IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Sro Lis 30, 2016 8:55 pm

Może I słowa mężczyzny miały sens, ale w tym momencie dla Kotarou nie było niczego, co mogłoby uspokoić jego rozszalałe serce. Czuł się najzwyczajniej w świecie… głupio. Rzucił się jak napalony nastolatek na nowo poznaną osobę. Bo znał go zaledwie parę godzin. Nic ponadto. Jesteś głupim szczeniakiem, Kotarou. Wciągnął powietrze nosem próbując się uspokoić, powoli podnosząc. Nie mógł jeszcze na niego spojrzeć. Nie bezpośrednio w oczy.
- Wiem, ale… pierwszy raz całowałem się z mężczyzną. Wierz mi, ale ta sytuacja dla mnie jest naprawdę trudna w tym momencie, dlatego też bardzo cię proszę, nie wracajmy do tego. Najlepiej udajmy, że nie miało to miejsca. – poprosił cicho, choć jego wargi pulsowały ogniem, wciąż czując na nich smak Czarnokrwistego.
- Proszę. – dopiero teraz pozwolił sobie na uniesienie spojrzenia, by spojrzeć na niego. Ściskało go w żołądku i kręciło się w głowie, ale nie mógł pozwolić sobie na dalsze pokazywanie słabości. Musiał wziąć się w garść. Po prostu.
- Pomogę ci się ubrać. – odepchnął się od szafki I podszedł do niego, zgarniając po drodze świeże ubranie. Z tego co zdążył zauważyć, byli mniej więcej tego samego wzrostu, gabarytowo różnili się nieznacznie, dlatego też jego ciuchy powinny w miarę na niego pasować. Ubieranie Kyllena zajęło jasnowłosemu jakieś dziesięć minut, bo nie chciał bardziej go uszkodzić. No i jego ciało wciąż nosiło świeże rany. Byłaby wielka szkoda, gdyby przez nieuwagę otworzył je na nowo i trzeba byłoby go zszywać.
Wreszcie opuścili łazienkę, ale Kotarou nie poprowadził go w stronę swojego pokoju, a salonu, gdzie delikatnie ułożył go na kanapie, gdzie siedział czarny kocurek, który nie zamierzał zeskoczyć. Łypnął jedynie na obcego, ziewnął i na powrót zwinął się w mały kłębuszek.
- Potrzebujesz czegoś? Wody? Coś do jedzenia? – zapytał podając mu pilot do telewizora, bo być może chciał posłuchać wiadomości. Sam jasnowłosy usiadł obok kota, którego zaczął drapać za uchem, przyglądając się z nutą zaciekawienia na ciemnowłosego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haine
GNIEW

avatar
Liczba postów : 334
Imię i nazwisko : Legitymuje się jako Hideki Kirishima. Dla Inkwizycji Haine (Nienawiść).
Wiek : Cienkie granice trzydziestki.
Wzrost i waga : 175 cm; 67 kg.

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Nie Sty 08, 2017 2:25 am

Haine dawno nie spotkał na swojej drodze kogoś tak niezdecydowanego, choć być może najprościej świecie ostatnio jego myśli nie były ukierunkowane na relacje międzyludzkie. Skupiał się głównie na swojej rosnącej w oczach nienawiść do rasy ludzkiej. Postanowił ostatecznie dostosować się do prośby swojego wybawiciela, która w zasadzie nie podlegała żadnym dyskusjom. W aktualnym stanie to nie Kyle dyktował reguły – nie miał do tego ani siły, ani tym bardziej ochoty.
Przytaknął więc na jego słowa, uśmiech jednak w dalszym ciągu nie zniknął z jego, a jedynie trochę się powiększył, jakby chciał tym samym przekazać lekarzowi, że nie musi się tym przejmować.
Szczerze powiedziawszy, to ja w tym momencie powinienem czuć większe zakłopotanie — odezwał się w końcu, w efekcie czego rujnując cisze, która między nimi zapadła. Kiedy nie potrafił samodzielnie poradzić sobie z narzuceniem na siebie ubrań i interwencja chłopaka była wręcz w tej sytuacji niezbędna, frustracja wypełnia każdą komórkę jego ciała. Dawno nie był tak słaby, tak… bezużytecznych, jak w tym momencie. Ledwo trzymał się na nogach, co było najprawdopodobniej spowodowane utratą sporej ilości krwi i ogólnym osłabieniem organizmu. Przynajmniej gorączka opadła do znośnego stopnia i nie czuł już mdłości. Ani odruchów wymiotnych.
Nadal nie potrafił zrozumieć motywu, którym kierował się Kotaru i może nie chciał wcale tego zrozumieć, starając się skupić całkowicie na tych najlepszych aspektach ich tymczasowej znajomości, która skończy się z chwilą, kiedy Haine choć częściowo odzyska sprawność i będzie w stanie udać się do oficjalnej kryjówki 7DS.
Gniew z pomocą lekarza, w końcu kompletnie ubrany, mógł opuść to klaustrofobiczne pomieszczenie. Raz albo dwa zacisnął zęby, chcąc zignorować rozlewający się po jego ciele ból. Inkwizycja depcząca mu po piętach tym razem była bliska osiągnięcia celu. Haine otarł się o śmierć. Zerknął kątem oka na chłopaka, by przyjrzeć się jeszcze raz z bliska konturom jego twarzy. Niewypowiedziane „dziękuję” zawisło w powietrzu i przełknął go razem ze śliną.
Była teraz całkowicie uzależniony od dobroci chłopaka, która go dosłownie paraliżowała. Rany nadal były świeże, z czego doskonale zdawał sobie sprawę. Musiał odczekać parę dni, zanim skóra się zrośnie, choć nie miał zamiaru tego przedłużać. Za pięć dni już go to nie będzie.
Zgodnie z instrukcjami Kamuiego, znalazł się w salonie. Nie zdążył jednak przyjrzeć się pokojowi, bo szybko został zaciągnięty na kanapę. Usiadł na niej posłusznie, nie rejestrując dokładnie momentu, kiedy w jego rękach pojawił się pilot. Za to wyraźnie usłyszał pytania lekarza.
Niczego nie potrzebuję — powiedział ciut niecierpliwie. — Po prostu usiąść na tyłku — dodał. — Posiedź ze mną i porozmawiaj — sprostował. Potrzebował jego towarzystwa, by nie zwariować w tych czterech, obcych ścianach. — Jeśli masz ochotę, możesz mi poopowiadać o twoich zwierzętach. Skąd je masz? Zagarnąłeś je wszystkie z ulicy, jak mnie? — zaciekawił, przypatrując się jak medyk z wyczuciem głaszcze kota.
Machinalnie włączył kanał informacyjny, mając jedynie nieodparte wrażenie, że wiadomości tylko podniosą mu ciśnienie, dlatego TV działało zaledwie w tle. To chłopakowi Haine poświęcił całą swoją uwagę. Wpatrywał się w niego swoimi hienimi ślepiami, chcąc rozgryźć, co kłębi się w jego głowie. Co teraz myśli? Jak się czuje z psychopatą pod jednym dachem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Wto Sty 10, 2017 7:53 pm

Spojrzał na Haine, po czym skinął głową I powiedział, że zaraz do niego dołączy. W przeciwieństwie do swojego gościa, jasnowłosy miał ochotę na szklankę świeżego soku, dlatego też wrócił do salonu dopiero po paru chwilach niosąc w dłoni szklankę z napojem i usiadł na kanapie, tuż obok mężczyzny.
Wzrok mimowolnie utkwił w niebieskim ekranie, gdzie aktualnie leciała reklama nowej bastydo zębów. Dopiero po chwili odwrócił nieco lakonicznie głowę, by spojrzeć na swojego gościa. Obserwuje mnie, przemknęło mu przez głowę, i raptownie poczuł się dziwnie nieswojo. Obnażony. Odwrócił gwałtownie głowę i nieco ją spuścił, zaciskając mocniej palce na szklance z sokiem, którego jeszcze nie zdążył upić.
- Opowiem ci. – odezwał się wreszcie - Pod warunkiem, że przestaniesz mnie tak taksować swoim spojrzeniem. Czuję się nieco nieswojo. – mruknął, ale posłał mu delikatny uśmiech. To nie tak, że miał coś przeciwko, po prostu po tym, co wydarzyło się w łazience, nie wiedział jak ma się zachować i reagować na tego typu, z pozoru zupełnie niewinne i nic nie znaczące, gesty.
Uniósł szklankę i upił spory łyk soku, odchylając się do tyłu, by oprzeć wygodniej i podciągnął nogi do siebie.
- Pierwszą znajdę znalazłem jak miałem cztery lata. Był to kociak. Musiałem go chować przed ojcem, bo przetrzepałby nie tylko moją skórę, ale i kociaka. – zaczął lekkim tonem wracając do swoich szczenięcych lat. Właściwie wspominał je całkiem dobrze. Miał dobrych rodziców. A potem wszystko szlag trafił.
- Nie umiem się powstrzymać, wiesz? Kiedy widzę bezdomne zwierzę. Mam wrażenie, że potrzebują mnie. Kogoś, kto otoczy je opieką, ciepłem i nakarmi. Od zawsze uwielbiałem zwierzęta. – powiedział cicho wpatrując się w czekoladowego psiaka, który leniwie ziewnął leżąc na okrągłym dywanie.
- Ale czasami mam wrażenie, że to ja ich bardziej potrzebuję niż oni mnie. Znasz to uczucie? – przekręcił głowę wbijając miodowe spojrzenie w Haine. - Czy jednak wolisz typową samotność i wtedy lepiej funkcjonujesz? Wolisz trzymać się z daleka od innych istot?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haine
GNIEW

avatar
Liczba postów : 334
Imię i nazwisko : Legitymuje się jako Hideki Kirishima. Dla Inkwizycji Haine (Nienawiść).
Wiek : Cienkie granice trzydziestki.
Wzrost i waga : 175 cm; 67 kg.

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Nie Sty 15, 2017 2:28 am

Przestanę — obiecał. Nie obawiał się go w żaden sposób, ale jednocześnie nie mógł oderwać od niego wzorku.
Słuchając Kamuiego, na jego usta mimowolnie wślizgnął się uśmiech. Oparł się wygodnie o oparcie fotela, przymykając oczy. Przebywając w tym domu, wypełniało go ciepło po same brzegi. Przyjemne, uzależniające. Wiedział jednak, że ten stan rzeczy nie potrwa długo. Stopnieje się jak wosk.
Zwierzęta wyczuwają dobre intencje i ciepło człowieka. Są przepełnione empatią.Dlaczego ty tego nie wyczuwasz, Haine? Dlaczego każdego człowieka traktujesz jak śmiertelnego wroga? Dlaczego nie ma w tobie aż za grosz empatii?
Otworzył oczy. Zerknął na chłopaka, przelotnie i, nie mogąc się powstrzymać, nachylił się lekko i zanurzył palce w jego czuprynie. Poczochrał ją z rozmachem. Jeśli Kamui był człowiekiem, Haine wolałby, aby obecne wydarzenia były snem i nie miał pokrycia w rzeczywistości.
Po chwili się od niego odsunął, zdając sobie sprawę, że to mogło chłopaka najprościej świecie zdekoncentrować. Był płochliwy jak owieczka. Czy w tym układzie on był wilkiem? Chłopak był ewenementem. Wyjątkiem, potwierdzającym reguły.
Zastanowił się przez chwilę, kontemplując jego pytanie w myślach. Zdecydowanie nie był sam. Otaczali go Czarnokrwiści. Miał miejsce, do którego mógł wrócić niemal w każdej chwili, a jednak... Dokąd zmierzasz, Haine? Czego szukasz, rozpaczliwie brnąc do przodu, jak ślepiec, który stracił wzrok? Westchnął w myślach. Najgorsze uczucie z możliwych. Być sam, pośrodku tłumu. Osób, które paradoksalnie były mu najbliższe na świecie.
Wolę trzymać ich z dala od siebie — udzielił mu w końcu odpowiedź na te pytanie. — Nie jestem święty. Nie szukają mnie za niewinność. Jestem niebezpieczny. Jeśli się za bardzo do mnie zbliżyć, zniszczę cię — odparł. To nie był groźba, a czyste stwierdzenie faktu. Vulk był doskonałym dowodem na to, jaki miał na niego destrukcyjny wpływ. Nie pasuje do 7DS, a mimo to tam jest. Dla Haine i przez Haine’a. Gdyby Gniew mógłby cofnąć czas, zmieniłby w wiele. Nie w swoim życiu, a w życiu innych. Nigdy nie żałował podejmowanych przez siebie decyzji. Czymś się stał i kim jest obecnie – zaakceptował to, tak jak każdy krzyż wystrugany swoimi paznokciami.


Ostatnio zmieniony przez Haine dnia Sro Sty 18, 2017 2:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Pon Sty 16, 2017 9:28 pm

Oboje wiedzieli, że nie przestanie.
Jakoś podskórnie czuł, że jego nowy znajomy jeszcze wielokrotnie zostanie przyłapany na wpatrywaniu się w niego. I zresztą vice versa. Kąciki ust jasnowłosego uniosły się ku górze, słysząc jego słowa, które powinien potraktować jako komplement. I też tak poniekąd było. Poczuł przeszywające i przyjemne ciepło w klatce piersiowej, choć z drugiej strony było to boleśnie absurdalne. Za dwa dni Czarnokrwistego już tutaj nie będzie. I istniał naprawdę mały procent, by spotkali się ponownie. A niespodziewany dotyk tylko pogorszył całą sytuację. Powinien się odsunąć. Jego zdrowy rozsądek powtarzał mu w głowie, żeby zerwał kontakt fizyczny jak najszybciej, ale ciało było głuche. Nieopisane pragnienia były spragnione. Dlatego też irracjonalnie przechylił głowę bardziej w stronę swojego gościa, niemo prosząc o nieco więcej zainteresowania i pieszczot z jego strony.
Westchnął niemo, kiedy mężczyzna zabrał dłoń i dopiero wtedy na niego popatrzył. I choć to on tutaj był człowiekiem, to poczuł się jak małe zwierzątko, którym to wreszcie ktoś na chwilę się zajął, a nie na odwrót. Czyżby właśnie za tym tęsknił? Za kimś, kto otoczy go opieką? Po tylu latach?
Błądzisz Kamui. Błądzisz.
- A mimo to.. – spoglądał na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy. - A mimo to chcę cię jeszcze kiedyś spotkać. Zobaczyć. Porozmawiać z tobą. Nie obchodzi mnie, że jesteś zły. Możesz być mordercą, terrorystą, gwałcicielem. Nie obchodzi mnie to, za co się szukają. Po prostu chcę cię kiedyś jeszcze raz spotkać. – uśmiechnął się delikatnie i wzruszył ramionami, spuszczając wzrok i wbił go w swoje kolana, skubiąc przez chwilę wystającą nitkę z rękawa bluzy.
- Będę mógł? Chociaż jeszcze jeden raz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haine
GNIEW

avatar
Liczba postów : 334
Imię i nazwisko : Legitymuje się jako Hideki Kirishima. Dla Inkwizycji Haine (Nienawiść).
Wiek : Cienkie granice trzydziestki.
Wzrost i waga : 175 cm; 67 kg.

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Sro Sty 18, 2017 3:13 pm

Słowa, które uleciały z ust Kamuiego przeszyły go na wskroś i przez moment wprawiło go w stan koncentracji. Gniew przez ułamek sekundy miał wrażenie, że ktoś wbił mu zimny sztylet prosto w serce. Nie rozumiał motywu postępowania lekarza. Naturalnym odruchem w takich sytuacjach było zachowanie dystansu, co wynikało z samego systemu obronnego. Kyle zresztą umyślenie chciał go zniechęcić od swojej osoby, choć jego słowa nie były wyolbrzymione w żaden sposób. Płonący w nim ogień nienawiści zbierał swoje żniwa. Palił wszystko, co znajdowało się na jego drodze. Kotarou nawet nie mógł sobie w tym momencie wyobrazić jak w Kirishimę z dnia na dzień rosła nieprzemożna wręcz ochota wyrżnięcia ludzi w pień.
Jeśli z reguły składam komuś obietnicę, robię wszystko, by dotrzymać słowa — odparł wyjmująca, co miało być dla chłopaka sygnałem, że najprawdopodobniej ich drogi już nigdy się na siebie nie nałożą, choć niewątpliwie Haine zdawał sobie sprawę, że ma wobec niego wielki dług wdzięczności i miał też zamiar go spłacić w najmniej oczekiwanym przez Kamuiego momencie. — Podaj mi chociaż jeden powód, dla którego mielibyśmy się znów zobaczyć. Jakie miałbyś z tego korzyści?
Chciał mu raz na zawsze wybić ten pomysł z głowy. Nie stać było go na pielęgnowanie sentymentów, które szybko mogło przekształcić się w jego słabość, czego doskonałym dowodem był pusty oczodół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Czw Sty 26, 2017 11:09 pm

Kotarou podparł głowę dłonią I oparł łokieć o oparcie kanapy, wbijając intensywne spojrzenie w swojego rozmówce. Jasne, mógł się z nim zgadzać oraz wierzyć, że zawsze dotrzymuje słowa oraz obietnic. Z drugiej zaś strony nie chciał dopuszczać do swoich myśli, że akurat w tej kwestii zamierzał stalowo się tego trzymać. Nie chciał, by to spotkanie było ich ostatnim. Nieważne jak bardzo niebezpieczne życie wiódł Kyle. Nieważne ile złego mogło spotkać Kotarou jeśli trzymałby się go blisko. Nieważne, że z pewnością go znienawidzi, kiedy pozna o nim prawdę, o tym, że należało tak bardzo znienawidzonej i gardzonej przez niego rasy, ludzi. To wszystko w tym momencie nie miało jakiegokolwiek znaczenia. Kamui chciał być w jego pobliżu i troszczyć się o niego. W końcu go znalazł. Kyle był jego znajdą.
- Wierzę. – powiedział cicho I nieznacznie nachylił się w jego stronę, choć wciąż zachowywał stosowną odległość pomiędzy nimi.
- Korzyści… niech pozostaną tylko mi znane. Póki co. A jeden przykład… – uśmiechnął się delikatnie, przechylając głowę nieco w bok. Wyciągnął dłoń i złapał drobnymi palcami jego, zaciskając je na niej.
- Chcę do was dołączyć. Do ciebie. Do 7DS. – był poważny. Nie żartował. Naprawdę był gotowy przewrócić całe swoje życie do góry nogami dla tej jednej osoby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haine
GNIEW

avatar
Liczba postów : 334
Imię i nazwisko : Legitymuje się jako Hideki Kirishima. Dla Inkwizycji Haine (Nienawiść).
Wiek : Cienkie granice trzydziestki.
Wzrost i waga : 175 cm; 67 kg.

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Pią Lut 17, 2017 1:08 am

Haine pokręcił głową z dezaprobatą, a na jego ustach pojawił się pobłażliwy uśmiech, który zgasł w zasadzie szybciej niż się pojawił. Jakby ktoś nacisnął na niewidzialny wyłącznik znajdujący się gdzieś na ciele Gniewu.
Ha, historia lubi się powtarzać, ta myśl naradziła się w jego głowie wraz z deklaracją Kotarou, do którego nie przemawiały żadne racjonalne argumenty. Kyle miał wręcz nieodparte wrażenie, że rozmawia ze ścianą. Jednocześnie nie odtrącił dłoni chłopaka. Wmawiał sobie w tej krótkiej chwili, że nie ma na to najprościej świecie siły, choć prawda była zgoła inna. Sen, a potem kąpiel zregenerowały zmęczenie, które odczuwał po utracie sporej ilości krwi. Mimowolnie zacisnął palce na ich młodszych imienniczkach, łapiąc ciepło, którym emanował lekarz.
Jeśli robisz to tylko i wyłącznie z mojego powodu, odpuść sobie. Jestem jak epidemia dżumy. Niszczę, a raczej zabijam wszystko, co stanie mi na drodze i wcale nie żartuję — odparł ostrzegawczo, zerkając ślepiami wprost w błyszczące oczy medyka. Nie chciał patrzeć jak ten blask gaśnie, jak wzrok Kamuiego staje się matowy, a następnie martwy. Jak chęci do życia z niego się ulatniają i wreszcie uciekają. Vulk był tego doskonałym wręcz dowodem i nie miał zamiaru popełniać jeszcze raz tego samego błędu, dając się ponieść pięknie chwili, samolubnej pokusie.
Nie, zdecydowanie nie tak chciał się odwdzięczyć osobie, która uratowała mu dupsko. Nie chciał wciągać go w to bagno. Politykę niepoprawnych, platonicznych myśli i oczekiwań. Rozumiał motywacje Kamuiego, ale nie potrafił jej zaakceptować na żadnej płaszczyźnie. Dźwigał na swoich barkach zbyt wiele popełnionych na przestrzeni błędów tego typu, by znów dać się porwać zdradliwemu strumieniowi pragnień.
Szczęście, jego szczęście nigdy nie trwało długo. Było tylko pretekstem, sposobem na ucieczkę od zmartwień dnia wczorajszego, które wracały do niego z zawrotną siłą niczym bumerang.
Hah, Haine, co chcesz bronić — jego czy siebie?
Pytanie z kategorii szekspirowskiego „być albo nie być”. Jedno z wielu bez odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Pon Lut 27, 2017 12:41 am

Westchnął ciężko, kiedy usłyszał jego odpowiedź. To nie tak, że liczył na szał radości i przyjęcie z otwartymi ramionami, ale… ale nie spodziewał się aż tak brutalnego sprowadzenia go do pionu. Aż takiej próby zniechęcenia go, a przecież podjął już decyzję. Trzeba jednak przemilczeć fakt, że słowa ciemnowłosego kryły w sobie cholernie wiele prawdy. Kotarou chciał dołączyć do 7DS tylko dlatego, że czuł cholerny i niezidentyfikowany, wręcz irracjonalny pociąg do niego. Nie zdawał sobie nawet sprawy jak wiele ryzykował. W tym swoje życie. Bo przecież gdyby ktokolwiek się dowiedział, że nie jest Czarnokrwistym, tylko człowiekiem… znienawidziłby go. To było pewne. Dlatego też musiał dalej prowadzić swoją „grę”, nawet jeśli wewnętrznie czuł się źle, że był zmuszony go okłamywać. Gdyby tylko nie obdarzał ludzi aż taką nienawiścią…
- Posłuchaj… – przysunął się bliżej i złapał go za jedną dłoń, uśmiechając się przy tym do niego.
- Jestem ratownikiem. Moje umiejętności z pewnością wam się przydadzą. Plus już od dawna chciałem dołączyć do was, ale nie miałem możliwości nikogo spotkać. Aż do teraz. Dlatego chcę być jednym z członków 7DS. Pomóc wam na tyle, na ile umiem. Proszę. – no i chciał być blisko niego, ale nie znalazł w sobie odwagi, by przyznać się do tego otwarcie. Kotarou zdążył już wyczuć, że niektórych rzeczy lepiej nie wypowiadać na głos. A przynajmniej nie w pobliżu ciemnowłosego.
- Pozwól wam pomóc. Nie zawiodę was. – miał taką nadzieję. Że nie zawiedzie ich jeśli chodzi o umiejętności medyczne. Bo z zaufaniem….
Nie, nie mógł nawet myśleć o tym, co to będzie, jeśli prawda kiedykolwiek wyjdzie na jaw. Będzie musiał zrobić wszystko co było w jego siłach, by ukryć prawdę o nim samym. Zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haine
GNIEW

avatar
Liczba postów : 334
Imię i nazwisko : Legitymuje się jako Hideki Kirishima. Dla Inkwizycji Haine (Nienawiść).
Wiek : Cienkie granice trzydziestki.
Wzrost i waga : 175 cm; 67 kg.

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Nie Mar 12, 2017 6:32 pm

Milczał przez dłuższą chwilę, szukając właściwego kontrargumentu. Rzadko wdawał się w dyskusje tego typu, celowo ich unikając, zatem polemika była jego piętą achillesową. W trakcie tej czynności kontemplował najpierw ich złączone w uścisku dłonie, potem drapiącego się kota z plecami Kamuiego i na sam końcu psa, który dreptał tam i z powrotem, węsząc niespokojnie. Ostatecznie przejechał językiem po wargach, by je nawilżyć i wysunął swoją rękę spod delikatnego naporu palców medyka. Tą samą dłoń położył na głowie swojego wybawcy, znów badając opuszkami palców miękką strukturę jego włosów.
Masz rację — odezwał się w końcu. Na jego ustach ukształtował się blady grymas, który w tych okoliczności miał pełnić rolę uśmiechu. — Ktoś taki jak ty, bezwątpienia byłby przydatny, jednak moja pozycja w 7DS nie upoważnia mnie do podejmowania tego typu decyzji — rzucił w końcu w ramach odpowiedzi.
Kłamał, a jakże! Wpatrywał się prosto w oczy medyka, z tym samym fałszywym uśmiechem przyklejonym do ust, dbając o to, by nie zadrżały mu powieki. Podjął już decyzje. Jeśli Kotarou faktycznie chciał się przyłączyć do 7DS, zrobi to o własnych siłach. Bez udziału Gniewu.
Cofnął swoją rękę i nacisnął czerwony przycisk na pilocie, by ucieszyć lecący w tle program rozrywkowy.
Twój pies… Chyba powinieneś z nim wyjść — zauważył, a chwilę później rzeczone zwierzę zaalarmowało swoją potrzebę donośnym szczekiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Nie Mar 19, 2017 7:26 pm

Parsknął śmiechem, kiedy usłyszał odpowiedź swojego gościa. Nie, nie prześmiewczo, raczej radośnie. Tak, czegoś podobnego spodziewał się po nim. Zrobi wszystko, by nie dopuścić Kotarou do 7DS. A skoro nie może go zatrzymać… to nie ułatwi mu sprawy. Ale nie szkodzi. Jasnowłosy podjął już decyzję. Odnajdzie kogoś, kto mu w tym pomoże, dołączy swoimi własnymi siłami do ich organizacji, i ponownie go spotka. To była tylko i wyłącznie jego decyzja. Trochę egoistyczna i samobójcza, owszem. Ale jego.
- Czyli wychodzi na to, że nie pozbędziesz się mnie tak łatwo. Zrobię to, swoimi siłami. – powiedział wesoło i uniósł obie dłonie ku górze, by się przeciągnąć. Miał rację. Musiał wyjść ze zwierzętami, jednakże… sceptyczne spojrzenie trafiło na ciemnowłosego, kiedy przesunął po nim wzrokiem. Poradzi sobie?
Z jednej strony nie był dzieckiem, z drugiej…
- Będziesz, jak mnie nie będzie? Czy gdy wrócę napotkam pustkę? – zapytał cicho i przysunął się, łapiąc go za ubranie pod gardłem i przyciągnął do siebie tak blisko, że stykali się końcówkami nosa, a ich oddech łączyły w jedność.
- Masz tu siedzieć, rozumiesz? Jeszcze dwa dni. Dwa dni I wypuszczę cię. Daj sobie i swojemu ciału trochę czasu. I… – spojrzał w bok rumieniąc się nieznacznie. - Chcę, byś posiedział ze mną jeszcze. – dopiero wtedy puścił i zagwizdał na swoje dwa psy, które radośnie pobiegły do właściciela. Kotarou przesunął dłonią po ich łbach, zapiął smycze i wyszedł, pozostawiając ciemnowłosego samego w mieszkaniu. No, ‘prawie’ samego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haine
GNIEW

avatar
Liczba postów : 334
Imię i nazwisko : Legitymuje się jako Hideki Kirishima. Dla Inkwizycji Haine (Nienawiść).
Wiek : Cienkie granice trzydziestki.
Wzrost i waga : 175 cm; 67 kg.

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Pon Mar 27, 2017 1:02 am

Przetarł oko, które zaczęło go szczypać od intensywnego światła dnia i zmrużył powieką.  A przecież nie odróżniał nim kolorów, dlaczego zatem niewrażliwa na nie tęczówka, była tak wrażliwa na wdzierające się przez okno słońce?
Pokręcił z dezaprobatą głową. Uparty jako osioł… Może był Czarnokrwistym z cechami osła? Przyjrzał mu się uważnie, doszukując się takich cech w jego wyglądzie, ale Kamui chyba nie posiadał takowych…
Nie mam do ciebie siły — przyznał otwarcie, bo naprawdę zabrakło mu już argumentów, by wyperswadować mu ten masochistyczny pomysł głowy. Nie posiadał takiej mocy. Zresztą, jeśli chłopak dołączy do 7DS własnymi siłami, sumienie Haine zostanie w minimalnym stopniu odciążone... Haha. Tłumacz to sobie tak.
Dostrzegł jego spojrzenie i parsknął. Może trudno było w to teraz komukolwiek uwierzyć, ale naprawdę nie był bezbronny. Posiadał w swoim zapleczu wachlarz przydatnych umiejętności i umiał sobie radzić sam. Nie potrzebował zatem całodobowej niańki.
Nie pozwolił mu odejść od razu. Złapał w palce jego zaokrąglony podbródek, zerkając mu drapieżnie w ślepia swoim, w którym pojawił się niebezpieczny błysk. Nachylili się nad nim, by jeszcze zmniejszyć dzielących ich od siebie dystans, czuł więc wyraźnie przyjemne ciepło oddechu medyka na swoim karku. Uniósł kącik ust subtelnie ku górze.
Pytasz, bo faktycznie nie chcesz zostać sam? A może chciałbyś założyć mi obrożę i także wyprowadzić na spacer, hm? — podsunął z wyraźnym rozbawieniem. Wraz z kolejno wypowiadanymi słowami, wargi Gniewu ocierały się o skórą młodszego od niego mężczyzny, co było zbiegiem celowym i przemyślanym. Chyba znów chciał zobaczyć ten intensywny rumieniec na jego policzkach i zdezorientowanie w oczach…  Rozluźnił uścisk, odsuwając się znacząco. — Nigdzie nie ucieknę. — Obiecał w końcu.
Z obecnymi zasobami sił mógł co najwyżej spaść ze schodów. Nie był w stanie nawet się sam wykąpać, a co dopiero zejść po klatce schodowej i wtopić się w tłum…. Inkwizycja najprawdopodobniej nadal stacjonowała w okolicy, szukając jakiekolwiek śladu jego obecności. Nie miał w tej chwili najmniejszych szans, by uciec. W najlepszym wypadku poświęcenie Kotarou poszłoby na marne, a przecież też ryzykował własnym życiem (a jak nie życiem, to wolnością), przetrzymując w swoimi mieszkaniu zbiega…
Zerknął na lekarza, a uśmiech na jego ustach odrobinę się powiększył.
Czekam na ciebie. Nie ruszę się stąd nawet o milimetr — powiedział, choć i tak miał zamiar iść do kuchni i w ramach podziękowania za obecną troskę skonstruować coś, co by przynajmniej częściowo wyglądało jak zdrowy posiłek dla ich dwójki, mimo swoich wątpliwych kulinarnych zdolności. Może nie powinien się rządzić, a z drugiej zaś strony nie chciał być dla jasnowłosego ciężarem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Pon Mar 27, 2017 11:19 pm

Jego umysł krążył gdzieś totalnie daleko. Pomimo panującego chłodu na zewnątrz, nadal czuł palące uczucie w miejscu, gdzie jeszcze parę chwil temu usta ciemnowłosego dotykały jego skórę. Te rewelacje, które czuł w klatce piersiowej, były dla niego nowością. Ale cholernie przyjemną nowością. Nie miał pojęcia, co takiego szczególnego tak mocno ciągnie go do nieznajomego, ale wiedział jedno. Chciał spędzić z nim jak najwięcej czasu. Tyle, ile mógł. Dlatego też starał się skrócić spaceru z psami do niezbędnego minimum. Nim jednak powrócił do domu, postanowił zahaczyć o sklep spożywczy. Chciał kupić coś dobrego. Coś, co nie zaszkodzi jego gościowi a co zje ze smakiem. Ostatecznie trafiło na w miarę świeże warzywa i owoce. Pełne witamin, a tego chory teraz najbardziej potrzebował.
Zgarnął wszystko do siatki i wyszedł ze sklepu, odwiązując od pobliskiego drzewa smycze z psami. Kątem oka dostrzegł wolno poruszający się radiowóz. Dalej go szukają? przemknęło przez jego głowę, na co na ustach pojawił się grymas pełen niezadowolenia. Raczej wątpliwe, by zorientowali się, że zwykły obywatel, który pracuje jako ratownik ukrywał groźnego przestępcę u siebie, z drugiej strony świadomość, że za oknem kręcą się nie tylko policjanci, ale i sama Inkwizycja, nie napawało pozytywnymi odczuciami.
Jasnowłosy odczekał aż pojazd zniknął za zakrętem, po czym pospiesznie ruszył w stronę budynku, w którym zamieszkiwał. Nim zniknął w klatce, uniósł głowę i spojrzał na ciemne niebo. Zbiera się na deszcz
Nie przeszkadzało mu to. Lubił deszcz. Działał uspokajająco i usypiająco na niego, dlatego też uśmiechnął się jedynie i zawołał psy za sobą.
- Wróciłem! – krzyknął na wstępie, kiedy zamknął za sobą drzwi. Spuścił zwierzęta ze smyczy, na co te radośnie podgryzając się ruszyły pędem w stronę salonu. Kotarou nacisnął palcami na piętę i ściągnął tym sposobem najpierw pierwszego buta, potem drugiego. Po drodze zrzucił kurtkę i zawiesił ją na pierwszym lepszym meblu, wkraczając do pomieszczenia, gdzie znajdował się jego gość.
- Mam dla ciebie warzywa I owoce. Lubisz? – zapytał uśmiechając się szeroko I uniósł plastikową siatkę, by ciemnowłosy mógł zobaczyć jej zawartość.
- Musisz przyjmować teraz sporo witamin. Chyba ci nie zaszkodzą, co? – dodał po chwili przypominając sobie o jego delikatnym żołądku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haine
GNIEW

avatar
Liczba postów : 334
Imię i nazwisko : Legitymuje się jako Hideki Kirishima. Dla Inkwizycji Haine (Nienawiść).
Wiek : Cienkie granice trzydziestki.
Wzrost i waga : 175 cm; 67 kg.

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Pią Mar 31, 2017 3:32 am

Słysząc jak drzwi frontowe zamykają się, odczekał jeszcze chwilę, na wypadek, gdyby chłopak przypomniał sobie, że o czymś zapomniał i postanowił wrócić, lecz to się nie zdarzyło. Zatem po krótkiej ciszy i wymianie spojrzeń z siedzącym nieopodal niego kotem, którego podrapał za uchem (jego brak chęci do agresji potraktował jak przyzwolenie), podniósł się z wysłużonej, ale wygodnej kanapy i ruszył ostrożnie w kierunku kuchni, asekurując się przy każdym kolejnym kroku meblami, znajdującymi się w zasięgu jego rąk. Kamui miał rację. Jego ciało nadal było słabe, regenerowało się powoli, szwy świeże, przez co rany dopiero co zaczęły się goić. Jednak z takiego błahego powodu nie miał zamiaru przegrać ze swoim postanowieniem, nawet jeśli miał dwie lewę ręce do gotowania i w efekcie czego jego popis kulinarny mógł okazać się opłakany w skutkach. Przy zużyciu sporego zasobu obecnych siły udało mu się przedostać do niewielkiego pomieszczenia, wyposażonego w aneks kuchenny i lodówkę. Otworzył ją, oceniając wzrokiem jej zwartość. Nie posiadała bogatego wyposażenia, ale wystarczające, by spełnić niezbyt wygórowane wymagania Gniewu. Wyciągnął z niej jajka i karton mleka. Potem kolejno przejrzał szafki w poszukiwaniu reszty składników. Kiedy udało mu się je wszystkie skompletować, podwinął rękawy bluzy, co by ją nie ubrudzić. Odmierzył właściwą ilość mąki, wyspał ją do miski, potem wlał do niej trochę mleka i rozbił jajka. Dodał szczyptę soli, niewielką ilość cukru, łyżkę oleju. I zaczął to wszystko ze sobą mieszać dziwnie wyglądającą łyżką, która służyła do tego celu. Dokładnie tak, jak to robił Vulk, kiedy zaglądał mu w ramach nudy przez ramię. Kiedy udało mu się uzyskać efekt w miarę gładkiej masy, wyciągnął patelnię i zaczęła się właściwa zabawa... i pokaz umiejętności Kyle'a w pełnej krasie. Smród przypalanego ciasta. Wszystko wymknęło się spod kontroli, razem z obłączkiem dymu unoszącym się nad kuchenką. Bałagan nie do opanowania. Nawet kot zerknął do pomieszczenia, zainteresowany tym smrodem spalenizny...
Kiedy drzwi do mieszkania znów się otworzył, Haine, podlewając swojego dziewiczego i przy tym spalonego naleśnika, uniósł wzrok na poziom twarzy Kotaoru, który pojawił się w nich chwilę później po swoich dwóch pasach. Coś do niego mówił, ale mężczyzna za bardzo skupiony na tym, by uratować jego dom przed zagładą, nie wyłapał właściwego sensu jego słów.
Ratuj — wyszeptał cicho, choć sytuacje była w miarę opanowana i nie ucierpiało przy tym żadne ze zwierząt medyka. Na całe szczęście, bo reputacja i paradność Haine w oczach tego chłopaka chyba właśnie przestała istnieć. To się nazywa kompromitacja na całej linii. Może zacznie od czegoś prostszego. Na przykład od mycia owoców i warzyw, które przyniósł ze sobą właściciel tego mieszkania…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Sob Kwi 01, 2017 10:41 pm

Smród spalenizny na moment zamroczył go, ale bardzo szybko wziął się w garść. W pierwszej chwili myślał, że jego małego, ale przytulne mieszkanko właśnie spotyka los spalenia, na całe szczęście to były jedynie kuchenne rewolucje jego gościa. Rzucił na stojący obok stół siatkę i dopadł do ciemnowłosego mężczyzny, odsuwając go od pobojowiska, sadzając na tyłku na jednym z krzeseł, a następnie dopadł do kuchenki i wyłączył ją, jednocześnie przesuwając patelnię na zimny palnik. Zakaszlnął boleśnie, czując jak łzy od spalenizny zbierają się w kącikach jego oczu. Przyciskając wierzch dłoni do ust, podbiegł do okna, które otworzył na oścież, samemu wychylając się bardziej i nabierając świeżego powietrza w płuca. Odetchnął jeszcze parę razy, po czym odwrócił się i spojrzawszy na Kylena… wybuchł głośnym śmiechem. Jakby fakt, że prawie spłonęli albo zaczadzili się było jedynie kiepskiej jakości żartem, ale wciąż żartem.
- Na boga, nie rób tego więcej. Nie zbliżaj się do patelni. – rzucił rozbawiony, pocierając kciukiem swój policzek, podchodząc do niego i wsuwając swoje dłonie pod jego ramię, pomagając mu wstać, by wyprowadzić go z kuchni do salonu. Nie mógł przesiadywać w tym smrodzie, zwłaszcza w jego stanie.
- Ale w sumie to urocze, że chciałeś mi coś przygotować, wiesz? – odezwał się wreszcie, kiedy posadowił go na miękkiej kanapie i podparł się po bokach, wpatrując uważnie w jego twarz.
- Ale, no cóż, gotowanie jednak zostawmy mi. Przynajmniej się nie potrujemy. – mruknął i pochyliwszy się, przycisnął swoje czoło do jego.
- Jeżeli chcesz się odwdzięczyć za pomoc, są o wiele inne, i bezpieczniejsze sposoby, wiesz? Ale to dopiero jak wyzdrowiejesz i będziesz miał więcej sił. Teraz to zbyt… ryzykowane. – dodał, a w miodowym spojrzeniu pojawił się rozbawiony błysk. Wyprostował się i wsunął palce w jego miękkie włosy, delikatnie je przeczesując.
- Geez, jakie miłe w dotyku~ - wymamrotał z rumieńcami zadowolenia i wsunął drugą dłoń w ciemne kosmyki, po czym zaczął go czochrać. Co prawda delikatnie, by przypadkiem go nie uszkodzić, ale nadal.
- Hehehe, jak kot. – rzucił wesoło, coraz bardziej wzburzając jego włosy, powodując iście chaotyczny nieład na jego głowie. Mógłby tak cały dzień. Głaskać go i czochrać, jakby był małym kociakiem. Brakowało jeszcze, żeby zaczął mruczeć.
- Mam dla ciebie owoce i warzywa. – dodał nie przerywając swojej czynności. - Chcesz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Haine
GNIEW

avatar
Liczba postów : 334
Imię i nazwisko : Legitymuje się jako Hideki Kirishima. Dla Inkwizycji Haine (Nienawiść).
Wiek : Cienkie granice trzydziestki.
Wzrost i waga : 175 cm; 67 kg.

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Wto Kwi 04, 2017 12:55 am

Odetchnął głęboko, wdychając świeże powietrze, które wpadło do pomieszczenia za sprawą otwartego okna. Emocje, napędzone paniką stopniowo opadły, jak kurz po skrzyżowaniu broni z Inkwizycją. Nie zmieniało to jednak faktu, że Haine nadal czuł się nie tyle co winy zaistniałej sytuacji, a po prostu głupio, że takowa w ogóle miała miejsce. Otarł z prawego policzka sadze, pozostawiając na skórze czarną smugę, która w żaden sposób się nie przejął. W tym momencie, bardziej od swojego zewnętrznej prezentacji, interesował go stan kuchenki Kamuiego. I tak w ostatecznym rozrachunku stał jak kołek, trochę sparaliżowany swoim talentem do przypalenia wszystkiego, co znajdzie się w zasięgu jego kulinarnych zdolności, a raczej ich braku, śledząc po czynienia medyka. Westchnął ciężko. Zasłużył na karcące spojrzenie i reprymendę, a mimo tego w uszach zabrzęczał mu wdzięczny, pełen rozbawienia śmiech... Co z tym chłopakiem było nie tak? Łamał wszelkie konwenanse, jakie Gniew utrwalił sobie w pamięci…
Nie będę — obiecał i nawet nie zawahał się przed złożeniem tej deklaracji. Zanim jednak poszedł posuszenie tam, gdzie chciał go umieścić medyk, przetarł kciukiem łzy najpierw z jego jednego, potem drugiego policzka. — Mogę chodzić o własnych siłach — zapewnił go. Przez chwilę, by mu to udowodnić, chciał się wyszarpać z jego uścisku, jednak w każdej chwili mógł zaliczyć gorący i namiętny romans z podłogą, zatem ostatecznie pozwolił dać się zaprowadzić do znajomego pomieszczenia, żeby nie dokładać mężczyźnie więcej pretekstów do uznania go za nieporadnego życiowo nieudacznika.
Usiadł posłusznie, a potem w jego oku pojawiło się coś na wzór zdziwienia, kiedy Kotarou najpierw oparł swoje chłodniejsze czoło o jego odpowiednik i potem, bez żadnego ostrzeżenia zainteresował się bałaganem na jego głowie. Zamrugał w akcie zdziwienia parę razy, niezdolny do powiedziana czegokolwiek. Jakby ten gest go spetryfikował, odebrał umiejętność logicznego myślenia i być może właśnie tak było...
Och, na całe szczęście dłoń chłopaka nie powędrowała w kierunku jego wrażliwych na dotyk, zwierzęcych uszu. Z reguły nie pozwalał, by ktokolwiek go tam dotykał. Wiązało się to przede wszystkim z uszczerbkiem na jego zdrowiu psychicznym w postaci przeciągłych, nieartykułowanych dźwięków, które niekontrolowanie wypadały z jego ust. Krępujące i zawstydzające. I jednocześnie był to jeden sposób, by wywołać na jego policzkach efekt cegły...
Hm... Ich struktura jest zbliżona do sierści — mruknął na potwierdzenie słów wybawcy, nie protestując też na ten rodzaj pieszczot. Nawet pochylił głowę, co by ułatwić mu dostęp do swoich kosmyków w ramach wynagrodzenia za szkody, choć wiedział, że taki gest nie pokryje nawet w dwudziestu procentach długu wdzięczności, jaki zaciągnął u lekarza. Będzie musiał mu odpracować to inaczej. Na warunkach właściciela mieszkania.
Chcę — przytaknął po chwili, ale zanim chłopak faktycznie po niej poszedł, palce Haine zacisnęły się delikatnie na jego przedramieniu. — Nadal kręcą się po okolicy? — zapytał, tym razem w tonie jego głosu można było wyczuć przede wszystkim powagę. Zerknął medykowi prosto w oczy. Musiał znajdź odpowiedź na te pytanie. Po prostu musiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kotarou Kamui
POŻĄDANIE

avatar
Liczba postów : 53
Imię i nazwisko : Kotarou Kamui
Wiek : 26 lat.
Wzrost i waga : 172 cm i 60 kg

PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   Wto Kwi 18, 2017 12:55 am

Widział, jak bardzo ciemnowłosy się męczy. A raczej jego duma. Kotarou potrafił się tylko domyślać, jak bardzo ten osobnik starał się być samowystarczalny i samodzielny. Niestety, Kotarou był też ratownikiem, i nieważne jak bardzo chciał, by jego gość czuł się dobrze zarówno fizycznie, jak i mentalnie, nie mógł mu pozwolić na swobodne chadzanie po mieszkaniu. Nie w stanie, w jakim aktualnie się znajdował. Jeszcze trochę. Wytrzymaj jeszcze trochę.
Usta wygięły się w większym uśmiechu, gdy palce jeszcze intensywniej przesuwały się po cholernie miękkich włosach. To było cholernie uzależniające doznanie.
- Mógłbym tak cały czas…. – powiedział z rumieńcami zadowolenia.
- Już wiem. To będzie twoja “zapłata” za moją pomoc. Możliwość dotykania tych przyjemnych włosów. –dodał tonem, którego nie powstydziłby się żaden biznesmen. Albo jakiś inny negocjator. Wreszcie, z wyraźnym ociąganiem się, zabrał dłonie i westchnął ciężko, jakby to była jedna z najtrudniejszych decyzji, jakie przyszło mu podjąć w ostatnich dniach.
- Wrócę do was jeszcze. – skierował swoje słowa do jego włosów, po czym odwrócił się i skierował w stronę kuchni, gdzie na całe szczęście dym już nieco uciekł. Co prawda w pomieszczeniu nadal unosił się swąd spalenizny, a dym nieco drapał, aczkolwiek dało się już przebywać w kuchni. Przynajmniej przez krótkie sekundy. Tyle wystarczyło, bo Kotarou zgarnął z szafki miskę, nóż i siatkę z owocami oraz jogurtem, po czym wrócił do salonu, siadając na kanapie obok swojego gościa.
- Kręcą. To logiczne. Wciąż mają nadzieję, że gdzieś na ciebie trafią. – odparł, choć wcale na niego nie spoglądał. Wyciągnął pierwszy owoc, jabłko, które zaczął skrajać w plastry.
- Przypuszczam, że już jakaś ich część zdała sobie sprawę, że uciekłeś im i wyślizgnąłeś się z ich łap. Ale wiesz, pewnie nie mogą tak łatwo odpuścić. Albo po prostu nie przyjmują tego do wiadomości. Pokręcą się jeszcze trochę i znowu wszystko ucichnie. Akurat – sięgnął po drugie jabłko - Tyle wystarczy, żebyś wylizał się z odniesionych ran na tyle, by samemu, o własnych siłach i niepostrzeżony wyślizgnął się z mojego mieszkania. Ale radzę za dnia. Dziewięćdziesiąt procent uciekinierów ucieka pod osłoną nocy. To już stało się na tyle oklepane, że aż przewidywalne. Dlatego wybierz dzień. Najlepiej południe, kiedy na ulicach jest największy ruch. W razie co dam ci coś do ubrania. – przesunął wzrokiem po jego ciele i uśmiechnął się prowokacyjnie.
- Damy ci coś w kolorach, bo widzę, że lubujesz się w ciemnych i smutnych barwach. I taką osobę będą szukać. Uwierz mi, jak wyskoczysz w czerwonych portkach, to nie będą w ogóle zwracać na ciebie uwagi. Wiesz, jak to mawiają, najciemniej pod latarnią. Czy jakoś tak. – do miski skroił resztę owoców, takich jak banany, gruszki czy kiwi. W pewnym momencie zerwał się, przypomniawszy sobie o reszcie rzeczy, których nie zabrał z kuchni. A mianowicie łyżki oraz specjalnych przypraw do jogurtów.
- Błonnik. Wierz mi, nie zaszkodzi ci. A poprawi smak. – mruknął, wsypując zioła do miski i wszystko wymieszał, po czym podał „deser” ciemnowłosemu.
- Nakarmić cię? – uniósł jedną brew ku górze. Znowu prowokujesz?
No ba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)   

Powrót do góry Go down
 
Miejsce na tytuł (KotarouxHaine)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Tu miał być bardzo twórczy tytuł, ale wziął się i uciekł. Halloweenowy plebiscyt!

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxxx :: ➜ Z przeszłości-
Skocz do: