IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Born with a silver spoon in your mouth.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość

PisanieTemat: Born with a silver spoon in your mouth.    Pią Gru 09, 2016 12:46 am

"-Dobrze ci w tym smokingu - powiedziałam z uznaniem.
-Aniele - nachylił się i delikatnie skubnął moje ucho zębami - poczekaj, aż go zdejmę..."

Godność: Boniface Bonnet.
Pseudonim: Bonny.
Rasa: Człowiek.
Grupa: Mockingbird.
Ranga: Przewodniczący.
Wiek: Osiemnaście lat.
Klasa: Trzecia A.

Umiejętności:
(Savoir c'est prévoir, prévoir c'est prévenir.*)


- Analityk: żyjemy w epoce informacji, a Bonny jest tego świadom i podąża za trendem. Chętnie wystawia ucho po ploteczki, potrafi także w przybliżeniu ocenić, czy ktoś próbuje - kolokwialnie pisząc - wcisnąć mu kit. Dodatkowo, zawsze znajdzie czas na analizowanie dialogów, sytuacji, a tak poza tym, czemu nie utrudnić sobie zaśnięcie, skoro przed snem można rozłożyć miniony dzień na czynniki pierwsze? Należy uważać na wymsnięte słowa, informacje wypaplane w stanie nietrzeźwości, czy za głośne komentarze, bowiem Bonny jest szczególnie łakomy na sekreciki.
- Obserwator: pewnie znacie tych cichych gości, którzy są o krok od tych maniaków - stalkerów. Potrafi dostrzec to, na co inni nie zwracają uwagi, co - pozornie lub nie - jest nieistotne. Sprawnie ocenia emocje (chyba, że ma doczynienia z niezłym aktorem). Muśnięcia dłoni przy podawaniu gumki, a może przydługi kontakt wzrokowy? Lekko zaczerwienione oczy, krzywo zapięte guziki koszuli, albo nowy kolczyk w uchu? Jest niemalże pewne, że to on to zarejestruje.
- Dobra pamięć: nie urodził się geniuszem, ale ma wyćwiczoną pamięć (wspomagana odpowiednią dietą), przez co nauka idzie mu łatwiej, niż innym. Niby powinno to budzić zazdrość, a z pewnością tak jest, ale cóż, taka pamięć ułatwia nie tylko w zapamiętywaniu notatek. Niektórych rzeczy nie chce się pamiętać, prawda? Nie zmienia to faktu, że dzięki temu bez większych problemów utrzymuje wysokie stopnie.

Słabości:
(On ne parle pas de corde dans la maison d'un pendu.**)


- Bezsenność: jak było wspomniane, to i owo potrafią spędzić mu sen z powiek. Nawet Morfeusz nie ma takowej mocy, żeby powstrzymać go przed mimowolną analizą dnia, przetworzenia informacji i poukładanie tego w głowie, a gdy już Bonny łaskaw raczy skończyć, bywa, że ów bóg już dawno zrezygnował i zajął się innymi. Wtem siedzi w więzieniu o osłabionej koncentracji, powstrzymywanej irytacji i widzeniem świata na czarno (niekiedy dosłownie, gdy sobie niespodziewanie drzemnie).
- Geraskofobia - strach przed starzeniem się, czyli Losie, pozwól mi umrzeć, pókim młody i piękny.
- Lekki narcyzm: wysoka samoocena, egocentryzm i chłodek w relacjach? Z pewnością, dotyczy to Bonny'ego. Dodajmy do tego obsesję na punkcie swojego wyglądu; stoi przed lustrem i wydaje więcej hajsu (bo kto bogatemu zabroni) na kosmetyki więcej, niż przeciętny, nawet dorastający facet.
- Uprzedzony do Czarnokrwistych - to nie tak, że się ich boi, chociaż podobno nawet w miarę łagodny, znośny rasizm ma w sobie właśnie strach. Zwyczajnie, odczuwa do nich niechęć. Co prawda, jeszcze nie denerwuje go dzielenie się tlenem z tymi mutantami, ale - bardziej skrycie, rzadziej mniej - nie akceptuje ich pobytu w Heyawakary i z pewnością, mając do wyboru między udupieniem ucznia ze swojej szkoły, a tego z Karasue, radośnie wybierze tego drugiego.

Wygląd: Po samej aparycji można ocenić, że ma się do czynienia z jakimś bogatym szczylem. Jest ładny. Może nie dla każdego przystojny, ale na pewno ładny. Laureat "Najseksowniejszy uśmiech w Heyawakary" wśród rówieśników.
Średniego wzrostu z kiepskimi rokowaniami na dalszy wzrost (177cm) i - jak przystało na panicza - o sylwetce smukłej, może nieco za chudej (64kg). Niby ma jakiś zarys mięśni, ale genetycznie nie jest stworzony do robienia masy. Nie ma także żadnej skazy na ciele, ani blizn ni pieprzyków, chyba, że do szpetot zaliczamy kościstość i dość długie kończyny (ręce, nogi, czy palce stóp lub dłoni), nieco odbiegające od przyjętej normy. Oczywiście, cera nieskażona plebejskim słońcem, ani rakotwórczym solarium, pozostaje blada, gładka i dostojna - no, oprócz tych cieni pod oczyma, które psują widok lub dodają uroku, opinia podzielona. Mimo to, całość wygląda na tyle zdrowo, że ludzie nie wzywają karetki na jego widok.
Gęste, średniej długości blond włosy, które są podatne na loki, czyli generalnie, trudne do ogarnięcia, ale dla chcącego nic trudnego. Grzywka frywolnie wpada do chłodnych, szarych oczu Greya, których otoczki rzęs są gęste, ale jasne, niemalże niewidoczne. Następnie nos, dość mały, arogancko zadarty w górę, jeszcze niżej usta: blade, ale pełne i dość wydatne, nierzadko wykrzywione w czarujący uśmiech wschodzącej gwiazdy Hollywood lub rzadziej, nieprzyjemny grymas. Twarz pociągła, o wystających kościach policzkowych i dość ostrym podbródku, czyli pasująca do ogólnej aparycji.
Jest zadbany, a na pierwszym miejscu stawia higienę; dużo uwagi poświęca swoim dłoniom, bo jego zdaniem, nie tylko po butach ocenia się człowieka. Garderoba jest złożona z klasycznych, neutralnych kolorów (drogich) ubrań, w których chłopak gustuje. Nie ma mowy o jakichś czapkach z daszkiem i menelskich spodniach z dziurami.

Charakter: Pan idealny. Podobno życie to teatr, a ludzie są aktorami. Można powiedzieć, że w tym przypadku jest podobnie, bowiem jego charakter ukształtowały tytuły: dziedzic Bonnet, pan Przewodniczący i gdzieś tam, dzielnie walczący o uwagę, Boniface Bonny.
Kroczy pewny siebie, niezachwianie, bez wstydu zwracając na siebie uwagę; jego usta wykrzywione są w uprzejmym uśmiechu, chociaż gdzieś w ich kąciku drga ironia i cynizm; przeszywające, czytające z ludzi oczy nierzadko zmrużone, chowają chłód i dystans; gestykulacja dość skąpa, jakby ich właściciel był świadom ważności jego osoby, a sama jego obecność winna zwracać na niego uwagę. Jest inteligentny, chociaż lubi udawać nieco głupszego i bardziej naiwnego, niż jest w rzeczywistości. Bezlitośnie szacuje wartość otaczających go osób, bawi go moralność i dramaty młodzieńców i tych starszych. Jest jednym z tych ludzi, którzy wiedzą za dużo, a mówią za mało. Nie dlatego, że ceni sobie szczerość, bowiem jest świadom, że wszyscy kłamią, więc dlaczego i on nie może? Zwyczajnie lubi obserwować, w jakim kierunku dąży sytuacja, jako bierny obserwator, dopóty sprawy nie sięgają jego osoby i nie zagrażają jego pozycji.
Jak przystało na szkolną elitę, członka RU, potrafi być cholernie charyzmatyczny. Dobrze wie, jak sprawić, żeby słowa były piękne, jak porwać za sobą tłumy, a tak poza tym, przegadałby samego Boga. Ma silną wolę, jest także uparty i z łatwością wchodzi w rolę przywódcy. Chciałoby się rzec, że jest królem sawanny, a reszta to jego ziomkowie, ale nie zawsze jest to prawda, bo z łatwością potrafi zmienić się w bezlitosnego, despotycznego Cara. Trzeba przyznać, że nierzadko świadomie prowadzi niesprawiedliwe rządy. Gdy na czymś mu zależy, jest uparty jak byk, a jego cierpliwość anielska. Nie lubi przemocy, nie stosuje jej, a konflikty lubi rozwiązywać przy okrągłym stole. Po korytarzach chadza z elitą, ale i dla nich wydaje się być nieosiągalny.
Boniface Bonny jest aroganckim, wkurzającym dupkiem. Filozofia? Hedonizm. Jest złośliwy, ale gdy kogoś dopuści do siebie, całkiem łatwo go zranić. Okazuje słabości jedynie najbliższym. W relacjach lubi być długodystansowcem, ale nie lubi być pomijany. Mimo że preferuje być w centrum uwagi, bywa, że ma ochotę zniknąć; wtem i jego kroki są ciche, jakby nie chciał zdradzić swojej obecności. Dopada go melancholia i bierność, obojętność i dziwna uległość.


Historia:
- Tato, czy będę tak poważany i bogaty, jak ty? - zapytał się mały Bonnet, a jego starsza kopia uśmiechnęła się z dumą. - Czy świat będzie należał do mnie, papo?
- Jeśli będziesz się uczył i nie przyniesiesz wstydu, to wszystko będzie należało do ciebie. Wszystko.
- Tato, tato... A czy będę tak piękny, że kobiety i mężczyźni będą jedli mi z ręki? Będą karmić mnie winogronem, jak w tym filmie?
- Oczywiście - powiedział z czułością. Ach, jego krew.
- A czy kiedyś będę lepszy od ciebie?
- Chciałbyś.


Bonny dorastał w przepychu, wśród jaśminowych pościeli i koroną na głowie. Nawet nie zdążał otwierać usteczek, a już dostawał to, czego chciał. W czepku urodzony. Już od chwili, gdy otworzył oczy i zawył po raz pierwszy, jego przyszłość była utorowana, gładka i najlepsza. Było wiadomym, że Bonnetowie istnieli po to, aby osiągać rzeczy wielkie. Jak jego przodkowie, bezwstydni arystokraci, jak jego pradziadek, osiągający kolejne odznaczenia na wojnach, ojciec, który założył firmę prawniczą dla bogatych, a oni i tak stali w kolejce. Dlatego rozsiał się po całym świecie, samemu poddając się przyjemnościom. Problem był taki, że najnowszy Bonnet nie przejawiał żadnych zainteresowań, a i ambicji za bardzo mu nie przybyło do dzisiaj, ale udawał, że jest inaczej. Ojciec zdecydował się podarować mu firmę, gdy sam przejdzie na emeryturę, jednak jego syneczek nie był wcale zachwycony. Mimo to, przyjął podarek z uśmiechem na ustach, a ojciec stwierdził, że nie warto się przejmować - niewypowiedziane nie istniało, no nie? I z radością rzucał się na kolejne kobiety, które po niedługim czasie stawały się jego żonami. Rodzicielka Bonifacego umarła przy porodzie, nie, żeby tatuś nagle dostał załamania i dopiero wtedy zaczął się puszczać. Ogólnie, wszystkie żony ojca miały pewne cechy wspólne: były ładne, cycate, bogate i prowadziły wyścig w nienawidzeniu najmłodszej latorośli. Oczywiście, że przyczynił się do tego: solenie herbat, niszczenie drogiej bielizny, niszczenie planów, szantaże emocjonalne - nabierał wprawy wraz z dorastaniem. Było to jego swoiste hobby, bo szkoła, chociaż najlepsza we Francji, była dla młodego nudna, a dzieciaki co najmniej upierdliwe. Nauczyciele byli zaniepokojeni jego relacjami z rówieśnikami, albo raczej ich brakiem, jednak ojciec niewiele sobie z tego zrobił - stwierdził, że jego kochany, zdolny synek jest indywidualistą, czy inna pierdoły, a potem zaliczył nauczycielkę. Bo tak to było z wielkimi ludźmi, pierwszorzędnymi zdobywcami.
Sytuacja poprawiała się wraz z dorastaniem; zaczął być bardziej towarzyski, odrobinę mniej opryskliwy, a jednocześnie bardziej skryty. To nie tak, że Bonny od zawsze był grzecznym chłopcem, bo także ma swoje za uszami. Był ciekawy, począwszy od ust najładniejszej dziewczyny, skończywszy na penisie najseksowniejszego chłopaka w szkole. Miał do czynienia z narkotykami i alkoholem, chociaż nie stało się to jego hobby. Jego życie, chociaż wycięte z amerykańskich filmów o bogatych gówniarzach, wydawało się być mu monotonne, zresztą, tak jest po dziś dzień.
Przeprowadził się do Japonii cztery lata temu, gdy ojciec znalazł nową (kolejną) żonę. Co w niej widział, dla Bonifacego stanowiło to zagadkę. Zostawił zapisany, oczywiście, do najlepszej szkoły, gdzie powziął się za zdobywanie kolejnych osiągnięć. W ostatniej klasie, został przewodniczącym szkoły, jego zdaniem, było to kwestią czasu.
I tak sobie żyje dalej, jako znudzony, uzdolniony arystokrata.  


Inne:
- Przezwisko Bonny po raz pierwszy pojawiło się w pierwszej klasie, gdy kumplom o wątpliwej trzeźwości nazwisko Bonnet nagle wydawało się być za mało słodkie, więc czemu nie Bonny?
- Jest nieprzyzwoicie bogaty, a jego ojciec ma firmę prawniczą "Bonnet's Law". Jego obecna żona, Yuki Bonnet, jest znaną projektantką mody oraz modelką. Znana jest również z tego, że wspomaga finansowo równouprawnienie Czarnokrwistych.
- Oczywiście, Boniface jest jedynym dziedzicem.
- Jego ojciec hojnie inwestuje w szkołę, lubi także udzielać się charytatywnie (opłacalnie).
- Jest dumnym francuzem i mógłby próbować mówić bardziej japońskim akcentem, ale po co? Uwielbia swój język i nierzadko używa przysłów. No i tęskno mu za Francją.
- Pali, okazyjnie.
- Posługuje się trzema językami: francuskim, angielskim i japońskim.
- Nie ogląda telewizji, ale pobieżnie przegląda newsy na necie, które - jego zdaniem - i tak są kłamliwe i przekręcane.
- Uczulony na laktozę. Co więcej, jego kot, podobny arystokrata, cierpi na to samo. Mruczek znajduje się w rodzinnej posiadłości.
- Wciąż uważa, że Japończycy są za grzeczni, ale co zrobić?
- Jakie ma stosunki z rodzicami? Najwyżej średnie.
- Uwielbia szpinak, brokuły, orzechy włoskie oraz kakao.
- Planuje umrzeć przed trzydziestką, dlatego nie ma żadnych poważnych planów na przyszłość, także dodaje mu to odwagi do robienia głupot.
- Zainteresowany sztuką, winem i czytaniem.
- A czyta przede wszystkim bajki, ale nie jest wybredny, jeśli chodzi o gatunek.


* Wiedzieć to przewidzieć, przewidzieć to zapobiegać.
** Nie rozmawia się o sznurze w domu powieszonego.
Powrót do góry Go down
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: Born with a silver spoon in your mouth.    Pią Gru 09, 2016 6:47 pm

Świetna KP. Akcept i miłej gry~

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Born with a silver spoon in your mouth.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» John Silver

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxxx :: Karty-
Skocz do: