IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nadbrzeże

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Nadbrzeże   Wto Maj 03, 2016 6:24 pm



Nadbrzeze


Szum fal, zapach soli, rozgrzany piasek i wrzask mew. Morze to idealne miejsce na wypoczynek czy wspólny wypad ze znajomymi. Oprócz standardowego wygrzewania się na piasku w słońcu, można udawać się na spacer. Zwłaszcza, kiedy pogoda nie dopisuje i jest pochmurno albo deszczowo, wtedy najlepiej wybrać się nad wybrzeże, by samemu bądź z ukochanym podziwiać rozszalały żywioł smagający falochrony. A jak jest nieco cieplej, można posiedzieć na ławkach i zajadać się pieczonymi kasztanami bądź goframi, które oferują budki przy nabrzeżu.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Pon Lip 25, 2016 1:12 am

Co ja robię tu? - proste pytanie przemknęło przez myśli czarnowłosego, który nijak pasował do słonecznego krajobrazu. Ubrany w coś, co miało przypominać szkolny mundurek w nieco innej odsłonie zdawało się idealnie kontrastować z festynowym nastrojem. Tłumy ludzi i całe to zamieszanie - z pewnością nie działało to na korzyść chłopaka. Ten skrzywił się jedynie, starając się odnaleźć wzrokiem coś, co mógł określić mianem problemu numer jeden. Wszystko tylko po to, aby uniknąć jakiegokolwiek kontaktu z tą akurat osobą. Skoro miała gdzieś na niego czekać, wystarczy, że dowie się gdzie, a następnie nie zbliży się ani odrobinę w to miejsce, prawda? Dlatego też upewniwszy się, że nigdzie w pobliżu nie ma problematycznej persony, ciemnowłosy znalazł zacienione, ustronne miejsce, które nieco wyglądało na wąska uliczkę między budynkami, aby to przysiąść tam i... zacząć czytać jedną z ostatnio wypożyczonych książek. Lepsze to, aniżeli ryzykowanie udaru, czy kolizji z jakimś upierdliwym przechodniem, który miałby do dorzucenia swoje trzy grosze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Pon Lip 25, 2016 1:38 am

Na nadbrzeżu zbierało się coraz więcej ludzi, chociaż wciąż było zaledwie południe. Kobiety w większości ubrane w kolorowe yukaty, z uśmiechem na twarzy i rozchichotane, żwawo komentowały nadmorski festiwal. Dookoła panowała przyjemna atmosfera i zdawało się, że nic, ani też nikt tego nie zakłóci. A jednak.
Kiedy Farlan zamierzał skupić się na swojej lekturze, do jego uszu dotarł płacz najpewniej małego dziecka. Rzeczywiście, po chwili zza rogu wyłoniła się pucołowata twarz małej dziewczynki z dwoma kucykami. Połykając groszkowate łzy, szła przed siebie, przyciskając małe piąstki do twarzy, a obi z jej maleńkiej yuaty niebezpiecznie się zsuwało. Kiedy ujrzała Farlana, pociągnęła głośno nosem, nieznacznie przyspieszając, choć co rusz potykała się i łapała równowagę.
- Pseplasam... - załkała głośno i złapała skrawek ubrania Farlana w swoje pulchne paluszki. - Ale nie mogę znaleźć mamy... - spojrzała na chłopaka dużymi, brązowymi oczami pełnymi łez, a z jej nosa zaczął wystawać bąbel wywołany płaczem.

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Pon Lip 25, 2016 5:58 pm

Nie potrafił pojąć tych wszystkich ludzi. Dla niego - wszystkie te wysiłki, które wkładali wystrojenie się na taki festyn, zdawały się jedynie niepotrzebnie straconą imprezą. Owszem, stroje nie były niczego sobie i z pewnością można było je określić mianem uroczych, czy pięknych, jednak sam ciemnowłosy tego nie widział. Farlan z pewnością napisałby książkę, w której zamieściłby wszelkie swoje żale dotyczące ludzkiego debilizmu. Ani odrobiny wygody, ani odrobiny pomyślunku w całym tym zajściu. Masa obcych sobie ludzi, wystrojona w 'zbyt-ładne-aby-ubrudzić' stroje gromada panienek, czekająca na 'światełka eksplodujące na niebie' w towarzystwie 'tego jedynego' - przynajmniej do końca najbliższego tygodnia. Jedynie ciężkie westchnienie opuściło płuca nastolatka, kiedy ten próbował odciąć się od zgrai wszystkich tych problematycznych aspektów, coby uczciwie wyczekać na jedyną rzecz, mogącą go w tym zainteresować. Los niestety chciał inaczej, a jakiś czarny kot musiał przebiec mu gdzieś drogę.
- No i? - burknął jedynie, spoglądając ciut obojętnie na nieodzowny element imprez masowych. Ach, zagubione, rozryczane dzieci, które to przez nieuwagę jakże wspaniałych rodziców znikały spuszczone z oczu tylko na sekundkę. Kwintesencja tego typu zbiorowisk, która musiała pokazać się, coby uprzykrzyć mu i tak niełatwe życie. Z dwojga złego lepsze i tak małe, niezbyt myślące coś, aniżeli większa wersja nader irytującej istoty, przed którą starał się schować, coby oszczędzić sobie nadmiaru problemów. Liczył wewnętrznie, że dzieciak jednak nie rozgada się bardziej, chociaż jego mowa wydawała się zwyczajnym seplenieniem. - Tutaj jej nie ma - dopowiedział dla jasności nieco spokojniejszym tonem, rozglądając się dookoła i nie ruszając się z miejsca, a następnie - najzwyczajniej w świecie ignorując takowy problem i zabierając się za to, za co planował od początku, a dokładniej przewracając wstępne strony książki. W końcu to ani nie jego wina, ani nie jego problem. Więcej zrobić i tak nie mógł, a przynajmniej nie - jeśli nie chciał na siłę mieszać się w nie swoje sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Wto Lip 26, 2016 1:18 am

Cieszyła się na ten dzień jak nigdy. W końcu festyn, dzień wolny, a do tego może uda jej się wyciągnąć Farlana z czterech ścian? Może nawet nie będzie miał miny jak po zjedzeniu skwaszonej cytryny? Było to mało prawdopodobne, ale sam fakt, że kot może zażyć więcej świeżego powietrza, niż zwykł, wprawiał ją w zadowolenie. Przygotowała się i niemal w podskokach ruszyła nad morze z nadzieją, że zastanie tam znajomego. Przezornie wzięła też telefon, by móc zadzwonić do upartego kota, gdyby jednak nie przyszedł. W jego przypadku trzeba było rozważać wszystkie opcje.
Pogoda była śliczna i idealna na takie wydarzenie. Promienia słońca ciepło oświetlały plażę, na której zgromadzili się mieszkańcy, a na promenadzie rozstawiły się stragany z jedzeniem, konkursami i różnymi drobiazgami. Maaya odetchnęła mocniej, próbując wyczuć wszystkie zapachy tego miejsca. Najważniejsze oczywiście były słodycze! Festynowa muzyka rozbrzmiewała w powietrzu, wprawiając ją w jeszcze lepszy nastrój, a kolorowe yukaty wyglądały w jej oczach niczym fajerwerki, choć do samego pokazu było jeszcze daleko. Idąc za ciosem wyciągnęła telefon i zaczęła robić zdjęcia na prawo i lewo, niezwykle się ekscytując całym wydarzeniem. Zapomniała nawet o tym, że w pierwszej kolejności powinna poszukać Farlana, jednak kto by o czymś takim pamiętał, kiedy wokół było tyle kolorów, dźwięków i zapachów, które tak dobitnie mówiły "ciesz się tym dniem"?
Prawdopodobnie dalej byłaby zajęta robieniem zdjęć i próbowaniu wszystkiego, co tylko możliwe na straganach z jedzeniem (marynowana makrela w sosie teriyaki nie była zbyt dobrym pomysłem), gdyby kątem oka nie dostrzegła znajomej postaci. Zaraz, zaraz. Przystanęła, w ręką w połowie drogi do ust (tym razem dango w słodkim sosie), i spojrzała prosto między dwa budynki, gdzie mignęła jej postać chłopaka z książką. Wyglądał jak Farlan, w zasadzie zachowywał się jak Farlan, więc może to był Farlan? Przekrzywiła głowę, oceniając. Mała dziewczynka obok niego nieco psuła znany jej charakter kota, ale może... Szybko dojadła pozostałe dango, dziękując sprzedawcy, po czym ruszyła w stronę znajomej twarzy. Zaczęła machać ręką w jego stronę.
- Faaaar! Faaarlan! - krzyknęła ile sił w płucach, próbując przekrzyczeć tłum. Szybko się okazało, że to właśnie szesnastolatek, co wywołało spory uśmiech na jej poplamionej sosem od dango buzi. Przyspieszyła kroku, prawie wpadając pod samochód, którego nie zauważyła (dlatego zawsze powinno się patrzeć prze ulicę i być mniej roztrzepanym). Na szczęście kierowca miał dobry refleks i przy akompaniamencie przekleństw Suzumaru stanęła przed McPhersonem mocno go przytulając.
- Wiedziałam, że przyjdziesz! Masz szczęście! Inaczej złożyłabym ci wizytę. Cieszę się, że cię widzę. Tak, wiem, widzimy się codziennie w klasie, ale to co innego! Rzadko masz ochotę gdziekolwiek ze mną wyjść, to coś nowego. Chociaż nie odpowiedziałeś na wiadomość... Jak się czujesz? Co czytasz? I... Och. - Zasypała chłopaka zarówno groźbami, jak i własną radością z tego, że go widzi. Jej mina zmieniała się w kalejdoskopie, choć plamy po sosie nadawały jej komiczny efekt nawet, gdy ściągnęła brwi. Prawdopodobnie mówiłaby dalej, nawet nie oczekując odpowiedzi ze strony Farlana, gdyby nie płacząca dziewczynka przy jego boku.
- Przepraszam cię najmocniej, malutka. Zgubiłaś się? - zapytała, przykucając przed dziewczynką.
Powrót do góry Go down
Banshee
ZASTĘPCA DYREKTORA

avatar
Liczba postów : 21
Imię i nazwisko : Ava Blair Blanche
Wiek : 26 lat
Wzrost i waga : 1,64 cm | 58 kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Sro Lip 27, 2016 10:28 pm

Muzyka elektryczna wydawała się nie pasować do Avy, ale to właśnie ona leciała w jej aucie i prawdopodobnie straszyła innych kierowców, choć możliwe, że to po prostu szalony styl jazdy. Sunęła jeepem po asfalcie jakby była na wyścigach, sumiennie wymijając każdego powolnego uczestnika ruchu drogowego i zatrzymując się na światłach z piskiem opon. Nie robiła tego codziennie, ale dziś akurat pozwoliła sobie na przyspieszenie – miała jeszcze pięć minut na dojechanie pod dom Aster, a nie miała najmniejszego zamiaru się spóźnić.
Nadepnęła gaz aż samochód zawarczał niczym dziki jaguar i znowu pędziła na złamanie karku. Dzień morza zapowiadał się świetnie, bo pogoda naprawdę dopisywała i wszystko byłoby super gdyby nie cały ten piasek i brud i cała reszta rzeczy, których wolałaby unikać. Ale nie miała wielkiego wyboru, jest prawą ręką Aster, przecież nie puści jej samej.
Zatrzymała się przed willą dyrektorki dokładnie w chwili, w której upłynęło wspomniane wcześniej pięć minut. Dość niechętnie wyłączyła radio, zabrała torbę z siedzenia pasażera i przełożyła ją na tył, a to wszystko podczas pisania lakonicznego esemesa informującego o jej przybyciu. Zdążyła jedynie poprawić białą koszulę, a obok pojawiła się kobieta, na którą czekała. Rzuciła jej krótkie powitanie i odpalając machinę ruszyła już nieco wolniej oraz spokojniej na miejsce docelowe – nadbrzeże.
Jeśli Aster coś mówiła to niewiele dochodziło do świadomości Avy, bo skupiła się na drodze i swoich myślach tak mocno, że nawet nie zauważyłaby gdyby ją zaatakowano. Nawet, jeśli Blanche nie posiadała uczuć to miała zaburzenia psychiczne, które w tej chwili krzyczało jak bardzo nie chce być w miejscu takim jak plaża. Musiała się dobrze przygotować, jeśli chciała przeżyć. Założyła stosunkowo wysokie buty mając nadzieję, że żadna drobinka piasku się do nich nie dostanie i naciągnęła na nie wąskie spodni, co wyglądałoby normalnie gdyby szła na miejską imprezę, na ręce z kolei nałożyła rękawiczki. Całość została doprawiona koszulą oraz szczupłą marynarką – morska elegancja, chciałoby się zażartować.
Zaparkowała na parkingu, choć miała pewne trudności by znaleźć wolne miejsce. W końcu dopuściła się do wrednego podstępu typowego dla osób nieposiadających kultury, wykiwała pewnego człowieczka, który grzecznie czekał aż jakiś inny samochód wyjedzie, a tu bum. Ava znalazła wolny kawałek przestrzeni parkingowej. Ignorując zawodzenie od strony wykiwanego, kobieta odetchnęła głęboko, czując w płucach charakterystyczną woń i spojrzała na Aster z nieodgadnionym wyrazem twarzy. A potem jak gdyby nigdy nic zaczęła podchodzić bliżej linii piasku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Czw Lip 28, 2016 10:32 pm

Dzień Morza był świętem, a przynajmniej okoliczni tak do tego podchodzili, nie mogło więc zabraknąć dyrekcji renomowanej szkoły, prawda? Tak to widziała Aster i nawet jeśli nie była to prawda to i tak zamierzała się tam udać. Jako, że w planach miała założenie Kimona jak to robią tutejsi ludzi - nie mogła prowadzić. Na szczęście miała tutaj dwa koła ratunkowe, telefon to przyjaciela (czyt: Ave) albo uprzedzić szofera, że dzisiaj sobie popracuje. W sumie ostatnio miał trochę wolnego, chociaż cały czas musiałbyć w stanie gotowości jakby Aster go potrzebowała. Tym razem wybrała opcję numer jeden i postanowiła dać mu wolny wieczór. Pomęczy Avę, która i tak powinna z nią tam pójść. Pamiętała, że jej dobra pomocniczka/przyjaciółka/kto-tam-wie-co-to-jest nie jest dość emocjonalną osobą i pewnie odstraszy ludzi swoim chłodem, ale ej. Przynajmniej nie będzie musiała się przepychać przez tłum.
Założyła przygotowane wcześniej kimono i udała się przed dom, gdzie powinna być już Ave jak wynikało z sms'a, które chwilę temu dostała. Wsiadła do samochodu i przejechała drogę do miejsca "eventu" w ciszy. Nie zamierzała narzekać ani skarżyć się na ludzi, bo przecież i tak jej nie słuchała. Takie życie. Jedyne co mogła w takiej sytuacji zrobić to westchnąć. I co jakiś kawałek drogi tak robiła. Gdy dojechały na reszcie mogła się odezwać. Wiedziała bowiem, że jej wspaniały kierowca już skończył skupiać się na drodze i na tym, żeby nikogo nie przejechać.
- Kradzież miejsca parkingowego raczej nie jest czymś grzecznym, ale dobrze, że je zdobyłaś. - odwróciła się do Ave. - Właśnie stoczyłaś zażartą walkę. Powinnaś być z siebie dumna.
W jej głosie można było wyczuć ogromną ilość ironii czy też sarkazmu. Zależy jak się kto doszuka. Oczywiście wynikało to z wiedzy Aster, która doskonale rozumiała, że jeśli tamten kierowca nie był płatnym zabójcą to raczej nie miał szans z Avę. No dobra, jeszcze zostają żołnierze, ale no. Nie rozdrabniajmy się. Skierowała się w stronę tłumu ludzi, który przedzierał się w niewiadomym jej celu. Już dawno przywdziała na twarz maskę, która obrazowała teraz jej szczerą ochotę udziału w tym zgromadzeniu. Gdy tylko jej wspaniały kierowca zbliżył się do niej postanowiła rozpocząć rozmowę. Przecież nie będą tak chodzić w ciszy i uśmiechać się do ludzi jak towar na sprzedać. Musi pokazać, że dobrze się bawi, albo chociaż "spędza czas", ale o ile Aster dobrze podejrzewała jedyne co może się wydarzyć to ktoś ubrudzi ją jedzeniem, wpadnie na zapłakane dziecko, albo będzie świadkiem kłótni. Chociaż na to ostatnie miło by było popatrzeć.
- Nie uważasz, że jest tutaj trochę tłoczno jak na tak wczesną porę? - posłała pytanie do towarzyszki mając nadzieję, że chociaż trochę przedstawi swój tok myślenia. Aster liczyła, że Ava wyobraża sobie właśnie jaki zamęt i chaos wprowadziłby wybuch bomby albo czegoś. Chociaż tutaj jeszcze nie było za pewne tak tłoczno. Co z większymi miastami, w których będzie uczestniczyło jeszcze więcej osób? Ah... Chyba miała małą ochotę to zobaczyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee
ZASTĘPCA DYREKTORA

avatar
Liczba postów : 21
Imię i nazwisko : Ava Blair Blanche
Wiek : 26 lat
Wzrost i waga : 1,64 cm | 58 kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Pią Lip 29, 2016 5:44 pm

Ava, jak powszechnie wiadomo, nie jest zbyt dobrym kompanem do wydarzeń towarzyskich i to z wielu powodów. Najbardziej uciążliwa jest chyba ta cisza, która ją otacza oraz brak uczuć – trudno powiedzieć czy podoba jej się impreza czy w myślach właśnie zabija wszystko, co się rusza. Będąc na dniu morza robiła to od czasu do czasu, ale jeszcze nie wprowadziła planów w życie, w sumie z głupich pobudek.
Zignorowała całkowicie wypowiedź Aster o parkowaniu, czując, że to jedna z tych sarkastycznych i dość mało humorystycznych funkcji mowy ludzkiej. Wyczuwała ten zabieg, choć nie zawsze rozumiała jego istnienie, a próbując znaleźć odpowiedź na to pytanie zagłębiła się w odmęty internetu gdzie wyczytała, że miało to pokazać wyższość intelektualną nad inną jednostką oraz zmusić do myślenia. Ava usilnie próbowała kopnąć swoje szare komórki do pracy, ale w słowach kobiety znalazła tylko to pierwsze. Trzeba jednak przyznać, że rozważała dobrą sekundę nad rzuceniem kpiącej odpowiedzi, która miałaby za zadanie zmiażdżyć tamtego małego człowieka i przyznać dyrektorce racje. Bo tak przeważnie wychodziło, że się nie myliła, co z pewnością imponowałoby Avie gdyby ta mogła poczuć ten rodzaj emocji. Pech, bo nie jest w stanie czuć nawet złości.
Wzruszyła tylko ramionami, jakby ten gest mógł w całości zobrazować to, o czym myślała i ruszyła z Aster na spacer między ludźmi. Niby ramię w ramię, ale Blanche trzymała się odrobinę bardziej z tyłu, pozwalając prowadzić się niczym wytrenowanego pieska, którym czasami była, ale nie przeszkadzało jej to w żadnym wypadku. Oczywiście, mimo takiego stanu rzeczy, tłum nadal wydawał się usuwać z ich drogi niczym morze czerwone przed Mesjaszem, co tylko ułatwiało życie. Oto plusy posiadania aury zabójcy.
Z nietęgą miną utkwiła wzrok w piasku, próbując pozbyć się z natrętnej chęci natychmiastowego oblania siebie wiadrem alkoholu, który od razu pomógłby jej pozbyć się tych wszystkich nieczystości oraz bakterii. Albo przynajmniej wodą, ale wychodziło na jedno.
Kiwnęła głową, przyznając Aster rację i rzeczywiście wyobrażając sobie wielkie katastrofy, jakie mogłyby się teraz objawić. Najbardziej spodobała się jej wizja atakujących Czarnokrwistych z 7DS oraz próbujących zatrzymać napastników członków Inkwizycji – chaos, krew i ogień był najbardziej „przyjemną” rzeczą do oglądania, szczególnie wtedy, gdy ma się jakąś pewność, że przeżyje się takie zamieszki. Ava przeżyła tysiące napadów i sabotaży, więc taki atak nie nazwałaby wyzwaniem, ale posiadanie przy sobie Aster, którą trzeba by było bronić trochę mąciło prosty plan. Zaczęła myśleć nad kolejnym, który uwzględniał dyrektorkę, jednocześnie rozglądając się niewinnie jakby naprawdę spodziewała się tu jakiejś rozróby.
- Dużo osób w jednym miejscu to idealne… - Chciała powiedzieć „miejsce na podłożenie bomby”, ale powstrzymała się, kręcąc delikatnie głową. To byłoby niesamowite przeżycie, ale raczej nie chciała teraz uczestniczyć w takim wydarzeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Sob Lip 30, 2016 10:33 pm

Z każdą minutą Far zbliżał się do ostateczności. Każda kolejna, przelana przez dziewczynkę łza przybliżała go do tego, aby w końcu zabrać swoje manatki i ruszyć w inny, ustronne miejsce. Wszelkie plany jednak szlag trafił, kiedy do jego uszu dotarł nad wyraz uciążliwy głos, któremu towarzyszyło dziwne i niezbyt przyjemne uczucie ciężaru. Chociaż dziewczyna nie należała do jakiś cięższych osób, z pewnością sam gest już był wystarczająco tłamszącym, czy przygniatającym życiowo czynem. Ponury pomruk, który mógł przypominać bliżej nieokreślone powitanie padł ze strony ciemnowłosego, a ten zdawał się jakby najeżyć, a przynajmniej wyglądał na bardziej 'skwaszonego' jak zazwyczaj. Na upartego - dałoby się oba stresogenne czynniki podciągnąć pod złośliwość rzeczy martwych. Była tylko jedna, leciutka różnica. Te 'przedmioty' żyły. Co znaczyło równie dobrze to, że mogły pójść za nim.
- Ugh... - kolejne burknięcie padło z ust kotowatego, kiedy ten poprawiał własne ubrania po jakże karygodnym czynie Suzumaru. Nie potrafił pojąć jej osoby, czy całego jej entuzjazmu, który niejednokrotnie sprawiał, że ten najchętniej zapadłby się gdzieś pod ziemią, albo strzelił sobie kulkę w głowę. Jak na złość - znali się dość długo, toteż miał to nieszczęście trafiać na nią całkiem często. - Szło się domyślić - tymi właśnie słowami skwitował wszelkie wypowiedzi dziewczyny w jego kierunku. Nie sądził już, aby ta pamiętała, jakie pytania zostały mu zadane, czy aby te odpowiedzi rzeczywiście ją obchodziły. Jednego jednak mógł być pewny. Mógł spodziewać się tego, że nawet ktoś tak chuderlawy jak ona, dałby radę jakoś poradzić sobie z magicznymi walorami tej 'najbardziej luksusowej' dzielnicy w mieście. Nie miał jednak zamiaru teraz narzekać. Przynajmniej nie na to. Przyjrzał się jedynie Arie, która skupiła pokłady swojej uwagi na małej beksie, a słysząc pytanie dziewczyny, mimowolne prychnięcie padło z jego strony. - Co innego miałaby robić? Bawić się w chowanego? Zresztą... - podsumował wszelkie wątpliwości dziewczyny, aby to chwilę później poprawić swoją torbę, obracając się przy tym w mniej zatłoczonym kierunku, a zarazem cichszym z nich. - ...mnie w to nie mieszaj. Wystarczy, że tu przyszedłem - dorzuciłby jeszcze całe trzy grosze swojego gadania, ruszając przed siebie, jakby miał zamiar zostawić Maayę z drugim problemem. W końcu łatwiej pozbyć się dwóch problemów ożywionych, jak tego jednego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Pią Wrz 09, 2016 11:29 pm

Dziwne i nagłe napięcie wszystkich mięśni Farlana w wyniku spontanicznego przytulenia ze strony Maayi, jakoś umknęło uwadze rozradowanej dziewczyny. To, że się nie przywitał również jakoś jej nie przeszkadzało. Znała go za długo by przejmować się takimi drobnostkami, jak zupełny brak entuzjazmu chłopaka, czy niemalże pogardliwe podejście do jej osoby. Mimo wszystko jakoś się dogadywali. Czy też raczej Maaya mówiła, a Farlan to znosił, choć udawał, że nic go nie obchodzi. Dlatego tez był na swój sposób uroczy.
- Nie szło się domyślić! - Wyciągnęła palec i przytknęła go do nosa kotowatego. - Nie potrafię czytać ci w głowie, a ostatnio jesteś bardziej nieprzewidywalny, jak zwykle! Nie martw się jednak, zaplanowałam ten dzień tak, by spędzić go cudownie nawet bez ciebie, ale cieszę się, że cię widzę. Nie zignorowałeś mojego smsa. - Uśmiechnęła się z wielkim zadowoleniem. Czasami wyciągniecie go z domu graniczyło z cudem, ale jednak przyszedł na ten głośny i tłoczny festyn. Dla niej było to naprawdę wielkim szczęściem.

Dziewczynka dalej płakała, choć wydawało się Arie, że pokiwała głową. No tak, nie trudno było się zgubić w takim wielkim tłumie. Suzumaru puściła prychnięcie Farlana mimo uszu, całkowicie skupiając się na słodkiej kruszynce przed sobą. Pogłaskała ją po główce.
-  Już dobrze, pomożemy ci ją znaleźć - powiedziała do dziecka, po czym niezwykle stanowczym ruchem odwróciła się, łapiąc kotowatego za przedramię. -  A ty mi pomożesz. Przy okazji przejdziemy się razem po straganach i później obejrzymy fajerwerki! - Tym razem również nie czekała na jakiekolwiek "ale" ze strony Farlana, po prostu decydując za niego. Inaczej faktycznie by sobie poszedł. - Skoro i tak już się tu pofatygowałeś, to możesz zrobić coś dobrego! Za to są dodatkowe punkty karmy, wiesz? Pomyśl sobie, jak teraz wrócisz, nawet nie oglądając fajerwerków, to cały twój wysiłek związany z przyjściem tutaj pójdzie na marne! - dodała, kiwając głową z mądrym wyrazem na twarzy, po czym chwyciła dziewczynkę za rączkę, a drugą, wolną dłonią, chwyciła dłoń Farlana.
-  Prowadź nas ku zachodzącemu słońcu, Far! - krzyknęła wesoło, patrząc raczej w stronę straganów, jak górującego słońca.
Powrót do góry Go down
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Sob Wrz 10, 2016 10:14 pm

Cóż, miło że Ave postanowiła się odezwała. Widać myślały o tym samym, a to w pewien sposób podobało się Aster. Chociaż mogło to świadczyć o tym, że miały tak samo nawalone w głowie, ale cóż. Nie takie rzeczy się widziało, prawda? No jeśli można być szczerym to było to rzadkie. W każdym razie zaraz po ich małej wymianie zdań można było usłyszeć krzyki dobiegające z plaży. Zainteresowanie Aster wzrosło wręcz do maksimum gdy krzyki i piski wzrastały.
- Ave, przejdźmy się tam. - na jej twarzy widniało zaniepokojenie o losy ludzi, którzy zostali zaatakowani przez nieznaną jej jeszcze kreaturę. No trzeba było im pomóc! Nawet jeśli w środku po prostu chciałaś zobaczyć co takiego się stało i miałaś głęboko co takiego naprawdę się dzieje. Trzeba być przykładną panią dyrektor i pomóc ludziom. Zwłaszcza jeśli ich życie jest zagrożone.
Skierowała się szybszym krokiem, na tyle szybkim na ile pozwoliła jej yukata, do miejsca z którego dobiegały owe krzyki i wrzaski. Weszła na piasek, który przesypywał jej się przez sandały. Eh, okropne uczucie, lecz nie mogła przecież tego pokazać, prawda? Dzielnie szła dalej mijając uciekających ludzi. Spojrzała za siebie patrząc na Avę, która musiała tak samo jak ona przedostać się przez ten tłum ludzi. Bardziej kobiet i dzieci, które uciekały. Idąc dalej, w końcu dotarła do miejsca, które tak bardzo chciała zobaczyć. Brzeg i pewien słodziak otoczony przez mężczyzn będąc wręcz agresywnie nastawionych do tego zagubionego malucha. Nie mogła się temu tak przyglądać. Podeszła do nich już wolnym krokiem. Widziała, że ją zauważyli. Tak samo wąż. Epicentrum krzyku i problemów na tej plaży. Teraz pytanie, był śliczny, ale jak go złapać i nie zrobić mu krzywdy?
- Ma ktoś pomysł jak go złapać i nie zrobić mu przy tym krzywdy...? - oczywiście przewidziała, że wszyscy zebranie zamiast skupić się na problemie skupią się na niej. Podchodziła powoli do węża i kucnęła przed nim. Jeśli ją ugryzie to najwyżej zaboli. W końcu z tego co wiedziała nie był to agresywny gatunek. Nawet nie był trujący. Wysunęła powoli rękę w jego stronę cały czas patrząc na węża, który lekko się cofnął widząc ją. Cóż, poruszała się powoli co było mniej więcej równo znaczne z tym, że nie chciała go skrzywdzić. Poza tym sam okaz był mały. I jak się tutaj znalazł? Nad tym też trzeba będzie posiedzieć i pomyśleć. Tylko nie teraz, bo może i na to nie wyglądało, ale ślad po ukąszeniu węża na pewni szybko nie znika, a ona nie lubiła chodzić z plastrami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Nie Wrz 11, 2016 11:27 pm

Właśnie tak wyglądały jego spotkania z dziewczyną. Chodźmy skorzystał z pomocy młota pneumatycznego, coby wyjaśnić jej parę rzeczy, ta zawsze wiedziała swoje. Śmiało mógł ją określić jako chodzące utrapienie, czy kara za jakieś grzechy przeszłości, o których nie miał bladego pojęcia. Może dawniej wyglądało to nieco inaczej, jednak teraz... było po prostu męczące. Ciemnowłosy jedynie zmierzył niższą dziewczynę wzrokiem, dając wymownie do zrozumienia, coby ta zabrała swój palec z otoczenia jego twarzy. Oczywistym było, iż ten gest nijak miał się do zamiarów Suzumaru, która w dalszym ciągu była, żyła. Pozostawała czymś, co najwyraźniej pierwszak musiał jakoś znieść, aby w końcu docenić błogą ciszę i spokój, który nadejdzie.
- Nie mieszaj mnie... - zaczął swoją wypowiedź, która przerodziła się w zrezygnowane westchnienie wraz z chwilą, w której Maaya po raz kolejny zamierzała zabrać głos. Samo otworzenie ust z jej strony wystarczyło, coby chłopak stwierdził, że bardziej problematyczne dla jego egzystencji będzie pozbycie się dziewczyny, aniżeli odprowadzenie ich w odpowiednie miejsce. - Niech będzie - dopowiedział, czy może raczej burknął cierpiętniczo, jakby musiał pokutować właśnie za zbrodnie przeciwko ludzkości, czy też nieść własny krzyż. Przynajmniej mógł liczyć na jedno, a dokładniej ten fakt, iż dzieckiem zajmie się dziewczyna i to ona wyjaśni piskliwej płaczce to, w jakiej upierdliwej sytuacji się znaleźli. Sam zaś ze spokojem i kompletnym brakiem chęci, wstał powoli, rozglądając się dookoła i rozciągając mięśnie, co chyba tylko bardziej mu zaszkodziło, aniżeli pomogło, bo przez chwile rozmasowywał jakby zbolałe ramię, ta jednak minęła równie szybko, co wzrok koleżanki z klasy padł ponownie na nim.
- Hm, hm? To gdzie idziemy Far? Sprawdzimy, czy nie ma jej w tej kawiarence na końcu, prawda? Przecież każdy lubi słodycze! - proste pytania zwiastowały coś, przed czym kotowaty najchętniej by uciekł. Nie chodziło już o zwykły słowotok Arie, czy zabawę w nieprzydatny wolontariat. Sprawa tyczyła się znacznie większej wagi, a dokładniej - aktywnego udziału w takim wydarzeniu. Mógł się też domyślać, że nawet jeśli głównym celem będzie pomoc rozryczanemu bachorowi, dziewczyna nie odpuści zwiedzenia okolicznych stoiska, czy kupienia dla malucha kilku rzeczy na pocieszenie. Tego z pewnością nie mógł dopuścić do swojej świadomości, a tym bardziej powolić na to, aby taka sytuacja zaistniała.
- ...ie, biuro rzeczy znalezionych - spróbował w ten sposób ściąć wszelkie pomysły niższej znajomej, jednak było już za późno. Ta z pewnością pogrążyła się w swoim własnym świecie, do którego to niedługo później miał zostać wciągnięty młody McPherson. Chociaż to właśnie on miał prowadzić, to wszystko potoczyło się zupełnie inaczej, a sam ciemnowłosy mógł być pewien jednego... ten wieczór będzie najpewniej jednym z najdłuższych i najbardziej męczących wieczorów jego życia. Zwłaszcza, że skoro już go znalazła, wymknięcie się w jego nieenergicznym stylu było wnet niemożliwe. Dlatego też zostało czekać na fajerwerki, a potem... koniec całego koszmaru zwanego festynem.


zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee
ZASTĘPCA DYREKTORA

avatar
Liczba postów : 21
Imię i nazwisko : Ava Blair Blanche
Wiek : 26 lat
Wzrost i waga : 1,64 cm | 58 kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Nie Wrz 18, 2016 11:10 am

Ava nie spodziewała się by jej wyobrażenia o ataku terrorystycznym, choć odrobinę pokryły się z rzeczywistością, ale widząc zamieszanie w pewnej części nadbrzeża zaczęła się niemądrze zastanawiać czy nie wywołała wilka z lasu. I w tym wypadku mogło okazać się, że całkiem dosłownie, bo kto to tam wie, jakie zwierzęce DNA mają Czarnokrwiści z 7DS.
Kiwnęła głową Aster, zdając sobie sprawę, że ta i tak tego gestu nie widzi, bo to niecodzienne wydarzenie było z całą pewnością ciekawsze niż małomówna koleżanka z pracy. Interesujące jest to, że w tym zdaniu nie było ani grama sarkazmu.
- Ciekawe, co się stało – powiedziała czysto oficjalnie, bo w gruncie rzeczy była obojętna na nagłe poruszenie, musiała jednak przyznać, że zawsze lepiej wiedzieć, z czym ma się do czynienia. Pchanie się w środek zamieszania mogło nie być zbyt dobrym pomysłem, ale było już nieco za późno na wyperswadowanie Aster odrobinę nieprzemyślanego posunięcia. Teoretycznie mogła zrozumieć, że posiadanie przy sobie osoby przeszkolonej w sztuce bojowej mogło obniżyć świadomość otaczającego niebezpieczeństwa, co nie zmieniało faktu, że pewnych rzeczy nie była w stanie zrobić choćby stanęła na głowie.
Idąc dalej przyjrzała się uważniej tłumowi, formując w głowie spostrzeżenia i eliminując mało prawdopodobne scenariusze, to często ratowało jej tyłek. W kole zainteresowania zebrani byli przeważnie dorośli mężczyźni, lecz dostrzegła kilka zagubionych kobiet – większość z nich była raczej niepewna i zaintrygowana niżeli przestraszona, mogła nawet szarpnąć się na stwierdzenie, że są w dobrych pozycjach do ataku. Z drugiej strony uciekające osoby…
- Miejmy to już za sobą – powiedziała do siebie, ale na tyle głośno by i dyrektorka mogła ją usłyszeć, co niekoniecznie było ważne. Doszły na miejsce gdzie koło otworzyło się na ich widok, a oczom Avy ukazał się średniej długości wąż, w bardzo intrygującym ubarwieniu. Była członkini mafii widziała w życiu wiele jadowitych gadów, acz częściej obchodziła się z ich truciznami niż nimi samymi to z upływem czasu przestała się przejmować samymi „opakowaniami” tych substancji.
Nie interweniowała widząc jak Aster przysuwa się do zwierzęcia, ale gdy ta wyciągnęła rękę w jego stronę Ava dość sugestywnym geście położyła dłoń na jej ramieniu.
- To nie pies – stwierdziła nad wyraz inteligentnie, ale same słowa nie miały znaczenie, bo to, co kryło się pod nimi było najważniejsze. Kontakty cielesne z dzikim wężem raczej nie mogły dobrze się skończyć.
Słysząc pytanie Aster kiwnęła głową, zastanawiając się, w jaki sposób powinna schwytać zwierza. Widziała ten trik w filmach dokumentalnych, ale nigdy go nie wypróbowywała, więc mógł być dla niej i dla węża niebezpieczny.
- Może zadzwonimy po kogoś? Na przykład po jakiegoś specjalistę lub herpetologa? – powiedział mężczyzna, który przypominał Avie z wyglądu wykładowcę ze znanej uczelni, który pewnie był na nadbrzeżu w takiej samej sprawie jak ona i Aster. Pokręciła głową bez słowa, podświadomie wiedząc, że zanim któryś z wymienionych łaskawie przyjedzie gad będzie na tyle zestresowany, że zacznie się rzucać. Kto wie czy kogoś przy okazji nie ugryzie.
Rzuciła koleżance nic nieznaczące spojrzenie, jednak wyglądała jakby oczekiwała czegoś w rodzaju pozwolenia. W końcu, nie mając wielkiego wyboru, wolnym krokiem obeszła zgromadzenie, starając się stanąć z tyłu zwierzęcia. Nie pomagało jej to, że cały czas się ruszał.
- Odsuńmy się trochę – zagaiła mądrze jedna z nielicznych kobiet, najwyraźniej widząc trud Blanche, a tłum rzeczywiście postąpił zgodnie z jej słowami. Ava miała teraz więcej miejsca do manewrowania, ale nie czuła żeby był to najlepszy moment na schwytanie malucha.
- Nawet, jeśli go jakoś złapiemy to, co potem? – Starszy mężczyzna w hawajskiej koszuli zadał bardzo dobre pytanie, na które również trzeba było znaleźć odpowiedź przed podjęciem działania. Zwykła foliowa torebka raczej by się nie sprawdziła, ale może…
- Przydałby się jakiś pojemnik – zagaiła, licząc na to, że któryś z obecnych przyszedł tu na piknik, ale widząc ich miny zrozumiała. Przeceniła swoje szczęście w tej sprawie, więc trzeba zacząć myśleć nad alternatywnym rozwiązaniem…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aster
DYREKTORKA

avatar
Liczba postów : 144
Imię i nazwisko : Aster Elizabeth Dahlia Blackgarden
Wiek : Równo trzydziestka.
Wzrost i waga : Mniej niż 170cm na 57kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Nie Wrz 18, 2016 10:11 pm

Ręką Ave na ramieniu Aster byłą dla naszej wspaniałej dyrektorki jak zimny prysznic, który sprowadził ją lekko na ziemię. No właśnie. Przecież nie powinna łapać węża w gołe ręce. Nawet jeśli miała za sobą osobę, która byłaby wstanie mniej więcej ją obronić. Wstała już zupełnie pozbawiona ekscytacji, która chwilę temu tańczyła w jej oczach. Nie ma to jak zgasić jej entuzjazm jednym stwierdzeniem. I to jeszcze krótkim. Prawda jednak jest taka, że miała rację, a sama Aster nie powinna ryzykować. Westchnęła i spojrzała na twarzach ludzi, którzy prowadzili teraz zażartą konwersację na temat, który był dla niej całkowicie nieważny. Słysząc jednak o telefonie do służb aż chciała się wtrącić. Doskonale wiedziała co takiego stanie się z tym wężem i na pewno nie było to schronisko dla bezdomnych zwierząt, albo co gorsza jakieś zoo. Co to, to nie!
- To nie jest dobry pomysł, zanim się tutaj zjawią zwierzę zacznie już atakować, bo będzie przerażone. - powiedziała patrząc na człowieka, który mimo że był wykładowcą na uczelni nie mógł spojrzeć logicznie na tą sytuację. Zwierzaczek już był nieźle zestresowany i chętnie zaatakowałby w każdej chwili. A ona już wiedziała komu dostarczy taki o to wspaniały pakunek. Jej przyjaciółka na pewno ucieszy się z takiego prezentu. - Przede wszystkim radziłabym odejść od niego. Jest już wystarczająco zestresowany, aby zaatakować...
Jej słowa mogły źle brzmieć patrząc na sytuacje i fakt, że ona sama przed chwilą się do niego zbliżała, lecz ludzie usłuchali się i niektórzy co stali daleko i robili za gapiów postanowili na dobre odejść z miejsca zdarzenia. Widząc ten widok Aster aż chciało się śmiać. Co za nudne życie muszą mieć nie ponosząc żadnego ryzyka i nie uczestniczącym w niczym ważnym lub ciekawym. Ona sama pewnie długo by nie pociągnęła bez niczego interesującego na około. Chyba z tego powodu lubiła swoją pracę Dyrektorki. Zawsze coś się działo.
Nie przeszkadzała Ave do momentu gdy jakaś kobieta postanowiła rzucić hasło "odsuńmy się". Jej wzrok natychmiast przeniósł się na dziewczynę, która wyglądała jakby zaraz miała zrobić coś niebezpiecznego. Z poważną miną postanowiła wspomnieć o pewnym fakcie swojej towarzyszce.
- Ava, chcę go zabrać w całości. Znam miejsce, w którym będzie dobrze traktowany i jego przyszła właścicielka ma pewne powiązania z gadami. - Ta informacja mogła swobodnie dać do zrozumienia, że już miała zastosowanie dla owego zwierzątka i chciała go w miarę całego i w nienaruszonym stanie. Oczywiście z jej tonu spokojnie wynikało, że dany obiekt zainteresowania nie był groźny. Gdyby tak było Ave mogłaby zauważyć, że Aster wpatrywałaby się w jej poczynania. Teraz jednak bardziej zainteresowała się kobietami, która z daleko rozmawiały o całym zajściu. Przez głowę przelatywały jej jutrzejsze nagłówki gazet, albo w szkole usłyszy plotki na temat niebezpiecznego zajścia na plaży podczas święta. No cóż, dla Aster liczyło się to, że brała w tym udział. Dotarły do niej słowa Ave więc skierowała się do pobliskiego opuszczonego koszyka i podniosła go. Japończcy na pewno uznaliby to za niewłaściwe i ogólnie Aster w tym momencie brakowało obłudy. Otworzyła koszyk i podała mężczyźnie po swojej prawej całą zawartość koszyka następnie podchodząc do Ave podając jej wiklinowy koszyk z ładnymi zamknięciami. Oh, sama chyba miała taki w domu. Był tam i sobie stał, bo przecież ona na pikniki nie chodziła.
- Mam nadzieję, że tyle ci wystarczy. - powiedziała odsuwając się od niej jakby wracając na swoje miejsce w kółeczku. No czekało na nią i było wspaniałe, aby oglądać co zaraz miało się stać. Co prawda oglądanie jak Ave bierze węża i wsadza go do koszyka. Oczywiście oglądanie jak zwierzak się wije i gryzie byłoby zabawne, lecz nie mogła sobie pozwolić na straty w ludziach, ani w rannych. Wtedy owe zdarzenie na pewno będzie w opowiastkach, a ona nie chciała aby jej prawa ręka stała się bohaterem z gazet. Przecież nie mogła stać się osobą wskazywaną na ulicy. Bez przesady, już wystarczająco się narażała pokazując się w tłumie. Jak potem zjawi się jakiś nieprzyjemny pan w garniturze to Aster na pewno nie będzie zadowolona.
Gdy w swoje rączki dostała koszyk z bonusem skierowała się w stronę samochodu. Jako, że krzyki i wrzaski rozrzedziły trochę tłum to można było swobodnie przejść. W pewnym momencie poczuła jak jedna z pokryw koszyka się lekko unosi, a zwierzak wychyla łeb i patrzy na nią. Spojrzeli sobie prosto w oczy i wąż chyba zaniechał próby ucieczki chowając się znów do koszyka. Uśmiechnęła się lekko i odwróciła głowę do Ave.
- Wiedziałaś, że nie jest trujący, prawda? - przez głowę jej nie przeszło, że Ave, która na pewno miała styczność z truciznami nie potrafiłaby odróżnić jadowitego węża od tego mniej niebezpiecznego, co tylko kamuflował się w barwnych kolorach, które miały odstraszyć innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Banshee
ZASTĘPCA DYREKTORA

avatar
Liczba postów : 21
Imię i nazwisko : Ava Blair Blanche
Wiek : 26 lat
Wzrost i waga : 1,64 cm | 58 kg

PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   Pon Wrz 19, 2016 7:17 pm

Kiwnęła głową, pokazując, że przyjęła do świadomości informację od koleżanki. Była bardziej niż obojętna na to, co stanie się z tą kreaturą, z pewnością śliską i brudną, dopóki sama nie musiała się nią zajmować. Całe szczęście, kobieta wydawała się mieć plan, co do węża, który obejmował pannę Blanche tylko w małej części. Perspektywa posiadania w domu czegoś tak paskudnego i niehigienicznego zamroziła na jej twarzy wyraz obrzydzenia.
Po krótkiej chwili zastanawiania się nad przebiegiem tej misji, okazało się, że na rozwiązanie niespodziewanie wpadła dyrektorka. A może wręcz przeciwnie? Po tej kobiecie spodziewano się wielkich rzeczy, również Blanche nie umknęła nieznanemu wcześniej uczuciu podziwu i cichego szacunku.
Z bliżej nieokreśloną miną Ava przyjęła koszyk od Aster, nie przejmując się zupełnie czy to niegroźne przestępstwo byłoby odpowiednio odebrane przez tłum, bo w takich przypadkach ludzie sięgają poza granice prawa byleby ich życie było bardziej komfortowe. Wątpiła by ten przypadek był inny, a słysząc szepty wśród zebranych upewniła się, iż gapie nie mają powodu do narzekania poprzez posłanie im swojego specjalnego spojrzenia zabójcy. Rozmowy ucichły szybciej niż mogłaby powiedzieć „wąż”.
Ponownie zaczaiła się na węża, próbując zajść go od tyłu. Nie kręcił się tak chaotycznie jak wcześniej, więc miała ułatwione zadanie, co nie zmieniało faktu, że potrzebowała chwili by znaleźć odpowiednie miejsce. Przypomniała sobie te wszystkie programy dokumentalne, dokonując analizy ruchów łapaczy i w tym samym momencie zakładała gustowne białe rękawiczki, które wszędzie ze sobą brała. Czystość przede wszystkim.
Po dobrej minucie kontemplowania przyklękła wolno, starając się nie zwrócić na siebie uwagi zwierzęcia i szybkim, sprawnym ruchem złapała gada tuż za głową. Zwijał się i syczał, ale Ava nie była osobą, która mogłaby się tego przestraszyć, dlatego jedyne, co poczuła to przeszywające obrzydzenie. Bez zbędnych ceregieli wrzuciła go do koszyka, zamykając pokrywę.
Prawie nie używając słów rozkazała zbiorowisku się rozejść, a sama skierowała się w stronę parkingu. Oczywiście, oddała Aster koszyk prawie od razu, bo nie mogła znieść świadomości noszenia czegoś brudnego. Rękawiczki wyrzuciła do pierwszego lepszego kosza.
Słysząc pytanie dyrektorki, Ava wykrzywiła usta w tajemniczym uśmiechu, który zniknął dopiero, gdy wsiadły do jej auta. Już niedługo będzie w swoim domu, pozbędzie się tych ubrań i zrobi kąpiel z alkoholem, jednak na tą chwilę musiała odwieźć koleżankę.
- Może. – odpowiedziała jedynie, ruszając z piskiem opon.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Nadbrzeże   

Powrót do góry Go down
 
Nadbrzeże
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Obrzeża :: Morze-
Skocz do: