IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Antykwariat Azure Eye

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Antykwariat Azure Eye   Pią Maj 13, 2016 4:06 pm



Antykwariat Azure Eye


Poszukujesz jakiegoś zapomnianego przez los dzieła sztuki, by powiesić je w nowo urządzanym mieszkaniu? A może potrzeba ci jakiegoś antycznego mebla by uzupełnić swoją kolekcję? Marzy ci się tajemnicza rzeźba rodem z egzotycznego kraju? Albo chcesz wzbogacić swoją bibliotekę o rzadką książkę? Wystarczy że zajrzysz tutaj. Azure Eye to sklep z antykami z przeróżnych stron świata. W mieście jest ich kilka, wszystkie należą do tej samej osoby, ale ten tutaj ma w swojej ofercie najbogatszą kolekcję skarbów z przeróżnych krain. Atmosfera tego miejsca z początku może cię oszołomić a różnorodność przedmiotów - przytłoczyć. Ale nie przejmuj się tym i wchodź śmiało!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Antykwariat Azure Eye   Pią Maj 13, 2016 5:35 pm

Dwa dni przerwy od prób wygodnego usadowienia się na krześle. Kiedy całe życie ciągasz za sobą gruby, masywny gadzi ogon przyzwyczajasz się do niego. Nic nie robisz sobie z jego ciężaru, znajdujesz jego plusy, w twojej szafie roi się od spodni z dziurami na tyłku, a w autobusie zdarza się, że ktoś go nadepnie. I mimo tego wszystkiego, największym wyzwaniem pozostawała kwestia siedzenia. Jak się odpowiednio usadowić w ławce? Kwestia odpowiedniej manipulacji pośladkami to jedno, ale co zrobić z dodatkową kończyną? Nie była na tyle wygimnastykowana, czy giętka, by owijać ją jakkolwiek wokół nóg. Trudności sprawiało również przeciskanie się przez dziurę między oparciem i siedzeniem. Najgorzej było jednak w przypadkach siedzisk pozbawionych tej przerwy powstałej na skutek oszczędzania materiału. Efektem tak prosta i wydawać by się mogło, mało skomplikowana czynność sprawiała problemy. Niewygoda stale odczuwana podczas zajęć, odciski i odrętwienie nienaturalnymi pozycjami.
Mało energicznym chodem niemalże pełzał po ulicach, całkowicie pochłonięty poczuciem ulgi wywołanym mrowiącą kończyną. W końcu, po tylu godzinach czuł się na swój sposób komfortowo. Możliwość wyprostowania się była tak przyjemna, że inaczej jak zwykle postanowił nie wracać prosto do "domu", a pospacerować. Po prostu, bez celu. Nawet mało zwracając uwagę, na te wszystkie grupki młodzieży wybierające się gdzieś razem, zwykle ich widok wprawiał go w swój stały, ponury nastrój. Według losu widocznie jednostki jego pokroju nie miały prawa na wyjścia ze znajomymi. Na znajomych. Bo, nawet jeśli chętnie by z kimś wyszedł, to co by robił? Był zbyt nudny na zabawę, pogaduszki. Osobniki jego pokroju nie powinny nawet marzyć o towarzystwie.
Kropla wody na ramieniu. Powoli zatrzymał się, przy okazji zderzając z innym przechodniem. Kiedy już wydukał przeprosiny, dla bezpieczeństwa odsunął się na bok, zerkając to na mokry ślad, to na niebo. Asfalt i chodnik powoli ciemniały od wilgoci, a niebo zrobiło się już całkowicie szare. Najzwyklejszy w świecie deszcz. Dla czującego chłód Ageo, było to jednak ostrzeżenie. Znacznie oddalił się od swojego miejsca zamieszkania, a zmoknięcie było jednoznaczne z zimnem. Jakoś tak nie miał ochoty na chorobę, czy ledwo zdolne do zgięcia dłonie. Szczególnie kiedy w jego obecnej sytuacji nie wypadało opuszczać zajęć. Przygryzając wargę niemalże do krwi, puścił się marszem do najbliżej znajdujących się drzwi. Przeczekać deszcz. To było koniecznością. Z taką myślą wszedł do antykwariatu.
Z początku sprawdził, czy nie wniósł ze sobą zbyt dużej ilości wody. Na szczęście zorientował się w miarę szybko, by uniknąć takich komplikacji. Poprawił marynarkę mundurku, przy okazji sprawdzając otoczenie. Zapach starości i kurzu, masa wiekowych mebli, czy różnorodność ozdób. Tak musiała się czuć dziewczynka w Krainie Czarów. Westchnął, czując wypełniający go spokój.
Był nudziarzem przesiadującym w bibliotekach i śmiejącym się z kabaretów. Lubił takie miejsca. Niepewnie podszedł więc do pierwszej wystawy z brzegu i zaczął się po prostu przyglądać. Dobrze wiedział, że na to go nie stać. Nadal nie miał w końcu pewności, czy po szkole przypadkiem nie będzie musiał zamieszkać w kartonie, gdzieś pod mostem.
Powrót do góry Go down
Sangsoo
LICYTATOR / BETA

avatar
Liczba postów : 77
Imię i nazwisko : Sangsoo von der Graav
Wiek : 27 wiosen
Wzrost i waga : 191/75kg

PisanieTemat: Re: Antykwariat Azure Eye   Sob Maj 14, 2016 1:57 am

Spodziewał się deszczu. Kiedy spoglądał przez okno w niebo, widział powoli zbierające się, kłębiące chmury. Miały lekko szarawy odcień, przepuszczały od czasu do czasu odrobinę promieni słonecznych, ale z czasem robiły się coraz gęstsze. Świat powoli szarzał. Deszcz dało się wyczuć w powietrzu jeszcze zanim pierwsza kropla spadła na ziemię. Jego widmo wisiało w powietrzu, zwiastując wszystkim roślinom w okolicy, że już niedługo będą się mogły napić do woli.
Sang uniósł do ust swój ulubiony kubek z herbatą. Pociągnął łyk a potem zamknął okno i odwrócił się do papierów leżących na stole. Drobne druczki, kwity, potwierdzenia, podpisy i pieczątki. Wszystko to dotyczyło przedmiotów, które niedługo mają zostać zlicytowane na aukcji. Taka robota była strasznie męcząca, tym bardziej, że nie oddawała nawet w minimalnym stopniu prawdziwej wagi antyków, których opisy znajdowały się na tych białych stronach.
Białowłosy przymknął oczy, przypominając sobie jeden z przedmiotów z tej kolekcji, który wyjątkowo zapadł mu w pamięć. Piękna, niewielkich rozmiarów figurka przestawiająca konia. Pochodziła z Chin, z okresu dynatsii Tang. Jak na tak wczesny okres, była niezwykle starannie wykonana i świetnie zachowana. Rzemieślnicy z tamtych czasów używali tylko najlepszych materiałów. Figurka była piękna, zdradzała duże doświadczenie i kunszt autora, mówiła o czasie, który poświęcił na jej stworzenie, o cierpliwości, którą w nią włożył...
Sang odłożył na blat kartkę papieru. Biały druczek opisywał ten niezwykły antyk w zaledwie kilku słowach. Cała reszta to suche fakty, takie jak informacja o stopach metalu z jakiego zrobiono figurkę czy jej wysokość. Nudy.
Zastrzygł uchem, kiedy przez sklep rozszedł się dźwięk otwieranych drzwi. Och, czyżby klient? Dziś się ich nie spodziewał, przeczucie podpowiadało mu, że będzie raczej spokojnie i dzięki temu on miał czas na całą tą papierkową robotę. Zostawił ją jednak teraz, oczywiście, i zaraz wyszedł ze swojego gabinetu, znajdującego się na tyłach antykwariatu. Zaraz znalazł się w głównej części sklepu gdzie stały bibeloty wystawione na sprzedaż i tam też odnalazł postać, która naruszyła spokój tego miejsca. Kątem oka Sang zerknął znów za okno, deszcz rozpadał się konkretnie. Stojący przed nim białowłosy nosił na sobie ślady bliższej znajomości z kroplami, które spadły z nieba. Przywołał na twarz czarujący uśmiech. Czarnokrwiści zawsze byli mile widziani w jego antykwariatach, nawet jeśli wpadli tylko pooglądać.
- Strasznie się rozpadało, prawda? - zagaił, opierając się o jeden z mebli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Antykwariat Azure Eye   Sob Maj 14, 2016 1:57 pm

Powoli przeglądał przedmioty wystawione na sprzedaż. Jako zawodowy młodzian uwielbiający wszystko, co stare, nie mógł ukryć zainteresowania masą antyków. W sumie to zawsze był otoczony podobnymi. W domu rodzinnym roiło się od staroci, nikogo nie było w końcu stać na nowe meble. Kto wie jakie czasy pamiętały. Pamiętał, że rodzeństwo razem z matką narzekali na wystrój. On tymczasem cicho popierał zdanie ojca: "Im coś ma więcej lat, tym jest piękniejsze." Czasami zastanawiał się, czy nie odziedziczył sentymentu po nim. Podobieństwo do Niego sprawiło, że stał się kozłem ofiarnym? Nawet jeśli, nie miał prawa go winić.
W oko wpadł mu zdobiony, świecący od lakieru zegar wiszący. Wnioskując po budowie, musiał mieć w środku kukułkę. Dziwne, że ktokolwiek wymyślił takie ustrojstwo. Jasne, robiło wrażenie, szczególnie odpowiednio wymodelowane, dumnie zdobiące ścianę. Ale jednocześnie hałasowało jak najgorsze bestie. Już pomijając sam fakt cogodzinnego skrzeczącego ptaka na mostku, to samo tykanie było głośne. Ewentualnie to on wyolbrzymiał i zwyczajnie nie lubił urządzeń wyznaczających czas. Może duchem nieco za bardzo przepadał za ciszą. Kolokwialnie mówiąc, cholera go wie.
Na obecność obcego głosu wyprostował się jak struna, skacząc jednocześnie w miejscu. Spojrzał to na zegar z kukułką, to na prawdopodobnego właściciela przybytku, robiąc jednocześnie tak zdziwioną minę, że całej tej scence brakowało jedynie podkładu śmiechu ze starych kaset.
- D-dzień dobry - wydukał cichutko, odwracając wzrok od mężczyzny - to fakt, rozpadało się. Trochę zepsuło to pogodę. - Wzdrygnął się na wspomnienie chłodu. Lubił ciepło, słońce i upały. Wygrzewanie się należało do jego ulubionych zajęć, w końcu łączyło przyjemne z pożytecznym.
- Nie przeszkadzam? - zapytał niepewnie, krzyżując ręce za plecami, niczym dziecko na kazaniu. Nie miał ochoty wychodzić na zewnątrz, jednakże nieprzyjemniej czułby się ze świadomością, że wszedł komuś w drogę. W końcu nie był w spożywczaku, by przeglądać towar, ot dla zapchania czasu. W kieszeni nie miał wystarczających funduszy do kupienia bułki. Po prostu stał i kradł tlen.
Powrót do góry Go down
Sangsoo
LICYTATOR / BETA

avatar
Liczba postów : 77
Imię i nazwisko : Sangsoo von der Graav
Wiek : 27 wiosen
Wzrost i waga : 191/75kg

PisanieTemat: Re: Antykwariat Azure Eye   Wto Maj 17, 2016 1:31 am

Sangsoo oparł się o polakierowaną, wypolerowaną ladę.
Nie trzeba się było specjalnie chłopakowi przyglądać, żeby dostrzec, że zdecydowanie bardziej wolał ciepło niż chłód. Gadzie geny z pewnością dawały mu się we znaki w takie dni jak ten, gdy niebo zamiast śmiać się do ciebie jasną tarczą słońca, wolało płakać zimnym, nieprzyjemnym deszczem.
Jego oko oceniło także inne aspekty wyglądu chłopaka. Choć zwykle starał się nie oceniać książki po okładce, był raczej pewien, że chłopak nie przyszedł tu kupować. Większość bibelotów wystawionych na sprzedaż faktycznie była dość kosztowna, czekały tutaj na jakiegoś zbłąkanego kupca, bądź na lepsze czasy, gdy będą dość cenne, by wystawić je na aukcji. A zbiór tutejszych antyków faktycznie był spory.
Machnął ręką.
- Papierkowa robota i tak mnie znudziła. - mruknął.
Po chwili zerknął na zegar z kukułką, który tak zainteresował wcześniej białowłosego. Chłopak miał gust, nawet jeśli wpadł tutaj tylko schronić się przed deszczem. ]
- To najstarszy zegar z kukułką w moich zbiorach. Nieźle się trzyma, co? Chociaż kukułkę ma wymontowaną, pewnie dostałbym szału, gdyby mi co godzinę takie ptaszyko skrzeczało nad uchem. - powiedział jeszcze a potem dodał, pytającym głosem: - Herbaty?
Nie czekając w sumie na odpowiedź gadziego chłopaka, Sang zniknął na chwilę za kotarą prowadzącą na zaplecze. Tam nastawił wodę i przygotowywał ten cudowny, bursztynowy, sztuk dwie. Cóż, jeśli jego nowy gość nie będzie chciał się napić, zostanie na później dla Sanga. Zapowiadało się na dłuższy deszcz, bo za oknem już nieźle lało. Naprawdę w taką paskudną pogodę gady to powinny siedzieć w ciepłych pomieszczeniach, a nie zimnych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Antykwariat Azure Eye   Pią Maj 20, 2016 1:50 am

Unikał spojrzenia drugiego Czarnokrwistego jak tylko potrafił. Tak więc, kolokwialnie mówiąc, lipnie mu to szło. Może jakby należał do zacnego grona energicznych nastolatków, zacząłby się teraz miotać jak najgorsza postać z chińskiej bajki. Ale, jako że był tylko przymulonym OC osoby, która ogląda głupie filmiki, zamiast odpisywać, jego zachowanie było mniej przerysowane. Podenerwowany nie wiedział, czy lepiej utkwić wzrok w rozmówcy, czy w kolekcji jego antyków. Reagował nerwowo na każdą wymianę zdań w swoim życiu, nieważnym czynnikiem była sytuacja bądź rozmówca. Wielkim osiągnięciem było dla niego wydukanie powitania i podziękowania kasjerce w sklepie. Trudno rozgryźć ile w tym zachowaniu winy wstydliwej osobowości, a ile wewnętrznego przekonania o swojej niskiej wartości. Bał się? Zabierał tylko innym przestrzeń. Odzywanie się było przymusem, wyrazem grzeczności dla ważnych egzystencji, nosiło jednak nutkę ryzyka. Od lat nie był pewien, jakie reakcje może wywoływać. Z drugą istotą myślącą trzeba się dogadać, przypodobać jej się i być użytecznym. Niczego z wymienionych nie potrafił. Takie miał zdanie.
Bardziej nerwowo reagował jednak na czyjeś inicjatywy. Nie pojmował cudu, jakim było zainteresowanie drugiej osoby. Czuł się jednocześnie zbity z tropu i podekscytowany. Wystawiony na próbę, lecz z drobną nadzieją, że miał jeszcze jakieś minimalne znaczenie. Emocje były trudną sprawą.
Słysząc wypowiedź o pracy z papierami, jedynie pokiwał głową, rzecz jasna nieco za sztywno. Rozumiał znudzenie starszego mężczyzny, jego chęć przerwy od nudnego towarzystwa dokumentów... Tylko że współczuł mu. Do sklepu nie wszedł nikt ciekawy, wkroczył tu tylko durny Ageo, nieumiejący sklecić zdania bez przemyślenia go tysiąckroć.
Pozwolił sobie zakotwiczyć spojrzenie w sylwetce właściciela przybytku, no przynajmniej przez moment dłuższy od sekundy. Musiałby być kretynem, żeby nie zauważyć, z przedstawicielem jakiego klanu miał do czynienia. Niestety, po części był mało inteligenty, gdyż jakkolwiek by się zastanowił, tylko tyle umiał wywnioskować z wyglądu drugiej osoby. Jasne, wyglądał dumnie, dojrzale i na pewien sposób wyjątkowo. Młody członek Jordin nie miał jednak punktu zaczepienia, wyjaśniającego, czy dostojność mężczyzny ma jakieś większe znaczenie. To tworzyło pewien większy dyskomfort. I to wcale nie tak, że Date stresował się każdą napotkaną przez siebie byle pierdołą.
Po usłyszeniu krótkiej informacji o obserwowanym wcześniej przedmiocie nie mógł oprzeć się pewnemu zachwytowi. Jak dobry musi być sprzedawca, który z miejsca zna historie wystawianych przez siebie przedmiotów? Kupowało to szacunek pół-gada.
- Gdyby nie trzymał się tak dobrze, nie zasługiwałby na takie miejsce - stwierdził nieco od rzeczy. Pochwała należy mu się jednak za nawet szybką wypowiedź. Ledwo jednak zaczął się zastanawiać, czy przypadkiem nie powiedział czegoś nie na miejscu, dosłyszał chyba najmilsze pytanie w przeciągu ostatnich paru lat.
- Jeżeli nie będzie to problemem... - zawołał żałośnie za handlarzem. Miał wrażenie, że nie wypadało odmawiać, skoro już ktoś posilił się o taką propozycję. Wolał również nie naciskać na pytania o możliwość zatrzymania się w środku antykwariatu. Słyszał, jak świat zza drzwi zalewany jest przez ulewę. Skoro gospodarz był na tyle miłosierny, by nie wykopać go na wstępie, to nie było powodu, by męczyć go o zapewnienie dachu nad głową. Ze słabego doświadczenia w relacjach międzyludzkich (międzyczarnokrwistych?) wiedział, że o pewne rzeczy nie należy się spierać. Wyprowadzanie z równowagi - szczególnie członka Hundur - było średnim pomysłem. Takim dwa na dziesięć.
Gdy tylko wspomniany wyżej wrócił z zaplecza, musiał dosłyszeć próby okazania wdzięczności:
- Naprawdę dziękuję i przepraszam za kłopot, zagapiłem się w drodze do domu... - Z braku lepszego zajęcia dla dłoni, zaczął strzelać palcami. Dźwięk ruszających się kości w jakimś stopniu go uspokajał.
Zerknął kątem oka na resztę kolekcji. Warto wspomnieć, że przez cały czas rozmowy stał w tym samym miejscu, jak słup. W końcu zdobył się na pytanie, idzie przyznać męczące go od pewnego czasu.
- Zna pan opis wszystkich tych przedmiotów, nawet jeśli jest ich tak wiele? - zagadnął niepewnie, połową ducha przygotowany na ewentualność nazwania go wścibskim. Zabawne, że po tylu latach jeszcze w pełni nie hamował nieco dziecinnej ciekawości.
Powrót do góry Go down
Sangsoo
LICYTATOR / BETA

avatar
Liczba postów : 77
Imię i nazwisko : Sangsoo von der Graav
Wiek : 27 wiosen
Wzrost i waga : 191/75kg

PisanieTemat: Re: Antykwariat Azure Eye   Nie Maj 22, 2016 1:46 pm

Na ladzie wylądowały dwie drobne filiżanki, wypełnione niemal po brzegi parującym, bursztynowym naparem.
Sang jeszcze raz przeanalizował wzrokiem swojego gadziego gościa. Nie było najmniejszych wątpliwości, że ogoniasty domyślił się, z jakim klanem ma do czynienia. Stąd mogłaby wynikać ta nieśmiałość chłopaka. Sang póki co tylko gdybał, wszak gadzia persona, która zawitała do jego przybytku była mu zupełnie nieznaną. Ale szczerze powiedziawszy, nie miało dla niego znaczenia, czy chłopak był zamknięty w sobie "chwilowo", czy też "na stałe". Dużo ciekawszą zagwozdką było to, czy to co mówią o klanie Jordin było chociaż w jakimś ułamku prawdą? Mimo bycia jedną z ważniejszych person w czarnokrwistym świecie, Sang nie miał wiele do czynienia z "klanem pełzaczy". A przecież mówiło się, że w Jordinie większość osób miało jakieś problemy psychiczne. Dla Sanga była to ciekawostka, warta bliższego zbadania.
Wilkowaty chwycił obie filiżanki i skinieniem głowy kazał gościowi podążać za sobą. Nie ciągnął go na zaplecze, co to to nie. W nieco dalszej części sklepu miał drobny kącik, gdzie można było na chwilę usiąść. Takie miejsce w sklepie, gdzie można było przystanąć, zadumać się na moment, pooddychać kurzem ze starych przedmiotów i po napawać oczy ich widokiem. Stały tam dwa fotele - jak wszystko w tym sklepie, dość stare. Wpasowywały się więc w wystrój wnętrza, jednakże nie były zbyt cenne. Nie trzeba się więc było obawiać, że zostaną uszkodzone. Wilkowaty podążył właśnie ku nim i zasiadł na jednym. Filiżanki postawił na drobniutkim stoliku, również służącym wygodom tego kącika. Z tego miejsca można było bez przeszkód spoglądać na większą część sklepu, w tym na wejście do antykwariatu. Jednocześnie nie rzucało się ono w oczy z zewnątrz.
- Znacznej większości - przyznał, układając wygodnie swój ogon tak, ty na nim nie siedzieć. Fakt, w sklepie przedmiotów było naprawdę wiele, ale Sang znał bardzo dobrze swój asortyment. W końcu w tym się specjalizował, a poza tym był to jego konik. Oczywiście zawsze znalazło się coś, co niekoniecznie zostało przez niego zapamiętane. W większości przypadków jednak musiał wiedzieć co ma w sklepie. Inaczej prawdopodobnie by się to tutaj nie znalazło. - A i tak w większości to dość krótki opis. Znacznie więcej mogę opowiedzieć o przedmiotach, które wystawiam na aukcji, ale tych, rzecz jasna, tutaj nie znajdziesz. - dodał jeszcze.
Sięgnął po swoją filiżankę i upił z niej łyk. Mogło się wydać dziwne, że osoba, mimo wszystko jednak dość młoda (dwadzieścia siedem lat nie robiło z Sanga dziadygi!), posiada takie zainteresowania. I to na tyle głębokie by zajmować się tym zawodowo i jeszcze ciągnąć z tego niemałe zyski. Ale jak to często bywało, osoby "u władzy" często miały swoje dziwactwa. Sang zawsze się śmiał, kiedy patrzył na swój zawód a zawód głowy klanu. Jakby rozgłos związany z byciem alfą Kazuyi nie starczył, musiał na dodatek paradować przed kamerami.
- Lubisz antyki? Czy jedynie schowałeś się tutaj przed deszczem? - Może pytanie wydawało się niegrzeczne, ale cóż. Nie zwrócił na to większej uwagi. Bardziej interesowała go odpowiedź, bo dzięki temu mógł dowiedzieć się, czy w swoim gadzim towarzyszu znajdzie godnego rozmówcę, choćby na chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Antykwariat Azure Eye   Czw Maj 26, 2016 11:18 pm

Z niedowierzaniem wpatrywał się w filiżanki. Nie żeby uważał każdego z góry za złego i był podejrzliwym przewrażliwieńcem. Zwyczajnie, długi czas nie miał do czynienia z takim zachowaniem. Ewentualnie nie pamiętał czasów, w których wszyscy nie patrzyli się na niego krzywo. Taka rola czarnokrwistego ze zdrajcą w rodzinie. Z dwojga złego lepiej być pod nadzorem i nie wywoływać odpowiedniego zaufania, jak być wyrzutkiem. Chociaż nawet nie ma co szukać punktu zaczepienia. Ageo był słaby psychicznie, lubił być dawcą i w jakimś stopniu być członkiem klanu. Bez tego, jako dawca drugiej kategorii... Pewnie skończyłby ze sobą.
Podążył wolno za właścicielem sklepu, uważnie rozglądając się po krótkiej drodze. Wolałby nikomu nie nadepnąć na odcisk omyłkowo coś niszcząc. A przy okazji nie był pewien, czy powinien zachowywać się głośno przy obecnym dobroczyńcy. Na mało co sobie pozwalał, nieco pomagał mu w tym spokojny charakter. Że wyglądał przy tym jak kompletna ofiara losu, to już inna para kaloszy. Czy przypadkiem nie był definicją beznadziejności? Miał w życiu trochę obowiązków. Nikomu nie przeszkadzać. Starać się być użytecznym. Pomagać. Być workiem treningowym. Do tego nawet wypada wyglądać głupio.
Początkowo nie chciał siadać, ale szybko wpadł na myśl, że stojąc mógłby wydać się niegrzeczny. Dlatego też usiadł w fotelu sztywno jak na kazaniu. Trochę wyobraźni i można by zaobserwować, jak niezręczność paruje z młodego chłopaka, niczym dym z ogniska. Schował filiżankę w dłoniach. Skórzane rękawiczki nagrzewały się, a tym samym skostniałe dłonie wracały do użyteczności. Łyka napoju wziął jednak dopiero wtedy, kiedy właściciel napił się pierwszy. Do tego czasu z największym możliwym skupieniem pochłaniał otrzymywanie informacje. W żadnym razie uważał profesję starszego za nieporozumienie. Raz, że nie patrzył schematami i wcale przypisywał członkom Hundur z miejsca jakieś agresywne, czy silne zawody bądź hobby. Dwa, że czując do kogoś respekt, nie czuł nawet prawa, by pomyśleć o danej osobie negatywnie. Trzecie i ostatnie - nie rozróżniał wieku jednostki po wyglądzie. Przypuszczał, że ktoś jest starszy, czy młodszy, ale to tyle. I nawet jeśli mało by to zmieniło... To nadal nie wiedział, z kim dokładnie ma do czynienia. Dlatego nawet nie było mowy o zdziwieniu. W życie wchodziły jedynie tworzące się falami pokłady szacunku i poruszenia. Gdyby tylko potrafił ciągnąć konwersację, bankowo próbowałby wypytywać o inne przedmioty znajdujące się w antykwariacie. Był zafascynowany ewentualną wiedzą wilka, co tu kryć. Ogólnie, uwielbiał słuchać jak ktoś opowiada. Był wytrwałym słuchaczem, potrafiącym okazać zainteresowanie.
Drgnął na zadane mu pytanie. Tylko dlatego, że uznał je za kłopotliwe i dosyć wstydliwe. Aż przydeptał końcówkę swojego ogona.
- Pan wybaczy, schowałem się, to były jedne z pierwszych drzwi na jakie się natchnąłem po drodze... Zwykle nie odwiedzam takich miejsc - oznajmił niepewnie, uciekając wzrokiem byleby najdalej od spojrzenia rozmówcy. Nie minęła jednak chwila, a zrozumiał, że mogło to źle zabrzmieć, dlatego nawet szybko dodał: - a-le to nie tak, że nie lubię takich miejsc i mnie nie interesują, po prostu nie mam ostatnio czasu, funduszy, nauka... - Przydeptał ogon mocniej, czując jak powoli w pewnej jego części brakuje krwi. Śmiesznym trafem, odczuwanie tego było najwygodniejsze w całej tej sytuacji.
Nadal jednak nie czuł, by ta wypowiedź miała jakikolwiek sens.
- No i antyki nie są złe, mając lata posiadają wartość i pewną aurę. Z-znaczy, rozumie Pan, inaczej się prezentują, pachną, a jedno spojrzenie sprawia, że ma się ochotę o nich myśleć - wydukał jednym tchem - w domu mieliśmy z rodziną kiedyś obraz pamiętający pokolenia, o których my już nie wiedzieliśmy. Ogólnie, dużo tych starych przedmiotów nas otaczało, od najmłodszych lat. Trochę to wpływa na fakt, że nie żałuję przebywania w tym sklepie. - Bo pachnie tutaj jak w domu.
Uciął wypowiedź z dosyć trywialnego powodu, który nawet nie był związany z tokiem rozumowania: "za dużo gadam i to przeszkadza". Ageo zwyczajnie ugryzł się w język, a z dosyć zaostrzonym uzębieniem było to nawet bolesne.


//Bleh, wybacz za późny odpis, przez nagłe gorąco musiałem wymieniać baterie w mózgu. Nie polecam nikomu.
Powrót do góry Go down
Sangsoo
LICYTATOR / BETA

avatar
Liczba postów : 77
Imię i nazwisko : Sangsoo von der Graav
Wiek : 27 wiosen
Wzrost i waga : 191/75kg

PisanieTemat: Re: Antykwariat Azure Eye   Pon Cze 20, 2016 12:34 am

Temat pusty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Antykwariat Azure Eye   

Powrót do góry Go down
 
Antykwariat Azure Eye
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Antykwariat.
» Antykwariat
» Antykwariat
» antykwariat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Północna część-
Skocz do: