IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Centrum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Centrum   Pią Kwi 29, 2016 11:44 pm



Centrum


Serce miasta, które tętni życiem o każdej porze dnia i nocy. Za dnia ludzie pędzą do pracy, przeciskają się jeden koło drugiego, nie zwracając na nic i na nikogo uwagi, zapatrzeni tylko w swój cel podróży a na ulicach jest ścisk aut, których kierowcy w frustracji trąbią na siebie wzajemnie, gdy znowu utknęli w korku. Z kolei w nocy miasto przeradza się w jedną wielką imprezę, co rusz słychać śpiewy i krzyki upojonych dobrą zabawą oraz procentami mieszkańców, którzy przemieszczają się z jednej miejsce na drugie. Budynki przystrojone są kolorowymi neonami, co dodatkowo nadaje rozrywkowego klimatu.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Nie Maj 08, 2016 7:47 pm

Centrum miasta. Wspaniałe miejsce. Tysiące pojazdów, miliony zabieganych ludzi. Inni z pośpiechu wpadają pod samochód z tekstem "Jak kurwa jeździć?!" i brnął dalej przed siebie, drudzy przeciskają się przez tłum ludzi, byle tylko zdążyć na umówione spotkanie lub na odjeżdżający autobus. Czego chcieć więcej? Czysta poezja.
Lark był inny. Wyróżniał się pośród tłumu tym, że nigdzie szczególnie się nie śpieszył, pomimo wczesnej pory dnia. Możliwe, że teraz powinien być w pracy albo też właśnie do niej nieśpiesznie idzie. Skąd znowu. Dzień wolny w środku tygodnia jest czymś, o czym pragnie każda pracująca osoba, każdy student, uczeń. Nie wszyscy jednak mają tyle swobody i wygody co mężczyzna, dlatego gromią go pełen złości i irytacji spojrzeniem, kiedy nie chce odsunąć się z schodnia, gdy ktoś się śpieszy. Tak, był chamem i każdy o tym wiedział. Dało się to zauważyć na pierwszy rzut oka. Nic nowego. Ktoś się przewrócił, on przejdzie obok - to takie typowe. Spróbuj na niego wpaść, a na środku ulicy rozpęta piekło. Taki był i trzeba było się do tego przyzwyczaić.
W kieszeni od jeansów zaczął wibrować mu telefon. Leniwym ruchem sięgnął po niego, a widząc osobę, która próbowała się do niego dodzwonić, mlasnął z pewnym niesmakiem w ustach. Podążając nieśpiesznie chodnik, po dłuższej chwili odebrał połączenie, mówiąc kulturalne "Czego chcesz?". Rozmowa się toczyła z większym lub mniejszym zainteresowaniem, zależnie od omawianego tematu. Do momentu aż ktoś na niego nie wpadł. Niechybnie telefon wypadł mu z dłoni, uderzając o beton z charakterystycznym hukiem. To tylko zaprosiło go do tego, aby rozpocząć nieprzyjemną awanturę.
- Popierdoliło Cię do reszty? - ostry i nieprzyjemny ton głosu wydobył się z krtani mężczyzny, silnym uściskiem łapiąc za przedramię osoby, która na niego wpadła. Była to płeć piękna, ale nawet wtedy nie zamierzał być odrobinę łagodniejszy w swoich poczynaniach. Tak bardzo głosowały o równouprawnienia, to czemu dla nich ma robić zasrany wyjątek?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Nie Maj 08, 2016 9:03 pm

- Take weź zanotuj GDZIEKOLWIEK, że ostatni raz się zgodziłam asystować przy JAKIEJKOLWIEK akcji dowodzonej przez Nabuka. To świr. - Syknęła do komórki, zaraz po tym, jak pięć minut temu celowano w nią bronią bo jakiś dupek zapomniał dopilnować swoich obowiązków i pojawił się przeciek. Manami cudem nie została zdemaskowana. Adrenalina ciągle buzowała jej we krwi, kiedy to szybkim krokiem przemierzała centrum chcąc zatopić się w tłumie.
- Ja rozumiem, że może mu nie pasować to, że jestem kobietą, lecz jako inkwizytor powinien bardziej profesjonalnie podejść do sprawy i pamiętać, że do cholery jasnej, jak mnie kropną to przynajmniej trzy grube akcje chuj strzeli i to on będzie musiał się tłumaczyć górze! - A nie, ja. Tak dla odmiany, tsk! Dyskretnie pozbyła się peruki uwalniając na wolność ciemno-blond busz. Zdjęła płaszcz podrzucając go jakiemuś bezdomnemu żebrzącemu pod metrem. - No przecież jestem spokojna! I tak! Udało mi się z nimi dogadać... Za trzy dni mam się z nimi skontaktować. Nie, nie wiem, chcę się stąd zmyć. Mam wrażenie, że mam ogon. Zgubiłam przy drugim skrzyżowaniu ale wiesz, jak jest. Jak doję do jednostki to złożę rapo-...Aj! - Wpadła na kogoś, a to wszytko przez to, że próbowała się rozglądać i zszarpać z siebie tą pierdoloną apaszkę z szyi. Początkowo zignorowała tego kogoś bo miała większe problemu na głowie - przykładowo przeżycie, lecz nagle została szarpnięta. Syknęła zaskoczona i w automatycznym odruchu zaszamotała się próbując wyrwać.
- Popierdoliło Cię do reszty?
- No chyba ciebie! - Burknęła, zadzierając tym samym wyzywająco podbródek i nawiązując kontakt wzrokowy z kolejnym świrem. Nie miała czasu na takie rze...- Daniel...? - Zastygła wymawiając jego imię. Jej zielone, szeroko otwarte oczy wpatrywały się w jego twarz niedowierzająco.


Ostatnio zmieniony przez Manami dnia Nie Maj 08, 2016 10:58 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Nie Maj 08, 2016 9:27 pm

Niekontrolowana złość płynęła w jego żyłach. Zirytował się. To śmieszne, aby na kogoś zdenerwować się o taką pierdołę - w końcu setki ludzi wpada na innych ludzi każdego dnia. I większość z nich to ignorowała. Ale nie on. Lark musiał dopiąć swego i być tym cholernym niskim procentem osób, które robią awanturę o byle gówno. Robią? Być może. Kolejne szarpnięcie, kiedy lalunia odezwała się do niego w złej tonacji głosu, dobierając do tego bardzo nieodpowiednie słownictwo. Nie miał szacunku dla nikogo na tej planecie. No, może prawie. Na szacunek trzeba sobie najpierw zasłużyć. A osoba stojąca przed nim zdecydowanie na niego nie zasługiwała. Nie po tym co zrobiła.
Zmarszczył brwi w niejakim zdezorientowaniu, słysząc jej kolejne słowa, a raczej słowo. Jego imię. Skąd ona je znała? Spotkali się kiedyś ju-- ach tak, przypomniał sobie. To ta suka, która spierdoliła z jego życia. Tak bez słowa, bez niczego. Jakby to co ich łączyło nigdy w życiu nie miało miejsca. Jej zniknięcie mocno zaważyło na życiu mężczyzny, czego absolutnie nie była świadoma. A może była? Chuj go wie.
Przez chwilę ściskał jej przedramię, nieświadom tego, że jego uścisk z sekundy na sekundę staje się coraz mocniejszy, bardziej bolesny. W momencie, kiedy ich spojrzenia się spotkały, mężczyzna prychnął dość kpiąco, żałośnie wręcz. Pomimo tylu lat niewidzenia, rozpoznał ją. Miała zbyt oryginalne oczy. Wbił krótkie paznokcie w jej skórę, a wzorkiem wręcz ją pożerał. Niebawem ją puścił, odpychając ją od siebie gwałtownym ruchem. Pozbierał części telefonu, po czym ruszył dalej bez żadnego słowa. Tak, nie chciał mieć kontaktu z tą dziewczyną. Nie, nie miał ochotę zatrzymywać się na słodkie pogaduszki przy kawie i ciasteczkach. Zaklną siarczyście pod nosem, składając telefon, by móc zadzwonić do osoby, z którą przed sekundą rozmawiał.
Kurwa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Nie Maj 08, 2016 10:05 pm

Och, jak ją świerzbiły ręce...Tak by go trzasnąć po tym pysku! Lecz powstrzymała się. Spokojnie, poszarpie mnie, podbuduje sobie męskość i mnie puści, a potem się rozejdziemy - tak myślała, jeszcze przed tym, jak dostrzegła z kim w ogóle ma do czynienia. Właściwie mężczyzna nie musiał jej nawet odpowiadać. Wystarczył jego wyraz twarzy by była tego pewna i poczuła przytłaczające poczucie winy i zagubienie. Bo nie...Nie, nie, nie, nie - to nie tak powinno być. Nie po to lata temu zostawiła to wszystko za sobą by teraz pozwalać zabliźnionej ranie tryskać krwią na prawo i lewo. Lecz jak mogła przejść obok tego wszystkiego obojętnie? Tych wspólnie spędzonych chwil? Tego dawnego życia? Obok tego wyrazu twarzy przepełnionego pogardą...Milion pytań zaczęło bombardować jej myśli, a każde zostało bez odpowiedzi.
Ledwo złapała równowagę po tym, jak Daniel ją odepchnął i potem, potem patrzyła jak odchodzi nie wiedząc co z sobą zrobić. Ruszyć za nim? Zasługiwała na to? Chciał ją widzieć? Nie wyglądało...Przygryzła wargę, jednoczenie zaczesując palcami nasuwające się na oczy włosy. Spieprzyłaś sprawę, Nami. Wiem... Nie, nie wiesz, spieprzyłaś bo gość wziął twoją komórkę.
Zamrugała kilkukrotnie, gdy zdała obie sprawę, że jest w TRAKCIE misji, a ręką w której miała telefon przeczesywała sobie włosy jak gdyby nigdy nic. Połączenie było ciągle otwarte. O chuj... Właśnie tak, uczucia na bok.
- Daniel, Daniel debilu! Zatrzymaj się! - Rzuciła się za nim w pogiń zgarniając jego komórkę. Najpierw wołała neutralnie, a potem już dało się wyłapać w jej głosie żądanie.

Niezależnie w którym momencie Lark zda obie sprawę z tego, ze nie ma swojego telefonu będzie mógł dostrzec, że osoba z którą rozmawiała Nami była ciągle na linii. Na ekranie wyświetlał się napis "Take <3", a z słuchawki dało się usłyszeć przejęty, męki głos:
- Mana? Mana jesteś tam? Mana, jak Boga kocham, jak się nie odezwiesz w przeciągu dziesięciu sekund to następnym razem ty płacisz za żarcie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Nie Maj 08, 2016 11:16 pm

Nie patrzył na to, co zabiera. Modele telefonu wyglądały podobnie, ich kolorystyka również się zgadzała. Skąd miał wiedzieć, że akurat weźmie jej telefon? Gdyby wierzył w przypadki... No ale nie wierzył. W ogóle nie chciał myśleć o tym, że ich drogi na nowo się skrzyżowały. Widocznie los tak chciał. Ale Daniel nie. Pamiętał te słodkie, wypełnione lukrem chwile. Doskonale pamiętał jak było kiedyś. Ale właśnie, to było kiedyś. Na dzień dzisiejszy był zupełnie innym człowiekiem. Był prostakiem, chamem, który nie zna granic zdrowego rozsądku, a kobiety traktuje jak szmaty. Ponieważ aż po dziś dzień gdzieś głęboko chowa ranę, która do tej pory się nie zagoiła. Gorzej niż opera mydlana.
Myślał, że to już będzie koniec. Pozwoli mu odejść, zatapiając smutki w pierwszym lepszy pubie, gdzie zamówi sobie piękną laseczkę, a w oddzielnym pokoju zrobi z nią co trzeba. Rozładuje swoje negatywne emocje, które w tym momencie szalały w jego całym organizmie. Ignorował wołanie, chcąc zgubić się w tłumie, ale zatrzymał się gdzieś na środku w momencie, kiedy na ekranie zauważył tą odrażającą nazwę.
"Take <3"
Miarka się przebrała.
Ścisnął z całej siły telefon w dłoni z zamiarem wyrzucenia go gdzieś przed siebie. Wtedy usłyszał gruby, męski głos w słuchawce, dając mu do świadomości, że ów połączenie nadal było aktualne. Interesujące. Zerknął za siebie, spoglądając tym samym na biegnącą sylwetkę kobiety. Gromił ją chłodnym spojrzeniem, którego dotychczas nie znała. Nie u niego.
- Nie ma to jak czułe przywitanie po latach, złotko - rzucił do niej zanim zdążyła przybiec, po czym przyłożył sobie jej telefon do ucha, słuchając desperackiego głosu mężczyzny. Aż tak się o nią martwił? To niech się jeszcze pomartwi. Niezależnie jak bardzo kobieta starała się wśród tłumu odebrać mężczyźnie telefon - nie udało jej się to. Zamiast tego była świadkiem rozmowy Larka z tym mężczyzną - Mana? To tak się nazywa? Zapamiętam - rzucił niskim, zachrypniętym głosem, tym samym rozpoczynając mocno nie fair grę. Oj Daniel, grasz bardzo nieczysto. Bardzo nieczysto.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Nie Maj 08, 2016 11:53 pm

Dobrze, że nie była w butach na obcasie bo inaczej bankowo zgubiłaby Larka w tłumie. Tu już nawet nie chodziło o to, że Daniel mógłby dowiedzieć się o wielu rzeczach, których nie powinien. Manami nie miałaby nawet nic przeciwko. Wszystko stałoby się prostsze. Problem był w tym, że ta wiedza groziła śmiercią. Z tego samego powodu Mana zdecydowała się na zerwanie więzi z Danielem, nie chcąc go narażać. Zdecydowała za niego. Może nie powinna, lecz zrobiła to w słusznej wierze. Tak uważała, tak chciała uważać.
- Wal się Daniel, to nie jest odpowiednia chwila - Burknęła, gdy go w końcu dogoniła i stanęła na przeciwko niego. Zmroził ją lodowatym spojrzeniem, które ją ruszyło. Nie podobał jej się ten chłód...Choć zdawała sobie sprawę, że to ciepło, którym niegdyś emanował skradła lata temu. Cień żalu przemknął jej po twarzy, a potem został zastąpiony przez konsternację, gdy ślepia jej spostrzegły, jak bezczelnie przykłada sobie słuchawkę do ucha.
-  Mana? To tak się nazywa? Zapamiętam...
Zamarła, wyobrażając już obie jak to może odebrać Take patrząc przez pryzmat wcześniejszej rozmowy.
Głos w słuchawce również zamarł.
- ...Kim jesteś? Co z Maną?
- Oddawaj! To naprawdę zła chwila! Powiedz mu chociaż, że nic mi nie jest...- Podeszła chcąc uwiesić się na jego ramieniu i wyszarpać swoją komórkę. Było źle.


Ostatnio zmieniony przez Manami dnia Pon Maj 09, 2016 6:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Pon Maj 09, 2016 12:14 am

Tak, to prawda. Ciepło, którym emanował zostało mu skradzione, kiedy któregoś dnia obudził się, a Manami po prostu nie było. Po upojnej nocy, którą chciał zapamiętać na wieki. I zapamiętał, jednak nie w taki sposób w jaki chciał. Dziewczyna nawet nie wiedziała, że szykował dla niej ogromną niespodziankę w postaci pierścionka zaręczynowego. Zakochany po uszy. Ta...
Jednak to rozstanie nadało mu pewnego charakteru. Faktycznie, zmienił się i to na gorsze, jednak nie powie, że mu z tą świadomością jest jakoś źle. Nie ma poczucia winy, lubi ranić. Może nosi za sobą palące piętno, niemniej nigdy go nie ujawnił na światło dzienne. Niezależnie od tego jak bardzo mu było źle i jak mocno narąbany był.
Gdyby nie różnica wzrostu, kobieta w bardzo łatwy sposób sięgnęłaby telefon i z łatwością go zabrała. Niestety, pomimo tego, że była wysoką Azjatką, to nadal za mało przy gabarytach Larka. Dodatkowo był umięśniony i wysportowany. Amerykańskie korzenie robiły swoje.
Dziewczyna przewidywalnie zaczęła się szamotać. Z każdą sekundą ludzi było coraz mnie, ponieważ wchodzili do przeróżnych budynków, rozpoczynając tam swoją pracę. A oni stali na środku chodnika jak dwaj idioci. Z perspektywy widzenia osób trzeci wyglądało to jak sprzeczka dwóch kochanków, która nie potrafi zachować się w miejscu publicznym. No cóż, każdy widzi co innego, a prawda bywa zaskakująco odwrotna.
Kobieta nie długo się szamotała, ponieważ Daniel sprytnie przyłożył dłoń do jej ust, zaciskając ją na twarzy, tym samym przywarł jej ciało do jego ciała. W tej chwili plecami opierała się o tors mężczyzny i choć zaczęłaby go bić, gryźć, kopać, to i tak nie udałoby się jej wymsknąć z tego uścisku. Chociaż może?
- A nie wiem. Szamocze się jak szalona. Chyba nie będzie z nią źle, chociaż może? - dalej kontynuował swoją paskudną grę, z której miał więcej satysfakcji niż z czegokolwiek innego.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Pon Maj 09, 2016 12:43 am

To...nie było wcale zabawne. Manami co prawda zgubiła pościg dwie przecznice dalej, lecz to nie oznaczało, że była bezpieczna. Ciągle ogon mógł próbować się jej uczepić dlatego też chciała, jak najszybciej się rozpłynąć w powietrzu. Chciała...tak właściwie dalej tego pragnęła, lecz pewien kawał chuja jej to sprawnie udaremniał.
- A nie wiem. Szamocze się jak szalona. Chyba nie będzie z nią źle, chociaż może?
Tak kurwa, genialnie. Jakby nie wystarczająco robili wokół siebie zamieszania to jeszcze brakowało by Take pod wpływem presji wysłał tu wparcie. W centrum miasta. Już bardziej "spalona" jako agent wówczas już być nie mogła. Zaczynała poważnie myśleć nad tym czy po protu nie przerzucić go przez bark, wyrwać komórkę i uciec, lecz...się powstrzymała. Jeszcze nie daj Bożze ktoś by pomyślał, że go ukradła, zostałaby złapana, do tego wmieszałaby się policja...
- Czego chcesz? Jeśli żyje możemy się dogadać. Jest...jest dla nas, dla mnie bardzo cenna... - Gość po drugiej tronie wymiękał. I to już rzeczowo, a Nami...meh, od tego wszystkiego zaczynała ją boleć głowa. Zaczęła deptać Larka po stopie w tym momencie zmieniając zdanie i żałując, że nie zdecydowała się na szpilki. Cholera.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Pon Maj 09, 2016 11:43 am

Gdyby Lark zdawał sobie sprawę jak to wygląda z ich perspektywy widzenia, hm... Trudno powiedzieć, czy aby na pewno przestał. Mógł dać jej w ten sposób nauczę za to co mu zrobiła. Nauczka? Coś tak dziecinnego? Oj Daniel, staczasz się coraz bardziej i bardziej.
No cóż, Hudson nie był prostym człowiekiem, o czym dziewczyna zdążyła się przekonać. Na pewno nie przypominał tą osobę z przed paru lat - mega się zmienił. Gdyby nie jej zniknięcie, z pewnością byłby taki ja kiedyś. Może zrozumiałby Manami zniknięcie, gdyby podała powód, porozmawiała z nim o tym. Wolała jednak odejść bez słowa. Tak było wygodniej.
[...] jest dla nas, dla mnie bardzo cenna...
Proszę nie ciskać tanimi tekstami, bo jeszcze go zemdli.
Mężczyzna prychnął żałośnie, w tym samym czasie puszczając kobietę z silnego uścisku. Jej ciepło nader go irytowało, a nawet serce nieco szybciej zabiło. Nie wiedział tylko od czego konkretniej. Od jej bliskości czy od tych słodkich słówek?
- Cenna powiadasz? Dobrze będzie jak jej o tym powiesz zanim... - zanim co? Nie dokończył, wlepiając w nią puste spojrzenie. Przez krótką chwilę się na nią patrzył, po czym dosłownie rzucił w jej stronę telefon. Jeśli ma dobry refleks, powinna go złapać - Twój kochaś się o Ciebie martwi - rzucił w sumie sam nie wiedział po co. Może forma rozładowania? Syknął pod nosem, wyrywając z jej dłoni swoją komórkę, od razu upewniając się, czy na pewno to jest jego model. Był jego. Po tym czynie, odwrócił się plecami do niej, udając się w kierunku, w którym wcześniej zmierzał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Pon Maj 09, 2016 5:01 pm

Wiedząc, że nic nie wskóra, a jedynie zacznie zwracać na siebie większą atencję - przestała się szamotać. Stała tak z frustracją wymalowaną na twarzy, przyciskana do jego torsu. Czkała na to, aż ten dopnie swego i zniknie. Potem będzie musiała jakoś to odkręcić i zadzwonić do jednostki by nie panikowali. Tylko niech ten czas leci szybciej nim się w tym bagnie pogrąży całkowicie. Chwila, szybciej...? Złapała się na myśli, że wcale nie miałby za złe gdyby ta chwila trwała troszkę dłużnej. Ile to minęło nim czuła na sobie jego ciepło? Zmrużyła ślepia. No, ładny staż się już tego uzbierał... Wiele się pozmieniało przez ten czas. Daniel zmężniał, jego zapach się zmienił, spojrzenie którym ją obdarzał było też takie inne, on cały wydał się jej taki obcy. Ale czy tego nie chciałaś?
Chciałam, ale...
Ale co?
Palce zaciskające się na kneblującym ją ramieniu, poluźniły się wypuczając materiał kurtki.
Mhm...nic, nie ważne.
Wzdychnęła ciężko, próbując się na nowo skupić na tym co było tu i teraz. Bystrymi ślepiami rozglądała się po ludziach w tłumie. Ciągle była na misji. Co prawda pojawiło się niespodziewane utrudnienie, lecz to nie zmieniało faktu, że ciągle na niej jest. Ściągnęła brwi, słysząc ton głosu Larka. Cenna? Ach, tak, super, już pewnie uznali Daniela za wroga oczekującego okupu. Boże drogi...
Potem poczuła jego spojrzenie. Zadarła głowę by móc je odwzajemnić. Co tam kryłeś, Daniel, i czemu to było takim wielkim dupkiem.
- Ej...- Cudem pochwyciła swoją komórkę bardzo chętnie pozbywając się tej Larkowj. Odetchnęła z ulgą - Take, fałszywy alarm. Ta, tak, nic mi nie jest. I nic mi nie groziło. Nie wiem, odezwę się później. - Urwała połączenie i odwróciła spojrzenie w kierunku Daniela. Zobaczyła tylko jego odchodzące plecy. Wiedziała, że najlepiej będzie jak tak to zostawi, nie powinna się wychylać, zwłaszcza teraz, a jednak mieląc przekleństwo w zębach podniosła się i spróbowała zrównać krok z Danielem.
- To nie jest mój kochaś! Nic mnie z nim nie łączy! - wysyczała, nie wiedząc właściwie po co chciała naprostować to nieporozumienie. Czemu to było priorytetem?


Ostatnio zmieniony przez Manami dnia Pon Maj 09, 2016 6:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Pon Maj 09, 2016 5:37 pm

Szczerze? Serio nie miał ochoty z nią spędzać czasu. Całym swoim ciałem pokazywał, że nie miał chęci na bliższy kontakt z nią. I tak przekroczył granicę, którą sobie wyznaczył. Granica... On je w ogóle posiadał? Niemniej w głębi duszy cieszył się, że ponownie ją zauważył. Wie, że żyje, nic jej nie jest i trzyma się świetnie. Ma nowe, możliwe, że nawet lepsze życie, gdzie jest jej dobrze. Mimo wszystko złość i gniew był silniejszy, przez co nie mógł zauważyć te mało znaczące zalety tej całej sytuacji. Był zbyt zdesperowany, aby o tym myśleć. Wmawiał sobie, że nie chciał Manami widzieć, ale czy to była prawda? Kogo on oszukiwał.
Odwrócił się i w bardzo szybkim tempie ruszył przed siebie z nadzieją, że zgubi kobietę. Nadzieja matką głupich. Gdy tylko dziewczyna dogoniła jego, on trzymał telefon przy uchu i robił połączenie. Nie zdążył jej szybko odpyskować, bo mężczyzna, z którym wcześniej rozmawiał odebrał w bardzo błyskawicznym tempie.
- Później do Ciebie zadzwonię - tyle starczyło, by kumpel wiedział, że w tej chwili to nie jest odpowiedni moment na pogaduszki, a kiedy będzie mógł, zadzwoni i wszystko mu powie. Czyżby? Rozłączył się, telefon chowając do kieszeni od spodni, przy okazji zauważając, że ma parę nowych "blizn".
- Po chuj mi to mówisz? W ogóle po jaką cholerę za mną polazłaś, hm? - zerknął na nią wyraźnie zniesmaczony, jednak starał się ukryć złość, która w nim się tliła. Ta, starał się - Jeśli mi powiesz, że tylko dlatego, bo Ci... - bo Ci zależy, co? Jesteś beznadziejny, Danielu - Po prostu wypierdalaj. Nie chcę Cię widzieć - nie wiedział, co zrobi kobieta, ale on żywił jawną niechęć do niej. Nigdy nie wyleczył się z tej głębokiej rany. Oto dowód - jest chujem i tyle. Będąc kimś takim idealnie jest odreagować swoją przeszłość na kimś innym.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Pon Maj 09, 2016 6:18 pm

Nami, nie chcę cię martwić przypominając ci po raz enty w przeciągu ostatnich kilu minut, lecz...Jesteś na misji.
Wiem
Miałaś ogon.
Wiem.
Opuszczasz garę.
Wiem, kurwa!
Warknęła pod nosem, chcąc uciszyć mało subtelny głos rozsądku. Doskonale wiedziała co robi i jak bardzo było to nieprofesjonalne oraz irracjonalne biorąc pod uwagę okoliczności. Czuła po prostu, że musi wyjaśnić, że zostawienie tego tak nie było odpowiednie. Czy to z poczucia winy, czy tęsknoty - dogoniła go.
- A po jaką cholerę ci to wiedzieć? - Odburknęła tym samym tonem, spoglądając na niego niepokornie. Jakoś ten jego nowy sposób bycia ją denerwował. - I tak cokolwiek nie powiem to ty będziesz miał to w dupie - Dorzuciła równie zgryźliwie, lecz w pewnym sensie...pojednawczo. Tak, dobra wymówka na brak tłumaczeń zawsze była wygodna.
- Po prostu wypierdalaj. Nie chcę Cię widzieć
Ukłuło. Ukłuło niczym łom wciskany pod żebra w kierunku serca. Zacisnęła jednak palce mocniej na ramionach torebki i nie dała tego po sobie poznać. Kiedyś, przed dawnym Larkiem nie ukrywałaby słabości, lecz teraz widząc jak ten się zmienił bała się ściągnąć przy nim swoją maskę. Zmrużyła ślepia i zaczęła zwalniać kroku, aż w końcu się zatrzymała w miejscu i spoglądała na znikające w tłumie plecy Daniela.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Pon Maj 09, 2016 6:35 pm

Niech nie narzeka na jego styl życia. Możliwe, że gdzieś głęboko nadal ma tą dobrą cząstkę starego siebie. Niemniej jest gdzieś głęboko ukryta, by nikt inny nie miał do niej dostępu. Nikt poza Manami. Ale jak ma się przed nią na nowo otworzyć, skoro rzyga na jej widok? Cóż za hipokryzja.
Nie odpowiedział jej na dalsze słowa. Nie było po co. Natomiast jego ostre, zabarwione agresją słowa sprawiły, że kobieta rzeczywiście odpierdoliła się od jego osoby. Zauważył, że stopniowo jej po prostu przy nim nie było. Zatrzymała się gdzieś pośród tłumu, a on bez zawahania brnął dalej przed siebie, zaraz skręcając gdzieś w jakąś uliczkę. I tyle było z ich spotkania po latach. Czy chciała to wyjaśnić czy nie, nie powinna wymagać od niego nie wiadomo czego. Czuł się zraniony i powinna brać to pod uwagę. Spodziewała się tego, że będzie skakać z radości, kiedy tylko ją zobaczy? No to się grubo myliła. Bardzo grubo.

z/t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Centrum   Pon Maj 09, 2016 9:00 pm

Niczego nie oczekiwała. Nawet tego spotkania, choć może trochę tliła się ta nadzieja, że się chociaż obejrzy za siebie. Oczywiście - to nie nastąpiło. Pewien rodzaj marności zaciążył na jej ramionach, a w głowie szumiała pustka.
Tego chciałaś.
Już nie była tego taka pewna...
Zadzwonił telefon. Take.
- Tu Nami. tak, tak, i to nie istotne. Podstaw mi transport na przeciwko kina. Będę za 10 minut.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Centrum   

Powrót do góry Go down
 
Centrum
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Centrum-
Skocz do: