IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główne pomieszczenie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 78
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pią Gru 09, 2016 10:22 pm

Sam również lubił się lenić. I w teorii, skoro znów zapadała noc, mógł to zrobić. Tak przynajmniej odespałby te poprzednie nocy, podczas których nie było czasu na sen.
Palce wplecione w ciemne kosmyki niemal od razu spotkała się z aprobatą w postaci krótkiego, acz zadowolonego pomruku.
- Zawsze mogę siłą wytargać cię z łóżka. - Odparł, przekręcając się na brzuch, bu ułożyć wygodniej policzek na tym należącym do lekarza. Zastrzygł uchem, zaraz przesuwając nosem po materiale koszulki, należałoby dodać, że swojej, którą obecnie miał na sobie Kotarou.
- Albo z niego zrzucić. - Machnął krótko ogonem, pozwalając sobie na drobne ziewnięcie, które jednak zginęło w materiale T-shirtu. Sięgnął do spodni, wyciągając z kieszeni telefon. Po odblokowaniu ekranu zerknął szybko na godzinę, chcąc się co do niej upewnić.
- Przed 20. - Odrzucił urządzenie na fotel obok, zwracając wzrok ku twarzy doktora.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 50
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Nie Gru 11, 2016 12:22 am

Znając tę drobną słabość Alfy, Kotarou czuł się względnie bezpieczny. Arno wkurzał się o wszystko, nawet o nic nie znaczące pierdoły, ale wtedy wystarczyło nieco go pomiziać, pogłaskać, i już stawał się potulniejszy. Nawet potrafił uraczyć uroczym mruczeniem. Naprawdę w takich chwilach potrafił być rozkosznym psiakiem. Wargi jasnowłosego drgnęły w uśmiechu, gdy ostatni raz musnął jego miękkie ucho i zabrał ręce, wsuwając je pod swoją głową. No cóż, na więcej pieszczot musiał zasłużyć.
- Już chcesz się mnie pozbyć? – zapytał marudnie. - Spędziliśmy taką cudowną noc we dwoje. – przymknął powieki, nie mogąc się powstrzymać przed tymi uszczypliwościami. - A gdzie buzi na dzień dobry? Romantyczne śniadanie we dwoje? Jesteś beznadziejny. – parsknął wyraźnie rozbawiony. Dzień bez dokuczenia Alfie był dniem straconym. To co, że w tym przypadku przespali cały dzień i był już wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 78
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Wto Gru 13, 2016 8:35 pm

Leżał w pełni rozluźniony, leniwie kręcąc końcówką ogona po pościeli. Na dobrą sprawę mógłby znów zasnąć i to nie zmieniając pozycji. Muśnięte ucho drgnęło krótko, odchylając się bardziej ku dłoni, która tak cudownie je miziała. Szkoda, że tak szybko przerwano pieszczotę.
- Wspaniałą. Nawet się nie wyspałem. - Wymamrotał nieco sennie, przekręcając głowę na bok, by przesunąć policzkiem po brzuchu Kotarou.
- Nie zasłużyłeś. Przez to szczekanie. - Przekręcił się na brzuch, zaczepiając kłami o materiał koszulki.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Gru 22, 2016 9:50 am

Przetarł zmęczone oczy, kiedy przekraczał próg siedziby. Cały czas zastanawiał się, gdzie przez ten czas rozłąki podziewa się Arno. Miał nadzieję, że w miarę możliwości wrócił bezpiecznie do siedziby. Szczekające psy tylko mogły utwierdzić go w przekonaniu, że on tu jest.
Zaczął iść dalej, nieznacznie opierając się o ściany kryjówki głównie z braku jakichkolwiek sił. Niewiele jednak mógł powiedzieć o bolących go mięśniach czy zadrapaniach, ponieważ wcale tego nie odczuwał. Dla niego ból był pojęciem względnym. Nawet nie zauważył sączącej się rany na swoim barku, a zapach krwi zupełnie mu nie przeszkadzał. Obstawiał, że to jego własne dłonie capią mu krwią, w końcu nie miał ich czystych.
Kiedy udało mu się dotrzeć do miejsc docelowego, nacisnął klamkę do głównego pomieszczenia tej siedziby, praktycznie całym ciałem napierając na drzwi, aby się otworzyły. Był tak w beznadziejnym stanie, że nawet nie miał szczególnych sił, żeby otworzyć drzwi. Mimo wszystko minimalny uśmiech wkradł się na jego usta, kiedy ujrzał tak kwitnący i uroczy obraz. Doprawdy przesłodkie.
- Ładna z Was para - rzucił na dzień dobry ze słyszalną chrypą w głosie, padając cielskiem na pierwsze, lepsze siedzenie. Oni mogli już zobaczyć niewielką ranę, która znajdowała się na lewym barku, Kazu natomiast nadal był jej nieświadomy - Miło widzieć Twoją parszywą gębę w jednym kawałku - cień troski wydostał się z gardła, spodziewając się teraz suchej uwagi ze strony młodego przywódcy. Ale Kaz już tak miał wobec bliskich mu osób.
Powrót do góry Go down
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 50
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Gru 29, 2016 11:56 pm

Mlasnął nieco znudzony, wsuwając palce w smoliste kosmyki i na powrót zaczął drapać Arno za uchem. Wiedział, że może sobie na to pozwolić. Co prawda Alfa uwielbiał pieszczoty, to jednak Kotarou miał wrażenie, że nie każdy może pozwolić sobie na taki luksus. Wargi wygięły się w lekkim uśmieszku słysząc jego odpowiedzieć. Jak zawsze uroczy i czarujący o poranku. Od tej zgryźliwości aż zaschło mu w gardle. Podniósł się do pozycji pół siedzącej i podparł na łokciach, by mieć lepszy widok na swojego zwierzęcego znajomego.
- Jako gospodarz nie zasługujesz na pochwałę. – skwitował krótko. - I już tak nie narzekaj. Przynajmniej było ci ciepło. – miał ochotę pacnąć go w ten łeb, i ręka mu świerzbiła ale… w tej samej chwili do pomieszczenia wszedł Kazuya. Kamui znał go. Nawet dobrze. Wszakże był tutaj dosyć częstym gościem i zdarzało mu się wielokrotnie zszywać samego Betę. Kiwnął w jego stronę głową na powitanie i ziewnął szeroko, zapominając przy tym o podstawie dobrego wychowania. No i popatrzcie co robi z dobrze ułożonym człowiekiem towarzystwo niesfornego Alfy.
- Błagam, tylko mi nie mów, że i ciebie mam pozszywać, Kazu. – mruknął czując nagłe zmęczenie. Z drugiej strony wiadomo było, że jeżeli zajdzie takowa potrzeba, to Kamui to uczyni.
- Dawno cię nie widziałem. Przez chwilę myślałem, że nabroiłeś i dostałeś arę od tego tutaj – wskazał brodą w stronę Arno, przyjmując przy tym dość żartobliwy ton.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 78
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pią Gru 30, 2016 12:33 pm

Drapanie wydobyło wręcz koci pomruk zadowolenia z gardła Alfy. Gdyby nie sprawy, za które koniecznie musiał się wziąć, przeleżałby kilka, do kilkunastu godzin w tej pozycji, dając się drapać lekarzowi. Istniało ogromne prawdopodobieństwo, że gdyby ktokolwiek inny spróbowałby czegoś podobnego, skończyłby bez ręki. Małym wyjątkiem byli członkowie klanu, którzy co najwyżej dostaliby ostrą burę, albo przyozdobili ciało w kilka siniaków.
Znajomy zapach sponiewieranego psa dotarł do wyczulonego nosa, rozwierając powieki. Czerwone tęczówki przesunęły bacznie po pomieszczeniu, osiadając na drzwiach, które za kilka chwil miały się otworzyć.
Zmrużył ślepia, unosząc się lekko na łokciu, coby przekręcić się na plecy i wesprzeć tył głowy na udzie Kotarou. Nie miał zamiaru się ruszać, a przynajmniej na razie nie. Ciemne ucho drgnęło krótko, wyłapując wszelakie dźwięki z korytarzy, które o tej porze powinny być pogrążone w niemal całkowitej ciszy.
Uniósł jedynie brew na rzucony na wstępie komentarz Bety, nijak go jednak nie komentując. Skupił się jednak na niewielkiej ranie. Nie znał się na całym tym medycznym syfie. Rana była mała, więc według niego — niegroźna.
- Gdzie się szlajałeś. - Pytanie rzucone w formie zdania twierdzącego, wymagające natychmiastowej odpowiedzi. Alfa podniósł się nawet do siadu, pochylając się lekko, by wesprzeć łokcie na kolanach. Chwilowo zignorował żart Kotarou, zerkając na niego przez ramię, z nieokreślonym błyskiem w ślepiach. Zapewne chciał, by doktor sprawdził rany jego Bety.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Sty 05, 2017 2:01 am

Gdyby tylko wiedział, że ów towarzystwo tak miło spędza sobie czas, wróciłby grzecznie do swojego pokoju, starając się sam wylizać ze swoich krwawych, ale niezbyt groźnych ran. Tymczasem był na tyle okrutny, aby przeszkodzić w ich chwili prywatności. Co z tego, że łasili się do siebie w głównym pomieszczeniu. Nawet kiedy Kazu przekroczył próg tego pomieszczenia, ich stosunek niewiele się zmienił. Nawet nie śmiali udawać skrępowanych. Ciekawe, czy przy innych również pozwoliliby sobie na taką wygodę i swobodę.
Uśmiechnął się jedynie na przywitanie w stronę medyka, któremu nie raz, nie dwa był wdzięczny, że pozszywał jego parszywe rany na ciele, kiedy tego potrzebował. Kotarou miał o tyle wygodnie, że nie musiał być szczególnie delikatny w swoich ruchach. Nieważne jak bardzo znęcałby się nad raną mężczyzny, ten nic nie poczuje. Miało to swoje wady, jak i zalety. Na jego kolejne słowa wzruszył tylko ramionami. Trudno było mu to powiedzieć, kiedy niczego nie czuł, jak i również nie widział. Dopiero teraz miał moment, aby obejrzeć swoje ciało i chcąc nie chcąc, był ranny. Jakoś umknęło to jego uwadze.
- Tylko trochę - wychrypiał w jego stronę, nie mogąc pozbyć się tak od razu upierdliwej chrypy, która towarzyszyła mu ze zmęczenia. Następnie pokręcił przecząco głową na słowa Kamui, niemniej nie zdążył na nie odpowiedzieć, bo w słowo trącił się Arno. Jak zwykle opiekuńczy - Dobrze wiesz, gdzie. Sądziłem, że raczej zapytasz o coś innego - odparł z minimalnym uśmieszkiem na twarzy, masując się zdrową ręką po zmęczonym karku. Chyba miał dość ostatnich 30 godzin. Chciałby w końcu położyć się i zasnąć na parę godzin, może ciut więcej.
Powrót do góry Go down
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 50
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sob Sty 07, 2017 6:50 pm

Przetarł nieco zmęczony wierzchem dłoni po policzku, i westchnął ciężko, ostatni raz przeczesując ciemne kosmyki Arno, aż dłoń zsunęła się na jego bok szyi, który delikatnie pogłaskał opuszkami.
- Dobra Arno, podnieś się. Opatrzę Kazuyę. – powiedział spokojnie najpierw podniósł się do siadu, wpatrując się w Betę, aż wreszcie skinął brodą w jego stronę. - Rozbierz się. – polecił krótko, po czym zsunął się z łóżka i podszedł do swojej torby, przy której przycupnął. Złapał za zamek i szarpnął nim, rozsuwając go i zaczął pospiesznie w niej grzebać, wyciągając potrzebne rzeczy, które układał obok siebie. Znał chorobę Kazuyi, dlatego też był w pełni świadomy, że lepiej o niego zadbać, nawet jeśli jego rana to było tylko zadrapanie. Jeśli rozwinęłoby się w niej zakażenie, to Beta z pewnością nie wyczułby tego i w najlepszym wypadku straciłby wtedy rękę. Czasami łapał się za głowę spoglądając zarówno na Arno jak i na Kazuyę, zachodząc w myślach, jakim cudem przeżyli tyle lat.
- Już? – zapytał mężczyznę, podchodząc do niego trzymając w dłoni szczypce z nasączonym płynem do odkażenia wacikiem. - Powiedziałbym, że może szczypać, ale… okazałoby się to nietaktowne. – parsknął cicho pod nosem, uznając to, co powiedział, za iście przedni żart. Nie Kotarou. Twoje poczucie humoru ma wrażliwość walca drogowego. Zaniechaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 78
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sob Sty 07, 2017 7:14 pm

Jedna z brwi powędrowała ku górze, zaś pojedyncze szurnięcie ogona zdradziło powoli powstające we wnętrzu rozdrażnienie. Lico pozostało jednak niewzruszone, i jedynie czerwone ślepia błysnęły ostrzegawczo, odwlekając myśli pozostałych dwóch osób o próbie przekomarzania z nim. Splótł palce przed sobą.
- Czego się dowiedziałeś? - Mruknął powoli, studiując spojrzeniem ruchy zarówno Bety jak i lekarza. Zaraz jednak podniósł się z zajmowanej kanapy, by przenieść na fotel obok i rozsiąść w nim jak król na włościach. Co swoją drogą wcale od prawdy nie odbiegało.
- I następnym razem masz wracać od razu, kiedy pada takie polecenie. - Dodał jeszcze, mrużąc minimalnie ślepia. Anarchy był młodszy od połowy klanu, przez co niektórzy mogli nie do końca poważnie traktować jego decyzje. Na szczęście takowi delikwenci zostawali bardzo szybko wyprowadzeni z błędu.

// Wena uleciała, sorreh.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Sty 12, 2017 10:33 pm

Z godnie z jego poleceniem, zaczął się rozbierać, niemniej zdjął tylko górną część odzienia - w końcu nie było potrzeby zdejmować więcej. Nic nie wskazywało na to, aby miał więcej ran. Jeśli jednak mężczyzna stwierdzi, że raczej dobrze by było zdjąć nieco więcej, nie będzie miał żadnych skrupułów, aby to zrobić. Zaczął obserwować jego poczynania - od momentu kiedy wstał, jak wybierał odpowiednie narzędzia i jak do niego podchodzi. Przynajmniej do momentu aż Arno czegoś do niego nie powiedział, gdzie był wręcz zmuszony odwrócić do niego głowę chociażby z czystego szacunku. Co prawda był młodszy do niego, niemniej to on królował w klanie, nie Kazuya. Mógł się z nim droczyć, owszem, ale też wiedział, kiedy przestać, żeby nie przekroczyć pewnych granic. Może właśnie dlatego Alfa wybrała właśnie jego na Betę? Kto wie, kto wie...
Potaknął jedynie na jego słowa, darząc go kolejnym, lekkim uśmiechem i cichym parsknięciem na słowa, że może boleć. Fakt faktem, nie miały one zbyt dużego znaczenia przy chorobie mężczyzny, a nawet nie były one szczególnie śmieszne. Niemniej grzeczność...
Czego się dowiedziałeś?
- Samych ciekawych rzeczy, Drogi Arno - uśmiechnął się do niego lekko złośliwie, widocznie mając całkiem dobry humor jak na stan, w którym tutaj przybył. Ale czego się spodziewać? Kazuya tak miał zawsze i na zawsze. Lubił się przekomarzać, szczególnie z przywódcą tegoż klanu. Z pewnością zdążył się już do tego przyzwyczaić - Trudno wracać na czas, kiedy po tym rozkazie padł zupełnie inny rozkaz - oznajmił dość spokojnie, spoglądając z takim samym opanowaniem w oczy Alfy. Zawsze miał je interesujące.
Powrót do góry Go down
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 50
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sob Sty 14, 2017 8:58 pm

Rana, jak początkowo zakładał, nie okazała się w rzeczywistości aż tak głęboka I straszna. Co prawda nie było potrzeby zszywania, aczkolwiek dobrze, że ją odkaził. Znając Kazuyę, to nawet tak podstawową czynność zaniedbałby, uznając, że nie ma takiej potrzeby. Naprawdę, Kotarou czasami czuł się, jakby był otoczony dziećmi. Zarówno Beta jak i Alfa pod tym względem byli niesamowicie podobni do siebie. Kiedy skończył go bandażować, klepnął lekko w ramię i uśmiechnął się ciepło.
- Gotowe. Musisz jednak pamiętać, aby każdego dnia zmieniać opatrunek. – westchnął cicho, po czym zwrócił się bezpośrednio do Arno. - Pilnuj go, bo dobrze wiemy, że nasz Kazuya zbagatelizuje to. Zresztą, ty też. Też masz zmieniać opatrunki. Jeżeli przyjadę tu i zobaczę, że wasze rany się babrają, jak babcię kocham, a kocham mocno, nakopię wam do tych waszych chudych, psich dupsk. Zrozumiałe? – skrzyżował ręce na klatce piersiowej i obdarzył zarówno jednego, jak i drugiego srogim spojrzeniem. Powaga jedna momentalnie z niego uleciała, i niczym wiotki patyk padł twarzą na rozłożoną kanapę i wydał z siebie zdławiony jęk. Odwrócił głowę w bok i spojrzał w ścianę, dalej mamrocząc pod nosem.
- Właśnie zdałem sobie sprawę z tego, że zdycham z głodu. Nakarm mnie, Arno. – przeniósł spojrzenie na Alfę, ale po krótkiej chwili wzrok powędrował w stronę Bety. - Albo ty, Kazuya. Bo umrę wam tutaj z głodu i nie będzie już waszego ulubionego medyka. I będzie wam smutno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 78
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sob Sty 14, 2017 10:36 pm

Ogon szurnął z niezadowoleniem po kanapie, gdy Alfa przyglądał się poczynaniom Kotarou. Czekał tylko, aż skończy opatrywać Kazuyę... bo istniało wielkie prawdopodobieństwo, że za chwilę będzie musiał znów go pozszywać.
Hej, Arno.
Śliskie uczucie przemknęło po karku, jakoby coś zimnego ułożyło zimne łapska po jego bokach i szeptało w skórę. Nie wzdrygnął się jednak, doskonale wiedząc z czym ma do czynienia. Wręcz przeciwnie — nabrał pewności, zaciskając nieco bardziej palce.
Może przypomnimy mu zasady hierarchii w stadach?  
Niski pomruk, wpadający momentami w warkot wypełnił pomieszczenie przez dosłownie kilka sekund, po chwili jednak stopniowo cichnąc. Kotarou znał go na tyle dobrze, by wiedzieć, że dźwięk ten nie oznaczał niczego dobrego.
- Mów co wiesz, póki zostały we mnie resztki cierpliwości. - Zerknął wymownie na lekarza, samym spojrzeniem uzmysławiając mu przewinienie. Wzrok szybko jednak wrócił na Betę, oczekując odpowiedzi. Zamiast tego otrzymał jednak kolejną złośliwość. Sylwetka Alfy wyprostowała się niebezpiecznie, jednak Kotarou, rzucając się na kanapę, całkowicie odwrócił uwagę od Bety, skupiając ją na sobie.
- Jasne, Kazuya z pewnością dobrze się tobą zajmie i przyniesie ci konserwę. - Nawet nie zerknął z powrotem ku wspomnianemu. Jedynie uwalił się na kanapie z uszami postawionymi na sztorc. Wciąż czekał na odpowiedź Bety.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Wto Sty 17, 2017 10:34 pm

Nie miał pamięci do takich rzeczy, więc faktycznie zdąży zapomnieć z pięć razy o zmianie opatrunku czy odkażeniu rany. Nigdy nie miał tego nawyku, ponieważ przenigdy nic go nie bolało. Zaczynało do niego docierać, że jest coś nie tak w momencie, kiedy nie mógł daną kończyną nic zrobić. Ruszyć się, podnieść. To wtedy znak, że było źle.
- Zapiszę to sobie na czole, aby nie zapomnieć - zażartował, doskonale wiedząc, że lada moment, a nie będzie pamiętać o czymś takim jak zmiana opatrunku. I pomimo tego, że Kaz wraz z Kotarou mieli dobre nastroje, tego nie dało się powiedzieć o samym przywódcy tegoż klanu. Doprawdy, czasami bywał przewrażliwiony na punkcie młodego wieku oraz władzy, jak i szacunku. Kiedyś z pewnością to się na nim odbije, ale jak na razie zachowuje się jak na 21 latka przystało. W końcu wiek robił swoje i nikt go przed tym nie uchroni.
Westchnął jedynie, kręcąc głową na dziecinne zachowanie Arno. Co jak co, ale on mógł mu ufać. Szanował go najbardziej ze wszystkich w klanie, a mimo to traktował go tak jak całą resztę. To bolało. Bardzo. Nie zamierzał nijak komentować jego zachowania, bo jeszcze oberwie mu się za to, że miał rację. Widać, że na tym punkcie był ciut przewrażliwiony, a Kazuya nie miał ochoty wywoływać wilka z lasu. Był zbyt zmęczony, aby się bronić.
- Spokojnie, przecież wiesz, że powiem. Mógłbyś mi dać chociaż złapać oddech, zanim rzucisz mi się do gardła za to, że w ogóle wróciłem w jednym kawałku - mruknął nieco niezadowolony. Podczas gdy Kaz wracał do siedziby zmęczony jak diabli, Arno był drapany i głaskany za to, że w ogóle wrócił. A może za coś więcej? W każdym razie to było odrobinę nie fair. Westchnął cicho, drapiąc się za uchem i sam szurgnął niecierpliwie ogonem, czując niecierpliwość Arno. Jak zwykle siebie nakręcali. Standard - Wiem gdzie to jest i gdzie powinniśmy tego szukać. Niemniej nie pójdę tam sam, a też źle będzie, jeśli pójdziesz ze mną. Dobrze byłoby wziąć jednego z naszych informatorów, aby się rozejrzał. Kryłbym mu plecy, wskazując również i drogę, którą powinien się udać. Wtedy byłby większe szanse na zdobycie tego, niezależnie w jakie sytuacji się znajdziemy - odparł, mając nadzieję, że taka odpowiedź go zadowoli. Jeśli nie, to już nie jego problem. Sam chciałby położyć się plackiem na kanapie i strzelić mała drzemkę, która pomoże mu zregenerować siły. Tymczasem była ona przejęta przez doktorka, który ja widać, zmęczył się czyszczeniem niegroźnej rany Kaz. Zero sprawiedliwości.
- Jest tu tyle czasu, że doskonale wie, gdzie znajduje się jedzenie - więc jeśli rzeczywiście nie chcesz dostać tej konserwy, rusz dupę po żarcie, a mi oddaj kanapę, którą teraz okupujesz - dokończył już w myślach, uważnie obserwując tą dwójkę.
A irytacja zaistniałą sytuacją rosła.
Powrót do góry Go down
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 50
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pon Sty 23, 2017 6:14 pm

Zaczynało robić się nieprzyjemnie. Nawet Kamui, który nie był Czarnokrwistym  i nie posiadał wyczulonych zmysłów potrafił zrozumieć napiętą atmosferę, jaka się pojawiała. Z jednej strony cichy głosik mu podpowiadał, żeby się nie wtrącał. To była ich sprawa. Alfy i Bety. Że jak wejdzie pomiędzy nich, to będzie gorzej, tak, jakby wlazł pomiędzy gryzące się psy. Z drugiej zaś strony… jego arogancka strona chełpiła się, że wie, jak ugłaskać Arno. I to dosłownie. Dlatego też nie myśląc zbyt wiele, Kotarou przesunął się na kanapie i usadowił tuż za Alfą, kładąc swoją brodę na jego nagim ramieniu, jednocześnie wsuwając palce w ciemne włosy, by zacząć delikatnie drapać go za uchem. To powinno trochę go rozluźnić i uspokoić. Tego było mu potrzeba i na to Kotarou liczył.
- Shhh, zejdź z Kazu. – mruknął cicho wpatrując się w drugiego osobnika. - Może i się nie znam, ale wydaje mi się, że Kazuya wykonał swoją robotę, więc zamiast na niego warczeć pochwaliłbyś go. – odsunął się od Arno i podniósł z kanapy, przeciął pokój zmniejszając odległość między nim a Kazuyą.
- Skoro Arno nie chce, to ja to zrobię. – powiedział obdarzając go ciepłym uśmiechem I uniósł rękę, w celu podrapania go za uchem. Co prawda nigdy tego nie robił w stosunku do Bety, ale miał nadzieję, że i jego ten gest rozluźni. Tak naprawdę im obu przydałoby się trochę relaksu.
- Jesteście spięci jak nadymane balony. Wyluzujcie. – parsknął jasnowłosy I odwrócił się przodem w stronę Alfy. - Mam pomysł. Napijmy się. W sumie nigdy z wami nie piłem, a już tyle się znamy. To nas skutecznie rozluźni. Macie tu coś mocniejszego? – i nie czekając na ich odpowiedź ruszył w  głąb pokoju, pamiętając, że na którejś z półek znajdowało się parę butelek. To co, że zapewne były prezentami la Alfy i liczyły kilka a może kilkadziesiąt lat. Taka okazja jak dzisiaj rzadko się trafiała.
- I jest. – nie pomylił się. Zgarnął jedną butelkę I wrócił na kanapę, na której usiadł ciężko, wskazując do Kazu, by podszedł do nich I też usiadł, jednocześnie wcisnął butelkę w łapy Arno.
- Jako gospodarz czyń honory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 78
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pon Sty 23, 2017 6:41 pm

Słowo "spokojnie" w żadnym wypadku nie zadziałało tak, jak powinno. Niemniej nie rzucił się swojej Becie do gardła, jak można by się tego spodziewać. Zamarł w kompletnym bezruchu, czekając na następne słowa. Było sporo prawdy w tym, że sami siebie nakręcali. Jeden się niecierpliwił, drugi grał na zwłokę i drażnił. Cud, że kły jeszcze nie poszły w ruch.
- Na razie nie ma opcji byś, tam szedł. Ze wsparciem, czy bez nie zgadzam się na to. Wpierw twoim priorytetem będzie wyleczenie ran i odzyskanie sił. - Niski pomruk w końcu dobył z gardła Alfy, rozbrzmiewając w pomieszczeniu przez krótką chwilę. Uniósł dłoń do podbródka, by potrzeć go palcami w zamyśleniu, czemu towarzyszyło miarowe szuranie końcówki ogona. Wszystko wskazywało na to, że w końcu się uspokoił, a racjonalne myślenie — nietknięte niepotrzebnymi teraz emocjami — zniwelowało rozdrażnienie.
- Przez najbliższe dni zajmiemy się umieszczeniem tego na mapach i dokładnym rozrysowaniu. Wtedy pomyślimy co z tym zrobić i od której strony ugryźć. Może stratedzy w końcu wpadną na jakąś przydatną myśl i się nią podzielą, jak myślisz? - Zerknął ku Becie, gdy drobne rozbawienie uniosło kącik ust ku górze. Jedno z ciemnych uszu drgnęło dokładnie w tym samym momencie, w którym czyjaś dłoń wplotła się między czarne kosmyki. Żadne mruczenie tym razem nie opuściło ust Aldy, niemniej gest wykonany przez Kotarou wyraźnie rozluźnił mu mięśnie.
- Fakt. Kotarou jest też najmniej poszkodowany. Chyba nie zaszkodziłoby, gdyby dla odmiany to on przyniósł coś nam? - Zadziorny błysk na krótką chwilę rozświetlił czerwone tęczówki, gdy wilk zerkał na lekarza. Niemniej nie spodziewał się propozycji, która nagle padła. Cień niezrozumienia przemknął przez lico, gdy rozprostowywał dotąd lekko przygarbioną postawę. Gdy tylko doktor wstał, uwalił się na całej długości kanapy, wspierając plecy na podłokietniku.
- Nie będzie żadną frajdą, jeśli zaczniemy pić i odlecisz po dwóch szklankach. A może będzie..? - Bezczelny uśmiech rozciągnął usta, gdy obserwował proces szukania odpowiedniego trunku. Nie miał nic przeciwko, lubił alkohol.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 50
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Wto Lut 07, 2017 1:57 am

Trzeba przyznać, że Arno miał rację w jednej sprawie.
Kotarou nie miał głowy do picia alkoholu. Co prawda nie dopadało go po dwóch szklankach, ale po pięciu już tak. Dlatego też bardzo szybko miał stan upojenia alkoholowego, policzki były różowe, a język plątał się jak amatorowi nogi na parkiecie. A co gorsza – nie zapowiadało się, że przez najbliższe godziny będzie miał dość. Wręcz przeciwnie, sam zaczął narzucać tempo picia, gibając się na boki i nawet śpiewając dziwne piosenki w nieznanym języku.
- Hej, Arnooooo – jęknął, kiedy objął go mocno I ocierał się swoim policzkiem o jego. - No nie bądź taaaakii~ Zagrajmy Czerwonego Kapturkaaaaa. Bądź moooim wilczkieeeeem. – wymruczał, niemalże wchodząc na ciemnowłosego, kiedy zarzucił na niego swoją nogę, jeszcze bardziej łasząc się do niego jak spragniony pieszczot szczeniak.
- Dam ci mój koszyyyczeeeeek. – zachichotał, po czym przeniósł swoje zamroczone alkoholem spojrzenie na Kazuyę I wystrzelił paluchem w jego stronę, jakby o coś go oskarżał.
- No powiedz mu coooś. Aleee….. ale! – wyprostował się nagle I zmrużył oczy, przyglądając się uważniej drugiemu mężczyźnie. - Ale ty też wygsaądałbyś dobrze jak wilk… Kaaazuuuuu bądź też omim wiliem! – wyrzucił obie dłonie do góry i skoczył na Kazuyę, tym razem łasząc się do niego, chichocząc przy tym jakby coś go opętało.
- Oho? Mam pusty ubeczek. – burknął wyciągając kubek w stronę Arno. - Naaaleeeeej mmiiiii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 78
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pią Lut 10, 2017 10:57 pm

Arno po alkoholu robił się... senny. Nawet jeśli wstał ledwo przed godziną, to po wypiciu kilku konkretnych kieliszków zaczął czuć senność. Raz czy dwa nawet uniósł dłoń, kryjąc za nią zmęczone ziewnięcie. Głowę do trunków miał, w dodatku całkiem mocną. Niemniej tym razem przepracowanie brało górę, oznajmiając, że powinien przespać co najmniej dwa dni, wliczając noc, by nie czuć zmęczenia.
"Hej, Arnooooo"
Brew powędrowała ku górze, znikając za zmierzwionymi kosmykami grzywki. Uniósł głowę z podłokietnika kanapy, by zerknąć ku, o niebiosa, spitemu w cztery dupy medykowi.
Czerwonego Kapturka...
Masz Alfą swoją zdobycz.
Cień niezadowolenia przemknął przez lico, gdy bestia postanowiła rozdrażnić wilka. Jednak poza tym drobnym, ledwo zauważalnym gestem, Anarchy ani drgnął, pozostając całkowicie rozluźnionym. Łaszący się do ciała Kotarou uzyskał uwagę w postaci dłoni, która po chwili wylądowała na czubku jego głowy, mierzwiąc włosy.
- Trzeba zapisać, by nigdy więcej nie dawać ci alkoholu, gdy przebywasz w siedzibie. Kto mi ich poskłada i pozszywa, gdy będziesz pijany? - Rozbawienie pociągnęło kącik ust ku górze, we wręcz zaczepnym wyrazie.
- I co masz w tym koszyczku, że mógłbym go chcieć? - Przymknął jedno z oczu, wygodniej usadawiając się na kanapie. Dłoń opadła z głowy Kotarou, lądując ostatecznie na jednej z poduszek, gdy tylko doktor postanowił zmienić chwilowy obiekt zainteresowania. Alfa na krótką chwilę odleciał myślami w zaświaty, bo na ziemię wrócił, dopiero gdy "pusty kubeczek" wyrósł przed nim. Uniósł rękę, w której trzymał butelkę. Ostatecznie jednak samemu biorąc porządnego łyka. Może trochę na złość, a może akurat w tym momencie zachciało mu się pić.
- Spytaj Kazu, może on ci naleje. - Krzyżując nogi w kostkach, po raz kolejny uniósł butelkę, wlewając cześć jej zawartości w gardło. Już pal licho czy było to wino, czy zwykłe whisky. Koniec końców szklanki były jedynie formalnością.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Mar 16, 2017 11:05 am

- Nie mówię, że teraz natychmiast muszę tam iść. Jasne, wrócę do sił, ale zaraz po tym można wziąć się, jak to ująłeś, za rozplanowaniem tego na mapach. Sądzę, że stratedzy dadzą jakieś cenne rady, a jak nie, to wtedy wszystkim się zajmę, aby było wszystko w porządku - jak zwykle zresztą.
Nie spodziewał się w sumie jakiejkolwiek pochwały ze strony przywódcy. Nie pamiętał, kiedy ostatnio to zrobił, więc dlaczego tym razem miał niby zrobić jakiś wyjątek? Niemniej miło by było, gdyby przestał do niego skakać jak do jakiegoś nieudacznika. Kotarou trochę rozluźnił spiętą między nimi atmosferę, dzięki czemu może się udać dojść do jakiegoś porozumienia. Może.
Nie spodziewał się zmniejszenia dystansu między nimi, ale nawet na krok nie drgnął, kiedy medyk zaczął lekko go drapać i to jeszcze w tak dla niego intymnej strefie. Od razu się rozluźnił, wydobywając z siebie cichy pomruk zadowolenia. Tak to jest, kiedy uszy są najbardziej erogenną strefą na Twoim ciele. Machnął ogonem, odsuwając się nieco od pieszczot chłopaka. Uśmiechnął się nieco szerzej, słysząc wypowiedź Arno. A potem tą szaloną propozycję trunku.
- Fakt, mógłby. A do alkoholu nie mam nic przeciwko. Chociaż znając mnie będę bardziej wesoły niż zwykle już po paru głębszych - rzucił tylko, znajdując jakąś niezajętą jeszcze strefę na kanapie, gdzie usiadł. Nie jego wina, że miał słabą głowę do alkoholu. Ale od czasu do czasu napić się lubił, więc sam nie miał ku temu nic przeciwko. Więc jeśli chodzi i nietrzeźwość, z pewnością bardzo szybko dogoni stan człowieka, zaś Arno będzie musiał użerać się z bandą pijanych "gnojków".
I niewiele się mylił. Kotarou dość szybko osiągnął stan, którego dnia następnego może już żałować. Z Kazuyą nie było jeszcze aż tak źle, niemniej już też powoli był na granicy odwalania głupich rzeczy przez alkohol. Co chwilę się śmiał, rzucał jakieś głupie, suche, ale śmieszne żarciki i generalnie tryskało od niego pozytywną energią. Choć powoli również dopadała go zrozumiała senność, która wynikała ze zmęczenia. Kiedy szeroko ziewał, poczuł na sobie ciężar ciała w postaci upitego medyka. Uśmiechnął się do niego ciepło, mierzwiąc mu na dzień dobry włosy.
- Sam jestem ciekaw, co skrywasz w swoim koszyku, panie medyku - cicho się zaśmiał - No jeśli ładnie poprosi, ale tak ładnie, to kto wie? Może ulegnę i mu naleję~ - rzucił śpiewająco, acz dało się po nim zauważyć, że zostało mu jeszcze tak zwane "20% baterii".

/ Przepraszam, że tak długo. I też nie miałem pomysłu ja odpisać, więc post jest taki sobie. Może potem będzie lepiej jak na nowo się wkręcę.
Powrót do góry Go down
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 50
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Wto Mar 21, 2017 9:10 pm

Zmrużył oczy, wpatrując się to w jednego, to w drugiego. Czy oni sobie z niego żartowali i kpili? Na całe szczęście jego mózg aktualnie funkcjonował na zmniejszonych obrotach, tak więc nawet jakby otwarcie zaczęli z niego drwić, to najprawdopodobniej Kotarou zacząłby się śmiać razem z nimi. Parsknął jedynie pod nosem i zwalił się swoim cielskiem na kolana Kazu, zarzucając swoje ręce na jego ramiona i dosłownie uwieszając się na nim.
- Kazu-kuuuuun~ – mruknął zalotnie I po chwili odgiął się nieco do tyłu, gdzie czknął. Jego spojrzenie utkwiło w suficie i zdawało się, że jasnowłosy wreszcie się uspokoi. - Kręci mi się w głowie… – wyszeptał cicho. Ciężkie powieki opadły, oddech się ustabilizował i praktycznie już zasypiał, gdy… gwałtownie zerwał się do pozycji siedzącej, wyglądając na kogoś, kto właśnie przypomniał sobie coś naprawdę bardzo ważnego.
- A! Koszyczek! – klasnął w dłonie I zachichotał. Przechylił się w bok I złapał za butelkę z alkoholu, zapominając o zasadach dobrego wychowania, które mówiło, że nie należy bić z gwinta. Przechylił trunek i wziął kilka głębszych łyków, krzywiąc się i uśmiechając jednocześnie do siebie. Z wypiekami na policzkach przyległ do Kazuyi, wpatrując się w Arno błyszczącymi oczami, a jego usta drgnęły, wyginając się w lekkim uśmiechu
- W koszyczku…. W koszyczku mam same pyszności! Ale nie powiem wam jakie. Chcecie wiedzieć? Chcecie zobaczyć? To pod jednym warunkiem! – wyciągnął dłoń przed siebie z uniesionym jednym palcem.
- Pod warunkiem…. Że dacie mi buzi! I jeden I drugi! Ta-da! – roześmiał się jak dziecko, na powrót wgarniając się mocniej w ciało Kazuyi. Alkohol całkowicie zaczął mu mącić w głowie powodując, że jutrzejszego poranka obudzi się nie tylko z kacem po procentowym, ale zapewne również z moralnym. O ile będzie coś z tego wszystkiego pamiętał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 78
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sro Mar 22, 2017 7:22 pm

Ważna rozmowa dotycząca jeszcze ważniejszych spraw siłą rzeczy została zepchnięta na dalszy plan. Z pewnością do niej wrócą, lecz nie dziś i nie w towarzystwie alkoholu. Ani Kotarou tym bardziej. Był niezwykle pomocny w sprawach czysto medycznych, lecz wewnętrzne potyczki klanu nie wchodziły w zasięg jego działań.
Był najbardziej trzeźwy z całej trójki, co jednak nie broniło mu kwitować kiepskich żartów parsknięciami.
Śmianie się ze słabych żartów to też defekt mózgu.
Wyobraźnia nieco już tknięta procentami podsunęła obraz całkowitej czerni, w której pobłyskiwały białe, puste ślepia i szeroko uśmiechnięta, wręcz cudnie uzębiona paszcza o równie jasnym wnętrzu.
- Mam nadzieję, że ten koszyk nie okaże się jakąś lipą. Na byle kit nie polecę - zastrzegł od razu, bacznie obserwując jak Kotarou bez jakichkolwiek oporów lepi się do ciała Bety. Jego medyk i jego beta. Byłby gotów wyciągnąć telefon z kieszeni, odpalić nagrywanie i upamiętnić ten rozczulający obrazek, gdyby nie fakt, że można było zrobić z tym coś znacznie lepszego.
Widząc zawartość butelki ginącą w paszczy Kotarou, niemal kocim ruchem przeniósł się na drugą kanapę, obleganą przez dwójkę mężczyzn. Z błyskiem w czerwonych ślepiach godnym wygłodniałego wilka chwycił za tył koszulki medyka, by ściągnąć go z ud Bety i przycisnąć mu plecy do materaca. Uprzednio oczywiście przechwytując butelkę, w końcu nie chcieli niczego zmarnować.
- Co o tym myślisz, Kazu? Zasłużył? - Zaczepna iskra zamigotała w tęczówkach, poprzedzając pociągnięcie większego łyka trunku. Pchając kolano między uda medyka — jednak nieinwazyjnie — pochylił się nad nim, wcześniej jednak wręczając butelkę Kazuyi gestem, jakby co najmniej dawał mu szczeniaczka w prezencie. Przycisnął usta do chłopaka pod sobą, przez chwilę serwując im z lekka agresywne pocałunki, w których nie zabrakło podszczypywania warg kłami. W pewnym momencie Kamui mógł nawet poczuć język błądzący po jego własnym. Kontakt został jednak dość szybko urwany, gdy Alfa wrąbał się w róg kanapy, rozwalając wygodnie. Nie odpuścił sobie jednak ułożenia jednej z nóg na udach Bety, posyłając mu przy tym zaczepny uśmiech.
- Ko-ta-roou, co masz w koszyku? - Przeciągły pomruk rozbrzmiał tuż przy uchu medyka, gdy wilk na tę krótką chwilę pochylił się w jego stronę, nie szczędząc zahaczenia zimnymi opuszkami o odsłonięty kawałek biodra.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pią Mar 24, 2017 1:40 pm

Czując jak coraz bardziej Kotarou zaczął się lepić do Bety, nawet nie pomyślał o tym, aby go od siebie odsunąć. Nie przeszkadzała mu jego bliskość. Ba! Był wręcz zadowolony, że ktoś poświęcał mu uwagę większą niż było to na ogół potrzebne. Co z tego, że robił to za sprawą alkoholu. Każdy z nich był w jakimś stopniu pijany - mniejszym lub większym, ale był. Nic dziwnego, iż kiedy medyk lepił się do Kazu bez jakichkolwiek pohamowań, Beta pozwoliła sobie na nieco bliższy kontakt z ich ciałami. Bez jakiejkolwiek krępacji, objął jednym ramieniem mężczyznę w pasie. Skoro Kota robił dokładnie to samo, tyle że w innym miejscu, Kazuya w tym przypadku nie będzie gorszy. Niespodziewanie również przejechać nosem po jego smukłej szyi w momencie, kiedy Kamui odchylił głowę do tyłu. Słowa kręci mi się w głowie nijak zwróciły uwagę mężczyzn. Szybko dało się zauważyć, że medyk kusił i drażnił swoim zachowaniem jednego i drugiego, choć w tym momencie to ten pierwszy na razie tylko się patrzył. Na moment nawet zapomniał o obecności swojego szefa i gdyby nie klaśniecie, zapewne Kotaoru na swojej szyi miałby pamiątkę po zastępcy Alfy. Zawsze włączała mu się chcica po alkoholu, a jeśli przy tym nikt się nie opierał, nakręcał siebie jeszcze bardziej.
- Raczej jak trzyma nas w takiej niepewności, to sądzę, że musi być tam coś wartościowego - wymruczał przy uchu medyka, skoro ten dalej kleił się do ciała kundla, pozwalając sobie również na oparcie podbródka o jego ramię. Musiał przyznać, że w tym momencie była to jedna z najwygodniejszych pozycji jakie przybrał tego wieczoru.
Szybko jednak musiał z niej zrezygnować w momencie, kiedy Arno zaczął się aż za bardzo nudzić i zabrał z jego kolan Kamui, którego przytwierdził do materaca. Zamruczał z początku nieco niezadowolony, niemniej zaraz postawił uszy na sztorc, domyślając się, co chodzi Alfie po głowie. Uśmiechnął się lekko do siebie, zgrabnie przechwytując butelkę od swojego pana, z której trochę się napił i odstawił ją na swoje miejsce.
- Chyba moja opinia w tym momencie niewiele tu pomoże - odparł, uważnie przypatrując się owej scenie, którą Arno zaprezentował Becie. Aż niekontrolowanie oblizał się na scenę pocałunku, pozwalając sobie dłonią pogładzić nogę medyka, gdyż znajdowała się dość blisko Kazuyi. Arno dość szybko zakończył ów scenę, pozwalając sobie na ułożenie nogi na nogach Kazu. W tym samym momencie spojrzał na szefa, a widząc ten uśmiech, uniósł jeden z kącików ust w dość wymownym geście.
Odwracając wzrok w kierunku Kotaoru, obrócił głowę minimalnie w bok, będąc ciekaw, czy to, co własnie zrobił Arno w zupełności mu wystarczy, czy jednak będzie chciał podobnej pieszczoty również od Kazamy. Póki co wyczekująco czekał na słowa medyka, posyłając mu lekki uśmiech. Dłonią natomiast cały czas gładził go po nodze. Pytać nie musiał. Wiedział, że przypomni się, kiedy uświadomi sobie, że jest spragniony podobnych pieszczot.
Powrót do góry Go down
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 50
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Nie Mar 26, 2017 10:03 pm

Szczerze powiedziawszy, pomimo upojenia alkoholowego, mózg jasnowłosego wyraźnie odnotował pocałunek, jakim obdarzył go Arno. Gdyby był trzeźwy, to w pierwszej chwili, pełen szoku, zepchnąłby z siebie Czarnokrwistego i być może sprezentowałby mu przyjemne uderzenie wprost w tę jego arogancką szczękę. Teraz… teraz było jedynie zdziwienie przemieszane z pomrukiem zadowolenia. Długo nie trzeba było czekać, by i jego usta chętnie oddały pocałunek, rozchylając się nieznacznie w niemym zaproszeniu dla języka Alfy.
Jeszcze chwilę później, gdy ciepłe wargi oderwały się, czuł ich pulsowanie. Westchnął ciężko, nieco tęsknie i podniósł się ciężko do pozycji siedzącej, opierając się wygodniej o ramię Kazu, jednocześnie spoglądając na Arno. Ciężko było cokolwiek wyczytać z jego twarzy, zwłaszcza, że rumieńce na policzkach i błyszczące oczy mogły być odpowiedzią na wiele czynników.
- Kaaazu nie wywiązał się! – uniósł jedną rękę ku górze w geście protest. - Dlatego też nie będzie zawartości koszyczka dla żadnego z panów. Koniec czasu. – kiwnął do samego siebie krzyżując jednocześnie ręce na klatce piersiowej.
- Ale… mam zabawę! Zagrajmy w wyzwanie i w prawdę! Znacie zasady? Ja wam je przypomnę! Pytamy wyzwanie czy prawda i druga osoba wybiera. Jeżeli jednak nie odpowie na pytanie, albo odmówi podjęcia się wyzwania, to musi pozbyć się jakiejś części swojej garderoby. – powiedział pospiesznie i przycisnął obie dłonie do swoich ust, kiedy dziko zachichotał. Raptownie podniósł się i chwiejąc się nieco na nogach, gdzie w pewnym momencie musiał rozłożyć ręce na bok, by utrzymać równowagę, obszedł dookoła mały stolik i usiadł ciężko na drugiej kanapie, po drodze zgarniając butelkę, w której właściwie już praktycznie nic nie zostało. Szykowała się albo wycieczka do monopolowego, albo będzie trzeba kogoś wysłać, bo raczej impreza nie zmierzała ku końcowi. Jeszcze nie.
- Ale… żeby było zabawniej, zróbmy tak, że najpierw leci kolejka z pytaniami, a potem z wyzwaniami. I potem z pytaniami. I znowu wyzwaniami, czaicie? – zapytał, i nie czekając na ich odpowiedź, pociągnął spory łyk z butelki, po czym odstawił ją, już pustką, z cichym trzaskiem na blat stołu.
- Ale pycha~Dooobra, niech Kazu zacznie! Zadaj pytanie Arno~ A potem Arno zada mi pytanie. A ja tobie Kazu~ Ale będzie śmiechów. – podciągnął nogi pod siebie i usiadł po turecku, wpatrując się intensywnie to w jednego, to w drugiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Wto Kwi 04, 2017 1:42 pm

Na ironię losu Kazuya nie miał najmniejszej ochoty brać udział w podobnych zabawach. Nie potrafił się z kimś dzielić, szczególnie partnerem, więc nic dziwnego, ze Kazama pozwolił sobie na brak kontynuacji głupiej zabawy. Może i był pod wpływem alkoholu, ale nie na tyle, aby nie mieć żadnej świadomości. To jeszcze nie ten stan upojenia alkoholowego, gdzie robiłby tak ordynarne rzeczy. Najchętniej pogadałby jeszcze o głupotach, pośmiał się, a potem poszedł spać po umęczonej misji. Aż dziwne, że potrafił się jeszcze utrzymać na nogach i nie padł plackiem ze zmęczenia.
Po tej całej scenie pocałunku, jaką zaprezentował Alfa, dalej pozwalał medykowi opierać się o swoje ciało, choć mógł mieć mieszane uczucia, skoro przy Arno tak mu się to podobało. Czemu więc nie wybierze jego do klejenia się i przytulania, tylko leci na Kazu? Bardzo niewygodna sytuacja.
- Och nie! I co to będzie? - rzucił pół żartem, pół serio, uważnie obserwując poczynania Kotarou. Nie uważał, że jego decyzja była słuszna, pomimo tego, że to tylko głupia zabawa, acz nie będzie się o taką głupią rzecz wykłócać. Niemniej uważał, że powinna go spotkać kara za tak niesprawiedliwy osąd - I co teraz z tym zrobisz, Arno? Sądzę, że Kotarou powinien dostać jakąś karę. W końcu Ty wywiązałeś się z umowy, Tobie mógłby powiedzieć. - rzucił trochę poważnym tonem głosu jak na niego, a jego dziki łysk w oku nie świadczył o niczym dobrym. Niemniej uśmiech, który pojawił się na jego ustach wszelakie wątpliwości co do jego niezadowolenia mogły zniknąć. W końcu to tylko głupia zabawa.
Na słowa medyka przekrzywił raz jeszcze głowę. Prawda czy wyzwanie? Chyba był zbyt leniwy i zmęczony, aby mieć chęci bawić się w coś takiego, nawet jeśli promile we krwi mówiły zupełnie co innego. Nic dziwnego, że słysząc to, niezauważalnie przewrócił oczami, ale na ustach dalej gościł ten pełen sympatii uśmiech, dając tym samym znać, że jest za tym, jeśli Alfie również podoba się ów pomysł. W końcu nie będzie wybrzydzać, skoro dwóch będzie na tak, a on jeden na nie.
- Może lepiej będzie jak Arno zacznie? Ewentualnie weźmiemy tą pustą butelkę i będziemy nią kręcić i na kogo wypadnie, ten będzie zadawać pytanie. Bo tak trochę bez sensu, abym co chwilę zadawał Arno jakieś pytania. Wygodniej postawić na los - zauważył, podnosząc się łaskawie z kanapy, aby chwycić ów butelkę i nią zakręcić. Niemniej zanim to zrobi, poczekał na werdykt ze strony medyka i przywódcy. Może mają ku temu zupełne inne zdanie niż Kazuya.
Powrót do góry Go down
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 78
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Kwi 06, 2017 7:53 pm

Arno.
Drgnął, gdy bestia postanowiła odezwać się w tak nieoczekiwanym momencie. Lekkie podchmielenie spowodowane alkoholem zniknęło, jak ręką odjął, wyostrzając zmysły Alfy na tyle, by był w stanie słyszeć zgrzyt krzesła przesuwanego na drugim końcu siedziby. W dodatku dźwięk ten był na tyle wyraźny i głośny, by zmusić wilka do zmrużenia jednego z oczu.
Przestań bawić się w szczeniackie gry.
Zdanie przemykające przez czaszkę jak wyjątkowo cienka igła, pozostawiająca za sobą świst przecinanego powietrza. Cofnął od razu nogę z ud swojego Bety. Podniósł się też do pozycji siedzącej, szybko jednak zginając ciało wpół, by wesprzeć łokcie na kolanach oraz zacisnąć palce na ciemnych kosmykach. Końcówka ogona podrygiwała na kanapie w wyraźnym zdenerwowaniu, irytacji. Szeroko rozwartymi oczyma wpatrywał się w zużyty dywan, naznaczony wieloma plamami niewiadomego pochodzenia, dziurami i łatami. Obrzydliwy dywan.
Nie sądzisz, że odrobina destrukcji jest cudownym urozmaiceniem spotkania?
Nie słyszał już niczego poza głosem swojej prywatnej bestii oraz skrzypnięciem otwieranych drzwi. Chmara dzieciaków wlała się do środka jak potop Szwedzki, popiskując i pokrzykując z wyraźnym zadowoleniem. Tym bardziej głosy przybrały na zadowoleniu, gdy tylko dostrzegły Betę, przemiłego medyka i oczywiście Alfę. Ten ostatni jednak nie przyjął hałasu z radością, zaciskając szczęki. Następujący po tym warkot mógł jedynie utwierdzić w przekonaniu, że coś było nie tak.
I jedynie Kazuya jako zaufany Beta wiedział o drobnych utratach kontroli swojego przywódcy.
Dzieciaki jednak tego nie wiedziały i nie omieszkały narobić rabanu w całym pomieszczeniu. Jedne powskakiwały na kanapy, drugie na Betę a trzecie na medyka, racząc ich wszystkich przecudownymi opowieściami ze szkoły, dziewczęta całusami (kto by nie chciał całować takich przystojnych mord?) i przytulaniem.
Czarny ogon w tym czasie zamachał leniwie na boki, w czym jednak zabrakło zadowolenia typowego dla merdającego ogona. Ruch ten bardziej przypominał podekscytowanego drapieżnika, który namierzył ofiarę i właśnie pozostawał w bezruchu, by za kilka krótkich sekund zacisnąć zębiska na niewinnej krtani jeszcze bardziej niewinnego dziecka.
No dalej, duży zły wilku. Czas zapolować.
Uniósł powoli głowę a wraz z nią spojrzenie na popylającą wszędzie dzieciarnię. Czerwone tęczówki poczęły skakać po każdym wulkanie energii, szukając najsłabszego ogniwa.
Słabych należy eliminować, nie możesz sobie pozwolić na takie uszczerbki w stadzie.
I szybko znalazł wspomniany uszczerbek. Siedzący na krańcu kanapy dzieciak. Zwykły chłopiec, mający na oko z osiem lat. Wyraźnie chcący władować się obok Bety, zapewne zadać mu kilka pytań i zostać pogłaskanym po głowie.
Niedoczekanie.
Białe zębiska wychynęły na światło dzienne, gdy kolejny warkot zginął w trzasku dziecięcych śmiechów.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 50
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Wto Kwi 18, 2017 1:27 am

Robiło się… niebezpiecznie. I wcale nie dlatego, że drugie ja Arno postanowiło wziąć udział w imprezie, czy też dlatego, że do pomieszczenia w środku nocy wbiegło domowe przedszkole. A dlatego, że Kotarou czuł, jak z każdą kolejną chwilą zaczyna odpływać. Jego mózg działał coraz bardziej na zwolnionych obrotach, coraz mniej rejestrował, a zamglone spojrzenie przesuwało się machinalnie to z jednej osoby, to na drugą.
Uniósł jedną dłoń i potarł jej wierzchem policzek, wzdychając ciężko. Alkohol, który wędrował po jego żyłach totalnie go zdewastował i cud, że jeszcze nie wylądował na klęczkach w toalecie blisko witając się z muszlą klozetową. Zwłaszcza, że do tej pory tak kończyła się większość jego libacji alkoholowych. Ostatecznie powolutku, wręcz mało zauważalnie, przechylił się nieco w bok, aż opadł miękko na kanapie, podciągając nogi, niemalże zwijając się w kłębek, co mogło poddawać małym wątpliwościom jego przynależność rasową.
Spoglądał jeszcze przez chwilę przed siebie, aż wreszcie ciężkie powieki opadły, a on od razu oddał się rewolucjom wyimaginowanej kolejki górskiej, kiedy odlatywał. Nawet krzyki dzieciaków nie były w stanie w tym momencie wyrwać go z przyjemnego snu. Ciągłe godziny na nogach, zszywanie wszystkiego, co mu się nawinęło, brak porządnego posiłku i spore ilości alkoholu zrobiły w sobie. Pewne było jedno. Przez najbliższą godzinę, a może nawet i dwie, nawet potężne trzęsienie ziemi nie byłoby w stanie go zbudzić.
Pozamiatane.


|| ostatnio cierpię na małe bezwenie, plus pasowało mi, żeby odleciał, więc zgonuję go na jakieś 2-3 posty. Wy sobie jednak piszcie, nie chcę was blokować. Obudzę go za niedługo B|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    

Powrót do góry Go down
 
Główne pomieszczenie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Nora należąca do Hieny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Północna część :: Siedziba klanu Hundur-
Skocz do: