IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Labirynt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 225
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Labirynt   Sob Kwi 23, 2016 12:58 pm



Labirynt


Kolejne z tych "magicznych" miejsc. Stoi tutaj od momentu, kiedy zbudowano szkołę, i od tamtego czasu labirynt praktycznie nie był modyfikowany. Łatwo można się tutaj zgubić, choć nie jest aż tak wielkich rozmiarów, by ostatecznie nie znaleźć wyjścia. Wykorzystywany do zabaw i konkursów organizowanych między dzieciakami, a często też jest ostatnim schronieniem dla tych, którzy są prześladowani przez starszych. Do labiryntu prowadzi stara, drewniana brama, która w ciągu dnia stoi otworem, i jest zamykana jedynie na noc. Mimo wszystko radzi się opuszczenie labiryntu przed zmrokiem. Tak na wszelki wypadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Labirynt   Sob Maj 21, 2016 3:18 pm

Hideaki przybył.
Brzmiało to dość dumnie jak na dzieciaka, który był totalną ciapą, prawda? W każdym razie, korzystając z czasu względnie wolnego po zakończeniu lekcji tego dnia, Kundelek zjawił się w znajdującym się na tyłach szkoły labiryncie. Miejsce to od zawsze wydawało mu się dość fajne, ale nie wybierał się tu nigdy wcześniej z powodu bliżej niesprecyzowanego. Zawsze chciał, kiedy akurat siedział w klasie i widział labirynt przez okno, ale kiedy stawał się człowiekiem względnie wolnym, jakoś mu ta ochota przechodziła, tudzież totalnie o niej zapominał, bo mógł iść w swoją stronę i robić cokolwiek, do czego nie był zmuszony.
Ubrany w lekką kurtkę w niebieskim kolorze z futerkiem na kapturze, czarne, miejscami przetarte spodnie i w glany przemierzał wolno labirynt. W istocie, było tu dość ładnie, uroczo i inne takie, a Hideaki doceniał walory tego miejsca, tylko był jeden kłopot.
Kundelek zawieruszył się jakoś po pięciu minutach od wejścia do labiryntu i, no cóż, raczej nikogo taki rozwój sytuacji dziwić nie powinien. Hideaki był po prostu sierotą bożą, która orientacji w terenie za grosz nie posiadała i w tej chwili się aż wystraszył.
- ... Ha... Haha... Spokojnie, jak to szło? Dłoń do lewej ściany i jakoś się znajdziesz?- Spytał sam siebie i przyłożył łapkę do ściany labiryntu. Chociaż z drugiej strony, w platformówkach zawsze się szło w prawo. A mech porastał drzewa od północy. Za to przed niedźwiedziem należy uciekać po wzgórzu w dół, bo miśki to gałgany i się potykają o własne łapy... A jak cię zaatakuje raptor, to masz się nie ruszać i cię po prostu zostawi! Tak! ... W sumie to aktualnie bardziej prawdopodobny zdawał mu się atak dinozaura, aniżeli wydostanie się z tego miejsca.
... Zaraz, czy te ściany się do niego zbliżały?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Labirynt   Sob Maj 21, 2016 9:03 pm

Wyszedł z biblioteki po tym cudownym failu - i to ponownym, bo w tamtym roku było dokładnie to samo, czyli nikt z pierwszaków nie chciał z nim gadać o klubach. No, zaczepił Farlana i Kimyę, ale to wszystko. Wątpił, by zmienił ich zdanie w tej kwestii. Aż bał się pójść przyznać nauczycielom do swojej porażki. Nie dziś. Chyba miał dosyć dobijania na dziś.
Miał ochotę iść do labiryntu koło budynku szkoł. Czasem przychodził tu by uciec od ludzi, od Czarnokrwistych, od każdego i pobyć samemu, poćwiczyć głos. No... mógł to niby robić w klubie, ale chyba wolał nie. Tam wolał przychodzić jak był gotowy, nie lubił ćwiczyć tam sam. Z chórem mógł, ale sam nie. Nie chciał słuchać niemiłych komentarzy w swoją stronę, gdy to nie było konieczne.
Zaszył się w jednym z zaułków i zaczął wokalizację. Coś prostego na początek, czyli ćwiczenie głosu od najniższego, jaki umiał zrobić, do najwyższego. Czyste dźwięki rozprzestrzeniły się zaraz po reszcie labiryntu. A on przymknął oczy i zatopił się w tym zajęciu. Skupił się tylko na słuchaniu swojego głosu, chcąc wyłapać nieczyste nuty i poprawić je. Bo i one się zdarzały, nie był idealny. Nikt nie był.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Labirynt   Pon Maj 23, 2016 12:47 am

Hideaki po jakimś czasie błąkania się korytarzami śmierci, zgonu i w ogóle umarcia w najgorszych możliwych katuszach dosłyszał jakiś głos, który brzmiał, jakby dusza jakiegoś zmarłego śpiewaka chciała go zwabić do wrót piekielnych. To było takie... takie ekscytujące! Ale z drugiej strony jednak głosik wydawał mu się znajomy i mógł być to równie dobrze ktoś z jego szkoły, kto ćwiczył śpiew. Ta opcja jednak wydawała mu się nieco nudniejsza i zbyt zwyczajna, a on, jako dumny członek klubu badającego zjawiska paranormalne musiał szukać wszystkich sensacji, w których maczały palce duchy, ufo i inne takie! Dlatego też dzielnie ruszył przed siebie i już nawet nie przejmował się wszelkimi zasadami survivalu, jakie przed chwilą przywołał i w końcu natknął się na... na...
Wróżka?
To zabrzmi okrutnie głupio, ale Hideaki w pierwszej chwili nie rozpoznał swojego kolegi z klasy; w przypływie ekscytacji takie rzeczy dzieją się nawet najlepszym, a Aki nie zaliczał się ani do najlepszych, ani lepszych, ani nawet dobrych. Przyglądał się rzeczonej wróżce, gdy ta śpiewała i ani śmiał jej przerwać, bo musiał przyznać, że magiczne stworzonko miało dość miły głos. Tylko był dla niego naprawdę bardzo, bardzo znajomy i kiedy zrozumiał, do kogo należał i na kogo sam sobie właśnie spoglądał, aż zasadził sobie w czoło epickiego facepalma, którego echo rozniosło się po najbliższej okolicy, zaś sam Aki dopiero pomyślał o tym, że należałoby powiedzieć cokolwiek na swoje usprawiedliwienie.
- Ja... no wiesz! Zgubiłem się trochę. Nie podsłuchuję ani nic, ale dobrze ci idzie! - Uśmiechnął się nerwowo. Wolałby nie peszyć chłopaka. To, że Ankh wybrał ćwiczenie w samotności było dla Kundelka sygnałem mówiącym wyraźnie, że chłopak nie czul się zbyt pewnie śpiewając w czyimś towarzystwie. I w sumie zrobiło mu się nawet trochę przykro z tego powodu, toteż miał nadzieję, że nie wystraszy się. -... W zasadzie, to często tu ćwiczysz? Wiesz jak stąd wyjść, hm?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Labirynt   Pon Maj 23, 2016 9:12 pm

Cóż, gdyby Ankh był wróżką, to chyba byłoby mu o wiele łatwiej w życiu niż jest. Odrobina magicznego pyłu i można rozwiązać każdy problem. Życie jednak nie było dla niego tak łaskawe i koniec końców został bezklanowym Czarnokrwistym i to na dodatek z różowymi włosami. I to gej. Generalnie gorzej chyba być nie mogło.
I tak sobie w najlepsze ćwiczył w samotności, skupiony na dźwiękach do tego stopnia, że słysząc czyjegoć epickiego facepalma aż podskoczył, sfałszował ostatnią nutę i wystraszony rozejrzał się z jawnym przerażeniem w błękitnych oczach. Jego wzrok padł na... chłopaka z jego klasy, Hideakiego.
- O matko... - aż złapał się za serce, które waliło jak oszalałe. - N..Nie strasz mnie..
Słysząc komplement aż się zmieszał i wbił wzrok w trawnik a uszy położył po sobie.
- Um... ja.. dzięki.
Cóż, Hideaki był całkiem miły i chyba jako jedna z niewielu osób czasem z nim zamieniła słowo. I nawet chyba mu nie przeszkadzało to, że był inny.
- Czasami,ale rzadko. Um, znam, znam. Zaprowadzić cię? - w sumie robiło się powoli późno i chyba powinien wracać sam do akademika. Przynajmniej póki brama labiryntu była jeszcze otwarta. Wziął torbę na ramię i wyciągnął butelkę wody, by się napić i nieco nawilżyć gardło.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Labirynt   Wto Maj 24, 2016 1:51 am

W sumie nie pomyślał o tym, że uderzenie dłonią w jego własne, osobiste czoło może chociaż minimalnie przestraszyć jego kolegę. No, ale to był Hide, a on w ogóle więcej robił, niż myślał, nie wspominając nawet o tym, jak bardzo był gadatliwy. Skrzywił się nieznacznie na ostatni wydany przez przestraszoną nie-wróżkę i chyba nawet dotarło do niego, że kolega się nieźle wystraszył. No cóż, czy nie na tym polegały mniej więcej gry z gatunku horror? Skupiasz się, żeby przeżyć i starasz się wszystko bacznie obserwować, a tu bum! I wtedy panikujesz, bo coś wyskakuje ci na twarz. Hide zrozumiał, że mniej więcej taka sytuacja miała miejsce teraz, ale była cokolwiek... Bardziej realna, niż gry. Chłopak był skupiony na śpiewie, wtem rozległo się plaśnięcie o czoło i biedactwo się wystraszyło.
Hideaki uśmiechnął się przepraszająco i objął ramieniem Ankha, ot, w ramach niemego pocieszenia, do którego słów kilka miał zamiar dodać dopiero za chwilę. Zebrał sobie myśli (o ile takowe posiadał), uporządkował je i teraz wypadało grzecznie przeprosić.
- Nie chciałem cię straszyć... Tak wyszło, heh~ - Pocieszająco poklepał go po ramieniu i zaraz odsunął się, ot, jakby mu ten gest nie odpowiadał. Hide lubił przytulanie się i inne rzeczy tego typu, ale sporo osób miało z tym znaczny kłopot.
- ... No wiesz, w końcu i tak bym trafił! Ja się nigdy nie gubię. No chyba, że się jednak gubię! - Tak, Hide mówił serio i tak, ta wypowiedź nie miała najmniejszego sensu. Chłopak serdecznie zaśmiał się do towarzysza i rozejrzał się po najbliższym otoczeniu, robiąc przy tym minę taką, jakby wiedział, co się dzieje i gdzie jest. Ktoś mądry powiedział kiedyś "wiem, że nic nie wiem" i Hide często powoływał się na tę myśl, nawet w tej chwili sam określał tak aktualną sytuację w swojej głowie.
- Znaczy... Chętnie skorzystam z usług przewodnika. Zapłacę ci w ciastkach! - ... I tak, to też było na serio. Wzrok Hideakiego skupił się na trawie, na której stał i przyszedł mu do głowy genialny pomysł. Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech zwiastujący chęć powiedzenia czegoś okrutnie głupiego.
- A... A poza tym! Wiesz, dlaczego łąka była mokra? - Spytał swoim typowym tonem, który przybierał, gdy opowiadał jakieś niesamowicie zabawne w swoim mniemaniu żarty. Zrobił dramatyczną pauzę, pozwolił Ankhowi się zastanowić, może nawet spróbować odpowiedzieć, po czym głośno dodał: - - Bo polana!- I roześmiał się, jakby był to najśmieszniejszy kawał, jaki w życiu usłyszał. Pewnie tak było, bo niezbyt bawił go bardziej górnolotny humor.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Labirynt   Wto Maj 24, 2016 7:15 pm

Cóż, Ankh bał się niemal wszystkiego. Po za tym tutaj też chodziło o właśnie element zaskoczenia, bo gdy skupiał się nie spodziewał się tu innego dźwięku po za naturą i swoim głosem. Dał się objąć, ale tylko dlatego, że było nie było znali się i wiedział, że Hide nie miał nigdy wobec Czarnokrwistych złych zamiarów. Chociaż i tak poczuł się nieco.. dziwnie. Nie przywykł nigdy do bliskości kogoś.
- Nie gniewam się. - powiedział, by też chłopak nie przejmował się specjalnie tym, co się stało. Każdemu się zdarzało i nic w tym złego.
- Ale jak jestem pomogę ci. Och... ale nie musisz mi płacić, naprawdę. - dodał niepewnie. Chociaż z drugiej strony.. lubił ciastka, a nie zawsze mógł sobie pozwolić na nie. Kokosów nie zarabiał niestety... coś przy pracy w sklepie wpadło mu, ale w części i tak szło na inne potrzeby, niż na takie zachcianki jak ciastka. Chociaż tak bardzo chciałby mieć jakieś zwierzątko... no, tylko w akademiku nie można było ich mieć, a po za tym, był to spory wydatek...
- Hm? - nieco się zawiesił, chcąc się zastanowić nad jego pytaniem, ale gdy odpowiedź padła aż sam zachichotał. No tak, rozmowa bez suchara rozmowa stracona. Ale on lubił nawet jego poczucie humoru. Bawiło go, bo często te suchary były wbrew pozorom sprytne. Jak ten. - Opowiedz coś jeszcze? - zapytał z wesołym błyskiem w oczach. Jednocześnie też ruszył spokojnym krokiem ku wyjściu z labiryntu, nasłuchując uważnie, czy dobrze idą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Labirynt   Pon Cze 06, 2016 11:18 pm

Hide nie miał najmniejszych oporów przed bliskością drugiej osoby, póki nie chodziło o rzeczy bardziej intymne. Tych oczywiście nie rozdawał na prawo i lewo, ale zwykłe, koleżeńskie przytulenie to raczej nie było nic złego, więc nie widział powodu, by się hamować przed tym. Najważniejsze jednak w tej chwili było to, że Ankh się nie złościł na niego za bycie głupim głupkiem i gałganem i że wszystko było w miarę w porządku.
Tym bardziej uznał, że jest w porządku, kiedy drugi uczeń zaśmiał się z jego żartu. Chyba nie trzeba mówić, jak wiele znaczy dla niego śmiech drugiej osoby, jej radość, a także sam fakt, że ktoś się śmieje z czegoś, co powiedział, prawda? Nie? W każdym razie, od razu mu się jakoś cieplej w sercu zrobiło, uśmiech stał się szerszy i sam się zdobył na śmiech. Rzecz jasna bardzo szczery, serdeczny i radosny; chłopakowi ciężko aż było uwierzyć, że kogokolwiek jeszcze bawi jego sztuka. Ludzie zwykle na żarty tego typu reagowali jedynie obojętnym przewróceniem oczami i ignorowali Hide, który bardzo, bardzo starał się ich rozśmieszyć.
Dlatego należy wspomnieć, że teraz był z siebie po prostu bardzo dumny.
-... I naprawdę uważasz to za zabawne? - Spytał z niedowierzaniem.
- Ah... ale skoro chcesz! - Hideaki z zachwytem klasnął w dłonie, rozejrzał się tak, jakby ktoś miał ich podsłuchiwać, a on sam miał zamiar zdradzić Ankhowi jakiś państwowy sekret, jak na przykład to, gdzie mieści się siedziba iluminatów. Uśmiechnął się jak czarny charakter z jakiejś kreskówki dla dzieci i przeszedł na angielski, tak dla odmiany.
- Did you hear about the man whose left side got cut off?- Mówił raczej wolno i wyraźnie, ot, żeby mieć pewność, że kolega wszystko zrozumie. Nie każdy się pewnie czuł w obcych językach, ale miał nadzieję, że tutaj nie będzie z tym problemu. Zobił pauzę, by kolega miał czas na namyślenie się.
- Don't worry, he's all right. - Z dumną miną czekał na reakcję Ankha na swój cudowny żart.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Labirynt   Wto Cze 07, 2016 10:30 pm

Nie miał najmniejszych powodów, by się na niego złościć - Hideaki jako jedna z niewielu osób tolerowała to, kim jest,a przynajmniej jeśli nie, to nie pokazywała tego próbując go zaczepiać czy poniżać. Po za tym, był bardzo sympatyczny, nawet jeśli nieco głupkowaty.
Uśmiechnął się szerzej, widać jego radość gdy spodobał się mu suchar.
- Uhm. Lubię twoje żarty, niektóre są sprytne i trzeba nad nimi pomyśleć, żeby załapać. - odparł całkiem szczerze. - Jak opowiadasz je w klasie lubię tego słuchać, nawet jeśli inni próbują cię uciszyć.
Zaraz skupił się na jego kolejnym. Był po angielsku, ale na szczęście nie był jakoś bardzo trudny, bo mógłby mieć kłopot ze zrozumieniem. Potem zachichotał.
- Świetny. - przyznał z szerokim uśmiechem. - Powiedz mi... robisz coś teraz? Bo... w sumie chciałem kogoś poprosić o małą pomoc w czymś i... i może ty dasz sobie radę. Możemy iść nawet do kawiarni czy coś. - zakłopotał się nieco, bo w sumie proszenie o pomoc było... krępujące. A tym bardziej człowieka. Bo nie chciał, żeby ci, którzy go z nim zobaczą szydzili potem z Hide, zwłaszcza, że był tak miły.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Labirynt   

Powrót do góry Go down
 
Labirynt
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxx :: ➜ Teren szkoły :: Tyły budynku-
Skocz do: