IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Północne wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 225
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Północne wejście   Czw Kwi 21, 2016 1:18 am



Polnocne wejscie


O wiele większe i szersze wyjście prowadzące wprost na dach szkoły. I chociaż nikt nie pomyślał o wniesieniu tutaj ławek dla wygody uczniów, to jednak dzieciakom nie przeszkadza przesiadywanie na, bardzo często zimnym, kamieniu. Jak można się domyślić, ulubioną miejscówką wciąż pozostaje jeszcze wyższy poziom, a mianowicie dach małego budynku, w którym znajduje się wyjście ze szkoły. Praktycznie zawsze ktoś tam się znajduje, niejednokrotnie wywalczywszy sobie najlepsze miejsce na całym dachu. Z tego miejsca rozciąga się widok na tyły szkoły, w tym boisko oraz zagajnik i labirynt. Jak łatwo można się domyślić, uczniowie mają wiele radochy, kiedy nakryją jakąś parę oddająca się cielesnym uciechom, chowając w labiryncie i będąc w błogiej nieświadomości, że mają widownię.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Sro Lip 27, 2016 8:30 pm

Ciągłe ślęczenie nad dokumentami może być nieznośne. nic więc dziwnego, że Aster poczuła potrzebę odetchnięcia świeżym powietrzem. W szkole była akurat pora lekcyjna, a ona sama miała za sobą akcję ze szczurem, której nie żałowała. Szkoda tylko, że Siva postanowiła wystraszyć tamtego ucznia. Cóż, przynajmniej nie musiała prowadzić z nim nudnej konwersacji. No i będzie można zmienić dostawcę szkolnego jedzenia. A to duży plus. Zwłaszcza dla jej żołądka, który odradzał jej chociażby spróbowanie tego co dostarczali. Odeszła od biurka i skierowała się na dach szkoły. To było miejsca gdzie mogła spokojnie odetchnąć, a przy okazji może złapie jakieś wagarowicza. Nie raz jej się zdarzyło, że ktoś zasnął na dachu. Była całkiem dobra pogoda, w miarę ciepło, nawet jej by się zachciało. Otworzyła drzwi na dach i zobaczyła, że na pierwszy rzut oka nikogo tutaj nie ma. Nie rozglądała się zbytnio. Nie chciała przyłapać swoich "ukochanych" uczniów na haniebnych czynach. Jej postawna wynikała tutaj raczej z faktu, że zamierza zostać tutaj przez chwilę. Dłuższą czy krótszą to się zobaczy, ale wystarczającym dreszczykiem dla nich będzie sama jej obecność tutaj. Bycie przyłapanym oznaczałoby dla niej dodatkową robotę, a dla nich dość nieciekawe konsekwencję.
Podeszła do kratek i spojrzała na teren szkoły. Niby w szkole było teraz tyle osób, ale nikt nie zamierzał jej trochę rozweselić wygłupami. Westchnęła ciężko i postanowiła wdrapać się na jeszcze wyższy punkt widokowy. Bo kto jej zabroni? No właśnie. Nikogo tutaj nie było, a przynajmniej tak jej się wydawało. Weszła więc po drabince do góry i rozejrzała się po rozciągającym się przed nią widokiem. Zamknęła oczy i z przyjemnością pozwalała, że wiatr rozwiewał jej włosy. W końcu po świeże powietrze tutaj przyszła...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Sro Lip 27, 2016 8:55 pm

Przemierzając korytarze szkoły, rozglądając się po wszystkich klasach i dodatkowo po ubikacjach. Max stwierdził iż nikogo nie ma, czyżby było już po lekcjach? Nie miał nawet zegarka żeby sprawdzić która godzina, to jest dopiero zacofanie. No ale cóż, zdarza się. No albo wypłata jest za mała i go nie stać, aż tak źle? Spacerując przez dłuższą chwilę, w końcu wpadł na pomysł. Czemu by nie pójść na dach, świeże powietrze i może jeszcze kogoś się znajdzie. Widok z góry daję duże plusy, można szybko znaleźć jakąś osóbkę. Nie ma co zwlekać, trzeba się ruszać. Oczywiście powolnym krokiem stukając czasami laską o podłogę, Max udał się prosto na dach. Gdzie czekała go miła niespodzianka, czyste niebo! Kto by pomyślał że będzie tu aż tak pusto, nikogo znów. Stawiając kilka kroków do przodu oraz robiąc troszkę hałasu swoimi drewniakami, nauczyciel spojrzał kątem oka na wyższą część dachu. Gdzie dostrzegł swoją ukochaną dyrektorkę, no nie spodziewał się że zastanie tu akurat ją. Radosny uśmiech pojawił się na jego buźce, w końcu będzie mógł do kogoś otworzyć swoją mordkę. A już myślał nad pójściem spać, co za uśmiech losu.
- Proszę uważać przy robieniu salta.
Powiedział radosnym głosem, tym samym usta zasłonił wachlarzem. No co mógł powiedzieć, nawet nie wiedział po co dyrektorka tam jest. No ale wyglądało to jak przygotowanie do salta, co prawda jest tu trochę niebezpiecznie na taki sport.
- Jeszcze podczas lotu może spódniczkę zwiać, a ja niestety nie mam telefonu.
Na koniec można było usłyszeć lekki smutek, no bo w końcu takie okazje nie zdarzają się codziennie. Nawet jeżeli to nie jest przygotowanie do salta, to warto było spróbować jakoś rozpocząć rozmowę.. A może to próba samobójcza? Nie, dyrektorka jest za pozytywną osobą. Nie potrzebuje przecież samobójstwa żeby pójść na urlop, to byłoby głupie.
No więc uśmiechając się i wachlując sobie twarz, mężczyzna oczekiwał na odpowiedź. Heh, odpowiedź. Raczej na kontynuację rozmowy, w końcu skoro się rozpoczęło rozmowę.

Zastanawiało go jedno, czy może sobie pozwolić na swoje zachowanie przy Aster. Co prawda nie każdemu odpowiada jego poczucie humoru i ogólnie jego podejście do życia, no ale raczej to problem innych niż jego. Z resztą nie ma co o tym myśleć, są ważniejsze sprawy. Takie jak weekend, w końcu trzeba gdzieś się wybrać i odpocząć chwilę od lenistwa.
Powrót do góry Go down
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Sro Lip 27, 2016 11:19 pm

Z jej błogiego stanu wyrwał ją dźwięk otwieranych drzwi. Już nawet nie z zainteresowanie, a zwykłym odruchem kątem oka spojrzała na osobę, która się pojawiła na dachu. Poznawała tą postać. Była to sylwetka nauczyciela plastyki. Jeśli Aster dobrze pamiętała (Heh, zabawne, ona przecież nie zapomina) to miał on na imię Maxwell. Jego nastawienie do świata sprawiało, że był dla naszej dyrektorki dość łatwym w obyciu, a przynajmniej taki się wydawał. Nie zamierzała głębiej w to drążyć i tak już wiedziała za dużo. Jego strój jakoś nie kolał jej w oczy, ale dźwięk jego drewnianego obuwia był dość charakterystyczny i na pewno mógłby doprowadzić niektórych do szewskiej pasji. Miała zamiar się nie odzywać i udawać, że jej tutaj nie było, jednak mężczyzna ją zauważył więc nie mogła go zignorować. Nie wypadało. Zamierzała go przywitać, skoro już oboje się zauważyli, jednak uprzedził ją z dość zaskakującym oskarżeniem. Jedyne co mogła zrobić w takim momencie to zejść z małego budynku i porozmawiać z nim trochę.
- O czym ty mówisz. Nie rozumiem skąd pomysł, że mogłabym chcieć robić salto. Spójrz w co jestem ubrana. - odpowiedziała podchodząc do barierki. Była w stroju nieprzeznaczonym do wyczynów sportowych. Chociaż może tylko ona tak myślała i w takim stroju może jednak da radę. - Więc, co cię tutaj przygnało, Gribbs-sensei?
Miała w zamiarze zejść, ale lubiła patrzeć na innych z góry, bo była raczej oczywiste. No i w dali zobaczyła dość ciekawą scenkę. Jedną z tych, których jako osoba odpowiedzialna nie chcesz widzieć. Jakby zwyczajne całowanie się za szkołą nie było wystarczające. Widać nie spodziewali się, że ktoś może ich zobaczyć w takim miejscu o takiej porze. Chyba wcześniej sobie to wykrakała. Miała tylko nadzieję, że skończą, zanim ktoś zainteresowany to zauważy. Tak, Aster obrała strategię na "nic nie widziałam", bo była ona najlepsza dla wszystkich uczestników. Podeszła do drabinki i z gracją kota zeszła bez żadnych problemów. Może wyglądało to w jej wykonaniu na łatwe, jednak wcale takie nie było, a sama Aster uważała, żeby nie zaczepić nigdzie. Poza tym drabinka i szpilki nie są dobrym połączeniem. Nigdy. Co ona sobie myślała wchodząc tam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Czw Lip 28, 2016 11:12 am

Skoro rozmowa już się rozpoczęła, to jesteśmy na dobrej drodze. Przydałoby się teraz odrobina alkoholu i poduszki, żeby było gdzie wygodnie usiąść. Niestety jak na szkolne życie przystało, tego nie ma i raczej nie będzie. A co do salta, to racja. Przy takim ubiorze ciężko byłoby je wykonać, no ale czy to niemożliwe? Świat jest na tyle skomplikowany i zwariowany że, wszystko jest w nim możliwe. Wystarczy się trochę postarać, tylko nie można przy tym mieć lenia. Przyglądając się wspaniałej dyrektorce, która to stała na wyższej półce.
- No tak~~♥ Gdzie ja mam oczy.
Odpowiedział na pierwsze słowa, tym samym składając wachlarzyk. Zastanawiał go teraz dobór słów oraz ruchów, w końcu nie będzie można teraz tego źle odegrać. Hmm, wiatr był łagodny i przyjemny. Uśmiechając się wciąż radośnie, ogólnie raczej chyba nie miał zamiaru przestawać. U niego widać całą dobę uśmiech, no chyba że nie napije się kawy. No w tym przypadku to trzeba poczekać do południa, kofeina silnie na niego działa i ją po części lubi.
No ale wracając do Aster, której to nauczyciel od dłuższej chwili się przyglądał. Skoro nie szykowała się do salta, to musiała mieć inny powód do wejścia tam. Może właśnie wiaterek? No cóż, nie będziemy wszczynać dochodzenia.
- Przygnał mnie tu blask, jak zawszę bajecznego wyglądu naszej ulubionej pani dyrektor.
Rzekł, następnie znów szybkim ruchem palców rozłożył wachlarz i zasłonił swój uśmiech. Zaśmiał się i dalej przyglądając się Aster dodał.
- Chyba będę musiał jeszcze popracować nad moimi tekstami na podryw, nawet nie wiem czy są skuteczne.
Spoglądając na tak zwane kocie ruchy dyrektorki, nauczyciel z chęcią przyglądał się jak sobie radzi. W końcu schodzenie po drabince w szpilkach musi być dość niewygodne, no ale to zależy od umiejętności. W końcu on nie chodzi w szpilkach i nie wie jakie to utrapienie, chyba na całe szczęście. Podpierając się o swoją drewnianą laskę, czekał. Czekał aż Aster zejdzie bezpiecznie z drabinki, wtedy będzie można kontynuować miłą rozmowę. Unikając zapytań typu, a co pani tam robiła? Przecież to niebezpieczne, a raczej niebezpieczne pytania. Tak to raczej do uczniów można się zwracać, dorosła osoba raczej wie co robi. Dlatego żeby nie obudzić bestii, trzeba unikać pytań głupich. W jego przypadku, jest to wprawie niemożliwe. No ale dajmy z siebie wszystko, przynajmniej przy Aster.
Powrót do góry Go down
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Czw Lip 28, 2016 11:20 pm

Jego wymówka była raczej dość dziwna, jednak gdy Aster przypomniała sobie co ten człowiek robił już w swoim życiu jakoś postanowiła dalej nie drążyć tego tematu. Poza tym ciężko się przyznać, że nie zrozumiał sensu jego wypowiedzi. W takim momentach najlepiej przemilczeć i zmienić temat. Brzmi jak plan. Poza tym nie miała zamiaru zdradzać mu od tak dlaczego była na dachu i co tam robiła. Nie spytał się o to i nie zamierzała sama tego zdradzać. Chroniła się przed kolejnym kłamstwem. Jakby nie patrzeć nie mogła powiedzieć pracownikowi prosto w oczy, że miała już dosyć roboty i przyszła się przewietrzyć. Aster tak nie robi, a dokładniej nie robi tak ta osoba, na którą się wykreowała.
- Ja ci na to nie odpowiem. Nawet nie słyszałam nigdy tych tak zwanych tekstów na podryw. - stanęła przed nich i skrzyżowała ręce. - Wybacz mi, ale w takim temacie nie będę ci zbytnio pomocna. Musiałbyś spytać się kogoś innego i przedstawić mu to co potrafisz.
Jakby mała być teraz szczera to nie miała pojęcia o czym mogłaby porozmawiać z tym facetem. Zawsze uśmiechnięty i radosny. To było wręcz odstraszające dla takich osób jak Aster. Pewnie nie tylko dla niej. Stał tutaj teraz jednak przed nią i nie mogła go od tak zignorować. To byłoby bardzo nie na miejscu.
- W sumie nie pracujesz tutaj strasznie długo. Czy nie masz żadnych problemów z uczniami ani innymi nauczycielami? - spytała mijając go i kierując się do ogrodzenia, o które się oparła. - Pamiętaj, że zawsze możesz mi powiedzieć.
Powiedziała to z uśmiechem jakby naprawdę przejmowała się tym jak mu było. I tutaj jest trochę prawdy, a trochę kłamstwa. Niekoniecznie obchodziło ją jego samopoczucie, a raczej chciała się dowiedzieć co się dzieje na szkole. W końcu nie może siedzieć w każdej klasie i obserwować jak zachowują się uczniowie. Chciała wiedzieć co się dzieje, bo to nie jest tak, że każdy jej powie wszystko. Aster doskonale wiedziała, że nikt nie jest szczery do końca i w całości. Widziała to po sobie. Tylko niektórym zdradzała to co naprawdę myśli i czuje. Jeszcze mniej osób było świadkiem jak wyrażała swoje uczucia.
- Bycie nauczycielem podczas lata nie jest dość nudne? - spytała wpatrując się w miejsce, gdzie wcześniej dostrzegła parę ludzi w uniesieniu. Stąd nic nie było widać. Znaleźli sobie dobre miejsce. Aster miała tylko nadzieję, że po sobie posprzątają... Była chyba jedną z wielu osób, które nie chciałyby potem znaleźć "ciekawego" fanta przechadzając się po terenie szkoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Nie Lip 31, 2016 4:07 pm

No czyli dyrektorka nie lubi podrywów, albo po prostu nie przejmuje się nimi? No cóż trudno, będzie jeszcze wiele okazji na trenowanie. Tylko czy jest sens? Ogólnie Max nie szuka partnerki, jakby jeszcze był na to czas. Wracając jednak do ważniejszych spraw, niż planowanie przyszłości. No skoro teksty się nie udały, to będzie trzeba zakończyć temat z podrywami i przejść dalej. Czyli do odpowiedzi, tak. Jeżeli chodzi o dzisiejszy dzień, mógł się zapowiadać ciekawie. Co prawda zależało to od sytuacji, od doboru słów i podejścia do sytuacji. W końcu wszystko może zakończyć się jednym złym słówkiem, albo zdaniem. No ale raczej nikt nie zamierzał być tutaj zły, bo w końcu żeby się czegoś dowiedzieć na czyjś temat, trzeba więcej rozmawiać.
- Rozumiem~~♥ Mało osób ma okazję, albo i nawet odwagę podrywać samą dyrektorkę~~♥
Czyli to oznacza, że Max jest pierwszą osobą. Można to nazwać szczęściem, zwykłym przypadkiem. No albo po prostu zwykłą sytuacją, którą zazwyczaj stwarza Maxwell. No ale czym by było życie bez ryzyka, no nie ważne.
Przyglądając się dyrektorce, mężczyzna przez chwilę pomyślał i zastanowił się nad radą.
- No racja, spróbuję jeszcze z vice dyrektorką~~♥
Zawszę gdzieś poczyni postęp, a jak nie to.... W sumie z uczniami to tylko dla żartów, nie ma co podrywać młodziaków. Jest za stary, dodatkowo za przystojny. Tak, to ostatnie uwielbia sobie wmawiać.
Kiedy Aster go minęła, on tylko śledził ją wzrokiem i wysłuchiwał następnych słów. Problemy, no tutaj jeszcze można cieszyć się bezproblemowym życiem. Jest to plus tak zwanego krótkiego stażu, no ale wszystko da się nadrobić. Zwłaszcza problemy, to jest podstawą.
- Właśnie brakuje mi trochę jakiś urwisów, jeszcze tym bardziej że to mój początek i nie poznałem zbytnio złej strony uczniów. Można powiedzieć że niektórzy są zbyt mili, nauczyciele też. No, pewnie to kwestia czasu zanim wszystko obróci się o sto osiemdziesiąt stopni. Wtedy może zacznie się ciekawie~~♥
Im bardziej będą rozbrykani uczniowie, tym weselej dla niego. Może nawet czarno krwiści coś nabroją, co prawda tym się już nie zajmuję. Inkwizycja za bardzo mu przeszkadzała, teraz przynajmniej może działać na własną rękę i tylko bawić się przedstawieniem.
- Będę się spowiadał co każdy piątek~~♥ Jeżeli jest to obowiązkowe, Aster senpai.
Podchodząc do barierek oraz stając obok dyrektorki, Max oparł się o owe barierkę i wachlując sobie buźkę, zastanawiał się. Lato i część nauczania, no jeżeli są wakacje to nudno. No lecz tutaj chodzi o część nauki, więc trzeba się wypowiedzieć. Tylko co powiedzieć, tak szczerze?
- Jak jest gorąco, to nudno i w klasie się robi. Ja rzadko kiedy się nudzę, więc nie mam zbytnio jak się wypowiedzieć.
No ale pytania i pytania, przecież trzeba się spytać co słychać u Aster. Przecież nie będą gadać o szkole i co się w okół dzieje, takie gadania o pracy w miejscu pracy. No więc wracając do zmiany tematu, gdzie jest ona ważna.
- A jak mija pani dyrektor czas? Dużo pracy, praca na takim stanowisku musi być męcząca.
No raczej że musi, dyrektorka musi dbać o wszystko i zajmować się ważnymi sprawami. Co prawda Max nigdy nie był na takim stanowisku i raczej by nie chciał, pewnie ma się mało czasu na cokolwiek innego.

[Sorrki za długi czas, dopiero mi dowieźli laptoka. :c]
Powrót do góry Go down
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Wto Sie 02, 2016 10:04 pm

Stosunek pani dyrektor do podrywów był dość jasny i prosty - nie istniał, bo w świetle jej niezawodnej pamięci nigdy nie spotkała się z nim, nawet jeśli człowiek mówił jej prosto w oczy co siedzi mu w głowie. Nigdy także nie dostrzegła w swoim otoczeniu czegoś takiego jak "flirt" także wszystkie zawiłe wypowiedzi gdzie trzeba szukać ukrytego romantycznego dna u niej nie występują. Pewnie by je nawet zakopała jeszcze bardziej i postawiła na tym dom, żeby nikt nie szukał. I to ze zwykłego braku taktu? Ciężko nazwać to, czego Aster w tym wypadku brakuje...
- Radziłabym nie próbować. Ava pewnie uznała by takie stwierdzenia za obraźliwe i nieumyślnie ktoś zostałby skrzywdzony. - odpowiedziała mu słysząc jego wypowiedź. "I tą skrzywdzoną personą nie byłaby tutaj ona..." - przeszło jej przez myśl. Było to dość zgodne z prawdą, którą posiadała Aster.
Spodziewała się usłyszeć, że wszystko jest w porządku, co mogłoby być prawdą lub nie. Spodziewała się też tego, że mógłby mieć jakieś problemy, ale nie chciałby nikogo martwić, bo przecież jest zawsze uśmiechniętym człowiekiem. W mniejszym stopniu spodziewała się tego, że po prostu mu się nudzi i chciałby aby w szkole były jakieś wypadki i bójki.
- No to mamy problem. - uśmiechnęła się lekko. - Mi akurat jest na rękę, że nic takiego się nie dzieje. Bójki i niesforne dzieci są problemem, który zawsze ma pierwszeństwo nad innymi ważnymi sprawami do załatwienia.
Postanowiła uciąć tą wypowiedź w tym miejscu. Nie mogła przecież powiedzieć, że popsułoby jej to grafik, który ustawiany jest całkiem dużo wcześniej. Aster nie należała do osób, które lubiły niespodzianki, chyba że owa niespodzianka była w planach lub nie zagrażała późniejszym ustaleniom.
I tak mam mało czasu, jeśli chcesz się spowiadać to proszę uprzedź wcześniej i miej pewność, że sprawa wymaga mojej interwencji. - powiedziała co miała w głowie i spojrzała się na nauczyciela, który podszedł do niej. Była ciekawa czy powiedziała już za dużo czy to jeszcze mieściło się w granicy bycia "zajętym". Nie mogła jednak za długo nad tym myśleć, w końcu jeśli coś byłoby nie tak dawno miałby to wypisane na twarzy. Chociaż za uśmiechem może skryć się wszystko. Sama często tego używa, więc rozumiała jak to działa i jak bardzo przydatne jest.  
Co prawda słuchała jego wypowiedzi o nudzeniu się, jednak nie zareagowała na nią zbytnio. To przecież normalne, że w lato jest mniej osób w szkole, a tym bardziej jeśli pomyślisz, że większość nie lubi przebywać w szkole. W końcu wszędzie znajdą się wyjątki od reguły.
- Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie. - odparła z lekkim uśmiechem zamykając oczy. Akurat wiał wiatr, a co najlepszy w takich momentach to to, że można było go dobrze poczuć na skórze, którą chłodził. - Mam dla ciebie radę na przyszłość. Nawet jeśli chcesz pociągnąć rozmowę to wybieraj pytania na które nie ma łatwiej i szybciej odpowiedzi. A na pewno nie odpowiadaj sobie na te pytania sam.
Zgarnęła swoje włosy do tyłu. Nie lubiła gdy wiatr robił z nimi co tylko chciał. Tak, to była ta zła strona wiatru. Raz przyjemny, a raz robił szopę i wyglądasz jak profesjonalny idiota. Wyciągnęła z kieszeni telefon i spojrzała na wskazany czas. To była najwyższa pora, aby wrócić do biura i kontynuować robotę.
- Muszę wracać do pracy... - rzuciła informując swojego towarzysza i skierowała się do drzwi. Jeszcze przed wyjściem odwróciła się do Max'a. - Jeśli będziesz chciał się o coś spytać możesz zawsze wpaść do biura.
Odwróciła się i wyszła. Schodząc po schodach do swojego i idąc do swojego biura westchnęła kilka razy. Nie miała motywacji, aby pracować teraz. Zwłaszcza, że na tym świecie były lepsze rzeczy do roboty.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumiya
MODRASZKA

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Fumiya Tsushima
Wzrost i waga : 160 cm / 60 kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Nie Cze 18, 2017 1:36 am

Tsushima nie byłby sobą, gdyby nie gubił wszystkiego gdzie popadnie. Po co komu jakakolwiek systematyczność, pilnowanie swoich rzeczy? Jemu to na pewno absolutnie nie jest potrzebne. A to, że gubienie wszystkiego wiązało się z wielką ilością irytacji i stresu, to już zupełnie inna sprawa. I na pewno nie jego wina. W każdym razie jednak, rudzielec posiał gdzieś telefon, a wiadomym jest, że bez telefonu to jak bez ręki. Rzeczą zaś jeszcze bardziej pewną było to, że chłopak rękę na pewno straci, kiedy jego rodzice dowiedzą się o kolejnej zgubie w przeciągu tego roku. Już w styczniu zgubił jeden, który na szczęście się odnalazł, potem tuż przed zakończeniem roku szkolnego, no i jeszcze teraz.
"Bez paniki, bez paniki, ogarnij się..." - ot i słowa, które kołatały się w jego głowie, ale zamiast uspokajać chłopaka, bardziej wprawiały go w zaniepokojenie. Drżał, nerwowo chodząc początkowo po korytarzach i rozglądając się wszędzie, aż w końcu wyszedł na dach. W końcu, jak wielu uczniów, jadał tu posiłki, więc możliwe, że telefon został tutaj, kiedy rudzielec poderwał się do góry i zbiegał na dół, by nie spóźnić się na lekcję, którą obwieszczał dzwonek.
Chwilę, będąc lekkim paranoikiem w momentach słabości, rozważał nawet, jakoby urządzenie wypadło mu w biegu, ale przecież usłyszałby, jak to się dzieje. Tu mógł po prostu go zostawić albo strącić nogą czy plecakiem za barierki; na myśl o drugiej perspektywie poczuł, jak jego żołądek nieprzyjemnie się ściska i wywija fikołka, zaś gardło robi jedynie pierwszą rzecz. Wziął głęboki, jednak niezbyt stabilny i urywany oddech, mimochodem rozważając, czy oddycha tak przez emocje czy ze zmęczenia.
Stojąc przy krawędzi, wplótł palce w rude kosmyki i pociągnął za nie, a potem przeczesał, wypuszczając z głośnym świstem powietrze. Oczyma duszy widział już pęknięty ekran smartfona leżącego gdzieś w trawie albo roztrzaskanego na chodniku. Zaklął pod nosem i zaczął wałęsać się przy ogrodzonej krawędzi powierzchni dachu, kilkukrotnie myląc jakieś drobne obiekty na ziemi, kilka pięter pod nim, z telefonem. Chwytał się kurczowo okratowanego ogrodzenia, czując, jak serce raz po raz nieprzyjemnie podskakuje mu do gardła. Bał się wysokości jak niczego innego na świecie.
Rozejrzał się raz jeszcze po dachu, szukając kogokolwiek, kogo mógłby spytać (wahając się sto lat, czy na pewno powinien to zrobić, bo przecież uderzyłoby to w jego dumę) o to, czy nie widział jego telefonu. Opcje, z tego, co widział, były dwie, sądząc po ilości stosunkowo znajomych twarzy - zaczepienie Yuki, z którą chodził do klasy i de facto całkiem lubił, albo zaczepienie czarnokrwistego chłopaka, o którym wiedział tyle, że jest z ich rocznika. Najpewniej w każdej innej sytuacji zwróciłby się właśnie do Yuki, bo przecież znał ją i wiedział, jaka uczynna z niej duszyczka, ale przypomniał mu się jeden fakt; jeśli odblokowałby jego telefon, zapewne od razu skojarzyłaby jego tapetę z kadrem ze swojej własnej mangi. Po chwili namysłu zatem ruszył w kierunku pół-nieznajomego i ukłonił się delikatnie przed nim. Miał wrażenie, że Yuki mogła go widzieć, ale miał nadzieję, że tak czy inaczej nie zaczepi go.
- Hej, przepraszam. Mogę zabrać ci chwilę? - "Żeby porozmawiać o naszym panu i zbawcy, telefonie?" - Nazywam się Tsushima i jesteśmy chyba z jednego rocznika. Nie widziałeś może telefonu? Taki Samsung, biały. Bo go chyba tu zostawiłem. Albo ogólnie gdzieś w szkole. W sekretariacie go nie ma.

// chyba większej różnicy nie zrobi to, kto napisze, także... to już jak wam wygodniej. ~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 703
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Pią Cze 23, 2017 10:58 pm

Końcówka ogona drgnęła w ekscytacji, kiedy pakował do ust kolejną dawkę surowego tuńczyka. Nic tak nie poprawiało humoru, jak ulubione przysmakami dostępne o każdej porze dnia. Jako że ryżem niekoniecznie się interesował, na chusteczce tuż obok jego uda z każdym kolejnym kęsem rosła kupka niechcianego ryżu, który obdzierał z surowego mięsiwa, w zadowoleniu popijając zieloną herbatą z butelki. I mimo, że sprawiał wrażenie raczej sympatycznego i przede wszystkim otwartego na innych kociaka, to tym razem skutecznie ignorował znajdujące się dookoła osoby, jakby tak naprawdę na dachu znajdował się tylko i wyłącznie on sam.
Aż do momentu, kiedy pojawił się osobnik, który postanowił przerwać jego sielankę oraz degustowanie się świeżutką rybką. Spojrzał na nieznajomego (a może jednak znajomego?), po czym zajrzał do swojego pudełka ze śniadanie i sięgnął palcami po małą ośmiorniczkę z piekarnika, którą pochłonął w zaledwie jedną sekundę.
- Może widziałem, a może I nie. – rzucił nieco rozbawionym tonem, chociaż daleko mu było od jakiegokolwiek wyśmiewania. To nie był jego cel. Zmrużył delikatnie kocie oczy, ponownie wbijając w rudowłosego przenikliwe spojrzenie, jakby chciał zagłębić się w jego ciele, mięsie i dokopać głęboko, do jego duszy. - Zależy od ceny. – bo przecież na świecie nie ma nic za darmo, co nie?
Zadarł głowę wpatrując się w jasne niebo przyprószone zaledwie paroma białymi obłoczkami.
- Szkoda, że nie pada. Lubię deszcz. A ty? Lubisz. – zagadnął wesoło, uśmiechając się do niego. Następnie uniósł nieco biodra, uprzednio oblizawszy długie palce zakończone ostrymi pazurami, i wsunął dłoń do lewej kieszeni, skąd wyciągnął telefon.
- To ten? Znalazłem go dzisiaj na schodach drugiego piętra w lewym skrzydle. – zamachał urządzeniem, ale nie kwapił się do ewentualnego, szybkiego zwrotu. Zamiast tego spojrzał na ekran i zaczął po nim przesuwać palcem.
- Widziałem co tutaj masz. Nie jesteś zbyt grzeczny, co? – zerknął na niego z zadziornym błyskiem w oczach.

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 52
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Sob Cze 24, 2017 10:02 pm

"Okręty liniowe i lotniskowce mogły być co do zasady zastępowane nowymi po 20 latach od ukończenia, wcześniej – w razie przypadkowej utraty. Zabroniono przekonstruowania istniejących okrętów liniowych i lotniskowców, poza polepszeniem ochrony przeciwtorpedowej i przeciwlotniczej w postaci dodania na zewnątrz burt przedziałów przeciwtorpedowych.. boże..
co to jest.. nie mam pojęcia nawet co przeczytałam.
" - pomyślała dziewczyna z niezadowoloną minką wpatrując się w podręcznik od historii, a mianowicie informacje dokładne o traktacie waszyngtońskim. Postanowiła choć raz w życiu przygotować się porządnie wcześniej przed lekcją i potem zabłysnąć wiedzą. Niestety nie przewidziała jednego. To wszystko było totalnie nudne, a ona już ledwo żyła czytając te brednie. Westchnęła cicho i odłożyła książkę po czym zajęła się swoim lizaczkiem truskawkowym o kształcie misia. Zaczęła się zastanawiać w tym momencie nad jakimś ciekawszym sposobem na spędzenie krótkiego wolnego czasu. No bo jak się okazało przebrnięcie przez historyczne fakty nie wchodził jednak w grę. "Co by tu porobić.. co by tu porobić.." - zastanawiała się zawzięcie. Długo jej to zeszło, zjadła już aż całego lizaczka! Sięgała już po swój ulubiony soczek pomarańczowy, ale zdarzyło się coś, co mogłoby pomóc jej wyrwać się z nudy. Miała szczęście, a jakże! Usłyszała głos sobie całkiem w miarę dobrze nie najgorzej w sumie znany. Jej kolega z klasy bił gdzieś w pobliżu. Zaczęła się więc rozglądać uważnie aż w końcu nie odnalazła wzrokiem chłopaka. Niby podsłuchiwanie to zło i w ogóle be grzeszek, wstydzić się trzeba! No, ale jakby to troszkę nie podsłuchać. No i wyszło na to, że chyba kotowaty pozbawił Fumiyi telefonu! Jak to? Szok! Czyżby materiał do gazetki szkolnej? Zanim jednak można było podjąć jakąkolwiek decyzję, to trzeba było się dowiedzieć więcej o sprawie. W końcu nie osądza się książki po okładce, a napaści i kradzieży po napaści i kradzieży! Wszystko musiało mieć jakieś sensowne wytłumaczenie, nawet magiczne wróżki. Jako, że nie mogła zostawić sprawy samej sobie postanowiła podejść do Fumka. Oczywiście wcale nie bo jej się nudziło, skądże! Tu chodzi o sprawę! Zrobiła więc małe skradu skradu za chłopcami. Tak aby jej nie zauważyli. To się nazywa ninja! Nawet w Naruto takich nie mieli! Kiedy była już blisko złapała chłopaka za ramiona i krzyknęła mu na ucho głośno.
- Buuuuuuu! - Po czym podniosła ręce z zawsze przydługimi rękawami zasłaniającymi praktycznie całkowicie dłonie i falowała nimi jakby była duchem. Dopiero po chwili przestała i uśmiechnęła się do kotka znajomka. - Hejooo! Co tam Tsukihime-kun? - Popatrzyła na nich po czym na Fumiye, potem na Kota potem na Fumiye i ręką zaczęła przyrównywać swój wzrost do nich. - Ale z was kurdupelki o rany! A ponoć to ja jestem niziołkiem! - Zachichotała radośnie. Dopieor po chwili właściwie dopiero przypomniała sobie po co napadła na nich niczym bandyta w pociągu. Spojrzała nieco zmartwionym wzrokiem w kierunku rudego hobbita i zapytała się grzecznie. - Słyszałam, że masz problem z telefonem, czy coś. Może mogem jakoś pomóc?

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Fumiya
MODRASZKA

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Fumiya Tsushima
Wzrost i waga : 160 cm / 60 kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Sro Cze 28, 2017 2:09 am

"NO NIE ŚMIEJ SIĘ ZE MNIE" to było dokładnie to, co mówiła w tej chwili jego mina; brakowało już tylko do kompletu focha z przytupem, po którym skrzyżowałby ręce na piersi, obrócił się na pięcie i odszedł na zawsze na pięć minut. I jeszcze te kocie ślepia, które zdawały się wgryzać w jego duszę. Były jednym z powodów, przez które nie pałał do kotów miłością, a wręcz czymś, co się lekko skłania ku czemuś przeciwnemu.
- Co. - Zmarszczył brwi. Co za cena? Miał czymś płacić za własną rzecz? Wydął nieco policzki i przez chwilę milczał, rozważając dalsze kroki, jednak zanim się odezwał, zrobił to czarnokrwisty chłopak. Gadanie o pogodzie od razu zapaliło w głowie Tsushimy czerwoną lampkę pod tytułem "kotek chce zmienić temat".
- Deszcz? Lubię, ale jak wiem, gdzie jest mój telefon. - W jego głosie pobrzmiewała lekka irytacja. Zmrużył oczy, patrząc na bruneta, który przeciągał nie tylko siebie, ale też oczekiwanie rudego na jakiekolwiek konkrety. Otworzył szerzej oczy na widok wydobywanego z kieszeni urządzenia, którego zdecydowanie był właścicielem. Serce zabiło mu mocniej, co uznał za absurdalne, bo przecież chodziło o zwykły telefon, o przedmiot, a on reagował, jakby spotkał właśnie dawno niewidzianą miłość swojego życia.
I dowolny obserwator mógłby w tej chwili zadać sobie pytanie, czy można się jeszcze bardziej czerwienić. Fumiya wyciągnął rękę po telefon, jednak zacisnął ją w drżącą ze zdenerwowania pięść. Twarz chłopca wykrzywiła się w grymasie zdenerwowania. Był zdecydowanie bardziej poirytowany niż powinien; w końcu, jeśli już coś wstydliwego znajdowało się w pamięci telefonu, to tylko skany z mangi pewnej osoby... Która lada moment pojawiła się tuż obok nich.
Tsk.
Podskoczył, gdy usłyszał okrzyk i spiął się cały, czując na ramionach dłonie dziewczyny, robiąc przy tym minę, jakby miał flashbacki z Wietnamu. Gorzej być chyba nie mogło... No, nie licząc perspektywy sytuacji, w której jego kolega wygada Yuki, co tam znalazł. "Spokojnie, one i tak toną między milionem memów, na pewno ich nie znalazł..."
- Wiesz, że przeglądanie cudzych prywatnych spraw nie jest zbyt uprzejme? - Spytał ze zdecydowanie nazbyt wymuszonym spokojem i uśmiechem przypominającym jakąś karykaturę. Yuki zaś przywitał niedbałym ukłonem i mruknięciem "hej".
Co.
Czy ten dzień nie jest już dostatecznym maratonem upokorzenia? Zgubił telefon, biegał jak debil po szkole, usiłował ugłaskać krnąbrnego kocurka, ten przypuszczalnie widział pewne rzeczy, których nie powinien widzieć, a teraz jeszcze wspomnienie o wzroście. Temat tabu totalnego. Wydał z siebie pomruk wyrażający niezadowolenie i przewrócił oczami, jednak jakoś na widok koleżanki jego usta zaczynały wykrzywiać się w uśmiechu nieznacznie bardziej szczerym niż ten, którym obdarował kota.
- A... uh, telefon, już chyba jest dobrze... spokojnie~ - "Proszę, nie wnikaj w to, bo umrę, zapadnę się pod ziemię i umrę znowu..." - Zostawiłem go gdzieś jak biegłem na lekcje i wspaniałomyślny kolega go dla mnie odnalazł... Nawet sprawdził, czy to na pewno moje. - Samwise Gamgee mógłby w tej chwili dosłownie miotać piorunami z szaroniebieskich tęczówek albo zagłaskać na śmierć Tsukihime samym sztucznie przesłodzonym tonem głosu.
- Także... Dziękuję, Tsukihime-kun, za to, że chciałeś poświęcić swój czas na poszukiwanie mojego telefonu.
- Ukłonił się przed kotowatym i wyciągnął rękę po urządzenie.
"A teraz mi je oddaj, puszysta łajzo."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 703
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Nie Lip 23, 2017 4:03 pm

Chyba lepiej nie mogło się złożyć wraz z przybyciem koleżanki.
Yume, nie było co oszukiwać, ale zwęszył właśnie okazję do bardzo dobrej zabawy. No, a przynajmniej dla niego, bo Fumiya niekoniecznie mógł powiedzieć to samo. Blade usta kociego chłopaka wykrzywiły się w uroczym uśmiechu, a końcówka lewego ucha delikatnie zadrżała, kiedy wzrok spoczął na dziewczynie. I chociaż trwało to zaledwie ułamki ulotnych sekund, tak rudowłosy z łatwością mógł to wychwycić.
- Yuki-chan! – powiedział radośnie i zerwał się z miejsca. Nim jednak uwiesił się na koleżance, grzecznie oddał telefon koledze, bo właściwie do niczego nie był już mu potrzebny. To, co chciał wiedzieć – miał w głowie. I nie omieszkał użyć tego dla własnych celów i wygody.
Dopiero teraz mógł uwiesić się na szyi Yuki, wtulając swój policzek w jej, delikatnie ocierając się o niego, tak, jak to przyjaźnie nastawione koty miały w zwyczaju.
- A wiesz co, Yuki-chaaan?~ – spojrzał na nią, szczerząc się szeroko I prezentując swoje kocie siekacze, które momentami wystawały zza jego warg. - Ponoć masz.. fana! Ale takiego prawdziwego, najprawdziwszego! Mówię ci, Yuki-chan. Wiem. Wiem co widziałem, słyszałem i co się dowiedziałem. – odwrócił lekko głowę w bok, spoglądając na Fumiyę, a w złotym spojrzeniu kociego dzieciaka pojawił się niebezpieczny błysk, który wręcz krzyczał „Wiem. Ja wszystko wiem i nie zawaham się tego użyć przeciwko tobie”.
- Ciekawe czy jest też twoim stalkerem. – przyłożył dłoń do ust I zachichotał pod nosem, jakby opowiedział właśnie naprawdę dobry kawał.
- A swoją drogą! – odskoczył do niej i tym razem przybliżył się do rudowłosego, którego objął ramieniem, przygarniając go do siebie. - Rzeczywiście, strasznie jesteś niziutki~ – wymruczał klepiąc go jednocześnie po głowie jak jakieś małe dziecko.
- Fumiya-kun powiedział, że po zajęciach zabiera mnie na pizzę a potem na suuuuuper deser. I za wszystko płaci. Yuki-chan, przyłączysz się? Jestem pewien, że Fumiya-kun nie będzie miał nic przeciwko. Im więcej nas, tym zabawniej. Może jeszcze zahaczymy potem o karaoke, co wy na to? – powiedział rozmarzonym tonem, w żadnym wypadku nie czując wyrzutów sumienia, że będzie pasożytował i wykorzystywał tajemnicę niższego znajomego z klasy. A przecież to był dopiero początek.
- Prawda, Fumiya-kun? Nie masz nic przeciwko, by zabrać z name Yuki-chan?

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 52
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Północne wejście   Wto Lip 25, 2017 11:28 am

- A no to dobrze. - Uśmiechnęła się do obojga jak okazało się, że sprawa z telefonem kolegi załatwiona. Nawet nie musiała pomagać. To dobsze! Po chwili Koteł się na niej uwiesił i zaczął wtulać. Dziewczyna uśmiechnęła się jedynie, no bo takie urocze było i poklepała go po główce. - Naprawdę? To fajnie. Im więcej fanów tym lepiej. - Powiedziała lekko zaskoczona. Uśmiechnęła się nieco radośniej, no bo im więcej osób lubiło jej twórczość tym lepiej. Było jej trochę niezręcznie przez to, no bo nie spodziewała się by ktoś taki jak ona odniósł jakiś sukces. No, ale po wydaniu już kilku tomów przyzwyczaiła się już nieco do swojej małe sławy. No i trzeba było w końcu przestać być przesadnie skromnym i mówić, że się nie ma takiego talentu i w ogóle. Trzeba być dumnym ze swoich dzieł!
- Wow Fumiya-kun, nie spodziewałam się, że aż tak lubisz naszego Koteła. Jesteś bardzo hojny! - Powiedziałą szczerze pod podziwem takiego miłego gestu. Nie każdego na niego stać. Skąd mogła przecież wiedzieć, że biedny Fumiya nic o czymś takim wcale nie mówił i raczej tego nigdy nie pragnął. Niestety Yuki telepatką ani wykrywaczem prawdy nie jest. - Z chęcią z wami się zabiorę. Zapłace jednak za siebie, Fumiya-kun już i tak jest zbyt szczodry. No i Karaoke też brzmi super. Choć ostrzegam, że mam super głos! - mówiąc to wyjęła portfel z kieszeni i zaczęła liczyć pieniążki, czy jej na wszystko starczy. W końcu taka impreza wymaga środków. Nie żeby miała zwykle problemy z pieniędzmi, być może była nawet i bogatsza od swoich kolegów bo była tym rich dzieckiem w tej szkole. Problem jednak w tym, że lubiła wydawać na wszystko wokoło.

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Północne wejście   

Powrót do góry Go down
 
Północne wejście
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wejście do wnętrza gór
» Sklepik z AGD
» Brama Wejściowa do Posiadłości
» Brama wejściowa
» Wejście do Warowni Maegora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxx :: ➜ Teren szkoły :: Dach-
Skocz do: