IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główne pomieszczenie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Główne pomieszczenie    Nie Lis 20, 2016 10:28 pm

*opis, tak*

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Nie Lis 20, 2016 11:13 pm

Strzały, krzyki, ujadanie psów i syreny wozów. Wszystko to mimo iż ucichło dobre dwadzieścia minut temu, to wciąż boleśnie tłukło o wnętrze czaszki. Identycznie jak upierdliwa melodyjka w reklamach bądź marketach, mająca zachęcić klientów a jedynie przyprawiająca o ból głowy. Nie szło wyrzucić jej z myśli nawet mimo usilnych prób. I ten przypadek był identyczny. Z taką jednak różnicą, że zamiast rytmicznego dźwięku był jeden wielki chaos, którego nie szło uporządkować. Nieprzyjemny chłód aury roztoczonej wokół sylwetki Alfy skutecznie ucieszył wszystkie zwierzęta stojące na drodze prowadzącej do siedziby. Nawet warujące przy drzwiach psy, które zawsze wesoło popiskiwały na widok tego osobnika, w tym momencie siedziały skulone w kątach, wciskając ogony do siebie i ani myśląc o wydaniu nawet najcichszego dźwięku.
Skrzypnięcie otwieranych drzwi wykrzywiło usta w niezadowolonym grymasie. Za głośno. Zamknął je za sobą, nie chcąc podsuwać komukolwiek myśli, że mógłby potrzebować towarzystwa czy rozmowy. Nie potrzebował, był zmęczony. Nogi od razu powiodły go ku już nieco podstarzałej kanapie, na którą opadł bezdźwięcznie. I dopiero wtedy dłoń, która dotychczas zaciskała krwawiący bok, wysunęła się spod ciała, wspierając na oparciu. Czarna maź już niczym niehamowana rozpoczęła proces zdobienia materiału pod wilkiem i raczej nie pozwoli sprać się zbyt szybko w przyszłości.
Pieprzone dzieciaki.
Mogłeś je rozszarpać.
Fakt, mogłem.
Jak raz w życiu przyznał bestii rację. Gdyby nie wrzeszczące na jego widok dzieciaki, to potyczka ze służbami specjalnymi nie miałaby miejsca. A co za tym szło, sam Anarchy nie skończyłby z przestrzelonym bokiem, licznymi otarciami, kurewską migreną i masą siniaków, które zapewne zaczęły powoli rozsypywać się po ciele. Westchnął z irytacją w poduszkę pod twarzą, opuszczając jedną z rąk luźno na podłogę, na której powierzchni oparł wierzch dłoni. Uprzednio jednak zdobiąc panele pięcioma pięknymi śladami. Co złego to nie on.
Jaki był teraz plan? Przeleżeć, a przede wszystkim przespać dręczącą łeb migrenę. Święcie wierzył, że jeśli zajmie się krwawiącą raną po drzemce, to nie wynikną z tego kompletnie żadne skutki. O medycyno, powinnaś wytargać go za fraki i skopać po żebrach, może wtedy cokolwiek dotarłoby do tego ciemnego łba.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pon Lis 21, 2016 5:04 pm

- Proszę tędy, panie Kamui. – wysoki mężczyzn o pociągłej twarzy ruszył przodem, prowadząc jasnowłosego wąskimi korytarzami utrzymywanymi w typowo japońskim stylu. Kotarou milczał, pokonując kolejne kroki, czując narastającą irytację. Wskazówki zegara pokazywały w tym momencie dokładnie pierwszą czterdzieści trzy. Był środek nocy, a on musiał wieźć swoją dupę przez połowę miasta tylko dlatego, że ten cholerny, arogancki bufon, ten zapchlony kundel coś sobie ubzdurał i zadzwonił po niego. Jasne, Kotarou wielokrotnie pomagał jego sforze, był niemal na każde zawołanie, ale dzwonienie po niego w środku nocy? Tym razem przesadził. Oby jakiś pies od niego był poszarpany i było to coś poważnego, bo jeżeli okaże się, że  gnał tu ostatnim autobusem do jakieś zadrapania, to chyba połamie mu wszystkie ręce i nogi.
- Chce pan coś do picia? – zapytał mężczyzna, kiedy zatrzymał się przed drzwiami, prowadzącymi do pomieszczenia, gdzie najpewniej siedział Arno. Kotarou oderwał spojrzenie od Czarnokrwistego szczenięcia, które wychyliło głowę zaciekawione odgłosami o tej godzinie, i spojrzał na wysokiego mężczyznę, starając się przybrać bardziej neutralny wyraz twarzy, co w ostateczności skończyło się wyglądem wiecznie wkurwionej mumii.
- Kawa. Bez cukru. Z mlekiem. – odparł zachrypniętym głosem. Mężczyzna skinął głową, zapukał i nacisnął na klamkę, uchylając drzwi, by wsunąć do środka głowę.
- Przyjechał pan Kamui. – powiadomił o jego przybyciu, po czym zrobił krok w bok, wpuszczając niższego chłopaka do środka.
Brew drgnęła w irytacji, kiedy ujrzał Alfę. W jednej chwili miał ochotę podejść do niego, zdzielić go w ten jego głupi łeb i połamać ręce, z drugiej strony chciał jak najszybciej go opatrzyć. Rzucił czerwoną torbę ratownika na stojący obok stół i złapał za suwak kurtki. Zgrzytnięcie przecięło ciszę, a potem ściągnął ją ze szczupłych ramion, rzucając na bok. Przetarł wierzchem dłoni podkrążone oczy, i przeczesał jednym ruchem sterczące na wszystkie strony włosy, które głośno krzyczały, że dopiero podniósł się z łóżka. Otworzył torbę, wyciągnął mały flakonik i wylał na dłonie trochę żelu odkażającego.
- Rozbieraj się. – polecił krótko, czując wewnętrzną satysfakcję, że wreszcie to on może mu rozkazywać. - Zajmę się tobą. – mruknął z dzikim błyskiem w oku, kiedy zakładał rękawiczki na dłonie, podchodząc d Alfy.
W końcu mógł sobie poużywać za to wszystko.
Wreszcie. Karma to dziwka, co nie, Arno?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pon Lis 21, 2016 6:06 pm

Czuł, że czarna maź nie zaprzestała powolnego zalewania kanapy a pulsujący ból w boku i migrena skutecznie mu o tym przypominały. Jedynym wyjście pozostała próba odejścia w objęcia Morfeusza i przespanie tego wszystkiego. Wszyscy mówili, że sen działa kojąco czy jakoś tak, więc na pewno pomoże i w tym przypadku.
Wykrwawisz się.
Nonsens.
Zbyt bestię jednym, krótkim słowem, wypuszczając długi, niski pomruk spomiędzy ust, który jednak zginął w materiale poduszki. Drobne ożywienie na korytarzach i innych pomieszczeniach mu nie przeszkadzało, dopóki nikomu nie strzelał genialny pomysł wejścia do tego konkretnego pomieszczenia.
Świadomości udało się odlecieć w siną dal, usypiając w końcu wilka. Cichy, miarowy oddech wypełnił pomieszczenie, natomiast twarz wciśnięta w poduszkę znacznie rozluźniła mięśnie, przybierając wyraz tak spokojny, jakiego w żadnej innej sytuacji nie szło u niego dostrzec. Szkoda tylko, że trwało to tak krótko.
Głupi szczeniak.
Uszy drgnęły na dźwięk rozsuwanego zamka, rejestrując już wszystko, co działo się w pokoju. Dotychczas leżący w bezruchu ogon przesunął po kanapie z krótkim szurnięciem, poprzedzając całkowite rozbudzenie Alfy.
"Rozbieraj się."
Czara się przelała, spojrzenie przymrużonych w niezadowoleniu czerwonych ślepi opadło na twarz medyka, przeszywając ją na wskroś. Wilk powoli uniósł rękę, coby nie spłoszyć znajomego. Gra pozorów pozostawała jednak tylko grą i łapsko chwyciło mocno za materiał koszulki, ściągając Kotarou na klęczki. Alfa pomimo bólu niemal na całym ciele, zbliżył twarz do drugiego osobnika, niemal stykając się z nim nosem, przed którym ostatecznie kłapnął szczękami.
Trzeba było odgryźć mu policzek. Oduczyłby się szczekania.
W akompaniamencie słów bestii wypuścił trzymany materiał, by powoli unieść ciało do siadu.
- Nie wiesz, że rannych zwierząt nie należy drażnić? - Wypowiadanym słowom towarzyszyło wyraźne rozdrażnienie, które na razie jednak pozostawało tłumione. Strzelając karkiem podczas naciągania szyi, chwycił za dolną część ciemnego T-shirtu, podwijając go w górę ciała, przeciągając przez głowę i odrzucając na fotel obok. Na zbyt wiele pewnie mu się już nie zda. Wypuścił powietrze z płuc, podczas lustrowania dokładnie całej sylwetki medyka. Kto mu bronił poddać znajomego lekkiej obserwacji? Trzeba było zapamiętać tę twarz, w końcu nigdy nie wiadomo, czy jakieś zwierze nie postanowi wgnieść go w ziemię.
Albo w kanapę.
Kącik ust powędrował minimalnie ku górze w bezczelnym uśmiechu, chwaląc ten drobny żarcik. Szybko jednak wszelakie oznaki rozbawienia zniknęły, gdy wilk przymykał ślepia, wspierając tył łba o kanapę.
- Rób, co musisz. - Polecił krótko. Bo to wcale nie tak, że zadzwonił do niego prawie o drugiej w nocy rzucając krótkie "przyjeżdżaj" do słuchawki, nie poczekał na odpowiedź i teraz jeszcze warczał.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pon Lis 21, 2016 10:06 pm

Gwałtowne szarpnięcie I mimowolne sprowadzenie go do dolnych partii było do przewidzenia. Przebywał w obecności Arno na tyle, by móc spokojnie przewidywać niektóre jego ruchy i akcje. Co nie zmieniało faktu, że prawie zawsze były bolesne dla jasnowłosego i z których bardzo często wychodził przyozdobiony licznymi siniakami i zadrapaniami. Tak jak teraz. Mocne zmuszenie jego ciała do zgięcia wywołało w drobnym ciele doktora krótki i przeszywający ból, który zwieńczył cichym syknięciem. Spojrzał w te cholerne, znienawidzone oczy, samemu zaciskając swoje wargi w wąską linię, gryząc się w język przed prowokacyjnymi odpowiedziami. To nie było miejsce i czas. Musiał zająć się jego ranami. Puszczony wyprostował się, wbijając miodowe spojrzenie w siedzącego Alfę, czekając aż ten wreszcie i łaskawie pozbędzie się górnej warstwy ubrania.
Ty cholerny gnoju…
- Tak, wiem. Pamiętam. A bluzką się nie martw. Co prawda już jej nie wypiorę, bo wasza krew nie schodzi z materiału, ale spoko, zarabiam na tyle jako ratownik, że sobie z palcem w dupie kupię nową. – mlasnął odburkując tonem przepełnionym sarkazmem, jednocześnie starając się uśmiechnąć do niego, robiąc dobrą minę do złej gry.
Gdy Arno rozsiadł się wygodnie, Kamui przyciągnął bliżej siebie torbę i powiódł wzrokiem po ranach mężczyzny. Skrzywił się na samą myśl, że dzisiejszą noc najprawdopodobniej spędzi na składaniu do jednej kupy Alfę.
- A ty co? Wpadłeś pod buldożer? – zapytał marudnie odkręcając butelkę z płynem dezynfekcyjnym i polał po ranach na brzuchu, ramieniu, policzku i na końcu po boku – po największej ranie. - Ach, zapomniałem wspomnieć. Może zapiec. – dodał uroczym głosikiem, a jego wewnętrzne „ja” zachichotało na tę małą złośliwość.
Wiesz, że mu się narażasz, Kotarou?
Wiedział. I wiedział też, że gniew Alfy może być bolesny. Ale miał nadzieję, że w danej chwili ciemnowłosy niekoniecznie może się poruszać. A to dawało chłopakowi pewnego rodzaju przewagę. Której oczywiście nie omieszkał zaprzepaścić. O co to, to nie. W imię zemsty! Przykucnął i nacisnął delikatnie na ranę w boku, jednocześnie świecąc na nią małą latarką. Ta prezentowała się najgorzej. Postrzał. A skoro rana znajdowała się tylko z jednej strony, to… Wzrok przeniósł na czerwone ślady na brzuchu, po czym podniósł się na nogi, omiótł wzrokiem ramię i wreszcie, a jak, złapał za szczękę Alfy i nakierował jego głowę na bok, przyglądając się ranie na policzku. Mlasnął niezadowolony i westchnął ciężko,  wreszcie go puszczając.
- Ramię i policzek to psikus. Nawet blizny raczej nie będzie. Bardziej martwi mnie twój brzuch i bok. - powiedział kucając i wyciągając z torby po kolei zapakowane sterylnie narzędzia, które będą mu potrzebne. - Rany na brzuchu mogę ci pozszywać, to też nie jest problem. Ale muszę to zrobić, bo jak zaczniesz pierdzieć, to  obawiam się, że jelito ci wypłynie. – powiedział to tak poważnym tonem, że w połączeniu z absurdalnością słów dawało dość karykaturalny obraz. - Co do boku… zostałeś postrzelony, prawda? I kula nadal tam tkwi. Koniecznie trzeba ją wyciągnąć. Z tym, że nie mam tutaj do tego sprzętu. Mam jedynie skalpel. Nie wiem jak głęboko jest, jak blisko jakiś narządów i przede wszystkim mam jedynie znieczulenie miejscowe i nieco otępiające leki, i mimo tego będzie kurewsko bolało, jak będę ci grzebał w dziurze. Proponuję zgłosić się do szpitala. Jak najszybciej. Mówię serio, Arno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pon Lis 21, 2016 11:37 pm

Powstrzymanie się od kolejnych głupich tekstów było ze strony Kotarou bardzo mądrym posunięciem. Bo o ile teraz jeszcze Alfa był cierpliwy, tak nie wiadomo było, co mogło mu odstrzelić w następnych sekundach. Nie pozwoli przecież byle szczeniakowi sadzić się do siebie na swoim terenie. I jak tak dalej pójdzie, to zabrudzona koszulka i bolące kolana będą najmniejszym problemem doktora. Wizja wgniecenia w podłogę stała się nagle bardziej kuszącą i chętna do bycia zrealizowaną.
Trzeba było na samym początku pokazać mu, że to nie dzień na przepychanki.
Może nie jest na tyle głupi, by przekraczać granicę.
Wierzysz w to?
Pokręcił mentalnie łbem, pozostawiając bestię bez odpowiedzi. Ludzie mieli swoją dumę, nie lubili, gdy zrywano ich o drugiej w nocy z łóżek i kazano jechać i sklejać zwierzątka w całość. Mogli sobie tego nie tolerować, ale będąc na obcym terenie powinni mieć, choć resztki instynktu samozachowawczego. Którego najwyraźniej temu konkretnemu przypadkowi brakowało.
Brew powędrowała ku górze, gdy doktor rozpoczął swój krótki monolog na temat części ubrania oraz zarobków. Naprawdę sądził, że Alfę to w jakikolwiek sposób obchodziło? Nie powinien być aż tak naiwny. W przeciwnym wypadku straci jeszcze większą ilość garderoby. Wilk zadarł wyżej podbródek, pokazując tą postawą, że mało go to obchodziło. A jeszcze słowo i człowiek będzie mógł się pożegnać z nadzieją na spędzenie reszty nocy w spokoju.
- Ten sam buldożer, pod który cię wrzucę, jeśli nie przestaniesz szczekać, dzieciaku. - Mimo iż słowa powinny zostać uznane za żartów i wypowiedziane w taki sposób, to tutaj brzmiały zbyt poważnie, a znaczący błysk w ślepiach mógł tylko utwierdzić Kotarou w przekonaniu, że nikt nie żartował. Co więcej, zostało użyte obraźliwe wobec doktora określenie. Bo oboje dobrze wiedzieli, że to nie Arno był w tym dwuosobowym gronie starszy. Nawet jeśli mentalnie taki się czuł. I nie odbiegało to aż tak daleko od prawdy.
Nagłe syknięcie wypłynęło spomiędzy ust, gdy woda utleniona spotkała się ze świeżymi ranami, wywołując nieprzyjemne mrowienie. Ogon przeciął ze świstem powietrze, zaraz na powrót zalegając wzdłuż nogi wilka. Zmrużył jedynie ślepia, posyłając towarzyszowi ostrzegawcze spojrzenie.
Koniec wybryków. Pokaż mu, Alfo.
To nieodpowiedni moment. Poczekam, aż zrobi to, po co przyjechał.
A wtedy odpłacisz mu się za szczekanie.
W istocie.
Po usłyszeniu odpowiedzi, w już i tak chaotycznym umyśle rozbrzmiał zadowolony rechot bestii, niosąc się echem w najodleglejsze kąty. Może i na razie nie mógł się zbytnio poruszać, ale to była tylko kwestia czasu. Każdy miał swoje granice cierpliwości i Arno nie był wyjątkiem. Zwłaszcza że tego dnia już i tak została mocno nadszarpnięta. Czarę goryczy przelało chwycenie szczęki. Niski warkot wypełnił pomieszczenie, poprzedzając kłapnięcie szczęk tuż przy przegubie chłopaka. Jeden z głów zahaczył o delikatną skórę, prawdopodobnie pozostawiając po sobie ślad. Na szczęście dłoń została w porę zabrana.
- Zrób to jeszcze raz, a upierdolę ci tę rękę przy samej dupie. - Ostrzegł lojalnie, powoli wygładzając napięte mięśnie twarzy. Nie żartował. I oboje świetnie to wiedzieli. - Zatem dobrze się tym zajmij, jeśli nie chcesz babrać się z moimi wypływającymi wnętrznościami. Chyba że chcesz na nich zawisnąć. - A Arno potrafił być na tyle uparty, by przedłużyć swoją śmierć aż do czasu zemsty. Pokiwał twierdząco łbem na zadane pytanie odnośnie do postrzału, nie przerywając Kotarou wywodu na temat rany. Niemniej brwi z każdym słowem coraz bardziej ściągały się ku sobie. Ostatecznie oderwał plecy od oparcia kanapy, by wsunąć palec wskazujący i środkowy w ranę. Cóż, miał zamiar wyciągnąć pocisk na własną rękę.
- O dupę rozbić z takim lekarzem. Mogłeś od razu powiedzieć, że mam radzić sobie sam. - Burknął niezadowolony pod nosem, że musi jeszcze bardziej zabrudzić kanapę czarną mazią. Ból, którzy przeszywał teraz cały bok był niczym w porównaniu do wcześniejszego naciśnięcia Kotarou. No ale ta bywa, wolał sam sobie to wyciągnąć nuż iść do szpitala. Strata czasu i zbędne szarganie nerwów. I tak by się nim odpowiednio nie zajęli.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Wto Lis 22, 2016 7:07 pm

Nie jedna osoba na jego miejscu rzuciłaby to wszystko w pizdu, wyszła nie odwracając się za siebie i nigdy więcej nie wracała do tego patologicznego dupka, jakim był Arno. Tak zrobiłby każdy normalny i zdrowy na umyśle człowiek. Ale Kotarou nie potrafił. Ilekroć tutaj przychodził i zapierał się, że robi za dobrą Matkę Teresę z Kalkuty po raz ostatni. A potem jakoś tak wychodziło, że alfa dzwonił do niego, a Kotarou wrzucając wszystkie potrzebne rzeczy do torby, gnał prawie łamiąc swoje nogi. Tak jak dzisiaj.
Wywrócił oczami wpatrując się w sufit, niemo błagając wszystkie bóstwa tego świata, by dali mu cierpliwość. Coś czuł, że tego wieczoru naprawdę mu się przyda. Zwłaszcza mając za towarzysza tak marudną osobę.
- Następnym razem zadzwoń po weterynarza. – burknął pod nosem na tyle cicho, żeby Alfa nie dosłyszał jego słów. Wiedział kiedy i na ile może sobie pozwolić, a teraz coś czuł, że niebezpiecznie stąpa po wyjątkowo cienkim lodzie.
- Przestań na mnie warczeć. I mnie gryźć. Bo zaraz zaaplikuję ci coś na wściekliznę. – syknął cicho masując kciukiem miejsce, gdzie kieł Czarnokrwistego szarpnął jego skórę. - I tak, jasne panie klub dwadzieścia jeden. – dodał zgryźliwie  unosząc jedną brew, ale nie zamierzał się z nim sprzeczać. Astro był młodszy i oboje o tym wiedzieli, jednakże bywały momenty, kiedy lepiej po prostu ustąpić i odpuścić. Tak, jak teraz.
- I współpracuj ze mną, jeżeli chcesz, byśmy to zrobili jak najszybciej. – prychnął pod nosem, próbując przemilczeć kolejne groźby, jakie wystosował w jego stronę. Ale to, co w następnej kolejności zrobił Alfa, totalnie zbiło Kotarou. Nie myślał, działał instynktownie. Dopadł do niego, zacisnął palce dookoła jego szczupłego nadgarstka i szarpnął ręką w bok, trzymając ją z daleka od rany, w której przed momentem grzebał. No debil. Kretyn. Idiota normalnie. Takich jak on to powinno się zamykać i odizolować od społeczeństwa, bo stanowili zagrożenie nie tylko dla innych, ale również dla siebie. Może zwłaszcza dla siebie.
- Powaliło cię?! – warknął spoglądając w jego czerwone ślepia rozzłoszczonym wzrokiem. - Dobra, rozumiem, zrobię to. Wyciągnę ci ją, tylko przestań sobie sam szkodzić. Jeżeli będziesz się rzucał i moja praca pójdzie na marne, wsadzę ci skalpel w dupę. Nie żartuję. – łypnął na niego ostrzegawczo i dopiero teraz wypuścił jego nadgarstek podnosząc się na nogi. Wyciągnął z torby wenflon i przysunął się bliżej mężczyzny.
- Potem mi wpierdolisz za szczekanie na ciebie, ale teraz się nie ruszaj. – powiedział cicho, zaciskając pas na jego przedramieniu, po czym wyszukał żyłę i wbił się w nią, zakładając wenflon, do którego z kolei podłączył kroplówkę. Rozejrzał się po pokoju aż jego spojrzenie zawisło na lampie podciągniętej pod sufitem. Podpierając się kanapą, zawiesił kroplówkę i przykucnął z drugiej strony ciała mężczyzny.
- Podałem ci leki przeciwbólowe, zaraz podam morfinę. Ale I tak będzie bolało. Nie szarp za mocno za moje włosy. – rzucił z lekkim, trochę żartobliwym uśmiechem i wsunął pomiędzy wargi małą latarkę, którą nakierował na ranny bok.
Przemył jeszcze raz, wsunął narzędzie, które rozsunęło ranę i…. wsunął głębiej małe szczypce, którymi podjął próbę znalezienia kuli.
Nie wiedział ile czasu minęło. Stracił totalnie poczucie czasu. Odciął się kompletnie, od czasu do czasu racząc mężczyznę  krótkimi poleceniami. Odetchnął, gdy wreszcie wyciągnął kulę, choć wciąż miał poczucie, że to za mało. Nie miał pojęcia i podglądu jakie są uszkodzenia wnętrzności Astro. Spojrzał przelotnie na twarz Czarnokrwistego chcąc ocenić jego stan, ale z drugiej strony nie chciał marnować jakichkolwiek sekund, które w tym wypadku mogły okazać się zbawienne. Zszywanie ran okazało się właściwie pestką i, o dziwo, poszło dość sprawnie. Kiedy nakleił ostatni plaster na policzku mężczyzny, za oknem już dawno świtało, ptaki śpiewały swe poranne serenady a na ulicach społeczność miasta budziła się do życia. Jasnowłosy usiadł ciężko na kanapie i przechylił się, opadając głową na zdrowe ramię mężczyzny, przymykając oczy, nie mając siły nawet na zdjęcie zakrwawionych rękawiczek.
- Potrzebuję gorącej kąpieli. I kawy. – wymruczał sennie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sro Lis 23, 2016 3:21 pm

Tym razem puścił wszystkie komentarze Kotarou mimo uszu. I nie dlatego, że postanowił mu odpuścić. Zwyczajnie nie miał siły, bo ta opuszczała go wraz z każdą kolejną stróżką ciemnej mazi wypływającej z ran na brzuchu oraz postrzałowej na boku. Może rzeczywiście zaraz się wykrwawi?
Martwy na nic mi się nie przydasz.
I vice versa.
Doktorek zrobi swoje, a później odpłacimy mu się za pyszczenie. Dokładnie tak, jak sam powiedział.
Nie dasz mi nawet odzyskać sił?
Nie bądź szczeniakiem, Arno.
Warknięcie, które pierwotnie miało rozbrzmieć jedynie w umyśle wilka, ostatecznie przedarło się na zewnątrz, wypełniając swoim dźwiękiem pomieszczenie, w którym przebywali. Padło jednak idealnie po słowach Kotarou o szarpaniu włosów, więc ten mógł odebrać je jako niezadowolenie. I dobrze. Uczucie wenflonu wbijanego w igłę jedynie pogłębiło niezadowolony wyraz, a sam Alfa był coraz bardziej rozdrażniony.
Morfina? A skąd do cholery miał wiedzieć czym była? Nie pamiętał tego pojęcia z czasów szkolnych, a w późniejszych latach nie było już potrzeby pogłębiania wiedzy.
I o ile kurewsko bolało, gdy sam grzebał za pociskiem, tak, gdy zabrał się za to doktor... Po prostu jeszcze gorzej. Nie wydawał z siebie jednak żadnych dźwięków, znosząc to całe "leczenie" z kamienną twarzą, nawet jeśli dosłownie rozrywano go od środka. Głupi Kotarou i jego głupie szczypczyki. Jakby nie mógł zrobić tego szybko i porządnie. Pewnie mógł, tylko chciał się poznęcać.
Wystarczający powód, żeby przegryźć mu gardło?
Jak najbardziej.
Nie miał pojęcia, kiedy czas uciekał. Bestia postanowiła skutecznie zająć mu umysł czymś innym, zabierając sanitariusza oraz całą resztę pomieszczenie daleko poza pole widzenia Alfy a zastępując to nieprzeniknioną czernią. Nie pokazywała mu niczego konkretnego. Jedynie od czasu minimalnie jaśniejszy punkt prześlizgnął się gdzieś na boku, a dźwięk spadających kropel rozbrzmiewał z tyłu czaszki. Cóż, lepsze to, niż patrzenie jak grzebano mu w boku.
Dopiero świergot ptaków wyrwał zblazowany umysł z otchłani, zmuszając powieki do uniesienia a ślepia do zlustrowania wszystkiego dookoła.
Skończył.
Idealnie.
Czując ciężar na ramieniu, zerknął ku niższemu chłopakowi, przez chwilę w milczeniu przyglądając się jego czuprynie.
- Dostaniesz. - Mruknął nisko, nieco jednak słabym i zachrypniętym głosem. Uniósł zdrowe ramię, by powoli opleść je wokół pasa Kotarou. Pochylił się zaraz lekko w przód, obniżając usta na wysokość jego ucha.
- A teraz zgodnie z twoją zgodą, mogę ci wpierdolić. - Zawarczał w niekrytą ekscytacją, drażniąc narząd słuchu ciepłym oddechem. Ramię, które dotąd lekko obejmowało drobniejszą sylwetkę, teraz przycisnęło ją do ciała Alfy, nie pozwalając na wyswobodzenie. Niby wilk naćpany, niby zmęczony i senny, a jednak zdobył w sobie te resztki sił na zasianie paniki. Końcówka ogona przecięła krótko powietrze, szurając jednokrotnie po powierzchni kanapy.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sro Lis 23, 2016 10:02 pm

Odczuwał piekielne zmęczenie. Nie spał właściwie dwa dni. Dodatkowy dyżur ostatecznie nie był dobrym pomysłem, ale z drugiej strony dodatkowe fundusze zawsze mu się przydadzą. Zwłaszcza teraz, jak w jego mieszaniu zjawił się nowy futrzasty współlokator. A dzisiejsza noc totalnie go wykończyła, nawet ostatki baterii były na wyczerpaniu. Ale jak widać, spokojna drzemka nie była mu dana. Uniósł niechętnie powieki, kiedy poczuł, jak Arno go obejmuje. Już w tamtej chwili wiedział, że za moment rozpocznie się katorga i użeranie z Czarnokrwistym. Zagryzł dolną wargę od wewnętrznej strony, kiedy ciepły oddech Alfy połaskotał jego skórę, wywołując niepohamowany dreszcz wzdłuż kręgosłupa, jakby stado małych mrówek przebiegło po jego skórze.
- Spokojnie, wariacie. Pohamuj sobie rządze. – parsknął, kładąc delikatnie dłoń na jego boku, tam, gdzie nie było rany i lekko na niego naparł.
- Zdajesz sobie sprawę, że każdy gwałtowniejszy ruch otworzy ci  rany I wykrwawisz się jak zarzynany prosiak? – uniósł dłoń i powędrował nią wyżej, muskając opuszką po jego skórze, zahaczając paznokciem o wystający kolczyk w obojczyku, po kości, aż wreszcie dotarł do jego grdyki, przez moment rozważając możliwość naciśnięcia na nią i odcięcia dopływu tlenu, co z pewnością ostudziłoby zapędy młodszego. Konsternacja trwała jednak zaledwie dwa oddechy i cztery uderzenia serca, gdy przesunął palcem wyżej, aż dotarł do jego żuchwy, delikatnie nakierowując jego twarz ku swojej.
- Wiesz, że nienawidzę jak ktoś nie szanuje mojej pracy. A jeśli będziesz szalał, szwy puszczą i znowu będziesz krwawił, to tak, jakbyś tego nie szanował. I wkurwię się. I wsadzę ci skalpel w dupę, Arno. – wargi jasnowłosego uniosły się, wyginając w bladym uśmiechu.
- Ale… możemy się dogadać. Mogę jakoś to załagodzić. Twoją złość, prawda? – przysunął się jeszcze bliżej, aż wręcz namacalnie wyczuwał bijące ciepło z ciała Czarnorwistego. - Dostanę gorącą kąpiel z kawą, a ja…. – przechylił głowę lekko na bok. - Mam tuńczyka. Specjalnie dla ciebie. Nie gniewaj się już, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Lis 24, 2016 4:34 pm

Kotarou stąpał po bardzo cienkim lodzie. Już od przekroczenia progu tego pomieszczenia podnosił Alfie ciśnienie, mocno szarpiąc granice cierpliwości. Powoli wypuścił powietrze przez zaciśnięte kły, gdy lek przeciwbólowy przestawał działać a rana przypominać o swoim istnieniu.
- Zdajesz sobie sprawę, że mogę w tym momencie rozszarpać ci gardło? - Na dowód swoich słów obniżył znacznie głowę, przesuwając nosem po boku szyi Kotarou, by zaraz musnąć to miejsce kłami. Jedno niewłaściwe słowo lub ruch i lekarz skończy z dziurą zamiast gardła. Zerknął w dół, czując delikatne muśnięcia na ciele. Lubił dotyk i to w pewien sposób działało na korzyść doktora. Spryciula.
Uniósł głowę, gdy twarz Kotarou znalazła się tak blisko. Zmrużył nieco ślepia, bez krępacji spoglądając w miodowe tęczówki. Wzrokiem jednak tak chłodnym i pozbawionym emocji, że niejednego by zniechęciło.
- Groźbami jedynie kopiesz pod sobą dół, złotko. Nie wspominając, że już i tak przekracza standardową głębokość grobu. - Przesunął językiem po górnej wardze, pozbywając się z niej smugi zaschniętej, czerwonej krwi. Brew powędrowała ku górze na próbę ugody ze strony lekarza. Tuńczyk, co?
Nawet nie pró--
Morda.
Ogon zafalował krótko w wyraźnym zastanowieniu, gdy twarz wilka pozostawała niezmienna. W końcu jednak rozluźnił uścisk ramienia, zaraz całkiem je zabierając, by przesunąć opuszkami po wystającym zza linii spodni tatuażu. Oparł się z powrotem o kanapę, odchylając głowę w tył.
- Wiesz, gdzie jest łazienka i wiesz kogo prosić o kawę. Puszkę zostaw na stole. - Polecił, pozwalając sobie na leniwe ziewnięcie.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sob Lis 26, 2016 10:45 pm

Zdawał sobie z tego sprawę. Zawsze był przygotowany na czarny scenariusz, kiedy tylko przekraczał progi przybytku Alfy. Był niebezpieczny, jak tykająca bomba, której nawet najlepszy saper nie jest w stanie zabezpieczyć. Z drugiej zaś strony wiedział, że Arno go nie zabije. Mógł go skrzywdzić, z tym ciemnowłosy raczej nie miał problemu, ale praktycznie każde jego groźby pozostawały… no właśnie. Groźbami. Dlatego też nie bał się o swoje życie jeśli chodziło o Alfę. Usta wygięły się w lekkim uśmiechu, gdy poczuł jego dotyk na swojej szyi, który zakwalifikował jako drobna, acz miła przyjemność, w ogóle nie stawiając jej na tej samej półce co zagrożenia i inne niebezpieczeństwa.
- Nie zrobisz tego. –odezwał się wreszcie przecinając cichym, spokojnym I pełnym rozluźnienia tonem, w którym wręcz namacalnie pobrzmiewała pewność tego, o czym mówił. - Jestem ci za bardzo potrzebny. – bo drugiego takiego naiwnego ratownika, który był na każde jego zawołanie, bez znaczenia na warunki pogodowe, temperaturę i porę roku. Wystarczający powód, prawda?
- No i… – przekręcił lekko głowę, by skonfrontować swoje spojrzenie z jego szkarłatnymi tęczówkami. - Za bardzo mnie lubisz, Arno. – parsknął cicho, prostując się, kiedy tylko poczuł, jak zabiera swoją dłoń z jego boku, jednocześnie całkowicie zrywając kontakt fizyczny między nimi.
- A może ja po prostu lubię dreszczyk emocji I dodatkową adrenalinę kiedy tak cię prowokuję, co? – odwrócił głowę przez ramię, by ostatni raz spojrzeć na niego. Omiótł krótkim spojrzeniem jego ciało, a przynajmniej tę roznegliżowaną część, bezwstydnie zahaczając o każdą bliznę, tatuaż i każdy kolczyk. Przełknął bezwiednie ślinę mając wrażenie, że momentalnie mu zaschło w ustach, jakby ktoś wysypał do nich kilogram piasku, który wypełnił całe gardło. Gwałtownie wstał, wsuwając jeden palec pod rękawiczkę i pozbył się jej, a po chwili dołączyła do niej brudna bliźniaczka. Kucnął przy torbie, skąd wyszargał puszkę z tuńczykiem i odstawił go na blacie stołu. To był ten idealny moment na odwrócenie się i wycofanie z pomieszczenia, udanie do łazienki i zmycie z siebie czarnej krwi.
Ale to akurat nie tylko jemu się przyda.
Stanął naprzeciwko Arno i wyciągnął swoją dłoń w jego stronę.
- Chodź ze mną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sob Lis 26, 2016 11:38 pm

Pozwolił sobie na drobne ziewnięcie, gdy podczas szukania odpowiedniego miejsca na szyi, do wgryzienia się w nią i oderwania jej płatu, złapała go mocna senność połączona ze zmęczeniem. Dopiero w tamtym momencie, gdy już nie krwawił jak podziurawiony worek pełen wody, uderzyło w niego wszystko, co musiał dzisiaj robić, z czym musiał się użerać i co musiał przeboleć. Nadzwyczaj upierdliwy i męczący dzień. Wpierw sprawy klanu, później morderczy trening, a do tego jeszcze potyczka z wojskiem. Oparł podbródek na ramieniu Kotarou, przymykając ślepia, oraz przesuwając językiem po dziąsłach, by pozbyć się z nich krwawego posmaku.
Tym razem bezczelna wypowiedź doktora spłynęła po nim jak po kaczce. Nawet nie warknął. Wycofał się w tył, spoglądając na sanitariusza lekko z góry.
"Lubisz mnie, Arno."
- Kłamstwo powtarzane wiele razy nie stanie się nagle prawdą. - Odparł, mrużąc minimalnie ślepia. - Znalezienie nowego lekarza nie będzie problemem, po stracie poprzedniego. Hundur ma wystarczająco mocną siłę przekonywania. - Pojmanie i zastraszenie, by trzymać w swojej siedzibie to przecież żaden wyczyn. - Poza tym rzucam prostymi słowami. Sam wykonujesz je bez sprzeciwu. - A gdyby tylko takowy wpadł mu do głowy, zapewne znalazłby się sposób na wybicie tej głupiej myśli. Koniec końców przeciągnął się lekko, uważając przy tym, by nie pozrywać szwów. Ponowne szycie nie było w tym momencie szczytem marzeń.
- Nie zabraniam ci tego. Tylko nie płacz, jeśli przekroczysz granicę i zaczniesz żałować. - Ostrzegł lojalnie, pocierając tyłem głowy o materiał kanapy, gdy tylko lekarz zerwał się w tył, zabierając za pozbywanie brudnych rękawiczek. Nie patrzył już na niego, wsuwając palce za szlufkę tuż przy zapięciu swoich spodni, na której zawiesił ciężar ręki. Uchylił jedną z powiek, gdy Kotarou wyciągnął ku niemu rękę.
- Patrzenie na twoją kąpiel uznam za rozrywkę. - Mrukliwy ton wypełnił na chwilę pomieszczenie, gdy Alfa powoli zwlekał się z kanapy, przy czym syknął cicho, czując, że niektóre ruchy boleśnie naciągają świeże rany. Stojąc już na nogach, zastrzygł uszyma, zaraz potrząsając głową, by wprowadzić w chaos już i tak roztrzepane na wszystkie strony kosmyki. Ignorując rękę lekarza, wsunął własne dłonie w kieszenie spodni, uprzednio przewieszając sobie przez nagie ramię świeżą koszulkę i dresowe spodnie. Po kąpieli definitywnie czas na sen.[/color]

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Nie Lis 27, 2016 7:07 pm

Przesunął nieco krytycznym spojrzeniem po Arno, oceniając jego stan. Z ich dwójki to jemu bardziej przyda się kąpiel. Czarna, zaschnięta krew straszyła zdobiąc bladą skórę Czarnokrwistego, stąd też jego propozycja wspólnej kąpieli. Nie wstydził się go. A raczej nie wstydził się przy nim swojej nagości. Nie miał ku temu powodów. No i wielokrotnie korzystał ze wspólnych łaźni czy gorących źródeł, więc dla niego wspólne kąpiele są raczej czymś zupełnie normalnym. Co prawda nie wiedział jak Arno się na to zapatruje, ale cóż. Wsadzi go do tej wanny choćby miał użyć siły. Uśmiechnął się krzywo widząc typowy dla alfy upór, samemu wsuwając obie dłonie do kieszeni materiałowych spodni, pozostawiając resztę swoich rzeczy w pokoju. Potem po nie wróci. Nie musiał się bać, że go tutaj okradną. Nie tutaj.
Ziewnął szeroko, kiedy kierował swoje kroki za ciemnowłosym w stronę łazienki, po drodze mijając paru przypadkowych członków sfory Arno, dopiero zbudzonych ze snu, powoli szykujących się do swoich zajęć, pracy czy szkoły. Z zewnątrz nie było tego widać, ale siedziba Hundura była naprawdę sporej wielkości, a przecież Kotarou do wglądu miał tylko niewielką jej część.
Drzwi rozsunęły się cicho, kiedy wreszcie dotarli do łazienki. Woda w kamiennej wannie znajdowała się już od jakiegoś czasu, na wszelki wypadek gdyby Arno ostatecznie zdecydował się z niej skorzystać, ciepła, cały czas ogrzewana. Jasnowłosy nie zamierzał tracić czasu, dlatego też odwrócił się tyłem do swojego towarzysza i sięgnął po koniec upaćkanej krwią Alfy bluzki, którą ściągnął z siebie jednym ruchem. Odrzucił ją na umywalkę, nacisnął butem na piętę i wysunął jedną stopę z trampka, po chwili zrobił to samo.
- Nie rozbierasz się? – zapytał nie odwracając się nawet, by na niego spojrzeć. Co jak co, ale czasami potrafił respektować czyjąś prywatność. Sprzączka od paska uderzyła o umywalkę, gdy ją odpiął, a już po paru sekundach spodnie wraz z bielizną zsunęły się z ciała jasnowłosego. Wyswobodził kostki z krępującego materiału, i dwoma susami wsunął się do ciepłej wody.
- Jezu, jak mi dobrze.. – jęknął, czując przyjemne ciepło otaczające jego skórę. Zanurzył się praktycznie pod samą brodę i zamknął oczy, uśmiechając się w błogości. Mógłby już nigdy nie wychodzić z tej wanny. A przynajmniej nie przez najbliższe godziny.
- Chodź Arno. Nie daj mi długo czekać~ – parsknął pod nosem, zanurzając się jeszcze bardziej, przez co kolejne jego słowa przemieniły się w bulgotanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pon Lis 28, 2016 1:24 pm

Każdy mijany członek Hundur witał się z Alfą w odpowiedni sposób. Tylko kobiety dołączały do tego zmartwione spojrzenie na widok wszystkich ran i siniaków. Co jakiś czas również przypadkowy dzieciak przebiegający obok zechciał przylepić się do nogi wilka. Zawsze reagował drobnym, pouczającym warknięciem, lecz za każdym razem kończyło się w ten sam sposób. Chichotem berbecia i szybką ucieczką z "miejsca zbrodni".
Po dotarciu do odpowiedniego pomieszczenia zamknął za nimi drzwi. Przekręcanie klucza w zamku nie było potrzebne. Wszyscy wiedzieli, że jeśli był tam Alfa, to nie należy mu przeszkadzać. Przystając w miejscu, wyprostował znacznie postawę, by spojrzeć z góry na pozbywającego się części ubioru Kotarou. Nie kryjąc się ze swym wręcz namacalnym wzrokiem, lustrował lekarza od stóp do głów, póki ten nie zanurzył się w wannie. Dopiero wtedy sam odłożył przyniesione ubrania na szafkę obok, zabierając się za rozsuwanie zamka spodni.
- Bo cię utopię. - Mruknął tylko, pozbywając się spodni, by zaraz odrzucić je do kosza na pranie. Omegi się tym zajmą. Nie minęła dłuższa chwila, jak bez cienia zażenowania zaczął świecić tatuażem z podbrzusza oraz w sumie wszystkim innym. Zaczesując potargane kosmyki w tył, wsunął się do wody po drugiej stronie wanny, znacznie osuwając, by wygodnie wesprzeć plecy o jej ścianę, zaś mokre ręce przewiesić przez brzegi. Ciepłą temperaturę przyjął z niskim, zadowolonym pomrukiem, gdy ta zadziałała rozluźniająco na wymęczone po całym dniu i nocy ciało.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sro Lis 30, 2016 9:44 pm

Oparł ramię na krawędzi wanny, a na nim policzek I spoglądał spod półprzymkniętych powiek na Alfę. Na policzkach jasnowłosego momentalnie pojawiły się dwa, czerwone rumieńce wywołane nagłym wzrostem temperatury. Czuł się nieziemsko. Tego mu było trzeba. Gorącej, relaksacyjnej kąpieli. Na tę chwilę niczego więcej mu do szczęścia nie było potrzeba. No, może poza kawą albo sporą dawką zdrowego snu, na którego brak cierpiał. Westchną ciężko, a na jego twarzy pojawił się błogi uśmiech zadowolenia. Gdyby tylko miał ogon, z pewnością właśnie zacząłby nim machać w leniwym tempie.
- Mówił ci ktoś kiedyś, że jak nadal będziesz taki zgryźliwy, to ci tak zostanie na twarzy? – mruknął wesoło, powoli się regenerując.
- Uśmiechnij się czasem. Słyszałem plotki, że wyglądasz wtedy dość uroczo, Arno. – przechylił się na drugą stronę, prostując nogi i chcąc czy nie, muskając stopami biodro Czarnokrwistego.
- Powiesz mi co zbroiłeś tym razem? – wbił swoje spojrzenie w niego, jakby w oczekiwaniu, że wyczyta coś z jego twarzy. Bo na odpowiedź to pewnie nie miał co liczyć. Czasami nie potrafił w żaden sposób odgadnąć Arno. Bywał jedną, wielką zagadką i tajemnicą.
- A jak nie chcesz powiedzieć, to wymuszę to z ciebie. – wyszczerzył się złowieszczo, po czym odwrócił się tyłem do niego, oparł stopy o wannę po czym… odepchnął się, wbijając się delikatnie w jego klatkę piersiową, po drodze oczywiście wylewając litry wody z wanny wprost na kafelki.
- Dobra, jednak innym razem. – mlasnął leniwie odchylając głowę do tyłu, by oprzeć ją o ramię Arno. Tak, dopiero teraz było mu dobrze. Ciepło, wygodnie i przyjemnie. Zamknął oczy, czując, jak wszystkie siły go opuszczają. Nie bał się, że Arno go teraz skrzywdzi.
Być może się mylił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Gru 01, 2016 10:21 am

Gorąca woda początkowo wyrywała syknięcia z gardła Alfy za każdym razem, gdy uderzała temperatura w świeże rany na ciele. Po czasie jednak udało się do niej przyzwyczaić, mogąc zignorować drobne szczypanie na boku i brzuchu. Jedynie siniaki na plecach czy innej części ciała momentami boleśnie obijały o ściany wanny. Wypuszczenie kłębu ciepłego powietrza spomiędzy kłów poprzedziło zanurzenie całego ciała wraz z łbem pod wodą, gdzie wilk spędził dobre kilkadziesiąt sekund. Po ich minięciu wrócił do wcześniejszej pozycji, otrzepując włosy ze ściekającej cieczy, zaraz unosząc rękę, i zaczesując kosmyki w tył głowy, by nie wpadały do oczu. Dopiero wtedy raczył spojrzeć ku Kotarou, lustrując jego mokrą sylwetkę.
Zawsze tyle ględzi?
Sam się zastanawiam.
- I niech plotki pozostaną tylko plotkami. - Odparł mrukliwym tonem, odchylając głowę i wspierając jej tył na chłodnym brzegu. Otulające ciepło powoli sprowadzało na wilka senność, w czym pomogło znaczne zmęczenie, które nawet nie myślało o wyniesieniu.
"Powiesz mi, co zbroiłeś tym razem?"
I mimo iż mimika twarzy nie uległa żadnej zmianie, to każdy, kto, choć odrobinę lepiej znał Arno, doskonale wiedział, że odpowiedź nie padnie. Sprawa zwyczajnie nie dotyczyła doktora, więc nie było potrzeby, by pchał w nią nos. Dopiero chlupot rozlewanej wody i uderzenie w klatkę piersiową skutecznie zwróciły uwagę Alfy, wyrywając z gardła ostrzegawcze warknięcie. Bo nie dość, że lekarz wylewał ciepłą wodę, to jeszcze drażnił wilka, ocierając się o świeże rany.
Wystarczający argument?
Nawet nie odpowiadał bestii. Palce od razu wplotły się między jasne kosmyki, bez żadnej dozy delikatności szarpiąc nimi, by zgiąć człowieka w pół i zanurzyć mu głowę pod wodą, gdzie został boleśnie przytrzymany. Najprawdopodobniej również pozbawiony kilku, tudzież kilkunastu włosów.
- Zaczynasz mnie denerwować. - Niezadowolony grymas przyozdobił twarz wilka, tym razem już dobitnie uświadamiając Kotarou, że przegiął i kolejny wybryk nie skończy się tylko lekkim podtapianiem. Co oczywiście mógł usłyszeć, bo został łaskawie wyciągnięty poza taflę wody. Niemniej farbowane kosmyki wciąż pozostawały trzymane w stalowym uścisku.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Gru 01, 2016 7:27 pm

Czekał.
Wiedział, że szamotanie się I próba wyswobodzenia z żelaznego uścisku w tej chwili nic mu nie da, a zamiast tego tylko pogorszy jego sytuację zachęcając Arno do dalszej “zabawy”. Dlatego też wolał odczekać. A gdy tylko poczuł szarpnięcie w górę, w którego następstwie mógł zaciągnąć się powietrzem, sięgnął do tyłu i zacisnął palce na nadgarstku Alfy, wbijając w jego mokrą skórę krótkie paznokcie, pozostawiając po sobie ślady w charakterystycznym kształcie półksiężyców.
- Zrób to jeszcze raz. – warknął zaciskając palce jeszcze mocniej. - Zrób to jeszcze raz szczeniaku, a sprawię, że postrasz się z bólu. –na potwierdzenie swoich słów, przyłożył drugą dłoń do jego rannego boku, na który delikatnie nacisnął. Nie za mocno, by go zabolało, ale na tyle, by Arno poczuł dyskomfort. A w razie jakby ciemnowłosy zaczął za głośno szczekać, zamierzał podrażnić ranę tak, by mężczyznę przeszył nieprzyjemny prąd bólu, który na moment zamroczyłby go, ale nie otworzył jego ran.
Kotarou był cierpliwy i znosił naprawdę wiele. Ale wszystko miało swoje granice. Zwłaszcza jego cierpliwość, która aktualnie była w strzępkach dzięki Alfie.
- [color=#4D2F24]Zapominasz się. Nie jestem twoją zabawką. Nie jestem twoim sługą. Ani też nie należę do twojej watahy. Jestem twoim pierdolonym medykiem i jeżeli nie przestaniesz pluć na mnie, warczeć i pomiatać, to ostatni raz mnie widzisz. Powodzenia w szukaniu kogoś, kto bez marudzenia będzie przemierzał całe miasto o drugiej w nocy, by cię pozszywać, bo zachciało ci się połechtać swoje samcze ego. I jeszcze nie będzie brał przy tym jakiegokolwiek wynagrodzenia i o niczym nie nabąknie Inkwizycji, która, uwierz mi, byłaby bardzo zainteresowana twoimi wybrykami.
- Zasługuję na tę odrobinę szacunku, Arno. Więc zabieraj swoją łapę z moich włosów, za nim nie wkurzę się I nie wyjdę stąd trzaskając drzwiami. – syknął nieprzyjemnie.
Miał dość jego humorów.
Jak nigdy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Pią Gru 02, 2016 8:26 pm

Słuchał go ze spokojem wymalowanym na licu i ani jeden mięsień nie drgnął, by wyrazić, choć najmniejsze niezadowolenie. Jedynie ostrzegawczy warkot wyrwał się spomiędzy warg, gdy tylko lekarz nacisnął na ranę. Delikatnie czy nie, nie powinien był tego robić.
Pozbądź się go. Skręcenie karku będzie najskuteczniejsze.
Nie.
Coś ty powiedział?
Morda.
Urwał krótką rozmowę z bestią, na rzecz skupienia uwagi na Kotarou. Wypuścił jasne kosmyki z uścisku, przesuwając dłoń na nagą pierś sanitariusza, by lekko nań nacisnąć i oprzeć go znów o siebie. Niemniej znacznie delikatniej niż wcześniej zrobił to sam Kamui.
- Masz rację. - Mruknął tylko, nie dodając żadnego więcej komentarza. Nie był potrzebny, już te dwa słowa to cud jak na Alfę. Na przeprosiny nie było co liczyć, nigdy tego nie robił. Wycofał powoli rękę, z powrotem wspierając ją na brzegu wanny. Naprawdę potrzebował odpoczynku i kłótnia z tym konkretnym przypadkiem była ostatnim, o czym marzył.
- Zostajesz odpocząć czy wracasz? - Pozwolił sobie na krótkie ziewnięcie, przytykając usta do ramienia, by je ukryć. Ogon majtnął pojedynczo na tafli wody, rozchlapując jej krople na Kotarou. Bardziej w roli zaczepki niż złośliwości.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sob Gru 03, 2016 7:43 pm

”Masz rację”
Oczywiście, że miał. Akurat w tym przypadku to było pewne. Mało kto zgodziłby się pomagać Czrnokrwistemu I to zupełnie bezinteresownie. Nie potrzebował jego przeprosin. Te dwa słowa wystarczyły w zupełności, bo zdawał sobie, ile musiał włożyć w to samowoli, by je wypowiedzieć. Tak, poczuł z tego powodu satysfakcję. Westchnął ciężko uchylając leniwie jedną powiekę i spojrzał w sufit, przyglądając się mu przez dłuższą chwilę, jakby specjalnie chciał zwlekać z udzieleniem odpowiedzi.
- Może. Przekonaj mnie, czemu miałbym zostać. – mruknął zaczepnie wyciągając jednocześnie dłoń i musnął opuszkami palców miękki, choć teraz mokry, ogon Alfy.
- Póki co trzeba wyjść z tej przyjemnej wanny. – burknął wyraźnie niezadowolony. Widział po Arno, że jedyne o czym aktualnie marzył to ciepłe łóżko. Nie był sam. Kotarou już ledwo co trzymał się na nogach. Podniósł się z ociągnięciem z wanny i wyszedł z niej, sięgając po ręcznik, którym pospiesznie zaczął się wycierać. Zetknięcie z chłodem powietrza momentalnie wywołał gęsią skórkę i nieprzyjemne uczucie na jego ciele. Jakby z przytulnego, i ciepłego pokoju wybieg na kolasa wprost do śniegu.
- Nie mam nic na zmianę. – rzucił spoglądając przez ramię, przesuwając, dość bezczelnie swoją drogą, bo roznegliżowanym ciele Alfy. - No, chyba że nie będzie mi potrzebne. – w jego miodowym spojrzeniu coś błysnęło. Zaczepliwego.
Lubisz go drażnić, co?
Oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Sob Gru 03, 2016 8:12 pm

Przymknął ślepia, przesuwając muśniętym ogonem po wnętrzu dłoni Kotarou. Póki nie ciągnął za kitę, mógł czuć się w pełni bezpieczny. Wszelaki miły dotyk był odbierany przez Alfę z zadowoleniem. Woda raz jeszcze chlupnęła, gdy ciemna sierść znikała pod powierzchnią wody. Wsparł policzek na dłoni, przechylając się bardziej na bok, by nie nadwyrężać rannego boku.
- Po co? To twój wybór, czy zostaniesz i odpoczniesz, czy jak głupi dzieciak wyjdziesz i będziesz się wlec do domu. - Senność przebijała się minimalnie przez mrukliwy ton, zdradzając, jak bardzo wilk chciałby się znaleźć w łóżku. Odpływającą świadomość przywrócił nagły ruch, którym okazał się lekarz wychodzący z wanny. Sam przerzucił ramiona przez brzeg, opierając się piersią o ścianę, by przesunąć nieco mętnym spojrzeniem po nagiej sylwetce rozmówcy. Ogon raz jeszcze chlupnął w wodzie, by zaraz pójść w ślady za resztą ciała, które zaczęło powoli wysuwać się z wanny. Stojąc już poza nią, otrzepał włosy i sierść z wody, następnie sięgając po ręcznik, którym wytarł całą resztę. W przeciwieństwie do Kotarou, pomyślał o wszystkich ewentualnościach i przyniósł świeże ubrania ze sobą. Naciągnął jednak tylko bieliznę oraz dresowe spodnie, rzucając czarną, pewnie nieco za dużą koszulką w lekarza.
- Ubierz. Nie będziesz świecił gołym zadkiem na korytarzach. Przyprawiłbyś o traumę połowę mojego stada. - Fuknął tylko, wychodząc z łazienki i kierując się z powrotem do wcześniejszego pomieszczenia, gdzie już czekała rozłożona kanapa z przygotowanymi poduszkami i kocem.
- Możesz spać nago, nikt ci nie będzie zabraniał.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Nie Gru 04, 2016 1:10 am

Miał ochotę zaśmiać się pod nosem. Arno… był, jaki był. Ale w całej tej swojej dupkowatości, naprawdę potrafił być uroczy i opiekuńczy. Oczywiście nigdy nie pozwoli sobie, by na głos wypowiedzieć swoje myśli, wiedział, że wtedy z pewnością skończyłby u dentysty i protetyka. Złapał koszulę i bez wahania wsunął ją przez głowę. Momentalnie w jego nozdrza uderzył intensywny zapach Alfy. Do tego też się nie przyzna i nie powie na głos, ale… lubił jego zapach. Lubił się nim otaczać, oddychać. Wywoływał dziwne, ale przyjemne odczucia, których jasnowłosy medyk nie potrafił określić ani też nazwać. Opuszki musnęły materiał, z zewnątrz sprawiając wrażenie, że Kamui zastanawia się nad czymś, albo waha. Bliżej… napawał się tą krótką chwilą, która w każdym momencie mogła okazać się ułudą.
- Wypraszam sobie. – mruknął, kiedy wsuwał materiał bielizny na swoje dupsko. - Ale mój tyłek jest całkiem przyzwoity. Raczej przyprawię panny o szybsze bicie serca. – dodał pół żartem pół serio, zgarniając swoje rzeczy i spojrzał na Arno. - Jasne. Pod warunkiem, że i ty wyskoczysz z gaci. – mrugnął zalotnie do niego i ruszył za Czarnokrwistym. Idąc z tyłu, nie omieszkał odwracać wzroku od jego pleców, zahaczając spojrzeniem o każdą, nawet najdrobniejszą bliznę, na tatuażach kończąc.
Jebany. Ciało to on ma warknął w myślach, machinalnie przyspieszając, by się z nim zrównać. Nie czuł żadnego dyskomfortu przemieszczając się półnago, aczkolwiek na pełen luz mógł pozwolić sobie dopiero w pomieszczeniu. Odrzucił ciuchy na bok i rzucił się na wygodną kanapę, wtulając twarz w poduszki. O kurwa, jak mi dobrze. Tego właśnie było mu trzeba. Kanapy, miękkich poduszek, i…
- Chodź do mnie Arno. – odwrócił się na plecy i wyciągnął w jego stronę ręce. - Poprzytulamy się. – rzucił z rozbawionym błyskiem w oczach.
Zamierzacie razem spać?
Oczywiście.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Nie Gru 04, 2016 1:26 am

Nie dostrzegł jak Kamui zachwyca się jego koszulką, zbyt zajęty wycieraniem mokrego ogona z wody, a następnie rozczesywaniem sierści drobną szczotką. Po skończeniu przeciągnął się lekko, uważając, by nie naciągnąć szwów ani ran. Dopiero wyszedł z wanny, ubrudzenie czegokolwiek krwią byłoby teraz zbyt irytujące.
- Ależ oczywiście. Bicie serca tak szybkie, że połowa z nich zejdzie mi tu na zawał z przerażenia. - Odparł, będąc już jedną nogą poza łazienką. Tym razem idąc korytarzem, mijali znacznie większą ilość osób, w tym całą gromadkę Czarnokrwistych dzieciaków, które biegały wesoło po całej siedzibie. I ku wielkiemu nieszczęściu Alfy okrutnie hałasowały, witając się z nim z x wielkiej odległości. Nie warczał jednak, świetnie zdając sobie sprawę, że dostałby burę od ich matek. Może i był przywódcą, ale... to matki, w dodatku kobiety i to w większej mierze dużo starsze od niego. Co on biedny mógł? Czasami trzeba było posłuchać.
Brew powędrowała do góry na widok lekarza uwalonego na łóżko. Wilk nie rzekł jednak ani słowo, układając dłonie na boku człowieka i przesuwając go, by zrobić sobie miejsce. Wraz z opadnięciem na brzuch odetchnął, z zadowoleniem szurając ogonem po pościeli.
- Rób, co chcesz, zastali mnie już w gorszych sytuacjach. - Mruknął w poduszkę, przez co niektóre słowa zostały nieco zniekształcone. Sięgnął po koc, naciągając go sobie na grzbiet w celu pozyskania ciepła. Idealnie. I może wspomniane sytuacje nie dotyczyły samego Kotarou, niemniej jednak innych Czarnokrwistych już tak. Mało razy się zdarzyło, żeby jakaś Omega wlazła mu do pokoju podczas wiadomych aktów? Nie, i pewnie jeszcze wiele razy mu przeszkodzą.
Nie wyrzucisz go z łóżka?
Po co, jest ciepło.
Głupi szczeniak...

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Nie Gru 04, 2016 7:22 pm

Prawdę powiedziawszy, był aktualnie w takim stanie, że ucieszyłby się z kawałka podłogi i skrawka koca, w który mógłby się opatulić. Zmęczenie gwałtownie otulało jego ciało, a on z łatwością poddawał się temu uczuciu, już balansując na pograniczu snu i rzeczywistości. Wydał z siebie ciche mruknięcie, kiedy Alfa ułożył się obok niego, na co instynktownie przysunął się bliżej, wsuwając pod koc i wtulając w jego roznegliżowane ramię, zarzucając nogę na biodra Arno i dłoń na jego plecy.
- Obudź mnie jak wstaniesz, dobra? – mruknął leniwie przesuwając nosem po jego skórze na ramieniu, by wreszcie ułożyć się wygodniej. Dłoń, która do tej pory spokojnie spoczywała na jego plecach, zaczęła delikatnie przesuwać się pomiędzy jego łopatkami, wzdłuż kręgosłupa aż po samą linię spodni dresowych. Zahaczał paznokciami o każdą bliznę, ucząc się ich rozmieszczenia na pamięć, każde zadrapanie i każdy opatrunek. Aż wreszcie ruchy dłoni zwolniły, by ostatecznie ustać, kiedy oddech jasnowłosego stał się spokojny i głęboki.
W końcu usnął i nie zapowiadało się, żeby obudził się przed zachodem słońca. Zwłaszcza w tak ciepłym miejscu, w jakim aktualnie się znajdował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arno
ALFA

avatar
Liczba postów : 124
Wiek : 21 lat.
Wzrost i waga : 177 cm | 53 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Nie Gru 04, 2016 7:46 pm

Dotyk spotkał się z zadowolonym majtnięciem ogona. Poza tym jednak żaden dźwięk nie opuścił ust Alfy, który zdążył skupić się na miękkiej pościeli, którą z lubością przysunął bliżej twarzy. Zignorował wszelakie ruchy doktora, skupiając się na odcięciu od dźwięków żyjącej siedziby.
Ucisz ich.
Teraz się do mnie zwracasz?
Po prostu ucisz.
Jak na zawołanie wszystko ustało, zalewając umysł Czarnokrwistego wręcz przerażającą ciszą. On sam jednak zdążył się do niej w pełni przyzwyczaić, doceniając, gdy dookoła panował taki hałas. I w końcu udało mu się zasnąć, wtulając policzek w miękką poduszkę.
Obudził się w ciszy podobnej do tej, w której zasypiał, jednak obecna była bardziej... żywa. Zwyczajna noc, gdzie albo wszyscy spali, albo odpoczywali. Przeciągnął się na łóżku, wyciągając ogon wysoko w górę, by zjeżyć sierść i zaraz otrzepać kitą na boki, gdy wracał do rozleniwionej pozycji. Zerknął w bok, by skontrolować leżącego obok lekarza. Nic jednak nie zrobił, poza podniesieniem. Wsunął na siebie czarny T-shirt wraz z tego samego koloru przylegającymi spodniami, które najwyraźniej zostały przez kogoś przyniesione za dnia. I dobrze, nie musiał się ruszać do własnej sypialni. Przysiadł na brzegu łóżka, i jak się okazało, tylko po to, by położyć się na plecach i ułożyć łeb na brzuchu Kotarou.
- Wstawaj.

_________________
*podpis*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    Czw Gru 08, 2016 1:26 am

Nie było co ukrywać, że lubił spać. Prawdę powiedziawszy potrafił przespać ponad dwanaście godzin, a i tak ostatecznie zostawał w łóżku przez kolejne dwie tylko po to, żeby się polenić. Dlatego też, mimo iż wstał nieco wcześniej od Alfy, nie zamierzał ruszać się z łóżka i po prostu leżeć z zamkniętymi oczami, żeby trochę polenić się i oddalić myślami gdzieś daleko. Wychwycił moment przebudzenia ciemnowłosego, ale nawet wtedy nie drgnął chociażby o milimetr. Dopiero w momencie krótkiego polecenia i uczucia ciężkości a brzuchu wydał z siebie ciche pomruk niezadowolenia. Ręka instynktownie się uniosła i wsunęła w smoliste kosmyki, choć trzeba przyznać, że w ostatniej chwili powstrzymał się przed cichym plaśnięciem otwartą dłonią prosto w twarz psowatego. Nie zamierzał wstawać. Jeszcze nie. Było mu za dobrze.
- Zmuś mnie. – mruknął leniwie i ziewnął szeroko, uchylając jedną powiekę. - Która jest godzina? – wybełkotał unosząc drugą dłoń i zakrył sobie twarz przedramieniem, jednocześnie bawiąc się dzikimi kosmykami Alfy, owijając je sobie dookoła palców, jednocześnie drapiąc za długim, wilczym uchem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Główne pomieszczenie    

Powrót do góry Go down
 
Główne pomieszczenie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Nora należąca do Hieny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Północna część :: Siedziba klanu Hundur-
Skocz do: