IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dach walącego się budynku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 226
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Dach walącego się budynku   Sro Maj 04, 2016 1:13 am



Dach budynku


Jest takie miejsce w zachodniej części miasta, o którym wiedzą wszyscy, ale gdzie nikt nie chodzi. Chyba, że ma jakiś ciemnych interes do wykonania. To ulubiona miejscówka wszelakich typów spod ciemnej gwiazdy, którzy lubują się w handlowaniu wszelakimi używkami, bronią, pornografią a nawet... żywym towarem. Dlatego też lepiej trzymać się z daleka od tego miejsca. Tutaj nikt nie pyta dlaczego i kto spadł z ostatniego piętra. I czyje zwłoki leżą rozpłaszczone na chodniku. Nikt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaze
GNIEW

avatar
Liczba postów : 12
Imię i nazwisko : Sirin Valiyeva, innym razem Blaze. Czasem Shey, Heyf, Itami lub Pandora. Zależy, kto pyta.
Wiek : Oficjalnie 23, realnie 27 lat.
Wzrost i waga : 1.70 m / 59 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Sro Sie 09, 2017 12:40 am

Miejsce to nie należało z pewnością do najurokliwszych. Właściwie, trudno było nazwać je nawet bezpiecznym, nie tylko ze względu na niezwykle niestabilną konstrukcję. Wszelakie szumowiny tego świata wprost uwielbiały się tu gromadzić w celach, które normalnemu człowiekowi nie przyszłyby nawet do głowy. Tym razem jednak było tam zupełnie pusto.
Blaze nie mogła zaprzeczyć, że lubiła noce takie jak ta – ciepłe i mgliste. Fakt faktem, zjawisko to utrudniało możliwości obserwacyjne, co potencjalnie powodowało dużo większe ryzyko, z drugiej jednak strony zapewniało też dodatkowe ukrycie dla niej samej. Ponad to, w jakiś dziwny sposób uspokajały zszargane od dawna nerwy kobiety – przynajmniej  w pewnym stopniu.
Żmija okrążyła dach, upewniając się co do swojej jakże pożądanej samotności, po czym skierowała się w stronę klatki schodowej, której to ściana już po chwili posłużyła za oparcie. Sama zaś Sirin usiadła na ziemi, podkulając nogi, po czym zapaliła kolejnego już tego dnia papierosa. Jej wzrok utkwił w malującym się naprzeciw obrazie – starego, zniszczonego i opuszczonego getta. Nigdy w nim nie mieszkała, a jednak wywoływało w niej ono dokładnie te same uczucia, co w rodzinnym Baku. Odrazę i poczucie zniewolenia, a także narastający gniew i nienawiść do ludzi. Nienawidziła tych istot za ich poczucie wyższości. Za przekonanie, że mogą robić, co im się żywnie podoba, traktować Czarnokrwistych jako przechowalnię na lek, z której co roku wydobywa się kolejną dawkę, po czym odkłada na półkę.
Nawet nie zauważyła, w którym momencie zacisnęła pięści tak, że paznokcie przebiły się przez warstwę skóry, pozostawiając po sobie krwawe ślady. Kolejne zresztą – Blaze miała już na dłoniach sporo blizn tego typu, szczęśliwie żadna nie była na tyle poważna, by utrudniać jej pewny chwyt na rękojeści miecza. Do tego nie mogła dopuścić.
Przymknęła na moment oczy, świadoma, że nie grozi jej nagła, niespodziewana drzemka, tym samym jednak dużo większą wagę przykładając do swojego zmysłu słuchu. W takiej pozycji była częściowo odcięta od możliwości manewrowania w razie niespodziewanego ataku – chociaż wciąż było to lepsze niż pozostanie na krawędzi budynku. Nie należał on wszak do tych niskich, przy spadku z których dało się odzyskać równowagę i z gracją wylądować na ziemi. O nie, tutaj nawet nieprzeciętnie zwinne osoby potrzebowałyby sporej dozy szczęścia, aby ujść z życiem.
Dlaczego więc dobrowolnie wybrała to miejsce na cel swego nocnego spaceru? Cóż, może dlatego, że najzwyczajniej w świecie lubiła to poczucie kontroli, jakie dawało wzniesienie się ponad wszystkie inne budynki Zachodniej dzielnicy. Ta obskurna, pokryta brudem i wypełniona szemranymi typami część miasta paradoksalnie była Blaze znana wyjątkowo dobrze. Kobieta potrafiła bez trudu poruszać się po najbardziej krętych i ciasnych uliczkach, wiedziała, w których miejscach można przedostać się do kanałów, rozpoznawała budynki względnie bezpieczne – w tym przypadku oznaczało to tyle, co opuszczone. W całej reszcie z reguły spotkać można było… Cóż, nie do końca ciekawe towarzystwo. Nie żeby sama Sirin należała do tej przykładnej części mieszkańców. Kiedy patrzyła z tej wysokości na cały krajobraz, czuła się nieco pewniej – zwykle była w stanie w jakimś stopniu nadzorować prosperowanie dzielnicy. Dziś jednak nawet jej wzrok nie byłby w stanie dostrzec nic przez grubą warstwę mgły. Ale wrażenie mimo wszystko pozostawało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moth
SZPIEG / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Nie zna swojego prawdziwego imienia. Przedstawia się jako Moth.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 162 cm; 49 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Sro Sie 09, 2017 1:53 am

Moth spokojnym krokiem przechadzała się po zachodniej części miasta. Może i nie było to najpiękniejsze miejsce w Kogarashi, ale zdecydowanie najbardziej sprzyjające jej celom, które, co zaskakujące, nie uwzględniały wylegiwania się na plaży, ani spacerów po lesie, ani kąpieli w gorących źródłach. Tym razem jej plan był o wiele bardziej wysublimowany. Po tym jak zrozumiała, że jej poprzednie działania nie miały wręcz prawa przynieść pożądanych rezultatów, została zmuszona do zmiany punktu widzenia. Zamiast czekać w głuszy na zaginionego wędrowca, powinna sama odegrać rolę zaciekawionego przechodnia.
Powoli kiwając więc głową w geście aprobaty, udała się do punktu z najlepszą scenerią i największym prawdopodobieństwem spowodowania takowego zdarzenia. Czyli na dach budynku. Walącego się. W środku nocy. Mglistej.
Tak, z takimi przygotowaniami szanse powodzenia były niezwykle wysokie.
Już po kilku minutach cichego marszu znalazła się w odpowiednim miejscu. Z tego, co udało jej się wychwycić dzięki swej nadnaturalnej intuicji, i zmysłowi słuchu, wszyscy aktorzy znajdowali się już na scenie. Oczywiście, nigdy nie było żadnych wątpliwości, że dokładnie tak będzie się prezentować sytuacja.
Porzucając wątek myślowy, który sugerowałby, że jest to jedynie przypadek, skierowała całą swoją uwagę na ledwie widoczną postać opartą o mur. Wydawała się, bo z pewnością była to ona, być dość spięta, choć wyraźnie panowała nad swoim ciałem, jeśli nie uczuciami. Ciekawe o czym myślała, taka informacja byłaby niezwykle użyteczna podczas rozmowy, która z pewnością niedługo nastąpi. Właściwie to każde spostrzeżenie może się okazać równie kluczowe.
-"To może przestaniesz gdybać i weźmiesz się do pracy, hmm?" - Powiedział głos w jej głowie, któremu zdecydowanie musiała przyznać rację.
Kobieta prezentowała się dość młodo, nie więcej jak 25 lat. Na ciele nie było widać żadnych świadectw przynależności do którejś z ras, a lewy nadgarstek skryty był pod długim rękawem, skutecznie uniemożliwiając identyfikację. Sam wygląd nie powinien więc pozwolić na wyciągniecie znaczących wniosków, ale jednocześnie coś w posturze kobiety odróżniało ją od większości ludzi. Wydawała się być świadoma wszystkiego, co działo się wokół niej, może nawet w kontroli.
Moth bezwiednie zaczęła się zbliżać do postaci, starając się dokładniej ją zanalizować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaze
GNIEW

avatar
Liczba postów : 12
Imię i nazwisko : Sirin Valiyeva, innym razem Blaze. Czasem Shey, Heyf, Itami lub Pandora. Zależy, kto pyta.
Wiek : Oficjalnie 23, realnie 27 lat.
Wzrost i waga : 1.70 m / 59 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Sro Sie 09, 2017 4:27 pm

Spokój nie mógł trwać długo. Nie minęło nawet piętnaście minut, kiedy Blaze usłyszała czyjeś kroki, choć nawet ona ledwo zarejestrowała ich odgłos. Od razu odnotowała w pamięci fakt o prawdopodobnie wysokich zdolnościach skradania osobnika, który właśnie postanowił zakłócić jej długo wyczekiwaną chwilę względnego relaksu. Jeżeli w ogóle można było nazwać nim przesiadywanie na dachu jednego z walących się budynków z myślami kłębiącymi się wokół możliwości jak najskuteczniejszego unieszkodliwienia Inkwizycji, w odległej przyszłości być może całkowitej jej eliminacji. Teraz jednak musiała porzucić swe plany.
Całkowicie skoncentrowała się na cichym odgłosie, ustalając kierunek, z którego dochodził. Jednocześnie jej ręka niemal natychmiast, instynktownie powędrowała do rękojeści miecza, a sama kobieta zmieniła pozycję na nieco bardziej odpowiednią do sytuacji. Czuła jak w jej żyłach zaczyna krążyć adrenalina wywołująca na jej twarzy cień uśmiechu. Zlustrowała wzrokiem otoczenie, przy okazji dostrzegając niewyraźną sylwetkę, leniwym krokiem podążającą w jej kierunku. Na pierwszy rzut oka nie mogła wywnioskować zbyt wiele – niewysoka, wręcz drobna istota, co stawiało Sirin w dogodnej sytuacji. Nie musiała aż tak obawiać się przygwożdżenia do ściany lub – co gorsza – zrzucenia z budynku. Kobieta rzadko mogła sobie pozwolić na przewagę siłową w walc, dlatego sytuacja wydała się jej nieco komiczna. Nie zamierzała jednak ignorować zagrożenia. Sama była najlepszym przykładem tego, że niepozorne istoty są czasem równie groźne czy nawet groźniejsze od typowych zabijaków. Nic dziwnego – skoro do tej pory wciąż chodziły po tym świecie, musiały się nauczyć funkcjonować w nim tak, aby przeżyć. I owszem, dla Blaze właściwie nie istniała pozostała, raczej w gruncie rzeczy spokojna i bezpieczna część miasta. Jej światem była śmierć widywana codziennie na brudnych ulicach. Widziała głód, złodziei… Widziała też inkwizytorów, którzy wyrzynali jej towarzyszy.
Czy ta osoba była jedną z nich? Nie wyglądała na taką. Ale jednak pojawiła się tu, właśnie teraz… Czy Inkwizycja w końcu ją namierzyła? Czy na dole czekał w pełni uzbrojony oddział? Nie słyszała nic, co mogło na to wskazywać, jednak nie mogła sobie w pełni ufać. Jeżeli tej tutaj – o ile prawidłowo odgadła płeć, choć kierowała się głównie budową – niemal udało się zakraść do Żmii, ta nie mogła być pewna tego, co czeka ją około trzydzieści, czy może więcej, metrów w dół.
Kim była? Czego chciała? Brak możliwości ustalenia rasy również stanowił pewien problem. Gdyby mogła być pewna, że to człowiek, bez wahania zabiłaby przybysza. Bez tego jednak, nie mogła sobie pozwolić na atak. Druga zresztą strona również nie wydawała się skora do rozpoczynania walki. Oczywiście nie oznaczało to, że nie szuka tylko okazji do zbliżenia się i wykończenia Sirin jednym celnym ciosem. Mimo wszystkich tych myśli kotłujących się w jej głowie, Czarnokrwista pozostawała jednak spokojna. Wiedziała, że jeśli krew się poleje, nie będzie ona należeć do niej.
Dlaczego zawsze zachowujesz się jakby wszyscy byli twoimi wrogami? – usłyszała głos w myślach, niemal natychmiast znalazłszy odpowiedź. Bo tylko ten sposób pozwala mi przeżyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moth
SZPIEG / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Nie zna swojego prawdziwego imienia. Przedstawia się jako Moth.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 162 cm; 49 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Sro Sie 09, 2017 7:53 pm

Nagła zmiana pozycji kobiety zaskoczyła Moth. Nie sądziła ona, że jej obecność zostanie tak łatwo wykryta. Niemal odruchowo jej dłoń powędrowała do ukrytego ostrza, lecz zręcznie przekształciła ten gest w znacznie mniej zdradliwy. Mianowicie naciągnęła bluzę na kolana. Jej wzrok podążył za czynnością, co sprawiło, że kaptur całkowicie zakrył jej twarz. Zanim jednak to się stało, dało się zauważyć wyraźny wyraz niepewności, jak gdyby dziewczyna nie spodziewała się takiej sytuacji. Co było poniekąd prawdą, jako że jej umiejętności cichego poruszania się były na niezwykle wysokim poziomie, rzadko kiedy ktoś był w stanie ją spostrzec, a w szczególności w takich warunkach.
Kolejnym powodem tego zachowania, nawet ważniejszym, było po prostu niezdecydowanie. Moth najzwyczajniej w świecie nie wiedziała, co ma teraz zrobić. Jej niezwykle genialny plan nie przewidywał zachowania postaci, ani reakcji bohaterki. Zawierał jedynie prolog i epilog, wstęp i zakończenie. Szczegóły były, delikatnie mówiąc, dość mętne.
Po kilku sekundach rozważań, dziewczyna spojrzała na obcą i z nieśmiałym uśmiechem odezwała się.
- "Witaj."
Jej głos był delikatny, choć wydobywany z pewnym trudem. Nawet po upłynięciu kilku tygodni jej ciało wciąż nosiło znamiona ostatniej wizyty w Inkwizycji. I nie tylko ciało. Psychika Moth również uległa nieodwracalnym zmianom. Nikt nie jest w stanie przetrwać tego, co spotyka niepożądanych i bezużytecznych czarnokrwistymi i pozostać sobą...
Starczy! - Krzyknęła w myślach, karcąc się za zagubienie w bolesnych wspomnieniach, podczas gdy powinna dążyć do uniknięcia powstania nowych. - Wszystko było, jest, w porządku. W porządku. Nie jestem bezużyteczna. Ja...poprowadzę tę historię odpowiednik torem. - Powtarzała te słowa jak mantrę, starając się przekonać, iż są one prawdziwe. Może nawet w nie uwierzyła.
Pomimo natłoku myśli ani mimika twarzy, ani postura nie uległy znaczącej zmianie. Jedynie delikatnie zacisnęła dłoń na lewym nadgarstku, co i tak mogło zostać niezauważone pod obszernym rękawami bluzy.


Ostatnio zmieniony przez Moth dnia Czw Sie 10, 2017 11:29 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaze
GNIEW

avatar
Liczba postów : 12
Imię i nazwisko : Sirin Valiyeva, innym razem Blaze. Czasem Shey, Heyf, Itami lub Pandora. Zależy, kto pyta.
Wiek : Oficjalnie 23, realnie 27 lat.
Wzrost i waga : 1.70 m / 59 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Sro Sie 09, 2017 10:17 pm

Obserwowała kobietę – teraz mogła być już pewna płci – cały czas gotowa do ataku. Dostrzegła nawet ten drobny gest, na widok którego spięła się natychmiastowo, przekonana, że przybyszka za moment wyciągnie broń. Nic takiego jednak się nie stało, lecz to wcale nie łagodziło sytuacji. Mimo wszystko, Blaze dostrzegała w zachowaniu dziewczyny wahanie. Jakby nie do końca odnajdowała się w sytuacji. Albo była piekielnie dobrą aktorką – upomniała się w myślach. Przecież właśnie o to chodziło – jeśli inni uwierzą, że nie jesteś dla nich zagrożeniem, stracą czujność, a ty będziesz mógł w spokoju realizować swoje cele. To była prawda uniwersalna, sprawdzająca się zarówno na ulicy, jak i w wysublimowanych gierkach politycznych.
Wpatrywały się w siebie w milczeniu przez krótką chwilę, która paradoksalnie wydała się Żmii aż nazbyt długa. Może dlatego, że sama była dość konkretną osobą i ostatnie, co miała ochotę znosić, to niezdecydowane osóbki, które przez pół godziny nie będą z siebie w stanie wykrzesać jednego sensownego słowa.  Zaczekała jeszcze chwilę, czekając na kontynuację jakże zajmującego monologu, ale cóż. Nie doczekała się. Zmrużyła oczy, dochodząc do wniosku, że młoda wzięła ją pewnie za jednego z handlarzy… Czegokolwiek. Może była tu z jakimś umówiona? Jego brak wcale nie byłby dziwny, niejeden już taki zdechł w jakiejś dziurze z najrozmaitszych powodów. Choć najczęściej była to po prostu dbałość o stopniową monopolizację na towary oferowane przez czarny rynek.
- Nic dla ciebie nie mam, dzieciaku – odparła. Kimkolwiek była ta mała, póki co nie było powodów jej krzywdzić. Jeżeli tożsamość Sirin została poddana w wątpliwość, nie miała ona zamiaru dawać komukolwiek więcej powodów do przyglądania się jej osobie. Jeśli zaś ją wykryli, w końcu dojdzie do starcia. – Zmykaj stąd, spróbuj szczęścia z kimś innym. – Miała oczywiście na myśli „bardziej kompetentnym”. Kimś, kto nie da się tak łatwo zabić. Swoją drogą, ciekawe, czego konkretnie szukała taka mała, obszarpana istota. Blaze obstawiałaby dragi.
Nie rozpraszaj się! Nie pozwól sobą manipulować! – racja. Pozwoliła sobie na krótką chwilę nieuwagi. Natychmiastowo, słysząc trzeźwiący głos w swojej głowie, zaczęła nasłuchiwać. Cholerna mgła – pomyślała, zirytowana faktem, że nie jest w stanie zobaczyć nic na odległość większą niż kilka metrów.
Może za bardzo się przejmowała. Może to naprawdę była przybłęda ze slumsów. Może była nieszkodliwa. Ale jeżeli było inaczej… Blaze znalazła się w bardzo poważnym niebezpieczeństwie.
Podniosła się z podłogi, upewniając się co do ewentualnej drogi ucieczki – przynajmniej z dachu. Zabawa w chowanego z inkwizytorami w tej ruinie nie była szczytem marzeń. Wzrok Gniewu powrócił do dłoni dziewczyny – tej, która wcześniej pociągnęła bluzę. Dlaczego ten z pozoru niewinny gest tak bardzo przykuł jej uwagę…? Musiała mieć się na baczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moth
SZPIEG / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Nie zna swojego prawdziwego imienia. Przedstawia się jako Moth.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 162 cm; 49 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Czw Sie 10, 2017 12:11 am

-"Ale, ale... To nie tak miało się potoczyć." - Wymamrotała pod nosem, kupując sobie więcej czasu na pozbieranie myśli.  Hmm. Cóż teraz. Obiekt zdecydowanie odmawia współpracy. Teoretycznie mogłaby się teraz wycofać, ale miała nadzieję, że jednak uda jej się więcej osiągnąć tej nocy. Może powinna udać, że opuszcza to miejsce, a następnie podążyć za tajemniczą postacią? Ale jaki sens ma śledzenie pierwszego lepszego człowieka. Nie, nie losowego. To przecież było rozplanowane i rozpisane zdarzenie. Problem w tym, że nie przebiegało odpowiednio, choć właściwie, w tym przypadku większość rezultatów byłaby korzystna. W takim wypadku najlepiej będzie pociągnąć tę sprawę dalej.
Cóż więc może teraz wykorzystać..? Z tego, co pamiętała z dokumentów tyczących się tego miasta, ten dach służył za miejsce wszelakich nielegalnych wymian. Czy kobieta była handlarką? Nie wyglądał na taką. Zdawała się być zbyt..kompetentna? Pewna siebie? Jednocześnie widać było, że stara się zbyć dziewczynę. Z tego wynika, że zwykłym rzezimieszkiem nie była na pewno. Pozostaje jeszcze pytanie: pracuje dla kogoś ważniejszego, czy trafiła tu w kompletnie innej sprawie? Bo faktu, że jest kimś wykraczającym ponad normę, nie było sensu poddawać pod wątpliwość.
Pozostawała jeszcze jedna kwestia. Nie umknęło uwadze Moth, iż kobieta spoglądała na jej dłoń. Dlaczego? Zauważyła ukryte tam ostrze?
Dziewczyna przestąpiła z nogi na nogę, zmieniając pozycję i jednocześnie ukrywając dłonie w kieszeniach bluzy. Nie była to najdogodniejsza pozycja do dobycia noża, ale jeśli będzie taka potrzeba, powinna być w stanie.
-"Miałam się tu z Tobą spotkać." - Powiedziała już głośniejszym i pewniejszym tonem. - "Ponoć masz coś, co mogłoby mi pomóc."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaze
GNIEW

avatar
Liczba postów : 12
Imię i nazwisko : Sirin Valiyeva, innym razem Blaze. Czasem Shey, Heyf, Itami lub Pandora. Zależy, kto pyta.
Wiek : Oficjalnie 23, realnie 27 lat.
Wzrost i waga : 1.70 m / 59 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Czw Sie 10, 2017 5:16 pm

Wiedziała, że dziewczyna coś powiedziała – czy też raczej wymamrotała pod nosem – jednak nie była w stanie w żaden sposób dosłyszeć jej słów. Nawet jednego, cholernego wyrazu, który pomógłby wychwycić kontekst. Blaze nienawidziła, kiedy zawodziły ją zmysły. Poświęcała wiele czasu, żeby je szlifować, dlatego też każda porażka wywoływała u niej irytację. Chociaż… Nie, właściwie kobieta miała obsesję na punkcie kontrolowania sytuacji i gniew wzbierał za każdym razem, gdy coś poszło niezgodnie z jej oczekiwaniami. Dla niektórych mogłoby to być komiczne – tak błaha sytuacja potrafiła tak znacząco na nią wpłynąć. Prawda była taka, że Sirin była… W jakiś niezrozumiały sposób przewidywalna w swej nieprzewidywalności. Fakty były jednak proste. Nie lubiła nie wiedzieć.
Z jakiegoś powodu – choć prawdopodobnie umysł paranoika był wystarczającym – Żmija miała wrażenie, że ta niepozorna dziewczynka sporo kombinuje. Właściwie nie było w niej nic niezwykłego. W tym, że pojawiła się w tym miejscu, w gruncie rzeczy też nie. Potrafiła znaleźć logiczne wyjaśnienia – właściwie to właśnie Blaze wydawała się tu niewłaściwa. Nie miała żadnych ciemnych interesów do załatwienia - przynajmniej nie dziś. Dzieciak prawdopodobnie przyszedł tu wyłącznie w celach biznesowych, co potwierdzały kolejne słowa.
Czyli jednak. Pozostawało jeszcze oczywiste pytanie – jest tutaj z własnej woli, czy pełni rolę wysłannika kogoś bardziej znaczącego? Niektórzy byli zbyt dumni – lub ostrożni – by na tego typu spotkania udawać się osobiście.
Zbliżyła się o kilka kroków do dziewczyny, z niebezpiecznym błyskiem w oczach. Oczywiście, mogłaby zagrać w jej grę. Mogłaby sięgnąć po sztukę udawania i manipulacji, spróbować wyciągnąć od niej informacje. Problem w tym, że nigdy nie była zwolenniczką subtelnych rozgrywek. Tą stroną zajmował się Ren. Ona, skryta w cieniu, eliminowała tych, którzy nie chcieli współpracować. Czerpała pewien rodzaj przyjemności z zadawania bólu, choć może nie do końca była tego świadoma. A może sądziła, że ten dreszcz i uczucie satysfakcji jest czymś zupełnie normalnym? Czymś, co odczuwa każdy, czując ciepłą krew wroga na rękach?
Poruszała się lekko, niespiesznie. Otaczająca ją ze wszystkich stron mgła zapewne potęgowała tylko poczucie zbliżającego się niebezpieczeństwa. Ale nie sięgnęła po miecz. Jeszcze nie. Chciała zobaczyć jej reakcję. Przetestować.
-Głucha jesteś? – syknęła, zatrzymując się kilka, może kilkanaście stóp od dziewczyny. Człowiek?  Czarnokrwista? Łatwo mogłaby to sprawdzić. Wystarczyła przecież jedna rana. – Nie obchodzi mnie, czego chcesz i od kogo. Jeśli tak ci zależy, idź go poszukać, pewnie zdycha w jakiejś dziurze. Pospiesz się, a może zdążysz go wyczyścić zanim zrobią to inni. – Blaze nieszczególnie w to wierzyła. Ulicznicy byli jak sępy, kiedy tylko wyczuwali w pobliżu jakąś padlinę, natychmiast gromadzili się wokół nieszczęśnika, zbierając wszystko, co tylko dało się w jakiś sposób wykorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moth
SZPIEG / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Nie zna swojego prawdziwego imienia. Przedstawia się jako Moth.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 162 cm; 49 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Czw Sie 10, 2017 8:52 pm

Ojć? Wygląda na to, że skutecznie udało jej się wkurzyć rozmówczynię. Sytuacja nie była jeszcze taka zła, aczkolwiek Moth odnosiła wrażenie, że niezwykle łatwo może dojść do gróźb, bądź nawet walki. A może już doszło? Niebezpieczeństwo emanujące od postaci byłoby łatwiej odczytać chyba tylko wtedy, gdyby na jej czole znajdował się ogromny neonowy napis: "Zagrożenie."
Co teraz, co teraz. Pierwsza kwestia, czy mam szansę na wygraną? Gdybym zaatakowała teraz, może. Przeciwniczka nie była jeszcze w pełnej gotowości, nawet jeśli była niezwykłym wojownikiem, i strasznym, to powinna odnieść pewne rany przy ciosie wyprowadzonym z zaskoczenia. Tylko czy "pewne rany" wystarczą w takiej sytuacji? Poza tym, teren również nie zachęcał do otwartego konfliktu, jak łatwo byłoby spaść, jak boleśnie upaść.
Nie, walka zdecydowanie nie była wskazana. Ale odejść, nie dowiadując się nic konkretnego? Również niedopuszczalne. Hmm.
Jej tok myślenia został przerwany przez głos kobiety. Wygląda na to, że odrobina gniewu sprawiła, że stała się bardziej rozmowna. Wypowiedź, mimo że oznaczała jedno, była dość rozbudowana. Nie można było pozostawić takich wysiłków bez odzewu, prawda?
Moth minimalnie się skuliła, tak by wyglądało to, jak gdyby bardzo starała się zamaskować swój strach. Dłonie delikatnie jej drżały, potencjalnie ukrywając ewentualne sięgnięcie po nóż. Zrobiła jeszcze krok czy dwa w kierunku postaci i spojrzała jej prosto w czerwone oczy.
-"Poczekam." - Stwierdziła, po czym skierowała się na przeciwległy skraj dachu, zamierzając stanąć przy samej krawędzi. Zmusiło ją to do obrócenia się tyłem do postaci, co normalnie byłoby śmiertelnym błędem. Miała jednak nadzieję, że mgła ją skryje, a jeśli kobieta postanowi coś zrobić, z pewnością to usłyszy.
Zobaczmy, jak zareaguje na to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaze
GNIEW

avatar
Liczba postów : 12
Imię i nazwisko : Sirin Valiyeva, innym razem Blaze. Czasem Shey, Heyf, Itami lub Pandora. Zależy, kto pyta.
Wiek : Oficjalnie 23, realnie 27 lat.
Wzrost i waga : 1.70 m / 59 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Czw Sie 10, 2017 11:54 pm

Westchnęła cicho, kiedy dziewczyna odeszła nieco dalej. Najwyraźniej nie będzie jej dane spędzić dzisiejszej nocy spokojnie, a przynajmniej nie w miejscu, które początkowo wybrała. W teorii dach był duży. W teorii istota siedząca na jego odległym krańcu była właściwie niezauważalna. W teorii nie powinna w niczym przeszkadzać. W teorii. Ale jako że Blaze była... Cóż, Blaze – sama świadomość, że musi dzielić swoją samotnię z kimkolwiek innym, nie pozwalała usiedzieć w miejscu. W szczególności, że bachor zdążył już porządnie nadszarpnąć jej i tak nieszczególnie wielką cierpliwość. Swoją drogą, nie mogła zaprzeczyć, że mimo wszystko coś było w tym dzieciaku. Z jednej strony trzęsła się jak osika, chociaż Żmija właściwie nic jej nie zrobiła. Jednak zaraz potem miała na tyle tupetu, żeby odstawić tę małą scenkę - właściwie nic nie zrobiła. Zakomunikowała po prostu swoje zamiary. Ale sposób, w jaki to uczyniła – przede wszystkim to, jak pewnie spojrzała w oczy kobiecie – był aż nazbyt wymowny. I zmusił ją do potwierdzenia początkowego założenia co do swoistej niezwykłości tego przypadku.
Tej nocy jednak Sirin nie zamierzała się nad tym zastanawiać. Nie zamierzała też dyskutować z przybłędą ani walczyć o prawo do tego dachu. Jeśli młoda miała interes, to niech czeka. Blaze natomiast spojrzała ostatni raz na krajobraz miasta, który wydał się nieco bardziej wyraźny niż poprzednio. Czyżby mgła się przerzedziła? A może po prostu zaczynało już świtać? Nie znała godziny. Ale zanim całkowicie wzejdzie słońce, zamierzała odwiedzić jeszcze jedno miejsce. A później może wrócić do siebie i przespać się ze dwie godziny.
Spokojnym krokiem zeszła z dachu, znikając wśród krętych uliczek. Oczywiście przez cały ten czas zachowując ostrożność na wypadek ataku… Właściwie czyjegokolwiek.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Moth
SZPIEG / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 9
Imię i nazwisko : Nie zna swojego prawdziwego imienia. Przedstawia się jako Moth.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 162 cm; 49 kg

PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   Pią Sie 11, 2017 12:47 am

Wyglądało na to, że kobiecie znudziła się "rozmowa." Właściwie nie było w tym nic dziwnego. Od początku nie prezentowała sobą wyrafinowanych zdolności socjalnych, ani nawet podstawowych, jeśli być szczerym. Nie było to więc zaskoczeniem dla dziewczyny, kiedy usłyszała, że kroki kobiety zmierzają ku klatce schodowej.
Ech, kolejna już tego dnie decyzja, którą trzeba dokładnie przemyśleć. Ta sytuacja stawała się coraz to bardziej męcząca. Normalnie cieszyłaby się z możliwość zabawy w chowanego, ale ostatnimi czasy była mentalnie wyczerpana. Kiedy był ostatni raz, kiedy była ze sobą całkowicie szczera? Kiedy miała chwilę na prawdziwy odpoczynek. Te wspomnienia były tak odległe, że nie była już nawet w stanie do nich dotrzeć. I nie chciała. Takie sentymenty jedynie utrudniały codzienne funkcjonowanie w tym zepsutym świecie.
Moth przymknęła oczy, kiedy zauważyła, że mgła się rozrzedza. Nie chciała jeszcze patrzeć na miasto, do którego była uwiązana. Potrzebowała jeszcze kilku minut, może nawet godzin, na pozbierane myśli. Oczywiście, ten czas nie został jej dany. Dźwięk kroków kobiety dochodził już z niższych pięter budynku.  Jeżeli chciała za nią podążyć, musiała już iść. Zadanie miało pierwszeństwo, najpierw odszukać leże bestii, następnie przekazać te wieści do pałacu, zorganizować wyprawę i raz na zawsze uratować królestwo. A potem wszyscy będą żyli krótko i nieszczęśliwie.
- "Pff, idealne zakończenie historii." - Wymamrotała między wybuchami szarpanego, aczkolwiek cichego, śmiechu. Zdecydowanie była zbyt zmęczona.
Ruszyła za kobietą wciąż mając na twarzy delikatny uśmieszek. Nie chcą stracić dobrego nastroju, nawet jeśli wywołany był on wyczerpaniem, kontynuowała kreowanie opowieści.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Dach walącego się budynku   

Powrót do góry Go down
 
Dach walącego się budynku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Co jest prawdziwym celem Szatana????
» Tyły budynku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Zachodnia część-
Skocz do: