IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Korytarz   Wto Kwi 26, 2016 11:55 pm



Korytarz


Właściwie jeden z głównych korytarzy, prowadzący do schodów na wyższe piętra. Jest przestronny, utrzymany raczej w ciepłych barwach z przyjemnym w dotyku dywanem, który wypełnia podłogę na całej długości. Za oknami rozciąga się widok na miasto, oraz część boiska a parapety są przyozdobione małymi kwiatami doniczkowymi. Ponadto można odpocząć na wygodnych, drewnianych ławeczkach. Ogół sprawia wrażenie przyjemnego miejsca, bardziej rodzinnego, aniżeli szkolnego. Na końcu korytarza, tuż przy schodach, znajduje się kilka automatów z przekąskami oraz napojami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Maj 19, 2016 9:02 am

Wyszedł z klasy nieco po innych uczniach. Wolał odczekać te kilka minut niż męczyć się i przepychać. Tym bardziej, że o tej porze duża część uczniów kończyła lekcje i tłumnie ruszała do akademików — bądź też do własnych domów. Jeszcze pozostawała ewentualność jakiś kółek dodatkowych, jednak to chyba rzadziej... A przynajmniej tak wydawało się Edgarowi. Niby przynależał on do klubu literackiego, ale to wcale nie z zamiłowania do książek. Dostęp do zwierzaka był dosyć przydatny, więc nie można było się dziwić, że starał się go zdobyć!
W końcu wstał z ławki, narzucił na ramię torbę ze swoimi rzeczami i wyszedł z klasy, ku zadowoleniu nauczyciela, który chyba nie przepadał za jego flegmatyczną reakcją na dzwonek oznajmiający przerwę — lub w tym wypadku koniec lekcji. Pewno ten dorosły także właśnie kończył pracę i chciał jak najszybciej odpocząć od nieznośnych dzieciaków, które z pewnością dało się spotkać w klasach A. Cóż, nie jego wina, że do tej trafił... Wina rodziców, a dokładniej to mamusi i ojczyma, za co wcale nie ma do nich żali czy pretensji.
Dotarł do głównego korytarza. Chociaż czy to jest taki główny korytarz? Nie, raczej nie. Po prostu pierwsze miejsce, które się widzi po przekroczeniu progów budynku. Trzeba się przyzwyczaić do tego widoku, do tego miejsca... I tak się będzie miało go dość, więc trzeba się pogodzić z jego istnieniem.
Tak jak myślał, zaledwie kilku uczniów spotkał na korytarzu. Zabrzmiał drugi dzwonek, oznajmiający że lekcje są kontynuowane dla innych uczniów, jednak to wcale nie przykuło uwagi Niemca — zrobił to kolega z równoległej klasy. Lekko się uśmiechnął, widząc go i ruszył w jego stronę. Majstrował chyba coś przy torbie, albo coś zgubił... Jeden pies, co wyprawiał.
Edgar wyjął ostrożnie swoje wspaniałe pudełeczko z torby i podszedł do rybowatego, uważnie przyglądając mu się z boku. Aż mu oczy zabłysły, kiedy zobaczył łuski... Już dawno, widując go gdzieś przelotnie na korytarzu miał ochotę poznać go bliżej, a tutaj taka wspaniała okazja!
Cześć. Jesteś czarnokrwistym, prawda? Rzadko spotyka się innych niż psowatych i kotowatych — powiedział w końcu, aby chłopak zwrócił na niego uwagę. Chociaż... Edgar i tak bardziej zwracał uwagę na widoczne cechy powiązania z ryba niż samego rozmówcę i to, czym ten się zajmował. — Jakiego gatunku dokładnie masz geny? Orientujesz się czy nie bardzo? — zapytał o to, co teraz chodziło mu po głowie, uznając że nie będzie owijał w bawełnę. Może i dziwne zainteresowanie ze strony człowieka, ale kto by się tam przejmował?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Maj 22, 2016 9:22 pm

    Dryń, dryń, dryń.
    Dźwięk dzwonka był dla Jareda zbawieniem. Dzisiejsze lekcje strasznie mu się dłużyły, a dodatkowo były zwyczajnie nieciekawe. Miał ochotę po prostu wyjść z sali, ale postanowił, że dzisiaj wytrzyma do końca, bo ostatnio nazbierało mu się trochę nieobecności, a co za tym idzie... również zaległości. Wrzucił zeszyty do torby, wstał pospiesznie, jednocześnie zarzucając sobie torbę na ramię. Opuścił klasę jako pierwszy — do drzwi wyjściowych miał najbliżej, bo siedział na jednej z końcowych ławek.
    Po przekroczeniu progu drzwi zrobił jeszcze kilka kroków, by następnie zatrzymać się, złączyć ręce i rozprostować je. Wydał z siebie również cichy pomruk zadowolenia. Nareszcie lekcje się skończyły, teraz mógł zająć się czym tylko chciał.
    Rozejrzał się po korytarzu. Dookoła rozlegał się gwar głosów i śmiechy. Uczniowie zbierali się w mniejsze grupki, gawędzili ze sobą. A Jared? On stał na środku korytarza i wciąż zastanawiał się co ze sobą zrobić. Odgarnął na bok niebieskie włosy, które jeszcze przed chwilą utrudniały mu widoczność.
    I nagle zaburczało mu w brzuchu. Rozejrzał się szybko na boki, by upewnić się, ze nikt nie słyszał dźwięku, który wydał jego żołądek. Kątem oka dostrzegł automaty z przekąskami na końcu korytarza. To właśnie do nich postanowił się udać. Przeszukał wszystkie kieszenie w poszukiwaniu drobnych, za które mógłby zakupić sobie jakieś słodycze. Rzucił torbę na podłogę i kucnął przy niej, gdy okazało się, że w żadnej z kieszeni nie ma pieniędzy. Zaglądał we wszystkie skrytki.
    Z tyłu usłyszał czyjeś kroki, ale jakoś niespecjalnie się nimi przejął. Odwrócił się dopiero gdy usłyszał głos jakiegoś ucznia. Uśmiechnął się lekko do siebie, po czym wstał leniwie, by móc spojrzeć na niego z góry. Mrugnął oczami, by następnie zlustrować sylwetkę nieznajomego.
    "Jesteś czarnokrwistym, prawda?"
    Zaliczył w tej chwili przysłowiowego facepalma. Tak głupiego pytania się po prostu nie spodziewał. W końcu wystarczyło spojrzeć na jego niebieskie włosy, długie paznokcie, szpiczaste uszy lub łuski, obok których z pewnością nie dało się przejść obojętnie. Ale ucieszył się, że ktoś zainteresował się jego osobą. Wypiął pierś dumnie do przodu, uniósł prawy kącik ust, by następnie zrobić krok w stronę chłopaka. Stał mniej więcej metr od niego.
    — Nie, ostatnio byłem na rybach i złapałem karpia, którego pozbawiłem łusek, a potem przykleiłem je sobie do twarzy. No co? Chciałem poczuć się jak czarnokrwisty. — rzucił żałosnym żartem. Nie spodziewał się śmiechu, dlatego dodał po kilku sekundach. — Oczywiście, że jestem czarnokrwistym, matole.
    Uniósł prawą rękę lekko do góry, by opuszkami palców pogładzić się po ustach, jak i również bliźnie, która je zdobiła. Westchnął cicho, skupiając wzrok na nieznajomym.
    — Mam geny bojownika. — odparł spokojnie. — A Ty co? Prowadzisz jakąś ankietę? Nie chcę brać w niej udziału, odwal się. — powiedział, chcąc spławić ciekawskiego typka. Jared lubił jak ludzie się nim interesowali, ale teraz był głodny. Chciał pójść do automatu i coś zjeść. Cokolwiek. Widział jak samotne wafelki czekoladowe patrzyły się na niego zza szybki urządzenia. Wołały go.
    Już idę moje maleństwa.
    Schylił się po torbę, sprawdził ostatnią kieszeń. Uśmiechnął się szeroko, aż powieka mu zadrżała. Znalazł trochę drobnych, które natychmiast schował do kieszeni.
    — Nie ekscytuj się tak, to głupie.
Powrót do góry Go down
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Maj 23, 2016 1:53 pm

Wcale nie przejął się, że zadał głupie pytanie. Jakoś wypadało zacząć konwersację, a często przez idiotyczne pytania, mógł także wybadać na jakim będzie stał gruncie podczas rozmowy czy dalszej znajomości. Chociaż nie da się oszukiwać nikogo i niczego — jemu zależało na przyjrzeniu się jak największej ilości czarnokrwistych. Jaki dokładnie wpływ mają zwierzęce geny? Czy na każdego oddziałują tak samo? Czy dwa kotowate, posiadające geny tego samego gatunku, będą miały takie same objawy tego? To wszystko go nurtowało, nie dawało spokoju! To taki jego mały świr, aby dowiadywać się więcej i więcej. Od małego już słyszał o czarnokrwistych i zastanawiał się, jak to w ogóle możliwe. Później dowiedział się na czym dokładnie działa genetyka, a skoro fundusze mu na to pozwalały — sam zaczął zdobywać próbki, wysyłać je do analiz, a czasami i samemu się im przyglądając.
Na jaką ankietę przydałaby mi się informacja, kim dokładnie jesteś? "Poznajcie odsetek Dawców w szkole"? — odpowiedział spokojnie, po chwili już mając zamiar naprostować swoje zamiary. — Może to i ogromna rzadkość, że człowiek zamiast chcieć was zgnębić, chce was poznać, ale tak własnie jest. Bardzo mnie interesuje to, jak reagujecie na poszczególne geny. Cechy charakteru, wyglądu, fizyczne... Jaki czynnik wpływa, że dwie osoby mają geny kota, ale jedna boi się wody, a druga jest świetnym pływakiem? — powiedział spokojnie, przedstawiając się jako osobę zainteresowaną genetyką. Cóż, po trochu to była prawda; po trochu lżejsza wersja rzeczywistości. Tak czy siak — ubrał to w bardzo ładne słowa.
Spojrzał na automat, a później zauważył, że Jared szuka pieniędzy. Och, był głodny?
Raczej taką przekąską się nie najesz. Jak chcesz to można się przejść na pizzę, na ramen, na co tam sobie zażyczysz. Oczywiście ja zapraszam, więc ja stawiam — powiedział spokojnie, uznając że jeżeli on mu da coś, czego by nie oczekiwał — a skoro był głodny to i całkiem kuszącego — łatwiej dojdzie do współpracy i zechce coś o sobie powiedzieć. Może nawet Edgar nie będzie musiał kombinować, aby zdobyć próbkę łusek? I może dzisiaj zajdzie do sklepu zoologicznego, aby kupić bojownika. Tak, to dobry pomysł. Rybka zawsze się przyda do badań... Nie, żeby chciał się nad nią poznęcać i wypuścić! Nie był takim sadystą. Miał zamiar się nią opiekować, ale też i korzystać z materiału porównawczego. Sprawdzić, jaka jest budowa łusek. To byłoby jego główne zadanie. No i jeszcze obserwacja zachowań... Chociaż przy rybie to niezwykle nudne. Może zainwestuje w kota? Albo psa? Wolałby mieć za zwierzaczka domowego jakiegoś czarnokrwistego, ale jak się nie ma co się lubi to się zaczyna kombinować, aby znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji.
To nie tak szło? No cóż. Trudno.
Będziesz mi mógł powiedzieć trochę o sobie. Wpływają geny bojownika jakoś u ciebie pod względem fizycznym? A może jakoś na psychikę? Może samopoczucie znacznie ci się poprawia, kiedy jesteś w wodzie i możesz popływać? — podał kilka przykładów, aby też jego rozmówca wiedział, jakich informacji się od niego oczekuje. Edgar zdawał sobie sprawę, jaką rzadkością jest jego zachowanie. Wolał też, aby Dawcy nie czuli się skrępowani i wiedzieli, w jakiej sytuacji się znajdują. Nakierować ich nieco, a później niech sami sobie radzą — dokładnie takie było myślenie tego pana.
Zerknął jeszcze na kolegę, czekając aż ten kupi lub nie kupi jedzenia. Powoli zaczął ruszać w stronę wyjścia, gdy tylko upewnił się, że koledze odpowiada taki układ. Kto by się nie skusił na trochę jedzenia i to za darmo? No, też się Edgar nauczył, że w gettach nie zawsze można było sobie pozwolić na wygody, a sześć lat to wcale nie tak wiele. Większość Dawców nie dość, że nietolerowana w społeczeństwie to jeszcze miała problemy finansowe. Zastanawiał się, dlaczego tak się działo.
Chociaż i tak, aby tylko zebrać nieco próbek, chętnie dzielił się pieniędzmi z własnego konta. Nie robiło mu to różnicy.

z/t x2
Chyba, że się kłócisz i nie korzystasz z obiadku. Pisz w jakiejś restauracji, lokalu czy czymś.~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Cze 17, 2016 10:50 pm

W korytarzu było dużo uczniów. Większość z nich to były pierwszaki, ale czasami było widać drugoklasistów, a nawet tych najstarszych, ale tych ostatnich była tylko dwójka przy schodach. Wszyscy rozmawiali, śmiali się i ogolnie przyjemnie spędzali przerwę.
Truso manewrował miedzy grupami uczniów oraz pojedynczymi osobami. Na plecach miał czarny plecak oraz nosi swoje typowe stare i lekko brudne ubranie. Jego ubiór wyróżniał się na tle raczej eleganckich ubrań innych w korytarzu. Ale chłopak nie zwracał na to uwagi, tylko szedł dalej. Nikomu nie patrzył w oczy, tylko czasami się rozglądał.
Miał na twarzy obowiązkowo bandaż, ktory zasłaniał tą nieludzką część twarzy. Łuski na przedramieniu rownież były ukryte pod zwojami tego materiału. Niektórzy uczniowe zerkali na to, ale zaraz wracali do swoich spraw.
Chłopak w końcu doszedł do jakiejś ławki pod oknem na końcu korytarza przy schodach na parter. Chwilę siedział, walcząc z pokusą, aby podrapać się po zabandażowanym ramieniu. Tą ostrożność niektórzy mogliby nazwać paranoją, ale cóż. Raczej nic na ten odruch Tru nie poradzi.
Aby zająć czymś sobie myśli na czas przerwy, wyciągnął z plecaka małą książeczkę, ktora okazała się byc wielką klekjcą krzyżówek. Truso sięgnął również po ołówek i otworzył na bylejakość stronie. Po chwili zabrał się za jedną z trudniejszych łamigłówek. Ze skupienia jednak wydał go nagły śmiech.
Pobliska grupka znajomych rozmawiała w najlepsze.
Ktoś pewnie opowiedział jakiś dowcip.
Truso obserwował ich, aż nagle poczuł to ukucie zazdrości, ktore od czasu do czasu go nawiedzało. Przecież jest człowiekiem...
Nie, poprawka.
Istotą społeczną, ktora potrzebuje towarzystwa.
Nie jesteś człowiekiem, tylko wężem o ciele człowieka, nie potrebujesz stada pomyślał, karcąc siebie. Zazdrość znacznie zmalała, co pozwoliło mu się spowrotem skupić na krzyżówkach, jednak nadal to uczucie tam tkwiło, zbyt słabe i nikłe, aby je narazie poczuł.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Cze 20, 2016 12:39 am

Maaya lekkim, skocznym krokiem przemierzała korytarz, zmierzając w stronę schodów i automatów. Wraz z jej kroko-skokami jej ręce poruszyła się w przód i w tył, niemalże z rytmem, a dwie długie kity włosów bujały się to w prawo, to w lewo, odbijając się zarówno od jej skrzydeł, jak i sąsiadujących uczniów. Nieszczęśnicy! Nawet nie wiedzieli, co ich dotknęło, bo Suzumaru była już przed nimi, schowana w tłumie pierwszoklasistów. I z beztroskim wyrazem na twarzy przepychała się (nie zdając sobie sprawy, że się przepycha) przez tłumy w obranym przez siebie celu - przerwy należało święcić! Nawet jeżeli oznaczało to zepsucie tej przerwy komuś innemu.
I tak też młody Zimorodek stanął przed automatem z przekąskami, wybrał przekąskę - kanapkę z łososiem - i zapłacił, zacierając rączki na dobre jedzonko. Tak niewiele dzieliło ją od wypełnienia brzuszka, że gdy tylko kanapka trafiła w jej łapki, zrobiła półobrót i tanecznym krokiem podeszła do najbliższej ławeczki i usiadła, myślami będąc w innym, kanapkowym świecie.
Oczywiście, że usiadła na bogu winnemu koledze z klasy, którego nie zauważyła. I dopiero po chwili zrozumiała, że ławka nie jest taka miękka i koścista, a wydobywające się spod jej tyłów dźwięki nie należały do starego drewna. Zerwała się jak oparzona i natychmiast odwróciła w stronę nieszczęśnika, który skończył jako jej siedzenie.
- O jejku, przepraszam, najmocniej cię przepraszam! Nic ci nie jest? Nie złamałeś nic? Na pewno wszystko w porządku? Czy może cię coś boli? Mogę ci jakoś pomóc? Ojej, przepraszam, nie chciałam! Zamyśliłam się i tak wyszło! Naprawdę, naprawdę-!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Cze 20, 2016 10:12 pm

Cóż, mało kto by się spodziewał, że może ktoś na nim usiąść. W sumie to bardzo mało prawdopodobne, bo kurcze... Jak? Jak można na kimś usiąść?
JAK.
Jednak się da. Ku nieszczęściu Truso nagle poczuł, jak na nim ktoś sadza swoje cztery litery. Dopiero po chwili zaczął machać rękoma, jednak tak szybko jak ktoś na nim usiadł, tak samo szybko się z niego podniósł. Chłopak zerwał się równie szybko, podskakując i przewracając niechcący swoj plecak. Kurcze.
Pomijając sam szok i zaskoczenie, to jeszcze pośladki Maayi (i gwałtowna reakcja Truso, powiedzmy to sobie szczerze), pogniotły jego w połowie wypełnioną książeczkę z krzyżówkami. A to była jego ulubiona! Teraz długo zajmie przywrócenie jej do poprzedniego stanu...
Niech to!
Truso warknal, starając się jakos wyprostować i spowrotem normalnie powycinać kartki, nawet nie patrząc na dziewczynę, ktora go zasypywała potokiem przeprosin. A przeprosiny nie naprawią jego książki i... Dumy. Bo całą alcję widziały prawie wszystkie osoby w korytarzu. I się śmiali, a ci, co jeszcze nie załapali o co chodzi, to starali się dopytać innych o przyczynę zamieszania. Z lepszym lub gorszym skutkiem.
Na twarzy Tru wykwitł rumieniec. Rozejrzał się po korytarzu, przy okazji chowając krzyżówki do plecaka. Te wszystkie śmiechy ogłuszały go, nie przywykł do jakiegos specjalnego hałasu, rzadko zapuszcza się w głośne mieksca. Głośniejsze dźwięku powodują u niego bóle głowy, a w korytarzy naprawdę nie było przyjemne. Z jego us wyrwał się cichy syk, jednak po chwili umilk. Chłopak wziął plecak w dłonie i spojrzał wymijająco na Maayę.
- Nic się nie... Stało- mruknął i spróbował zarzucić plecak na ramiona, ale przy zamachu z niedopiętej kieszeni wyleciał podręcznik od biologii. Jego lot wywołał kolejne salwy śmiechu i chichotów, a Tru czym orzeszek ruszył po książkę, starając się ukryć zakłopotanie.
Beznadzieja...
Zaraz dorwał podręcznik i spowrotem wcisnął w plecak. Spojrzał zmieszany na Maayę, po czym ruszył w kierunku jednej z sal, chciał uciec od śmiechu tłumu i przy okazji ochłonąć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Cze 27, 2016 10:43 pm

Pytanie o możliwość klapnięcia tyłkiem na drugiej osobie mogło być całkowicie bezzasadne w przypadku Maayi, żyjącej w swoim własnym świecie, czasami całkowicie pozbawionej świadomości własnego otoczenia. Na nieszczęście dla krzyżówki Truso i jego prywatnej godności. Suzumaru nawet nie dziwiła się tak chłodnemu i agresywnemu potraktowaniu jej osoby po tak... żenującym zajściu. Śmiechy dookoła nich na pewno nie poprawiały sytuacji, jednak ona niespecjalnie się nimi przejmowała. Przywykła. Co jednak zdawało się nie dotyczyć biednego ucznia przed nią, który tak w pośpiechu pakował swoje manatki.
- Naprawdę, nie chciałam! Nie przejmuj się nimi! Ja... Ja nie wiem, jak mogę cię przeprosić, a-ale... - Rozpoczęła kolejną serię przeprosin, jednak mruknięcie ze strony Truso kompletnie ja uciszyło. Nie chciała zrobić czegoś aż tak głupiego... Pogrążanie siebie samej w oczach rówieśników i starszych uczniów to jedno, ale czynienie tego drugiej osobie było bardzo nie w porządku. Zwłaszcza w taki sposób. W takich okolicznościach. Poczuła wzbierającą w gardle żałość, ze do tego doszło, a jej zakłopotanie i wstyd pogłębiły się, gdy z plecaka wypadła książka i wokół nich powstała kolejna salwa śmiechu. Ups... Całkowicie straciła apetyt, mając w żołądku tylko palące poczucie winy, a we krwi buzującą adrenalinę. Nie mogła tak tego zostawić. Spojrzała na chłopaka, na swoją kanapkę, po czym przekazała ją najbliżej stojącej osobie z cichym "Smacznego" i ruszyła za ofiarą swojego nierozgarnięcia, trzepocąc piórkami.
- Hej, zaczekaj! - Krzyknęła za nim, zanim schował się w sali, do której też po chwili wpadła dziewczyna. Odetchnęła głębiej i uniosła ręce w obronnym geście. - Ja naprawdę, naprawdę, naprawdę nie chciałam... - Zaczęła, jednak po chwili przerwała, zupełnie nie wiedząc, co w zasadzie powiedzieć po takiej akcji. Przygryzła wargę, po czym spuściła głowę, w dół. Chyba nie istniały słowa, które mogłyby wystarczająco wynagrodzić poniżenie, którego chłopak właśnie doświadczył. A plotki lubiły się szybko roznosić... - Ja po prostu...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Cze 28, 2016 11:05 am

Czyli nie dość, że na nim usiadła, to jeszcze do tego zachciało jej się za nim iść. Czego chce? Przeprosiny nic nie zdziałają, nawet jeśli miał jakąkolwiek, nie naprawią reputacji Truso. Dlatego chwilę ignorował Maayę, nie patrząc jej w oczy.
Szczerze, to był też zakłopotany. Co robić, jak ktoś ciebie przeprasza tak... bardzo? Był w wielu sytuacjach. Musiał przepraszać, inni jego czasami też. Ale kurde... to coś nowego.
...
Co ma zrobić?!
Nadal zmieszany chłopak uniósł ręce.
- Hej-Hej! Spokojnie- powiedział podchodząc krok, nadal mając plecak założony, jednak zaraz sięgnął po niego i zdjął. Położył go obok.
- Nic się nie stało, spokojnie- dodał, patrząc niepewnie na Maayę. Najlepsze jest to, że nie wie co robić. Niełatwo jest Tru w takich niespodziewanych chwilach, kiedy nie zaplanował wszystkiego.
W skrócie, improwizacja nie jest jego mocną stroną.
- Mało kto chce na kimkolwiek usiąść... chyba że o czymś nie wiem- powiedział, nieświadomie łapiąć się na zabandażowane przedramię. Podrapał się delikatnie, aż nagle spojrzał znowu na Maayę. Czemu wcześniej nie dostrzegł piór w jej włosach? Znaczy, możliwe, że to po prostu ozdoby, ale coś mu mówiło, że nie. I do tego jeszcze tam dostrzegł lekkie wybrzuszenie na jej plecach.
Czyli wszystko jasne.
Nadal nie wiedząc co robić, podniósł spowrotem plecak i go zarzucił na ramię, tyle że tym razem dokładnie zapiął kieszeń, więc pechowy podręcznik znowu nie wyleciał na wolność. To byłoby naprawdę kompromitujące.
- W ogóle... ty też jesteś w pierwszej klasie?- nagle się spytał. Chciał się tylko upewnić i się zmywać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Cze 30, 2016 5:21 pm

Reputacja Truso w chwili obecnej była  niezwykle mocno połączona z reputacją Maayi. Choć dziewczyna nie przejmowała się nim aż tak, by trafiało to w jej poczucie własnej wartości. Bardziej martwiła się o niewysokiego chłopaka, któremu była winna naprawdę porządne przeprosiny i... i nie wiedziała co, bo zdawała sobie sprawę, że "przepraszam" niewiele tutaj zdziała. Nawet gdyby poszła teraz na korytarz i próbowała wyjaśnić całą sytuację każdej możliwej osobie... Pewnie niewiele osób chciałoby jej posłuchać, a w najgorszym razie jeszcze bardziej pogrąży chłopaka. Jej już nic nie mogło pomóc.
Zdziwiło ją jednak to, że obandażowany piętnastolatek również uniósł ręce w górę, broniąc się zapewne przed nią. Lub próbując ją jakoś uspokoić, sądząc po słowach. Uśmiechnęła się lekko w jego stronę i opuściła ręce. Zamiast tego splotła je za plecami.
- Troszkę się stało - zaprzeczyła jego słowom. Nikt nie był w stanie jej wmówić, ze nic się nie stało, po tym, jak usiadła na kimś, była z tym kimś obiektem grupowego śmiechu i wytykania palcami, po czym ten ktoś od niej uciekł, zanim zdążyła wyjaśnić wszystko. - Choć faktycznie, gdybyśmy tam zostali dłużej, mogło być jeszcze gorzej - dodała po chwilce, ponownie się uśmiechając.
- To naprawdę nie tak, że chciałam na tobie usiąść. Po prostu... nie zwróciłam uwagi! Często mi się to zdarza... Nigdy jednak na taką skalę, by jeszcze kogoś w to wciągnąć... Naprawię to jakoś, obiecuję! - Podrapała się po głowie, zupełnie nie wiedząc, jak może to naprawić. Poczuła się niezręcznie i dopiero pytanie wyrwało ją z nieprzyjemnego zamyślenia i żałowania własnych czynów.
- Ja? Tak! Pierwsza D, Maaya Suzumaru, a ty? - zapytała z lekkim i przepraszającym uśmiechem na twarzy. Głupio by było nie wiedzieć, kogo właściwie musi oczyścić z tego fatalnego nieporozumienia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Lip 01, 2016 7:05 pm

Ojej.
Tru przejechał dłonią po prawym oku, zmęczony i lekko juz znużony. Baby muszą tyle gadać... Znaczy, osobniki płci żeńskiej. Powiedzmy sobie, nasz Łuskowiec nie należy do tych co mówią bardzo potocznym językiem, jak to mają do siebie niektórzy, których jest trochę na tym świecie.
- Słuchaj. Nawet jak coś się stało to trudno- powiedział, czując że chwilę niestety to jeszcze potrwa. A miał nadzieje, że zdąży zjeść cos przed lekcją. A niemal zawsze jest jeszcze jedna czy dwie osoby przy automacie z przekąskami. Czyli jakos z 2-3 minuty spóźnienia, a na lekcji Truso nie zamierza jeść. Bo jeszcze coś sie stanie.
- Ludzie mają tendencje do zapominania wszystkiego prawie, więc i to tez im się zagubi w pamięci. Albo po prostu znudzi- dodał, udając pewnego tego, co mowi. W sumie to nie był, bo im coś jest śmieszne i kompromitujące, tym trudniej jest się tego pozbyć.
Zmrużył oko, słuchając jak się ta specyficzna osoba przedstawia, starając się to zakodować. Bo nieuprzejme jest zapominanie kogoś imienia. Maaya? Ciekawe imię, jeśli ma być szczery.
- Czyli jesteśmy w tej samej klasie- powiedział poważnie, nadal nie nawiazując kontaktu wzrokowego. No i przyszło pytanie o imię. Chwilę się zawahał.
- Mm... Truso- powiedział niepewnie. Spojrzał na wejście do sali, gdzie inni uczniowie zajęli się spowrotem swoimi sprawami. On też miał swoje...
Niepewnie sięgnął do plecaka, sprawdzając czy ma pewną rzecz. Odetchnął z ulgą, czując to co chciał znaleźć i spowrotem zarzucił plecak.
- Muszę lecieć, pa- rzucił i ruszył w stronę drzwi, po czym zaraz zniknął w tłumie innych.
Z.t~
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Wrz 09, 2016 10:36 pm

Zaczęło się niezręcznie i skończyło dokładnie tak samo. Maaya zaniemówiła, już tracąc kolejne argumenty na to, by nawiązać chociażby pozytywne relacje z Truso, który był małomówny i bardzo niechętny do dalszego kontaktu z Arie. To było... dołujące, dlatego też chyba po raz pierwszy od dawna dziewczyna nie wiedziała, co powinna powiedzieć. Stała i patrzyła, jak niziutki chłopak po prostu ucieka z klasy, najpewniej zajmując się swoimi własnymi sprawami. I na pewno chcąc zapomnieć o tej przykrej sytuacji. A ona... Suzumaru patrzyła na drzwi, które zamknęły się za Truso, nie wiedząc, co teraz zrobić. Dalej iść za nim? Zostać w obcej klasie? Pójść... gdzieś? Uniosła twarz do buzi i potarła policzek, jakby w upewnieniu się, że nie jest to jakiś zły sen. Rzeczywistość jednak trwałą dalej. Westchnęła cichutko i założyła dłonie na ramiona, jakby przytulając samą siebie, i powoli wyszła na korytarz. Całkowicie straciła apetyt na jedzenie.
Zresztą, i tak nie miała już czasu na posiłek. Dzwonek właśnie oznajmiał, że skończyła się przerwa.

z/t
Powrót do góry Go down
Matoke
WILGA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 27
Imię i nazwisko : Mat
Wiek : 18 lat
Wzrost i waga : 185cm i 63km
Age : 21

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Lis 29, 2016 8:56 pm

Mat chcąc nie chcąc wrócił do szkoły, wcześniej będąc na podwórku znajdującym się na jej terenie. Szedł odnieść aparat analogowy pożyczony z klubu do którego przynależał. Nie mógł sobie pozwolić na nie skorzystaniu z sytuacji, gdzie tylko jego klasa w tym dniu kończyła nieco później od innych, więc bez strachu, że na kogoś wpadnie mógł sobie swobodne chodzić po terenie szkoły. Był nieco podekscytowany, ponieważ nie wiedział jeszcze jak wyszły mu zdjęcia które właśnie zrobił. Chciał je jak najszybciej wywołać. Uwielbia spędzać czas w klubie. Przeważnie jest tam sam, rzadko kiedy ktoś tam przychodzi. To jest ten klub gdzie członkowie w dużej mierze swój czas spędzają na świeżym powietrzu.
Jego długi ogon prawie ciągnął się po ziemi, brakowało dosłownie kilku centymetrów by ją dotykał. Chłopak jakby mógł to by go odciął. Jednak gdyby go stracił miał by duży problem z utrzymaniem równowagi. Zadziałało by to ostro na jego mózg który przestał by go odczuwać, jego błędniki zaczęły by świrować a on sam nie mógłby normalnie chodzić, co za tym też idzie - funkcjonować. To jest jedyna rzecz która go powstrzymuję od odcięcia "tego czegoś".
Usłyszał, że ktoś z końca sali idzie prosto w jego kierunku. Poprawił kaptur i liczył, że zostanie zignorowany tak jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ava
ZIĘBA / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 32
Imię i nazwisko : Aya "Ava" Maki
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 165/w normie

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 10, 2016 12:16 am

Dość szybko przemierzała szkolny korytarz, ciągle o pół kroku przed przewodniczącą. Co jakiś czas przerzucały się komentarzami typowymi dla zwykłej, przyjacielskiej rozmowy, z której nie za wiele wynikało. Nagle króliczka przystanęła, wlepiając wzrok w widok za oknem. Ot, zwykłe podwórko szkolne, do którego zdążyła się już przyzwyczaić. Teraz jednak ten krajobraz zaczynał odrobinę się zmieniać.
- Popatrz, pierwszy śnieg. - powiedziała nie odrywając wzroku od śnieżynek, chociaż Yuki z pewnością zdążyła już sama to zauważyć. Ava odruchowo potarła dłonie by je nieco rozgrzać, nawet jeśli w budynku nie znać jeszcze było chłodu. Nie szczególnie spodobała jej się ta zmiana pogody, ale nie lubiła też rezygnować z planów w ich trakcie. Westchnęła troszkę zmarkotniała. - Hej, chyba nam to nie przeszkadza, prawda? - zagadnęła koleżankę, sama lekko niepewnie kołysząc się na stopach. Miała nadzieję, że i przewodnicząca nie zamierza porzucać wspólnej przygody.
Idąc korytarzem dalej, kątem oka wyłowiła postać zmierzającą w przeciwnym kierunku. Właściwie ciężko było jej nie zauważyć, gdyż szkoła po zajęciach świeciła raczej pustkami. Twarz dziewczyny pojaśniała nieco, gdy w uczniu rozpoznała dawnego znajomego.
- Matoke, hej! Dawno cię nie widziałam, jak leci? - uśmiechnęła się i przechyliła lekko głowę, przyglądając się co takiego tamten trzyma w dłoniach. - To aparat? Chyba całkiem stary, co? - ciągnęła dalej. To, że dzielili kilka wspomnień z dzieciństwa wcale nie musiało stawiać ich w przyjacielskiej relacji, ale Ava poczuła jakieś dziwne ukłucie, że powinna po prostu zagadnąć chłopaka. Czyżby intuicja podpowiadająca jej, że oto może znalazły kolejnego uczestnika wyprawy?
Poruszyła nerwowo długimi uszami i jakby nagle przypominając sobie o obecności koleżanki, z zakłopotaniem splotła dłonie, spoglądając raz na kotowatego, raz na dziewczynę.
- Więc tak… to Yuki, najlepsza przewodnicząca klubu zjawisk paranormalnych w tej szkole. Poznaj Matoke, eem… - na twarz wypełzł jej lekki rumieniec, kiedy uświadomiła sobie, że po prawdzie nie za wiele wie o chłopaku i nie wie nawet jak go przedstawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 52
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 10, 2016 2:13 pm

Szła nieco szybkim, ale spokojnym tempem. Dlatego też zostawała nieznacznie za Avą. Osobiście była pod wrażeniem, skąd dziewczyna ma tyle energii. A myślała zawsze, że sama jest nadzwyczajnie energiczna. Kiedy króliczek się zatrzymał, Yuki przystanęła tuż obok niej i również zerknęła przez okno.
- Naprawdę? Ojej. Będziemy miały śnieżne święta! - Powiedziała radośnie. Dopiero po chwili dotarło do niej, że Ava może właściwie być innej wiary niż ona, bądź nawet w nic nie wierzyć. Zatkało ją więc trochę, ale nic nie wydukała. No bo, jeśli Avusia nie zwróci jej uwagi, to przecież nie było po co się tłumaczyć.
- Heh, śnieg. - Powiedziała jeszcze melancholijnym głosem. Trochę zabawne, dzieliła swoje imię, z słowem śnieg. Miała nawet w podstawówce ksywkę Śniegowa Królowa. Po części przez imię, a po części dlatego, że pałała ogromną miłością do właśnie śniegu. - Nie skąd, jako łowcy zjawisk nadprzyrodzonych musimy być przygotowani na każde warunki. - Pocieszyła Ave poklepując ją parę razy po plecach i ruszyła dalej. Kiedy pojawił się jakiś człek na horyzoncie, Yuki najpierw tą postać nieco zignorowała. Po chwili jednak zauważyła, że to bodajże jakiś dobry znajomy Maki-san. Zatrzymała się więc pryz starszym chłopaku i zerkała to na niego to na Avę. Kiedy doszło do przedstawienia się, zamachała jedynie wesoło ręką do niego jak została mu przedstawiona. Kiedy jednak dostrzegła dalszą reakcję Avy, wzięła ją za dłoń i odciągnęła troszkę do tyłu.
- Poczekaj chwileczkę, sprawy dziewczyn. - Powiedziała do chłopaka po czym zapytała na ucho Ave szeptem.
- Właściwie to my jesteśmy przyjaciółkami? Bo nie mam pojęcia czy mogę się legalnie z Ciebie nabijać, że to twój chłopak. Chyba, że to twój chłopak. Wtedy to gratki. - Uśmiechnęła się i wyczekiwała na odpowiedź dziewczyny.

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Matoke
WILGA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 27
Imię i nazwisko : Mat
Wiek : 18 lat
Wzrost i waga : 185cm i 63km
Age : 21

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Gru 12, 2016 12:21 am

Troszkę go zamurowało. Patrzył przez chwilę z lżejsza przerażony na dziewczyny, jednak po chwili wziął głęboki oddech by troszkę się uspokoić. No tak Ava... skądś ją tam pamiętał, czasami przychodziła ze swoją mamą pielęgniarką do jego sierocińca. Był niezłym łobuzem więc potrzebował stałej opieki medycznej, chociaż niektórzy bywali w gorszych sytuacjach chorobowych niż on. Mat raczej... raczej miał tylko rany. Królicza przez swój charakter, często starała się nawiązać z kotowatym kontakt. Zależało jednak jaki miał humor w danej chwili. Czasami potrzebował kogoś do towarzystwa, czasami wręcz przeciwnie - ignorował.
- Ah. Cześć Av. - teraz jednak nie był to jego najlepszy dzień. Średnio miał ochotę na spędzanie z kimkolwiek czasu. Postanowił się wycofać.
- Widzisz... muszę iść odnieść ten aparat zanim zamkną mi klub. Nie chcę mieć potem niepotrzebnych problemów - jeszcze raz wziął głębszy wdech i ominął  dziewczyny gdy te odsunęły się na swoje pogaduszki.
- Miło było Cię poznać - rzucił szybko przez ramię do nowo poznanej dziewczyny, niejakiej przewodniczącej klubu zjawisk paranormalnych.
Przy pierwszym lepszym zakręcie, ruszył biegiem w stronę swojego klubu. Chcąc troszkę odpocząć i sobie pomyśleć nad swoim życiem, wychodząc przez okno klubowe ruszył w stronę ruin by tam spędzić trochę samotnie czas jak zwykle to robił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Gru 15, 2016 6:06 pm

I n g e r e n c j a
L o s u

W mieście panuje mała epidemia grypy żołądkowej.
Ava zostaje zarażona, a im dłużej jest w otoczeniu innych, tym większa szansa na to, że inne osoby również się od niego zarażą.

Zastrzeżenia:
- po 3 postach zaczniesz odczuwać efekty uboczne w postaci złego samopoczucia, gorączki
- po kolejnych 3 postach Ava zacznie zarażać innych
- masz obowiązek rozegrania 3/4 fabuły, w których rozwija się choroba, leczysz ją i później tylko wspominasz. Do póki jej nie wyleczysz + fabuła po wyleczeniu, jest prawdopodobieństwo, że zarazisz innych w Twoim otoczeniu. Będę stalkować
- jeśli w sumie po 6 postach Ava dalej będzie z Wami pisać, również łapiecie tą chorobę, a efekt odczuwania jej rozpocznie się, kiedy zakończycie tą fabułę. Zastrzeżenia są takie same jak w przypadku Avy


Miłej zabawy.
Powrót do góry Go down
Ava
ZIĘBA / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 32
Imię i nazwisko : Aya "Ava" Maki
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 165/w normie

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Sty 29, 2017 12:43 am

- H-hej, to nie tak! To tylko kolega z dzieciństwa! - żachnęła się Ava, odpowiadając koleżance odrobinę zbyt głośnym szeptem. Lekki rumieniec zawstydzenia zniknął z jej twarzy jednak niemal równie szybko, jak się na niej pojawił. Nie mogła się zresztą gniewać na Yuki, na pewno nie za takie niewinne przytyki. - Uważaj, żebym was razem nie zeswatała, przewodnicząco. W końcu od czego ma się przyjaciółki? - puściła do niej oczko i, już całkiem spokojna, odwróciła się do chłopaka.
- Jasne Mat, uważaj na siebie. A za nas trzymaj kciuki, idziemy polować na du-chy. - przeciągnęła ostatnie słowo i spojrzała zupełnie poważnie na chłopaka. Lepiej nie żartować za bardzo z takich spraw, prawda? Nigdy nie wiadomo kto może podsłuchiwać.
Pomachała mu jeszcze na pożegnanie i skierowała kroki w stronę swojego pierwotnego celu, sprawdzając przez ramię, czy przewodnicząca nigdzie po drodze się nie zgubiła.
- Jak tam, nadal nie chcesz uciekać? A może wolałabyś poznać się lepiej z Matoke? Bo wiesz, jeśli bardzo chcesz, to ja mogę załatwić wam randkę… - parsknęła śmiechem, mając nadzieję że odegrała się tym samym chociaż po części za wcześniejsze, niecne podejrzenia Yuki. Ona i ten kotowaty? Duuh, nigdy by na to nie wpadła!

[z/t] Yuki + Ava
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Korytarz.
» korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxx :: ➜ Główny budynek :: Pierwsze piętro-
Skocz do: