IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mało skromna willa Larka.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość

PisanieTemat: Mało skromna willa Larka.    Nie Paź 23, 2016 12:11 pm

Tu wkrótce pojawi się opis. Generalnie dom Larka wyróżnia się na tle innych, bo jest typowo amerykański, nie. Ma basen, jest spory i takie inne.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mało skromna willa Larka.    Sro Paź 26, 2016 2:07 am

Na piątkowe wieczory zwykle miał inny plan niż tym razem. To był przeważnie jego czas na imprezowanie, jeśli tylko miał trochę wolnej gotówki, a przy tym pełną lodówkę i zapłacone rachunki na najbliższy miesiąc. Tym razem wszystko pasowało, aby właśnie tak spędził piątek, lecz mimo to wybrał siłownię. Potrzebował wyładować nadmiar energii oraz masę negatywnych emocji, jakie nazbierał przez prawie równy tydzień. To zdecydowanie nie były jego szczęśliwe dni, a nadmiar problemów, które zwaliły mu się na głowę, był wręcz przytłaczający. Mając gdzieś krzywe spojrzenia innych klientów siłowni, zajął dla siebie worek treningowy na prawie trzy godziny. Nie obchodziło go ile czasu spędzi w tamtym miejscu, bo i tak nie płacił już za wejściówkę, chociaż wielokrotnie próbował i wkurzał się, ale nieustępliwość Daniela powodowała, że Raim musiał skapitulować. Przychodzenie tam za darmo, trochę go denerwowało oraz stawiało w kiepskiej sytuacji mentalnej, ale jakby nie patrzeć mógł trochę zaoszczędzić. Nie mniej, będąc tam powinien pojąć, że jego wypad na siłownie skończy się w innym miejscu, a nocy nie spędzi na spaniu.
Pobudka w sobotę rano, nie należała do przyjemnych, pomimo że było mu wygodnie i ciepło. Przekręcił się na plecy, zerkając w bok na śpiącego obok mężczyznę. Kiedy spał, Raim wyjątkowo lubił go obserwować, bo chociaż wtedy nie musiał uważać i przewidywać co temu nagle strzeli do łba. Przez fakt, że nie miał wyjątkowo dużo okazji do takiego gapienia się na Hudsona, teraz tym bardziej korzystał z nadarzającej się okazji. Ich znajomość nie trwała długo, ale bez wątpienia wszystko potoczyło się strasznie szybko i od zwykłej znajomości skończyli na tym, co było obecnie. Ephraim nie przypuszczał, że znajdzie się ktoś, kto tak jak ten tu w pewnym sensie uzależni go od siebie, lecz to bez wątpienia stało się i przeszkodą nie był nawet wiek. Oczywiście przez wzgląd na swój charakterek, nie zamierzał przyznawać tego na głos i nadal utrudniał mu wszystko, co tyczyło się ich obu. Niby bywał czasami potulny, acz częściej niechętnie godził się na dominację, by później być jeszcze bardziej burkliwy. Nie lubił, kiedy nim kierowano lub narzucano coś, na co nie miał ochoty, dlatego wytrzymanie z nim było czasami wyzwaniem i zdawał sobie z tego sprawę.
W końcu przerwał obserwowanie, gdy pełny pęcherz zmusił go do wyjścia z łóżka i pójścia do łazienki. Przy okazji po pozbyciu się potrzeby, skoczył jeszcze pod prysznic, by zmyć z siebie wszystko z niedawno skończonej nocy.
Zaczesał w tył wilgotne i szybko przesuszone ręcznikiem włosy, drugi owijając wokół bioder. Wrócił do sypialni właściciela domu, prychając pod nosem, gdy ten nadal spał... albo tylko tak wyglądał. Zbliżył się, by zaraz opaść na zajmowane wcześniej miejsce i wbrew temu, co zwykle robił, po paru minutach przysunął się do mężczyzny, zaraz siadając mu na biodrach okrytych kołdrą. Wbił mu lekko palce pod żebra, aby mieć pewność, że wyrwie z objęć snu kochanka.
- Wstawaj, mamy nowy dzień – trochę mścił się za to, że ostatnim razem to on nie mógł sobie pospać, a wtedy bardzo tego potrzebował.- Czy ludzie w twoim wieku, już potrzebują tyle snu, staruszku? - prychnął, powstrzymując uśmieszek. Gdzieś w głowie czaiła się myśl, że w sumie dużo ryzykuje drażniąc się z gościem, który był instruktorem krav magi. Jednak sam też nie był bezbronny, więc szansę na obronę miał, gdyby zaspany Daniel chciał mu dokopać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mało skromna willa Larka.    Czw Paź 27, 2016 3:51 am

Raz w miesiącu, najczęściej weekendami Daniel miał tendencję do organizowania nielegalnych wyścigów, które powodziły się większym bądź mniejszym sukcesem. Tym razem jednak nie wyszły one w ogóle - mało chętnych, policja, która węszyła i takie tam. Nie powie, że nie był z tego powodu po prostu zły, ale również nie mógł na to nic zaradzić. W tym miesiącu zdecydowanie mniej zarobi i tyle.
Również problemy, które pojawiły się na jego nowej drodze życia nie były zbyt kuszące. Powracająca przeszłość była najgorszą z opcji, a tymczasem zamieszkiwała dosłownie dom obok. Czysta ironia losu. Ile by dał, aby ostatnie wydarzenia nie miały miejsca, a sam Lark nigdy nie dowiedziałby się o istnieniu Manami. Wolałbym usłyszeć, że nie żyje, niżeli zobaczyć ją po tylu latach całą i zdrową. Krzyczącą na niego, która również nie potrafiła mu się wytłumaczyć, dlaczego zniknęła na tyle lat bez żadnego słowa i co z nią się działo przez ten czas.
W taki sposób znalazł się na siłowni, która dnia dzisiejszego miała być zamknięta. Ku jego zaskoczeniu spotkał na niej osobę, którą znał aż za dobrze. Ostatnio ich relacja ulegał drastycznej zmianie, kiedy tylko Lark zaprosił młodego do baru. Szczerze nie spodziewał się aż takiego obrotu sprawy, ale generalnie nie narzekał. Podobała mu się aktualna relacja z nim i choć czasem chłopak się mu buntował, to chcąc nie chcąc i tak większość rzeczy wychodziło na Daniela. Głównie przez życiowe doświadczenie. W końcu z dzieciakiem kłócić się nie będzie, a raczej faktami i przykładami udowodni swoją rację.
Przewidująco znaleźli się u Larka. Noc była krótka, acz bardzo upojna. Dzięki obecności Ephraim, prędzej czy później Danielowi udało się zasnąć. Mimo wszystko miał bardzo czuły sen, dlatego nic dziwnego, kiedy o poranku chłopak wstał z łóżka, Lark momentalnie się wybudził, nie dając tego po sobie poznać. Pozwolił dzieciakowi pokręcić się w jego domu, gdzie na dzień dobry zaatakował go już nie taki mały labrador, do którego powinien już się przyzwyczaić. W końcu tyle razy już u niego był, że ten szczeniak nie wyobrażał sobie życia bez Bursche'a.
Kiedy tylko dzieciak powrócił na swoje miejsce, za nim dzielnie przyszedł Storm, który również domagał się należytej uwagi od kochanka Hudsona. Niemniej z pewnością jeszcze nieraz zostanie zignorowany. W międzyczasie Barney poczuł pewien ciężar na swoich biodrach, zaś jak czuł wbijające się palce pod żebrami, spiął nieco mięśnie, łapiąc szybko i silnie palce młodego mężczyzny.
- Bo zaraz przypadkiem znajdziesz się na podłodze - mruknął trochę leniwie, momentalnie puszczając jego palce.
Prawda była taka, że niewielkie szanse miał, aby wygrać z Danielem. Czasem się zastanawiał, czy nie dać mu parę lekcji, aby w razie potrzeby umiał się solidnie obronić, choć z drugiej strony skoro nie prosił, to po co miał się narzucać? Podobno w Japonii nie lubią narzucania się, więc dlaczego niby miałby łamać tą zasadę?
Ziewnął szeroko, przekręcając się na lewy bok, nie zwracając szczególnej uwagi na to, czy mężczyzna nadal siedział na jego biodrach czy postanowił z nich zejść. Jeśli jednak ciągle na nich siedział, starszy mężczyzna chwycił go za ramię, zmuszając tym samym do tego, aby położył się obok niego, robiąc z chłopaka żywą przytulankę. W końcu była sobota, czyż nie? Mógł trochę sobie pozwolić na lenistwo. Jeżeli jednak zmienił pozycję, Lark po prostu odwrócił się w jego stronę, żeby mieć na kogo patrzeć.
- Mh. Mogłeś mnie nie budzić - mruknął trochę niezadowolony. Taka okazja, aby móc sobie pospać i tak bardzo została ona zmarnowana - Chyba będę musiał Cię w jakiś sposób ukarać - odparł, po raz kolejny szeroko ziewając. On już coś ciekawego wymyśli. Tylko niech da mu trochę czasu, aby zaczął trzeźwo myśleć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mało skromna willa Larka.    Nie Paź 30, 2016 12:45 am

Lubił pupila Daniela, szczeniak był strasznie wesoły i widać, że jak każdego młodego psiaka rozpiera go energia. Dlatego zwykle, gdy wpadał do mężczyzny, starał się zwierzakowi też poświęcić trochę czasu oraz uwagi. Tym razem też tak zrobił, wracając do sypialni kochanka, głaskał psa po łbie i drażnił go trochę. Wchodząc do pomieszczenia, przez chwilę zastanawiał się, czy psiak ma tu wstęp... ale Hudson nigdy labradora nie wyganiał, więc Raim już po chwili przestał się tym przejmować. Skupił się za to teraz na właścicielu psiny, chcąc go już wybudzić i wykorzystać jeszcze te kilka godzin, jakie mogli się polenić w łóżku, ale nie spać.
Wykrzywił wargi w grymasie niezadowolenia, czując mocny chwyt na palcach, które chwile wcześniej wbiły się pod żebra mężczyzny. No tak, tego mógł się spodziewać i takim momentem zaskoczenia, Daniel zawsze wygrywał z nim.
- Groźny – prychnął, ale odetchnął cicho, gdy został puszczony. Rozmasował palce, chociaż nie poczuł bólu przez ten pewny chwyt. Raim wolał nie ryzykować i nigdy nie rzucać wyzwania Danielowi, aby ten nauczył go trochę z krav magi. Sądził, że z takiego treningu nie wyszedłby o własnych siłach, a skutki tego leczył przez dłuższy czas. Mógł się oczywiście mylić, ale z jakiegoś powodu nie czuł potrzeby, by sprawdzać to w praktyce. Nie zmienił pozycji, unosząc tylko biodra, gdy Hudson zaczął się przekręcać na bok. Pokręcił głową z nikłym uśmiechem, widząc jak bardzo jego towarzysz jest dziś rozleniwiony i niechętny, by się ruszyć z łóżka. Parsknął, dławiąc w sobie śmiech, kiedy został potraktowany jak przytulanka, ale o dziwo nie przeszkadzało mu to.
- Za dużo byś spał, a tak zmarnowany czas można lepiej spożytkować – przesunął się na tyle na ile pozwalały mu na to obejmujące go ramiona. Zerknął w dół na ręcznik wokół swoich bioder, który poluzował się przy zmianie pozycji i wierceniu się sprzed chwili, ale nie poprawił go, całkowicie ignorując ten fakt. Położył luźno rękę na boku kochanka, korzystając z tak niezobowiązującej bliskości i pozwolił sobie na trochę tulenia. Uniósł spojrzenie na jego twarz zdziwiony tym, co usłyszał.
- Ukarać... - powtórzył, starając się zachować, chociaż cień powagi.- Jasne, jestem taki okropny, że trzeba mnie karać – nabijał się już, po chwili zaczynając się śmiać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mało skromna willa Larka.    Sro Lis 02, 2016 12:46 am

Szczeniak był zupełnym przeciwieństwem Larka. Często właśnie takie urocze psiaki wyrastały na okropne bestię, a to dzięki ich paskudnym właścicielom. Ciekawe, czy Ephraim pozwoliłby Danielowi na zdegenerowanie tego zwierzaka. W końcu należał do Larka, ale kto wie? Może mężczyzna i tutaj będzie chciał mieć swoje ostatnie zdanie. Nie byłby sobą, gdyby go nie miał, nawet w tak błahej sprawie.
Owszem, nigdy nie wyganiał stąd Storma, niemniej również nigdy nie brał go do łóżka. Nie pozwalał mu wchodzić bez pozwolenia - nienawidził, kiedy zwierzęta wchodziły na meble, jeśli ich właściciel nie wyraził na to zgody. Dlatego nienawidził kotów. Zawsze ich wszędzie pełno, dodatkowo są strasznie fałszywe. Okropne zwierzęta.
Fakt, mężczyzna mógł różnie zareagować, dlatego nie zdziwiło go to, kiedy chłopak odetchnął z ulgą. Daniel bywał nieprzewidywalny, ale czasami zastanawiał się jak bardzo, skoro nawet Ephraim w minimalnym stopniu obawia się jego złości. Może powinien to w sobie zmienić? Dziwne byłoby, gdyby Daniel nagle zaczął zmieniać się na lepsze. Totalnie nie wyobrażał siebie takiego, jakim był kiedyś. Ta osoba zdecydowanie mu odpowiadała, nawet jeśli był nią zmęczony i odstraszał innych swoim stylem bycia. Poniekąd się dziwił, że Bursche jeszcze od niego nie uciekał. Przez ten krótki czas znajomości zdążyli poznać swoje niektóre reakcje, więc ciągle zastanawiał go fakt, czemu młodszy ciągle przy nim jest.
Z zamyślenia wyrwał go głos młodzieńca.
Prychnął.
- Niby w jaki sposób? - spojrzał się na niego z góry, będąc ciekaw, co chodziło mu po głowie. Zsuwającym ręcznikiem natomiast się nie przejmował. Był w takim wieku, że kawałek odkrytego ciała nie wywołała u niego fali podniecenia, acz na pewno trochę kusiło. Wsunął nos w jego włosy, napawając się jego zapachem. Lubił go. Ale zaraz go pacnął po łbie, słysząc ten śmiech. Momentalnie również się od niego odsunął, przekręcając się na ten drugi bok. Ziewnął. Moment bezkarnego przytulania się można uznać za zakończony.
- Śniadanie byś mi zrobił - nagła zmiana tematu zawsze była najlepsza. A karę jeszcze zdąży wymyślić. Nawet mężczyzna nie będzie wiedział, kiedy ona nadejdzie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mało skromna willa Larka.    Sro Sty 04, 2017 8:08 am

Bla, bla, bla. cudowny czas, śniadanie, rzeczy, wykopał dzieciaka za drzwi, bo obowiązki i w sumie sam gdzieś poszedł, zapewne do pracy.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Mało skromna willa Larka.    

Powrót do góry Go down
 
Mało skromna willa Larka.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Południowa część :: Dzielnica domków jednorodzinnych-
Skocz do: