IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Czw Sie 18, 2016 11:32 am

Naho sama sądziła, że nietrudno jest o niej zapomnieć. Nie chodzi tu o o sposób bycia, charyzmatyczne usposobienie czy wyryty młotem pneumatycznym  brak inteligencji na twarzy, ale o bycie wyższym od przeciętnej dziołchy. Głównie jednak wpada w pamięć chłopcom, którzy centymetrami, oczywiście od stóp do czubka głowy (zboczeńcy) nie grzeszą. Mimo, że nienawidziła każdego milimetra wyróżniającego ją z tłumu, uważała jednocześnie, że jest to cecha, która czyni ją rozpoznawalną, wyjątkową i blablabla...~ Po prostu należała do osób, które mogą, jedynie spoglądając w dół, sprawdzić czy jakiś kurdupel nie ma łupieżu. U Miyu utrudniał to fakt, że miała jasne włosy. Na dodatek pachniała tak jakby... mydłem? Ogółem, jej ciało, ubrania, bądź kłaki wydzielały dość przyjemny dla uszu zapach i prawdopodobnie niejeden czaronokrwisty nie narzekałby na swój wyostrzony węch mogąc poczuć owy aromat. Dlatego jasnowłosa stwierdziła, że białych płatków prawdopodobnie nie posiada. To samo tyczyło się wszy. Wracając do tematu, a raczej go kończąc, Naho na stwierdzenie dziewczyny pokiwała głową na znak, że zrozumiała wszystko o oczach i braku z nimi problemu. Nawet jeżeli by nie zrozumiała i tak by to uczyniła. Nie lubiła, gdy ludzie się powtarzają, gdyż jest męczące to dla obu stron.
- Ahaaaa... - przeciągnęła na wieść, że kwiat nosi inną nazwę, niż jej się wydawało. - To ta stokrotka to na polach rośnie przy cmentarzu, chyba. - dorzuciła po chwili, gdyż faktycznie bywając tam niegdyś, widziała chwasty, znaczy się kwiaty - o podobnym zabarwieniu. Skwitowała wzrokiem jeszcze raz krokusy, które nie robiły na niej szczególnego wrażenia. Nie miała zamiaru nawet sprawdzić jak pachną, gdyż ich aromat nie za specjalnie ją ciekawił. Jeżeli zależałoby jednak od tego jej życie, byłaby w stanie się w nich wydarzać, nawet jeśli w parku panuje zakaz dewastacji roślin.
- Właśnie słyszałam jakieś ploty, że Ty nie zdałaś, ale kurde, wolałam sama zapytać. Bo jeszcze bym coś źle zrozumiała i wzięła Cię za głąba. Chorowałaś, tak? - powiedziała główkując czy faktycznie w ten sposób powinna ująć to zdanie. Miyuki była dość delikatna, a przecież pani "młoda żyrafa" nie chciała sprawdzić jej przykrości. A jeżeli to zrobiła i tak nie czuła zbytniej potrzeby przepraszać, bo według niej - zabrzmiało to ostatecznie całkiem mądrze i grzecznie. - A tak rzuciłam, byś nie czuła się źle, że musiałaś zostać. - uśmiechnęła się wesoło, mrużąc oczy. Kto wie czy to była wina szerzącego się wyrazu twarzy czy może słońca, którego promienie wprost wycelowały w mordę dziewczyny. - Ale już jesteś zdrowa? Możesz, no nie wiem, ćwiczyć na wuefie?
Dziewczę ponownie wzrok skierowało na pluszaka, który również przyglądał się jej zza bursztynowych kulek, tworzących parę dużych oczu. Był dość mały, ale Naho, w większym lub mniejszym stopniu, zdawała sobie sprawę, że jest wartościowym przedmiotem dla dziewczyny. Może dostała go od bliskiej osoby lub jest związany z ważniejszym dla niej wydarzenie? Mogła mieć go też od dzieciństwa lub... było wiele różnych opcji skąd go zyskała i dlaczego do dziś jest jej przyjacielem.
- Nie mówić nikomu? - powtórzyła po niej. - EJ! LUDZIE! Słuchajcie! Ona.. - zaczęła unosił głoś na środku parku. Wyglądało to jakby miała ochotę wykrzyczeć to całemu światu albo co najmniej paru przechodnią. Po chwili jednak przerwała i uśmiechnęła się szeroko, gdy kilka ciekawskich gapiów skierowało głowę do centrum wrzasków, którym okazała się być jasnowłosa. - Nie no co Ty. Nie powiem. - dodała, odwracając się do Miyu. - A tak właściwie... Miło mi Cię poznać, Yuu. - ukłoniła się teatralnie przed kieszenią, gdzie znajdowała się maskotka. - Może usiądziemy w trójkę na ławce i popodziwiamy uroki fontanny?
Powrót do góry Go down
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Park   Czw Sie 18, 2016 9:20 pm

To miłe ze strony Naho, że po mimo plotek i tak chciała zapytać Miyuki czy faktycznie nie zadała. Niby plotka nie była mylna, ale różnie to z nimi jest. Raz są prawdziwe, a następnym razem są wyssane z palca.
-Można tak powiedzieć. Miałam wypadek i musiałam długo być w szpitalu i na rehabilitacji.-odparła z uśmiechem.
Nie był to temat, który specjalnie smucił dziewczynę. Prędzej samo wydarzenie, które spowodowało wypadek było nie najlepszym wspomnieniem, ale nie przyzna się co się stało. Yuki nie chce, żeby ludzie wiedzieli co tak na prawdę się stało. Dodatkowo sam fakt, że nie mogła rozmawiać z koleżankami i kolegami sprawiał jej trochę przykrości, ale ma nadzieję, że uda jej się ten czas jakoś nadrobić w tym roku.
-Jakoś nie przeszkadza mi to, że muszę powtarzać rok. Może uda mi się zrobić coś czego w tamtym roku nie dałam rady. Może uda mi się też podnieść oceny.-powiedziała uśmiechając się w odpowiedzi na uśmiech Naho-Nie mogę się zbytnio forsować. Szczególnie lewej ręki. Jak za bardzo ją nadwyrężę to przestaje mieć w niej czucie i nie mogę nią ruszać. Na szczęście po kilku godzinach albo dniu przechodzi.-wytłumaczyła łapiąc się za lewy bark-Będę musiała tylko wspomnieć o tym nauczycielce i dać jej zaświadczenie od lekarza.-dodała po chwili.
Kiedy Naho zaczęła krzyczeć twarz Miyuki zaczęła wyglądać jak burak. Zakryła czerwone policzki dłońmi myśląc, że koleżanka naprawdę zacznie mówić na temat jej misia. Chociaż z perspektywy kogoś z boku Yuki wyglądała na małą dziewczynkę, więc pewnie nikogo by to specjalnie nie zaskoczyło. Kiedy Naho przerwała i powiedziała, że nikomu nie powie Miyuki od razu się uspokoiła, ale lekki rumieniec pozostał na jej policzkach.
-Jejku~. Nie rób tak więcej.-powiedziała z napompowanymi policzkami-Ale dziękuję, że nikomu nie powiesz.-dodała i jej buzia na nowo rozpromieniała-Mu też jest miło cię poznać.-powiedziała z szerokim i ciepłym uśmiechem lekko przekrzywiając głowę na lewą stronę.
Widząc jak Naho się ukłoniła Yuki lekko zachichotała. Jedną ręką sięgnęła do kieszeni gdzie znajdował się Yuu i pomachała do Naho jego łapką.
-Jestem za.-odparła uśmiechnięta i powoli skierowała się do jednej z ławek stojących nieopodal fontanny.
Cieszyła się ze spotkania z Naho. Długo się nie widziały. Ostatnie pół roku Miyuki spędziła w szpitalu i na rehabilitacjach, więc trudno było, żeby spotkała się z kimkolwiek. Szkoła tylko dostała informację na temat tego, że dziewczyny nie będzie przez cały drugi semestr z powodów zdrowotnych. Nie powiedziano gdzie jest, więc nawet jej koleżanki czy koledzy z klasy nie mieli jak jej odwiedzić.
-Jak minął ci drugi semestr? Nie miałaś problemów z niczym?-zapytała z czystej ciekawości-O... A może ktoś nowy doszedł do szkoły?-dodała po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Pią Sie 19, 2016 12:35 am

Przerażenie w oczach Miyuki, skwitowała dziarskim uśmiechem. Jej zachowanie było dosyć uroczę. Zachowywała się jak laleczka, wykonując przeróżne gestykulacje, począwszy od nadymania policzków po soczyste rumieńce. Naho nie była typem osoby, która umiała wykonać, w chociażby troszkę, podobny sposób. O wiele bardziej pasowało do niej zakładanie rąk na biodra, rozdziawianie paszczęk i wydobywanie z siebie śmiechu psychopaty. Brakowało tylko charakterystycznego poruszania ramionami (w górę i w dół) wraz z pocieraniem dłoni. Niestety, wyglądała wtedy tak beznadziejnie, dlatego nie miała zamiaru dzielić się z tym światem. Nie musiała wykonywać niepotrzebnych spekulacji, aby pogrążać swój - doszczętnie zniszczony - wizerunek.
Gdy usiadły na ławce, panienka Kanesada odetchnęła z ulgą. Dzień był męczący, a jeżeli nie on sam w sobie, to słońce, którego promienie przeciskały się przez liście. Na nieszczęście dziewczyny, ktoś zasadził za mało drzew. Kropla potu powoli sunęła wzdłuż jej czoła do czasu, aż Naho nie wytarła jej rękawkiem t-shirt'u. Obiecała sobie w duszy, na wszystkie świętości jakie znała, że gdy znajdzie się w domu od razu się umyje, a spać pójdzie chyba nago. Co prawda, nigdy nie odważała się rozebrać do rosołu i tak zasnąć, ale czuła, że to najwyższy czas i miejsce. Musiała się tylko upewnić, że wszystkie okna będą zamknięte, drzwi zaryglowane, a płci brzydkiej nie będzie na obszarze nie mniejszym, niżeli trzy kilometry. Wtedy faktycznie, mogłaby zdjąć z siebie zbędne łaszki, zaliczywszy w to bieliznę.
Naho przyjęła wygodną pozę, o ile można tak nazywać oparcie się plecami o kilka złączonych desek, i obróciła się w stronę Mayu oraz jej psiapsiela - misia.
- Problemy? Niee, bo wiesz, ja jestem super mądra. - odpowiedziała gładko, niezdwajając sobie zbytnio sprawy, że właśnie przez takie zachowanie ludzie biorą ją za chwalipiętę. Mówiła jednak zgodnie z prawdą, gdyż jej wyniki były o niebo lepsze, niż w poprzednich latach, a już wtedy były zadowalające. Przyczyniło się do tego zostanie Ogólnokrajowym Laureatem Matematyki. Naho, jak przystało na prawdziwego kujona - zdążyła już opić i zaprzepaścić nagrodę, którą w zamian otrzymała. Takim sposobem została z samym tytułem, a dokładniej - dyplomem, który zawierał kilka "ważnych" nazwisk dla państwowego systemu edukacji. Z wymienionych tam godności - znała tylko siebie.
- Chyba nie. Chociaż... - zaczęła się zastanawiać nad kolejnym pytaniem. Nie widziała nowych twarzy. Raczej nie starała się zapamiętywać uczniów, których życie było jej kompletnie obojętne. Kto wie, może jakaś dziewczyna w tym czasie urodziła, a jakiś chłopak wpadł pod samochód, a pogrzeb odbył się w roku szkolnym? Pech chciał, że Mayuri zapytała o to właśnie Naho, która w tym temacie była kompletnie zielona. - A zresztą, sama sprawdzisz. - machnęła ręką, zaprzepaszczając sekundy, które poświęciła temu tematowi.
- Ty, a co Ty tyle robiłaś w szpitalu? Nie nudziło Ci się? - dopytała, gdy przypomniało sobie temat, który prawidłowo powinny skończyć. Jasnowłosa mimo, że już kilkakrotnie powinna znaleźć się w owym centrum obsługi medycznej - zawsze fartem wychodziła z opresji. Tylko jeden palec, który swego czasu dość bolał i ledwo co nie zmusił blondynki udania się w owe miejsc, jakoś dziwnie się zrósł i nie trudno zauważyć, że faktycznie jest krzywy. Teraz nie boli, ale estetyka wcale nie jest w życiu najważniejsza. - Pewnie czytałaś książki. Albo w coś grałaś. W serialach zawsze robią to ludzie w szpitalach. - dodała po chwili jedno ze swych głębokich przemyśleć. - Mogłaś mnie jakoś powiadomić to bym wpadła. Zawsze chciałam zobaczyć legendarne szpitalne żarcie.
Powrót do góry Go down
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Park   Nie Sie 21, 2016 2:19 am

Kiedy usiadła na ławeczce od razu się oparła. Wyglądała dość zabawnie, bo nie sięgała nagami do ziemi. Zwisały trochę nad ziemią, a Miyuki powoli nimi machała. Nie przeszkadzało jej to jak wygląda. Śmiesznie musi wyglądać porównując jej wzrost do Naho. Przy niej Yuki wygląda jak młodsza siostra, a są w takim samym wieku.
-Cieszę się, że udało ci się zdać bez problemów.-powiedziała z ciepłym uśmiechem.
Pewnie gdyby Hana nie musiała leżeć w szpitalu to również zdałaby bez większych problemów. Dziewczyna nigdy nie miała specjalnych problemów z nauką. Są przedmioty, które idą jej lepiej czy gorzej, ale rzadkością jest dla niej dostać pałę. Przeważnie dostaje trójki i to bez większego przygotowania.
Najwidoczniej Naho nie zwraca uwagi na to czy ktoś nowy pojawił się w szkole. Pewnie gdyby ktoś dołączył, ale nie znalazłby się w klasie Miyuki to też nie wiedziałaby zbytnio, że przybyło uczniów.
-Nie miałam zbytnio czasu na nudzenie się. Badania, ćwiczenia rehabilitacyjne i inne rzeczy związane z leczeniem zajmowały mi sporo czasu.-odparła patrząc w niebo-Ale jak miałam wolną chwilę to czytałam mangi. Nie miałam zbytnio jak grać w cokolwiek, bo przez większość czasu nie byłam w stanie ruszyć lewą ręką.-opowiadała z wzrokiem skierowanym w błękit rozciągający się nad ich głowami-Nie miałam jak. Okazało się że coś pomyliłam przy wpisywaniu twojego numeru telefonu i nie mogłam wysłać ci nawet wiadomości.-wytłumaczyła-Chociaż pewnie i tak nie miałabyś kiedy przyjść w odwiedziny. Jak mój stan się trochę polepszył i mogłam już chodzić na rehabilitację to większość czasu spędzałam na ćwiczeniach, aby jak najszybciej wrócić do zdrowia.-powiedziała patrząc już na Naho i się uśmiechając-Jedzenie nie było takie złe. Chociaż mogłoby być lepiej.-dodała lekko chichocząc-A ty co porabiałaś w roku szkolnym? Dołączyłaś do jakiegoś klubu? A może znalazłaś chłopaka?-zapytała zaciekawiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Nie Sie 21, 2016 1:46 pm

Dużo osób było zadowolony, że Naho zdała. Jednak ona się zastanawiała, co by mówili, gdyby tak nie było. Bo - powiedzmy sobie szczerze - wszyscy próbowali, by ją pocieszyć w ten sam sposób. "Powtórzysz materiał", "może to i lepiej", a sranie w banie. Na pewno, by za plecami jej dupę obrabiali, aż miło. No, ale jednak zdała i musiała przeboleć fakt, że nie dowie się co, by wtedy miało miejsce. Trochę ubolewała nad tym faktem, choć teraz miała koło siebie Miyuki. Chociaż nie można było ją zaliczać do tej kategorii - w końcu ona leżała w szpitalu. Na dodatek nie mogła używać lewej ręki. A kurde, może jest leworęczna? Ogólnie przekichane. Naho, by powiedziała, że jej współczuje, ale co ona mogła o tym wiedzieć? Tylko parę razy wylądowało, gdy było trzeba coś zszywać lub nastawiać. Trwało to w zwykle dzień lub dwa, dlatego nie czuła się na siłach utożsamiania z różową.
- Ło luju. - rzuciła nieświadomie, dowiedziawszy się jak spędzała czas. - Ale nuda. - dodała, gdy skończyła swój wywód. Badania, rehabilitacja - brzmiały dla niej, jakoś tak... do kitu. O wiele bardziej wolałaby robić po prostu nic - leżeć, patrzeć w sufit, bo niektóre z medycznych wynalazków były dość bolesne i straszne. Takie zastrzyki, o! Albo borowanie u dentysty. Grzech, i to śmiertelny, jest to robić bez znieczulenia, chociaż de facto - wtedy narażasz się na cierpienie związane z igłą i strzykawką.
- A to lipa. Ja jakoś późno dowiedziałam się, że tam jesteś. Nie wiedziałam czy to prawda. Niektórzy mówili, że się wyprowadziłaś. Wiesz, zawsze mogłaś uciec z jakąś kapelą muzyczną, zwiedzić kawał świata, nawciągać się trawy i wrócić. - chociaż pomysł mógł wydawać się absurdalny, gdyż Miyuki raczej nie należało do tego typu osobistości. - A zresztą, wiesz jak jest.  [/color] - Machnęła ręką i założyła sobie, wcześniej splecione ręce, za głowę.
- Ogólnie to zrobiłam wielkie nic. Jestem z tego faktu w stu procentach usatysfakcjonowana. Muszę kiedyś sobie to wynagrodzić. Może kupie coś do żarcia w podzięce samej sobie? No nie wiem, nie wiem.  - Trzeba bowiem przyznać, że jasnowłosa, oprócz tego, że w ogóle chodziła do szkoły, to jak i po szkole, jak i przed nią swoją egzystencję opierała na wylegiwanie się. Nie owijając w bawełnie - miała w dupie wszystkich i wszystko. Żeby chociaż miała psa - to by wychodziła z nim na spacery, a tak to, mogła tylko uprawiać opierdaling.
- No! Na początku byłam w siatkarskim, ale jakoś nie pod pasował mi. Jakieś sztywniaki same. Ani pośmieszkować, zero zżycia. Po kilku treningach. No nie po kilku, może po dwóch. Ogólnie szybko się poddałam i poszłam na kosza. I powiem Ci... jestem tam najwyższa. Niespodzianka, co? - zaśmiała się dość sztucznie. Czy choć raz mogła spotkać dziewczynę wyższą od samej siebie. - A Ty? Jesteś już w jakimś?
Na wieś o chłopaku o mało się nie opluła. Następnie kaszlnęła kilka razy, tracąc przy tym tyle tlenu, że gdyby trwało to tylko chwile dłużej - umarła by. Gdy jednak się uspokoiła z wybałuszonymi oczami spojrzała na Miyuki. Dopiero po chwili można było usłyszeć jej śmiech.
- No oczywiście... - chwila przerwy. - ...że nie. Przecież to ja! Ale jak spotkasz jakiegoś wyższego i grubszego, chętnie się z nim skontaktuje. - dodała, patrząc obojętnie na swoje paznokcie. Były obgryziony w dość beznadziejny sposób i postanowiła, że jak wróci do domu to może je obetnie. Może. - A Ty? Był tam jakiś przystojny lekarz? - uniosła brwi, niczym ta minka, zwana lenny face. - Albo nie, bo za stary. Może jakiś praktykant? Albo pacjent?
Powrót do góry Go down
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Park   Pią Sie 26, 2016 1:43 am

Słysząc reakcję Naho, Miyuki zaczęła się śmiać. Rzadko się zdarza usłyszeć tekst w stylu "Ło luju" z ust dziewczyny. Tego typu słowa pasują bardziej do chłopców niż do dziewczyn. Chociaż w przypadku Blondynki nie było to aż tak dziwne. Yuki pewnie by czegoś takiego nie powiedziała. Byłoby to dla niej zbyt wstydliwe.
-Za wielu rozrywek to faktycznie nie miałam.-odpowiedziała z uśmiechem-Chociaż nie ma też na co narzekać. Mogło być gorzej.-dodała.
Przecież mogła doznać jakiegoś poważniejszego uszkodzenia i być przykuta całkowicie do łóżka. Bez jakiejkolwiek możliwości ruchu. To było by straszne. Leżeć i czekać na codzienne odwiedziny lekarza i badania. Pewnie całkowicie zamknęłaby się w sobie.
Rozumowanie Naho było ciekawe. Faktycznie może i jakaś tam malusieńka szansa mogła istnieć na taki bieg wydarzeń, ale Yuki nie skorzystałaby. Podoba jej się to jak wyglądają jej dni. Jasne nie zawsze jest pięknie i idealnie, ale przecież byłoby nudno gdyby nie przytrafiały się też te gorsze dni. Trudno byłoby docenić wtedy te dobre. Chociaż szkoda, że jest więcej tych złych niż dobrych.
-Rodzice powiadomili szkołę, że jestem w szpitalu, ale poprosili o to, żeby wychowawca powiedział tylko, że nie będzie mnie do końca semestru.-powiedziała z lekko zasmuconą buźką-Ciekawe podejście.-odparła uśmiechają się na nowo słysząc o poczynaniach Naho.
Robienie niczego też może być jakimś większym wyczynem. Niektórzy nie są w stanie robić nic. Po prostu musza robić coś. Sprzątać, czytać czy spotykać się ze znajomymi. Pewnie Blondynka nie miała na myśl, że po prostu całymi dniami leżała w łóżku i spała...prawda?
-Nawet starszaki nie są od ciebie wyżsi?-zapytała zdziwiona.
W końcu to raczej rzadkość, żeby dziewczyna była najwyższa w całym zespole. Chyba, że jest to zespół tylko dziewczęcy. Wtedy byłoby to dość wytłumaczalne. Miyuki pewnie byłaby najniższą osobą w zespole. Jeśli nie jest najniższą osobą w szkole.
-Nie. Nie mogłam się zdecydować. Chciałam na początku drugiego semestru coś wybrać, ale podczas przerwy miałam wypadek i nie miałam jak.-odparła spokojnie.
Reakcja Naho dość zaskoczyła Yuki. W pierwszej chwili dziewczyna ruszyła z zamiarem ratowania Blondynki, ale po chwili zobaczyła, że nic poważnego się nie dzieje. Najwidoczniej pytanie o chłopaka dość mocno zdziwiło Naho. Po chwili jednak zaczęła się śmiać.
-Nie bądź dla siebie taka surowa. Na pewno ktoś się znajdzie.-odpowiedziała-Przecież jesteś ładna.-dodała uśmiechając się ciepło.
"Kontratak" Blondynki dość mocno zaskoczył Miyuki. W pierwszej chwili patrzyła się na Blondynkę z lekkim rumieńcem na twarzy, a potem zaczęła się śmiać.
-Co ty. Same staruchy były z lekarzy.-odpowiedziała śmiejąc się-Z resztą nie miałam czasu na takie rzeczy. Głównie skupiłam się na tym, aby jak najszybciej dojść do zdrowia.-kontynuowała już opanowując śmiech-Z innymi pacjentami nie miałam zbytnio kontaktu. W sali byłam tylko ja, a zabiegi rehabilitacyjne też miałam w pojedynkę.-dodała-Znaczy z pielęgniarką, która mi pomagała.-poprawiła się.
Kiedy Miyuki usłyszała, że tak naprawdę cały proces może potrwać rok albo dłużej to jedyne co zaprzątało jej myśli to chęć wyzdrowienia. Nie dawała za wygraną. Bardzo ciężko ćwiczyła. Oczywiście z umiarem, bo gdyby za bardzo się przeforsowała to uzyskałaby odwrotny efekt.
Nagle poczuła w kieszeni lekkie wibracje. "Ktoś dzwoni?" zdziwiła się i wyciągnęła z kieszeni telefon. Na ekranie wyświetlał się napis "ojciec". "Ciekawe czego chce?" zastanowiła się przez chwilę.
-Przepraszam Naho. Muszę odebrać.-powiedziała wstając z ławeczki i odchodząc kawałek po czym odebrała-Halo? Co chcesz?-zapytała bez większych emocji.
-Gzie sie włuszysz? Miałaś kupiś soś do żarcia.-wybełkotał pijany ojciec.
-Co? Nic...-próbowała wdać się w dyskusję.
-Nie pyskuj. Jesem głodny. Pszyniś żarcie i to jusz.-po tych słowach ojciec Yuki się rozłączył.
"Eh..." westchnęła ciężko.
-Przepraszam Naho, ale muszę wracać do domu.-powiedziała lekko zawiedzionym głosem-Następnym razem dłużej pogadamy.-rzuciła wesoło-Do zobaczenia-pożegnała się i skierował się w stronę domu.

z/t
[uciekam z powodu twojej długiej nieobecności, jeśli w przyszłości będziesz miała ochotę popisać to śmiało ]


Ostatnio zmieniony przez Miyuki dnia Nie Gru 11, 2016 2:31 am, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lis 20, 2016 5:45 pm

Pogoda była jeszcze dostatecznie ładna, by się móc wybrać popołudniem na spacer. Na przykład do parku, gdzie można było znaleźć w miarę spokojne zakątki i spędzić tam trochę czasu na czytaniu. Corvus zabrał ze sobą jedną z jeszcze nie przeczytanych książek, cieplejszą bluzę z kapturem, do torby obowiązkowo leki i wodę, parasolkę... Krzywoszpon nie dałby się zostawić w domu, więc podróżował w kapturze, jak zwykle.
Po przybyciu na miejsce, znalazł wolną ławeczkę oddaloną nieco od obecnych skupisk ludzi, upewnił się że jest sucha i czysta, i usiadł na niej wygodnie. Kot od razu zeskoczył mu na kolana, patrząc żółtymi ślepiami na swojego człowieka wyczekująco. Mężczyzna tylko uśmiechnął się lekko i podrapał go lekko za uszkami.
- No już... ułóż się i śpij, posiedzimy tutaj trochę, dotlenimy się, odpoczniemy... - powiedział do niego cicho, po czym wyjął z przepastnej torby książkę i okulary. Szkła na nos, książkę otworzyć... szybko zatopił się w świecie zapisanym na kartkach, średnio nawet rejestrując co się wkoło niego dzieje. W razie czego Krzywek od razu zareaguje, zazdrosny i nadopiekuńczy o swojego człowieka. O ile zwierzęta mogły być naprawdę nadopiekuńcze, znaczy się...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lis 20, 2016 7:07 pm

Było ciepło. Aż szkoda byłoby zmarnować taką okazję i nie przespacerować się po okolicy. Mukuro lubił chodzie cze swoim fenkiem do parku, gdzie wspólnie zrywali trawę i gonili inne zwierzątka, zwłaszcza kotki i wiewiórki. Mukuro lubił kotki, jednak nigdy nie dane mu było tego przyznać, ponieważ uważał, że w ten sposób uraziłby uczucia i kruche serduszko swojego zwierzaczka.
Białowłosy teoretycznie nie rozstawał się ze swoją kataną, jednak nie zabrał jej do parku. Wprowadziłoby to zamęt, a on nie chciał się rozpraszać. W końcu miał zamiar się pobawić, a przy tym mógłby gdzieś zapodziać swoją broń i wtedy byłoby nieciekawie.
W parku atmosfera była przyjemna. Mukuro biegł po dróżce za czworonogiem, który radośnie gonił rudą wiewiórkę. Wiedział, że czworonóg nie zrobi jej krzywdy, bo był prawdopodobnie najbardziej łagodną istotą, jaką w życiu spotkał. Zaśmiał się radośnie, gdy zobaczył, jak wiewiórka ucieka przed lisowatym na drzewo. Wziął fenka na ręce i położył sobie na ramieniu. Wtedy coś przykuło jego uwagę. Papier leżący na ławce wpadł mu w oko. Podszedł tam i podniósł rzecz. Nie potrafił przeczytać żadnych słów, jednakże zaciekawiły go obrazki. Widział na nich budynki, które znał z obserwacji, kojarzył osoby, które były przedstawione na zdjęciach. Chciał jednak wiedzieć o co chodzi, gdyż ciągłe przesiadywanie w siedzibie 7DS sprawiło, że był on nieco wycofany z życia społecznego i nie wiedział o niczym, co działo się w mieście. Oczywiście poza sprawami w które zamieszana była jego organizacja.
Przypatrywał się słowom. Kiedyś potrafił czytać, jednak obecnie zdolność ta została wyparta z jego umysłu. Trochę go to frustrowało. Włożył sobie gazetę pod pachę i posmutniały ruszył w drogę powrotną. Przystanął jednak, gdy zobaczył mężczyznę czytającego jakąś książkę. Nie myślał zbyt dużo i ostrożnie i pomału zbliżył się do niego, by zakryć książkę gazetą.
Przeczytaj mi to – poprosił.
Powrót do góry Go down
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lis 20, 2016 7:45 pm

Krzywoszpon zareagował od razu na nieznajomego, sycząc i prychając donośnie by okazać swoją dezaprobatę. Do tego ten nieznajomy pachniał zwierzęciem! Niewybaczalne!
Zanim jednak jego pazury, dzięki którym zdobył swoje imię, mogły namacalnie wyperswadować nieznajomemu kontakt, jego człowiek położył mu dłoń na łebku i delikatnie pchnął go w dół.
- Cicho, Krzywek, nikt mi krzywdy nie robi... - Corvus mruknął do kota, nim przeniósł uwagę na nieznajomego, który zwrócił się do niego z... nietypową prośbą. Nie wyglądał na kogoś kto nie uczęszczał do szkoły z powodu braku funduszy, ale szarowłosy wiedział doskonale by nie oceniać książki po okładce.
- Przepraszam za niego, Krzywek jest bardzo o mnie zazdrosny... - zaczął wypowiedź od tego i od małego, ale szczerego przepraszającego uśmiechu. Patrzył przy tym jasnowłosemu prosto w oczy, tylko przelotnie notując maskę na dolnej połowie twarzy i futrzastego towarzysza na jego ramionach. Kiedy sfinks przestał w końcu fukać (co nie trwało długo, na szczęście), Corvus zamknął książkę i gestem zaprosił nieznajomego do zajęcia miejsca obok niego na ławce.
- Chcesz, bym ci to przeczytał, hm? Masz może... jakieś problemy ze wzrokiem? - wolał nie zakładać od razu, że jasnowłosy po prostu nie umie czytać. A słaby wzrok i wynikająca z tego niemożność odczytania tekstów była nieco grzeczniejszym założeniem niż sugestia bycia niedoedukowanym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lis 20, 2016 10:20 pm

Spojrzał niepewnie na zwierzaka, który znajdował się przy nieznajomym. Chciałby go pogłaskać, jednakże jego prychanie i syczenie skutecznie powstrzymało białowłosego przed wyciąganiem w kierunku zwierzęcia swoich rąk.
Nie chciał się od razu przyznawać do nieumiejętności czytania, bo uważał, że to głupie. W końcu chyba każdy potrafił czytać. Nie odezwał się tylko usiadł na ławce i spojrzał przed siebie. Zapadła cisza, przerywana tylko sporadycznym szelestem liści, ruszanych przez wiatr.
Nie umiem... – powiedział cicho. Przycisnął do siebie swojego fenka. Ciepłe i miękkie futerko było prawdopodobnie jedyną rzeczą, której chłopak lubił dotykać. Właściwie to jego zwierzak był jego jedynym bliskim przyjacielem. Spędzał z nim cały swój czas, stając się nieodłącznym elementem jego osoby. Mukuro nie chciałby nawet myśleć, co by się stało, gdyby czworonóg nagle zniknął.
Tutaj, odtąd – powiedział i wskazał palcem miejsce, od którego chciał, żeby mężczyzna zaczął czytać. Jego palec zatrzymał się na zdjęciu budynku, przy którym stało kilkoro dzieci. Mukuro założył, że chodziło o budynek szkolny i chciał się dowiedzieć więcej.
Powrót do góry Go down
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Park   Nie Lis 20, 2016 11:08 pm

- ... ach. Rozumiem - skinął lekko głową, nadal się uśmiechając. W myślach jednak zastanawiał się bardzo intensywnie, jak to mogło się zdarzyć... i co mógłby z tym zrobić. Może był dziwny, może za bardzo wybiegał z planami do przodu, ale w tym momencie jego instynkty nauczyciela i mola książkowego wręcz się darły, że nie może tego tak zostawić. Ale czy jasnowłosy będzie chciał współpracować?...
- A chcesz razem ze mną przeczytać i czegoś się nauczyć? - zaproponował znienacka po dłuższej chwili ciszy i wpatrywania się w tekst. Prosty artykuł na temat jakiegoś festiwalu czy coś, zbyt skomplikowanego słownictwa czy znaków też nie było. Wydobył z torby mały notes i długopis, ciesząc się że ich nie wyjął przy przepakowywaniu ostatnim razem. Na kartce zapisał tytuł artykułu, pod znakami czytania w sylabariuszu, wszystko ładnie i czytelnie, słowa oddzielone wyraźnymi przerwami od cząstek gramatycznych.
- Popatrz. "Liceum Hayewakara zdobywa kolejne nagrody w zawodach..." - przeczytał wyraźnie, przy każdej sylabie wskazując na odpowiedni znak sylabariusza. - Spróbujesz powtórzyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Pon Lis 21, 2016 9:51 pm

Poczuł się źle z tym, że przyznał się do braku umiejętności czytania. Na jego twarzy na pewno pojawiły się rumieńce, bo zrobiło mu się gorąco na policzkach. Westchnął. W sumie to nigdy nie zastanawiał się obecnie nad tym, czy czytanie jest ważne. On nie musiał się wykazywać taką umiejętnością. Zawsze wszystko zapamiętywał i nie miał problemów z przekazywaniem informacji. Wszelkie zapisane kartki które znalazł czy zdobył przekazywał innym. Białowłosy wiedział jednak, że kiedyś w przeszłości czytać potrafił. W swoich rzeczach znalazł kilka czasopism i książek, które musiały należeć do niego. Nie miał pojęcia w jaki sposób stracił tę umiejętność.
Potaknął głową. Chciałby się czegoś nauczyć, chociaż nie wiedział, czy kiedykolwiek mu się uda. Spojrzał na mężczyznę, gdy ten pisał coś na kartce. On sam nie pamiętał kiedy ostatnio cokolwiek pisał. Być może tego też nie potrafił?
Liceum Hayewakara zdobywa kolejne nagrody w zawodach... – powtórzył beznamiętnie. Nie przeczytał tego, tylko powtórzył z pamięci, którą miał już wyćwiczoną. W końcu musiał zapamiętywać wszystkie informacje które zdobywał, by przekazać je później w niezmienionej formie innym. Spojrzał na mężczyznę.
Jakich zawodach? – zapytał z ciekawością.
Powrót do góry Go down
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Park   Nie Sty 01, 2017 9:29 pm

Uniósł delikatnie brew do góry. Miał poważne podejrzenia, że jasnowłosy po prostu powtórzył to, co on mu przeczytał. Spokojnie dopisał dalszą część zdania, wykorzystując fakt że szczęśliwym trafem transkrypcja w hiraganie składała się ze znaków które już wystąpiły wcześniej. Zobaczymy jak sobie teraz poradzi. Nie zamierzał mu tego tak po prostu przeczytać, niech jego nietypowy uczeń spróbuje dopasować wymowę do znaków sylabariusza; nawet jeśli będzie dukał i się zacinał - to jednak będzie jakieś czytanie. W razie czego, oczywiście, Corvus mu pomoże, ale nie pozwoli żeby ot tak po prostu klepał z pamięci, bez zrozumienia tego co robi i co ma przed oczami.
- A takich. Przeczytaj, to się dowiesz. Już znasz te znaki, wystąpiły wcześniej. Masz dobrą pamięć, jak mi się zdaje, więc powinieneś sobie poradzić bez problemu... - wskazał na transkrypcję pierwszej części tytułu, przesunął potem ołówek do drugiej części, po czym spojrzał na jasnowłosego. W całości tytuł brzmiał "Liceum Hayewakara zdobywa kolejne nagrody w zawodach pływackich i siatkarskich".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 144
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Park   Pią Sie 18, 2017 4:58 pm

Kręcił się tego dnia niedaleko siedziby. Nawet Alfa potrzebował jednego dnia całkowicie dla siebie. Z dala od psów, dzieciarni, wojen i mordobicia. Końcówka czarnego ogona szurała po ziemi, gdy mijał spacerujących ludzi. Pogoda jak raz w życiu mu dopisała i zasłoniła słońce masą ciemnoszarych chmur. Dzięki temu również sam park nie był przepełniony.
Szkoda, moglibyśmy się pobawić.
Mruknął nisko pod nosem, ignorując całkowicie komentarz. Wsunął dłonie w kieszenie spodni, kontynuując samotny spacer.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arya
PIELĘGNIARZ / HETMAN

avatar
Liczba postów : 14
Imię i nazwisko : Daryu Kurone - znany jako Arya.
Wiek : 23 lata
Wzrost i waga : 180 cm wzrostu +/- 1 centymetr dzięki butom/75 kg

PisanieTemat: Re: Park   Sob Sie 19, 2017 12:36 pm

Siedział na jednym z drzew przy bardziej odludnej części parku. Pióra ogona hipnotyzująco falowały mu na wietrze, kiedy zwisały z gałęzi. Skrzydła wygodnie ułożona tak, żeby mógł swobodnie opierać się plecami o twardą korę, a nogi wyłożone przed siebie z czego prawa była zgięta w kolanie. Pavarotti siedział mu na ramieniu i śpiewał jedną ze swoich uroczych pieśni, a blondwłosy po prostu nie mógł powstrzymać się przed dołączeniem do swojego pierzastego przyjaciela. Zatem kanarek oraz pół paw pogwizdywali jakąś skoczną piosenkę – w sam raz na pochmurną pogodę, by trochę umilić sobie szarość dnia. Ai skakał gdzieś między drzewami, więc co jakiś czas słychać było szum liści oraz jego popiskiwanie. Zielonooki cieszył się na dzisiejszy brak słońca – zbyt duże upały sprawiały, że czuł się bardziej ospały niż zwykle, a jego zasypianie gdzie popadnie czasem kończyło się poważnym upadkiem z drzewa i złamanym skrzydłem lub, co gorsza, złamaniem ręki bądź jakimś skręceniem np. kostki. Z połamanym skrzydłem nie mógł latać, szurał piórami po ziemi, jednak nie przeszkadzało to tak bardzo, jak niemożliwość normalnego chodu czy korzystania z rąk. W końcu niesprawne ręce równały się temu, że nie będzie w stanie nikomu pomóc. Odgonił od siebie te nieprzyjemne myśli, skupiając się na odpowiednie rytmice. Przymknął oczy, a chłodny wiatr targał jego włosami, ubraniami i piórami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 144
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Park   Sob Sie 19, 2017 4:54 pm

Słyszysz?
Słyszał. Z każdym kolejnym krokiem dźwięk w oddali stawał się coraz wyraźniejszy i przybierał na mocy. Ciemnie ucho drgnęło, wyłapując głośniejszy pisk.
Słyszysz to?
Zacisnął dłonie na materiale we wnętrzu kieszeni. Brwi zmarszczył się też powoli, gdy przemykał spojrzeniem po okolicy. Wyłapanie ruchu między liśćmi nie zajęło dłuższej chwili, gdy wstrzymał krok, zamierając w chwilowym bezruchu. Czerwone ślepia wodziły za migającym cieniem, a ogon zakołysał z wolna, jakoby w zainteresowaniu.
Czujesz to? Ekscytacja.
Przyznałby rację bestii, gdyby akurat nie zaciskał ust w wąską linię, powstrzymując paskudny grymas uśmiechu. Mięśnie drgnęły pojedynczo, chcąc wyrwać do przodu bez udziału mózgu.
Ekscytacja przed polowaniem.
- ... chodźmy stąd, jest straszny.
Uszy drgnęły, zmuszając go do zwrócenia uwagi na przechodzącą dwójkę dziewcząt. Zadziałały na niego jak kubeł zimnej wody, rozluźniając zastałe kończyny. Prychnął pod nosem z niezadowoleniem, krzywiąc się nieco. Wtedy dopiero dostrzegł siedzącą na drzewie postać.
No dalej, duży zły alfo, zapoluj.
Przestąpił te kilkanaście metrów dzielących go od drzewa, przystając obok pnia.
- Nie boisz się, że zostaniesz przekąską, ptaszyno? Dookoła sporo kotów - mruknął nisko, już na początku zauważając kilku członków Kottur kręcących się dookoła.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arya
PIELĘGNIARZ / HETMAN

avatar
Liczba postów : 14
Imię i nazwisko : Daryu Kurone - znany jako Arya.
Wiek : 23 lata
Wzrost i waga : 180 cm wzrostu +/- 1 centymetr dzięki butom/75 kg

PisanieTemat: Re: Park   Sob Sie 19, 2017 6:44 pm

Spod pół przymkniętych powiek obserwował uważnie wszystkich, którzy kręcili się w jego pobliżu. Większość podziwiała z daleka jego barwne piórka, choć niektórzy odważyli się podjeść bliżej i wsłuchać w wyśpiewywane przez niego i Pavarottiego melodie. Trafił się nawet jeden kotowaty, który niczym w transie podszedł do drzewa, na którym Arya siedział z zamierzeniem dotknięcia jego wspaniałych piór. Jednakże, kiedy blondyn poruszył lekko ogonem – kot speszył się, zatrzymując dłoń kilka centymetrów od jego wspaniałego pierza, następnie uciekając na (w ich mniemaniu, gdyż paw mógł ich dorwać w parę sekund) bezpieczną odległość. Nastroszył lekko piórka na szyi w geście rozbawienia. Futrzaki czasem zdają mu się niesamowicie zabawni.
Zainteresował się bardziej jedną postacią, gdy zostało zadane mu pytanie. Otworzył wtedy całkiem swoje dziko zielone oczy z pionowymi źrenicami, przyglądając się mężczyźnie. Uśmiechnął się miło, pokazując trochę przydługie kły – Brak im śmiałości by podejść, a kiedy już na taką się zdobędą, to bardzo łatwo je spłoszyć. Wystarczy ruszyć trochę ogonem, a już uciekają w popłochu – Pavarotti przerwał swoje pieśni godowe i nastroszył piórka niezadowolony, że ktoś im przeszkodził – Podziwiam jednak twoją śmiałość młody wilku, nieznajomi z reguły tylko na mnie spoglądają z pewnej odległości, nie odzywając się nawet słowem – stwierdził lekko zasmucony. Lubił towarzystwo innych, oczywiście miał swoje zwierzęta, jednak dobrze jest z kimś pogadać. Nawet jeśli byłby to potencjalny łowca, który nie mógłby wprost się oprzeć przed rzuceniem się na ptaka. Na szczęście na to się nie zapowiadało, chociaż kto by tam wiedział? Psowaci, kotowaci i inni posiadacze futra zawsze stanowili dla niego pewien rodzaj zagadki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 144
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Park   Sob Sie 19, 2017 9:40 pm

"Brak im śmiałości"
Brew uniosła się ku górze, niknąc za opadającą na oko grzywką. W co jak w co, ale w to ciężko było mu uwierzyć. Klany, które niejednokrotnie skakały sobie do gardeł, byleby tylko wydrapać przeciwnikowi oczy nagle były nieśmiałe?
Niedowierzanie zamigotało w jaskrawych ślepiach, gdy mierzył opierzonego rozmówcę spojrzeniem od stóp do głów.
- Prawdopodobnie trafiłeś na młodsze pokolenie. Nie sądzę, by te dumne kociska uciekały w popłochu przed kilkoma kolorowymi piórkami - zmarszczył znów brwi, opuszczając wzrok na ogon nieznajomego. Przez chwilę mu się przyglądał, ostatecznie podchodząc bliżej, by chwycić w palce jedno z piór. Przesunął opuszką kciuka po miękkiej fakturze, pozwalając sobie bezproblemowo na tę drobną swawolę.
Wyrwij je! Powiesimy w siedzibie nad kominem.
Skrzywił się niezauważalnie, wypuszczając ogon spomiędzy palców.
- Ludzie do ciebie nie podejdą. Do żadnego z nas. Wewnętrzny strach, nawet jeśli w większości został przystopowany, to wciąż w jakiejś części tkwi w każdym z nich. Mógłbyś przecież zrobić komuś krzywdę - przesunął spojrzeniem po pniu drzewa. Nie miał zamiaru po nim skakać jak jakiś głupi kocur. Za cel obrał sobie ławkę stojącą tuż obok, zasiadając na niej w wygodnej pozycji. Wyciągnął nogi przed siebie, krzyżując je w kostkach.
- Prawdopodobieństwo nagłej bójki jest równie prawdopodobne, jak deszcz dzisiejszego dnia - przymknął oczy, wspierając tł głowy o oparcie ławki. Mimo tak poważnych słów nie sprawiał wrażenia kogoś, kto przejąłby się ewentualną potyczką. Ba, brakowało mu jedynie coli i popcornu.
Bawilibyśmy się świetnie.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arya
PIELĘGNIARZ / HETMAN

avatar
Liczba postów : 14
Imię i nazwisko : Daryu Kurone - znany jako Arya.
Wiek : 23 lata
Wzrost i waga : 180 cm wzrostu +/- 1 centymetr dzięki butom/75 kg

PisanieTemat: Re: Park   Sob Sie 19, 2017 10:54 pm

- Tak, to same młode kociaki.  W końcu jaki dorosły kocur siedziałby teraz w parku? Są zbyt zajęci swoimi problemami i sprawami,  by tak po prostu tu przyjść.  – mruknął cicho, przypominając sobie, że kilka kotów skutecznie wypędziło jego pierwszych przyjaciół z miasta. Jakby nie mieli dość problemów z jawnym dyskryminowaniem przez ludzi, to jeszcze ze sobą musieli drzeć koty.
Wydał z siebie dzwięk przypominający ptasie ćwierkanie, kiedy wilk podszedł do jego ogona. Uśmiechnął się zadowolony z siebie – nawet psowatemu spodobało się jego wspaniałe pierze. – Masz dobry gust – powiedział radośnie – Jeśli, któreś z piór mi wypadnie, to będziesz mógł je sobie wziąć – zafalował ogonem, gdy mężczyzna puścił jedno z jego ogonowych piór.
- To wybitnie smutne, jednak masz rację – westchnął cicho – niektórzy ludzie dalej boją się na nas patrzeć, a co dopiero podejść czy nawet zapytać o drogę, jeśli się zgubili. Dorośli są najgorsi – skrzywił się wyraźnie – mają uprzedzenia i wmawiają dzieciom, że jesteśmy od nich gorsi, że mamy brudną krew – nastroszył wszystkie pióra w geście wyraźnego oburzenia i poirytowana. W ten sposób wyglądał na większego oraz groźniejszego, a to u ptaków zawsze działało – odpędzenie jakiegoś natrętna czy przeciwnika dzięki tej sztuce było zdecydowanie prostsze.
Pokręcił głową, słysząc wypowiedź czarnowłosego – Co wy macie z tym biciem się?  Nie przeczę, że ptaki też ze sobą walczą, zwłaszcza te agresywne gatunki, ale wy to już wybitnie – pod słowem „wy” kryło się nic innego jak „wy, kotowaci, psowaci i inni, będący w pełni ssakami z futrem”. – Jakoś nigdy nie mogłem zrozumieć tego fenomenu ciągłej walki o terytorium. Tak jakby nie można było załatwić tego w bardziej cywilizowany sposób. Instynkt terytorialny można zwalczyć i mówię to, ponieważ wiem sam po sobie, że tak się da – opanował się, a piórka wróciły do wcześniejszego stanu. Pavarotti za to wyraźnie się obraził na blondyna,  ponieważ sfrunął z jego ramienia i usiadł na oparciu ławki, na której siedział wilk. Żółty ptaszek zaczął się w niego wpatrywać, jakby szukał odpowiedzi na jakieś ptasie pytanie, które najpewniej sobie zadał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 144
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Park   Sob Sie 19, 2017 11:31 pm

- Oh, siedzą, wierz mi. Koty, gdy chcą, potrafią się ukrywać, musisz po prostu szukać tam, gdzie nie spodziewasz się ich zobaczyć - kość w karku strzyknęła, gdy poprawiał ułożenie głowy. Klany ostatnimi czasy nieco pustoszały, lecz nikt o zdrowych zmysłach nie pozwoliłby sobie na opuszczenia gardy. Widział kocury podczas spaceru. Wcale nie wyglądali na zajętych papierkową robotą. Pewnie doszłoby do sprzeczki, gdyby nie znajdował się tak blisko swojej siedziby. Kottur wiedział, kiedy nie wchodzić mu w paradę. Już i tak odznaczali się zbyt wielką swobodą, odkąd Loire przepadł.
A niech cholera go trzaśnie.
Tęsknisz za kumplem?
Zabrakło mi sprzymierzeńca, ale nazywaj to jak chcesz.
Zmarszczył brwi z niezrozumieniem, gdy zaproponowano mu zatrzymanie pióra.
- Nie sądzę, by miało mi się przydać w jakikolwiek sposób. A jeśli zależy ci na jego przetrwaniu, to tym bardziej odradzam. Szczeniaki lubią się bawić wszystkim, co wpadnie im w łapy - uprzedził z góry, postanawiając odwieść ptasiego nieznajomego od podobnego pomysłu. Pewnie nawet nie wziąłby prezentu do siedziby, a zostawił gdzieś po drodze.
Zerknął na mężczyznę w momencie nastroszenia piór, powoli trawiąc w głowie wypowiedzianego przez niego słowa.
- I myślisz, Ptaszyno, że dzięki tej złości cokolwiek zdziałasz? - uniósł brew. - Rozejrzyj się dookoła, nim znów zaczniesz publicznie pokazywać to, czego boją się ci wszyscy ludzie - wskazał ruchem podbródka na starsze małżeństwo, które spoglądało w ich stronę z przestrachem. - Czarnokrwiści strzelają sobie w kolano takim podejściem. Jeśli chcecie zyskać sympatię ludzi, to własną głupotą nie udowadniajcie im tego, co do czego są przekonani - pokręcił głową, odprowadzając wzrokiem parę, która postanowiła przyspieszyć kroku i czym prędzej się oddalić, najlepiej poza granice parku. Machnął końcówką ogona w powietrzu, przecinając je z cichym świstem. Zawsze bawiło go to podejście pobratymców. Za wszelką cenę chcieli udowodnić ludziom, że nie, wcale nie taki diabeł straszny jak go piszą. Jednocześnie jednak wdawali się w publiczne bijatyki z policją, bo ta krzywo na nich spojrzała. W takim tempie sytuacja jeszcze bardziej się pogorszy.
- Jesteśmy drapieżnikami, to wszystko. Walka o przetrwanie w tych czasach jest czymś na porządku dziennym. Wyobrażasz sobie rozwiązanie problemu porwania członka innego klanu rozmową przy herbacie? Od razu zaznaczę, że coś podobnego jest czystą abstrakcją. Nikomu nie można ufać - prychnął przy końcu, uchylając powiekę, by spojrzeć na ptaka o żółtym upierzeniu, który nagle się nim zainteresował. Przyglądał się przez chwilę zwierzęciu, powoli unosząc dłoń, by sprawdzić, czy to pokusi się o wejście na nią.
- Dziobnij, a zjem w całości - zagroził, czemu jednak towarzyszyła żartobliwa nuta.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arya
PIELĘGNIARZ / HETMAN

avatar
Liczba postów : 14
Imię i nazwisko : Daryu Kurone - znany jako Arya.
Wiek : 23 lata
Wzrost i waga : 180 cm wzrostu +/- 1 centymetr dzięki butom/75 kg

PisanieTemat: Re: Park   Nie Sie 20, 2017 1:21 pm

- Chyba coś wiem o ukrywających się kotach – parsknął rozbawiony na myśl o Yuki, która czaiła się za jakimś przedmiotem i stopniowo podchodziła bliżej. Tak, jakby uważała, że stanie bez ruchu przez chwilę sprawi, że zniknie z jego pola widzenia. Zafalował ogonem w geście uciechy, kiedy przypomniał sobie jak kotka polowała na bogu winną mysz, której i tak ostatecznie nie zjadła, a kilka razy polizała, następnie pozwalając odejść. Pokręcił głową w zastanowieniu: Po co mu kot, który nawet nie potrafi dobrze upolować jednej małej myszki? Na szczęście Ai, genetyczna mieszanka pawio-kota radzi sobie doskonale z polowaniem na gryzonie, choć jego skłonności do atakowania jadowitych węży trochę go martwią. Tak jakby nie mógł zając się jedzeniem samych kwiatów oraz gryzoni. Westchnął cicho, kiedy usłyszał jego charakterystyczny ni to pisk, ni to miauczenie połączone z szumiącymi liśćmi. Najpewniej znowu na coś polował, a Arya miał nadzieję, że nie na zabójczego węża.
- Cóż, to tylko propozycja – stwierdził, wzruszając ramionami. Choć musiał przyznać, że nie bardzo podobała mu się wizja szczeniaków, które rozszarpują jego dumę na strzępy – jeśli ty go nie weźmiesz, to zrobi to ktoś inny. Może nawet jakiś ptak, który przystroi nim swoje gniazdko? – zapytał bardziej siebie niż drugiego mężczyznę.
- Fakt, jestem trochę zdenerwowany, jednak pióra stroszą się z różnych powodów, niekoniecznie złości – stwierdził, uspakajając się i rzucając przepraszające spojrzenie w stronę starszych ludzi – Z resztą nie wiem czy zauważyłeś ale my zawsze publicznie pokazujemy to, czego inni się obawiają. Nie możemy przecież chować naszych atrybutów, znaczy jasne – machnął ręką – pod ubraniami uszy i ogon ukryć można, ale tego ogon i tych skrzydeł to nie schowam pod niczym – nie żeby odczuwał potrzebę chowania swoich pięknych piór, ba! Można by powiedzieć, że starał się je jak najbardziej uwydatnić poprzez codzienną pielęgnację.
Zastanowił się chwilę nad słowami wilka, marszcząc przy tym brwi. – Chyba nie rozumiem co masz na myśli, mówiąc o udowadnianiu im tego, do czego są przekonani – ruszył niespokojnie skrzydłami – Moją dumę widać z dość dużej odległości zważywszy na fakt, że jest ona tak barwna i połyskująca w słońcu – przekręcił łeb w lewo, uwydatniając zmierzwione piórka na szyi. – Więc cóż miałbym im udowadniać? Że są równie wspaniałe jak podejdą bliżej? Albo bardziej puchate i pachnące niż mogłoby się wydawać? – zdecydowanie nie był typem, który odznaczał się dużą wiedzą w relacjach między czarnokrwistymi, a zwykłymi ludźmi.
No tak, przecież oprócz terytorium są jeszcze inne spory… pomyślał, a następnie wydał z siebie przekleństwo, które bardziej niż wulgaryzm brzmiało jak zwykłe ćwierkanie ptaka. – Masz rację, nie rozważyłem tak drastycznej opcji… Często zdarzają się takie rzeczy jak porwania? I jakie one tak właściwie mają cel?  - zapytał lekko zaciekawiony sytuacją. Czy typowe porwanie jakiegoś kota czy psa miało na celu zmuszenie jednej z grup do ustąpienia w jakiejś prawie? Oddania części terytorium lub czegoś podobnego? Blondyn nigdy nie skupiał się na tych wszystkich rzeczach, a wiadomości przestał słuchać już dawno temu. Wierzył w swoje ideały, miał swoje opinie, a słuchanie o kolejnych walkach zdecydowanie nie należały do najprzyjemniejszych. Wolał raczej skupić się na szkolnej nauce, a następnie zając pierwsza pomocą, niż wysłuchiwać tego wszystkiego.
Pavarotti ćwierknął dwa razy, gdy czarnowłosy mu zagroził, jednak nie wydawał się być przestraszony – raczej ciekawy jego ogólnego wyglądu. Niepewnie podskakiwał na ławce, powoli się do niego zbliżając i ostatecznie wskakując na palec. Paw nie przejmował się tym zbytnio, gdyż wyczuł w głosie drugiego, iż ma to raczej żartobliwy wydźwięk, no i kanarki nie sprowokowane nie dziobią innych. Nie, to co pawie, które potrafią zaatakować karmiącego bez powodu, no ale jak się trzyma w niewoli tak dumne stworzenie, to czegoż innego się spodziewać?  Żółta ptaszyna zaćwierkotała jaką wesołą melodyjkę, jakby mając nadzieję, że wilk się do niego dołączy. Arya zaśmiał się na ten widok - Chyba cię polubił - przekręcił się na gałęzi, spuszczając nogi w dół oraz podtrzymując się dłońmi kory. Siedział teraz w pełni odwrócony do wilka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 144
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Park   Pon Sie 21, 2017 4:45 pm

Kolejny pisk zwierzęcia, które już wcześniej zauważył buszujące między liści, skrzywił się nieznacznie. Wszystkie dźwięki tego dnia były dla niego nad wyraz głośne, przez co irytacja wzmagała z każdą minutą. Miał w spokoju spędzić te kilkanaście godzin, a tymczasem dłonie coraz bardziej go swędziały, byleby tylko przywitać się czule z czyjąś twarzą. Najlepiej posyłając ją pięć metrów dalej i rozpłaszczając o chodnik.
Skąd w tobie tyle agresji, wilczku?
"Cóż, to tylko propozycja"
Obrócił twarz ku blondynowi, przysłuchując się jego kolejnej wypowiedzi. I wciąż nie mógł zrozumieć, po cóż była mu potrzebna ta wiedza. Pióro równie dobrze mogło posłużyć komuś za pasek do spodni, wylądować w koszu czy w kocim żołądku, a obchodziłoby go to tak samo jak w tym momencie. Nieznajomy wydawał się jednak na tyle zadowolony ze swego upierzenia, że Anarchy postanowił nie psuć mu tej radości i przemilczeć jego słowa.
Szlachetnie.
Splótł palce na brzuchu, powoli wypuszczając powietrze z płuc. Dziwnego osobnika spotkał. Z jeszcze dziwniejszymi przekonaniami. Trochę mu nie pasował do tego świata, ale cóż, pewnie nie był jedynym dziwakiem na świecie.
- Nie wszyscy z nas chcą się kryć. Mamy swoją dumę - co tylko potwierdził ciemny ogon znów przecinający powietrze. Alfa spojrzał na kolejnych przechodzących niedaleko ludzi. Obserwowali wymordowanych jak okazy muzealne. Nic zresztą dziwnego. Jeden z ogromnym ogonem siedzący na drzewie, a drugi, jak gdyby nigdy nic z żółtym ptaszkiem na ręce. Zmrużył ślepia.
- Są przekonani, że dodatki takie jak ogony, pióra, skrzydła, uszy... to nie jest dla nich normalne. Odchyły, coś przeciwko naturze, wybryki. Boją się tego, nawet jeśli nieliczne jednostki zdążyły się przyzwyczaić. Nigdy nie będziemy na równi z ludźmi - odparł.
Będziecie ponad nimi. Gdy tylko wybijecie kilku, dotrze do nich, jak wielki błąd popełnili, lekceważąc was.
Nie mógł się z tym nie zgodzić. Rozdrażnienie rosło w nim coraz szybciej i już prawie zgrzytał zębami. Drgnął nawet nieznacznie, gdy kilkoro nastolatków, zdecydowanie należących do Jordin przebiegło zaledwie metr od niego.
- Od czasu do czasu. Wszystko zależy, od tego, co chcesz osiągnąć. Szantaż, wymiana, wymuszenie, zastraszenie, zabawa - przy ostatnim słowie kącik ust szarpnęło ku górze rozbawienie. O takich rzeczach rzadko kiedy mówiło się w telewizji. Prywatnych potyczek między klanami nikt raczej nie opiewał w pieśniach, a na światło dziennie wychodziło dopiero podczas większych potyczek. Najczęściej krwawych.
Zerknął na kanarka, który to postanowił jednak wskoczyć mu na rękę. Nie zamierzał ćwierkać wraz z nim, nie był żadnym ptakiem, by to robić. Niemniej przesunął delikatnie opuszką kciuka po miękkim skrzydle żółtego zwierzątka.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arya
PIELĘGNIARZ / HETMAN

avatar
Liczba postów : 14
Imię i nazwisko : Daryu Kurone - znany jako Arya.
Wiek : 23 lata
Wzrost i waga : 180 cm wzrostu +/- 1 centymetr dzięki butom/75 kg

PisanieTemat: Re: Park   Pon Sie 21, 2017 11:48 pm

- Czasem mam wrażenie, że kryje się w nas zbyt wiele dumy… - stwierdził, nawiązując zdecydowanie do samego siebie. Był tak cholernie dumny ze swoich piór, że jakakolwiek ich obraza czy uszkodzenie kończyło się napadem agresji. A przecież był bardzo miły i wyrozumiały, pomocny i troskliwy, empatyczny do bólu, więc dlaczego ktoś na siłę wyciąga z niego te dzikość, swoistego rodzaju nierozgarnięcie, mściwość?  Normanie nie jest gotów skoczyć na kogoś czy od tak otruć lub sprawić, że nabawi się ciężkich ran. Właściwie to nawet nie lubi agresji! No ale lepiej kpić z jego upierzenia i czerpać z tego radość dopóki nie spotka się z jego szponami czy kłami.
Westchnął przeciągle, mierzwiąc włosy dłonią – To akurat bardzo smutne, ta ciągła dyskryminacja oraz nienawiść skierowana w naszą stronę – gdyby miał uszy podobne do tych posiadanych przez wilka, to najpewniej teraz byłyby przyklapnięte lub cofnięte w geście swoistego rozgoryczenia i rozczarowania ludzkością. – Strach również jest zrozumiały, jednak odpowiedzieć na zwykłe dzień dobry osobie, którą spotyka się średnio dwa razy w tygodniu, to by mogli – wciągnął powietrzę, uśmiechając się nieznacznie. Zza pleców, razem z wiatrem, przyszła do nich woń deszczu, jednak była na tyle delikatna, że zwykli ludzie nie mogli by jej wyczuć – Za jakiś czas zacznie padać i tutaj – stwierdził oczywistość, mocniej wbijając szpony w korę, kiedy Ai wpadł na niego. Pawio-kot toczył właśnie walkę z jakimś ruchliwym wężem, który nie wyglądał jakby miał się poddać i coraz mocniej oplatał swoim ogonem tułów jego Chowańca. Pierzasty nie dawał się jednak łatwo i przednimi szponami próbował wydłubać gadowi oczy, co zakończyło się wyraźnym sukcesem, gdyż posiadacz łusek wydał z siebie głośny syk, powiercił się chwilę, przestając się ruszać. Szpony nie tylko oślepiły stworzenie, ale i wbiły się w jego mózg, co musiało wyjątkowo boleć. – Mógłbyś przestać zżerać węże z parku? Co jeśli to był czyiś chowaniec? Nie chce znowu słuchać, że ktoś siedział sobie i karmił węża, aż nagle jakaś kreatura spadła z nieba i go porwała, następnie zabijając, i zaczynając konsumować – wyraźnie zaakcentował słowo „znowu”, jednak ptak miałknął coś, co pewnie miało być przeprosinami, całkowicie skupiając się na jedzeniu gada. Siedział zatem niedaleko blondyna, tylnymi szponami przetrzymując się gałęzi, a przednimi trzymając ofiarę i ze smakiem ją zjadając. Mężczyzna pokręcił głową, mając nadzieję, że nie był jakoś mocno jadowity, bo nawet Ai mógłby mieć poważne problemy z przeżyciem, po ukąszeniu.
Zdecydowanie nie podobało mu się ostatnie słowo z wypowiedzi czarnowłosego – zabawienie się innymi było zdecydowanie okropne, a jego wrażliwa dusza w tej chwili wyraźnie dała mu odczuć, co o tym sądzi. Nieprzyjemne uczucie rozeszło się po ciele pawia, sprawiając, że piórka trochę się uniosły, jednak szybko opadły. Wyglądało to tak, jakby przeszły go naprawdę okropne dreszcze.
Pavarotti zdecydowanie nie było zadowolony, że nieznajomy nie zaśpiewa z nim miłej piosenki, jednak delikatne pogłaskanie po piórkach jakoś mu to zrekompensowało. Zaćwierkał zatem zadowolony, podbijając się do lotu i znajdując sobie zdecydowanie przyjemniejsze miejsce niż ręka wilka. Kanarek zatrzepotał skrzydełkami tuż nad jego głową, ostatecznie trącając jedno ucho skrzydłem, zanim zdecydował się gdzie powinien usiąść. Wybrał jednak idealne miejsce w przeciągu kilku sekund – usadowił się dokładnie na środku głowy ssaka, między uszami. Arya nie mógł się nie zaśmiać cicho na ten widok. Dokładnie tak samo postąpiły dwie młode dziewczyny, które od jakiegoś czasu obserwowały ich z pewnej odległości. Blondyn uśmiechnął się do nich i im pomachał, co przyniosło natychmiastowy skutek. W ciągu ułamka sekundy zamilkły, a ich oczy otworzyły się szerzej w przestrachu, tak jakby paw tym gestem wyraził w jakiś sposób chęć upolowania ich. A przecież wcale tak nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Północna część-
Skocz do: