IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Park   Sro Maj 04, 2016 1:19 am



Park


Park jaki jest – każdy widzi. Zielony i rozległy, daje poczucie obcowania z przyrodą. Wiosną oraz latem często można spotkać ludzi, którzy urządzają sobie pikniki oraz inne rodzinne schadzki, pomiędzy kwiatami oraz ładnie prezentującą się botaniką z całego świata. Jest tutaj również kącik przeznaczony dla wyprowadzania psów, co zapobiega śmieceniu w innych częściach parku. Bo przecież najważniejszą wizytówką parku jest jego czystość. Na środku znajduje się zabytkowa fontanna, która w upalne dni daje ochłodę rozgrzanym mieszkańcom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Czw Maj 12, 2016 5:54 pm

Cannibal w spokoju przechadzał się po mieście. Nie bał się, że ktoś go rozpozna, czy coś. Mało go to w tym momencie obchodziło. Był pewny swoich umiejętności i wiedział, że w razie czego ucieknie. Czy tak byłoby naprawdę? Prawdopodobnie, w końcu do tej pory ta sztuka udawała mu się niejednokrotnie. W końcu stwierdził, że odpocznie. Zapytał się przechodnia, gdzie też znajduje się pobliski park. Ten mu wskazał drogę palcem.
- No przecież masz go przed sobą. Ślepy kurwa jesteś? - Warknął mężczyzna. Płeć osobnika Domagarow mógł wywnioskować na podstawie głosu. Rosjanin roześmiał się gardłowo, a następnie, gwałtownym ruchem złapał mężczyznę za gardło i przycisnął go do ściany pobliskiego budynku. Skąd wiedział, że jest tam ściana? Nie wiedział. To zwyczajny przypadek, że na nią trafił.
-Tak się składa, że właśnie tak jestem ślepy. - Rzucił rozbawiony mężczyzna i ściągnął kaptur, ukazując oczodoły ziejące pustką. Przy wykonywaniu tej czynności, wysunął język z ust. Zbliżył swoją twarz do twarzy jego rozmówcy. Dało się wyczuć ruchy głową, które mężczyzna wykonywał wraz z przysuwaniem się do niego Aleksandra.
-Odejdź.. Demonie! - Krzyknął tamten, próbując się wyrwać. Can był jednak dla niego zbyt silny. Kiedy zbliżył się do niego wystarczająco blisko kilkukrotnie dmuchnął mu w ucho.
-Następnym razem pomyśl, zanim coś powiesz, bo możesz trafić na kogoś gorszego niż ja. - Mruknął, gryząc go dotkliwie w płatek ucha. Krew trysnęła wprost do gardła Domagarowa. On zamruczał gardłowo, czując jak przyjemne dreszcze rozchodzą się po jego ciele. Następnie rzucił mężczyzną gdzieś na bok, by następnie naciągnąć kaptur na głowę.
-Dziękuję za wskazanie drogi. - Rzucił rozbawiony, słysząc jak mężczyzna w popłochu ucieka. Dalej jak gdyby nigdy nic wmaszerował sobie do parku. Po drodze zaczął sobie nucić, a w ostateczności podśpiewywać po cichu jedną ze swoich ulubionych piosenek.
-So what if you can see, the drakest side of me? Noone will ever change this animal I have become~
Śpiewał radośnie, jak gdyby nigdy nic, jak gdyby cała ta sytuacja sprzed chwili w ogóle nie miała miejsca. Kiedy tak dotarł do jakieś fontanny zabrał się za poszukiwania ławki. To musiało wyglądać dość śmiesznie, kiedy to gości idzie z łapami wyciągniętymi przed siebie, szukając sam wie czego. W końcu jednak dotarł do celu, czyli ławki, gdzie spoczął już w ciszy, wsłuchują się w dźwięk fontanny, szum drzew i innych tego typu pierdół.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Czw Maj 12, 2016 6:39 pm

Białowłosa lisica po raz kolejny pojawiła się w okolicy parku. Tym razem jednak innego, jeszcze po raz kolejny spotkałaby jakąś pijaną osobę i nie mogłaby przejść nie pomagając jej. Lou szła akurat niedaleko przechodnia, którego zaczepił Cannibal, więc całą sytuację widziała. Cóż, facetowi po części należało się, tylko że niekoniecznie tak krwawo. W końcu to tylko człowiek, mógł mieć gorszy dzień. Minęła nieznajomych z dźwiękiem pobrzdąkującego cicho dzwoneczka i poszła do parku. Czarnokrwiści byli już i tak dosyć źle traktowani, więc nie miała zamiaru zbyt długo przyglądać się temu trochę krwawemu przedstawieniu. Jeszcze by ktoś pomyślał, że popiera coś takiego i mogłaby mieć jakieś kłopoty, których już i tak za dużo sobie narobiła ostatnio.
Chodziła sobie po pięknym parku i podziwiała widoki, oraz kwitnące rośliny, aż w końcu również dotarła do fontanny. Zauważyła tam mężczyznę, którego widziała już jakiś czas wcześniej. Szedł wymachując dziwnie rękami, jakby czegoś szukał, aż w końcu dotarł do ławki i usiadł na niej. Pomogłaby mu, ale była za daleko, z resztą dosyć sprawnie poradził sobie sam.
Ciekawe jak to jest nic nie widzieć...
No i zaczęło się. Ciekawość zaczęła ją męczyć. Starała się jak mogła wyrzucić sobie z głowy to pytanie, ale niestety nie udało jej się to. W efekcie tego po prostu ruszyła powoli do nieznajomego, wyrzucając już sobie w myślach, że przecież to nietaktowne z jej strony pytać o taką rzecz. No bo przecież ten człowiek musiał przeżyć jakąś tragedię, może ktoś nawet mu te oczy wyłupał, a ona tak podejdzie i zapyta o to, co ją ciekawi... Ale to na nic się zdało, jej ciekawość była za duża. Najwyżej będzie musiała uciekać przed wkurzonym mężczyzną. Dzwoneczek jak to dzwoneczek cicho pobrzdąkiwał przy każdym jej kroku. Stanęła na ukos od mężczyzny i wbiła w niego zaciekawione spojrzenie.
- Dzień dobry, z góry przepraszam za to pytanie, ale mnie zżera ciekawość i nic nie nie nie poradzę, bo i tak by mi się ono w końcu wymsknęło. Jak to jest być ślepym? - Zapytała z czystą ciekawością w głosie oraz z lekkim zdenerwowaniem. kto by nie był zdenerwowany, kiedy wcześniej widział taki wybuch agresji ze strony tego mężczyzny? Była więc gotowa do ucieczki, gdyby jednak jej pytanie w jakiś sposób rozjuszyło tego osobnika.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Czw Maj 12, 2016 7:08 pm

Domagarow siedział sobie w spokoju, wsłuchując się w otaczające go rzeczy, zwierzęta i ludzi. Ludzie jak to ludzie. Zwykłe rozmowy. Ktoś tam gadał o pracy, gdzie indziej śmiało się dziecko. On natomiast czuł jak burczy mu w brzuchu. Niepotrzebnie gryzł tego faceta. Teraz będzie czuł głód, a mógł tego uniknąć. No nic, co się stało to się nie odstanie.
Następnie wpadł w rozmyślenia. Co by się stało, gdyby to teraz wpadli tu uzbrojeni ludzie i kazali wszystkim wstawać, by w ostateczności dać im broń, a także 30 sekund na ucieczkę i ewentualną obronę? Kto by uciekł? Kto walczył? Kto błagał o litość i kto pogodził ze swoim losem? Ludzie to dość ciekawe istoty, a przyparte do ściany są w stanie zrobić wiele złych rzeczy, o które nigdy by się nie podejrzewali. Najlepsze efekty uzyskuje się, kiedy ludzie są głodni. Dla jedzenia są w stanie zrobić naprawdę wiele rzeczy. Psychika ludzka jest serio ciekawa, a on lubił się nią bawić, a także ją testować. Tylko na kim mógłby coś wypróbować? Brak mu obiektów do testów. No nic to.
Wtem usłyszał coś innego. Jakby.. Dzwoneczek? Takie dzwoneczki są zazwyczaj dołączone do obroży. Czyżby jakieś zwierzę? Tylko czemu idzie w jego stronę? Nie.. Ten dźwięk to odgłos kroków dwunogów. Kiedy osoba się do niego wystarczająco zbliżyła, wciągnął głębiej powietrze. Zapach kundli. Nie lubił psowatych. Działali mu na nerwy, dlatego większość z nich zjadał, zwłaszcza, kiedy zadawali niepotrzebne pytania. Tak jak ta dziewczyna. Can warknął pod nosem, obnażając kły, które jednak w ostateczności schował pod wargami.
-Obroża to jakaś ironia odnosząca się do Twojej rasy?
Mruknął z pogardliwym uśmieszkiem na ustach. No bez jaj. Podeszła do niego i ani dzień dobry, ani cześć, ani pocałuj mnie w dupę. Tylko od razu prosto z mostu. Zaimponowało mu to nieco, zwłaszcza, że skoro o to pyta, to mogła widzieć akcję sprzed chwili. To, że łaził z łapskami wyciągniętymi przed siebie w poszukiwaniu ławki, wcale nie musiało znaczyć, że jest ślepy.
-Wiesz. Jeśli jesteś taka ciekawa, to mogę sprawić, że sama to zobaczysz. Albo i nie.
Tu z jego gardła wydobył się gardłowy śmiech. Uważał, że dowcip mu się udał. Otarł niewidzialną łezkę rozbawienia i odetchnął głęboko.
-Zamknij oczy, zasłoń je rękoma i wtedy dowiesz się jak to jest.
Powiedział, wyciągając nogi przed siebie. Odchylił głowę nieco do tyłu, pozwalając szyi chłonąć więcej witaminy D, pochodzącej od słońca.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Czw Maj 12, 2016 9:03 pm

Obroża? Chyba uznał, że dzwoneczek jest na niej przymocowany. Cóż, nic bardziej mylnego. No i chyba był Czarnokrwistym, skoro naskakiwał na jej rasę. Bo jak inaczej wiedziałby, że nie jest dajmy na to, zwykłą, ciekawską nastolatką?
-Nie mam obroży. Dzwoneczek jest przymocowany do włosów. Konkretniej do warkoczyka po lewej stronie. Z resztą jestem lisem polarnym, a nie domowym kotkiem.- Wyjaśniła dalej wlepiając w niego spojrzenie. No bo na pytanie w sumie jeszcze nie odpowiedział, jedynie spróbował ją obrazić, na co tak na prawdę była przygotowana. Bo kto normalny ot tak podszedłby i zapytał niewidomego jak to jest nic nie widzieć? Przecież to oczywiste, że jej się jakoś za ciekawość oberwie, a skoro to tylko słowny atak, to chyba nawet lepiej dla niej, gdyby na nią skoczył z łapami to pewnie jedyne co mogłaby zrobić to ucieczka. Na dowcip położyła uszy po sobie i już miała powiedzieć, że jak tak, to chyba woli pozostać w nieświadomości, kiedy się roześmiał. Zastrzygła uszami i zerknęła znowu na nieznajomego. Zeszła z drogi jego nogom i zrobiła to, o czym mówił.  Zamknęła oczy i zasłoniła je rękami, a potem spróbowała zorientować się, czy byłaby w stanie nie wywalić się po trzech krokach. Uznała, że pewnie nie, skoro niedaleko był krawężnik i do tego ławka z wielkoludem. Wolała na nim nie wylądować, pewnie by się wkurzył. Odsłoniła więc i otworzyła oczy.
- Pewnie gdybym była ślepa to co chwilę lądowałabym na ziemi. Musi Pan mieć dużo lepsze zmysły skoro chodzi Pan normalnie i nie potyka się Pan o wszystko. Swoją drogą, ciekawe jak Panu idzie z bieganiem. Albo co z gotowaniem? Ktoś Panu chyba musi gotować. To w sumie logiczne, skoro Pan mógłby się przy tym poparzyć, albo mógłby Pan podpalić przy tym mieszkanie. W ogóle, jest Pan chyba Czarnokrwistym prawda? Wiem, że nie z klanu hundur, bo Pana tam nie widziałam, a mieszkam w sumie w siedzibie klanu, więc pewnie gdyby Pan był z hundur to prędzej, czy później zobaczyłabym tam Pana. Poza tym Nao, moja najlepsza przyjaciółka, powiedziałaby pewnie, że zachowuje się Pan jak nadęty dupek ze zbyt dużym ego, ale według mnie to Pan jest nawet miły. O kurczę, zapomniałam się przedstawić, jestem Lounarie, ale wolę jak mówią na mnie Lou. Ogółem, wszyscy mówią, że Nao jest trochę szalona, ale jak dla mnie to ona jest bardzo miła, ale tylko dla tych, których polubi. Mówiłam już, że... - Podczas słowotoku, spowodowanego chyba trochę tym głupim żartem, przeskoczyła nad jego nogami i pozwoliła sobie usiąść na podłokietniku po drugiej stronie ławki, na której usiadł niewidomy nieznajomy. Przekrzywiła lekko głowę i zastanawiała się, czy bardzo zirytuje wielkoluda zadając kolejne pytania. Chwilowo postanowiła jednak dać mu spokój i pomyśleć, na które najbardziej chciałaby dostać odpowiedź. Jak za dużo ich zacznie zadawać, to potem może jej nie odpowiedzieć na wszystkie, a zostawienie najciekawszego pytania bez odpowiedzi skończyłoby się pewnie tym, że męczyłaby nieznajomego tak długo, aż raczyłby jej odpowiedzieć. Zerknęła na oparcie ławki i nagle przerwała swój wywód z piskiem, zeskoczyła z przeklętej ławki i poleciała za wielkoluda tak, żeby oddzielał ją od tego przeklętego stworzenia jakim jest pająk.
-Tam jest pająąąąk...- Wyrwał jej się jęk. Co prawda pająk był, ale mikroskopijnych rozmiarów. Nikt normalny by go nawet pewnie nie zauważył, ale osoba z arachnofobią? Toż ona od razu go zauważyła i wcale nie miała zamiaru siedzieć blisko niego. Co to, to nie, wolała już postać w bezpiecznej odległości.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Pią Maj 13, 2016 3:31 pm

No dobra. Może i to jednak nie była obroża, ale w końcu był ślepy, więc miał prawo, żeby się pomylić, czyż nie? No dobra, nie ma co się usprawiedliwiać. Dupa. Popełnił błąd i tyle.
-Zazwyczaj takie dodatki znajdują się przy obroży, stąd moja pomyłka.
Powiedział, co prawda z olbrzymią niechęcią, ale przyznał się do błędu, nie miał co się oszukiwać, że wcale tak nie było, dlatego też zrobił tak, a nie trwał przy swoim jak debil. I tak powinna się cieszyć, że podszedł do rozmowy z nią w sposób dość spokojny, bowiem skończyło się jedynie na próbie obrazy, co prawda nieudanej, ale jednak próby. Serio nie powinna się dziwić, w końcu zaczęła rozmowę w dość bezpośredni sposób, czyli można stwierdzić, że jest sama sobie winna. No i chwilę potem zaczęła swój monolog.
Ja pierdolę.. Ileż można gadać. Czy jej usta w ogóle się kiedykolwiek zamykają? Boże. Dlaczego ja zawsze muszę trafiać na takich ludzi? Czym Ci zawiniłem? Dobra, nie odpowiadaj. Wiem, to pewnie to przez to dziecko co to je zjadłem tydzień temu. Ale ja nie chciałem. Ono samo się pchało. To jego wina. Proszę. Niech ona już skończy. Ileż można gadać? Ludzie. Zlitujcie się, niech ktoś pomoże, to go nie zjem. Ktokolwiek.
W głowie zaczął modlić się o ciszę. W końcu po to tu przybył. By posiedzieć w ciszy, żeby odpocząć, a tu przyszła taka menda i mu teraz truje dupę. No i co on ma zrobić? Pogryźć ją, żeby się odczepiła? A może zignorować? Ale czy to tylko nie pogorszy sprawy? Ah. Cholera. Co robić?
A co to? Pisk, a potem.. nagle nadeszła ta błoga cisza. Czy jego rozmówczyni wciąż żyje? A może dostała jakiegoś ataku i straciła przytomność, a on oczywiście nie jest w stanie tego dostrzec. Fuck. Ale może to dobrze. Przynajmniej będzie miał co jeść, a nie będzie się musiał posuwać do zabójstwa. Tylko jak on przeniesie ciało przez park, nie wzbudzając żadnych podejrzeń? A tego to nie przewidział. I tak oto jego rozmyślenia przerwał jęk dziewczyny. Pająk? Już sam nie wiedział czy się śmiać, czy płakać. Westchnął ciężko.
-Duży chociaż?
Spytał jedynie, odwracając głowę w stronę, z której dobiegał głos dziewczyny i wysunął język, aż do brody, przy okazji posyłając jej przerażający uśmiech numer 3.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Pią Maj 13, 2016 5:31 pm

Cóż, monolog cudownie został przerwany przez małego, ośmionogiego przyjaciela. Dla Lou nie był to przyjaciel, a potwór, jednak mężczyzna chyba by polubił tego potwora. W końcu sprawił, że lisica w końcu przestała paplać. Modlitwa została wysłuchana w taki czy inny sposób, nawet pomimo pożerania dzieci. Gryzienie, albo zignorowanie białowłosej raczej nic by nie dało. Zaczęłaby się drzeć, albo kontynuowałaby ten monolog, który zmierzał donikąd.
-Ogromny! Ja nie wiem dlaczego Pan tam jeszcze siedzi, może i jest Pan wielki, ale tam gdzie jeden taki pająk to zaraz obok znajdzie się kilka następnych, jeszcze Pana zjedzą!- Tak, tutaj już trochę zaczęła przesadzać. Pajączek był mikroskopijnych rozmiarów, pewnie nawet nie był wielkości paznokcia u jej małego palca. Tylko co innego patrzeć na pająka i nie bać się go, a co innego widzieć pająka i do tego mieć arachnofobię! Przy tej fobii każdy pająk był ogromny. Nie było malutkich pajączków, tylko giganty...
-Co prawda wszyscy mówią, że przez arachnofobię trochę przesadzam, kiedy opisuję wielkość pająków, ale ten jest na prawdę duży... -
Mruknęła jeszcze zerkając w miejsce, w którym powinien być ten zły, niedobry, włochaty pająk. Nie widziała go z tej odległości, ale to chyba nawet lepiej. Usiadła sobie na trawie obok ławki.
-Poza tym ma Pan ładne kły, wyglądają na całkiem ostre, pewnie lubi Pan mięso. - I tu byłby kolejny monolog, ale białowłosa zobaczyła motylka i to nie byle jakiego, bo pazia królowej, który chwilowo rozproszył jej uwagę. Tygrys miał szczęście! Albo to Lou miała szczęście, kto wie? Pewnie gdyby znowu zaczęła paplać co jej ślina na język przyniesie to w końcu oberwałaby od nieznajomego. Może gdyby wiedziała kogo wnerwia to byłaby już daleko stąd, a tak nie widziała przeciwwskazań do męczenia swoją małą osobą nieznajomego. Ba, zaczęła się nawet zastanawiać, czy nie napisać do Nao, żeby też wpadła do parku. No bo im będzie ich więcej, tym będzie weselej!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Pią Maj 13, 2016 10:37 pm

Chwała stwórcy tego burdelu zwanego ziemią, że pomyślał też o stworzeniu pająków. W końcu, to dzięki temu małemu, niepozornemu stworzonku, jego uszy zostały ocalone od ciągłego zasypu pytań. Gdyby się na nią rzucił z zamiarem gryzienia, to raczej nie byłby w stanie się drzeć. W końcu wiedział, gdzie znajduje się gardło, tak więc jedno ugryzienie i w sumie byłoby po sprawie. Ale on siedział w spokoju. Dlaczego dziewczę nie mogło tego docenić i po prostu zadawać po jednym, sensownym pytaniu, czy coś? Od razu taki zasyp informacji, które były mu zupełnie niepotrzebne do dalszego egzystowania.
-Nie zjedzą mnie.. W końcu jestem od nich większy, czyż nie?
Zadał to pytanie, wcale nie oczekując od niej żadnej odpowiedzi. Powoli sięgnął dłonią w kierunku, w którym rzekomo znajdował się pająk. Palcami faktycznie natrafił na pajęczynę, a następnie na pająka, którego złapał za jedną nogę. Pokazał go dziewczynie, by na końcu.. Wsadzić go sobie do ust i zjeść. Przeżuł go kilkukrotnie, a następnie połknął. Nie smakował tak źle. Co prawda do najpyszniejszych nie należał, ale najgorszy też nie był.
-Arachnofobię, powiadasz.. Hm. Ale powiem Ci, że pająki to doskonałe źródło białka.
Rzucił, znów odsłaniając swoje kły w uśmiechu. Następne kwestie dziewczyny skwitował jedynie parsknięciem. Chwilę się zastanawiał, czy odpowiadać na tak oczywiste stwierdzenie.
-Kły jak kły. Możesz sprawdzić, czy są ostre. I owszem. Lubię mięso. Ale nie takie zwykłe.
Rzucił, uśmiechając się tajemniczo. Wcale nie zamierzał zdradzać czym się żywi, bo nie widział takiej potrzeby. I tu może ma rację, twierdząc, że byłaby daleko, gdyby wiedziała, że drażni kanibala-mordercę, który tak naprawdę nie cofnie się przed niczym, kiedy chodzi o zdobycie pożywienia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Sob Maj 14, 2016 5:16 pm

Chwała też temu samemu stwórcy, za spraye owadobójcze. Dzisiaj akurat nie miała jednego przy sobie, ale zwykle jedno opakowanie tego cuda walało się gdzieś po jej torbie. Szkoła to złe miejsce z milionem pająków i masą uczniów, którzy lubią się znęcać nad osobą z arachnofobią... Trzeba było sobie jakoś radzić i to bez użycia takich środków jak ogień. Tak, Lou niby taka łagodna, ale pająki to widziałaby najchętniej tylko jak zdychają w ogniu. To byłby wspaniały widok! Tylko znając szczęście białowłosej przy okazji podpaliłaby pół miasta.
-Niby jest Pan większy, ale kto je tam cholery wie... Pająki są nieprzewidywalne, a skubańce dodatkowo kochają bawić się w chowanego.- Widząc pająka w ręce mężczyzny lekko się skuliła, a uszy rozjechały jej się na boki. Nie cierpiała pająków z całego serca. Po chwili nieznajomy zjadł pająka, co było... cóż, było dziwne. Przynajmniej na standardy Lounarie. W końcu ona nawet  by nie dotknęła tego paskudztwa, a co dopiero je jeść.
-Fuj, niby lubię białko, ale chyba nie w tej postaci... Poza tym smacznego.- Mruknęła wbijając ślepia w kotowatego, który właśnie przeżuwał ośmionogie ustrojstwo. W głowie jaj się nie mieściło jak komuś może smakować pająk. Ona wolała po prostu zadusić je sprayem, ewentualnie wybrać bardziej sadystyczną opcję i po prostu gamonia podpalić.
-Chyba wolałabym nie dotykać Pana kłów, jeszcze mnie Pan ugryzie. Ja bym ugryzła, gdyby ktoś próbował dotknąć moich kłów. - Białowłosa odrzuciła ofertę tykania kłów. No bo kto pchałby drapieżnikowi rękę do paszczy pełnej kłów? W końcu widziała już jak ugryzł  jakiegoś faceta w ucho, więc wolała nie ryzykować aż tak. jeszcze jakieś resztki zdrowego rozsądku zachowała. Przeciągnęła się i usadowiła wygodniej. O co by tu jeszcze tego wielkoluda zapytać? Póki chce jeszcze jej na cokolwiek odpowiedzieć.
-Nie nudzi się Panu czasem? Dziwnie tak pewnie, nie móc poczytać książki, albo pooglądać jakiegoś filmu.- Wyrwało jej się. A miała zadać jakieś inteligentne pytanie! No trudno, skoro już zapytała o to, to poczeka na odpowiedź, może ją dostanie, a może po prostu zostanie zignorowana, wtedy pewnie zacznie zadawać więcej pytań.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Nie Maj 15, 2016 7:52 am

Spraye owadobójcze? Jak możesz? Niby taka słodka istotka, a pająki zabija bez mrugnięcia okiem. To bezduszne. Jak możesz im to robić? Przecież one też mają prawo, by żyć. Co z tego, że panicznie się ich boisz? Tak nie można, w końcu to bardzo pożyteczne stworzonka. Ty mała sadystko. Zdychają w ogniu? Nie. Tego już za wiele!
-Niby tak. A w dodatku niektóre z nich są jadowite. Jak ukąszą.. - Tu zrobił szybki ruch w stronę dziewczyny, jednak wciąż był kawałek od niej więc kłapnął szczęką, a następnie się odsunął. - To masz po prostu przewalone.
A wracając do kwestii zjedzonego przezeń pająka. Serio nie był taki zły. Trochę glutowaty, ale w ostateczności dało się go zjeść. Polecam każdemu, kto potrzebuje białka, żeby nie paść z głodu.
-Mhm..
Mruknął jedynie. Mistrzem podtrzymywania konwersacji to on nie był. Znaczy nie była to sztuka dlań specjalnie trudna, ale akurat w tym wypadku dziewczyna gadała za ich oboje, więc póki co Domagaraow postanowił się specjalnie nie udzielać. Nie daj Boże Lou będzie jeszcze chciała przedłużać konwersację w nieskończoność i wtedy co? Będzie musiał ją zjeść. Tak na oczach wszystkich. Nie widział innego, sensowniejszego wyjścia w tej sytuacji.
-A jednak nie jesteś taka głupia, jak się wydajesz.
Mruknął, nie mogąc powstrzymać się od lekkiej złośliwości z jego strony. Bardzo dobrze, że dziewczę odrzuciło jego propozycję, bo gdyby wsadziła mu palca do gęby to najprawdopodobniej już by go z niej nie wyciągnęła. Zjadłby go całego, nawet z paznokciem. Takie szczegóły nie wpływają specjalnie dla niego, ale przeważnie usuwa paznokcie z palców swoich ofiar, gdyż nie są one zbyt smaczne. Ale nie zagłębiajmy się w szczegóły jego kuchni. Nie warto.
-Zawsze tyle gadasz?
Spytał, oczywiście jawnie ignorując pytanie. W końcu pytanie nie było zbyt inteligentne, a dziewczyna cały czas wierciła tematy, skupiające się wokół jego ślepoty. Jak zacznie pytać dalej, to Cannibal ją po prostu dziabnie. Może to pomoże.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Nie Maj 15, 2016 6:53 pm

Pająki to zło wcielone wychodzące z ciemnych kątów i roznoszące wszystko co złe... Kiedy zrobił gwałtowny ruch w jej stronę odchyliła się trochę do tyłu. W końcu kto wie, co takiemu wielkoludowi strzeli do łba. I jeszcze musiał jej przypomnieć o tych jadowitych gatunkach! Przecież już i tak ma atak paniki na sam widok pająka, nie potrzeba jej jeszcze przypominać o tych gryzących i plujących jadem paskudach. Uszy znowu jej oklapły.
Fe! Niedobry tygrysek!
Nie, Lou prędzej czy później w końcu się znudzi i zostawi nieznajomego w spokoju. Chyba, że ten nie będzie odpowiadał na jej pytania, wtedy będzie je zadawać w kółko i w kółko na zmianę. Do tego czasem zdarzy jej się przemyśleć niektóre czynności, które ma zamiar wykonać. Przecież widziała jak zębaty ugryzł jakiegoś człowieczka, mogła z tego wyciągnąć wniosek, że lepiej mu palców pod nos nie podtykać, bo może się z nimi pożegnać. Zignorowała przytyk skierowany w jej stronę.
-Nie zawsze, w szkole muszę siedzieć cicho. - Tak, prawdziwa tragedia - siedzieć w szkole cicho, nawet kiedy jest strasznie nudno. Machnęła ogonem. Owszem, zarejestrowała, że pominął odpowiedź na jej pytanie, więc chwilę siedziała cicho i zastanawiał się jak inaczej zadać to samo pytanie tak, żeby niekoniecznie zdawał sobie z  tego sprawę. Wyglądał już na trochę poirytowanego pytaniami które chociaż trochę zahaczają o jego ślepotę.
-Ma Pan jakieś hobby, poza gryzieniem ludzi, którzy się Panu czymś narażą? - Powstrzymała się od zadawania następnych pytań. Skoro był już poirytowany to nie było sensu zalewać go całą listą pytań, na które pewnie by nie odpowiedział. Do tego chyba za dużo mówiła, więc starała się ograniczyć liczbę wypowiadanych słów. Może jej nie pogryzie tak od razu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Pon Maj 23, 2016 7:43 pm

Ah. No bez przesady. Rozumiem, że arachnofobia i te sprawy, ale pająki nie są takie złe. W końcu łapią muchy, komary inne, ego typu wkurzające, latające ścierwa. Cann strzelił sobie kręgami w karku, pozwalając mięśniom szyi się nieco rozluźnić. Ziewnął głośno, nawet nie zasłaniając ust, co jedynie skutkowało ukazaniem jego uzębienia w całej okazałości. Oh. To tylko pozostaje podziękować za informację, o której jednak Aleksander nie będzie miał pojęcia, więc w sumie jest ona gówno warta, ale podziękować zawsze można.
-Wow. To musi być dla Ciebie prawdziwą mordęgą.
Rzucił, parskając cicho pod nosem. Wow. Takie problemy to serio koszmar. Jak ona jest w stanie to znieść? Przecież to prawdziwa bohaterka, dlaczego więc media nic o niej nie mówią? Takie myśli przechodziły przez głowę Domagarowa, co wywoływało szeroki uśmiech na jego licu. O tak. Lubił się drażnić, a także w pewny sposób wyśmiewać z innych i ich "strasznych problemów".
-Tak. Zjadam ciekawskie dziewczynki, które zadają zbyt wiele pytań.
Odparł, nasłuchując jej reakcji. Nie mówił poważnie, chociaż może mówił. Kto to go tam wie.
-Śpiew i muzyka.
Odparł nieco ciszej, udzielając w końcu normalnej odpowiedzi na zadane mu pytanie. Prawdą jest też, że nie chciało mu się nic więcej gadać o sobie, więc normalnej odpowiedzi udzieli za jakiś czas, nic tylko jej wyczekiwać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Sob Maj 28, 2016 2:29 pm

Może i łapią, ale nie na tyle skutecznie, żeby warto było je zostawić przy życiu. Znowu mogła podziwiać te wielkie kły. Machnęła kitą i przeciągnęła się.
-Nie tyle mordęga, co jest to wkurzające, bo ile można siedzieć cicho? - Najwyraźniej Lou nie wyczuła sarkazmu. I po co zaraz media do tego zatrudniać? przecież już była na blogu plotkary, chociaż dalej nie wie o co jej chodziło z tym nalotem inkwizycji. Przecież ona nikogo z tej organizacji w życiu nie spotkała, to czemu nagle taka plotka? Pewnie nie miała co napisać i wymyśliła sobie jakieś bzdury "bo tak".
- To prawie to samo, co gryzienie ludzi, którzy czymś podpadną. - wyrwało jej się prychnięcie. Nic ciekawszego nie lubił robić? a, zaraz, dopowiedział coś jeszcze. Zastrzygła uszami zaciekawiona. Miała skończyć z zadawaniem pytań, ale przecież to się samo na usta ciśnie, po usłyszeniu takiej odpowiedzi...
-Zaśpiewa Pan coś? - Ładnie poprosiła. Uszy postawiła na sztorc i znowu wlepiła spojrzenie w tygryska ludojada czekając na odpowiedź. Ciekawość ją męczyła, ale lepiej nie przeciągać struny. Pan wielkie kły był już chyba poirytowany jej towarzystwem, więc przymknęła się i grzecznie czekała na reakcję. Normalnie pewnie już byłoby słychać "No prooooszę, niech Pan coś zaśpiewa". Chyba dobrze, że się od tego powstrzymała. Nie wiadomo jak zareagowałby na takie jojczenie, a przecież nie chciała go wkurzyć, bo cóż, mogłoby się to dla niej źle skończyć.
Powrót do góry Go down
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Park   Czw Cze 30, 2016 8:41 pm

Wyszły ze szkoły i wsiadły do samochodu Aster. Dzisiaj dla odmiany sama przyjechała i wybrała taki samochód, co by nie czuć się niekomfortowo wychodząc z niego w sukience. Zwłaszcza tej, którą miała teraz na sobie. Jeszcze by wyszła jak niektóre pijane gwiazdy, które pokazują swoją bieliznę wychodząc z niskiego samochodu. Tak, to by zaszkodziło jej reputacji. I to bardzo. Spojrzała na Med siedzącą na fotelu pasażera.
- Czy ja cie właśnie zabieram na wagary? - spytała się Sivy z lekkim uśmiechem. Wiedziała, że to robi, ale szukała małego potwierdzenia u Sivy. Chwilę później wyjechały i skierowały się do banku.
Sama Aster była zaskoczona, że znała ją obsługa w banku. Pewnie dlatego, że dość często tutaj przychodzi i nie po pożyczki, a z powodu papierków. Z tego też powodu nikt dziewczyn nie zatrzymał kiedy ominęła kasy i skierowała się do działu rachunkowości. Weszła z rozpędu do biura gdzie siedział za biurkiem mały okularnik przestraszony obecnością Aster. Usiadła przy jego biurku, wytłumaczyła sytuację i wzięła długopis do ręki. Czekało ją kilka papierów.
Gdy wypełniła wszystko i zerknęła na Sivę siedziała ona na krześle i chyba zasypiała. Cóż, nie mówiła, że będzie to ciekawy proces. Podeszła do drzwi i tylko zawołała węża.
- Siva, idziemy stąd. Skończyłam, teraz czas na lunch. - powiedziała i wyszła. Wiedziała, że takie słowa spokojnie podniosą dziewczynę. W końcu nawet ona zrobiła się głodna. Wsiadły do samochodu wcześniej  pożegnane przez ochronę. Po drodze zajechały do małej chińskiej knajpy i wzięły jedzenie na wynos. Pachniało naprawdę ładnie. Kto nie lubił kurczaka i ryżu? No właśnie, zarówno Aster jak i Siva były głodne więc zatrzymały się na parkingu. Pedantyzm pani dyrektor brał tutaj górę. Nie mogły nawet spróbować zjeść i nie nabrudzić, bo pojawiłyby się okruszki. Poszły więc do parku z jedzeniem.
- Pewnie cie ciekawi co takiego zrobiłam w banku. - powiedziała mimochodem idąc po jednej z dróg parku z jedzeniem w jednym ręku i torebką w drugiej. W zasięgu wzroku pojawiła się wolna, ładna i zadbana ławka. - Tutaj chyba będzie okej.
Położyła torebkę i usiadła na ławce zostawiając dużo miejsca dla Sivy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Medusa
KOS / JORDIN

avatar
Liczba postów : 134
Imię i nazwisko : Siva "Medusa" Yaeshon
Wiek : 18 lat
Wzrost i waga : 64 kg | 170 cm
Age : 19

PisanieTemat: Re: Park   Czw Cze 30, 2016 9:36 pm

Podążała grzecznie za Aster z nikłym zainteresowaniem przyglądając się mijanym ludziom. Zanim dojechały na miejsce zdążyła wystraszyć dwójkę dzieci, które przechodziły przez przejście dla pieszych i niefortunnie na nią spojrzały. Podejrzewała, że to odpowiednia reakcja na oczy Bazyliszka, dlatego też nawet się tym nie przejęła, dodatkowo była przyzwyczajona.
Uśmiechnęła się delikatnie do kobiety na potwierdzenie jej słów. Rzeczywiście, zabierała Sivę na wagary jakby była jej rówieśniczką, a nie zarządcą szkoły. Pociągnęło to za sobą intrygujące pytania, które na chwilę zajęły mózg Yaeshon. Pierwsze brzmiało: ile uczniów próbowałoby ją zabić gdyby wiedzieli, jakie ma relacje z dyrektorką i jakie ma dzięki temu luzy. Drugie zaś: jak wielu zaczęłoby uciekać gdzie pieprz rośnie po spędzeniu jednego dnia z prawdziwą Aster.
- Taka pogoda ładna jest, a uczniowie muszą w szkole siedzieć, to przecież absurd! – Zironizowała, patrząc znacząco na strugi deszczu, przez który się przebijały – Mam nadzieję, że szybko przestanie lać.
Gdy dojechały na miejsce pogoda nieco ustąpiła i z nieba zamiast darmowego prysznica leciała mżawka.  Pocieszona tym faktem Siva popełzała wśród urzędników krok za kobietą i próbowała nie rzucać się w oczy, bo przecież jest uczniem, który powinien tkwić w klasie, a nie w banku. Na szczęście sama obecność prestiżowej persony, jaką była Aster wystarczyłaby nikt się jej nie czepiał, personel nawet zachowywał się jakby była jej córką. Jeśli ludzie mieliby ją tak traktować to chyba nie miałaby nic przeciwko jakiejś małej adopcji.
Usiadła na krześle pod ścianą i cierpliwie czekała na towarzyszkę, przysypiając, co prawda, ale to przez tą niedokończoną drzemkę z wcześniej. Ostatnio się nie wysypiała, co zresztą nie było nowością. Im częściej znikała z lekcji tym więcej musiała się uczyć w akademiku, a to równało się mniejszą ilością snu. Piękne równanie.
- Hm? A, tak. – Wstała, ziewając.  – Jeszcze kilka minut, a bardzo prawdopodobne, że już bym spała.
Wsiadła znowu do auta, zauważając, że za ciemnych chmur powoli wychodzi coś na kształt promyka słońca. Przynajmniej już nie pada, pomyślała wzruszając ramionami. Drogę do knajpy pamiętała jak przez mgłę, ale udało się jej jakoś zamówić, co chciała albo raczej to, co zrozumiała biedna pani, kiedy próbowała tłumaczyć, że zapragnęłaby kurczaka w pięciu smakach.
Początkowo nawet nie odpowiedziała, bo ciągnąc swoje ciało w stronę wskazanej osłoniętej ławeczki była bliska zaliczenia spotkania trzeciego stopnia z ziemią, ale szczęśliwie obeszło się bez tego i Siva posadziła swój odwłok na solidnym kawałku drewna. Odetchnęła.
- Jestem ciekawa, w końcu tak mam na drugie imię – powiedziała, od razu wracając do życia.  – Cóż, to kłamstwo, ale rozumiesz zamysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Park   Czw Cze 30, 2016 11:56 pm

Znalezienie ławki, która nie była mokra nie było takie trudne. Bardziej martwił Aster fakt, że mogło być tutaj dość niesterylnie. Postanowiła jednak ominąć ten temat. Bo jej monolog nie miałby końca. Dosłownie i w przenośni. Wzięła do ręki torbę i wyciągnęła jedzenie oraz pałeczki.
- No to może tak. Podpisałam papiery, który pokazują brak powiązań finansowych z moją siostrą. Dzięki temu w razie procesu sądowego jestem niewinna, a osoba, która postanowiła złożyć pozew zostanie obciążona kosztami całego procesu i będzie musiał zapłacić odszkodowanie. Te papierki w banku pokazują, że nie mam żadnych umów z siostrą, która pozywa mnie o utrudnianie jej życia przez nie płacenie za nią. - powiedziała nie wiedząc, czy tłumaczy co zrobiła czy nie. Otworzyła swoją chińszczyznę i wyciągnęła kawałek jedzenia.- Poza tym, jeśli to moja siostra będzie musiała zapłacić za odszkodowanie to wydam ją za jakiegoś bogatego drania.
Zaśmiała się do Sivy, biorąc kawałek kurczaka do ust. Jakby nie patrzeć miała całą listę kandydatów, którzy chcieli wejść do rodziny - chociaż żeniąc się z dalszymi krewnymi. Nie było to jednak zbyt pozytywne dla rodziny. Tak przynajmniej uważała Aster.
- Chociaż powiedz mi. Wydaje ci się, że jaki musi być ten facet, skoro moja biedna siostra mu uległa? Może to nie facet? - spytała się z czystej ciekawości patrząc na Sive i przegryzając kurczaka. Zastanawiało ją zdanie przyjaciółki. W końcu jej zdanie mogło być interesujące. A jej intuicja czuła, że dziewczyna ma coś ciekawego do powiedzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Medusa
KOS / JORDIN

avatar
Liczba postów : 134
Imię i nazwisko : Siva "Medusa" Yaeshon
Wiek : 18 lat
Wzrost i waga : 64 kg | 170 cm
Age : 19

PisanieTemat: Re: Park   Pią Lip 01, 2016 10:53 am

Zamieniła się w słuch natychmiast po daniu odpowiedzi, czekając cierpliwie na swoją. Wiedziała, że równie dobrze może już zacząć liczyć płyty na chodniku, bo jakoś nie zapowiadało się by kobieta szybko coś powiedziała. Nie mając wielkiego wyboru zapatrzyła się na krajobraz, który mijała wiele razy, ale akurat teraz wydał się jej bardziej interesujący, co niekoniecznie było sprawką przymusu czekania, to pewnie przez małe kropelki wody migoczące w niewidocznym słońcu. Prawdopodobnie właśnie to było również powodem jej nagłego nawrotu senności.
Ziewnęła i idąc za przykładem Aster wzięła swoją porcję, po czym nie spiesząc się zaczęła konsumować kawałek kurczaka w słodkim sosie. W jej głowie zaczęła odbijać się niebezpieczna myśl o nadrabianiu zaległości z dzisiejszego dnia…
Zanim odpowiedziała przełknęła jedzenie i wydała z siebie coś na kształt syczenia węża.
- To tak można? Nie wiedziałam, że wystarczy podpisać papierki by wygrać całą sprawę – mruknęła, przyglądając się gorącemu daniowi z nietęgą miną, bo jak na ironię miała wrażliwy język – Ale to dobrze, przynajmniej masz z głowy i nie musisz się martwić.
Prawie się zakrztusiła ryżem słysząc niesamowitą wypowiedź z ust Aster, a gdy ten bezpiecznie powędrował w stronę żołądka zaśmiała się.
- Oh, za to cię uwielbiam. – Otarła niewidzialną łezkę. – Masz już kogoś na celowniku, pani swatko? Pewnie całe multum dobrze zarabiających mężczyzn po czterdziestce i jeszcze więcej młodych miliarderów.
Nie miało to zabrzmieć sarkastycznie, ale tak pewnie można było to odebrać. W końcu Siva już dawno straciła umiejętność pozwalającą na nie używanie tej części mowy, ale raczej nikomu nie robiło to różnicy. I tak nie często pozbywała się kpiny z głosu.
- Na pewno dobrze wyglądający i czarujący, chociaż przyznam, że nie znam tak dobrze twojej siostry by wiedzieć, jakie typy są dla niej pociągające. Można też dorzucić, że całkiem sprytny. – Posłała Aster sugestywne spojrzenie. – Nie tak jak ty, ale i tak nieźle kombinował.
Zamilkła na chwilę, zastanawiając się nad odpowiedzią. Jakoś trudno jej było sobie wyobrazić, że kobieta byłaby manipulowana przez inną kobietę, bo jakie mogłaby by mieć zamiary? Jeśli siostra dyrektorki była biseksualna albo homoseksualna to zrozumiałaby te wszystkie rachunki, ale…
- Nie wiem, naprawdę. To trzeba sprawdzić osobiście.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Park   Pią Lip 01, 2016 12:52 pm

Nawet Aster nie znała zbyt dobrze swojej siostry. Nauczona doświadczeniem wiedziała, że jest głupia, naiwna i miała chyba skłonności masochistyczne, bo zgadzała się na wszystko nawet nie próbując negocjować. Czy się zmieniła? Raczej nie, nie była typem który uczy się przez doświadczenie. Wzięła kolejny kawałek kurczaka i już wiedziała, że wybrała dobrą knajpę. Żołądek postanowił jej posłuchać i nie oddawać wszystkiego co zjadła. To był dobry znak. Tak samo jak ten, że przestało padać. Było ich jednak trochę za dużo na raz. Intuicja Aster mówiła jej, że skoro ona ma szczęście to ktoś teraz jest w ciekawej sytuacji. Na jej twarzy pojawił się uśmiech.
- Można zrobić wszystko, trzeba mieć tylko na to sposób. Ja go miałam.- odpowiedziała na pytanie Sivy z taką pewnością siebie jakby właśnie okradła mędrca z jego wiedzy i zatarła wszystkie ślady. Poza tym była lekko zszokowana tym co powiedziała. Nie sądziła, że zabrzmi to tak mądrze i wyniośle. Normalnie w ogóle nie w stylu Aster. - Prawda, chociaż to. A co do szczurów to jutro dostarczę ci jakoś plan pracy stołówki na cały następny miesiąc. W razie pytań pisz.
Obejrzała się po okolicy, ale na szczęście były same. Byłoby źle gdyby ktoś tego teraz słuchał. Demoralizowała młodzież. Tak nie powinno być. "To się nie godzi!" Z drugiej strony akurat ta "młodzież" do której zaliczała się Siva była już sama za siebie odpowiadała. Jakby co - nie będzie na nią. No, może te szczury by były na nią...
Słysząc sarkazm dziewczyny tylko się zaśmiała rozbawiona jej grą aktorską.
- Potrafisz trafić w sedno sprawy. Ustawiają się w kolejce od bardzo dawna i cały czas czekają na okazję. Chociaż na celowniku dla mojej ukochanej siostry nie mam nikogo konkretnego. Obie mamy okropny gust do mężczyzn. To chyba rodzinne. - powiedziała do Sivy z cynicznym uśmiechem.
Aster uwielbiała sarkazm Sivy. Nikt tak często i tak dobrze jak ona nie używał go przy niej. Poza tym już się do niego przyzwyczaiła chociaż nie miały one raczej długiej i trudnej przyjaźni. Chyba najtrudniejszy był początek. W każdym razie robienie za swatkę nie było w guście Aster, ale jeśli miałaby już kogoś wybrać swojej siostrze. - Chyba wybrałabym jej na męże tego prawie pięćdziesięcioletniego zboczeńca z kompleksem boga. Ta na zgodę, za ten pozew.
Zły charakter Aster wychodziła na wierzch. Niby się tym nie przejmowała, ale jeśli miała już jej oddać to tak żeby bolało i to bardzo długo. W końcu właśnie marnowała jej czas, który mogła poświęcić na oglądanie wiadomości, albo spędziłaby go na spacerze z psami. Nawet one potrzebują trochę jej czasu. Muszą wiedzieć jak wygląda ich właścicielka.
Dobrze wyglądający? Nie jestem pewna, odtrąciła mojego brata dla jakiegoś faceta, który nie wyglądał najlepiej, ale był cwany i udawał poszkodowanego turystę. - powiedziała odsyłać Sive sugestywne spojrzenie, lecz szybko prychła i z uśmiechem odparła. - Jest mało ludzi, którzy jednocześnie są sprytniejsi ode mnie i chcą się dobrać do moich pieniędzy.
Na szczęście Aster. W jej głowie tworzyła się lista takich ludzi, to przez nich musiała wydawać tyle na ochronę. Ci ludzie jednak chcieli raczej dobrać się do niej i poszukać czegoś na nią, aniżeli brać się za jej pieniądze. Dla Aster jednak nie robiło to różnicy. I tak musiała się jakoś bronić. Tyle dobrze, że nie było ich duża. Bardziej martwiło ją jednak, że to jakaś kobieta zaczęła udawać przyjaciółkę na zawsze i postanowiła wykorzystać jej siostrę.
- A wiesz, że to jest nawet bardziej możliwe? Ta kobieta ma słabość do ludzie z problemami, którym trzeba pomóc. Nie zależnie od płci czy wieku. To, że zamotała ją kobieta nie byłoby takie dziwne. - wzięła kolejny kawałek i poczuła, że jedzenie stało się trochę mniej zimne. To dobrze, mogła szybciej jeść. - Pewnie u ciebie nie było takich problemów, co?
Aster miała tą nadzieję, że jej rodzina jest jedną z tych niewielu gdzie istnieją takie głupie sierotki nie potrafiące nic zrobić same. Niestety - było ich o wiele więcej niż chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Medusa
KOS / JORDIN

avatar
Liczba postów : 134
Imię i nazwisko : Siva "Medusa" Yaeshon
Wiek : 18 lat
Wzrost i waga : 64 kg | 170 cm
Age : 19

PisanieTemat: Re: Park   Pią Lip 01, 2016 6:16 pm

Kiwnęła głową przyznając Aster racje, choć tu akurat miała mieszane uczucia. Rozumiała, że kobieta była w innej sytuacji niż Siva i równie dobrze mogłaby wydać miliony jenów by jej wszystkie problemy zniknęły, w końcu przysłowia nie biorą się znikąd. To prawda, niektóre rzeczy dało się załatwić i to nawet całkiem łatwo, ale nadal istniały sprawy, których Yaeshon nie była w stanie rozwiązać choćby stanęła na głowie, jednym z nich był na przykład jej ojciec.
Machnęła na to ręką, nie chcąc psuć sobie humoru i wróciła do prawdziwego świata.
- Dobra twoja – powiedziała z uśmiechem, zapychając się większą porcją ryżu z kurczakiem. – Hm, możesz podrzucić mi do akademika jak ci się będzie chciało iść, albo w weekend do baru. To już jak uważasz.
Dłuższą chwilę siedziała cicho pochłaniając jedzenie, które smakowało tak samo jak w każdej innej chińskiej restauracji, a trzeba przyznać, że odwiedziła ich już bardzo dużo. Nie ma co się dziwić Siva nie umie gotować, rodzina szlaja się w Kanadzie, dlatego jedyne, co jej zostaje to żarcie na mieście lub dobroczynność znajomych, którzy zaproszą ją na domowy obiadek. To ostatnie nie zdarza się często, prawie w ogóle.
- Czy ja wiem? Pupilki to ty sobie całkiem niezłe wybierasz. – Posłała kobiecie perskie oczko. – Ale rozumiem, dobrego faceta to ze świecą szukać, niestety.
Skończywszy posiłek, odszukała wzrokiem kubeł na śmieci i zasygnalizowała, ze gdy tylko Aster zje do końca to pójdzie wyrzucić pozostałości po ich sytym obiedzie. Na razie rozwaliła się na ławce niczym królowa - zjechała plecami nieco niżej, wyprostowała nogi, które skrzyżowała w kostkach, a ręce założyła za głowę. Musiała się nacieszyć wolną chwilą, bo już niedługo będzie kuć jakby następnego dnia miała sprawdzian życia. Co bardzo prawdopodobnie się stanie, jeśli przynajmniej nie ogarnie materiału z dzisiejszych zajęć.
- Tylko pięćdziesięcioletniego? – Rzuciła Aster rozbawione spojrzenie. - Ten kompleks boga mi się podoba, dobrze by z tym pasowało gdyby był skąpy i sadystyczny. Wtedy sama bym go brała niczym świeże bułeczki z Konbini*.
Pokręciła głową rozbawiona, przenosząc ręce na oparcie ławki. Dużo dzisiaj siedziała i miała wrażenie, że jest cała zesztywniała, pewnie wieczorem pójdzie biegać. Cóż, wypalić papierosa też by mogła, ale nie teraz.
- Dziwna ta twoja siostra. Rozumiem, że wygląd nie jest najważniejszy…czekaj, czy właśnie powiedziałaś, że odtrąciła twojego brata? – Zerknęła na nią zdziwiona, ale szybko pokręciła głową. – Tak, nieważne, kto co lubi. O czym ja to mówiłam?
Na szczęście od dość niezręcznego drążenia tematu uratowała ją sama Aster, kontynuując wypowiedź. Siva odetchnęła z ulga, choć niczego po sobie nie pokazała, jakby nie patrzeć tematu rodzeństwa wolała nie poruszać, nawet, gdy nie chodziło o jej własne.
- Oho, czuję wielkie problemy przez tego człowieczka. Lepiej działać teraz, póki jeszcze nie rozdupczyła planety. – Swoje nie do końca zrozumiane emocje przerodziła w żart i to chyba nawet udany, ale tego nigdy się nie dowie. Zresztą, jakkolwiek, wystarczyło, że przez chwilę przestanie o tym myśleć i będzie dobrze.
Ale wygląda na to, że Aster ma inny plan, pomyślała sarkastycznie. Westchnęła, wiedząc, że może nie mówić o swojej rodzinie, bo kobieta raczej by się tym nie przejęła i gdyby była bardzo ciekawa sprawdziłaby to sama. Cóż, miała u niej pewnego rodzaju dług i postanowiła zdradzić część jej historii w zamian za podzielenie się problemami jej siostry.
- Szczerze powiedziawszy, były, ale raczej nie takie. Widzisz, moja bliźniaczka…nie skończyła za dobrze, ale to wina jej własnej głupoty i nieświadomości. – Prychnęła ze złości. – Znalazła sobie złych przyjaciół, złego chłopaka i w ogóle wszystkie jej wybory okazały się złe.

*Konbini – taki mini market w Japonii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Park   Sob Lip 02, 2016 6:46 pm

Znowu pomysł Sivy spodobał się Aster, rzucając jeszcze swoje jedzenie pokazała na Sivę w geście, że ma rację. To będzie dobry pomysł tak podrzucić jej do akademika. Poza tym kto by zwracał uwagę na jakieś dokumenty, które dostarcza uczniowi? W końcu to zwykła administracja, a z opinią i wyglądem Sivy - raczej nikt się nie spyta. Ze strachu, albo po prostu z przezorności. Zresztą, jeśli dyrektorka coś przynosi to na pewno nie jest to nic podejrzanego, prawda? Cóż, źle by było gdyby ktoś się o tym planie dowiedział, ale nie byłoby tragicznie.
- Okej, tak zrobię. Nikt nie będzie się mieszał wtedy. - powiedziała do dziewczyny, która widocznie już kończyła jeść. Dobrze, że jej też dużo nie zostało... Jedzenie nie było takie złe. W końcu jeszcze nie odmawiała modlitwy do porcelanowego bożka przy jakimś krzaku. To był dobry znak, chyba sobie zapisze tą knajpę gdzieś w notesie. W razie czego, jakby w jakimś sposób miała zapomnieć.
- Wiesz, moje pupilki to nie faceci, z którymi spędzasz noc. - uśmiechnęła się do Sivy. Zabawne, że porównała do tego. - Wśród swoich pupilków na pewno nie znajdę faceta, którego mogłabym nazwać za dobrą partię. Przynajmniej nie dla mnie. Są ładne, zabawne, często inteligentne, ale poddają się prędzej czy później.
Aster dodała sobie w głowie: I nie wiedzą jaka jestem naprawdę... Taka jednak była prawda, jej pupilki mogły być w każdym wieku, jakiejkolwiek płci i nieważne czy mają bagaż życiowych doświadczeń czy nie. Ważne, że prędzej czy później zachowują się odpowiednie do miejsca i tego co chce. Czasem za sprawą manipulacji, czasem za sprawą dobrego naprowadzenia. Ważne, że robili to co chciała. Skończyła jeść i zapakowała wszystko z powrotem do papierowej torby, która wyrzuci w drodze powrotnej. Aster trochę zazdrościła Sive, nie mogła od tak się rozsiąść wygodnie i nie przejmować tym co ludzie powiedzą. Cholera, dlaczego się tak urządziła?
- Moja droga, myślisz, że uznaję za zboczeńca mężczyznę, który ma dwa czy trzy fetysze? - spytała jasno dając znać wyrazem twarzy, że ten mężczyzna jest bardziej popierdolony niż się może wydawać. - Ten facet ma wszystko co może zgorszyć miła, dobrą i kochaną osóbkę jaką jest moja siostra.
Zaśmiała się z własnej złośliwości i zachowania Sivy, która widocznie wiedziała o co chodziło w tej sprawie. Dobrze, że obie mogły się z tego śmiać. Szkoda tylko, że gdyby usłyszał to owy mężczyzna mogłoby nie być tak kolorowo. Ah, te kompleksy mężczyzn przy władzy. We świecą szukać takiego, który naprawdę mając wszystko nie zakrywa tylko swoich kompleksów za zasłoną większych pokładów pieniędzy.
- Hm? Ah, tak. Mój brat kochał ją siostrę, ale ta wolała przypadkowych typków. - powiedziała jakby to było nic, po czym słysząc, że Siva nie chciała wiedzieć tylko prychnęła. Widać była szybsza. - Mówiłaś o tym, że każdy lubi co innego.
Chętnie spędzałaby tak więcej czasu. W swojej dziennej rutynie nie miała raczej czasu na zwykłe gadanie i siedzenie w parku z chińszczyzną. No dobra, teraz już bez niej. Usłyszawszy do końca nieudany żart spojrzała na Sivę lekko zdemotywowana.
- Umiesz lepiej. - powiedziała po czym wstała, żeby rozprostować kości. Nie lubiła cały czas siedzieć. Potem musi jakoś ćwiczyć, żeby zachować figurę. Ona sama nie była wstanie pozwolić sobie na prawdopodobne roztycie się. Nawet nie chciała wiedzieć jakby wyglądała. Gdy znajoma odpowiadała jej na pytanie podeszła do kosza znajdującego się trzy kroki od ławki i wyrzuciła opakowania po jedzeniu.
- Znam takie przypadki. Nie koniecznie zawsze źle kończą, ale mają potem problemy. - wróciła do Sivy i spojrzała na nią zakładając torebkę na ramię i szukając kluczyków do samochodu. - Chyba już możemy wracać. Podwiozę cię.
Gdy Siva wstała zaczęły kierować się w stronę samochodu. To nie tak, że Aster nie przejmowała się sytuacją rodzinna Sivy. Tutaj chodziło o to, że czuła, że wchodzi za głęboko w jej prywatne życie, które niekoniecznie chce zdradzać. Więc oczywistym dla Aster było zakończenie tematu. Poza tym mogły już wracać. Zjadły lunch, Siva opuściła lekcje, a Aster zrobiła co musiała.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Park   Sro Sie 17, 2016 9:14 pm

Wakacje, wolne od szkoły i ładna pogoda. Perfekcyjne warunki, aby wyjść wieczorem (18-19) na spacer. Miyuki uznała, że wybranie się do parku nie będzie złym pomysłem. Nie powinno być już dużo ludzi i słoneczko nie daje już tak po oczkach, a przyjemny wietrzyk lekko muska policzki. Na niebie nie pokazywało się za dużo chmur, więc jak zrobi się ciemno to będzie można ujrzeć gwieździste niebo.
Jak przyjemnie, prawda Yuu? skierowała swoje myśli w stronę pluszowego misia, którego łepek wystawał jej z kieszeni, kiedy letni wiatr musnął ją w twarz. Kiedy znalazła się już w parku zaczęła rozglądać się na wszystkie strony szukając jakiś ładnych kwiatków bądź znajomych twarzy. Niedaleko siebie zobaczyła kępkę krokusów. Skierowała w ich stronę swoje kroki, a kiedy już się przy nich znalazła przykucnęła przy nich i zamyśliła się.
Jak się macie maluszki? Wiecie, że jesteście ładne? rozpoczęła w myślach monolog z kwiatami. Yuu to są krokusy. Podobają ci się? Bardzo ładnie pachną. "powiedziała" zerkając na misia. Może moglibyśmy zerwać jednego czy dwa i zabrać do domu? Przyozdobiłabyś nimi pokój. stwierdził Yuu Nie, nie możemy ich zabrać. Pewnie szybko by zwiędły. Szkoda byłoby, gdyby takie piękne kwiatki zwiędły szybciej niż to przewidziane. odpowiedziała i w ciszy kontynuowała obserwowanie krokusów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Sro Sie 17, 2016 9:39 pm

Popołudniowa drzemka zawsze sprawiała, że jasnowłosa czuła się wprost... beznadziejnie. Ni zmęczona, ni pełna życia. Kawa nie pomagała, tylko powodowała, że jej pęcherz nie wytrzymywał od namiaru żółtej cieczy i co chwile musiała skakać "na stronę". A jako, że wybierała się do parku nie chciało jej się lać pod jakieś krzaczory. Dodatkowo - tam panował chyba zakaz, by nie obsikiwać drzew i roślin ozdobnych (nie dotyczył samic i samców rasy żul), toteż zrezygnowała z picia tego ciemnego trunku. Naciągnęła na siebie jakąś bluzkę i ruszyła ku miejskiej dziczy.
Przeszła kawałek ( tak z 10 metrów ) i od razu przekonała się, że wędrówka nie była jednym najlepszym z najlepszych jej pomysłów, jeżeli jakikolwiek jej koncept w życiu był udany. Parę kroków starczyło, żeby spociła się jak pedofil w smyku i z prawie spuszczonym jęzorem sunęła ku najbliższej ławce. Po drodze czekała już na nią fontanna. Nie owijając w bawełnę - rzuciła się na nią, wcierając wodę w twarz, a następnie nabierając na łapska i wlewanie sobie w otwór gębowy. Taka już była, nieobliczalna.
Gdy zaspokoiła swoje łaknienie, rzuciła okiem na otaczający ją świat. Mogłaby mówić "łola Boga! Jak tu pięknie!", ale że nie za bardzo skupiała uwagę na rzeczach ziemskich, a główną uwagę poświęcała wypełnienia swojego pojemnego żołądka - olała przepiękne kwiatki, bratki i stokrotki dla Marysi, dla Dorotki. Nie widząc żadnego automatu z żarciem, postanowiła iść na koniec parku - tam bowiem stał czerwony pojemnik wypełniony łakociami dla spacerowiczów. Cały jego asortyment stanowił jednak zbilansowany posiłek dla tutejszych biegaczy, ale Naho nie narzekała. Lubiła nawet te czerstwe batoniki.
Już zaczęła pogwizdywać, włożyła łapska do kieszeni, gdy ujrzała znajome lico. Dwukolorowe ślepia przywodziły jej na myśl tylko jedną osobę. No tą.. Mayumi.. Mayuri... Mayuki... Czy jak jej tam. Nie zmieniało faktu, że jakiś czas temu trochę ją znała. Nie były w jednej klasie, ale jasnowłosa jako człek bardzo bystry i inteligentny, próbował się z nią zapoznać.
- Siemson - dziewczyna rzuciła z uśmiechem, unosząc prawą dłoń do góry, druga nadal pozostawała w kieszeni. - Jak tam? Co tam? Nie za ciepło Ci? Ja bym się spociła jak jakiś pies. Już teraz walę potem. - zaczęła wywód z rezygnacją. Lato nie było jej ulubioną porą roku.
Powrót do góry Go down
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Park   Sro Sie 17, 2016 9:58 pm

Przyglądając się krokusom nie myślała o niczym specjalnym. Jej głowa w tej chwili raczej świeciła pustką. Normalnie zagłębiłaby się do jakiegoś wymyślonego na poczekaniu świata przepełnionego krokusami i byłoby trudno złapać z nią jakikolwiek kontakt. Jednak w tej chwili była na ziemi. Jedyne co przykuwało jej uwagę to ów kwiatki.
W pewnym momencie usłyszała jak jakaś dziewczyna nieopodal coś powiedziała. Yuki nie zorientowała się, że było to do niej dopóki nie usłyszała kolejnych słów, które były wypowiedziane już bliżej niej. Obróciła się i O MÓJ BOŻE CZY TO TYTANI ATAKUJĄ?! CZY JESTEŚMY ZGUBIENI?! A nie to tylko blond włosa dziewczyna, której buzię Miyuki skądeś kojarzyła. Ze szkoły? Tak ze szkoły. Zadawała się z nią zanim miała wypadek. Znała tylko jedną dziewczynę, która w słoneczne bądź deszczowe dni mogła robić za osłonę. Naho we własnej osobie. Przez chwilę Yuki wpatrywała się w nią swoimi ślepkami tak jakby była nieobecna.
-H-hej.-odpowiedziała z uśmiechem i lekko pomachała koleżance-U mnie dobrze. Przyglądałam się kwiatkom.-powiedziała pokazując paluszkiem na krokusy rosnące za nią-Nie, jest w sam raz.-kontynuowała z uśmiechem-Przesadzasz.-dodała w odpowiedzi na wzmiankę o pocie-A co u ciebie? Dawno się nie widziałyśmy.-zapytała uśmiechnięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Park   Sro Sie 17, 2016 10:24 pm

Podeszła bliżej małego człowieka. Mayu, bo początek na pewno dobrze zapamiętała, była niezwykłym.. kurduplem. Naho od razu poczuła się w jej towarzystwie jak Matka Polka albo jakiś niewielkich rozmiarów słoń. Po chwili jednak zdecydowała się odsunęła o krok, by nie robić dziewczynie zbędnego cienia. Trzeba przyznać, że wielkolud przysłonił całkowicie owego niziołka w bejsbolówce.  Westchnęła ciężko i mlasnęła trzykrotnie, aby przypomnieć sobie smak niedawno zaczerpniętej wody. Brakowało jej chłodniejszych powiewów wiatru i noszenia cieplejszej odzieży. Dodatkowo zmarznięte policzki wyglądały uroczo u ludzi, oprócz u niej oczywiście.
- Pamiętasz mnie? Uff.. Bo ja Cię poznałam po oczach. Kurde, fajna sprawa takie oczy. Ale widzisz normalnie? Wady wzroku też nie masz, nie? - spojrzała z góry, bo inaczej nie mogła, wprost na ślepia różowej. Ogółem była zazdrosna, że takowych nie posiada, no bo ej - było to iście oryginalne. Siwe paczały Naho chowały się przy dwukolorowych tęczówkach. Po dłuższej chwili blondynka doszła do wniosku, że zdecydowanie bardziej podoba się jej fioletowe oko.
- Kwiaty? A tee... Właściwie co to za odmiana? Stokrotka? - zapytała, krzyżując ręce na piersi, niczym wielki znawca. Niestety, gdy dobry Bóg posyłał do ludzi możliwość zapoznania się z encyklopedią jakichkolwiek roślin, nasz duży człowiek, zdecydował się robić kompletnie co innego. Nie wiem dokładnie co, ale nie miało to związku z ziemią i jej uprawą. Toteż Naho była kompletnym lamusem w tej kwestii. Opanowała jednak perfekcyjną znajomość odróżnienia jabłka od banana, róży od maku i wspinaczki po drzewach, a tego za ch.. męskiego członka z książki się nie nauczysz.
- No to zdałam, tak jakby. - rzuciła, a na opalonej twarzy zagościł szereg białych zębów. - No, a teraz sobie łażę w te i we wte. O, a kto to? - wskazała na maskotkę. Zamrugała kilkakrotnie i schyliła się, aby bliżej zobaczyć misia. Sama rzadko miała kontakt z zabawkami. Jako mały ziemniak (czyt. dziecko) głównie tłukła się ze swoim rodzeństwem i wymyślali zabawy pozbawione atrakcji w formie pluszaków. Z tego co pamięta miała małą foczkę, którą brat zmienił na przechowywalnie dla nabojów do plastikowego pistoletu.
Powrót do góry Go down
Miyuki
WRÓBEL

avatar
Liczba postów : 25
Imię i nazwisko : Miyuki Hana
Wiek : 17
Wzrost i waga : 154 cm/49 kg

PisanieTemat: Re: Park   Sro Sie 17, 2016 11:07 pm

Najwidoczniej dobrze jest posiadać jakąś rozpoznawalną cechę wyglądu, która odróżnia nas od innych. Może gdyby nie oczy Yuki to nie doszłoby do ich rozmowy? Raczej gdyby Naho nie zagadała to pewnie by się minęły. Nie dlatego, że Miyuki jej nie kojarzy tylko dlatego, że byłaby pewnie myślami na innej planecie.
-Ja poznałam cię po wzroście i kolorze włosów oraz spinki.-powiedziała uśmiechając się ciepło-Nie mam żadnych problemów ze wzrokiem. Po prostu mam dwukolorowe tęczówki.-odparła lekko chichocząc.
Yuki lubi swoje oczy chociaż czasem jej się obrywa z ich powodów. Niektórzy jej ich zazdroszczą, a inni wyśmiewają to, że są inne niż wszystkich. Oba przypadki kończą się tak samo. Masą wyzwisk skierowanych w stronę dziewczyny. Jednak gdyby miała opcję zmiany koloru tęczówek na normalne to nie skorzystałaby z niej. Wyróżnia ją to jakoś z tłumu. Przynajmniej dzięki temu znajomi mogą poznać ją w tłumie. Chociaż niski wzrost może to utrudniać.
-To nie stokrotki głuptasie. To krokusy.-odparła chichocząc-Stokrotki są białe i mają żółty środek.-dodała ciepło się uśmiechając.
Yuki nie była jakimś najlepszym na świecie botanikiem, który zna się na roślinach, ale coś tam wie. Tu coś pamięta z lekcji przyrody, tam coś z jakiejś książki, a jeszcze co innego z telewizji. Zielona w tych tematach nie jest, ale specem też bym jej nie nazwał.
-Brawo. Mi się nie udało.-odparła nie przejmując się zbytnio tym, że musi powtarzać klasę-Ale co masz na myśli przez "tak jakby"?-zapytała zaciekawiona przykładając paluszek prawej dłoni do policzka-To podobnie jak ja.-dodała z uśmiechem
Kiedy Naho zbliżyła sie do Yuu i zaczęła się mu przyglądać na twarzy Yuki pojawił się lekki rumieniec. Nie chce, aby znajomi wiedzieli, że chodzi z misiem, bo zaczną się z niej śmiać, a jeśli dowiedzieliby się o tym ludzie niespecjalnie przyjacielsko nastawieni do Yuki, to dałoby im to tylko dodatkowy powód do ranienia jej. Nosi go ze sobą do szkoły, ale zawsze jest głębiej schowany w kieszeni, tak aby nie był wystawiony na widok.
-T-to jest Yuu.-powiedziała zarumieniona-To mój przyjaciel.-dodał po chwili-A-ale nie mów nikomu.-dopowiedziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Park   

Powrót do góry Go down
 
Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Północna część-
Skocz do: