IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój pielęgniarki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 225
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Pokój pielęgniarki    Wto Kwi 26, 2016 8:29 pm



Pielegniarka


Wszyscy kochają pielęgniarkę. A nawet jeśli nie - to i tak nie mówią tego otwarcie. Jeżeli trafi się "ludzka" osoba sprawująca władzę w tym pokoju, to każdy uczeń znajdzie tutaj chwilę wytchnienia, nawet, jeśli tak naprawdę nie cierpi na żadną poważną dolegliwość i przypadłość. Pokój jest raczej średnich rozmiarów, utrzymany w jasnych i pastelowych kolorach. W pomieszczeniu znajduje się sześć pojedynczych łóżek oddzielonych od siebie kotarami, co daje uczniom poczucie prywatności i intensywności. Ponadto znajduje się tutaj stanowisko pielęgniarki oraz szafka z podstawowymi lekami zamykana na klucz. Chyba nie trzeba mówić, kto go ma, prawda? Oprócz tego jest tutaj duże okno, choć nie radzimy wyskakiwać przez nie, bo można dość mocno się poobijać, oraz parę zielonych kwiatów, które mają za zadanie dać uczniom poczucie bezpieczeństwa.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiori Tsubaki

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Shiori Tsubaki
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 166 cm || 78 kg

PisanieTemat: Re: Pokój pielęgniarki    Sob Mar 18, 2017 2:00 am

Nienawidziła wychowania fizycznego. Kiedy tylko mogła – unikała jak ognia. Zawsze znajdowała jakieś wymówki, byleby tylko nie być zmuszaną do paradowania w stroju do ćwiczeń. Tak, jak dzisiaj. Kłamstwo, że boli ją brzuch z powodu miesiączki, której oczywiście nie miała, zadziałało od razu, dzięki czemu siedziała już na jednym z wygodnych łóżek, gdzie mogła „odpocząć”. Jasne, zdawała sobie sprawę, że prędzej czy później będzie musiała stawić czoło nauczycielowi i swoim licznym nieobecnościom, w końcu nie chciała uwalić roku, ale póki mogła – chciała korzystać.
Powoli podciągnęła swoje nogi i usadowiła się wygodniej na łóżku, wpatrując w biały sufit. Szkoda tylko, że nie mogła przyjść tutaj w swoim mundurku, tylko w tym przeklętym stroju. Machinalnie złapała za koszulkę i naciągnęła ją bardziej, wzdychając ciężej. Nienawidziła swojego ciała.
Powoli zamknęła oczy chcąc chociaż na trochę uciec od tego.
Nie wiedziała czy ostatecznie usnęła, odpłynęła czy się wyłączyła. Ale ocknęła ją cicha rozmowa pomiędzy pielęgniarką a jakimś, zapewne, uczniem. Milczała, siedząc cichutko jak myszka pod miotłą, próbując w głowie układać sobie obraz, jaki aktualnie toczył się za kotarą. Lubiła to. Lubiła ponieść się wyobraźni, tworząc niestworzone historie wyłącznie na podstawie tego, co słyszała.
Miły głos, określiła krótko głos należący do chłopaka, chociaż ten brzmiał chyba nieco naburmuszenie. Zapewne jest wysoki, przystojny i popularny. Jak książę. Książę, który wrócił z dalekiej podróży, zmierzył się ze smokiem i właśnie dotarł do wieży, gdzie czekała na niego uwięziona księżniczka. Nim jednak będą żyli długo i szczęśliwie, musi najpierw zmierzyć się z podstępną czarownicą, która…
- Herauichi-kun. To już ósmy raz w tygodniu a mamy dopiero wtorek! Ile razy będziesz mnie odwiedzał, bo znów wdałeś się w bójkę? Geez. – mruknęła pielęgniarka naklejając plaster na jego policzek. – Tak, tak, wiem, że sam tu nie przyszedłeś. Całe szczęście, że istnieją jeszcze takie osoby jak Katsuri-kun, którzy siłą zaciągają cię do mnie. Gdyby nie to, to nie wiadomo co by się jeszcze mogło stać. A teraz położysz się na łóżku i odpoczniesz. Bez wymówek. – powiedziała kobieta, chowając resztę rzeczy do apteczki.
Łóżko skrzypnęło, kiedy Shiori podniosła się do pozycji siedzącej i wsunęła palec za kotarę. … ale książe niestety nie był w stanie pokonać złej czarownicy. Nie tym razem. Musi obmyślić inny plan. A to wszystko dlatego, że został zdradzony przez swojego przyjaciela….
Przesunęła nieco kotarę, by ujrzeć wysokiego, przystojnego, popularnego księ--
Szczęka jej opadła.
TO ON. TO ŻADEN KSIĄŻĘ. TO ON. TO TEN PRZERAŻAJĄCY CHŁOPAK, KTÓRY CHCE JĄ ZABIĆ I BIEGAŁ ZA NIĄ PO SZKOLE. ZAPEWNE W KIESZENI TRZYMA NÓŻ.
- Hm? Shiori-san? Pobladłaś. Gorzej się poczułaś? – kobieta odwróciła głowę i spojrzała na dziewczynę, która gwałtownie zasłoniła kotarę.
- N-nie, nie. L-lepiej. Ale teraz się z-zdrzemnę. – wymamrotała wślizgując się pod kołdrę, którą zarzuciła na głowę.
Tu jestem bezpieczna. Zresztą, sensei jest. Nic mi ni-
-No dobrze. Herauichi-kun ty się połóż, a ja wychodzę.
… n-nic… mi… nie…zrobi, bo jest sensei….
- Zaniedługo wrócę. – rozległ się odgłos obcasów, a potem trzask drzwi.
JESTEM MARTWA. NIE, NIE, NIE. NIE WIDZIAŁ MNIE. TAAAK, NIE WIDZIAŁ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herauchi
KRUK

avatar
Liczba postów : 115
Imię i nazwisko : Atasuke Herauchi.
Wiek : 18 lat. Drugi rok kibluje w Blackbird.
Wzrost i waga : Sto sześćdziesiąt siedem centymetrów autodestrukcji - i wciąż rośnie. Waga w okolicy sześćdziesięciu kilogramów.

PisanieTemat: Re: Pokój pielęgniarki    Sro Mar 29, 2017 1:30 am

— Herauchi-kun.
Chłopak siedział na niskim stołku z nogami rozcapierzonymi jak pajęcze odnóża i tylko przegryzał wnętrze dolnej wargi, nawet nie kryjąc się ze swoim nerwowym odruchem, jakby demonstracja miała za zadanie uświadomić tę tępą kobietę, że słuchanie jej wywodu nie mieściło się w rankingu upragnionych rzeczy do odhaczenia przed śmiercią. Pielęgniarka skrupulatnie próbowała pokazać mu, jak beznadziejnie się zachowuje, a on, na złość jej i całemu światu, robił to jeszcze częściej.
— Ile razy będziesz mnie odwiedzał, bo znów wdałeś się w bójkę? — ciągnęła kobieta, na co Atasuke wzniósł oczy ku górze, jakby tylko w bogach pokładał teraz nadzieję, choć najwidoczniej nawet oni nie mieli tyle mocy, by zamknąć pociągnięte czerwoną szminką usta szkolnej higienistki.
Wiadomo, pani Seragawa nie była taka zła. Prywatnie pewnie często żartowała, odznaczała się wybitnym intelektem i energicznością, ale w swoich czterech ścianach bywała upierdliwa i chłopak machinalnie przyłapał się na myśli, że zaczynała go wkurwiać.
— … e istnieją takie osoby, jak Katsuri-kun...
Nabrał wdechu, próbując tym jednym ruchem uspokoić cały organizm, bo wszystkie komóreczki zatrzęsły się w przedsmaku wybuchu, który uspokoił tylko sobie znanymi siłami. Że niby Katsuri jest taki wspaniały? Zaśmiałby się sucho, już nawet rozchylił do tego usta, ale kobieta niespodziewanie dotknęła rozdartego do krwi kolana nasączoną spirytusem watą i zamiast chichotu po sali rozległ się syk. Szatyn mruknął coś niewyraźnie, chcąc odchylić nogę bardziej na bok, ale palce pielęgniarki już zaciskały się na jego udzie, przytrzymując je w miejscu.
— To tylko draśnięcie – uściślił poddenerwowany.
Nawet z jego ust brzmiało to idiotycznie, bo jeśli to nazywał draśnięciem, Seragawa nie chciała wiedzieć, jak określał złamanie otwarte, ale powstrzymała się od docinków, zbyt zajęta odkażaniem rany, na którą ostatecznie opadł biały, siatkowy materiał bandaża. Herauchi mimowolnie wyprostował nogę w kolanie, kładąc dłonie po bokach za niskiego krzesła i wbił wzrok na pielęgniarkę, ale kiedy ta wyczuła jego nachalne spojrzenie i uniosła oczy, automatycznie odwrócił głowę na bok, zaciskając mocniej zęby i marszcząc brwi.
Całość trwała może pięć minut, ale wydawała mu się wiecznym cierpieniem. Pod ostrzałem ciągłych pouczeń wreszcie opadł ciężko na materac łóżka i rzucił jakieś: „dobra, dobra”, zdejmując buty samymi stopami.
Po co ona tyle pierdoliła?
Drgnął.
— Ha? — warknął nagle, ze wzrokiem wcelowanym w poruszoną zasłonę.
Odruchowo wyciągnął dłoń do materiału, ale palce zatrzymały się milimetr od niego, gdy pielęgniarka zabrała głos. W pierwszej chwili sądził, że znów się czegoś uczepi, ale prędko dostrzegł, że nie patrzyła na niego.
„Pobladłaś”.
Jakaś laska leżała obok, zapewne półprzytomna, i ta kompletna kretynka postanowiła wyjść, zostawiając ją sam na sam z głodną bestią?
Herauchi zassał usta, a potem wydał z siebie rozdrażnione cmoknięcie. Trzask drzwi zagłuszył nagłe skrzypnięcie łóżka, gdy niespodziewanie walnął się na materac. Z głową na skrzyżowanych ramionach wpatrywał się w goły sufit. Jeszcze dwa czy trzy kroki były słyszalne – potem korytarz po prostu pochłonął doktor Seragawę, pogrążając pomieszczenie w upiornej ciszy.
— Tylko nie próbuj mdleć, młoda – warknął głośniej, szczególnie dbając o to, by go usłyszała.
Przymknął oczy, zaciskając przy tym mocno powieki.
To było jasne, że nie zaatakuje, choć zakładał, że Seragawa i tak powinna objąć pewne środki... zapobiegawcze. W końcu znała jedynie sławę, jaką się odznaczał, a ciężko tu mówić o dobrych stronach tej renomy. Czy będąc na jej miejscu, z pedagogicznego punktu widzenia, pozwoliłby, aby szkolny chuligan został z osłabioną, słodką, małą uczennicą w jednym pomieszczeniu bez jakiegokolwiek nadzoru?
Brew szatyna drgnęła, kiedy uzmysłowił sobie, że był zbyt wolny, aby dostrzec niewielki skrawek twarzy nieznajomej, gdy ta postanowiła wyjrzeć zza kotary, a teraz sam ją sobie rozrysował. I to tylko na bazie głosu.
Dawno nie czuł takiego ścisku w żołądku, a dłonie nadal drżały, ale zaciskał mocno splecione palce, próbując pohamować wątpliwości. Wziął raz jeszcze głębszy wdech, uspokajając chaotyczne myśli. Dopiero po tym przerwał zastałą ciszę, tym razem nie podnosząc tonu.
— Już lepiej skoczyć z dachu, niż oddać się w ręce tej starej zrzędzie. Plotki o niej muszą być prawdziwe.
Ostatnie zdanie rzucił ciszej; bardziej do siebie, niż do tej jąkającej się dziewczyny.
Skąd on, u licha, kojarzył ten głos?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiori Tsubaki

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Shiori Tsubaki
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 166 cm || 78 kg

PisanieTemat: Re: Pokój pielęgniarki    Sob Kwi 01, 2017 10:04 pm

Zagryzła dolną wargę, kiedy usłyszała jak chłopak kładzie się na łóżku obok, ale w chwili, kiedy warknął, gwałtownie szarpnęła za koc, zakrywając się nim od stóp po sam czubek głowy, tak, jak to robiły dzieciaki w nocy tworząc tym samym barierę między nimi a światem potworów z szafy i spod łóżka. W sumie wyobrażała sobie tego chłopaka jak takiego potwora ze szkoły, z wężowym językiem, rogami, ogonem i ziejącym ogniem. Plotki na jego temat musiały być prawdziwe. Co prawda kiedy przyszła do tej szkoły, niezbyt interesowała się innymi uczniami, ale od tamtego zdarzenia, kiedy zaczął ją gonić po gmachu (Z pewnością w celu zamordowania albo wyrzucenia przez okno jak tego innego pierwszoroczniaka, tak przynajmniej słyszała) udało jej się, chcąc czy nie, poznać parę naprawdę „interesujących” oraz przerażających na jego temat.
Mówiono, że jak był dzieckiem, to podpalił przedszkole, do którego chodził. Ojciec był słynnym na Japonię kanibalem, który kiedyś zjadł kolegę, a sam chłopak wywodził się w prostej linii od Kuby Rozpruwacza. To co, że ten drugi był rodowitym anglikiem. Tak mówiono w szkole. Ponadto ponoć miał swój własny gang, z którym „woził” się po najgorszych dzielnicach w mieście, w poprzedniej szkole zjadł na surowo psa dyrektora i notorycznie obcinał dziewczynom włosy i wyrywał im zęby, ponoć jako trofea.
Na samą myśl Shiori poczuła jak wzdłuż jej kręgosłupa przebiega nieprzyjemny dreszcz. Dlaczego ze wszystkich osób, to waśnie z NIM musiała znaleźć się w jednym pomieszczeniu?
Niech pielęgniarka wróci. Błagam…
W końcu odkryła twarz, gdyż właściwie zaczynało jej już powoli brakować powietrza, chociaż wciąż zachowywała szczególną ostrożność. Chyba po raz pierwszy żałowała, że opuściła zajęcia z wychowania fizycznego.
- P-plotki?! – jęknęła przerażona, przez moment zastanawiając się, czy przypadkiem chłopak nie czyta w myślach. A jeśli czyta, to oznacza, że… - … jesteś magikiem? – zdziwienie wkradło się w jej głos, a dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że mówił o zupełnie czymś innym. Plasnęła się w swoje czoło, szepcząc pod nosem „głupia”, karcąc samą siebie. Musiała jakoś wybrnąć z tej żenującej sytuacji.
- Czy ja wiem… jest całkiem miła. A na pewno milsza, niż Loire-senpai, nie uważasz? – usta uformowały się w delikatny uśmiech, którego co prawda nie można było dostrzec, ale z pewnością dosłyszeć.
- Jest przerażający… Ponoć potrafi zmiażdżyć czaszkę jedną dłonią. – dodała żywiej. W sumie… w sumie kiedy nie była zmuszona stać twarzą w twarz z chłopakiem, to całkiem dobrze jej się rozmawiało. Nawet jeśli to był ten demoniczny chłopak. Właściwie mogłaby tylko w ten sposób komunikować się z przedstawicielami płci przeciwnej. Nie czuła ani skrępowania, ani zdenerwowania. W ten sposób nikt jej nie oceniał po tym, jak wyglądała.
- Ale to w sumie tylko plotki, hehe. Ale ponoć w każdej plotce jest ziarno prawdy! Tak samo, jak w przypadku legend. – dodała przekręcając się na bok.
Ciekawe, czy plotki o nim to też tylko bujda, czy jednak….
- Ciekawe, czy to prawda, że zjadłeś surowego psa dyrektora z poprzedniej szkoły, Herauichi-kun. – wypaliła nagle, a jej mózg dopiero dwie sekundy później zarejestrował, że wypowiedziała to nagle. Zakryła sobie usta gwałtownie i ze ściśniętym sercem wsłuchiwała się w bicie swojego własnego serca. - O-o-oczywiście, że to p-plotka… hahaha…haha….ha…
Nie żyjesz, Tsubaki. Teraz i ciebie zje. A jest co jeść…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herauchi
KRUK

avatar
Liczba postów : 115
Imię i nazwisko : Atasuke Herauchi.
Wiek : 18 lat. Drugi rok kibluje w Blackbird.
Wzrost i waga : Sto sześćdziesiąt siedem centymetrów autodestrukcji - i wciąż rośnie. Waga w okolicy sześćdziesięciu kilogramów.

PisanieTemat: Re: Pokój pielęgniarki    Nie Cze 18, 2017 7:15 pm

„P-plotki!?”
Głucha była czy jak?
Atasuke cmoknął pod nosem, ale nic nie powiedział. Rzadko trzymał język za zębami, bo szczucie wrogów durnymi tekstami było głównym motywem w jego codziennym repertuarze, jednak tym razem, z „jakichś” względów, po prostu przemilczał wszystko, co cisnęło mu się na usta. Zamiast sarkastycznie odpowiedzieć – wpatrywał się tylko w nagi, zadbany sufit i słuchał jej pojękiwań.
Nieczęsto spotykał się z osobami, którym drżał głos. Prawdę mówiąc, nieczęsto rozmawiał z kimkolwiek, kto nie miał na imię Erza i nie był kompletnym narcyzem kochającym ciągnąć monolog aż do zakichanej śmierci, co Herauchiemu było zaskakująco na rękę. Gdy Katsuri piąty raz wspominał o tym, jak udało mu się zakupić batona o nowym smaku, Atasuke mógł się po prostu wyciszyć.
Mieć spokój.
Nikt nie ciągnął go za język, nie zmuszał do odkrywania prawdziwego „ja”, nie prowokował.
Jak teraz.
Przynajmniej do czasu.
Usta chłopaka wykrzywiły się nagle, jakby jakiś kwaśny smak wypełnił mu całą buzię. W pierwszej sekundzie był pewien, że się przesłyszał. Przecież ta mała, słodka, drżąca dziewczynka nie mogła okazać się taka głupia, nie?
„O-o-oczywiście, że to p-plotka...”
Brwi ściągnęły się ku sobie, marszcząc czoło w wyrazie rozdrażnienia.
Do diabła, dziewczyno – sarknął rozeźlony.
Choć nie mogła go zobaczyć przez kotary oddzielające ich swym ciężkim materiałem, usłyszenie charakterystycznego skrzypnięcia sprężyn nie było już takim wyzwaniem. Herauchi wstał, a przynajmniej podniósł się do siadu; nawet jeśli faktycznie między nimi pojawiła się ta „bariera”, tak jak on wcześniej usłyszał jej uśmiech, tak ona teraz mogła poczuć jego wzrok.
Zaskakujące, jak zmysły świrują za sprawą paru konkretnych dźwięków.
To kompletna kpina – zaznaczył, nie siląc się teraz na jadowity ton. Nie musiał się silić. W jego głosie dało się wyczuć rozbawienie wymieszane z niebezpieczną dawką ironii. Jak ktoś, kto udaje miłego, szczerząc się złośliwie tuż przed oczami.
Zaraz potem po drugiej stronie zasłony rozległo się ciche, praktycznie niemożliwe do wychwycenia plaśnięcie. W niedługim odstępie czasu drugie. Obie bose stopy chłopaka przylegały już do kafelków podłogi.
Przez okno wciskały się promienie gorejącego słońca; to właśnie intensywność tego światła sprawiła, że sylwetka stojącego tuż przy kotarze chłopaka idealnie się na niej wyrysowała. Nie przebijały się kolory, tylko cień. Jednak to wystarczyło, aby Shiori była w stanie dostrzec przez tkaninę, jak ręka jej towarzysza unosi się, a potem palce powoli wsuwają za linię tej półpłynnej bariery. Materiał zaczął się marszczyć, gdy Atasuke niespiesznie odsuwał go na bok.
Nie było żadnego psa. – Nabrał pewnej miękkości, gdy to mówił. Prawie tak, jakby żartował. Kotara odsłaniała już jego bark i skrawek kołnierza w mundurku. Zatrzymał się. W tle słychać było stłumione przez grube szyby odgłosy z boiska. Krzyczano na bramkarza. Wszystko otoczone bzyczeniem cykad. — Był kot. – A potem szarpnął ręką, chcąc spojrzeć jej w twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiori Tsubaki

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Shiori Tsubaki
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 166 cm || 78 kg

PisanieTemat: Re: Pokój pielęgniarki    Nie Cze 18, 2017 9:52 pm

Zabawne, że nawet rozeźlenie w głosie w jego wykonaniu brzmiało zaskakująco przyjemnie. Uchyliła usta, żeby coś powiedzieć, ale ostatecznie zamknęła je, jakby jakaś niewidzialna dłoń skutecznie ją zagłuszyła. Momentalnie poczuła się głupio, a okrągłe policzki pokryły się soczystymi rumieńcami, które na całe szczęście nie były osiągalne wzrokiem jej rozmówcy. Potykała się na prostej drodze. Nie potrafiła rozmawiać z chłopcami. O ile jeszcze parę chwil wcześniej miała wrażenie, że kiedy nie stoi oko w oko z rozmówcą, to potrafi sobie jakoś poradzić, tak teraz Herauchi uświadomił ją, zapewne nieświadomie, że nawet w takiej sytuacji jest totalną niedorajdą.
Westchnęła cicho, wpatrując się w swoje dłonie, kurczowo chwytające materiał koca. Może właśnie dlatego, że uciekła chwilowo myślami gdzieś daleko, nie zauważyła, iż chłopak postanowił ruszyć w jej stronę. Dopiero w momencie, kiedy cień jego sylwetki zarysował się na kotarze, orzechowe spojrzenie dziewczyny nieznacznie rozszerzyło się, a serce niebezpiecznie przyspieszyło.
Nie, proszę, nie. Nie, nie, nie
Nie chciała, żeby chłopak odsłonił tę marną, ostatnią barierę między nimi. Żeby ją zburzył. To było irracjonalne na tyle, że nawet do końca nie potrafiła tego wyjaśnić. Podświadomość podszeptywała jej, że nie powinna na to pozwolić. A może to nie była podświadomość? A głosy należały do przeszłości…?
Nawet nie myślała, tylko zerwała się z miejsca w chwili, kiedy palce skryte pod bandażami wsunęły się za materiał i w ostatniej chwili zacisnęła swoje ciepłe dłonie na pięści chłopaka, jednocześnie przytrzymując nieporadnie kotarę.
- Nie, poczekaj! – powiedziała może nieco za głośno. – Przepraszam, jeżeli w jakiś sposób cię uraziłam. Nie było to moim zamiarem. Dlatego… dlatego, proszę cię, Herauchi-kun…. Jeśli to zrobisz… to nie będziesz już chciał ze mną rozmawiać, dokończyła w myślach. Zawsze tak było, prawda?
Tsubaki-chan, co się dziwisz? Chłopcy nie lubią brzydkich dziewczyn. Nie chcą z nimi rozmawiać. Nie chcą przebywać w ich towarzystwie. Im szybciej się z tym pogodzisz, tym lepiej dla ciebie. Mniej będziesz cierpieć”.
Jak zwykle głos jej matki pojawiał się w najmniej odpowiednim momencie. Ale taka prawda. Tak było od zawsze. A Shiori, mimo wszystko, nie chciała kończyć rozmowy z chłopakiem. Nawet, jeśli jej to nie szło. Nawet, jeśli to był jej pierwszy i zarazem ostatni raz.
- Herauchi-kun? – wzrok przesunął się na jego dłoń, gdzie wyczuła szorstki materiał bandaża. - Jesteś ranny? – jej uścisk momentalnie zelżał, a ona poczuła się głupio, że mogło jeszcze bardziej go skrzywdzić.
- Przepraszam! – jęknęła I przesunęła delikatnie kciukiem po zewnętrznej stronie jego ręki, głaszcząc, jakby w ten sposób mogłaby go przeprosić i załagodzić wcześniejszy błąd.
- Mogę ci to jakoś wynagrodzić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herauchi
KRUK

avatar
Liczba postów : 115
Imię i nazwisko : Atasuke Herauchi.
Wiek : 18 lat. Drugi rok kibluje w Blackbird.
Wzrost i waga : Sto sześćdziesiąt siedem centymetrów autodestrukcji - i wciąż rośnie. Waga w okolicy sześćdziesięciu kilogramów.

PisanieTemat: Re: Pokój pielęgniarki    Pon Cze 19, 2017 12:44 am

Był pewien, że dostanie to, czego chciał. Od jakiegoś czasu, od momentu, w którym odrzucił prawdziwe ja i dostosował się do świata zewnętrznego, stało się to normą. Nie potrzebował planów ani przygotowań. Starczyło, że działał z rozmachem. Łapał za coś, jak teraz za kotarę, i szarpnięciem pokazywał, jak wielką rolę grają same gesty.
Jakim więc, do licha ciężkiego, cudem teraz się nie udało?
Jego ręka zatrzymała się w połowie ruchu; otoczona ciepłem i delikatnością dotyku, który nie był mu znany. Musiał zdławić w sobie chęć wyszarpnięcia pięści z jej nienachalnych palców, jednak coś podpowiedziało mu, że ten jeden raz może zrobić wyjątek. Przynajmniej na chwilę.
Usta chłopaka zacisnęły się lekko, a on sam wbił wzrok przed siebie, jakby uparcie wpatrując się w zasłonę był w stanie przebić się przez grubość jej materiału, a wtedy ciekawość wreszcie zostałaby zaspokojona.
„Proszę, nie”.
Od razu w gardło zadrapało oczywiste pytanie. Dlaczego nie? Co było złego w zniszczeniu tej jednej, beznadziejnie łatwej do pokonania bariery? Zresztą wystarczyłoby, żeby przechylił głowę bardziej na prawo. Byłby w stanie dostrzec tę, która z taką ostrożnością chwyciła go za pięść; osobę, która nieświadomie rozluźniła jego chwyt, bo palce, które przed ułamkiem sekundy marszczyły brutalnie kotarę, teraz wyprostowały się, a on trzymał otwartą dłoń luźno.
„Jeśli to zrobisz...”.
Nagle na jego twarzy pojawił się kwaśny uśmiech. Przypomniał sobie setki sytuacji, w których pojawiało się to zdanie. Jeśli to zrobisz, to wybiję ci zęby. To popamiętasz. To kij ci w dupę. To zdechniesz, mały piździelcu.
Co sama miała na myśli?
Powoli nabrał powietrza do płuc; było gorące i zastałe, mimo działającej klimatyzacji. Lato dawało się we znaki, dlatego ciepło jej rak niemal parzyło. Cóż, niemal. Wyjątkowo nie robiło to na nim tak negatywnego wrażenia, jak w innych okolicznościach.
Nie, nie jestem ranny. – Kłamstwo przechodziło mu przez krtań bardziej gładko, niż prawda, jednak patrząc na to, jak „dotkliwe” były jego obecne obrażenia – niekoniecznie łgał.
A może przyzwyczajenie dawało się we znaki? Do wszystkiego idzie przywyknąć. Ból nie stanowił wyjątku.
„Mogę ci to jakoś wynagrodzić?”.
Parsknął niezadowolony.
Oh, jasne. Możesz się pokazać.
Udzieliła mu się ta niezastąpiona atmosfera. Kiedy ostatnim razem robił coś wbrew własnym zachciankom? Kiedy próbował zaciskać zęby w momencie, w którym powinien rozewrzeć szczęki? Ku własnemu rozczarowaniu uznał, że dzisiejsza sytuacja była pierwszą od miesięcy. Może nawet od „tamtego” dnia.
Albo powiedzieć skąd ta blokada. Jeżeli odpowiedź będzie... – Zrobił stosowną pauzę. — Wystarczająca, zostawię kotarę w spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shiori Tsubaki

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Shiori Tsubaki
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 166 cm || 78 kg

PisanieTemat: Re: Pokój pielęgniarki    Pon Cze 19, 2017 1:13 am

Trzeba przyznać, że poczuła niepohamowaną ulgę, kiedy pięść chłopaka rozluźniła się, oddalając możliwość całkowitego odsunięcia kotary. I być może dość naiwnie zaczęła myśleć, że Herauchi ostatecznie zrezygnuje z tego poronionego pomysłu, grzecznie wróci na swoje łóżko, a oni będą mogli kontynuować rozmowę, choć ta była pozbawiona fajerwerków rodem z filmu. Szybko przejechała się na swojej naiwności, słysząc jego słowa. Przez moment zawahała się, ostatecznie zabrała swoje dłonie i ułożyła je na kolanach, kiedy przysiadła na swoich piętach.
Wpatrywała się jeszcze przez chwilę w jego cień, aż ostatecznie spuściła również oczy, bezdźwięcznie wzdychając. I tak to zrobi, prawda? Dawał jej ulotne poczucie, że panuje nad sytuacją, ale w ostateczności i tak będzie górą. Po co to przeciągać…?
- Jeśli to zrobisz, to przestaniesz ze mną rozmawiać. – odpowiedziała wreszcie, czując nieprzyjemnie chłodne mrowienie w okolicach szyi.
- Nie jestem popularna. Nie jestem słodka I urocza. Nie jestem super inteligentna. - nie jestem kimś, z kim warto pokazywać się publicznie.
Ile to było takich sytuacji? Ile to razy poznawała kogoś będąc gdzieś z koleżankami z klasy, a następnego dnia unikali jej? To normalne. Zresztą, nawet jej własna matka…
- Poza tym… – wyciągnęła dłoń przed siebie I zacisnęła palce na tym nieszczęsnym materiale kotary - Nie umiem zbytnio rozmawiać z chłopakami, kiedy stoję z nimi oko w oko. – dodała w momencie, kiedy odsunęła ją.
Nie potrafiła spojrzeć na niego, nie w jego oczy. Wiedziała co w nich ujrzy. Zamiast tego błądziła wzrokiem po jego niedbale wsuniętej, białej koszuli do spodni, w niektórych miejscach pogniecionej. Błysk srebrnej bransoletki przyciągnął jej spojrzenie, na czym zatrzymała się dłużej, uśmiechając delikatnie do samej siebie.
- Od dziewczyny? – nie powinna pytać. Nie powinna drążyć. Nie powinna odsuwać kotary. Herauchi rzuci coś na odczepnego, doda, że jest zmęczony i położy się, udając, że rzeczywiście pójdzie spać.
Chcesz właśnie takiego scenariusza, Tsubaki? Właśnie takiego?
Oczywiście, że nie. Jak każda dziewczyna w jej wieku chciała swobodnie porozmawiać z chłopakiem, i do tego przystojnym. Wyjść na miasto z koleżankami nie przejmować się nachalnymi spojrzeniami innych ludzi, zwłaszcza w momencie, kiedy zasiadała z nimi w restauracji do posiłku. To normalne.
”Tsubaki-chan, nie możesz tam iść. Chcesz być pośmiewiskiem? No chcesz? Mama cię kocha, i wie co jest dla ciebie najlepsze”
Zacisnęła mocniej usta w wąską linię.
Nie było sensu tego przedłużać. Koniec końców i tak nastąpi nieuniknione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Herauchi
KRUK

avatar
Liczba postów : 115
Imię i nazwisko : Atasuke Herauchi.
Wiek : 18 lat. Drugi rok kibluje w Blackbird.
Wzrost i waga : Sto sześćdziesiąt siedem centymetrów autodestrukcji - i wciąż rośnie. Waga w okolicy sześćdziesięciu kilogramów.

PisanieTemat: Re: Pokój pielęgniarki    Pon Cze 19, 2017 1:45 am

Nonsens – warknął nagle rozeźlony.
Bo i kto jej dał prawo do dyrygowania jego wyborami? Przestanie z nią rozmawiać kiedy będzie chciał; nie w smak mu było zapoznawać się z opinią kogoś, kto brzmiał tak tragicznie. Nie była popularna, inteligentna, ani słodka – ich powierzchowne wizerunki niewiele się więc różniły, a skoro tak, to Atasuke nie miał zamiaru słuchać dalszego ciągu bredni.
„Poza tym...”
Opuścił nieco rękę, zahaczając jeszcze palcami o brzeg kotary, jednak nie odsunął jej, ciekaw kolejnych słów. Nie umiała zbytnio rozmawiać z chłopakami? Niemal wybuchnął śmiechem. Co za paskudny zbieg okoliczności – nie cierpiał na to samo? Język zawsze zdawał się zbyt mocno kleić do podniebienia, gdy naprzeciw stawała jakaś dziewczyna; nogi traciły płynność ruchów, a mięśnie karku za mocno się napinały. Teraz jednak było inaczej i większość z reakcji Atasuke zrzucał na zmęczenie i upał, jednak nawet te dwa czynniki nie były wystarczające.
Może Shiori faktycznie była zbyt mało dziewczęca?
Zaszurało.
Atasuke dostrzegł ledwie fragment jej twarzy; w zasadzie kosmyk włosów (szatynka?), a potem pociemniało. Powieki opadły, a lewa ręka uniosła się, zasłaniając oczy.
Było wystarczająco – wymamrotał niechętnie, nie mogąc znaleźć żadnych innych słów, które pasowałyby do tej sytuacji. Przecież jeszcze sekundę temu, ledwie dwa uderzenia serca wstecz, chciał się z nią szarpać, choćby siłą odsuwając zasłonę na bok. A teraz?
Gdzie ta ciekawość, która paliła żołądek i krtań? Gdzie pewność, że może zrobić wszystko, jeśli tylko będzie mieć na to ochotę? Gdzie brak gry fair play?
„Od dziewczyny?”
Co? – Pytanie padło automatycznie. Akcja-reakcja. Atasuke nie skojarzył jednak w czym rzecz i zamiast skupić się na podjętym temacie, wyciągnął wolną, prawą, rękę przed siebie. Palce w pierwszym odruchu zadrasnęły powietrze, jednak przy kolejnej próbie opadły na włosy dziewczyny, wsuwając się niespiesznie w ułożone pasma. Pierwszym komentarzem na to były usta, które wpierw skrzywiły się, a potem cmoknęły lekko; dosłownie zaraz po tym pokazał zęby w uśmiechu.
Są miękkie, nie? – Wciąż nie patrząc, z nadgarstkiem uniesionym na wysokości przymkniętych powiek, zbliżył się do Shiori. Rękę, jaką trzymał na włosach, zsunął na tył jej głowy, by naprzeć na nią i przyciągnąć  nieco bliżej siebie, samemu się pochylając. Mogła się wtedy tylko domyślać, co robił, gdy ugiąwszy kark oparł policzek o jej skroń. Pierś Atasuke nagle nabrała objętości, gdy nabierał powietrza przez nos.
Bez. – Pachniała bzem. Jak często można było spotkać kogoś o takiej woni? — To słodki zapach.
Jedna z teorii więc obalona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Pokój pielęgniarki    

Powrót do góry Go down
 
Pokój pielęgniarki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój przesłuchań
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Pokój medyczny
» Pokój gościnny
» Czarny pokój

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxx :: ➜ Główny budynek :: Pierwsze piętro-
Skocz do: