IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szkolna biblioteka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Szkolna biblioteka   Pią Kwi 29, 2016 11:41 pm



Biblioteka


Szkolna biblioteka być może nie może pochwalić się aż tak rozległymi księgozbiorami, aczkolwiek w jej asortymencie praktycznie każdy znajdzie coś dla siebie. Od pozycji typowo naukowych, poprzez rozrywkowe, kończąc na ciężkich "orzechach do zgryzienia" tylko dla koneserów. Biblioteka jest połączona z czytelnią, gdzie panuje, oczywiście, obowiązkowa cisza. Uczniowie bardzo chętnie wybierają te miejsce do wspólnej nauki, gdzie praktycznie nikt im nie przeszkadza. Oprócz standardowych regałów z książkami, znajdują się tutaj szerokie stoliki dla sześciu osób, a w kącie, tuż pod oknem, mięciutkie fotele, w których można się zatopić z ulubioną lekturą w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Pią Maj 13, 2016 10:53 pm

Osoba, która wymyśliła poniedziałki, powinna już dawno spłonąć w piekle. Przynajmniej jeśli takowe w ogóle istniało. Ten jakże monotonny, nużący dzień w szkole wreszcie dobiegł końca i ciemnowłosy nie musiał udawać już zafascynowania względem słów wypowiadanych przez nauczycieli. Powtarzali wszystko, co już właściwie wiedział, jednak nikogo nie obchodziły prywatne predyspozycje. Zwłaszcza, że w oczach niektórych i tak byli tylko tymi o brudnej krwi, którzy w zamian za rzekomo-równe życie mają oddawać im swój szpik. Westchnął zrezygnowany ni to z powodu własnych rozważań, ni to ze względnie pojętego zmęczenia, które dopadło go w drodze do biblioteki. Właśnie tutaj zagłębił się wśród labiryntu półek, aby to następnie wziąć dwie kolejne pozycje z miejsca, w którym ostatnio skończył. Zaraz potem udał się spokojnym, niespiesznym, a nawet nieco leniwym krokiem do kącika z miękkimi fotelami, aby przysiąść w jednym z nich, oddając się lekturze. Uprzednio nie zapomniał o jednej, małej drobnostce, jaką było wyjęcie z torby kartoniku z mlekiem waniliowym, które znalazło się na parapecie, jakby na kogoś czekając. Cała zaś uwaga ciemnowłosego skupiła się na powieści, a przynajmniej tak mogło się wydawać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Pią Maj 13, 2016 11:38 pm

Błoga cisza biblioteki... Nic tylko zapach kurzu i kleju do ksiąg oraz promieni późnego słońca wpadające przez wąskie okna. Ot, codzienne miejsce na równi z klubowym warsztatem, będące oazą spokoju i odosobnienia od całych dni w szkolnej ławce. Kimya z trudem odczekała aż zajęcia się skończą, po czym złapała torbę i przemykając cicho pod ścianą, ruszyła w stronę biblioteki. Pomieszczenie przywitało ją aurą spokoju, ciszy i bezwzględnej swobody... Jeśli tylko tak można było nazwać zakaz hałasu. Lubiła to miejsce aż za bardzo, nikt nigdy jej tutaj nie zaczepił, tak, może i dlatego... Ale tak jakoś wychodziło, że choć była sama, to nie była tutaj sama... Oh, plącze się w myślach. Jak to określić prosto w słowach... Mogła z kimś oddawać się samotności, to dobre stwierdzenie. I na pewno, aktualne. Skinąwszy nieśmiało głową w stronę bibliotekarki, szarowłosa bezszelestnie ruszyła w głąb pomieszczenia, pomiędzy labirynt półek uginających się pod ciężarem najróżniejszych ksiąg. Badała teren, czujnie sprawdzając czy ktoś nie wyskoczy na nią zza regału, miękkim krokiem przechodząc aż do kąta pomieszczenia, gdzie stały fotele obite miękkim materiałem. Znajomy zapach chłopaka pojawił się wśród nuty zleżałego papieru.
Miejsce nie było wolne, ale na ten widok nie odeszła podkulając ogon, tak jak miała w zwyczaju. Jedynie z delikatnym wahaniem podeszła bliżej, uszy nieco się poruszyły. Znała Farlana z widzenia z poprzedniej szkoły, a tutaj los z powodu tego samego wieku uznał za stosowne umieścić ich w jednej klasie. 1D, pełna Czarnokrwistych... Czarnowłosy był... Cóż, najpierw traktował ją jak wszyscy - czyli jak powietrze, później raz czy dwa rzucił przez ramię, że powinna wykazać więcej asertywności... Łatwo mu mówić. Jeśli chodziło o to, co Kimya chce, to... O to umiała zawalczyć, ale trudno jej szło, gdy bała się niemal każdego na swojej drodze. Atmosfera i podejrzliwe spojrzenia w stronę jej uszu nie poprawiały sytuacji, acz przynajmniej on na nią nie fuczał i syczał. Skąd, zdawał się być oazą spokoju, która nie widziała w niej popychadła. Przynajmniej nie swojego. Siadał obok niej bez krępacji, ale trochę jej zajęło nie podskakiwanie czy nie odsuwanie się od chłopaka gdy to robił. Wrodzony niepokój dawał o sobie znać tak bardzo, że nawet jeśli siedzieli nieopodal siebie, to przy gwałtowniejszym ruchu potrafiła cała się napiąć... Ale to mijało. Bardzo wolno przekonywała się do niego, ale na szczęście i ku swojej nadziei, nie usłyszała od niego ani jednego ostrego słowa.
Wolno usiadła na fotelu naprzeciwko ciemnowłosego, lekko unosząc dłoń w geście powitania. Jej szare oczy padły na kartonik z mlekiem i w kąciku warg zadrgał nieśmiały uśmiech ozdobiony rumieńcem speszenia. Znów... Kimye wsunęła dłoń w torbę szkolną i wyciągnęła szkicownik oraz piórnik. Otworzyła zeszyt i po chwili jej drobna dłoń zaczęła kreślić linie na papierze ciemnym grafitem. Oboje zajęli się swoimi sprawami...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Nie Maj 15, 2016 4:19 pm

I po co oni drugi rok z rzędu zmusili Ankha do przyjścia tu? Przecież wiadome było, że żaden pierwszak tu nie przyjdzie, żeby posłuchać o klubach. Raz, dlatego, że wszystkie informacje o nich jak i rozpiskę dostali na początku roku i nikomu się nie będzie chciało go słuchać jak mówi drugi raz o tym samym. A dwa... no, powiedzmy, że nie miał najlepszej sławy w szkole - pomimo iż nic takiego nie robił! Ot, żył sobie spokojnie, egzystował jakoś, byle do kolejnej klasy i końca tego wszystkiego. Czasem miał wrażenie, ze trzymają tu tylko dlatego, że bez niego szkolny chór jest taki jakiś niemrawy.
O godzinie o której chętni powinni się stawić w bibliotece pierwszaków nie było a bardzo, a jak byli to bynajmniej nie po to by go posłuchać. Ankh stał koło jednego z regałów z kilkoma kartkami w ręku, patrząc, czy czasami ktoś może jednak czasem nie chce się czegoś dowiedzieć - ale na próżno oczywiście. Położył po sobie duże uszy. Rok temu było dokładnie to samo, ale chyba przyzwyczaił się, że w tej szkole nawet jeśli niektóry nauczyciele próbowali udawać, że nawet u Czarnokrwistych nie ma konfliktów to one owszem, były. Potem postanowił sam rozejrzeć się i może zagadać do kogoś. Ale nie czuł się z tą myślą najlepiej... no, lepsze to jednak niż potem, żeby mieli mu zarzucać, że nawet się nie starał.
Wszedł w głąb biblioteki, a jego wzrok przykuły dwie osoby, dziewczyna i chłopak z kocimi uszami. Chyba nawet byli z pierwszego roku - chociaż chłopak był widocznie wyższy nawet od niego. Cóż, raz kozie śmierć.
- Hej. - przywitał się z miłym uśmiechem podchodząc o nich bliżej. - Mogę wam zająć chwilę?
Nieco się zawahał z tym pytaniem, modląc się przy okazji w myślach, by nie zauważyli tego.
- To nie zajmie długo, chciałem tylko opowiedzieć trochę o klubach, bo pierwszoklasiści zawsze jakoś późno podejmują decyzję o dołączeniu do jakiegoś iii chciałem was zachęcić do tego. Jakoś.
Poruszył ogonem niepewnie na boki.
Powrót do góry Go down
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Nie Maj 15, 2016 10:50 pm

Cisza przerywana stukaniem długopisu bibliotekarki, czy odgłosami osób przeglądających książki - to właśnie tego teraz potrzebował najbardziej. Zapewne można było stwierdzić, iż ten poziom natężenia dźwięku pasował mu idealnie. Chociaż nie przepadał za głuchą ciszą, akurat cztery i pół minuty ciszy cenił sobie dość mocno i pewnie z tego powodu ów utwór znalazł się w czołówce ulubionych dzieł muzycznych. Mimo wszystko czegoś w nim brakowało, a tym czymś wydawał się odgłos przewracanych kartek, czy towarzyszący zapach książki. Materialny przedmiot z pewnością pozostawał lepszy, aniżeli całe te technologiczne udziwnienia.
- Hm? - mruknął pytająco, spoglądając przez krótki ułamek sekundy na znaną mu dziewczynę. Nie rozmawiali nigdy za wiele, jednak mu to jakoś nie przeszkadzało, zaś jego mruknięcie mogło zostać odebrane zarówno za zastanowienie względem treści czytanej pozycji, bądź pytanie o to, jak minął dzień. Dosłownie wszystko mogło się za tym kryć, a jedynie nielicznie potrafili w miarę dobrze odgadywać znaczenia tych wydźwięków. - ...tylko nie pij w bibliotece - dopowiedział jeszcze, aby nieco później ponownie skupić swoją uwagę na tej surrealistycznej powieści. Z pewnością motywy można było określić nietuzinkowymi, jednak zakończenie zdawało się być nader przewidywalne. Mimo wszystko, czytał dalej licząc na to, iż może ta książka zaskoczy go w jakiś nietypowy sposób. Prawdopodobnie siedzieliby tak przez dłuższą chwilę w ciszy, a on sam zmieniałby co jakiś czas pozycję, coby wygodniej usadowić się w fotelu, czy rekreacyjnie przełożyć ogon z prawej na lewą, jednak zdarzyło się coś, niemalże niesłychanego. Coś, przez co położone uszy chłopaka drgnęły, a sam ciemnowłosy skupił swoje względnie chłodne spojrzenie na nowym, czy też raczej pierwszym ciut bardziej wylewnym rozmówcy. Za dużo różu - zdawało się być pierwszą myślą, która pojawiła się w głowie nastolatka, a której towarzyszyły rozważania względem wieku ów osobnika. Z pewnością nie dawałby mu więcej lat, aniżeli sam posiadał, jednak w tych czasach oraz z takimi okolicznościami - wszystkiego można było się spodziewać po populacji. Pomyśleć, że jakieś sto lat wcześniej kobieta z króliczymi uszami na głowie uznawana była za puszczalską, a teraz... stanowiła względną normę. Nawet jeśli miała jakieś pięćdziesiąt lat.
- ...mm? - wyczekujący odzew dobył się ze strony chłopaka, kiedy osobnik spytał się o przyzwolenie na dalsze słowa. Mimo wszystko zdawało się, że będzie to kolejny wywód na miarę nauczycielskiego pouczania o kołach zainteresowań, czy powinności integracji z rówieśnikami. W skrócie - same nudne i nieistotne rzeczy. Mimo wszystko poczuwał się do pewnej odpowiedzialności w tym brutalnym społeczeństwie patrzącym pod siebie, coby oszczędzić osobnikowi nieco śliny. - Możesz opowiedzieć, ale raczej mnie nie interesują - odparł spokojnie, przymykając książkę jakby w wyrazie względnego szacunku dla rozmówcy, coby następnie położyć ją jej tytułem do dołu, uprzednio zaznaczając miejsce w którym skończył zakładką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Pon Maj 16, 2016 4:06 pm

Sama za dużo do powiedzenia nie miała, nie Kimya, która nie potrafiła wydusić z siebie naraz więcej niż dwie sylaby. Ciche powitanie, a właściwie mruknięcie ze strony chłopaka zostały przyjęte ze spokojem, odpowiedziała na nie kiwnięciem głowy, oznajmiając w ich "języku", że u niej wszystko w porządku. Właściwie to mało kiedy porozumiewali się pełnymi zdaniami. Używali raczej znaków, gestów, spojrzeń, a najbardziej milczenia, takiej niekrępującej, spokojnej ciszy. Kimya zabrała kartonik z mlekiem waniliowym i troskliwie umieściła wewnątrz torebki. Farlan nie musiał jej przypominać jak się zachowywać w bibliotece, ale nie zamierzała go poprawiać, z resztą, od razu wrócił do lektury. Ona też zwróciła szare oczy na kartki szkicownika. Jej zeszyt nie był zbyt bogaty w profesjonalne rysunki, bardziej pobieżne szkice i różne bazgroły. Były tam oprócz rysunków, karykatura nauczycielki od wfu, chibi-kotek, którego widziała dziś rano przed szkołą, mapa myśli z pomysłami na przyszłość, a także zainspirowany lekcją biologii mózg z całym układem nerwowym. I jeszcze jeden rysunek... Nad którym pracowała od dawna..
Jej styl rysowania był dość... Oszczędny. Rysowała cały pejzaż zaledwie kilkoma miękkimi kreskami ołówka. Twarz potrafiła ująć w paru czystych, delikatnych liniach. Cienie stwarzały jej trudności, dlatego lekko jedynie zaznaczała je mocniejszymi maźnięciami grafitu, aż można by pomyśleć, że nie ma śmiałości mocniej przycisnąć ołówka do papieru. Z farbami było inaczej... Nikt jednak nie nosi do szkoły podręcznego zestawu z akrylami i płótna by robić na przerwach poglądowy szkic obrazu...
Z pracy wyrwało ją ciche mruknięcie czarnowłosego i szare ucho, które zastrzygło bez ostrzeżenia. Unosząc oczy Kimya zobaczyła nieznajomego chłopaka, o niespotykanych, różowych kosmykach otulających ładną, okrągłą twarz i błękitne oczy. Poruszyła się subtelnie na fotelu, jakby chciała się w niego wcisnąć, albo wraz z nim odsunąć, ale mebel był za ciężki, więc tylko nastawiła niepewne uszy. Nieznajomy zdawał się być przyjaźnie nastawiony, do tego na oko mógł być wzrostu dziewczyny. Zawsze trochę lepiej czuła się wśród osób podobnej postury, a to, że większość i tak patrzyła na nią z góry, nigdy nie polepszało jej samopoczucia. Mniejsza o to, przemawiał spokojnie i zaproponował im opowiedzenie o klubach. Kimya nie miała jakoś serca czy śmiałości powiedzieć, że już w jednym jest, zerknęła na szkicownik i otwarty, z niedokończonym rysunkiem lwa odłożyła na blat. Musiała w duchu przyznać, że nauczyciele nie potrafią zawsze uczniów do klubów zachęcić, także robotę muszą zrzucać na uczniów, na pewno starszych... Odłożyła ołówek po czym przytaknęła i nieśmiało wskazała różowłosemu chłopakowi fotel obok, by cała przemowa nie odbyła się na stojąco.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Pon Maj 16, 2016 9:01 pm

Taaak jak myślał, żadne z nich nie było jakoś specjalnie zainteresowane tym tematem. Nic dziwnego, na początku semestru również był średnio chętny, a do klubu dołączył tak naprawdę przypadkowo. Jakiś nauczyciel podsłuchał jego śpiew i wręcz zmusił go do dołączenia. Ale w sumie... to wyszło nawet na dobre. Nawet już nie był traktowany jak powietrze.
Tak bardzo przynajmniej.
Usiadł więc na wskazanym przez szarą dziewczynę miejscu, jednocześnie przyglądając im się. Cóż, pewnie są z jednego klanu, wcale by się nie zdziwił.
- Mam na imię Ankh Shai i jestem z trzeciej klasy. - przedstawił się im i przygryzł wargę. Teraz czekała przed nim ta trudniejsza część, czyli faktyczne zachęcenie ich do dołączenia. Jak? Pojęcia nie miał.
- Nie będę wam opowiadał, jak to cudowne i idealne jest bycie w takim klubie, bo nie chcę tworzyć fałszywego obrazu, a i wymieniać też wszystkich nie będę, bo to wiecie. Za to powiem, że uczestnictwo w takim gwarantuje szereg przywilejów, jak czasem opuszczenie zajęć ze względu na przygotowania do konkursów, nagrody za wysokie wyniki w takowych. To też naprawdę świetny sposób by rozwijać swoje zainteresowania i umiejętności w gronie osób, które lubią dokładnie to samo. Można się poczuć rozumianym, chociaż przez chwilę.
Odetchnął, cieszył się że chyba aż tak nie zanudzał jak wszyscy nauczyciele.
- Po za tym doskonale mogę zrozumieć niechęć do wstąpienia, bo sam w waszym wieku nie bardzo miałem na to ochotę. Znalazłem się tam w sumie nie z własnej woli, ale wiem, że to nie wyszło na aż tak źle, jak myślałem, że będzie. - dodał nieco kulawo, i zawiesił się. Nie miał pojęcia co mógłby jeszcze powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Wto Maj 17, 2016 2:33 am

Wszelkie, nieowocne czynności zdawały się jakoś godzić w ego ciemnowłosego. Ciche i niezadowolone syknięcie wymsknęło mu się z ust, kiedy to ich rozmówca sobie nie odpuścił. Istniało wiele powodów, z których mógł uznać tę wymianę zdań za bezcelową. Począwszy od jego nikłego zafascynowania tematyką, a skończywszy na wszelkich, jakże upierdliwych formalnościach, których nauczony był przestrzegać. Nieważne jak bardzo nie w smak była mu rozmowa na temat szkolnych szopek, wypadało zachować względną ogładę.
- Farlan, a to Kimiya - postanowił wykorzystać te krótkie słowa, aby przedstawić zarówno siebie, co względnie milczącą, niepozorną znajomą, spoglądając w odpowiednim momencie na dziewczynę. Mimowolnie spróbował sobie przypomnieć, kiedy ostatnio słyszał głos Kim oraz fakt, czy w ciągu całej ich znajomości, dziewczyna wypowiedziała więcej, niźli tuzin słów. Obie te sytuacje zdawały się graniczyć z cudem, jednak nie pozostawały niemożliwe. Nie posiadał jednak zbyt wiele czasu na dywagacje, a podzielność uwagi niezbyt ułatwiała to wszystko. Skoro miał potraktować swojego rozmówcę na poważnie, to właśnie na nim postanowił skupić swoją uwagę, tymczasowo ignorując obecność cichego wróbelka bardziej, jak zazwyczaj. Chociaż - przypominało to w sumie ich codzienną rutynę z tą różnicą, iż niebieskie tęczówki zamiast książki, lustrowały posturę niewysokiego trzecioklasisty, zaś uszy starały się uważnie wyłapywać każde jego słowo.
- ...poczuć się rozumianym? Przez kogo?  - odezwał się w chwili, w której chłopak skończył mówić. Nie mógł mu odmówić melodycznego i przyjemnego głosu, jednak coś w tym wszystkim mu nie pasowało. Dlatego też już w te zgłoski mógł wkraść się lekko pogardliwy ton, który nie należał do najprzyjemniejszych, a który swój upust miał znaleźć w nieco późniejszych słowach. Zacisnął dłoń w pięść i przymknął powieki, coby chociaż oszczędzić chłodniejszego spojrzenia, czy nieco bardziej zwężonych oczu. Wyjątkowo nie chodziło jednak o jakiś brak zaufania względem intencji starszego ucznia. Ten pewnie został wrobiony w to przez nauczycieli, którzy upierdliwie próbowali bawić się w jakieś socjalizujące społeczeństwa eksperymenty. Westchnął dość ciężko, jakby miało to nieco ostudzić wszelkie, zgryźliwsze tony. - To ich szkoła, a dla nich jesteśmy tylko Dawcami, pół-ludźmi o brudnej krwi. Pod-rasą, którą muszą odizolować od reszty w specjalnej klasie. Dlaczego... dlaczego mam być rozumianym przez kogoś takiego? - dodał po dłuższej ciszy, a z każdym kolejnym słowem wezbrany zapał zdawał się przygasać. Wcześniej zaciśnięta dłoń zdawała się normować, a spojrzenie mimowolnie pomknęło w kierunku książki, jakby odcięcie się światem fikcji stanowiło jedyne słuszne rozwiązanie. W końcu byli dla ludzi tylko narzędziem do ich przeżycia, bądź dla co poniektórych zwyczajnymi kreaturami bez prawa bytu.
- Wole samodzielnie zapracować na te przywileje, niż otrzymać je za zwykłą przynależność gdzieś, gdzie nie pasuję - dodał jeszcze nieco pustym tonem, wzdychając przy tym po raz kolejny, a jego spojrzenie znów padło na starszego chłopaka, jednak spomiędzy swego rodzaju rozgoryczenia dało się w nim wyłapać swego rodzaju pustkę, mieszającą się ze... smutkiem? Tylko dlaczego coś mu nie pasowało? Równie dobrze mógł osiągnąć to wszystko samodzielnie prawda? Jeśli opanuje materiał przed wszystkimi, to bez różnicy będzie jego uczestnictwo w zajęciach. Zupełnie tak, jakby dla niego nie istniały. Konkursy? Mógł się do nich przygotować samodzielnie, bez żadnych pleców. Rozwijanie znajomości? Nie potrzebował nikogo, coby czytać książki. Inni by raczej... wadzili?


//G-Gomen, jeśli wychodzi zbyt ivyl ;-; T-To nie tak, że martwię się, czy Ankh wytrzyma to dzielnie, c-czy cośTo nie tak, że Far pewno nie wiedziałby jak postępować z speszoną/zapłakaną/dunno co jeszcze osobą @@"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Sro Maj 18, 2016 5:50 pm

Troje to już tłok. Oczywiście, Kimya nie zabrała głosu gdy różowowłosy się im przedstawił, jedynie pozwoliła sobie na nieśmiałe skinięcie głową, gdy Farlan podał jej imię. Uszy dalej nie zmieniły pozycji, zdradzając beznadziejnie, że dziewczyna nie czuje się pewnie, choć i w takiej niegroźnej sytuacji. Ogon poruszył się delikatnie na fotelu i nieśmiało przysunęła do siebie swoje rzeczy, jakby nie chcąc razić nimi przestrzeni osobistej trzecioklasisty. Szare tęczówki przyglądały się Ankhowi z niejakim dystansem i przez myśl Kimyi przeszło, że to bardzo ładne, choć ekscentryczne imię... Ankh, jak ten krzyż egipski, symbol życia - jeśli dobrze pamiętała książkę o mitologii kraju faraonów i piramid. Grzecznie wysłuchała całego przemówienia, wiedząc dobrze, że pewnie sam różowowłosy wolałby oszczędzić sobie głosu i czasu, ale jak kazali... Mówił dokładnie to, co Czarnokrwiści wiedzieli, ale praktycznie tę wiedzę mieli wszyscy uczniowie - kluby nie są tak wspaniałe jak sobie wyobrażano na początku. Przymus do nich wspomnienia był krępujący, a do tego nie można było oczekiwać cudów, wysokiej jakości sprzętów, ani bezproblemowej komunikacji międzyrasowej.
Chłopak mówił śpiewnie, głos miał wyćwiczony i miły dla ucha, ale nawet ona wyczuła drobną niepewność, wkradającą się jak fałsz do tej melodii. Też nie czuł się pewnie, mówiąc o tym co mu kazali. Jej rówieśnik zwrócił na to uwagę i dziewczyna drgnęła, słysząc syk i chłodną nutę w głosie Farlana. Powiedzmy, że po cichu Kimya podzielała jego zdanie, dlatego, że żaden człowiek nigdy nie pokazał się jej z innej, niż tej tępiącej Czarnokrwistych, strony. Nawet nauczyciele, którzy szczerze próbowali im pomóc i sprawić, by aklimatyzacja w szkolnej społeczności przebiegała jak najlepiej, nie mieli do tego serca. Ktoś by pomyślał, że kultura moe w Japonii i uwielbienie dla osób z kocimi uszkami pomoże, ale nie... Uprzedzenia były zbyt duże, choć to im większość ludzi zawdzięczało życie. Nie winiła Ankha, z resztą, szczytem ignorancji byłoby przelewać na niego gorycz całej sytuacji - wydawał się być równie niepewny co Kimya, a jego zadaniem było tylko opowiedzenie o klubach. Dlatego spłoszyła się nieco, drgnęła i położyła uszy po sobie, widząc jak chłopak naprzeciw zaciska pięści, nieświadomie błyskając kłami. Farlan zawsze był ostoją spokoju skrytą za murami z kartek, nigdy nie widziała go wzburzonego i poczuła się na ten widok niepewnie. Dłoń się jej zatrzęsła. Wbiła na moment wzrok w blat, po chwili wahania zabierając głos.
- Proszę... To... To prawda, wiemy dobrze, ale Ankh tylko powiedział, co mu kazano. Proszę, nie unoś się... - niepewnie zwróciła głowę w stronę starszego chłopaka, ale nie miała śmiałości nawiązać kontaktu wzrokowego. - Niektórzy czasem patrzą ponad rasami, jeśli dzielą tę samą pasję. Wiem, o co Ci chodzi, ale z reguły... Zawsze tak jakoś jest... Że nawet w klubach można czuć się jak kula u nogi... - umilkła nagle, uznając, że za wiele powiedziała. Była w klubie malarskim i choć jeśli chodziło o malowanie mogła się zatracić w igraniu pędzlem po płótnie, to nie czuła się tam do końca dobrze. Inne osoby, o wspaniałym talencie były wychwalane, stawiane na wzór i choć naprawdę zdarzyło się, że kilkoro chwaliło jej pracę i próbowało być dla aspołecznej Kimyi miłymi... To nie umiała jakoś się przekonać. Zwłaszcza, że świetnie wychodziło jej wtapianie się w ścianę, a bycie w centrum uwagi kończyło się źle. Choćby i pamiętne stadium szkoły, gdy namalowała najlepiej stary budynek, a opiekun-nauczyciel pochwalił ją przed wszystkimi... Następnego dnia znalazła pocięty na kawałki obraz na środku pracowni. Winnych nie znaleziono, ale strzępy płótna boleśnie przypominały jej, że nawet w takiej małej społeczności, nigdy nie będzie pasowała. Na to wspomnienie aż poczuła dreszcz smutku i zwiesiła głowę, bezwiednie zaciskając palce na ołówku. Sprawiała wrażenie zagubionej i przestraszonej, ale potrząsnęła głową, starając się uspokoić.
- Nie... Oni nas tu nie chcą... - szepnęła bezwiednie do siebie Kimya, bardziej zapadając w fotelu.

//Farlan I Straszliwy
Przepraszam was za zwłokę, wczoraj miałam koło i nie było jak odpisać
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Czw Maj 19, 2016 4:08 pm

Tiaa... gdyby mu nie kazali, nie byłoby go tu tracąc czas na to, by przekonywać ludzi do czegoś, czego oni nie chcą i tak i tak. I chociażby Farlan był tego przykładem. Nic c tym nie zrobi jednak, bo to nie w jego stylu. Nie to nie. on swoje zadanie wykonał. No, prawie, bo pewnie jeszcze kogoś spróbuje pomęczyć... chociaż pierwszoklasiści raczej rzadko bywali w bibliotece.
Westchnął, słysząc, że czarnowłosy nieco się uniósł i nie bardzo podobały mu się słowa Ankha. Nieco opuścił uszy, nieco niepewnie. Bo nie, ludzie nigdy ich nie zaakceptują, to była prawda, nie mówił jednak o byciu rozumianym przez nich.
- Wiem, że nie zaakceptują, ale nie wymagam tego od nich. Mówię o akceptacji chociażby innych Czarnokrwistych. Doskonale wiecie, że i między nami zdarzają się spory, i to nie rzadko. Ale w klubie można bardziej trzymać się razem. No.. niektórzy ludzie też czasem starają się być tolerancyjni... to rzadkie, ale nie niemożliwe. - powiedział przygryzając wargę. Odchrząknął jednak zaraz i wyprostował się bardziej.
- No nic, decyzja i tak należy do was, ja nie zmuszam nikogo do niczego, tylko staram się zachęcić was.. no.. jesteście jedynymi pierwszakami jakie w ogóle tu się pojawiły, nawet nie w tym celu, a nie mogę iść do nauczycieli z pustymi rękami. - uśmiechnął się niepewnie. Chyba powinien sobie już pójść... czuł że ani Farlan ani jego koleżanka nie specjalnie chcieli jego towarzystwa.
Nic nowego w sumie. Czuł że każde z nich, jak chyba z resztą każdy Czarnokrwisty miał nie najlepsze przeżycia z ludźmi, stąd uprzedzenie. On też.
- T...to ja pójdę, może kogoś jeszcze złapię. Tak. A..ale jakby co służę pomocą.


//Brakuje tylko motywu Dartha Vadera
I spoko :3
Powrót do góry Go down
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Pią Maj 20, 2016 4:55 pm

Proszę, nie unoś się... - wystarczyły te krótkie oraz ciche zgłoski, coby ciemnowłosy nieco się uspokoił. Te niosły się echem w jego podświadomości, aż nastolatek w końcu westchnął dość ciężko. W tej jednej, prostej czynności zawarł całe swoje zrezygnowanie i niechęć do dalszej dyskusji na ten temat. Zdecydowanie nie potrafił denerwować się na dłuższą metę, a przynajmniej wymagało to zbyt wiele zachodu. Spuścił jedynie wzrok, słuchając dalszych słów. Może jego rozmówcy mieli nieco racji, jednak nie mógł przyjąć jej do wiadomości.
- Tym zależy tylko na sobie - ciche stwierdzenie dobyło się ze strony chłopaka, kiedy to niebieskie tęczówki przeniosły się na podłoże. Jego głos z względnie bojowego jak na niego tonu, stał się ciut bardziej posępny, a ogon zadrżał dość niebezpiecznie. Chociaż jego poglądy mogły wydawać się nazbyt brutalne, taka była już rzeczywistość, w której przyszło im żyć. Już w getcie Dawcy potrafili sprzedawać się wzajemnie, coby samemu przywłaszczyć sobie odrobinę więcej spokoju, czy przywilejów. Byle tylko przetrwać dzień dłużej, aniżeli ktoś inny. Byle przeżyć. - Skąd pewność, że Ci też się na ciebie nie wypną? - dopytał się normalniejszym tonem, coby z trudem podźwignąć się w kierunku odłożonej książki. Wszystko po to, aby ją sięgnąć i otworzyć na tej stronie, na której ostatnio skończył. Nikt nie mógł zagwarantować tego, że nawet oni sami nie znajdą wśród nich czarnej owcy, czy też kozła ofiarnego, który nawet nie będzie miał czasu, aby wołać o pomoc. Tak już wyglądało to życie. Zdawało się, że na tym skończy się już cała ta rozmowa, jednak w chwili, w której różowowłosy miał się zbierać, spojrzenie niebieskich tęczówek ponownie przeniosło się na Ankha.
- Zadam Ci tylko jedno pytanie - stwierdził dość prosto, a przez krótki moment kąciki ust kotowatego uniosły się nieznacznie do góry. Spojrzał raz na książkę, a raz na swojego rozmówcę. Wszystko po to, aby ostatecznie spokojniejszym, a nawet ciut zobojętniałym głosem dodać: - Dlaczego twoim zdaniem ludzie czytają książki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Nie Maj 29, 2016 1:34 am

Cóż, nie wszystkim Czarnokrwistym zależało tylko na sobie. A przynajmniej to chyba wolał sobie wmawiać w takim przekonaniu żyć, że nawet jeśli nie zawsze między nimi jest kolorowo, to może jednak zjednają się gdy chodzi o dobro jednego z nich.
Chciał to wierzyć, pomimo iż jego wydarzenia sprzed niecałych dwóch lat mówiły dokładnie co innego. Wolał jednak je odsunąć od siebie, zapomnieć o tym, że były. Nawet jeśli było ciężko.
- Wolę chyba tak myśleć, by czuć się pewniej, niż normalnie. - odparł zgodnie z prawdą, poruszył ogonem na boki spokojnie, patrząc na czarnowłosego jednak ze zrozumieniem. Nic dziwnego, że był nieufny. Odchrząknął i w sumie miał odchodzić, gdy kolejnego jego pytanie aż go zaciekawiło.
- Hm... może bo lubią? Chcą się zagłębić w to, co nie jest im dane przeżyć? - wzruszył ramionami. - Ale jednak i tak wydaje mi się, że i ludzie i my sięgamy po książki w tym samym celu. Nie różnimy się od siebie tak bardzo. - przynajmniej w teorii.
Westchnął zaraz i poprawił torbę na ramieniu.
- No nic... do zobaczenia. - pomachał im i ruszył dalej w bibliotekę, by znaleźć kogoś do pomęczenia o klubach. Gdy jednak już nikt nie był zainteresowany, wyszedł.

[z/t]

//Sorka Kimya ;_;
Powrót do góry Go down
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Nie Maj 29, 2016 11:28 am

Spokojne popołudnie przerodziło się w pewnego rodzaju konflikt. Nawet wyraz twarzy ciemnowłosego nie nasuwał na myśl radości. Co prawda, nie przypominało to też irytacji, jednak nie liczyło się to w tym momencie. Westchnął jedynie, aby kilka chwil później spakować własne rzeczy i przygotować się do drogi powrotnej. Miał parę rzeczy do załatwienia, a spędzenie ich bez ustanku w bibliotece nie miało tego ułatwić. Dlatego skinął jedynie głową, jakby żegnając się tak z znajomą z klasy, a następnie - spakowawszy swoje rzeczy ruszył w kierunku wyjścia. Dzień najwyraźniej zapowiadał się dość ciężko...

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Czw Lis 03, 2016 8:22 pm

Tego dnia był od samego rana w bibliotece. Trzeba było uporządkować nowe darowizny, sprawdzić stan zwróconych książek, przejść się między regałami i sprawdzić czy wszystko jest poustawiane jak należy... wbrew pozorom praca bibliotekarza nie była taka prosta. Corvus cieszył się, że ze swoim stanem zdrowia dawał radę utrzymywać tutaj porządek sam. Może poprosi dyrektorkę o zatrudnienie drugiego bibliotekarza, albo o zaproponowanie wolontariatu uczniom jako metody na odrobienie szlabanów za złe zachowanie czy coś... jeśli ją spotka, to wspomni jej o tym.
Po obejściu swojego małego królestwa, mężczyzna wrócił za biurko gdzie czekała go praca papierkowa. Wprowadzić darowizny do systemu, ostemplować, opisać, potem okleić... Krzywoszpon już się czaił przy drukarce naklejek numerowych, by próbować na nie polować. Łobuz jeden... Corvus machnął na niego ręką lekko, ale kot oczywiście tylko spojrzał na niego przelotnie i zignorował. Tak... a potem znowu sobie przyklei jedną z naklejek do łapy i nie będzie mógł ściągnąć. I się zacznie dopiero panika i rozpaczliwe miauczenie. I tak dobrze, że dostał pozwalanie na zabieranie Krzywka ze sobą do pracy, głównie dzięki temu że sfinks był generalnie spokojny i nie przeszkadzał. A uczniowie szybko się przekonywali że jego imię było bardzo na miejscu, jeśli próbowali się z nim zbyt szybko zaprzyjaźnić. Nawet Dawcy nie mieli łatwo, niezależnie co by można było pomyśleć.
Corvus potarł czoło i sprawdził godzinę. Hm... czas coś zjeść i wziąć leki. Zdjął kota z drukarki, stawiając go przy swojej torbie, i sięgnął do środka by wyjąć swoje kanapki i wodę, a także miseczkę i suchą karmę dla Krzywka. Dzisiaj było wyjątkowo spokojnie, ale wiedział że w okolicach południa się to zmieni. Zawsze tak było w czasie lunchu i po nim, uczniowie przychodzący by się pouczyć albo zrywający się z zajęć by coś przygotować na inne. Nie powinien mieć zbyt wielu problemów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Pią Lis 04, 2016 5:21 pm

Co za dzień.
Najpierw, co nie było zaskoczeniem ani dla niego, ani dla nikogo innego, spóźnił się na lekcje i z marszu wpadł w słowo nauczycielce, prowadzącej zastępstwo. Potem odkrył, że pewne pojęcia są dla uczniów (ponoć zdolnych) całkowitą czarną magią i musiał powrócić do podstaw. Koniec końców nie zrealizował nawet ćwierci zamierzonego materiału, a niebawem może zostać rozliczony przez dyrektorkę. Musi to jakoś lepiej rozegrać, inaczej jego cudowna przykrywka odejdzie w niebyt.
Kiedy zadzwonił dzwonek, sygnalizujący minimum godzinną przerwę dla niego, wyszedł z klasy z pośpiechem. Nie miał dzisiaj głowy do młodzieży, a dobrym sposobem, żeby się od nich oddalić, było skorzystanie z bibliotecznej ciszy. Tam zdecydowanie nie powinni mu się naprzykrzać. Z tą myślą, skierował swoje kroki do królestwa nauczyciela literatury, Tego, Którego Imienia Nie Pamiętał. Spróbował parę razy powtórzyć sobie w myślach, ale nie doszedł do żadnych zadowalających efektów. Do trzech razy sztuka. W końcu poddał się, dokładnie wówczas, gdy przekraczał podwoje biblioteki.
Pierwsze co go uderzyło, to fala ciszy prawie namacalnej. Jakby wskoczył do basenu pełnego gęstego syropu. Ale szybko otrząsnął się z tego wrażenia i odkrył, że stan ten miał pewne plusy. Słyszał tu każdy szmer, a jego ucho wyczulone na wyszukiwanie zagrożeń tutaj nie musiało się nawet wysilać. Rozejrzał się w poszukiwaniu jakiegokolwiek żywego ducha i wtedy dostrzegł Jego.
"...Conus? Chyba tak to szło..."
Uniósł rękę w pozdrowieniu, wygiął wargi w uśmiechu i powolnym krokiem zbliżył się do niego. Umysł pracujący jeszcze na wydarzeniach poprzedniej nocy nie mógł się przestawić, więc zadanie pod tytułem "Nawiązanie rozmowy nauczycielskiej" wydawało się przerastać jego zdolności w owej chwili. Dlatego miał nadzieję, że to On nawiąże rozmowę pierwszy.
Oparł się łokciem o biurko nauczyciela-bibliotekarza i rzucił krótkie
- Witaj. Jak ci mija dzień?
Powrót do góry Go down
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Pią Lis 11, 2016 10:25 pm

- Krzywek, ile razy mam ci powtarzać byś nie bawił się naklejkami... - szarowłosy spojrzał w dół, na wijącego się w dziwnych pozach kota, próbującego zerwać z tylnej łapki ukradzioną z drukarki naklejkę numerową. Corvus tylko westchnął cicho i przyklęknął przy sfinksie, przytrzymując go delikatnie i ostrożnie odklejając papier. Odszedł bez problemu, na szczęście... Krzywoszpon fuknął tylko na skrawek papieru, podniósł się i z urażoną dumą w każdym kroku poszedł zwinąć się na swojej poduszce.
- Diva operowa z ciebie... - Corvus mruknął cicho za zwierzakiem, wyrzucił naklejkę do kosza i usiadł znowu za biurkiem. Dobra, tę trzeba znowu wydrukować...
Otwarcie drzwi biblioteki wyrwało go na moment ze skupienia na pracy. Spojrzał w tamtą stronę... odpowiedział uśmiechem i skinieniem głowy. Lionel, nauczyciel fizyki, znający się na temacie ale z problemami z koncentracją... nietypowy fizyk. To humaniści ponoć nie potrafili się skupić na pracy, nie ścisłowcy. Szybko dokończył co akurat robił, żeby nie zapomnieć, i odchylił się z cichym sapnięciem w fotelu. Czasami zapominał, że trochę odpoczynku jest mu bardzo potrzebne w jego stanie...
- Dzień dobry, Lionel. Póki co jest spokojnie, ale to zapewne się zmieni już niedługo. Na tej przerwie zaczyna się przeważnie kocioł... - urwał, bo oczywiście - o wilku mowa. Grupka uczniów wparowała do środka, uciszając się szybko przez aurę i obecność nie jednego, ale dwóch nauczycieli. Jedna z dziewczyn, odważniejsza widać, podeszła bliżej z kilkoma książkami w rękach. Corvus rzucił Lionelowi przepraszające spojrzenie i gestem zaprosił go do zajęcia miejsca na pobliskim fotelu. Jeszcze porozmawiają, tylko bibliotekarz wpierw pokona fale książek zwracanych i wypożyczanych...
Już przy pierwszej książce od razu zobaczył, czemu pannie się spieszyło. Corvus jednym ostrym spojrzeniem starł fałszywie radosny uśmiech z jej twarzy. Otworzył książkę w odpowiednim miejscu, pierwszym zresztą z kilku, i wskazał palcem doskonale widoczną linię zgięcia rogu.
- Cóż to jest? - dziewczyna wzdrygnęła się lekko na zaskakująco chłodny ton nauczyciela.
- No...
- Myślała panna, że nie zauważę? - poprawił okulary lekko i przewrócił kilka kartek, pokazując następny dowód 'zbrodni' oślich uszu. - Czy nikt panny nie nauczył używania zakładek?
- Ale... ale przecież to jest nic-
- Nic takiego? Droga panno, takie rzeczy możesz robić ze swoimi książkami, chociaż nie powinnaś nawet swoich tak traktować. A to - podniósł dwie inne książki, pokazując że na linii kartek o dziwo bardzo dobrze widać miejsca, gdzie dziewczyna zaginała rogi - to jest własność szkoły. Nikt panny nie nauczył że cudza własność to rzecz święta?

Dziewczyna była prawie na skraju płaczu. Na pewno nie spodziewała się takiej reakcji po nim. Zresztą, kto by się spodziewał czegoś takiego po nauczycielu, który wyglądał jakby go najlżejszy podmuch wiatru mógłby przewrócić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tanaka
SZPAK / JORDIN

avatar
Liczba postów : 5
Imię i nazwisko : Tanaka Kuroki
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 157cm|50kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Nie Lut 05, 2017 1:01 am

Dziewczyna nacisnąwszy klamkę, lekko pchnęła drzwi biblioteki i z gracją przestąpiła próg pomieszczenia. Cisza i spokój... te dwa słowa idealnie określają klimat panujący w tym miejscu. Przechodząc tutaj bezpośrednio z gwarnego korytarza, zawsze miało się wrażenie, jakby z mroźnej zamieci powróciło się do bezpiecznego, solidnego schronienia. Cóż... przynajmniej niektórzy je mieli. Ci, którzy umieli delektować się takimi właśnie subtelnymi doznaniami. A przynajmniej byli w stanie je dostrzec.
Tanaka ostrożnie zamknęła za sobą drzwi, potęgując wrażenie obecnej tutaj ciszy, i wzięła głęboki oddech, delektując się zapachem książek. Skinęła głową bibliotekarzowi. Swoimi gadzimi oczami prześlizgnęła się po obecnych tutaj osobach, zwracając szczególną uwagę na książki, jakie akurat dzierżyły w dłoniach. Nużąca, przymusowa lektura zadana przez nauczyciela, czy przejaw własnej ambicji? Dla Tanaki takie drobne szczegóły miały istotne znaczenie. Ojciec zawsze jej powtarzał: "Czterolistnej koniczyny nie znajdziesz dzięki szczęściu, tylko obserwacji". Obserwacja i analiza, dwa z wielu ważnych kroków do sukcesu. W przyszłości możliwość zaskoczenia kogoś użyciem cytatu czytywanego przez niego autora może okazać się możliwością zbawienną.
Gdy w końcu uznała, że dość jej obserwacji, pewnym krokiem ruszyła w stronę regałów z książkami. Nie była rodzajem mola książkowego, ale potrafiła docenić wiedzę przelaną na papier dla przyszłych pokoleń... a dzisiaj ta wiedza była jej wyjątkowo potrzebna. Cholerne zapalenie gardła, cholerne zwolnienie ze szkoły i cholerne pominięcie lekcji, na której nauczyciel historii zapowiedział sprawdzian... na jutro! W ogóle, jakim cudem mogła przeoczyć tak istotną informację? Nie do pomyślenia. Zacisnęła wkurzona zęby. Dotąd, pośród innych uczniów, dowiedziawszy się tak późno o feralnym sprawdzianie, starała się odgrywać niczym niezmącony spokój. Wszystko zgodnie z planem, zero niespodzianek. Tia... Dopiero teraz, ukryta głębiej wśród regałów mogła zdjąć maskę, którą nałożyła. A przynajmniej częściowo zdjąć. W końcu w bibliotece trzeba zachować ciszę.
- Kso! - rzuciła pod nosem niewybredne słowo i kopnęła równie niewybrednie w pobliski regał zaciskając, zęby i pięści. Co jej teraz pozostało? No cóż, to, po co tu przyszła... westchnęła i zaczęła po kolei przeglądać grzbiety książek, szukając tej, a raczej pewnie tych, która mogłaby jej w obecnej sytuacji pomóc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jiro
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 15
Imię i nazwisko : Jiro Kot Yasuri
Wiek : 18 lat
Wzrost i waga : 1,72m | 63kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Nie Lut 05, 2017 3:33 pm

W pomieszczeniu rzeczywiście panowała grobowa cisza. Niby właśnie o to chodzi, żeby dać biednym uczniom (biednym bo chyba nie mają domów - zawsze widzi się tu te same mordy) szansę skupić się na lekturze. Podobno to pomaga. Porządek w głowie, koncentracja, takie tam. B u j d y. Im dłużej siedział i wgapiał się w otwarte podręczniki, tym bardziej miał ochotę rzucić czymś przed siebie, albo wydrzeć się jak debil, żeby tylko przerwać panującą tam ciszę. Gdyby lepiej przyjrzeć się tematowi, pewnie dużą rolę odgrywa tu ADHD. Jeśli ktoś nie ma to fajnie, jeśli ktoś przejawia to już trochę ciężej. Ale to tylko szczegóły. Uszaty przeciągnął się, ziewając z cichym piskiem i ponownie pochylił nad książką. Dosyć farmazonów. Trzeba się tego nauczyć.
* * *
Zegar miarowo wybijał rytm, w którym maszerowały równe szwadrony armii francuskiej. Hałas obijających się o siebie elementów zbroi i broni komponował się z dźwiękiem uderzających o nie kropel deszczu, tworząc razem satysfakcjonujące połączenie. Prowadzący ich Napoleon na wielkiej utytej kobyle wyciągnął przed siebie pikę i sprawnym gestem otworzył nią drobne, mahoniowe drzwi. Przywitał go wesoły dźwięk dzwonka i zapach świeżego pieczywa. Nie schodząc z klaczy wszedł do środka, a wraz za nim wlały się tam tysiące piechoty. I wszyscy zamówili sobie waniliowe frappucchino i rurki z kremem. A przemiła kelnerka jak zawsze zapytała czy na koniec życzą sobie ciastko z wróżbą. A potem wszyscy poszli spać.

W odpowiedzi na tę wizualizację brzuch Jiro zaburczał żałośnie. Nauka zawsze sprawiała że robił się głodny. Plus był taki, że był w tym momencie na tyle zmieszany, że już nie miał ochoty krzyczeć. Pomyślałby kto wtedy, że jest jakiś niespełna rozumu albo co. A tego by nie chciał. Wolałby rozładować piętrzącą się w nim złość w inny sposób. Na przykład rzucając czymś, albo kopiąc stół. Wtedy ktoś mógłby pomyśleć, że zrobił to niechcący. Leżąc na ławce uniósł wysoko pięść i już właśnie miał ją z hukiem opuścić, gdy nagły hałas przywrócił go na Ziemię. Coś mówiło mu, że to nie przypadek. Ktoś właśnie wyładował swoją frustrację w bibliotece. I to właśnie wtedy, kiedy on miał zamiar to zrobić. To przeznaczenie. Zgrabnym ruchem podniósł się z krzesła i niby to patrolując pomieszczenie, niczym pomocnik bibliotekarki znalazł się w miejscu, z którego dobiegł huk. Jego oczom ukazała się białowłosa niewiasta o gadzich oczach. Gady zawsze wzbudzały w nim szczególne zainteresowanie. Czuł od nich jakiś chłodny dystans, który paradoksalnie go do nich przyciągał.
- Przypominam, że znajdujemy się w bibliotece i obowiązuje tu cisza. - powiedział bardzo poważnie, z wyprostowanymi plecami i rękoma założonymi z tyłu, jak gdyby miało go to uczynić wspomnianym przedtem stróżem biblioteki. A może nim był? Kto wie...? On wie. Nie był. Ale to nic nie zmienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tanaka
SZPAK / JORDIN

avatar
Liczba postów : 5
Imię i nazwisko : Tanaka Kuroki
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 157cm|50kg

PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   Pon Lut 06, 2017 12:51 am

Huk, który spowodowała chcąc rozładować swoją złość, zaskoczył nawet dziewczynę. Choć krótki, dla niej wydawał się trwać wieczność. A po nim z powrotem cisza. Nie ta sama co wcześniej, tylko już… inna? Silniejsza, wręcz dojmująca. Dziewczyna stała przez chwilę nieruchomo nasłuchując, zaskoczona, zdezorientowana i w pewnym sensie spłoszona. Nie należała do typu osób, które łatwo tracą nad sobą panowanie. Zasadniczo nigdy nie traciła nad sobą panowania. Była aktorką. Była obserwatorką. Była manipulantką. Była Kuroki. Jej matce brew by nie drgnęła, gdyby w ciągu jednego pokerowego wieczora zaprzepaściła sumę liczoną w tysiącach. Cierpliwie czekałaby na zakończenie partii, dopiłaby swojego drinka, wymieniła kilka mniej lub bardziej przyjaznych uwag z innymi graczami, a potem uprzejmie by się pożegnała i odeszłaby dumnym krokiem. A tydzień później ze stołu zgarnęłaby sumę dwa razy większą niż tę, którą straciła wcześniej.
Tymczasem Tanaka straciła nad sobą panowanie przez sprawdzian z historii. Sprawdzian, którego jeszcze nawet nie zdążyła położyć, tylko po prostu miał nadejść niespodziewanie szybko. Żetony wciąż leżały przy niej, a karty, choć jej nie podeszły, wciąż trzymała w swych drobnych dłoniach. Gra wciąż trwała, a jedynym przeciwnikiem dziewczyny był czas. Wymierzyła sobie mentalnego policzka i skarciła w myślach za zbędne panikowanie. Przynajmniej nikt nie zwrócił na ten hałas uwagi, pokrzepiła się myślą. I wtedy zza jej pleców dobiegł ją karcący głos. Kso… Odwróciła się powoli, przybierając wyraz twarzy niezdarnego niewiniątka, na powrót zakładając maskę. Ujrzała przeciętnego wzrostu i wagi chłopaka, u którego od razu uwagę dziewczyny przykuły kocie oczy, uszy i ogon. Czarnokrwisty, jak się domyślała, prawdopodobnie członek klanu Kottur. Dobrze się złożyło, gdyby to człowiek udzielił jej akurat teraz reprymendy, pewnie znowu musiałaby skarcić się za brak panowania nad swoimi emocjami. Posłała nieznajomemu uśmiech wyrażający zakłopotanie.
- Przepraszam za kłopot, spodziewałam się, że książka, którą chciałam wyciągnąć będzie lżejsza i ją niechcący upuściłam - opowiedziała tę zmyśloną na szybko historyjkę i na potwierdzenie swoich słów niepewnie wskazała palcem na pierwszą z brzegu grubszą książkę. Chwilę temu wytrącona z równowagi, teraz była już z powrotem w stanie kłamać jak z nut. A spotkanie, jak wnioskowała po zachowaniu chłopaka, pomocnika bibliotekarza lub kogoś w tym stylu, w tym momencie mogło okazać się dla niej zbawienne. Szczególnie, że tym pomocnikiem był chłopak, na pewno chętny wesprzeć biedną, nową uczennicę zagubioną pośród ogromu książek.
- Właściwie przydałaby mi się mała pomoc, senpai… - powiedziała postępując krok do przodu, palcem prawej dłoni wodząc po grzbietach książek. - Mam niedługo sprawdzian z historii, do którego chciałabym się przygotować, jednak nie mogę znaleźć tutaj niczego, co mogłoby mi pomóc… Poświęciłbyś chwilę, by mnie wesprzeć? Pewnie orientujesz się tutaj całkiem nieźle, prawda? - Kolejny krok do przodu. Zarówno użycie zwrotu grzecznościowego, jak i zmienienie swojej pozycji miało swój cel. Z takiej odległości nieznajomy mógł już poczuć delikatny, wiśniowy zapach otaczający dziewczynę. Zapach, którego specyficzne właściwości, a przynajmniej taką miała nadzieję, zachęcą go do pomocy Tanace, gdyby miało okazać się, że same starannie dobrane słowa do tego nie wystarczyły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Szkolna biblioteka   

Powrót do góry Go down
 
Szkolna biblioteka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxx :: ➜ Główny budynek-
Skocz do: