, chichocze, płoszy się.
Druga to osoba kochająca komplementy. Stara się podkreślić na przekór, jaka to jej rola jest mniejsza, aby nasłuchać się większej ilości miłych słów.
W tę trzecią Zmora powątpiewał. Zakochana w nim panienka? Niemożliwe. Jeśli ktoś zachowuje się w taki sposób, zachowuje się przy każdym. Ach, irytująca osoba z tej dziewczyny.
Musisz zostać tak zasypana pracą, żeby czuć się dowartościowaną? — zapytał, zaskoczony. Nieco się zdziwił, co też doskonale było widoczne po jego minie. Zupełnie jakby nie wiedział jak powinien to odebrać. Cóż, czyli dziewczyna była... nieporadnym życiowym bachorem, który robił za popychadło? A przynajmniej tyle zdążył wywnioskować. Cóż, nigdy nie rozumiał podobnych ludzi. Bo w końcu jego ulubieni koledzy ze zwierzęcymi genami mieli uzasadniony lęk przed innymi, akceptowanie pomiatania nimi... To nimi pomiatano. Cóż, z pewnością Yuki by się prędko w nich wpasowała. A gdyby... tak ją wykorzystać? Ukazywać ją w szkole w świetle podobnym, w jakim jest większość czarnokrwistych, aby ona się do nich zbliżyła i w ten sposób czerpać z tego profity?
Nawet nie był świadom tego, że podczas swoich rozmyślań podparł policzek dłonią i wpatrywał się z niego niepokojącym uśmiechem w koleżankę. Cóż, teraz była kwestia jego myśli... Miał zbereźne, mordercze czy jeszcze jakieś, które dla Yuki pozostawały tajemnicą?
Dotarły do niego jakieś słowa o przemęczaniu. Machnął ręką, prostując się i wracając do kartek.
Żaden problem. Lubię pomagać innym — odpowiedział jedynie, a słysząc o babeczkach zerknął na dziewczynę z uśmiechem.
Och, naprawdę? Chętnie się kiedyś poczęstuję. Z czym dokładnie robisz babeczki? — zagadnął do dziewczyny.
Swoją drogą... Skoro reszta cię wręcz wykorzystuje... Dlaczego nie pomyślałaś o tym, aby zrobić im psikusa? Wiesz, jak są czasami jakieś papiery dotyczące chociażby czarnokrwistych... Co ty na to, żeby w nich trochę pogrzebać? Niech czarnokrwiści zyskają więcej praw podstępem. Ciężko odkręcić papierologie, prawda? Mieliby kłopoty... Ale gdyby chcieli coś zrobić tobie, stanąłbym za tobą. Moi rodzice mają spore wkłady w tę szkołę... Wiesz, gdybym stanął w twojej obronie, nikt by ci niczego nie zarzucił — powiedział, jednocześnie wypełniając kolejne papiery. Jakże fascynujące... Jak na razie wszystko dotyczyło tylko i wyłącznie ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 46
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Sala koferencyjna Rady Uczniów    Sob Paź 22, 2016 11:28 pm

- Co? Nie powiedziałam nic takiego. - Powiedziała zaskoczona jego pytaniem. Uśmiech znikł z jej twarzy, na której teraz odmalowało się zdziwienie. - Mogło tak zabrzmieć, ale nie o to chodzi. To nie tak, że mam ochotę przyjmować wszystko na swoja głowę by się dowartościować bo uważam się za nic nie wartego śmiecia. To była jedynie pozytywna strona tego, że mam masę pracy na głowie. Lepiej szukać pozytywne strony sytuacji niż negatywne prawda? - Zapytała obdarzając go chwilowym spojrzeniem po czym wróciła do pracy nad kartami. Wypełniała wszystko powoli i spokojnie. Chociaż nieco trudniej było się jej skupić przez obecność Zmora. W końcu był tuż tuż. Aż chciało się do niego cały czas zagadywać. No, ale wiedziała, że nie można być natrętnym. Tylko by go jeszcze spłoszyła swoim gadulstwem jak sporą ilość osób. Zwykle by się tym nie przejmowała, ale w tym przypadku.. była delikatna różnica. W pewnym momencie dostrzegła niepokojące zachowanie chłopaka i ciarki jej prawie przeszły po plecach. "Ciekawe o czym myśli.." - pomyślała jedynie na ten niecodzienny widok. Nie przejmowała się czy planuje morderstwo na niej, choć sposobność była rzeczywiście bardzo dogodna. W końcu była przekonana, że przecież nie mógłby czegoś takiego zrobić. Bardziej była zaciekawiona. Potrząsnęła w tym momencie głową i wróciła uwagą do kart, "Skup się na swoim zadaniu! Bo nigdy stąd nie wyjdziecie!".
- To miło z twojej strony. - Uśmiechnęła się po raz pierwszy od epizodu z zaskakującym pytaniem. - Nie powiem Ci, będziesz mieć niespodziankę. - Wystawiła do niego żartobliwie język. Już miała wracać uwagą po raz setny do pracy kiedy usłyszała dalszą część. Uśmiech po raz kolejny wyblakł na jej twarzy.
- Ahh.. no tak. - Powiedziała cicho. Następnie dodała głośniej, nadal z spokojem w głosie, spoglądając w oczy Zmorzaka. - Nie pociąga mnie jakoś ten pomysł. Wiesz, to nie tak, że obawiam się jakiejś zemsty i ich naprawdę nie cierpię. Nie zrobiłabym tak dlatego, że moim zdaniem nie wypada takich rzeczy robić. Wiem, że dla większości ludzi brzmię teraz jak mięczak, który nie umie się bawić. Nic na to nie poradzę, lubię być tym "porządnym człowiekiem". Nie chciałabym zepsuć swojej pracy tylko po to by komuś dokuczyć. Tak jak ty, lubię pomagać innym. Nie im szkodzić. - Uśmiechnęła się przepraszająco po czym dodała. - Rozumiem, że czarnokrwiści są niesłusznie traktowani. Mnie też to boli. Nie zamierzam być jednak nieuczciwa by im pomóc. Przepraszam cie bardzo, jeśli jest to dla ciebie ważne. - Po tych słowach wróciła ponownie do pracy. Martwiła się czy nie zabrzmiała zbyt źle. Nie chciała mu odmawiać, ale takich rzeczy nie mgła po prostu zrobić. Miała swoje zasady, których się trzymała. "Ehh.. mam nadzieję, że nie weźmie mnie za jakąś nudziarę czy coś w tym stylu.."

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Sala koferencyjna Rady Uczniów    Nie Paź 23, 2016 10:50 am

Ech, no i nic... Cholera. Czyli jednak nie uda mu się tak łatwo... Jednak, może z czasem namówi ją do wprowadzenia delikatnego zamętu? Na razie pozostawało zdobycie zaufania innych poprzez tę dziewczynę. Może chociaż na tyle się zda.
Słysząc jej przeprosiny, słowa, zdania... Nudził się. Jednak wystarczyło zdanie o traktowaniu czarnokrwistych. Spojrzał na nią zaskoczony i cicho się po chwili zaśmiał.
Lekko powiedziane, że niesłusznie. Powinni być traktowani znacznie lepiej! Wiesz... na pewno mieliby nieco mniejszy ucisk, gdyby ktoś z samorządu wstawiał się za nimi na spotkaniach i dyskusjach. Co byś powiedziała na zapoznanie się z kilkorgiem? Wysłuchaniu ich... Wiesz, oni chcą tylko móc spokojnie żyć. Nic więcej — zaproponował nagle dziewczynie. — Staram się z nimi rozmawiać, pomagać im... Ale wiesz, ja niedługo kończę szkołę. Na pewno przydałby się im ktoś jeszcze. Ktoś, kto mógłby pokazać też pierwszoklasistą, że ich wcale nie trzeba się obawiać czy ignorować... Co ty na to? Nie musiałabyś być wcale nieuczciwa. Wręcz przeciwnie! Wysłuchiwałabyś ich przecież. Może ktoś więcej by się do nich także przekonał? — mówił z uśmiechem. Chciał tę dziewuchę nakłonić do pomocy we własnych celach. Jednocześnie... będzie zdobywał informacje na temat tych wszystkich ludzi ze zwierzęcymi genami, nawet nie będąc już w szkole.
Spokojnie wrócił też do papierów, wypełniając je. Zerknął na nią kątem oka.
Nie musisz mi teraz odpowiadać. Zastanów się nad tym po prostu... dobrze? — poprosił, chcąc wydać się nieco mniej nachalnym w tej kwestii. Ach, nie powinien tak na nią naskakiwać. Na pewno popełnił błąd, decydując się na coś podobnego. Jednak już późno, pozamiatane. Powiedział to musi się jakoś jeszcze obronić.
Szło mu całkiem sprawnie wypełnianie papierów. Cóż, szybko czytał, szybko zaznaczał odpowiednie rubryczki lub coś w nie wpisywał. Nawet doszedł do momentu, w którym zaczął podbierać papiery z kupki dziewczyny. Zawsze uznawał, że lepiej wykonywać swą pracę jak najlepiej, ale i jak najszybciej. Dzięki temu szło znacznie szybciej. Nie dało się tego ukryć.
Chciałabyś się gdzieś przejść, kiedy skończymy? Jakieś naleśniki, może kawa czy herbata... — zaproponował raczej z przyzwyczajenia i faktu, że sam powoli głodniał. Lubił jadać w towarzystwie, w jakimkolwiek. Nudziło go wychodzenie na miasto samotnie. Nawet nie zastanawiał się nad tym, jak dziewczyna mogłaby odebrać podobne zaproszenie. Myślał w tym momencie głównie o sobie, nie o niej. Zresztą, była jakimś popychadłem z samorządu. Nic dziwnego, że go nie interesowała jakoś bardziej. Uznał, że nie jest godna jego uwagi. Ale za to łatwo można ją wykorzystać.
Oczywiście ja stawiam — dodał, aby rozwiać ewentualne wątpliwości koleżanki. Należał do osób, które jednak miały na tyle taktu, aby zaprosić i płacić. Tym bardziej przy kobietach. No i było go na to najzwyczajniej w świecie stać. Nie dało się mu odmówić, że sknerą nie był. Myślał głównie o sobie, ale nie chował pieniędzy tylko dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 46
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Sala koferencyjna Rady Uczniów    Nie Paź 23, 2016 3:43 pm

Słuchała go z zainteresowaniem, nie przerywając pracy nawet na moment. Jednocześni też zastanawiała się nad jego słowami. Zdecydowanie trafiła na człowieka bardzo pochłoniętego pomocy czarnokrwistym. Widać, że bardzo go ten temat zajmował. Trochę się jej skojarzył z tymi wszystkimi ekologami, obrońcami praw zwierząt i tego typu osobami. "Normalnie chodzący Caritas" - pomyślała sobie. Co prawda miała już nieprzyjemne doświadczenie z czarnokriwstymi, ale nie mogła tak o prostu odmówić pomocy. No bo jak.
- Nie muszę się nad tym zastanawiać. Jak dla mnie brzmi w porządku. Z chęcią zapoznam się z nimi, jeśli będą tego chcieli. I będę się wstawiać za nimi gdzie będę mogła. Właściwie to powinnam już chyba dawno zacząć tak robić. Jeśli jest coś co mogę zrobić by im pomagać, z chęcią będę to robić. W końcu zasłużyli sobie na równe traktowanie. - Odpowiedziała mu nadal wypełniając wszystko. Już na szczęście było coraz mniej do roboty. Dużą zasługę ma w tym chłopak, którzy szybko i sprawnie pracował, choć nie można zapomnieć, że i Yuki dużo zrobiła. Tak czy siak, optymistycznie zbliżali się coraz bliżej końca. Napewno będąc dalej niż już w połowie tego zajęcia.
- Hmm? Pewnie, byłoby miło. W sumie akurat nieco zgłodniałam. - Odpowiedziała spokojnie. Wewnątrz jednak aż zadrżała. Zaproponował jej wyjście! Naprawdę chciał z nią spędzać czas, to nie było jednak tylko po to by coś wyciągnąć! "Nie wierzę w to. Jednak mam może jakieś szanse!" Cieszyła się w myślach.
- Okej, to następnym razem ja postawię. Obiecuje. - Powiedziała z uśmiechem na jego ofertę.

Sorki, że tak krótko, ale wena w tym momencie się wyczerpała przez tony innych odpisów ;-;

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Sala koferencyjna Rady Uczniów    Sro Paź 26, 2016 1:44 pm

Czy ona sobie ze mnie żartuje, czy rzeczywiście jest tak podatna na cudze słowa? A może to mój urok? Ech, jeden pies. Ważne, że działa. Wystarczy inaczej ująć słowa, aby zgodziła się na jedno i to samo. Z chęcią wykorzystam jej dobre intencje... Wystarczy powiedzieć, że będzie pomagała, pomijając fakt, że pomagać można także poprzez oszustwa, uśmiechał się do siebie w myślach. Nie przypuszczał, żeby było to aż tak ważne. Wydawało mu się, że powinien trochę ją o tym poprzekonywać... Oj, widać ta dziewczyna zbyt łatwo ulegała już nawet nie presji, ale po prostu innym ludziom.
Jednak Zmorzakowi to się bardzo podobało. Cóż, wolał jednak otaczać się ludźmi mu bardziej uległymi... A dziewczyna będzie chyba bardzo dobrym materiałem do ukształtowania, nieprawdaż?
Dziękuję ci — powiedział z uśmiechem do niej, zupełnie jakby podobne słowa znaczyły dla niego bardzo wiele. Owszem, miały jakieś tam znaczenie, jednak nie warto z tym przesadzać. Po prostu dowiedział się istotnej rzeczy na temat tej damy.
Nie musisz. Wiesz, to są takie dwie zasady. Jak zapraszasz to płacisz. No i jeśli jest to kobieta, tym bardziej płacisz — odpowiedział jej spokojnie na słowa o stawianiu. No cóż. Jasne, mogła postawić... Ale co innego.
Nie, żeby Edgar był niewyżytym napaleńcem, jednak po prostu uznawał to za niestosowne. Miał pewne zasady. Może i nie przejmował się tym, jak czuli się inni, ale to żeby się dobrze prezentować — tak, ta drobna rzecz go interesowała. W końcu był dżentelmenem, nieprawdaż? A przynajmniej starał się zachować takiego pozory.
A zresztą, nie był sam. Miał już chłopaka. Jasne, może to nie to samo co dziewczyna... Ale był zadowolony. W innym wypadku by się nie decydował na związek z Shunem, a do tego jeszcze czarnokrwistym! Choć czy rzeczywiście było to aż tak niebezpieczne? Nie wiedział... Choć martwił się, że stchórzy, gdyby ktoś ich nakrył i zrani chłopaka. On nawet nie obawiał się, że ewentualnie coś podobnego się wydarzy. Edgar wiedział, że coś takiego w końcu się stanie. I wiedział, że będzie myślał wtedy tylko o sobie.
Kiedy w końcu praca dobiegła końca, wstał i przeciągnął się, uśmiechając po chwili do dziewczyny.
To jak? Idziemy coś zjeść? — zapytał, mając na celu jedynie przypomnieć o kolejnym miejscu, gdzie mieli spędzać czas. No i nie chciał za bardzo siedzieć w ciszy. — Na co masz ochotę? Coś słodkiego? Coś pikantnego? Sushi? No nie wiem co jeszcze może być... Jakiś bardziej deser? Czy coś bardziej przypominającego późny obiad, czy jak kto tam woli to kolację? — zapytał, wpatrując się w dziewczynę. Kiedy się już zebrała, ruszył w stronę wyjścia z pokoju uczniowskiego.

[z/t oboj --> ruszaj do jakiegoś lokalu]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala koferencyjna Rady Uczniów    

Powrót do góry Go down
 
Sala koferencyjna Rady Uczniów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69
» Sala Stu Palenisk

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxx :: ➜ Główny budynek :: Trzecie piętro-
Skocz do: