IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Antykwariat Nevermore

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Antykwariat Nevermore   Pią Paź 07, 2016 4:52 pm



Antykwariat Nevermore


To nie jest takie znowu duże miejsce i między innymi dlatego może wydawać się zagracone... Ba, jasne, że jest przepełnione gratami i szpargałami, które w obecnych czasach mało kogo interesują. Ten antykwariat ma przynajmniej dwie dość charakterystyczne rzeczy - często pokazującego się w witrynie szopa, który od wewnątrz zaczepia przechodniów oraz szyld z tabliczką "Nevermore" i siedzącym na niej, oczywiście nieprawdziwym, czarnym krukiem. Wnętrze od ulicznego zgiełku oddzielone jest szybą - za tą jest lada, na której wyłożone są najnowsze nabytki właściciela i oczywiście cała masa rekwizytów z szopami jako motywem przewodnim, zwykle najbardziej przykuwające uwagę, jednak nie tym, że są ładne, a tym, że jest ich naprawdę dużo. Kiedy przejdzie się już przez drewniane drzwi, na których to można znaleźć tabliczkę z godzinami otwarcia, znowu uderza nas natłok staroci, nie wspominając o charakterystycznym dla takich miejsc zapachu. Nevermore wydaje się żywcem wyciągnięte z jakiejś brytyjskiej powieści dziewiętnastowiecznej, jakby było nieodpowiednio umiejscowione w dzisiejszej Japonii, jednak jest w tym miejscu coś, co nadaje mu uroku. Zbiory antykwariatu obejmują starą broń, wszelkie figury i figurki, książki, biżuterię i temu podobne przedmioty, które dawniej miały absolutnie inne funkcje niż dzisiejsze służenie walorom czysto estetycznym w większości przypadków. Porozstawiane na regałach, w szafach, komodach, a gdzieś między nimi biurko i wygodny fotel, które są małym królestwem właściciela - wszelkie dokumenty, zapiski, pieniądze, jednak też przyjemniejsze rzeczy takie, jak dobra książka i ukochana kawa. I kocyk. Przede wszystkim ludzie przychodzą tu by coś kupić, jednak są też tacy, którzy sprzedają tu swoje rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yozo
ANTYKWARIUSZ

avatar
Liczba postów : 17
Imię i nazwisko : Yozo Edogawa
Wiek : 28 lat
Wzrost i waga : 182 cm || jakieś 75 kg?

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Pią Paź 07, 2016 8:37 pm

Dzień, zwykły, piękny i bez wątpliwości bardzo uroczy, mijał Yozo bez większych rewelacji. Przyszło parę osób, kolejnych kilka, wbijających się w szybki rytm życia miasta jedynie przelotnie zaglądało przez witrynę do środka. Edgar natomiast jak zwykle patrolował teren i oglądał, czy wszystko jest na swoim miejscu - w końcu ktoś, gdy jego człowiek jest tak roztrzepany, musi się zajmować biznesem, a choć ta starodawna waza z nieco ukruszoną krawędzią zdawała się kuszącym obiektem do rozbicia w drobny mak bez najmniejszej litości, to jednak dzielny wojownik z natury śmietnikowy zwalczył w sobie chęć niesienia destrukcji.
Yozo natomiast zajęty był na poły czytaniem kupionego jakiś czas temu cokolwiek starego tomiku opowiadań autorstwa Howarda Phillipsa Lovecrafta i kontrolowaniem wszelkiej irytującej papierologii związanej z prowadzeniem własnego lokalu, także jego aktualną sytuację można było określić wdzięcznym mianem szczęścia w nieszczęściu. Z jednej strony opowieści dotyczące Cthulhu, z drugiej papierki, które ustalały taki a nie inny system i porządek - ot i codzienność pana Edogawy. I kiedy człowiek zajmował się rzeczami mniej lub bardziej ważnymi, a wierzyć należy, że Lovecraft należy tu do tych bardziej ważnych, szop zajął honorowe miejsce wśród znajdujących się w witrynie figurek przedstawiających jego pobratymców, w pewnym stopniu wtapiając się w nie i jak gdyby nigdy nic, Edgar zasnął między posążkami.
Ostatecznie uznając, że papierkowa robota jest już skończona (a że nie była, to już swoją drogą), Yozo całkowicie poświęcił się towarzystwu kubka przed chwilą zrobionej kawy i literatury. Ot i przepis na ładne powiedzonko mówiące "żyć, nie umierać", przynajmniej według jego pojmowania. I tak też mijał czas, w którym to przez lokal przewinęło się kolejnych kilka osób, no, najwyżej ze cztery i z którymi Edogawa pomyślnie dobił kilku interesów. Na dźwięk otwieranych i zamykanych drzwi Edgar poruszał jedynie uszami, by skutecznie wszystkiego nasłuchiwać, zaś gdy pewnemu delikwentowi omsknęła się ręka i powyższymi trzasnął, "pies piorący" pokazał kiełki w wyrazie niezadowolenia, jednak zaraz ponownie ułożył się do lekkiego snu.
Okolice godziny dziewiętnastej stawały się codziennie dość spokojną porą, w której i Yozo i skryty w cieniu szopowych posążków Edgar mogli cieszyć się już możliwością niejakiego wyciszenia. Niemniej jednak w szopie pojawiło się pewne uczucie mówiące, że powinien podnieść łebek jeszcze raz i to też uczynił - za witryną zauważył jakąś osóbkę, która chyba wydała mu się ciekawsza niż większość chodzących tu ludzi, bowiem podniósł się na tylne łapy i przednie oparł o szybę. Ta dość szybko zaparowała od jego oddechu, jednak zaraz postanowił zastukać łapką w nią, by zwrócić na siebie uwagę nieznajomej o włosach w barwie, której niestety (chyba, nie jestem pewien jak to jest z szopami) nie umiał do końca zidentyfikować.
Edogawa, którego atencję przykuło zachowanie szopa, uśmiechnął się bez wątpliwości z pewnym rozbawieniem malującym się na twarzy. Odsunął stary fotel od biurka i w panującym już w antykwariacie półmroku, zbliżył się do witryny, by zobaczyć, co zaciekawiło jego towarzysza. Jako, że wspomniana lada była podświetlona od dołu ledowymi żarówkami, oblicze Yozo musiało wyglądać cokolwiek upiornie - brązowe, podkrążone oczy wyłaniające się zza zbyt długiej grzywki spoglądając badawczo na Miyuki, zaś wyłapawszy jej wzrok własnym i uświadomiwszy sobie, że ona też na niego patrzy, antykwariusz uniósł wolnym ruchem dłoń i pomachał jej niemrawo. W międzyczasie na jego twarzy pojawił się uśmiech, który docelowo miał być miły i serdeczny, jednak wyszedł niepewny i dla niektórych mógłby się okazać niepokojący.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Nie Paź 09, 2016 4:35 pm

Miyuki wybrała się na wieczorny spacerek po mieście. O wiele bardziej woli za swojego towarzysza księżyc niż słońce. Oczywiście nie można też zapomnieć o Yuu, który towarzyszy jej gdziekolwiek nie pójdzie siedząc w kieszeni jej bluzy.
Na zewnątrz jest już dość zimno, więc spódnica i podkolanówki zostały zamienione na wygodne czarne spodnie. Było już koło siódmej, więc na zewnątrz panowała już ciemność rozświetlana przez latarnie. Yuki przechadzała się ulicami po mieście co jakiś czas zatrzymując się przy szybach, niektórych sklepów i przyglądała się rzeczom wystawionym na wystawę.
Po jakimś czasie zatrzymała się przy szybkie, za którą na półkach poustawiane były figurki szopów. Dość nie typowy rodzaj figurek jednak były one dość słodkie. W szczególności jedna z nich. O i nawet się rusza. O i puka w szybę. Czekaj co?! Przecież figurki się nie ruszają! Miyuki w pierwszej chwili cofnęła się krok do tyłu i przyglądała się ruszającemu zwierzaczkowi. Po chwili doszła do wniosku, że jest to najprawdziwszy w świecie szop. Podeszła z powrotem do szyby i przyglądała się szopowi, który najwidoczniej chciał zwrócić na siebie jej uwagę. Po chwili jednak zobaczyła zbliżającą się w półmroku ludzką sylwetkę. Podkrążone brązowe oczy zaczęły przyglądać się Yuki, a lekki dziwny uśmiech pojawił się na twarzy osoby za szybą. Po chwili ów postać zaczęła machać do dziewczyny. Hana bez większego zastanowienia się odmachała osobie stojącej za oknem i uśmiechnęła się ciepło i słodko. "Ciekawe kto to?" zastanowiła się w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yozo
ANTYKWARIUSZ

avatar
Liczba postów : 17
Imię i nazwisko : Yozo Edogawa
Wiek : 28 lat
Wzrost i waga : 182 cm || jakieś 75 kg?

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Sob Paź 15, 2016 1:10 pm

Szczerze powiedziawszy Edogawa absolutnie nie spodziewał się, że jego uśmiech spotka się z taki uroczą i miłą odpowiedzią, ale trzeba powiedzieć, że chyba poczuł się dzięki temu minimalnie bardziej pewny siebie. Ostatnio kiedy powitał czymś takim kogoś w wieku uczniowskim, to ta osóbka uciekła, krzycząc, że nie pójdzie z nim zobaczyć małych kotków w piwnicy. Yozo absolutnie nie rozumiał, o co chodziło z kotkami ani czy powinien się czuć zaniepokojony, także fakt po prostu postanowił zostawić za sobą.
W tej chwili natomiast mina mu nieco jakoś zrzedła, ale to dlatego, że groteskowy uśmiech przeistoczył się w coś przypominającego zaskoczenie. Mężczyzna cały czas obserwując nieznajomą podszedł do drzwi i otworzył je, natomiast szop od razu prześliznął się przez nie i stanął na tylnych łapkach, by lepiej widzieć osobę, do której machał i po prostu zaczął się na nią gapić swoimi chytrymi, brązowymi oczętami.
- Ty podła bestio - Zganił go Edogawa, który zaraz podniósł zwierzaka na ręce. Szop niewinnym gestem wyciągnął łapę do dziewczyny; gdyby był istotą bardziej ludzką można by było pomyśleć, że chce jej podać dłoń jak prawdziwy dżentelmen. Prawda była jednak taka, że po prostu zainteresował go obiekt znajdujący się w kieszeni dziewczynki, który najchętniej by ukradł.
- Jest niegroźny... -Zaczął, chcąc jakoś wytłumaczyć zachowanie niecodziennego zwierzęcia, jednak zaraz uciął. Już rozpoczął rozmowę, było dość późno, no i nie chciał wyjść na buca, który nie widzi nic poza czubkiem swojego nosa i którym poniekąd i tak był. Zaczął się zastanawiać, co robią ludzie jesienią gdy napotykają dzielnych wędrowców?
- Chciałabyś wstąpić na ciasteczko? - To naprawdę nie to, że Yozo mógł brzmieć niepokojąco. To też nie to, że nie umiał w uprzejmości jak normalny człowiek. - I herbatę... Bo na kawę już chyba za późno! Po osiemnastej się nie pije.- Wyznawał natomiast zasadę, że kawy można pić maksymalnie dwie dziennie i że drugą należy wypić od godziny piętnastej do siedemnastej. Ot, taki mały zwyczaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Czw Paź 20, 2016 10:23 pm

Kiedy szop szybko wybiegł z budynku i znalazł się przy Miyuki ta lekko się odsunęła myśląc, że chce zrobić jej krzywdę. Jak się okazało zwierzątko przystanęło utrzymując między nimi lekki dystans i "wyprostowało" wpatrując się w Yuki. Po chwili zza drzwi wyłonił się mężczyzna, który jeszcze przed momentem w dość dziwaczny sposób uśmiechał się do różowowłosej. Nieznajomy podszedł do szopa i wziął go na ręce karcąc go z jakiegoś bliżej nieznanego dziewczynie powodu.
Na słowa "Jest niegroźny" Miyuki lekko skinęła głową w geście "rozumiem", gdyż nie wiedziała co odpowiedzieć. Zwierzak chociaż dość nietypowy nie wydawał się być groźny. Pewnie w sytuacji zagrożenia pokazał by ząbki i pazurki, ale najwidoczniej czuł się dość pewnie w zaistniałej sytuacji. Widząc jak szop wyciągnął w jej stronę łapkę dziewczyna wyciągnęła swoją drobną rączkę w kierunku pupila i ją łapiąc potrząsnęła nią w geście przywitania po czym ciepło się uśmiechnęła.
Antykwariusz zaproponował jej ciastko i herbatkę. Kto nie skusił by się w chłodny wieczór na ciastko i herbatkę?! Jednak zanim udzieliła odpowiedzi przyglądnęła się nieznajomemu. Jak dla niej wyglądał na jakieś dwadzieścia trzy lata. W pewnym momencie nawiązała z nim kontakt wzrokowy. Z twarzy wyglądał jak zagubiony szczeniaczek. Wyglądał przez to dość słodko i niewinnie.
-Czemu nie.-odpowiedziała przekrzywiając lekko głowę w prawą stronę, uśmiechając się w ciepły i słodki sposób.
Jak można byłoby odmówić samotnemu szczeniaczkowi...., znaczy niewinnie wyglądającemu nieznajomemu kiedy ten proponuje ciasteczka i herbatkę. Do tego jego kompan również był słodkim stworzonkiem i lekko ciekawił Miyuki. Pierwszy raz widziała tego typu pupila domowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yozo
ANTYKWARIUSZ

avatar
Liczba postów : 17
Imię i nazwisko : Yozo Edogawa
Wiek : 28 lat
Wzrost i waga : 182 cm || jakieś 75 kg?

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Pią Lis 04, 2016 2:07 pm

Yozo przez chwilę w głowie miał myśl mówiącą, że chyba natknął się na kogoś równie nieśmiałego co on sam. Aż mu zabiło szybciej serduszko a oczy zaczęły błyszczeć, zaś uśmiech stał się jeszcze bardziej niepokojący. Jak prawdziwi towarzysze w nieśmiałości! Edogawa poczuł się bardzo zobowiązany do podtrzymania rozmowy, do utrzymania uroczego uśmiechu na twarzy, do... DO ZAPRZYJAŹNIENIA SIĘ! Tak, w jego umyśle od razu pojawił się taki scenariusz. Natychmiastowo dobudował sobie też do nieznajomej osoby zbiór zainteresowań, które NA PEWNO przywiodą ją do Nevermore po raz kolejny. Dla niego oczywiste było, że ktoś, na kogo patrzył akurat, na pewno wpisywał się w jego wyobrażenia albo pierwsze wrażenie. Przecież nie mogło być inaczej! ... Prawda?
W każdym razie jednak, antykwariusz wpuścił nieznajomą do lokalu, otworzył i przytrzymał jej drzwi niczym prawdziwy dżentelmen, po czym nawet sprzątnął swoje biurko, by mieć gdzie odłożyć kubki z herbatą i ciastka. Na zapleczu miał wydzielony kawałek pomieszczenia imitujący kuchnię - zajrzenie tam wiązało się z ujrzeniem widoku typowo studenckiego. Nieład, jeden czajnik elektryczny, paczuszki herbaty, kawy, także niestety te z zupkami instant.
- Jak ci na imię? Moje brzmi Edogawa Yozo! I... ojeju, Edgar cię lubi! - Jak na potwierdzenie tych słów szop zaczął kręcić się wokół nóg dziewczyny, najwidoczniej pragnąc jej uwagi. Jeśli ta spróbowałaby go pogłaskać, to na pewno by jej pozwolił.
- Ach! Ojej... I jaką chciałabyś herbatę? Mam zwykłą czarną, jakąś zieloną mogę mieć, owocową może... A ile cukru? Może miodem! A cytryna? Cho...Chociaż nie! Z tego co czytałem, cytryna i herbata neutralizują nawzajem swoje działanie... znaczy no, witamin! Całe życie w kłamstwie. Uwierzyłabyś w to? - Mężczyzna wciąż mówił typowym dla siebie dość przyciszonym głosem, ale jakoś rozentuzjazmowanym, natomiast w oczach dalej coś błyszczało.
- Ojeja, usiądź sobie! Przyniosę zaraz...! - Podekscytowany Yozo niemalże pokicał do prowizorycznej kuchni, gdzie zgodnie z zaleceniami Miyuki zaparzył herbatę w dwóch kubkach, rozpakował paczkę ciastek maślanych i wyłożył na talerz, zaś jeszcze do tego dołożył kila wafelków czekoladowych, których paczuszkę otworzył wczoraj, po czym dumny z siebie położył wszystko na tacy i uwaga, ale nawet nie przewrócił się po drodze! Ostatecznie odłożył całość na biurku, gdzie wcześniej zostawił swoją towarzyszkę.
- A więc, co u ciebie? Oj, uważaj tylko, jest gorące! Czym się interesujesz? - Spytał, ostrzegł, spytał. S.O.S., niech ktoś ją ratuje...

// przepraszam z całego serca. ;-; zjadła mnie choroba i remont...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Pon Lis 07, 2016 9:49 pm

Kiedy Yozo przytrzymał drzwi Yuki weszła do środka i stanęła kawałek za wejściem nie wiedząc gdzie ma iść dalej. Jednak widząc Edogawe zmierzającego ku biurku na końcu pomieszczenia podążyła za nim uważając, aby nie kopnąć przez przypadek szopa, który kręcił jej się dookoła nóg.
-Miło cię poznać panie Edogawa. Ja nazywam się Miyuki Hana.-odparła uśmiechając się-Jest słodki.-powiedziała przykucając na chwilkę i głaszcząc Edgara po łebku.
W między czasie antykwariusz uprzątnął biurko. Był strasznie rozgadany, a nie wyglądał na takiego. Chociaż czy faktycznie był aż tak rozgadany? Mówił dość powoli, ale dało się wyczuć jakby podekscytowanie w jego głosie. Po chwili zalał Miyuki falą pytań. Lekko zakłopotana w pierwszej chwili musiała przeanalizować propozycję, a następnie usiadła na krzesełku przy biurku.
-Hmmm... poproszę zielona.-odparła-A i słodzę jedną łyżeczkę.-dodała-Nie wiedziałam o tym. Często dodaję do herbaty cytrynkę, a nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tak jest źle.-skomentowała słysząc uwagę mężczyzny.
Po chwili Yozo można powiedzieć, że prawie wybiegł na zaplecze. Czekając na niego dziewczyna porozglądała się trochę po pomieszczeniu. Było tu dużo dziwnych i ciekawych rzeczy. Jednak jej podziwianie pokoju nie zajęło długo gdyż jej uwagę zdobył Edgar kręcący się dookoła niej. Wzięła go na kolana i zaczęła delikatnie głaskać. "Jest taki milusi w dotyku :3" pomyślała. Po chwili wrócił Yozo z tacą pełną dobroci. Były na niej dwie filiżanki z herbatką i masa ciastek. Oczy Yuki aż trochę się zabłyszczały kiedy zobaczyła wszystkie te łakocie.
Kolejne pytania przerwane ostrzeżeniem. Słysząc to Hana się lekko zaśmiała.
-U mnie?-zapytała bardziej samej siebie-Dobrze.-odparła po chwili z ciepłym uśmiechem-Nie ma na co narzekać. Za niedługo spanie śnieg. Uuuuuuwielbiam śnieg.-kontynuowała z entuzjazmem-Będę uważać.-odparła biorąc ciastko maślane i ugryzła połowę-Lubię gotować. Miło jest patrzeć jak komuś smakują przygotowane przez nas potrawy.-powiedziała uśmiechnięta i lekko zaczęła machać nóżkami-A co u pana? Czym się pan interesuje?-zapytała w odwecie.

//nic się nie stało, dobrze że już wyzdrowiałeś//


Ostatnio zmieniony przez Miyuki dnia Sob Gru 03, 2016 1:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yozo
ANTYKWARIUSZ

avatar
Liczba postów : 17
Imię i nazwisko : Yozo Edogawa
Wiek : 28 lat
Wzrost i waga : 182 cm || jakieś 75 kg?

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Sro Lis 16, 2016 2:12 pm

- A bo jedno zdrowe i drugie zdrowe! To ludzie myślą "czemu by nie połączyć"? - Wzruszył tylko ramionami, chociaż ton jego głosu był cokolwiek dramatyczny. Tak nie brzmiał człowiek, który mówił o herbacie; w tej chwili bardziej wydawał się kimś, kto starał się rozwikłać jakąś tajemnicę godną powiązań z Iluminatami (gdyby opuścić z górnej kreski litery "z" dwie wysokości, byłaby podzielona na trójkąty! Illuminati confirmed!) albo jakiegoś spisku o podobnej wadze. A swoją drogą, wydało mu się dość urocze, że jego wieczorny gość zdrabnia nawet słowo "cytryna".
Kiedy właściciel zniknął na zapleczu, Edgar został zgarnięty na kolana, co zresztą bardzo mu odpowiadało. Ludzkie ciała grzały, gdy były blisko, a on w tej kwestii przypominał kota. Bardzo cenił uwagę, jaką poświęcały mu te dwunogi, lubił też głaskanie, gdy nie było natarczywe i niedelikatne, a jeśli było mu dane dostać jakiś smakołyk od człowieka, to jego serce w ogóle należało już do tego dobroczyńcy. Dlatego też siedzenie na kolanach Miyuki bardzo szopowi odpowiadało i jeszcze si na nich poprawił, by ułożyć możliwie najwygodniej i nadstawił w pierwszej chwili głowę do głaskania, pokazując, że właśnie tak jest mu dobrze.
Po chwili jednak ułożył łebek na jej nogach i przypuszczalnie miał zamiar usnąć, jednak do jego uszu dotarły odgłosy towarzyszące powrotowi Yozo do pomieszczenia. Otworzył znowu oczy i ku rozbawieniu właściciela okazało się, że wyraz jego pyszczka i twarzy Hany są dość podobne. "Ciągnie swój do swego, ojej~" - Skomentował w myślach antykwariusz.
- Och, śnieg! Jak to szło? Spadający na mnie śnieg był jak łzy opadające na rozpalone czoło~ To z Nakahary i mogę mylić, tak dawno go czytałem... Edgar też lubi śnieg, podskakuje w nim prawie jak szczeniak. I nie da się go przekonać, żeby wrócił do środka! A potem chodzi na tylnych łapkach, bo przednie mu marzną i patrzy tak, jakby całą Syberię sam przeszedł, żeby zjeść gałąź i tej gałęzi nie znalazł!
- Pokręcił głową z mieszanką politowania i rozbawienia na twarzy, jednak w jego głosie pobrzmiewało coś, co mogło sugerować, że dla niego taka zwykła opowieść o łapkach szopa to coś niesamowitego. A może i faktycznie tak było? Cóż... kto go tam wie.
A ja? Ja... Interesuję się wszystkim, co tu mam! - Odparł po chwili namysłu, sięgając po jedno z ciastek. - Uważam, że literatura to najlepsza rzecz świata... - Wskazał odruchowo na półkę z książkami, szczerze powiedziawszy nawet nie zerkając na nią. - Poza tym lubię pielęgnować antyki - Dłonią skinął w kierunku wiekowych mieczy i waz. - Poza tym... - ruchem głowy wskazał w stronę Yuki, a raczej jej kolan i w końcu na witrynę, na której były figurki szopów. - Lubię też patrzeć na szopy. Zawsze chciałem się jakimś zająć, ale załatwienie dokumentów zezwalających na takiego to istna katorga! - Jęknął boleściwie, wykonując zamaszysty gest dłońmi, na tyle gwałtowny i nieostrożny, że z ręki wypadło mu ciastko, które przeleciało przez całe pomieszczenie i wylądowało w dłoni jednej z rzeźb. Yozo powiódł za nim spojrzeniem i zrobił niemądrą minę, po czym obrócił się do nowej znajomej i wzruszył ramionami. - Widać potrafię też czarować. I masz rację! Nie ma nic cenniejszego niż uśmiech drugiej osoby albo Edgar pałaszujący tak, że aż mu się uszy trzęsą! - Przy czym oczywiście dla Edogawy było bliższe to drugie, bo nie miał zbyt wielu bliskich osób. Ale kto był samotny? Pff... - I chodzisz jeszcze do szkoły? Słyszałem, że zamknęli Karasue! W tej drugiej... Hayewakara? Nie ma teraz lekkiego przeludnienia? - Dopytywał się dalej, wspominając dwie szkoły, które najbardziej tkwiły mu w głowie. Szczerze powiedziawszy nie potrafił wskazać żadnych innych w tym mieście, ale równie dobrze mógł ich po prostu nie kojarzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Sob Gru 03, 2016 1:51 pm

Kiedy Yozo wspomniał o Edgarze brodzącym w śniegu Yuki od razu zaczęła sobie to wyobrażać. Nie była to dla niej jakaś szczególnie trudna czynność, gdyż w świat wyobraźni zagłębia się bardzo często. Po chwili zaczęła się cichutko śmiać wyobrażając sobie ten obraz. Edgar musiał wyglądać komicznie stojąc na dwóch łapkach i z miną jaką opisał antykwariusz. Ton głosu jakim Edogawa opowiadał o tym również miał w sobie coś co wywoływało uśmiech na twarzy.
-Może będę miała kiedyś okazję zobaczyć Edgara w takiej sytuacji.-powiedziała uśmiechając się ciepło-Sama nie mam żadnego zwierzęcego kompana. Ojciec by się nie zgodził.-dodała wciąż z uśmiechem jednak można było wyczuć odrobinę smutku w jej głosie kiedy o tym mówiła.
Z tego co powiedział Yozo wynika, że ma dużo zainteresowań. Książki, wszystkie te przedmioty, które tu zebrał oraz szopy. Chociaż sam fakt posiadania szopa jako zwierzaka domowego był dla Yuki dość niespotykany. W końcu rzadkością jest żeby ktoś miał takiego towarzysza.
-Masz pokaźną kolekcję antyków.-powiedziała lekko rozglądając się dookoła siebie-Oraz szopów.-dodała śmiejąc się.
Jeszcze bardziej rozbawiło ją ciastko, które wylądowało w łapce szopa. Miyuki roześmiała się i zaczęła lekko kołysać się na krześle przez co wyglądała przesłodko. Przez to że kołysała się jej lewe oko zostało odsłonięte ukazując piękny fioletowy kolor. Yozo był w tym momencie w stanie zauważyć fakt, że jej oczy są różnego koloru. Zestawienie błękitu i fioletu ciekawie ze sobą kontrastowało nadając magii całej postaci Hany.
-Tak chodzę do Hayewakary. Jestem w pierwszej klasie.-odpowiedziała siadając już spokojnie-Czy ja wiem. Jest tam teraz więcej ludzi, ale nie zwróciłam na to specjalnie uwagi. Ze względu na mój wzrost i tak zawsze mam wrażenie, że jest tam strasznie dużo ludzi.-dodała po czym wzięła łyk herbaty-Pyszna herbatka.-dorzuciła rozpromieniona.


//Przepraszam, że tak długo musiałeś czekać, ale nie mogłem znaleźć chwili żeby przysiąść do forum. Postaram się teraz częściej odpisywać.//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Czw Gru 15, 2016 6:00 pm

I n g e r e n c j a
L o s u

W mieście panuje mała epidemia grypy żołądkowej.
Yozo zostaje zarażony, a im dłużej jest w otoczeniu innych, tym większa szansa na to, że inne osoby również się od niego zarażą.

Zastrzeżenia:
- po 3 postach zaczniesz odczuwać efekty uboczne w postaci złego samopoczucia, gorączki
- po kolejnych 3 postach Yozo zacznie zarażać innych
- masz obowiązek rozegrania 3/4 fabuły, w których rozwija się choroba, leczysz ją i później tylko wspominasz. Do póki jej nie wyleczysz + fabuła po wyleczeniu, jest prawdopodobieństwo, że zarazisz innych w Twoim otoczeniu. Będę stalkować
- jeśli w sumie po 6 postach Yozo dalej będzie z Tobą pisać, również łapiesz chorobę, a efekt odczuwania jej rozpocznie się, kiedy zakończycie tą fabułę. Zastrzeżenia są takie same jak w przypadku Yozo


Miłej zabawy.
Powrót do góry Go down
Yozo
ANTYKWARIUSZ

avatar
Liczba postów : 17
Imię i nazwisko : Yozo Edogawa
Wiek : 28 lat
Wzrost i waga : 182 cm || jakieś 75 kg?

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Czw Gru 15, 2016 7:03 pm

- Ojejku! - Gdyby nie to, że Yozo nie krzyczy, można by było powiedzieć, że wykrzyknął to z radością. Głos może i lekko podniósł mu się, jednak dalekie to było do krzyku. I byłby może klasnął w dłonie, gdyby nie fakt, że niekoniecznie mu się chciało; wystarczyło, że jego twarz i głos wyrażały entuzjazm, przynajmniej zdaniem Edogawy. Choć nie był zbyt towarzyską osobą, to towarzystwo Miyuki jednak mógł uznać za przyjemne.
- Myślę, że byłby zachwycony, bo widzisz, mnie czasami przerasta reumatyzm i zimę muszę obserwować zza okna!
- Westchnął ciężko dla podkreślenia dramatyzmu sytuacji, w jakiej się znalazł bez swojej winy. Zrobił krótką pauzę, zastanawiając się nad tym, jak winien ująć swoje kolejne myśli.
- Znaczy się, miałem na myśli to, że może chciałabyś go zabierać czasami na śnieg? Nie będzie dokuczał mi w pracy, nie będzie mu się nudziło i na pewno będzie go cieszyło twoje towarzystwo. Jak myślisz? Nic zobowiązującego! Po prostu jakbyś chciała, to przychodź i daj mi znać~ Dobrze? - Nie powiedział tego, ale uznał w duchu za dość smutny fakt, że Yuki nie mogła mieć zwierzątka. Podobno one jakoś wspomagają rozwój dzieci i takie tam, więc może powinien jakoś się ku temu przyczynić? Zwykle nie dawał nikomu nawet dotknąć Edgara, jednak tutaj sytuacja wydawała mu się inna, jakaś bardziej przygnębiająca.
- Ach? Ach! Tak, szopy, antyki, ale szopy jednak ważniejsze! - Pokiwał zgodnie głową, przyglądając się przy tym dziewczynie. To była dość urocza istotka, ale trzeba było też wziąć pod uwagę fakt, że Yoko uznawał praktycznie każdą żywą istotę za uroczą.
I chyba nie zauważył nawet chwili, w której zaczął drżeć. Po prostu fakt zignorował aż do chwili, gdy schwycił filiżankę i o mały włos nie wylał jej zawartości. Nie czuł wcześniej, by było mu zimno i w zasadzie dalej tego nie odczuwał... Czyżby złapał jakieś choróbsko? Cokolwiek by to nie było, herbatka wyleczy sprawę!
... Chciałbyś.
- Mi-chan... A o której musisz iść do domu? Mógłbym cię odprowadzić, bo robi się ciemno... A nie wiadomo, co ludziom może do głowy strzelić~ - Mimo wszystko nie brzmiał na szczególnie przejętego tym, że inni okazują względem siebie agresję. "Póki ze mną jest dobrze, to jest dobrze.", pomyślał bardzo, ale to bardzo logicznie Edogawa. W sumie i tak miał niedługo zamykać lokal.


// nic się nie stało, jak widać na załączonym obrazku, też słabo stoję z czasem. I też przepraszam za zawrotne tempo. :I i ojeja, MG działają~
EDIT (24.02.2017)
Nic się nie stało x2, w ogóle bardzo przepraszam za zamulanie w wątku. Chętnie popiszę jeszcze kiedyś oczywiście. <3
Uznajmy, że Yozo nie przejął się filiżanką i ładnie się z nią pożegnał. Nie chcę już rozgrzebywać tego wątku, jak w teorii skończyliśmy. :>


Ostatnio zmieniony przez Yozo dnia Pią Lut 24, 2017 11:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   Czw Sty 05, 2017 11:55 pm

Propozycja jaką złożył jej Yozo ucieszyła ją, a z drugiej strony lekko zmieszała. Yuki zdawała sobie sprawę jak Edgar musi być ważny dla Antykwariusza, a ten chciał czasowo powierzać go w jej ręce. Nawet pomimo tego, że dziewczyna nie ma bladego pojęcia jak obchodzić się z tego typu zwierzaczkiem. Czego unikać, co dać zjeść, ile czasu przebywać na zewnątrz, czego nie lubi, a co lubi. Wiedziała, że jest to bardzo duża odpowiedzialność. Pomimo tego i tak chciała spróbować jak to jest zaopiekować się zwierzęciem. Może kiedyś w przyszłości będzie miała jakiegoś czteronogiego lub pierzastego towarzysza. Dzięki zabawie z Edgarem będzie mogła nabyć trochę doświadczenia.
-Z chęcią. Jeśli będę miała wolną chwilę to chętnie pobawię się z Edgarkiem.-powiedziała uśmiechając się ciepło, a jej oczy tak jakby mocniej się świeciły.
Słysząc propozycję o odprowadzeniu do domu Miyuki od razu nastawiła się na odpowiedzenie przecząco. Nie chciała, żeby ojciec przez przypadek zobaczył, że szlaja się z jakimś obcym mężczyzną. Również nie chciała, aby ktokolwiek poznawał jej ojca czy zobaczył w jakich warunkach mieszka. Przez to każda propozycja odprowadzenia jej zawsze była bezsensowna.
-Nie trzeba. Wrócę sama. Nie będę korzystać z żadnych skrótów, więc nic nie powinno mi się stać.-odpowiedziała spokojnie.
W między czasie chciała się napić herbatki. Z powodu, że w prawej ręce trzymała ciasteczko, filiżankę chwyciła lewą. Kiedy chciała przystawić ją do ust jej ręka odmówiła posłuszeństwa, a porcelanowe naczynie spadło na ziemię roztrzaskując się na drobne kawałki. Sama ręka bezwładnie opadła wzdłuż jej ciała.
-P-p-p-przepraszam. Z-zaraz po-osprzątam.-zaczęła przepraszać przy okazji jąkając się-N-nie chciałam.-powiedziała spuszczając smutno głowę.
Było jej teraz dość przykro. Wiedziała, że nie do końca była to jej wina. Jednak nie mogła zasłaniać się argumentami, że to przez jej problemy. W końcu wiedziała o możliwość stracenia czucia w ręce. Nie wiedziała co teraz zrobić. Zeszła z krzesełka, na którym siedziała i zaczęła podnosić co większe kawałki filiżanki i układać je w jednym miejscu. "Co teraz? Pewnie będzie na mnie zły i na mnie nakrzyczy. A tak dobrze mi się z nim rozmawiało." w jej głowie zaczęły się kłębić nieprzyjemne myśli.
W międzyczasie poczuła wibracje w kieszeni, a w pomieszczeniu rozległ się cicha muzyka. "Telefon?" zdziwiła się. Na chwilę przestała zbierać rozbitą filiżankę, aby sprawdzić kto dzwoni. Na ekranie ukazywał się napis "Ojciec". Szybko odebrała telefon.
-Gdzie ty jesteś do cholery?!-krzyk mężczyzny dobiegał z telefonu-Wiesz, która jest godzina?! Gdzie kolacja?! Już dawno powinnaś ją podać! W tej chwili masz wracać do domu!-po tej wypowiedzi rozmówca się rozłączył.
Yuki powoli schowała telefon do kieszeni bluzy. Wstała i się ukłoniła.
-N-naprawdę prze-epraszam za tą filiżankę. O-odkupię.-znowu zaczęła przepraszać Yozo-Muszę jednak iść już do domu. Inaczej mój tato się bardzo zezłości.-powiedziała odsuwając się lekko-Następnym razem przyniosę filiżankę. Do widzenia.-dodała jeszcze raz się kłaniając i szybko wybiegła z antykwariatu kierując się w stronę swojego domu.

z/t
//Przepraszam, że tak uciekam z fabuły, ale zobaczyłem, że masz daną nieobecność. I tak miałem kończyć tą fabułę w 1-2 postach, więc mam nadzieję, że się nie obrazisz za trochę wcześniejsze zakończenie. Mam nadzieję, że uda nam się jeszcze razem popisać//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Antykwariat Nevermore   

Powrót do góry Go down
 
Antykwariat Nevermore
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Południowa część-
Skocz do: