IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Seven Naton Army [Arno | Loire]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Arno
ALFA

Liczba postów : 47
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Seven Naton Army [Arno | Loire]   Czw Sty 05, 2017 8:41 pm

I oto nadszedł dzień, w którym wszyscy przywódcy klanów - Hundur, Kottur, Jordin i Fugl — zbierali się w jednym miejscu. Każdy w obecności niżej postawionego podwładnego, swojej drugiej ręki. Poza Alfą psów, który prócz Bety przyprowadził również wnuka. Młody wilk szedł tuż za dowodzącą dójką, utrzymując wyprostowaną, jednak luźną postawę. Ogon nie zdradzał zainteresowanie, choć to niezaprzeczalnie towarzyszyło młodzieńcowi.
Przed oczami w końcu wyrósł wysoki wieżowiec, do którego od początku zmierzali. Zamiast jednak wcisnąć na panelu windy przycisk na górne piętra, cała trójka zjechała w dół, daleko poza poziomy osiągalne dla zwykłych mieszkańców, bądź odwiedzających budynek.
Drzwi rozwarły się na samym dole, ukazując ich oczom ogromną salę, w której centrum stał sporej wielkości okrągły stół z wyciętym środkiem. Do niego przystawione cztery krzesła — po jednym dla każdego przywódcy. Środek zaś przeznaczony do wygłaszania przemówień oraz ogłoszeń a dostępny dla każdego.
Jego dziadek podszedł do odpowiedniego krzesła, od razu nań zasiadając. Beta zaś, nie wiadomo kiedy, ulotnił się gdzieś na bok, kryjąc przed wzrokiem pozostałych, by w razie potrzeby odpowiednio zareagować.
- Arno. - Zaczął jego dziadek, zwracając tym samym całą uwagę na siebie. Czerwone ślepia z zainteresowaniem powiodły ku licu starszego mężczyzny, dokładnie je studiując. Nie musiał nic mówić, Alfa zrobił to sam.
- Przyglądaj się uważnie. Dzisiejszego dnia będziemy mieć okazję do poznania nowego Lwa. Kottur zmienia przywódcę. - Mruknął, pocierając palcami brodę w geście świadczącym o zamyśleniu.
- Czemu zmieniają Lwa?
- Cóż, poprzedni — wraz z Tygrysem — zmasakrowani jak kawałek papieru przez tego, który ma objąć obecnie władzę.
- Ktoś go już widział?
- Nie, drogi chłopcze. Dzisiejszego dnia przedstawi się po raz pierwszy. Krążą tylko plotki.
- Skoro rozsmarował poprzednika, to wcale im się nie dziwię. Ponoć zgniata czaszki swoich wrogów jedną ręką.
Krótka rozmowa między wnukiem a dziadkiem zwróciła uwagę pozostałych obecnych na sali, rozpoczynając łańcuszek szeptów o nowym Lwie. Przywódcy nie wyglądali na przestraszonych, ba wcale tacy nie byli. Wszakże nie bez powodu siedzieli na swoich stołkach, z których rządzili klanami. W ich oczach błyszczało jednak zaintrygowanie. Mieli w głowach dwa scenariusze — przyjdzie im stoczyć walkę na śmierć i życie z nowym przywódcą Kottur, czy może dojdzie do sojuszu między nim a którymś z pozostałych.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Loire
NAUCZYCIEL WFu / LEW

Liczba postów : 26
Imię i nazwisko : Loire LeBlanc-Rey
Wiek : 36 lat
Wzrost i waga : 253 cm |146 kg

PisanieTemat: Re: Seven Naton Army [Arno | Loire]   Today at 2:53 am

I w końcu przyszedł czas na jedną z tych mniej przyjemnych stron posiadania władzy - spotykanie się z innymi będącymi na szczycie. Loire nasłuchał się sporo plotek o tych zebraniach, chociaż tak naprawdę nikt poza przywódcami klanów i ich prawymi rękami nie wiedział, jak one naprawdę przebiegają i tak dalej. Wszystkie informacje otrzymał od starego Lwa podczas jednej z ich długich rozmów, więc mniej więcej wiedział czego może się spodziewać, ale... cóż. W świecie zwierząt wszystko było możliwe. Ciekawe, jak się rasowe zapatrywania odbiją na atmosferze dzisiejszego szczytu...
Cannibal dawno już był na miejscu, tego był pewny. Dostał odpowiednią przepustkę i pobiegł zbadać teren, pewnie siedział teraz gdzieś pod sufitem, schowany przed wzrokiem wszystkich, i czekał na przybycie swojego lidera. Loire pozwolił mu na to, wiedząc że Tygrys niczego nie sprowokuje bez jego wyraźnego pozwolenia i sygnału. Dlatego też Lew dotarł do budynku samotnie, nie spiesząc się za bardzo przy tym. Zdąży na pewno... a Cann w tym czasie sobie posłucha zebranych i pozbiera informacje.
Jazda windą w dół nie była jakoś porywająca, ale nie pokazał po sobie lekkiego znudzenia. W końcu już wkrótce będzie mieć rozrywki, że hej... był w sumie ciekaw, czy i jakie plotki o nim już krążą w pomieszczeniu na dole. Tak w sumie to plotki były pewne - z premedytacją po przejęciu władzy zaszył się w siedzibie klanu na tych kilka ostatnich tygodni i zakazał Kotom wspominać o sobie, dopóki sam oficjalnie się nie pokaże. Miał dzięki temu czas na ogarnięcie najgorszego burdelu, pogadanie z Lwem-emerytem, posłanie najgorszych męt do piachu...
Winda się zatrzymała cicho, drzwi rozsunęły prawie bezgłośnie, więc wyszedł z kabiny, stąpając cicho i miękko, jak kot. Ubrany był jak rasowy biznesmen - idealnie skrojony garnitur, doskonale pasująca koszula, nowiutkie buty, gustowne akcenty typu zegarek dobrej marki czy złote spinki w mankietach. Jedyne dwa zgrzyty stanowiły naturalne pręgi we włosach... i wyjątkowo nie zamaskowany tygrysi ogon, aktualnie zwisający prosto w dół, z zaokrąglonym końcem. Tutaj nie musiał przed nikim ukrywać swojej krwi. Sami swoi, w pewnym sensie.
Którzy go jeszcze nie zauważyli! Był już w połowie drogi do stołu, a ci dalej sobie plotkowali! Nawet ich zastępcy, którzy teoretycznie mieli stanowić osłonę dla liderów, oddali się jakimś innym zajęciom zamiast obserwować drzwi. Widać się znudzili... heh. Ich problem. Ale w końcu ktoś się ogarnął. Hetman, sądząc po piórach we włosach. Skrzek zaskoczenia z miejsca zebranych ostrzegł i wreszcie na niego spojrzeli. A on?
Nie zwolnił, nie zatrzymał się, z uśmiechem kota opitego śmietanką zmierzał w stronę jedynego wolnego krzesła. Jego ogon zaczął się lekko kołysać z boku na bok, nie za dużo, okazując jego rozbawienie sytuacją. Wyprostowani w pełni, rozluźniony, jakby przyszedł na spotkanie handlowe a nie na wiec władz czterech silnych klanów.
- Look what the cat dragged in... - odezwał... a? Odezwał? Się przywódca Jordinów. Loire nie mógł dojrzeć czy to był mężczyzna czy może kobieta, naciągnięty kaptur skutecznie w tym przeszkadzał, a głos też nie pomagał ani trochę. Liger tylko posłał im uprzejmy uśmiech i zatrzymał się przy wolnym krześle.
- Mam nadzieję, że nie kazałem wam czekać zbyt długo - odezwał się z lekkim, acz uprzejmym tonem. Pusta formułka, był doskonale o czasie, jeśli czekali to ich wina że pojawili się tutaj tak wcześnie. - Pozwolą państwo, że się przedstawię. Loire LeBlanc-Rey, liger, od trzech tygodni Lew lokalnego klanu Kottur. Tak, zmiażdżyłem mojemu poprzednikowi głowę jedną ręką, ale miałem wsparcie gruntu. Tak, zasłużył sobie na to. Nie, nie planuję tego wyczynu powtarzać w najbliższej przyszłości. Bardzo mi miło was poznać, jestem pewien że nasza... współpraca... będzie bardzo owocna - zakończył z lekkim skinieniem głowy, markującym ukłon, i w końcu usiadł. Ich miny... co prawda stary Alfa niczego po sobie nie pokazywał, twardy zawodnik, ale Przewodnik to zupełnie inna kwestia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Seven Naton Army [Arno | Loire]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxxx :: ➜ Z przeszłości-
Skocz do: