IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Południowe wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 225
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Południowe wejście   Czw Kwi 21, 2016 3:52 am



Poludniowe wejscie


Zdecydowanie mniej uczęszczane wejście niż jego brat bliźniak. W przeciwieństwie do północnej części, nie posiada dodatkowej drabinki umożliwiającej wdrapanie się jeszcze wyżej, aczkolwiek i tutaj jest możliwość znalezienia miejsca dla siebie z dala od natrętnych spojrzeń innych uczniów. Widok rozciąga się na wejście do szkoły i kawałek miasta, co jest idealną miejscówką na romantyczne schadzki, zwłaszcza późnymi popołudniami, kiedy to słońce powoli chyli się ku zachodowi.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezra Marshall-Katsuri
SZPAK

avatar
Liczba postów : 50
Wzrost i waga : 178cm || 68kg

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Pią Wrz 02, 2016 10:36 pm

Bycie popularnym jest ciężkie. Zwłaszcza w liceum.
Gdziekolwiek człowiek się nie ruszy, tam rozchichotany wianuszek fanek albo fanów, którzy starają się rywalizować ze sobą o względy popularnej osoby. Co prawda Ezra do zadufanych w sobie osób nie należał, to jednak był w pełni świadom, że wielokrotnie jest na językach uczniów szkoły. Był też świadomy jeszcze jednej rzeczy, o wiele mniej przyjemnej. Uczniowie w większości byli… płytcy. Dziewczęta, które wodziły za nim maślanym spojrzeniem opierały swoje westchnięcia na jego wyglądzie. Jasne włosy, wzrost, spojrzenie – idealny książę wyciągnięty wprost z bajki. Brakowało mu jedynie białego konia, róży w zębach i jakiegoś grajka, który zapowiadałby jego nadejście. A chłopcy? Wiedzieli, że Ezra pochodził z bogatej rodziny. I każdy chciał zostać jego przyjacielem. W końcu najbliżsi bogatego paniczyka zyskiwali najwięcej, prawda?
Upierdliwe i irytujące, ale trzeba było grać rolę, jaką dostał od losu. Dlatego też pokonują kolejne metry szkolnego korytarza uśmiechał się promiennie, sparklował i pozdrawiał uczniów, którzy stali zapatrzeni w niego. Nie zatrzymywał się jednak, nie miał zbyt wiele czasu, choć była to długa przerwa na lunch. Czy jak to nazywają w Japonii. Wciąż nie był do końca zaznajomiony kulturą japońską. Do dzisiaj pamięta swój pierwszy dzień w klasie, kiedy zwrócił się do nauczyciela najpierw po imieniu, a potem po nazwisku. Teraz już wiedział, że imię było dostępne tylko dla najbliższych. Ale nieprzyjemny posmak zażenowania wciąż pozostawał na języku.
Kiedy znalazł się na schodach prowadzących na dach, mimowolnie przyspieszył. Wiedział, że go tam znajdzie. Zawsze przesiadywał ze swoją dupą albo na dachu, albo w pokoju pielęgniarki unikając nudnych lekcji. Tym razem w drugim wariancie go nie znalazł. Pozostawało ostatnie miejsce.
Zacisnął mocniej palce na trzymanej w kieszeni komórce. Ile to wysłał mu już maili? Z dwadzieścia? Oczywiście zero odpowiedzi. Nie zdziwi się, jak chłopak w ogóle ich nie przeczytał. Bywały dni, kiedy miał ochotę wcisnąć mu telefon do buzi, jednocześnie nakłaniając, by wreszcie zaprzyjaźnił się z technologią. Ileż byłoby wtedy ułatwienia. Z drugiej strony w tym poniekąd tkwił jego urok.
Na dachu o tej porze znajdowała się zaledwie garstka uczniów, choć jak w każdej szkole w Japonii (o czym notabene Ezra dowiedział się zaledwie parę tygodni temu), dach był najpopularniejszym miejscem. Ale w tej szkole skutecznie został zajęty przez „mniej pilnych uczniów”. A on OCZYWIŚCIE musiał się do nich zaliczać.
Bez większego problemu go wypatrzył. Trudno było go nie zauważyć. Uśmiechnął się anielsko i uniósł rękę ku górze, po czym zaczął machać, sparklujac dookoła.
- AAATAAAASUUUKEEEE-KUUUUN~ – krzyknął do niego, zbliżając się niemal radosnym krokiem. Jak zwykle uśmiechnięty i radosny. Jak zwykle….
Wystarczyło znaleźć się przy niższym chłopaku, a na twarzy Ezry pojawił się cień. Złapał go od tyłu przedramieniem za jego szyję, przyciskając mocno do siebie, zamykając jego drogę ucieczki łokciem drugiej ręki.
- Wiem, co zrobiłeś rano, cieciu. – syknął wyzwalając z siebie ciemną aurę. - Oddawaj mi moje punto. Wystarczyło na moment się zawrócić! Oddawaj moje jedzenie z pudełkiem! – puścił go wreszcie i usiadł naprzeciwko niego wyciągając rękę do przodu.
- Mam ochotę zrzucić cię z dachu na pożarcie psom. Ale masz ostatnią szansę. M-O-J-E P-U-N-T-O. – zmrużył niebezpiecznie brwi. Wiedział już, jak to się skończy. Ostatecznie Atasuke mu je odda. Być może znajdzie tam resztki jedzenia. Nagryzionego. Jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herauchi
KRUK

avatar
Liczba postów : 120
Imię i nazwisko : Atasuke Herauchi.
Wiek : 18 lat. Drugi rok kibluje w Blackbird.
Wzrost i waga : Sto sześćdziesiąt siedem centymetrów autodestrukcji - i wciąż rośnie. Waga w okolicy sześćdziesięciu kilogramów.

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Sob Wrz 03, 2016 2:24 am

Nie spodziewał się. Siedział pod siatką i pochłaniał kolejne porcje ryżu, kiedy powietrze przeciął głośny wrzask ułożony w - o losie - jego własne imię.
A kiedy odwrócił głowę, było już za późno.
- Pun-- – reszta zdania zatonęła w charknięciu, gdy ramię Marshalla za mocno zdusiło mu krtań. Na chwilę Atasuke zobaczył wszystkie odcienie bieli, a potem obraz znów powrócił, zamroczony tylko kilkoma czarnymi plamami.
Kaszlnął warkliwie, kładąc rękę na gardle, jakby nie dość mu było jeszcze kontaktów dotykowych w tamtym miejscu i spiorunował Ezrę spochmurniałym spojrzeniem.
- Naucz się wreszcie, że to jest "bento"! – wykrztusił, niedbałym machnięciem wskazując otwarte pudełko z niemal doszczętnie wylizanym śniadaniem. Leżało tuż obok, dotychczas – najwidoczniej – zasłonięte przez samego Herauchiego.
- I masz paskudny akcent, goń się!
Dopiero teraz pozwolił sobie na zlustrowanie Ezry, choć żadna cząstka nie miała ochoty patrzeć na tą lśniącą popularnością gębę. Nie miał żadnych ciągot, ale nawet bez nich musiał przyznać – niekoniecznie przed tłumem – że Ezra ma w swoim wyglądzie "to-coś". "To-coś" co sprawiało, że Atasuke raz za razem wkładał dłoń do jego torby i z zaskoczeniem zauważał, że pudełko ze śniadaniem jasnowłosego przykleiło mu się do ręki. Idąc tym śladem nieprawdopodobności korzystał z okazji i zażerał wszystkie smutki, jakich nieświadomie nagotował mu Katsuri.
Kiedyś, wieki temu, Atasuke oparł ręce po bokach lodowatego zlewu i pochylił się nad lustrem. Łazienka była ledwie oświetlona, bo trzy z czterech żarówek padły ofiarą śmierci, więc półmrok nadawał aż upiornie perfekcyjnego wyrazu jego twarzy. Wtedy, pierwszy raz, spojrzał sobie w oczy i warknął, że to wszystko kwestia przypadku, na który Ezra nie ma żadnego wpływu.
A jednak wkurwiało, gdy przychodził kolejny mail.
Z wiadomości na wiadomość coraz mniej, ale nadal.
Pewnie dlatego skończyło się na drobnych kradzieżach. Tu śniadanie, tam baton, woda, jabłko. Koniec końców wpadało się w rutynę, której nie wypleniała nawet podskórna chęć zmienienia biegu wydarzeń.
Bo z jednej strony nienawidził tego zamkniętego koła.
Z drugiej bawiło go, gdy Ezra znów się wściekał, wymachując rękoma na prawo i lewo.
Cała żeńska część szkoły zrobiłaby wszystko, by wywołać w nim tak skrajnie silne emocje. Atasuke miał to bez kiwnięcia palcem.
- Znowu to samo – mruknął, chwytając za ostatni kawałek ośmiorniczki, która wylądowała na jego języku. - Mógłbyś je przynajmniej tresować, by nie szczekały mi do ucha? Nie mam zamiaru dalej grać w te wasze ckliwe gierki.
I zanim Ezra zdążyłby odpowiedzieć, Herauchi uniósł biodra i wyciągnął z tylnej kieszeni komórkę. Jeszcze przegryzając nieswoją porcję jedzenia podał telefon Katsuriemu.
- To pierwszy mail.

Od: Yoshitaka Eiko
Tytuł: Re: Re: Proszę proszę proszę!
Treść:

Czyli tak? Zgadzasz się? (°◡°♡).:。
Dziękuję, dziękuję, dziękuję! ଘ(੭ˊ꒳ˋ)੭✧
Jestem taka szczęśliwa! Od dawna próbuję to zrobić, ale nigdy nie mogłam... Och, wiesz na pewno! Zawsze otacza go taki ciasny tłum dziewczyn.
Myślisz, że mimo tego mam szansę?
Znów gadam głupoty, wybacz! (◡‿ ◡✿)
Wiedziałam, że tak naprawdę jesteś w porządku. Serio! Mojego maila znasz, więc jakbyś mógł go przekazać Katsuriemu-senpai... i... jak to zrobisz, mógłbyś mi o tym powiedzieć? ٩(。•ㅅ•。)و Nie mogę się doczekać.
Jeszcze raz dziękuję!

Yoshitaka.

Powiesz mu kiedyś, że znów ci gwizdnął dziewczynę?
Usta Atasuke uformowały się w zgryźliwy uśmiech zaraz po tym, jak przełknął zmieloną na papkę ośmiorniczkę.
Nie było opcji.
- Matsuda pisał maile za mnie – mruknął za to, zdobywając się na wyzbyty zainteresowania ton. Po tylu razach przestało sprawiać mu to trudność, weszło w krew. - I jak się okazało, Yoshitaka szalenie chce się z tobą spotkać. Możesz wziąć sobie jej maila.
Oparł palce o siatkę i podniósł się z miejsca, zerkając przez kraty w dół, na dziedziniec. Ktoś szarpał się ze starszoklasistą, powarkując mu do ucha. Atasuke przesunął palcami po szczęce, od razu odrywając się od wspomnień. Był czas, gdy nie tylko dziewczyny rzucały go na kolana.
- Mówiłem ci też, żebyś przestał tu przychodzić. – Niezadowolenie przelało się na marudny ton, którego nie był w stanie zmienić na bardziej ostry. Brzmiał raczej jak barwa żywcem wyciągnięta z gardła sześciolatka, któremu starszy brat znów ukradł ulubioną zabawkę, niż kogoś, kto próbuje zganić za niedozwolone.
- To było jedyne miejsce, w którym mogłem od ciebie odpocząć. Dopóki go nie znalazłeś i nie zacząłeś tu przychodzić, drąc się na pół szkoły. Wiesz, jakie to ma konsekwencje? – Usta wykrzywiły się w paskudnym grymasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezra Marshall-Katsuri
SZPAK

avatar
Liczba postów : 50
Wzrost i waga : 178cm || 68kg

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Sob Paź 08, 2016 9:20 pm

Brew drgnęła niespokojnie, I przez moment Ezra wyglądał jak ktoś, kto lada moment wybuchnie, prawie jak wulkan, który o lat srogo łypie na mieszkańców wioski u jego podnóża. Ale koniec końców jasnowłosy odpuścił. Przez cały ten czas, który spędzał z ciemnowłosym, zdążył się nauczyć, że są momenty, w których, bez względu na wszystko to co się zrobi, nie wygra z Atasuke. I tak  też było teraz. Dlatego też Ezra odchylił się jedynie do tyłu siadając dupskiem na zimnej ziemi dachu i podparł się z tyłu obiema dłońmi, uparcie wpatrując w drobniejszą sylwetkę.
- Wiesz, że ci nie opuszczę? Zaatakować w najmniej czekanym przez ciebie momencie. – żachnął się odwracając głowę w bok. Nieco znudzonym spojrzeniem przebiegł po grupce uczniaków, która postanowiła zjeść swój lunch z dala od szkolnego zgiełku, który wypełniał korytarze i wybrali miejsce pod jednym z drzew.
- Teraz wisisz mi jedzenie. Mam nadzieję, że dostaniesz jeszcze jakieś kanapki w sklepie. – dodał po chwili, zerkając z ukosa na niższego chłopaka. Oczywiście, że stać go było na kanapkę. A nawet i dziesięć. I że miał przy sobie, jak zawsze, zastrzyk gotówki, ale Ezra nauczył się nie obnosić z tym aż tak bardzo.
No, mniej niż za czasów jak mieszkał we Francji, bo w Japonii starał się być powściągliwy, choć momentami o tym zapominał.
No i liczyły się zasady.
Już otwierał usta, żeby powiedzieć coś jeszcze, kiedy prawie w jego twarz został wepchnięty telefon komórkowy Atasuke. Ezra usiadł po turecku i skrzyżował obie dłonie na klatce piersiowej, przechylając się nieco w bok i marszcząc mocno brwi, aż pomiędzy nimi pojawiła się ‘marszczka myślenia’.
- Hm… Yoshitaka… Yoshitaka… hm, coś mi to mów… – mamrotał pod nosem, kiedy przechylił się w drugą stronę, dalej intensywnie myśląc. - Yoshitaka…. Hm. Kto to? – zapytał po chwili z rozbrajającą szczerością, szerokim uśmiechu  katalogu o numerze osiem i sprklami dookoła. Gdyby miał spamiętać wszystkie dziewczęta, które okazywały mu swoje względy…
Pod jednym względem Ezra był totalnie wypaczony, downem i paralitykiem umysłowym. Nie potrafił połączyć niektórych faktów, zwłaszcza w zakresie relacji międzyludzkich i na płaszczyźnie uczuciowej. Być może tak bardzo przesiąkł kobietami i ich zabieganiem o jego atencje, że w pewnym momencie zaczął wypaczać te fakty ze swojego umysłu, pozostając jedynie uśmiechniętym „Mister Princu-sama” na szkolnych korytarzach.
I nie miał pojęcia, że swoim byciem zgarnia kolejna potencjalną partnerkę swojego kumpla.
- I będę przychodził tam, gdzie chcę I kiedy chcę. – fuknął jak obrażony kociak, w ostatniej chwili powstrzymując się przed niepohamowaną chęcią złapania go za ucho I pociągnięcie za nie. Tak, jak na prawie dorosłego człowieka przystało. - I nie przesadzaj. – machnął lekceważąco dłonią, jakby odganiał sprzed nosa jakąś naprawdę upierdliwą muchę. - Odpoczywasz ode mnie na lekcjach. I w domu. Czasami po szkole… – zaczął wyliczać na palcach, ale pospiesznie dodał. Tym razem z kwiatkami w tle. - Chociaż nie, z tym ostatnim ostatnio nie. – wyszczerzył się w uśmiechu prezentując rząd idealnie prostych i idealnie białych zębów.
- A! właśnie! Zapomniałbym o ważnym! – klasnął w dłonie I uniósł nieco swoje biodra, by wyciągnąć z tylniej kieszeni plik kartek.
- Dzisiaj na przerwie złapała mnie… eee…. Mana-san? Jakoś tak jej było. W każdym razie zaginął jej kot. W okolicach zachód miasto. Tu jego obraz. – podał wydrukowaną kartkę papieru z czarnym kotem i czerwoną obróżką. Najbardziej charakterystycznym elementem zwierzaka było białe, lewe ucho. - Nazywa się Nyaoi I zginęła dwa dni temu. Mana-san prosi o odnalezienie jej. – właściwie dawno nie mieli żadnego zlecenia. Co prawda dziewczyna nie podała jeszcze nagrody, ale może warto było złapać się póki co czegokolwiek?
- I w przyszłym tygodniu jadę za miasto do gorących źródeł z rodziną. Chcesz jechać z nami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 24
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Wto Gru 13, 2016 12:24 am

Yuki miała dzisiaj gorszy dzień. Nie dość że z rana ojciec zaczął się jej czepiać i nabawiła się przez niego kolejnego siniaka to jeszcze przechadzając się po korytarzach szkolnych ciągle miała wrażenie, że ma na sobie nie koniecznie życzliwy wzrok innych uczniów. Po mimo tego, że najchętniej schowałaby się gdzieś w kącie ze smutną minką, na jej twarzy ciągle widnieje uśmiech. Zmierzała teraz na dach, a w rączkach trzymała bento, które zamierzała tam zjeść. O wiele bardziej lubiła jego południową stronę. Było tam mniej ludzi, a czasem mogła spotkać go. Ów on nazywa się Atasuke Herauchi. Miyuki kilka razy próbowała się przełamać i do niego zagadać, ale najczęściej kiedy miała już to zrobić pojawiał się ktoś i "porywał" chłopaka.
Powoli weszła po schodkach prowadzących na dach. Otworzyła drzwi i w pierwszej chwili lekko przymrużyła oczy oślepiona promieniami słońca. Wolnym krokiem skierowała się do cienia, który rzucało wejście. Przycupnęła i położyła małe różowe pudełeczko z króliczkiem przed sobą. Długo nie musiała szukać, a nawet nie musiała się starać. Jej wzrok samoistnie powędrował w stronę brązowowłosego chłopaka siedzącego można powiedzieć, że na przeciwko. Razem z nim był blondyn, który był dość popularny wśród dziewczyn. Jednak to łobuz obok bardziej interesował Yuki. Kiedy go zobaczyła na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec. Lekko poprawiło się również jej samopoczucie. Zawsze ją to dziwiło. Wystarczyło, że go zobaczy, a już robi jej się milej i tak jakby cieplej.
Jednak po chwili oderwała wzrok od chłopaka i skierowała swoją uwagę na bento. Otworzyła pudełko zawierające śniadanie i zaczęła powolutku jeść. Po mimo skierowania myśli w całkiem inną stronę, co chwilę ukradkiem zerkała na Atasuke, który pewnie jej nie zauważał. Jej myśli jak zawsze w takich chwilach zaczęły powolutku kierować się na tor zwany "jak zagadać do Atasuke". Tak na pałaszowaniu śniadania i rozmyśleniach leciał czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herauchi
KRUK

avatar
Liczba postów : 120
Imię i nazwisko : Atasuke Herauchi.
Wiek : 18 lat. Drugi rok kibluje w Blackbird.
Wzrost i waga : Sto sześćdziesiąt siedem centymetrów autodestrukcji - i wciąż rośnie. Waga w okolicy sześćdziesięciu kilogramów.

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Sro Gru 28, 2016 7:16 pm

Słuchając łamanego japońskiego Ezry, Atasuke wsunął mały palec do ucha i przeczyścił je ze skrzywioną miną. Jeżeli dalej tak pójdzie, a znając Katsuriego ─ tak właśnie będzie, to Herauichi rzuci się z dachu szkoły robiąc z siebie wybitny fresk tuż przed wejściem do budynku.
Nawet jej nie kojarzył.
Atasuke rozmasował skronie, próbując przywrócić na twarz neutralny wyraz, ale zamiast tego żyłka rosła coraz bardziej, pulsując i wyrokując bliski koniec spokoju. Jak Ezra mógł być tak ślepy?
„Kto to?”
Jezu, człowieku! ─ charknął, chowając telefon głęboko do kieszeni. ─ Powinieneś wiedzieć. Chodzisz z nią do cholernej klasy!
Pięść drgnęła, ale się powstrzymał, zaciskając przy tym usta.
Dobra. ─ Wzruszył nagle barkami. ─ Pogadamy o tym innym razem, skoro... Dawaj tutaj tego futrzaka. Co za Mana-san? To ta z blackbird?
Szybko odrzucił na bok problemy pierwszej generacji i nachylił się nad kartką z wydrukowanym kociakiem. Oczy rozbłysły w zainteresowaniu, usta zacisnęły się na moment w wąską linię, więc przez ułamki sekund znów wyglądał jak ktoś, kto myśli, a nie tylko udaje, że to robi.
Nie mów „zginęła” ─ mruknął nagle zniesmaczony, łapiąc za papier. ─ Mów „zaginęła”. Inaczej brzmisz nieetycznie, panie przewodniczący klubu detektywistycznego. ─ Wyprostował pomemłany skrawek i raz jeszcze obrzucił go analitycznym spojrzeniem. ─ Dlaczego dają nam zlecenia, które w ogóle nie tyczą się szkoły? To niedorzeczne.
Ale oczywiście się tym zajmą.
Atasuke przesunął ręką po poliku. Tak, zdecydowanie zajmą. Nie z dobroci serca, a już na pewno nie przez nagrodę. Dla zabicia czasu, przemknęło mu przez myśl, gdy składał kartkę na kilka mało równych części. Dla zabicia czasu i nic poza tym.
Gorące źródła? ─ Uniósł na moment wzrok. Chmury sunęły leniwie po niebie, nie przepuszczając żadnego promienia słońca. Było tak zimno, że jeszcze kilka stopni w dół, a para przysłaniałaby widok przy każdym wydechu. ─ No dobra.
Trzask.
Ramię Herauchiego drgnęło wraz z zamknięciem metalowych drzwi. Przez chwilę wpatrywał się w martwy punkt przed sobą i dopiero po odczekaniu kilku dłużących się w nieskończoność sekund zerknął przez ramię. Dostrzegł blady róż i od razu plecy wyprostowały mu się, a głowa z powrotem obróciła na swoje miejsce. Dość. Potarł szczękę, otwierając buzię, by coś powiedzieć, ale gardłowy pomruk był jedynym dźwiękiem, który opuścił krtań.
Świetnie, Herauchi. Brawo. Konwersacja na najwyższych standardach. Zęby zacisnęły się w efekcie irytacji. Jeszcze raz. Powoli, do  cholery. Nabrał powietrza do płuc, pozwalając, by to rozlało się po organizmie w uspokajającym geście.
Jest okej?
Odetchnął z sykiem.
Jasne. Teraz wystarczy...
CHODŹ ─ warknął, łapiąc Ezrę za koszulę. Palce ścisnęły tak mocno jego kołnierzyk, jakby chciał go udusić. ─ IDZIEMY NA ZWIADY.
Brzmij nonszalancko. Tak się teraz robi.
Atasuke wstał i odgarnął włosy do tyłu, marszcząc przy tym czoło.
Zacznijmy od niej. ─ Kartka, którą nie tak dawno złożył, teraz uderzyła w tors Katsuriego. Brakowało tylko tego, by wepchnął mu ją do gardła. ─ Ja będę chronił tyły. ─ I wraz z tymi słowami pchnął blondyna ku Miyuki, zaciskając przy tym jeszcze mocniej szczęki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezra Marshall-Katsuri
SZPAK

avatar
Liczba postów : 50
Wzrost i waga : 178cm || 68kg

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Pon Sty 02, 2017 11:45 pm

Mlasnął niezadowolony, kiedy Atasuke go poprawił i przechylił się lekko na bok, wzdychając ciężko, jakby całe zło i ciężar tego nieszczęsnego świata opadło na jego barki, a który musiał tachać do końca swojego istnienia. Uniósł jedną rękę i machnął nią bezwiednie, jakby chciał odgonić jakąś upierdliwą muchą czy też inny irytujący owad.
- Tak, tak. I nie wiem, chyba tak. Nie interesuję się zbytnio pochodzeniem dziewczyn. – mruknął pod nosem, przenosząc swoje spojrzenie na niego z lekką nutą zainteresowania jego poruszaniem i nagłą chęcią poszukiwania kota. - Ale że teraz? Zaraz będzie alarm na lekcj—ale czekaj! Opanuj się, Atasuke! – jęknął, kiedy poczuł szarpnięcie. Z początku próbował stawiać opór, jakoś utrudnić ciemnowłosemu samowolkę, ale trzeba było przyznać, że pomimo tak małego ciała, i zdawać się mogło, siły, Atasuke prezentował sobą naprawę spore pokłady wytrzymałości i krzepy. Nawet ktoś o gabarytach Ezry miałby problem z nim jakby przyszło co do czego. Jak na prawdziwego Bad boya przystało, co? przemknęło mu przez głowę, co wywołało mimowolny uśmiech na jego ustach. Nie miał innego wyboru. Musiał po prostu się w tym momencie poddać.
- No dobra, dobra. Niech ci będzie. – bąknął pod nosem I ruszył za kumplem, wsuwając ręce do kieszeni spodni. Zajęło mu dobre parę sekund, kiedy przyuważył pierwszy „cel” młodszego. Drobna, jasnowłosa dziewczyna siedząca samotnie nieopodal. Już otwierał usta, kiedy poczuł pchnięcie do przodu, co skomentował krótkim warknięciem posłanym w kierunku Atasuke. Ale niezadowolenie zniknęło w chwili stanięcia oko w oko z nieznajomą. Nie chciał jej przestraszyć. Uśmiechnął się do niej delikatnie i wyprostował kartkę ze zdjęciem kociaka.
- Cześć. – rzucił luźnym tonem I podsunął jej zdjęcie. - Widziałaś może gdzieś tego kota? Zgi— – spojrzał krótko na Atasuke - Zaginął jednej dziewczynie. Z drugiej strony.. Atasuke. Czy to nie głupie, żeby kot pojawić się w szkole? – zagaił chłopaka, wyczuwając jakiś dziki, niezidentyfikowany podstęp. - Weź to rozwiąż. Ty jesteś z nas mózgiem. Ja ładnie wyglądam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 24
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Pią Sty 06, 2017 12:25 am

Kolejne porcje śniadanka lądowały w jej buzi, kiedy jej myśli skupiły się w większej mierze na osobie Atasuke. Była lekko zainteresowana kim była osoba, z którą prowadził konwersację. Jednak długo się nad tym nie zastanawiała. Stwierdziła, że są kolegami. Co tu więcej dodać? Nie zna zbytnio sytuacji, więc nawet gdyby ciężko rozmyślała na tym to szansa, że akurat trafiła by w dobrą odpowiedź była dość niska. W końcu jest dużo możliwości. "Ciekawe czy ma dziewczynę." pomyślała, a po chwili lekki rumieniec pojawił się na jej policzkach. Jednak szybko zniknął. "Pewnie tak. W końcu jest taki przystojny." stwierdziła. "Często też nie ma go w szkole. Może po kryjomu spotyka się wtedy ze swoją dziewczyną." zaczęła rozmyślać.
Nawet nie spostrzegła momentu kiedy całe bento zniknęło. Kiedy zauważyła, że pałeczki niczego nie łapią lekko westchnęła po czym zamknęła pudełeczko, uprzednio chowając w nim pałeczki. Oparła się o siatkę za nią i dalej obmyślała scenariusze dotyczące zaczęcia rozmowy z Atasuke.
Pogrążona w myślach nie zwróciła uwagi w pierwszym momencie kiedy to obaj chłopcy do niej podeszli. Jednak kiedy usłyszała pierwsze słowa wypowiedziane przez blondyna szybko wróciła na ziemię.
-Cz-cześć.-odpowiedziała kierując swój wzrok na kartkę, którą pokazał jej Ezra.
Przez chwilę zastanowiła się czy widziała ów kotka. Jednak nie przychodziło jej do głowy żadne wspomnienie gdzie chociażby ukradkiem widziała podobnego zwierzaczka.
-Niestety n...-w trakcie jej odpowiedzi Ezra zaczął mówić coś do Atasuke-Niestety nie widziałam.-powtórzyła lekko przyciszonym głosem.
Nie do końca rozumiała o co chodziło blondynowi. Uznała, że nie było to najmilsze zachowanie. Zapytać, a potem nie czekać na odpowiedź i zacząć mówić do kogoś innego. Jednak nie zamierzała zwracać mu uwagi. Przecież nawet się nie znają.
-Jak dla mnie to nie głupie.-powiedział wciąż lekko ściszonym głosem-W końcu kotki chodzą swoimi ścieżkami.-dodała chcąc jakoś pomóc.
W końcu ma okazję chociaż chwilę porozmawiać z Atasuke, więc nie chciała tego za szybko kończyć. Wtedy wpadła na pewien pomysł.
-M-może mogę wam pomóc w poszukiwaniach?-zapytała niepewnie.
Nie wiedziała jak powinna się zachować. Dość rzadko zdarza się żeby ktokolwiek do niej zagadywał. W końcu obgadywanie jej nie zalicza się do rozmowy, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herauchi
KRUK

avatar
Liczba postów : 120
Imię i nazwisko : Atasuke Herauchi.
Wiek : 18 lat. Drugi rok kibluje w Blackbird.
Wzrost i waga : Sto sześćdziesiąt siedem centymetrów autodestrukcji - i wciąż rośnie. Waga w okolicy sześćdziesięciu kilogramów.

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Czw Sty 12, 2017 12:39 am

Szedł pół metra za Ezrą, z rękoma wciśniętymi w kieszenie spodni. Z każdym kolejnym krokiem mięśnie były coraz bardziej spięte, aż wreszcie musiał używać wszystkich pokładów siły, by posuwać się jakoś naprzód. Już nawet nie chciał komentować tego, jak sztywno zaczął się poruszać. Co się z nim działo, do jasnej cholery? Potrafił szastać Katsurim na wschód i zachód, pięścią sięgać z hukiem cudzego podbródka, bez problemu rozmawiał z siostrą całymi godzinami, ale nie umiał podejść do kogoś, kto był dla niego obcy? Nie obchodziło go jej zdanie – więc w czym problem?
Ezra zatrzymał się przed dziewczyną, przywdziewając na twarz ten swój urzekający uśmieszek przystojnego idola. Wędka zarzucona. Wzrok Atasuke krążył przez moment po profilu rozgadanego znajomego, ale szybko powiódł nim do różowowłosej. Trwał w jakimś zawieszeniu, wpatrując się bezczelnie prosto w nią. Haczył spojrzeniem o jej usta poruszające się w cichych słowach, aż wreszcie ton Ezry wyrwał go ze stuporu i przywrócił światu.
- Tu nie chodzi o kota – syknął rozdrażniony, wyciągając jedną z rąk z kieszeni. Bransoletka błysnęła w promieniach słońca, gdy stukał palcem na wydrukowane zdjęcie zwierzaka. - Ale ludzie też mają sąsiadów, wiesz? I ci sąsiedzi mogą być nastolatkami. Ktoś w tej szkole może coś wiedzieć. Cokolwiek. Widział sierściucha na ulicy, przy mijanym w drodze do szkoły parku albo... ja wiem? Na stacji.
- Jak dla mnie to nie głupie.
Atasuke ledwo to usłyszał. Na szczęście ten jeden raz nic nie zakłóciło cichutkiego szeptu nieznajomej, dzięki czemu spojrzał w stronę Miyuki i kiwnął głową, jakby przyznawał jej rację. Albo dziękował za poparcie. Usta rozchyliły się nagle nieco, by coś powiedzieć, ale w tej samej sekundzie głos ugrzązł mu w gardle na trzy piorunująco długie sekundy.
Zdał sobie sprawę, że nawet nie wie – nie pamięta? - jak ma na nazwisko.
Dopiero po tym przesunął ręką po karku, próbując rozluźnić mięśnie. Nie patrzył w stronę dziewczyny, choć bez wątpienia kolejne słowa chciał skierować do niej.
Na chęciach się skończyło.
- Weź to rozwiąż.
Zacisnął zęby.
- Nie ma mowy.
- Ty jesteś mózgiem.
- Za mało dowodów.
- Ja ładnie wyglądam.
Ramiona Atasuke opadły.
- Właśnie widzę. Pewnie nawet nie zapytałeś, gdzie kot był ostatnio widziany? Dokładnie. Zaginęła w zachodniej części miasta... – Czoło Herauchiego zmarszczyło się nieco, gdy próbował przywołać w myślach przynajmniej ogólny obraz mapy. - Niebezpieczne tereny. Mana-san tam mieszka?
- M-Może-
Atasuke zamilkł, obracając ponownie głowę w stronę dziewczyny. Niepewność w jej głosie ściągnęła mu brwi w wyrazie zastanowienia. Do diabła, skądś ją znał – nie było innej opcji. Przecież nie każda ma tutaj taki odcień włosów. I nie każda proponuje pomoc.
W pierwszym odruchu chciał zaprzeczyć. Wszystkie komórki w jego organizmie wrzeszczały, żeby odmówić i odesłać ją w trzy diabły. A jednak padło charkliwe:
- Jasne.
nim zdążył ugryźć się w język.
- Może się przydać, skoro mamy zadanie na szerszą skalę – dorzucił zaraz po tym, kątem oka zerkając ku Katsuriemu. Pracowali w dwójkę od kiedy sięgnąć pamięcią. Zresztą, w szkole nie ma zbyt wielu samobójców, którzy marzą o zapoznaniu się z ich duetem; napotkanie na swojej drodze kogoś, kto nie uciekał na samą myśl spędzenia z nimi nadwyżki czasu samo w sobie było szokujące.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezra Marshall-Katsuri
SZPAK

avatar
Liczba postów : 50
Wzrost i waga : 178cm || 68kg

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Sob Sty 14, 2017 11:40 pm

Wydał z siebie ciche “tsk”, które wyrażało więcej niż tysiąc słów. Nie był zadowolony, że rozmowa tak się toczyła, ale z drugiej strony nie miał też większego wpływu, żeby zmienić jej przebieg. Dlatego też w pewnym momencie wolał zamilknąć i przysłuchiwać się Atasuke oraz nowo poznanej dziewczynie, przerzucając spojrzeniem to od jednego, to do drugiego. Jednakże usta rozchyliły się nieznacznie, kiedy jego znajomy ot tak zgodził się, by jasnowłosa im towarzyszyła. To nie tak, że miał coś przeciwko ale… do tej pory zawsze pracowali we dwójkę. Ezra zdążył się przyzwyczaić do towarzystwa niższego Azjaty, no i przy nim mógł być sobą. Nie musiał odgrywać ‘księcia z bogatego domu’ ku uciesze gawiedzi. Dlatego też sam do końca nie wiedział, co o tym ma myśleć. I przede wszystkim jak się zachować. Był trochę zły na chłopaka, że podjął tę decyzję sam. Bez rozmowy i zapytania. Pochopnie. Ale dziewczyna nie była niczemu winna, jakby na to nie patrzeć. I nie chciał, by jej się oberwało. Dlatego też westchnął cicho i spojrzał na nią, posyłając jej przepraszające spojrzenie.
- Jasne. Niech będzie. – powiedział lekko I sięgnął do kieszeni swoich spodni, skąd wyciągnął telefon. Zabrał kartkę z kotem, nakierował telefon na nią i zrobił zdjęcie zwierzakowi. - Jak będziemy na lekcja, to można mówić kolegom, że szukamy kota. Może ktoś patrzył coś. – zablokował telefon i wsunął go na powrót do kieszeni spodni.
- A po szkole możemy iść razem do zachodniej dzielnicy. – to nie tak, że nie miał planów. On zawsze miał. A tu kolacja z kimś tam, a tu lekcje na jakimś irytującym instrumencie. Ale w takich chwilach jak te, miał to wszystko gdzieś. Dawno nie czuł adrenaliny, tego cholernego, przyjemnego dreszczu. W tym wypadku nawet głupi wypad po głupiego sierściucha mógł okazać się zbawienny.
- Też zrób zdjęcie. – podsunął kartkę dziewczynie, nawet nie proponując tego Atasuke. Doskonale wiedział, jakby to się skończyło, dlatego też wybrał opcję, że oryginał podaruje Azjacie.
- Swoją drogą Ez… Katsuri jestem, a ty? – zagadnął, zdając sobie sprawę, że totalnie nie kojarzy i nie zna dziewczyny. W ostatniej chwili ugryzł się w język. Wciąż było mu ciężko przestawić się na japońskie myślenie i japońskie standardy. Pamiętaj, by przedstawiać się po nazwisku. Imiona są tylko dla najbliższych
Doprawdy. Dziwaczne mieli zwyczaje w tej Japonii. Ale co się dziwić. W Japonii mieli kogoś takiego jak Atasuke. Jego wzrok mimowolnie powędrował w stronę niższego chłopaka. Atasuke. Kwintesencja japońskości. A teraz wyobraź go sobie jak typowego Japończyka, jak typowy Europejczyk myśli o typowym Japończyku.
Niski Atasuke w japonkach, przepasce a’la sumo, pseudo kimonie na klacie, opasce z flagą Japonii krzyczącego jakiegoś dzikie rzeczy i waląc przy tym w japoński bęben. Dodajmy do tego figurki bohaterek japońskich bajek, te długie poduszki….
Ezra, opanuj się. Znowu robisz tę głupią minę, gdzie powstrzymujesz śmiech. Wiesz, że zorientuje się, że coś głupiego pomyślałeś?
Taa, wiedział. Ale kiedy to było silniejsze od niego.
- Pfft… – w ostatniej chwili przycisnął wierzch dłoni do ust, próbując się powstrzymać, choć ramiona już latały tak, jakby były z galarety. Odwrócił się bokiem do niego, nieco zginając, próbując oddychać głęboko i odchrząknąć.
Wiesz, że cię zaboli?
Ta, wiedział. Ale Atasuke w gaciach a’la sumo….!!! Wygryw życia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 24
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Sob Lut 04, 2017 2:48 pm

Kiedy chłopcy postanowili przyjąć jej pomocy ucieszyła się. Nie dała tego po sobie poznać na zewnątrz, ale w środku krzyczała ze szczęścia. W końcu będzie miała okazję spędzić trochę czasu z Atasuke. Tyle czekała na ten moment. Na jej twarzy pojawił się uśmiech. W końcu jej się udało. Słuchała dalszych wypowiedzi swoich towarzyszy.
-J-jasne.-odpowiedziała biorąc kartkę do ręki.
Drugą wygrzebała z kieszeni telefon. *pstryk* i gotowe. Podała zdjęcie z powrotem do Katsuriego. W sumie to nie do końca jeszcze wiedziała co będzie robiła. Chyba będzie musiała się przełamać i zagadać do innych. Nie powinno być to specjalne trudne zadanie, prawda? Nawet ona sobie z tym poradzi.
-Hana. Miło cię poznać Katsuri.-odparła uśmiechając się.
W sumie skądś kojarzyła to nazwisko. "Nie chodzi ze mną do klasy? Nie. To może rozmawiałam z nim na korytarzu? Też nie. Pewnie tylko gdzieś słyszałam to nazwisko." pogrążyła się na chwilę w myślach. Jednak nie trwało to długo. Kiedy wróciła na ziemię, blondyn miał dziwny wyraz twarzy. Tak jakby próbował się nie śmiać. Jego dalsze działania tylko utwierdziły ją w jej domysłach. Jednak co mogło go tak rozbawić? Szybko zerknęła w stronę swojej kieszeni, w której siedział Yuu. Nie wystawał, więc nie chodziło o to, że dziewczyna ma przy sobie pluszaka. "Mam coś na twarzy?" przesunęła rękawem bluzy po swoim policzku. Kiedy to zrobiła rękaw lekko się podwinął ukazując kawałek bandaża. Jednak widoczne to było tylko na ułamki sekund, więc chłopcy mogli nawet nie zwrócić na to uwagi. Żaden sensowny powód, który mógłby wywołać śmiech u Katsuriego nie przychodził jej na myśl.
-Wszystko w porządku?-zapytała zaciekawiona.
Z zaciekawieniem przeskakiwała wzrokiem z Katsuriego na Herauchiego i na odwrót. Skoro się znają to może brązowowłosy będzie znał powód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herauchi
KRUK

avatar
Liczba postów : 120
Imię i nazwisko : Atasuke Herauchi.
Wiek : 18 lat. Drugi rok kibluje w Blackbird.
Wzrost i waga : Sto sześćdziesiąt siedem centymetrów autodestrukcji - i wciąż rośnie. Waga w okolicy sześćdziesięciu kilogramów.

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Pią Lut 17, 2017 4:01 am

Staraj się nie wychylać.
Trzymaj gardę.
Bądź miły, uczynny, grzeczny i wyrafinowany.
Nie klnij.
Patrz innym w oczy, ale nie rób tego prowokująco.
Nie trzymaj rąk w kieszeni.
Nie garb się.
Nie krzyw ust.
Było miliard reguł, które wpajano mu od dzieciaka. Miał być inteligentny i zaradny, ale przy tym zabawny i czarujący. Rodzice, nauczyciele, aż wreszcie otoczenie wymagali od niego czegoś niemożliwego. Te wszystkie zasady wciąż wżynały się w jego umysł, ale potrafił uciszyć je na tyle, by złamać przynajmniej kilka z nich.
Dlatego trzymanie rąk w kieszeni, patrzenie ludziom bezczelnie w oczy albo krzywienie się nie stanowiło dla niego problemu.
Może prócz jednego wyjątku.
Atasuke odwrócił wzrok od różowowłosej, zaciskając mocniej szczęki w wyraźnym zdenerwowaniu. Choć dawniej uczył się, jak przybierać kamienną twarz — rodzice nazywali to „opanowaniem”, dla niego zawsze było sztuczną grą — teraz nie był w stanie powstrzymać ataku jakiegoś wewnętrznego rozdrażnienia. Przecież była miła i — chyba przede wszystkim — kompletnie niegroźna. Skąd więc ta niepewność, która ściskała go za gardło i kazała uciec, nawet jeśli dopiero wciągnął ją we wspólne poszukiwania?
Weź się w garść, Atasuke. Do cholery.
„Hana.”
Na dźwięk jej nazwiska zmarszczył nieco brwi. Spojrzał wtedy na Katsuriego, który z zadziwiającą lekkością przystosował się do całego zajścia. Herauichi był pewien, że Ezra prędzej poruszy całe Stany, niż pozwoli, by ktokolwiek dołączał się do ich dwuosobowego teamu śledczego — a tu proszę. Wystarczyła ładna panienka, by szybko zmiękł.
Szatyn z pomrukiem niezadowolenia wsunął palce na kark. Czuł spięte mięśnie, ale jedno było pewne — nie mógł unikać wzroku tej dziewczyny... to znaczy, Hany, do końca życia. Dlatego zmusił się, by unieść na powrót głowę i raz jeszcze przyjrzeć się ich nowej, tymczasowej towarzyszce.
Powieki chłopaka drgnęły w sekundowym zaskoczeniu, ale nic nie powiedział. Zresztą, nie zdążył.
Ręka Hany opadła, zsuwając na powrót rękaw na swoje miejsce, a ona sama powiedziała coś, co zmusiło Atasuke do zerknięcia na Katsuriego i...
Co ty robisz? — syknął, unosząc przy tym brwi. — Nikt nie chce wiedzieć, co tym razem ten mały móżdżek wyprodukował. — Nonszalancja z jaką to powiedział mogłaby zabić tura. A jednak Atasuke poczuł chwilowy przypływ rozluźnienia. — Ogarnij marzenia, Ezra. Wystraszysz kouhai.
A potem wystawił rękę po kartkę ze zdjęciem kociaka, którą złożył niestarannie i wepchnął do tylnej kieszeni spodni.
Powinniśmy już iść. Zaraz...
Dzwonek rozwrzeszczał się na całą szkołę, a usta Herauchiego skrzywiły się widocznie pod naporem ironii losu.
Po lekcjach spotykamy się przed dziedzińcem. Tylko bez ociągania.
Nie miał zamiaru łazić po tych rejonach po zmroku. Na samą myśl przez plecy przechodziły mu dreszcze.

|| Nie wiem, czy uznajemy, że się rozeszli do klas, popytali ludzi, potem spotkali na dziedzińcu i pomaszerowali do zachodniej części, czy macie jakieś konkretne plany na ten czas i zostajemy w tym temacie. Więc w razie czego niech ktoś zrobi zt też za mnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezra Marshall-Katsuri
SZPAK

avatar
Liczba postów : 50
Wzrost i waga : 178cm || 68kg

PisanieTemat: Re: Południowe wejście   Pon Lut 27, 2017 9:10 pm

Kąciki ust jasnowłosego uniosły się ku górze, kiedy zobaczył, że jego przyjaciel nieco się rozluźnił. To nie było jego celem, ale widok zestresowanego Atasuke nie należał do ulubionych obrazów francuza.
- Dobra, to ustalone. – powiedział cicho wsuwając palce pomiędzy złociste włosy I poczochrał się nieznacznie w tej samej chwili, kiedy rozbrzmiał dzwonek ogłaszający początek lekcji. Czas się rozejść.
- Dziedziniec. Koniec lekcja. W razie co, jakby wypadły wam te, jak to u was mawiają… obowiązek szkolny, to dajcie jakoś znać. – wzrok mimowolnie powędrował w stronę mniejszego chłopaka, który nienajlepiej radził sobie z nowoczesną technologią, w tym z telefonami komórkowymi.
- Ty możesz wysłać gołąb. – rzucił złośliwie do niego przy okazji klepiąc chłopaka pomiędzy łopatki, by pchnąć go do przodu. - Swoją drogą dzisiaj postawiasz jedzenie. Za moje Punto. – wyszczerzył się do niego prezentując rząd wręcz nienaturalnie prostych i białych zębów. - To do potem. Trzymaj się, Hana-chan. – machnął do dziewczyny, po czym przyspieszył wymijając wszystkich i już po chwili zniknął za drzwiami dachu. Przeskoczył po kilka schodków i ruszył szybszym krokiem do swojej klasy, gdzie miał się odbyć angielski. Albo japoński. Zresztą, nie pamiętał już.


| zt x 3
Miyuki, masz szczęście zacząć na placu >D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Południowe wejście   

Powrót do góry Go down
 
Południowe wejście
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wejście do wnętrza gór
» Sklepik z AGD
» Brama Wejściowa do Posiadłości
» Brama wejściowa
» Wejście do Warowni Maegora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxx :: ➜ Teren szkoły :: Dach-
Skocz do: