IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Admin
Admin
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Biblioteka   Biblioteka EmptyNie Maj 01, 2016 3:24 pm



Biblioteka


Czym byłoby miasto, bez swojej biblioteki, mekki dla tych, którzy kochają książki? Biblioteka jest wyposażona nie tylko w spore i obszerne regały, które uginają się pod ciężarem książek, ale również w czytelnię z długimi stołami i niekoniecznie wygodnymi krzesłami, kącik komputerowy z czterema stanowiskami, oraz archiwum, które jest wypełnione spisami mieszkańców miasta, starymi gazetami i innymi informacjami, które pomogą w poznaniu historii miasta. Ponadto biblioteka oferuje również sprowadzanie książek z innych bibliotek, a nawet z zagranicy, jeśli złoży się stosowny wniosek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPon Maj 09, 2016 6:54 pm

W jednostce mieli w zwyczaju po udanej akcji iść do baru w którym to najbardziej zasłużony dla akcji agent mógł pić na koszt współtowarzyszy. Bardzo fajna forma uznawania czyichś zasług. Manami nie miała nic przeciwko niej, tym bardziej, że wykazywała wyraźną ochotę korzystania ze swojego przywileju w opór w celu wymazania z pamięci spotkania z Danielem. Oczywiście skończyło się to dla niej tym, że była już trupem w połowie imprezy. Take pomógł jej się ewakuować zapewniając, że odstawi ją do domu. Nami doceniała jego dobre chęci, lecz chciała pobyć sama, poza domem. Tym bardziej, że odnosiła wrażenie, że obecność przyjaciela wydawała jej się tego dnia dziwnie przytłaczająca. Dlatego gdy zapakował ją w samochód i kazał jej chwilę poczekać, to ona po tym, jak pokiwała ciężką od alkoholu głową dyskretnie się ewakuowała i chwiejnym krokiem podążyła przedzierać szlak!
Po mniejszych i większych przebojach skończyła śpiąc na ławce znajdującej się w parku tuż przy budynku biblioteki w centrum kultur, och tak.
Spała tak sobie snem twardym, gdy to świat w okół budził się do życia. Była już jako dziewiąta, a może dziesiąta, kiedy to niemrawo otworzyła ślepia. Będąc kompletnie zdezorientowaną próbowała zmienić pozycję w efekcie czego spadła z ławki i wylądowała na chodniku. skrzywiła się
Była ubrana dość schludnie. No, może poza faktem, że nie miała na stopach butów. Tak, torebki też żadnej nie miała.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPon Maj 09, 2016 7:25 pm

Lou nudziło się kompletnie na lekcjach, na których i tak większość nauczycieli gapiła się na czarnokrwistych tak, jakby ci roznosili jakąś chorobę, więc po prostu urwała się z lekcji. Miejmy nadzieję, że nikt nie doniesie o tym komukolwiek, kto mógłby ją za to ukarać, a takich osób było w sumie niewiele. Alfa, Sang, no i może jej rodzice, ale oni zwykle ignorowali takie wybryki. Zastanawiając się jakie miejsce jest najlepsze na zabicie tych kilku godzin, gdy reszta osób ze szkoły dalej siedzi na zajęciach, oczywiście wybrała park! Białowłosa wpadła więc najpierw do biblioteki, żeby zaopatrzyć się w jakąś książkę. Trochę się tam pokręciła, aż znalazła to, czego szukała i po chwili już wesoło zbiegała ze schodów. Na dworze było całkiem przyjemnie... Cóż, przyjemnie ale dla osób, takich jak ona, które były po części zwierzętami lubującymi się w niskich temperaturach. W sumie większość ludzi, których mijała patrzyła na nią jak na jakąś szaloną. Była w końcu ubrana jak na lato, włosy miała związane w koński ogon, a na dworze panowała dosyć niska temperatura. Takie uroki bycia po części lisem polarnym. Lounarie skierowała swoje kroki do parku, dzwoneczek przy cienkim warkoczu teraz znajdującym się w kitce cicho pobrzękiwał przy każdym jej ruchu, kiedy nagle zauważyła kobietę śpiącą na ławce. Cóż, wyglądała schludnie, ale nie miała na sobie butów, ani żadnej torebki. Dla człowieka musiało być teraz dosyć zimno. Całe szczęście, że nie zanosiło się, aby w najbliższym czasie wystąpiły jakieś opady atmosferyczne. Ostrożnie podeszła do kobiety, która w międzyczasie zdążyła spaść z ławki, lekko się nad nią pochyliła i wyciągnęła do niej rękę, chcąc pomóc jej w ten sposób wstać. Oczywiście, kobieta mogła się okazać jedną z tych osób, które nie wiadomo dlaczego nienawidzą czarnokrwistych, ale Lou jakoś nie mogła przejść obok obojętnie. Najwyżej zostanie zjechana za chęć pomocy.
- Nic Pani nie jest? Mogę jakoś Pani pomóc? - Zapytała uprzejmie. Bo przecież nie wiadomo, czy kobieta nie jest czasem poważnie chora i czy nie leży tak przez to, że dajmy na to, zrobiło jej się słabo. Wiedziała jak to jest, bo sama w lato co chwilę źle się czuła, przez te przeklęte, wysokie temperatury.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPon Maj 09, 2016 8:42 pm

Wylądowała na chodniku. Z pomrukiem niezadowolenia wymieszanym z sykiem bólu poruszyła zesztywniałymi od chłodu ramionami, tak, że wspięła swoje palce w busz na głowie. Świat nieprzyjemnie się zakołysał. Kilka razy przeklęła pod nosem, a potem westchnęła i mrużąc ślepia wpatrywała się w jasne niebo. Nie wiedzieć czemu na jego widok zebrało jej się na mdłości...No dobra, okej, doskonale wiedziała dlaczego - przesadziła, od co. Jenak wcale nie widziała winy w nadmiernie spożytym alkoholu, swojej chwilowo wyłączonej funkcji myślenia i przewidywania konsekwencji, a osobie Daniela. To była jego wina! Nie po to go zostawia, by ten potem tak radośnie przeorał się przez jej życie! Dobra, fakt - w dużej mierze sama sobie była winna, lecz skoro pije by o nim zapomnieć, to z łaski swej mógłby nie tańczyć w tym momencie w jej głowie makareny w akompaniamencie wyśmiewczego śmiechu.
- Och zamknij się... - mruknęła do swej imaginacji Daniela, masując skronie zaraz zdając sobie jednak sprawę, że wisi nad nią dziewczyna i mogła to źle pojąć. - O nie, nie, nie...to nie do ciebie kruszy-...tss... - Zerwała się nieco pijackim ruchem z ziemi z przejęciem w głosie. Nie chciała jej urazić! Już nawet chciała się tłumaczyć! Lecz nagłe zerwanie się do pół siadu sprawiło, że pobladła i poczuła, jak przekąski z imprezy jej się cofają. Przyłożyła dłoń do ust, łapiąc jakieś świeże powietrze, które działało na nią zbawiennie. Gdy pierwsza fala grozy została zażegnana, Nami przeniosła upojone spojrzenie na dziewczynę, gestem drugiej ręki nakazując jej pochylenie się do niej, a najlepiej to przykucniecie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPon Maj 09, 2016 9:05 pm

Cóż, spodziewała się niezbyt miłego przyjęcia, w końcu jest czarnokrwistą, do tego całkiem wyraźnie było to widać. Lisie uszy i długi, puszysty ogon sięgający ziemi były prawie niemożliwe do ukrycia, więc nigdy nawet nie podejmowała próby zrobienia tego. I tak nic by to pewnie nie dało, skoro na nadgarstku ma wytatuowany kod kreskowy i wszczepiony lokalizator. Niestety dalej często można było spotkać się z nietolerancją wobec jej rodzaju. Wyrwało jej się ciche westchnienie, kiedy opuściła wyciągniętą rękę. Dopiero po chwili doleciał do niej lekki zapach alkoholu, który prawdopodobnie kobieta spożyła w nocy oraz dotarły słowa kobiety, która chciała ją zapewnić, że wcześniejsze słowa nie były skierowane do niej. Cóż, to wyjaśniało, dlaczego, kiedy chciała wstać, nagle zmieniła zdanie i pozostała w pół siadzie. Pewnie w nocy była na suto zakrapianej imprezie, spiła się i teraz leży w parku. Do tego pewnie ktoś ją okradł z butów i prawdopodobnie z torebki, bo zakładała, że tak jak większość kobiet miała przy sobie jakąś.
- Spokojnie, nic się nie stało- Zapewniła nieznajomą. Kiedy kobieta próbowała nie puścić pawia, Lou kucnęła koło niej, jednak tak, aby w razie czego nie została upaparana wymiocinami i zaczęła wachlować ją książką. Gdzieś słyszała, że to może trochę pomóc, więc czemu by nie spróbować? Sama jeszcze nigdy nie miała kaca, więc nie wiedziała co jeszcze mogłoby pomóc. Zajęta zastanawianiem się, czy może coś jeszcze dla nieznajomej zrobić nawet nie zauważyła, że końcówki jej włosów i ogon leżą na ziemi. Z resztą i tak zamierzała się rozłożyć pod którymś drzewem, więc co to za różnica, czy ubrudzi je teraz, czy później? I tak wyjdzie na to, że będzie musiała je wyczyścić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyWto Maj 10, 2016 5:28 am

Miała zamiar skorzystać z wyciągniętej ku niej ręki, lecz świat jej jakoś wyrzucił ten pomysł z głowy. Bo jeżeli było jej tak fajnie na siedząco to nie zamierzała podnosić się wyżej. Sapnęła ciężko, gdy tylko poczuła się lepiej, a następnie podparła się łokciem jednej ręki o ławkę, a drugą zawołała dziewczynę. Nami nie chciało się zadzierać głowy, a zebrało jej się na towarzystwo. W każdym razie, gdy ta przykucnęła dopiero wówczas oczy Manami zarejestrowały, że z dzieciakiem jest coś nie tak. Wiecie te uszy, te postawione na sztorc, skierowane ku niej uszy... Manami przyglądała się im, niczym zahipnotyzowany grą na flecie wąż. Zdecydowanie nie wyglądała na zrażoną. Bo nie była. Nie miała nic do Dawców póki byli grzeczni (tych niegrzecznych obdzierała ze skóry), a Lou, choć tego nie wiedziała, jawiła się w ciągle lśniących upojeniem oczach Nami jako anioł.
- Spokojnie, nic się nie stało
Nami burknęła wyginając usta w smutną podkówkę. Gdyby ona tylko wiedziała, ile się stało! Cała tona rzeczy się stała, a ona mówi, że to nic? Inkwizytorka zmarszczyła nos, a jej wolna ręka poruszyła się w kierunku twarzy dziewczyny. Manami planowała swój palec wskazujący przyłożyć do jej ust w przyciszającym geście.
- Shhhhhhhh... - szumiała przy tym aż do utraty tchu, a potem zamilkła musząc jako nadrobić te zapasy tlenu. Tu ważne rzeczy trzeba było powiedzieć!
- Nie mów tak, ehm...Puszku. - Nadała imię. Stało się. Od tego momentu mogło być już tylko dziwniej. I było, bo Nami otwierała dzioba i mówiła, a nie powinna. Ewidentnie było widać po jej ruchach i wszystkim, że była ciągle pod wpływem.  - Cała tona rzeczy się stała, Puszku - Rzekła z rozżaleniem. - Obowiązki w pracy mnie zabijają. A przynajmniej bardzo próbują... Wczoraj skończyły mi się sparowane skarpetki i zapomniałam nastawić prania więc dziś musiałam chodzić w awaryjnych nie będących parą, a nie lubię tak...i zdechła mi złota rybka... - Problemy dorosłych. Tak.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyWto Maj 10, 2016 7:29 pm

Robiło się coraz dziwniej, ale w sumie sytuacja była dużo ciekawsza niż siedzenie na jakichś nudnych lekcjach! Lekko przekręciła głowę w bok i dalej obserwowała kobietę, która po chwili wyciągnęła rękę w kierunku jej twarzy. Odruchowo trochę się odchyliła i spojrzała zezem na palec, który teraz był w okolicy jej nosa. Chwila, Puszek?! Co ona, psem jest, żeby nazywać ją "Puszkiem"? No, w sumie niby jest w klanie psowatych, ale psem na pewno nie jest, chyba by o tym wiedziała. Nawet nie chyba, a na pewno, bo gdyby była psem, to nie męczyłaby się aż tak w upalne dni. Po chwili zrozumiała, że kobieta jest dalej pod wpływem alkoholu i po prostu mówi co jej ślina na język przyniesie. W sumie było to na tyle zabawne, że ledwo powstrzymywała się od wybuchnięcia śmiechem. Przygryzła na chwilę dolną wargę, żeby się opanować, ale w jej dwukolorowych oczach widać było rozbawienie.
- Mam na imię Lounarie, a nie Puszek. Co do reszty, to chyba normalne życie. Niedługo pewnie będzie lepiej. Skarpetki zawsze można kupić nowe, będą czyste i do pary bez potrzeby robienia prania. Praca jest podobno jak szkoła, więc trzeba po prostu jakoś przez nią przebrnąć, a rybka i tak musiała kiedyś odejść za tęczowy most, czy jak to się tam określa. Teraz pływa w zaświatach z resztą rybek, może nawet spotkała swoją rodzinę.- Było jej niewygodnie tak kucać przez dłuższy czas, więc po prostu usiadła sobie na ziemi i skrzyżowała nogi. Przy okazji dzwoneczek w jej włosach znowu cicho zabrzęczał.
- Nie jest Pani zimno? Dla mnie to idealna temperatura, ale dla Pani to chyba nie bardzo. Przeziębi się Pani, więc może mogłabym pomóc Pani dojść do mieszkania, albo zadzwonić po kogoś, kto by Panią tam zawiózł, albo po prostu przejdźmy w jakieś cieplejsze miejsce.- Zaproponowała, bo może akurat chociaż w jednej rzeczy będzie mogła pomóc. Teraz żałowała trochę, że ubrała się jak zwykle, zamiast chociaż trochę udawać normalnego człowieka. Mogłaby wtedy pożyczyć kobiecie kurtkę, żeby nie marzła, a tak to może tylko siedzieć i pilnować, żeby się nie poobijała za bardzo. Ruszyła ogonem, żeby ułożyć go jakoś praktyczniej i w efekcie puszyste, białe futro leżało już na jej kolanach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyWto Maj 10, 2016 9:49 pm

Nami przekręciła ciężką głowę. Musiała ją nieco obrócić by wciąż mieć na wizji Puszka, który wykazywał bunt i uważał, że nie jest Puszkiem. Nami w pewnym senie się z tym pogodziła i po wyrzuceniu z siebie żali słuchała głosu Puszka dziewczyny.
- Takie jak szkoła, co...? - Mruknęła, robiąc kaczego dzióbka i wbijając autystyczne spojrzenie w lekko oszronioną powierzchnię trawnika. Zaczęła iskać czerwonymi od mrozu palcami biedne, martwe źdźbła. Trochę ich nie czuła (palców), lecz upojony alkoholem mózg nie uważał tego za coś złego - Za moich czasów w szkołach nie grozili ci na każdym kroku...Chociaż była taka Pani biolog. Ona to ciągle krzyczała i robiła kartkówki na każdej lekcji. Wtedy wydało mi się to straszne, lecz teraz to nawet za nią tęsknię. - Ona przynajmniej nie mierzyła w ludzi z nabitej broni. Wzdychnęła, wspominając zaraz rybkę - Nazywała się Frank i mieszkał w dzbanku do herbaty bo zoologicznym skończyły się szklane kule i wiem, że jest już w innym miejscu, już się z tym przez rok zdążyłam pogodzić, lecz dzbanek został i jak tak o nim myślę, to jakoś ta marność życia mnie dobija. Jednego dnia bulgoczesz sobie w dzbanku, a drugiego w muszli klozetowej...- Cholera, jakie to było głębokie. Aż zawiesiła się po tej myśli. Dopiero dźwięk dzwonka Lou prawił się, że wróciła do rzeczywistości.
- Hm? Ach...właściwie to...- Podniosła ręce przed siebie. - Nie wiem, chyba nie. Właściwie nic nie czuję. Całkiem zabawne uczucie. Hehe, rozumiesz Pusz-...Lo, rozumiesz Lo, ne? - Zaśmiała się, bo to taki zabawne określać nic nie czuciem czuciem, a przynajmniej w głowie Nami - Trochę sztywno i właściwie czuję się jak w tym filmie, jak mu tam było - Matrix! Takie zwolnione tempo...ziuu...- Przesunęła ręką to w prawo, to w lewo. Wyglądało to jakby po protu nią machała, lecz dla niej to było zwolnione tempo, gdyż jej ciało wykonywało polecenia mózgu z wyraźnym opóźnieniem. - Jetem Neo! Albo nie...Trinity! Ha! - Dalsza cześć wypowiedzi, jakby nie trafiła do Nami. Wszystko przez to, że jej uwaga już zdążyła się rozproszyć nie tylko przez samą siebie, lecz równiez przez białą kitkę, która wpełzła na kolana Puszka Lou. Już miała pięciozłotówki w ślepiach i spoglądała na twór tak, jak grubas na diecie na pizze. I kto tu był z tej dwójki dzieckiem?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyWto Maj 10, 2016 10:26 pm

-Tak od kogoś słyszałam- Wzruszyła ramionami i obserwowała poczynania kobiety. W końcu nie wytrzymała i zachichotała na zdanie o bulgotaniu w dzbanku, a potem w muszli klozetowej. Z jednej strony owszem było to w jakimś sensie głębokie, ale jakoś tak bardziej to zdanie śmieszyło lisicę. I następny dowód na to, że kobieta dalej była pijana. Nie mogła wymówić nawet jej imienia, które w normalnych warunkach było w sumie dosyć łatwe do powiedzenia. I te nagłe zmiany tematu. Trochę ciężko było się połapać we wszystkim, ale jakoś dawała sobie z tym radę. Do tego mogła się domyślić, że ciało kobiety zaczynało się buntować, przeciwko takiej niskiej temperaturze, więc wypadałoby chociaż zaciągnąć kobietę w cieplejsze miejsce, żeby sobie nie odmroziła tyłka jeszcze bardziej. I kolejny raz kobieta się rozproszyła. Tym razem przez lisi ogon należący do Lou.
-To mój ogon, jestem po części lisem polarnym, więc mam ogon... lisie uszy i kły w sumie też. - Powiedziała widząc zdziwienie kobiety i jej dosyć dziwny wzrok. Wolała uprzedzić kobietę, bo jeszcze by zaczęła ją szarpać za ogon, albo zrobiła coś jeszcze bardziej nieobliczalnego. W sumie to spodziewała się po kobiecie wszystkiego, w końcu była pijana. Teraz to w sumie i tak największym problemem będzie zaciągnięcie kobiety do ciepłego miejsca. Stwierdziła, że skoro jakiekolwiek ruchy działają tak, że ściąga się na siebie chociaż chwilowo uwagę, to wykorzystała to i ruszając co chwilę końcówką ogona powiedziała
- Chodźmy może do jakiejś kawiarni, chyba będzie tam wygodniej niż tutaj, na ziemi - Spróbowała innego podejścia. Może to zadziała. A jak nie to trzeba będzie wymyślić coś jeszcze innego. Nie chciała, żeby kobieta odmroziła sobie cokolwiek albo wpadła w hipotermię, a chyba było już do tego blisko, skoro nieznajoma ledwo czuła swoje palce.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptySro Maj 11, 2016 2:40 am

Mruknęła, będąc niepocieszoną faktem, że ktoś jej odgrzewa czyjeś mądrości. Nie miała jednak tego nijak za złe Puszkowi! Manami doskonal zdawała sobie sprawę z tego, że dziewczyna próbowała ją pocieszyć poprzez mówienie tych różnych rzeczy, brzmiących w jej ustach jakoś tak pozytywnie. Inkwizytorka nawet parsknęła śmiechem, słysząc rozbawienie Lou i widząc jej rozpromienioną uśmiechem buzię.
- Pięknie ci na pysiu z uśmiechem - Mruknęła leniwie, nieco ochryple podpierając ciążąca jej po wygibasach główkę na podciągniętych do piersi kolanach. Pociągnęła nosem. Jakie to by było piękne...bo w sumie gdyby każdy czarnokrwisty dzieciak mógłby się tak uśmiechać, gdyby takie obrazki między ludźmi i Dawcami były czymś bardziej powszechnym...To właściwie nie była taka odległa wizja. Może za dziesięć lub dwadzieścia lat, gdy przyjdzie na świat kolejne pokolenie...Ludzie potrzebowali czasu. Jednak przykre było, że pośpiech i nadgorliwość ze strony 7ds mógł przekreślić cały ten proce asymilacji. Swoimi działaniami jedynie udowadniali, że Dawcy byli niebezpieczni i powinni żyć w odosobnieniu.
Bardzo przykre.
Nami.
Wiem, wiem.
Upierdliwy głos rozsądku upomniał dziewczynę by uważała o czym myśli, by przypadkiem nie chlapnąć czegoś niepotrzebnego. Była szpiegiem i pijana czy nie - była na wiecznej służbie.
- Ach, liskiem. Myślałam, że kotkiem. - Jej uśmiech się leniwie poszerzył, a przeszklone oczka wpatrywały się z rozbawieniem w Czarnokrwistą. Chciała się droczyć! Doprawdy, choć kobieta wyglądała na dorosłą to zachowywała się w tym momencie, jak 8 letnie dziecko. Tym bardziej, że na hasło “kawiarnia” skrzywiła się.
- Nie chcę. - Burknęła oglądając się gdzieś w bok. - Będą na mnie patrzeć dziwnie - Zarumieniła się nieznacznie, chowając zaraz potem twarz za dłońmi. Przez palce spoglądała na Lou. - Bo to czy to nie dziwne? Taka ja, wyglądająca tak... - jojczyła, nietrzeźwym głosem ukazując tym samym przebłyski świadomości co do tego, jak żałośnie się prezentowała. Zapewne musiało to zabawnie brzmieć. Coś takiego mówił człowiek do Dawcy, huh, kto by pomyślał?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptySro Maj 11, 2016 4:15 pm

Cóż, czarnokrwiści uśmiechali się często, ale zwykle było to w towarzystwie im podobnych. Ludzie zwykle po prostu ich unikali i nie odzywali się do nich kiedy nie byli do tego zmuszeni. przynajmniej takie wrażenie odniosła Lou w szkole. nawet nauczyciele jakoś tak bardziej woleli ludzkich uczniów niż czarnokrwistych. Samym faktem potwierdzającym to były na przykład kluby szkolne. Dlaczego kapitanem klubu nie mógł zostać czarnokrwisty? Nawet jeśli byłby najlepszy z całego klubu? Dla Lou było to trochę dziwne, ale co taki mały lisek jak ona może zrobić.
Kotkiem... Stłumiła w sobie chęć prychnięcia. Niezbyt lubiła porównywanie jej do kotów. Może i była kurduplem, ale to nie oznaczało, że od razu musi być kotem! Tym bardziej z taką śliczną, lisią kitą. który kot miałby taki wspaniały, puchaty ogon?
-Prędzej na mnie będą dziwnie patrzeć. W końcu jestem po części zwierzęciem.- Zapewniła kobietę. Prawie pewne było to, że większą uwagę przyciągną uszy i ogon białowłosej niż niekompletny ubiór nieznajomej.
-Chodź, zjemy jakieś ciasto i napijemy się czekolady, to humor Ci się poprawi. - I może wytrzeźwiejesz na tyle, żeby sama dotrzeć do domu. Ostatnie zdanie dodała sobie w myślach. Lepiej nie mówić tego na głos, bo jeszcze blondynka się obrazi i postanowi zostać tutaj i zamarznąć, czego Lou nie chciała. I tak pewnie, jeśli Sang ją dorwie zanim się umyje i przebierze, to Lou oberwie za to, że będzie śmierdzieć alkoholem. Może lepiej będzie przez pare dni unikać bety stada. Wolała nie wiedzieć jak zareaguje na jej kolejne wybryki. Wstała, otrzepała swój tyłek i ponownie wyciągnęła rękę do kobiety, żeby pomóc jej wstać. Miała nadzieję, że nieznajoma zdecyduje się jednak pójść z nią.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPią Maj 13, 2016 3:11 am

- Buuu...Nie mów tak Lo... - Nami! - ...Co prawda po części to, no - prawda, jednak no...Po prostu na konwentach zaoszczędzasz na rekwizytach! - Zauważyła pocieszającym tonem, jakby uważała, że przykro Lou z tego powodu, że była, jaka była. Tak właściwie samej pani szpieg było przykro z tego powodu, że dziewczyna tak o sobie myślała, a resztę dopowiedziała sobie sama. Zresztą nie ma się co dziwić - myślenie szło jej bardzo powoli i było bolesne. Macała się przykładowo w tym momencie po skroni dumając nad kuszącą propozycją. Wiecie - czekolada. Co prawda jej żołądek płakał na samą myśl, mózg zastanawiał się czy uruchomić tryb kaca czy balansować jeszcze na tej cienkiej granicy pomiędzy kacem, a upojeniem, zaś jej kobiece serce pragnęło czekoladowej rozkoszy. Czemu miałaby nie słuchać radosnej euforii swego kokoro?
Zacmokała.
- Czy planujesz zostać w przyszłości marketingowcem, menadżerem sprzedaży, czy czymś takim? - Zagaiła, nieco leniwym, przepitym głosem w którym pobrzmiewała wyraźna ciekawość. - Bo wiesz, właśnie mnie kupiłaś. - Nami wyciągnęła entuzjastycznie ręce ku dziewczynie - Bierz mnie, Lisie! - Rzuciła niby drapieżnie, po czym parsknęła śmiechem. Potem trochę mniej śmiesznie jej się zrobiło gdy wstała...ten świat bujał się prawie jak łajba na morzu. Oby kapitan w osobie Lo wiedział jak bezpiecznie dobić do brzegu.

|Przepraszam, że wczoraj nic nie pisałam ;-;
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPią Maj 13, 2016 6:57 pm

-Nie byłam jeszcze nigdy na żadnym konwencie.- Wyrwało jej się. No bo po co miała łazić na konwenty, skoro mogła razem z Nao obmyślać kolejny piękny plan na wkurzenie Sanga, albo kogokolwiek innego? Z resztą Lou nie było przykro, że po części jest zwierzęciem, było to nawet fajne. Tylko latem często po prostu zdychała przez wysokie temperatury.
-Nie myślałam jeszcze o tym, ale w sumie to mogłoby być zabawne.- Pomogła wstać kobiecie i widząc jak się chwieje wsunęła się kobiecie pod ramie, żeby mogła się oprzeć na małym, białym lisku. Ruszyły w kierunku centrum rozrywki, w końcu tam najprędzej znajdą jakąś kawiarnię!

[z.tx2]

//Nami, jak coś to zapraszam >TU
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyNie Maj 22, 2016 12:04 pm

Stało się.
Dostawca internetu wybył na wakacje, pozbawiając tymczasowo Russella swojego azylu w postaci wirtualnej sieci. Co więc mógł zrobić w takiej chwili?
Siedzieć niemal całymi dniami w kafejkach internetowych bądź bibliotekach. A dzisiaj padło na to drugie.
Pogoda za oknem sprzyjała oddaniu się statycznym zajęciom, jakimi było czytanie książki, oglądanie telewizji czy surfowanie po internecie. Okularnik aktualnie zajmował się swoją pracą - musiał znaleźć błąd w systemie i go naprawić. Brzmi prosto, ale wcale takie nie było, zwłaszcza, gdy nie miało się pojęcia, w czym tak naprawdę tkwi problem. Ale co to dla tak uzdolnionego hakera! Po prostu będzie musiał trochę posiedzieć nad sprawdzeniem dysku twardego, nie robił tego pierwszy raz.
Dlatego siedział teraz przy końcu jednego ze stołów, z laptopem klienta przed twarzą i ze swoim notebookiem po lewej. Podzielność uwagi to nie coś zarezerwowane wyłącznie dla kobiet, więc Russell spokojnie mógł zajmować się paroma rzeczami naraz. Musiał odpowiedzieć na parę e-mailów dotyczących wprowadzonych przezeń zabezpieczeń w pewnych stronach. Całkiem nieźle dzięki temu zarabiał.
Słońce całkowicie zniknęło za grubą warstwą ciemnych chmur, które postanowiły uprzykrzyć dzień mieszkańcom mocnym deszczem. Biblioteka zdawała się nie przyjmować nikogo więcej poza nim i bibliotekarką zajętą swoją robotą przy komputerze za ladą. Ciszę przerywało jedynie rytmiczne dudnienie kropel o okna.
Powrót do góry Go down
Daiya
SEKRETARKA

Daiya
Liczba postów : 48
Imię i nazwisko : Izumi Daiya
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 166 cm | 53 kg

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPon Maj 23, 2016 2:36 pm

Niechby i szlag trafił dzisiejszy dzień.
I poprzedni zresztą też. Nie przyzna tego na głos, ale miała ochotę udusić kilku uczniów. Znowu doszło do kilku sprzeczek na linii ludzie-czarnokrwiści i jak na złość sprawiedliwości szukano u niej. I bez tego miała całe ręce pełne roboty. Pojawiło się kilka nowych papierków do uzupełnienia, protokół z ostatniego posiedzenia rady też sam się nie wypełni...
A jak na złość trzeba było się nagimnastykować, żeby nadrobić materiał na zajęcia. Żeby było łatwiej, książek musiała szukać na mieście, bo była na tyle biedna, że nie mogła sobie chwilowo kupić nówek. I tak nie chciała marnować na nie pieniędzy. Po co, jeżeli mogła po prostu wejść do biblioteki i poprosić o znalezienie swojej książki? Miała okazję tam być i nieco wykuć na pamięć rozmieszczenie poszczególnych działów, więc nie powinna tam zbyt długo siedzieć.
Problemem był tylko jej beznadziejny stan i samopoczucie. Już z odległości wyglądała jak typowy student, który dla dobra sprawy zarwał kilka nocy romansując z podręcznikami i litrami kawy. Miała ochotę zrobić wszystko jak najszybciej, wrócić do akademika i zakopać się pod kołdrą, aby wreszcie się przespać. Ale najpierw trzeba wszystko zrobić. I wierzyć, że jej parasolka nie zdechnie.
Kiedy w końcu doszła do biblioteki, skierowała się bardzo powoli w stronę odpowiedniego działu, aby znaleźć podręcznik. Wzrok jej nieco świrował, więc minęła dłuższa chwila, zanim odnalazła tom, jakiego szukała, ale w końcu się znalazł.
...Tylko był za wysoko. Serio?
Daiya cudem nie przywaliła głową w regał. Tyle starań, a ta książka zdecydowała się tak chamsko uciec. Próbowała dalej dosięgnąć, ale brakowało jej kilku centymetrów. Nie miała wyboru - trzeba było znaleźć kogoś do pomocy. Jako iż nie było za bardzo w czym wybierać, skierowała się w stronę dosyć wysokiego mężczyzny.
- Przepraszam, może mi pan pomóc? - zaczęła nieco niepewnie - Nie jestem w stanie dosięgnąć jednej książki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyWto Maj 24, 2016 4:50 pm

Pochłonięty analizowaniem struktur dysku twardego, w pierwszej chwili nie zarejestrował obecności nowej osoby. Ramiona mężczyzny zgarbione były nieznacznie nad laptopem, o którego klawisze zwinne stukały długie palce w gorączkowym poszukiwaniu rozwiązania. Błękitne tęczówki z uwagą wpatrywały się w świecący ekran, zaś sam wyraz twarzy jasno wskazywał częściowe odcięcie się od otaczającego go świata. Wielu znajomych okularnika ogarniało zdziwienie, gdy mieli zaszczyt spotkać go w miejscu pozbawionym komputerów czy internetu. Zaskoczenie to było całkowicie słuszne, bowiem każdy doskonale mógł sobie wyobrazić środowisko naturalne takiego informatyka - migoczące ekrany, kable, świecące diody, nowinki technologiczne, sterylny zapach... A jednak, mimo tej całej otoczki skończonego no-life'a, Elijah miał jakieś życie poza wirtualną rzeczywistością. Trudność polegała na dostrzeżeniu tego faktu pośród, nawet kilkunastu, godzin spędzonych we własnym pokoju przerobionym wręcz na mini bazę dowodzenia.
W tym sektorze wszystko wygląda w porządku...
Głos nieznajomej ocucił go niemal od razu, więc poderwał głowę ku górze, unosząc pytająco brwi. Spojrzenie spoczęło na twarzy dziewczyny, złudnie przypominającej typową, zabieganą studentkę, ledwo wiążącą koniec z końcem. Russell bardzo dobrze pamiętał czasy swojej edukacji, jednak nie tak pomyślnej, jak chciałby doświadczyć. Powszechnie wiadomo, że przynależność do Czarnokrwistych nie ułatwia wspólnego egzystowania z ludźmi, a co za tym idzie - musiał pracować ciężej, by nie dać się wygryźć.
- A czy mątwa posiada trzy serca? - zapytał dość wesołym tonem, wyginając usta w subtelnym uśmiechu pod nosem i bez ociągania wstając z miejsca. Uprzednio przymknął tylko pokrywę laptopa i zaraz podszedł do regałów z książkami, by wskazaną przez rozmówczynię wysunąć palcem z szeregu i zgarnąć w dłoń. Nim jednak ją oddał, rzucił okiem na tytuł. - Urocze czasy ciężkich zmagań ze szkolnym systemem nauczania, hmm?
Powrót do góry Go down
Dante Sparda
BOJOWNIK

Dante Sparda
Liczba postów : 39
Imię i nazwisko : Dante "Drieschot" Sparda
Wiek : 32
Wzrost i waga : 183 cm, 81 kg

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPią Paź 28, 2016 4:24 pm

Do biblioteki dotarł bardziej mokry, niż by sobie życzył, przez krótki deszcz, który złapał go po drodze. Jako, że był już blisko, postanowił jedynie przyspieszyć kroku. Nie lubił zatrzymywać się bez potrzeby w drodze do celu, szczególnie kiedy nie wiedział ile ten przymusowy postój może potrwać. Jak na złość, przestało padać tuż przed wejściem, a kilka minut później spomiędzy chmur wychynęło słońce. Dante mruknął coś nieprzychylnego w jego stronę, ale było za późno na psioczenie. Kurtka ochroniła go częściowo przed zmoknięciem, ale nie dotyczyło to głowy. Pierwsze więc co zrobił to udał się do łazienki, aby doprowadzić się do porządku. Kapanie na korytarze biblioteki na pewno nie byłoby mile widziane. Gdy już względnie osuszył się papierowymi ręcznikami, przygładził włosy i spojrzał w lustro... aby momentalnie zdać sobie sprawę, że teraz wygląda łudząco podobnie do brata. Chociaż nie powinno to dziwić - w końcu byli bliźniakami. Taki stan był jednak nie do przyjęcia. Dante zmrużył lekko oczy, po czym szybkim ruchem dłoni wprowadził we fryzurę typowy dla siebie nieporządek. Gdy osiągnął zadowalający efekt, wreszcie mógł się wziąć za to, po co w ogóle tu przyszedł.
Rejestracja poszła względnie szybko, po czym zagłębił się pomiędzy regały. Od czasu do czasu czuł na sobie spojrzenia innych osób korzystających z biblioteki. Zawsze zwracał na siebie uwagę przez swoją posturę i... kolorystykę, przywykł już do tego. Wiedział też, że wybitnie nie pasuje do tego miejsca, przez co jeszcze bardziej się wyróżnia. Jednak już dawno nauczył się całkowicie zlewać takie sytuacje, więc i tym razem mu to nie przeszkadzało. Aura, która go otaczała, skutecznie uciszała rozmowy i odwracała głowy. Nikt jakoś nie chciał ściągać na siebie jego uwagi. I dobrze. Tak miało być.
Po raz kolejny przeszedł wzdłuż rzędów półek, spoglądając z uwagą na oznaczenia na regałach i grzbiety książek, które mijał. Mimo tego jakoś nie mógł znaleźć tego, czego szukał. Zaczynało go to coraz bardziej irytować. Pierwszy raz przyszedł do publicznej biblioteki, ale noż kurde! Przecież to żadna sztuka skorzystać z biblioteki! Co gorsza, gdy tylko namierzył bibliotekarkę, ta natychmiast uciekła... Westchnął ciężko i oparł się o ścianę, starając się opanować złość. Odruchowo sięgnął po papierosa, ale z nieruchomiał w połowie ruchu, zdając sobie sprawę gdzie jest. Zamknął oczy, a z jego gardła wydobyło się mimowolne ciche warknięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPią Paź 28, 2016 5:53 pm

Dzień jak co dzień. Edward siedzi za dębowym biurkiem i przegląda losowe pozycje książkowe. Czynność ta wciągnęła go do tego stopnia, że nawet nie zauważył, jak ktoś przekracza próg biblioteki, ale nie, nie podchodzi do bibliotekarza, a znika za innymi drzwiami, prowadzącymi prosto do łazienki. Gdyby Edward był tego świadomy, gdyby Edward zdał sobie sprawę z tego, że ów jegomość postąpił tak, a nie inaczej już dawno wydłubałby mu oczy, walnął z całej pety w policzek albo po prostu wypowiedział jakiś obraźliwy tekst, których dwudziestoośmiolatek ma w zanadrzu naprawdę wiele. Nie można mu się dziwić, zważywszy na jego paskudny charakter. Ah, chyba nie ma dla Edwarda ratunku. Bezczelny jest, bezczelny będzie pewnie aż po grób.
Dopiero po jakimś czasie (za sprawą tego, że po wstępnej analizie jednej książki wziął się za kolejną, która leżała na biurku po jego prawej stronie) nieznacznie uniósł wzrok ku górze i zauważył go. Nie zwracał zbytniej uwagi na to, jak wygląda. W sumie, po raz pierwszy (przynajmniej od naprawdę dłuższego czasu) zapomniał języka w gębie. Dziwne, nie? Przecież Edward taki nie jest. Zawsze ma pod ręką cienką ripostę, którymi zazwyczaj zwala z nóg swoich rozmówców. I nie tylko rozmówców. Ale nieważne, nie będziemy się nad tym rozwodzić.
W końcu westchnął głęboko i powoli wypuścił powietrze z ust, a wtedy odzyskał język w gębie. Spojrzał na niego tym swoim lodowatym spojrzeniem, by wbijać go coraz głębiej i głębiej w oblicze nowego gościa biblioteki.
- Mogę w czymś panu pomóc?
Teraz na twarzy Edwarda wykwitł cwaniacki uśmieszek, bezczelny i sarkastyczny. Stojąc, oparł otwarte dłonie o blat biurka, zręcznie omijając książki. Co jakiś czas przestępował z nogi na nogę.
Powrót do góry Go down
Dante Sparda
BOJOWNIK

Dante Sparda
Liczba postów : 39
Imię i nazwisko : Dante "Drieschot" Sparda
Wiek : 32
Wzrost i waga : 183 cm, 81 kg

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPią Paź 28, 2016 6:53 pm

Oh, to by było bardzo ciekawe doświadczenie zostać zaatakowanym przez niziutkiego bibliotekarza w łazience. Ciężko stwierdzić co Dante zrobiłby w takiej sytuacji. Ale można w przybliżeniu wyobrazić sobie przebieg wydarzeń, podczas których byłaby raczej mała szansa, aby Edward zdążył zrobić mu cokolwiek niemiłego. Chociaż na pewno by próbował i na pewno ubawiłby tym białowłosego do łez. Nie, żeby nie doceniał przeciwników - co to, to nie. Ale biorąc pod uwagę różnicę wzrostu, ciężaru i umiejętności bojowych... wynik tego typu spotkania jest raczej oczywisty.
Na szczęście Edward, zajęty lekturą, nie zauważył bezczelnego (acz niezamierzonego) zachowania bojownika, więc obyło się bez rozróby. Inkwizytor mógł spokojnie przejść do szukania książek i irytowania się przy tym. Oczywiście nie zwrócił uwagę na spojrzenie bibliotekarza, zbyt zajęty swoimi sprawami i, jak już zostało wcześniej zaznaczone, przyzwyczajony że ludzie się na niego gapią. Jego uwaga skupiła się na nim dopiero, gdy ponownie podjęte przeszukiwania okolicznych półek zaprowadziły go w pobliże biurka, przy którym pracował. W reakcji na pytanie zatrzymał się i spojrzał w dół, zatrzymując wzrok na nieznajomym chłopaku. Uśmiechnął się krzywo. - A i owszem. Szukam materiałów na temat behawioryzmu, w szczególności artykułów autorstwa Tsukishimy Matsuyi - odpowiedział, naprawdę siląc się na bycie miłym. Spojrzenie, które chyba w zamierzeniu miało mu zmrozić krew w żyłach oraz perfidnie bezczelny uśmieszek nie ułatwiały mu zadania. Jego poirytowanie wzrosło, ale zaraz je stłumił, w wyniku czego jedynie zmarszczył nieco brwi. Chciał uzyskać pomoc, a odpowiedzenie pięknym za nadobne (na co miał ogromną chęć) mogło wszystko popsuć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptySob Paź 29, 2016 1:47 pm

Tak... Stał tak i bacznie przyglądał się swojemu nowemu klientowi, jeżeli oczywiście można tak nazwać gościa biblioteki. Właśnie, czy taka osoba jest klientem Edwarda? Można tworzyć na ten temat wiele teorii i pewnie każda z nich będzie miała w sobie chociaż zalążek prawdy, podobnie jest z nieprawdą. Taka mieszanina.
Stał i przestępował z nogi na nogę, wciąż bacznie mu się przyglądając. Do czasu, aż mężczyzna odpowie na pytanie Edwarda, pytanie które miało charakter czysto grzecznościowy. Tak, zwrot grzecznościowy wydobywający się z ust naszego bibliotekarza. To dość niecodzienne, prawda? No takie są realia: tego typu słowa musiały uwolnić się z jego krtani, nie było innej rady, w końcu tego wymaga od niego jego praca. Musiał zacisnąć zęby i chociaż trochę być miłym.
Kiedy Dante (oczywiście Edward nie wiedział jak ów osobnik ma na imię... a przynajmniej na razie, chociaż nie wiadomo, czy to się kiedykolwiek między nimi zmieni... czas pokaże) odpowiedział na pytanie bibliotekarza, ten ostatni ponownie wbił w niego swoje spojrzenie, tyle że z tą różnicą iż tym razem po jego spojrzeniu nie można było wyczytać nic, ale wzrok Edwarda  czasem zaczynał się tak jakby "przejaśniać", więc niewykluczone, że Dante poznał w nim pewien rodzaj zmieszania. Jeżeli tak się stało, teraz gość biblioteki mógł się jedynie domyślać, co siedzi w głowie Edwarda, choć – tak, to trzeba przyznać – niekoniecznie.
Kiedy gość zdradził cel swoich poszukiwań, Edward jeszcze przez chwilę się w niego wpatrywał, by po chwili przetrzeć oczy przegubem dłoni. Nie wiadomo z jakiej racji, ale te zaczęły, jak na zachowanie bardzo go szczypać. Kiedy już było z nim lepiej, westchnął niezauważalnie i podszedł do ściany zawalonej szufladami po to, by zacząć w nich grzebać. Skończywszy tę ostatnią czynność,  opuścił niewielką przestrzeń za biurkiem, wyminął swojego gościa by zniknąć za kilkoma regałami, które aż uginały się pod naporem różnorakich książek. Do uszu Dantego mogły dojść odgłosy przesuwania jakichś przedmiotów (pewnie chodzi o książki) oraz jak niektóre z nich opadają na podłogę z dość donośnym hukiem, czemu towarzyszyły ciche, wypowiedziane pod nosem przez Edwarda przekleństwa.
W końcu wrócił ponownie za biurko i z samozadowoleniem usiadłszy ponownie na obrotowym krześle, położył przed sobą dwie dość grubawe książki.
- Czy to może być? - przechylił głowę lekko na bok – czy czegoś jeszcze panu potrzeba? – oczekując na odpowiedź, oparł się wygodnie o oparcie krzesła, założył nogę na nogę a splecione palce dłoni położył na karku.
Powrót do góry Go down
Dante Sparda
BOJOWNIK

Dante Sparda
Liczba postów : 39
Imię i nazwisko : Dante "Drieschot" Sparda
Wiek : 32
Wzrost i waga : 183 cm, 81 kg

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPon Paź 31, 2016 5:55 pm

Dante stał i odpowiadał spojrzeniem na spojrzenie, kompletnie nie zdając sprawy ile wysiłku Edward wkłada w to, aby być wobec niego uprzejmym. Uprzejmym... taaak... powiedzmy, że uprzejmym. Bo te dziwne spojrzenia, które mu cały czas rzucał, uprzejme były średnio. W pewnym momencie aż się zaczął zastanawiać czy nie wygląda jakoś nie w porządku... Znaczy bardziej niż zwykle. Skrzywił się lekko i przeczesał wilgotne jeszcze włosy palcami, wprowadzając w nie nieco większy ład. Jednocześnie wstrzymał się, aby nie warknąć, czemu tak właściwie Edward tak wlepia w niego patrzały.
Potem spojrzenie chłopaka (bo wyglądał mu bardziej na chłopaka niż mężczyznę) zaczęło się zmieniać i w tym momencie Dante już w ogóle nie wiedział co ma o tym myśleć. I jak w ogóle się zachować. Gdy stanęło na czymś w rodzaju zmieszania, a nie był tego pewny, westchnął cicho pod nosem. Gdy Edward w końcu odszedł, prawdopodobnie żeby poszukać za niego potrzebnych mu pozycji, białowłosy oparł się o biurko z ulgą. Kto by pomyślał, że ktoś będzie w stanie zrobić mu taki mętlik w głowie, i to tylko na niego patrząc.
Założył ręce na piersi, czekając. W pewnym momencie uniósł niego głowę, słysząc dobiegające z pomiędzy regałów hałasy i przekleństwa, ale jakoś nie miał chęci do pomocy. Udał więc, że niczego nie słyszał i czekał dalej. Aż się doczekał. Już z daleka jednak widział, że to co Edward niósł, nie było tym, czego potrzebował. Mimo tego, gdy wylądowały przed nim dwa solidne tomiszcza, postanowił upewnić się w swoich przypuszczeniach. Uniósł okładkę pierwszego i przerzucił kilka kartek. Potem spojrzał na bibliotekarza i patrzył tak długo, aż stało się to nieco niezręczne. Skwitował to krzywym i nieco złośliwym uśmiechem. - To wszystko, co macie na temat behawioryzmu? - spytał, tonem w stylu "nie starałeś się za bardzo, co?". - Jeśli nie ma nic więcej, to może chociaż jakieś publikacje...? - zapytał, jednak wyraźnie dał odczuć, że nie spodziewa się twierdzącej odpowiedzi. Czy sobie kpił? No, może troszkę. Czy chciał wkurzyć Edwarda? Ooooo tak! Chłopak zaciekawił go, więc miał przeraźliwą chęć sprawdzić jego silne nerwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyWto Lis 01, 2016 6:48 pm

Szczerze powiedziawszy, nie był zbyt zachwycony perspektywą przymusowej pomocy temu człowiekowi. Coś mu w nim nie pasowało... ale co? A może podobne uczucia żywił do innych osób nawiedzających bibliotekę (chodzi o tych, którzy prosili Edwarda o jakąkolwiek pomoc)? Tak, raczej tak właśnie było. Jest i prawdopodobnie będzie. Chyba, że bibliotekarz ulegnie jakiejś metamorfozie, co było dość kuszącą propozycją, ale nie dla Edwarda. Jak inaczej mogłoby być, skoro brak uprzejmości to coś, co odznacza go wśród tłumu? A przynajmniej wśród jego większości, przecież społeczeństwo z całą pewnością dysponowało o wiele większą liczbą takich przypadków, podobnych do naszego szpiega.
Miał nadzieję, że ów gość zdecyduje się na obydwie pozycje (podczas których szukania Edward mocno się namęczył, aż był z siebie dumny, że znalazł cokolwiek na interesujący gościa temat), ewentualnie na jedną z nich, poda swoje dane, podpisze co trzeba (o ile ten ma założoną kartę, jeżeli nie, Edward będzie musiał się namęczyć, zakładając mu ją), zagarnie książki i opuści wnętrze biblioteki. Czy tak właśnie będzie? Poczekamy, zobaczymy.
- To najlepsze książki o interesującej pana tematyce. – odparł chłodno. - Innych bym raczej nie polecał. – zakaszlał cichutko – A jeżeli panu nie pasuje, nic na to nie poradzę. Co do publikacji, z nimi jest podobnie. – wypowiedział tę ostatnią kwestię mimo tego, co odczuł. A odczuł bardzo wyraźnie, nie był kretynem. Może po prostu chciał go w ten sposób sprowokować? Niewykluczone.
Kłamał. Nigdy nawet nie przeglądał tych książek, nie przeglądał też innych pozycji na ów temat. Tak więc nie mógł tego wiedzieć, wypowiedział te słowa żeby jak najszybciej pozbyć się tego osobnika. Perspektywa bycia wiecznie miłym niezbyt go zadowalała. Ale w słowach "a jeżeli panu nie pasuje", tak, trzeba to przyznać, było nieco mniej uprzejmości. Tak jakby Edward zaczynał powoli, stopniowo ujawniać swoje prawdziwe "ja".
- Chyba że pan naprawdę żąda innych, zapraszam do drugiego regału po lewej stronie, jak wchodzi się do tej tu oto wnęki. – kończąc, wskazał to miejsce wskazującym palcem lewej dłoni. Westchnął, wbił wzrok w ladę biurka by następnie przenieść na swojego gościa. A raczej gościa biblioteki, Edward był jedynie jej pracownikiem. Ludzie nie przychodzą tu do niego, tylko po książki.
Tak więc, ponownie wbił w niego swoje uparte spojrzenie, wyrażające wciąż mniej więcej to samo. Dlaczego? Po prostu polubił to. Tak, znalazł swoją wielką pasję, odkrył, co w tego typu sytuacjach sprawia mu najwięcej radości. Oraz wiele innych pozytywnych emocji. Trzeba jednak przypomnieć, że wiele rzeczy, które sprawiają mu uciechę, innemu, przeciętnemu zjadaczowi chleba raczej by jej nie sprawiły. Oczekiwał na jego reakcję. Czy to słowną, czy to za sprawą jakiegoś uczynku... nawet jeżeli ten opowiedział automatycznie, Edwardowi ten czas dłużył się niemiłosiernie. Miewał tak dość często.
Powrót do góry Go down
Dante Sparda
BOJOWNIK

Dante Sparda
Liczba postów : 39
Imię i nazwisko : Dante "Drieschot" Sparda
Wiek : 32
Wzrost i waga : 183 cm, 81 kg

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyCzw Lis 03, 2016 6:17 pm

No niestety wszystko wskazywało na to, że Dante będzie należał do tych upierdliwych ludzi odwiedzających bibliotekę. Potwierdziło to zmarszczenie brwi i spojrzenie na Edwarda z góry, kiedy mówił, że zaproponował mu najlepsze książki. - Stanowczo się nie zgodzę. - odparł chłodno. - Może najwyżej najlepsze jakimi dysponujecie. Ale chyba wolę sam to sprawdzić. - dodał, unosząc lekko brew i spoglądając na bibliotekarza zaczepnie. Był trochę rozczarowany tym, że ten nadal był dla niego taki uprzejmy. Chyba za mało się postarał... A może źle go ocenił? Cóż, obie możliwości były w jakimś stopniu prawdopodobne. Aby je potwierdzić lub odrzucić wypadałoby nieco dłużej popróbować. Co też Dante zamierzał zrobić. Zastanowiła go jednak jedna rzecz...
Oparł dłonie o blat biurka i pochylił się, bez żenady spoglądając Edwardowi prosto w oczy. Z bliska. Zamarł w tej pozycji na moment, obserwując z uwagą jego twarz i mrużąc lekko ślepia. Potem jak gdyby nigdy nic westchnął i wyprostował się. Swoich obserwacji nie skomentował jednak żadnym słowem. Złośliwość gdzieś uleciała, zastąpiona wyraźnym rozczarowaniem.
- Tak zrobię. - odparł, po czym odwrócił się i bez słowa podziękowania ruszył we wskazanym kierunku, pozostawiając Edwarda sam na sam z przyniesionymi książkami. Jego spojrzenie kompletnie zignorował, jakby po skończeniu rozmowy chłopak rozpłynął się bez śladu w powietrzu. Po chwili zniknął między regałami, gdzie wsiąknął na dłuższy czas.

Kiedy wreszcie znów się pojawił, niósł trzy książki i dwa, odpowiednio zabezpieczone, czasopisma. Nie zbliżył się jednak do stanowiska Edwarda. Zamiast tego przeniósł się do części czytelniczej. Usiadł za jednym z wolnych akurat biurek, po czym porozkładał zdobyte materiały w tylko sobie znanym porządku. Wszystkie otworzył na wybranych stronach i pogrążył się w lekturze. Od czasu do czasu przewracał strony, kiedy indziej porównywał informacje, przesuwając delikatnie palcem po stronach. Przez dłuższy czas zdawał się być żywo zainteresowany tym, co czyta. Ostatecznie jednak w jego zachowaniu dało się zaobserwować pierwsze objawy znudzenia. Oparł podbródek na dłoni, a potem coraz częściej, zamiast czytać, zaczął spoglądać w stronę okna. Pojawiło się nawet jedno lub dwa ziewnięcia. Z drugiej strony na zewnątrz znów się rozpadało, więc wcale nie spieszyło mu się do wychodzenia. A do zamknięcia biblioteki było jeszcze trochę czasu. Jego spojrzenie jakoś odruchowo powędrowało do Edwarda i zatrzymało się na nim przez dłuższą chwilę. Potem ponownie odwrócił się do książek i znów ziewnął ostentacyjnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPią Lis 04, 2016 2:33 pm

Nigdy nie sądził, że kiedykolwiek ktokolwiek będzie w stanie wytrącić go z równowagi. No, może w dalszej bądź bliższej przeszłości zdarzały się tego typu epizody, ale... nie aż tak! Zdecydowanie. To sprawiało, że chęć Edwarda by dokuczyć gościowi biblioteki rosła w swej sile, taka wizja była dość kusząca dla naszego bibliotekarza.
A to wszystko przez ich dyskusję o książkach. Głównie o tych, które Edward wybrał sam, na dodatek trochę się przy tym męcząc. Jak on mógł się z nim nie zgodzić? Bibliotekarz poświęcił dość sporo czasu na wyszukanie tych pozycji, a Dante po prostu dał do zrozumienia że nie jest zadowolony z publikacji, jakie przyniósł mu szpieg inkwizycji. Edward spojrzał na niego nieopisaną nienawiścią, ale nie mówił nic. Nie chciał pogorszyć swojej sytuacji? Nie, raczej nie. Przecież Edward to lubił. Albo po prostu nie wiedział, co powiedzieć, mając albo pustkę, albo kompletny mętlik w głowie. Bliższa prawdzie była ostatnia opcja, ale bardziej chodzi o pustkę, niż o bałagan pod czachą.
Zapłacisz mi za to, pomyślał.
Gość odszedł we wskazanym przez Edwarda kierunku, a ten ostatni rozsiadł się wygodniej w fotelu za biurkiem by z tego miejsca obserwować poczynania Dantego. Oczy szpiega aż iskrzyły się od nadmiaru nienawiści. Ah tak, zdążył go znienawidzić. Mimo, że rozmawiają niezbyt długo.
Patrzył, jak ten rusza w kierunku części czytelniczej i zasiada na jednym z wielu siedzisk, rozkładając na blacie który ma przed sobą pozycje, jakie wybrał samodzielnie, przebywając jakiś czas w wyznaczonej przez Edwarda części biblioteki. Siedząc, zauważył że siedzący w czytelni gość coraz częściej lata spojrzeniem po miejscach, które nie są żadną literaturą. Zauważył nawet ów wzrok skierowany na jego własnej osobie.
I nagle go olśniło. Opracował w myślach plan doskonały, i był zbyt idealny, by go zignorować. Tak, musiał go wdrążyć w życie. Nie było innej opcji. Żeby go zrealizować, westchnął powoli i ociągając się, zwolnił miejsce za biurkiem.
Podszedł powoli do Dantego i zasiadł przy tym samym stoliku, na krześle po drugiej stronie blatu.
- A właściwie to... - początkowo w jego słowach dało się wyczuć niepewność, ale ta niepewność była udawana. Czemu tak zrobił, można się tylko domyślać – ...skąd u pana chęć poczytania na taki temat? – z tonu jego głosu zaczynała upływać rzekoma niepewność – chce pan być mądrzejszy czy jak? – uśmiechnął się sarkastycznie. Oh, jak bardzo był szczęśliwy! W tym momencie nie ma przymusu bycia miłym, a przynajmniej nie w pełni. Uznał, że może mu trochę podokuczać. - Muszę pana rozczarować. – ponownie zrobił coś udawanego, tym razem chodziło o wyraz twarzy, na której pokazał się smutek. Czy Dante pozna się na tej symulacji, a raczej: symulacjach? Zobaczymy. Sam Edward nie wiedział którą opcję by wolał. Niezdecydowany Edward. Niezbyt spotykane zjawisko, ale również nie nowe, skoro już o nim mowa. No ale nieważne.
- Nie zwiększy pan w ten sposób swojego poziomu inteligencji. Przykro mi.
Dodałby do tego jeszcze jedno zdanie, ale uznał że poczeka z nim na lepszy moment, gdyż było naprawdę sporawo obraźliwe.
Powrót do góry Go down
Dante Sparda
BOJOWNIK

Dante Sparda
Liczba postów : 39
Imię i nazwisko : Dante "Drieschot" Sparda
Wiek : 32
Wzrost i waga : 183 cm, 81 kg

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka EmptyPią Lis 04, 2016 3:22 pm

Najpierw usłyszał kroki, wyraźnie rozbrzmiewające w mocno pustawej już bibliotece. Potem kątem oka zauważył ruch. A następnie zaobserwował, jak Edward przysuwa sobie krzesło i ostentacyjnie siada na przeciwko. Czyli jego prowokacje jednak osiągnęły skutek, chociaż nie były tak oczywiste, jak mogły. Tak po prawdzie sukces odniósł już wcześniej - kiedy bibliotekarz odprowadził go spojrzeniem, od którego cudem tylko nie zapalił się budynek. Nawet poczuł wtedy lekki dreszczyk na karku, co tylko potwierdzało, narodziny jak silnych uczuć spowodował. Aż się nie mógł powstrzymać od tego swojego krzywego, paskudnego uśmiechu - niestety (albo stety) niezauważonego.
A teraz Edward siedział naprzeciwko i chyba czegoś próbował. Po pierwszych słowach chłopaka, Dante rzucił mu spojrzenie typu "serio? naprawdę mnie o to pytasz?", po czym wrócił do książek, którymi niespodziewanie znów się zainteresował. Szybko jednak zorientował się w prawdziwych zamiarach bibliotekarza - a przynajmniej tak mu się chwilowo wydawało. Ponownie skierował na niego wzrok, z którego tym razem bił wyraźny chłód. Kontrastowało to nieco z rozbawionym grymasem, który wypłynął na jego usta. - Oh, chcesz się przerzucać inwektywami? Nie sądzisz, że to trochę dziecinne? - zapytał, po czym parsknął śmiechem. Mimo tego mimowolnie lekko się zjeżył w środku. Tak już miał. Bezkarnie od głupków mógł wyzywać go tylko brat. Nie okazał jednak w żaden sposób, że zrobiło to na nim najmniejsze nawet wrażenie. Potem pozamykał i poukładał jedna na drugiej, wszystkie wcześniej porozkładane na biurku książki. Na koniec przeciągnął się energicznie, z pełną świadomością serwując Edwardowi kopniaka pod stołem, zanim ten skończył wymawiać słowo "inteligencji". Nie trafił w piszczel, tak jak zamierzał, ale oberwanie wojskowym buciorem w jakąkolwiek część ciała nie należało do szczególnych przyjemności...
- Ojej, przepraszam! To nie specjalnie. - wyszczerzył żeby w czymś, co miało chyba być uśmiechem, po czym nie czekając na rewanż, wstał. Zasunął po sobie krzesło i spojrzał na szpiega z góry (który to już raz dzisiaj?). - Chyba niechcący ci przerwałem? Ale raczej nie chciałeś znów poddać pod wątpliwość mojej inteligencji, co? - nie przestając się uśmiechać, wybrał ze stosu jedną z książek, po czym przesunął ją w stronę Edwarda, pochylając się nad blatem. - A tak przy okazji, to chcę wypożyczyć tę książkę. - dodał, patrząc mu bezczelnie prosto w oczy. Z bliska. I postarał się, żeby była to odległość dużo mniejsza, niż wypadało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka Empty

Powrót do góry Go down
 
Biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Centrum :: Centrum kultury-
Skocz do: