IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główny cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Główny cmentarz   Nie Maj 29, 2016 11:50 pm



Główny cmentarz


Całkiem rozległy i stary cmentarz, który od pokoleń służy do chowania zmarłych. Zewsząd usiany jest typowymi, japońskimi nagrobkami, które bywają w nieco lepszym, jak i gorszym stanie. Gdzieniegdzie rośnie jakieś drzewo, bądź znajduje się monumentalna fontanna, czy kamienny pomnik. Momentami idzie zatracić się w ilości mijanych rządków grobów, które wyglądają niemalże identycznie. Ponadto w pobliżu znajduje się kościół oraz budyneczek przynależący do grabarzy. To właśnie oni głównie zarządzają tym obiektem oraz dbają o porządek w tym miejscu. Ponadto gdzieś w dalszej części znajdują się spore krypty, które należą do ważniejszych osobistości z historii miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Pon Maj 30, 2016 10:17 pm

Wcześniejsze odwiedziny w lwiej posiadłości wyglądały dość prosto. Nie musiał przejmować się opinią ojca, który najpewniej nie miał nawet czasu pomyśleć, czy Far ma się dobrze. Dlatego też nastolatek wpadł na krótką chwilę w okolice miejsca zamieszkania przywódcy ich klanu. Wszystko po to, aby pożyczyć w mniej lub bardziej legalny sposób kilka kwiatków. Zbliżała się w końcu wyjątkowa noc, o której było bardzo głośno ostatnimi czasy. Wszystkie te dni zdawały się istną katorgą dla ciemnowłosego, który nijak potrafił zrozumieć entuzjazm ludzi. Nawet czarnokrwiści zdawali się oszaleć na punkcje magii, którą zapewniała noc spadających gwiazd. Co prawda, uważał to zajście za wyjątkowe, jednak nie potrafił pomyśleć o nikim, kogo mógłby uznać za godnego towarzysza podczas takiej wyprawy. Wszyscy ekscytowali się różnego rodzaju miłostkami, czy wyznawaniem ich swojej wymarzonej, drugiej połówce podczas tych kilku magicznych chwil. Z kolei kotowaty - nie przejmował się żadną z tych kwestii. Ani zgodą rodziców, ani jakimkolwiek odrzuceniem ze strony innych ludzi. Mógł polegać tylko na sobie, toteż postanowił to zrobić. Bardziej w pamięci utknęło mu inne, majowe święto, które na swój sposób irytowało nastolatka. Przynajmniej w ten sposób, że sam chłopak nie miał okazji nawet poznać swojej rodzicielki, a co dopiero mówić o świętowaniu z nią jej urodzin, czy jej specjalnego w roku dnia. Z tego powodu - ostrożnie przemierzał cmentarne alejki, przyglądając się słońcu, które ostatkiem sił utrzymywało się ponad horyzontem. Niedługo całe przedstawienie miało się rozpocząć, jednak niebieskookiemu nigdzie się nie spieszyło. Spokojnie podszedł do fontanny, coby przemyć kwiaty, a następnie - ponownie ruszył w kierunku nagrobka swojej matki. Chociaż nigdy nie był tutaj sam, doskonale pamiętał drogę. Co więcej, cisza tego miejsca działała kojąco na wszelkie nerwy i zmartwienia, zaś niebo - przesłaniały jedynie nieliczne chmury.
- Chyba niedługo powinno się zacząć... - odezwał się sam do siebie, kiedy to słońce ostatecznie skryło się za horyzontem, a dookoła zapanował względny półmrok, oświetlany przez nieliczne latarnie. Przynajmniej nie było mu aż tak zimno jak ostatnim razem, a sam kotowaty przygotował się na 'chłodną' ewentualność, przywdziewając dodatkowo szalik, czy nadzwyczaj ciepłe rękawiczki. Przynajmniej póki mógł ich jeszcze używać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Sro Cze 01, 2016 12:04 am

Coroczna wycieczka z tą konkretną wizytą zawsze wiązała się z dłuższymi przygotowaniami. Wyczyścić sobie grafik, przygotować kwiaty i kadzidełka, upewnić się że Krzywek niczego nie odstawi na miejscu... w końcu jednak był gotów. Drogę na cmentarz i do tego konkretnego miejsca znał na pamięć, szedł więc zatopiony w większości w myślach, nucąc cicho pod nosem jedną z ulubionych piosenek siostry. Krzywoszpon sobie smacznie drzemał, owinięty mu wkoło szyi, grzejąc się ciepłem swojego człowieka. Oby tylko w nocy nie szalał, zapowiadało się, że może dzisiaj będzie spał...

Po dotarciu na miejsce odłożył kwiaty na ławeczkę, najpierw trzeba było tu trochę ogarnąć. Kurz, zabłąkany piach, z rzadka uschłe liście, chwasty tu i ówdzie... parę razy musiał przerwać, bo łapał go atak kaszlu, ale wreszcie wszystko było gotowe. Ułożył starannie kwiaty przed obeliskiem, zapalił trociczki i po zmówieniu krótkiej modlitwy przysiadł na ławeczce.

- No hej, Mabel... trochę mnie tu nie było, wybacz. Praca, zdrowie, książki... wiadomo, jak to bywa - uśmiechnął się blado. - Zbyt wiele nie mam ci do opowiedzenia... ze mną w sumie po staremu. Leki trzymają to paskudztwo na łańcuchu, ale cofać się nie cofa. A nie stać mnie na mocniejsze... tak, tak, czuję to twoje spojrzenie. 'Zamiast wydawać na książki, może byś na siebie wydał?' Od małego mi to powtarzałaś. Ale mówiłaś też, że trzeba mieć w życiu priorytety... no to mam - pogłaskał lekko kota, który akurat w tym momencie się obudził i potarł łebkiem o jego brodę.

- Krzywek jak zwykle uparty i zasadniczy, czasem się zastanawiam czy to nie przypadkiem ty, odrodzona pod taką postacią żeby mnie pilnować... ale nie, pewnie byś jego bardziej pilnowała - westchnął ciężko i stłumił spazm kaszlu. Kiedy już przeszło trochę, odetchnął powoli i potarł czoło. - Nadal nie wiem, co się z nim stało. Starałem się utrzymać z kim kontakt, ale wyszło jak wyszło, studia, doktorat, nauczycielskie, po drodze getta rozwiązali i wsiąkł... jego ojciec był pewnie zadowolony, zawsze patrzył na mnie jak na jakieś wynaturzenie. No nic... może jednak uda mi się go odnaleźć. Wierzę w to... - znowu cicho westchnął, po czym zmienił temat, gadając już o wszystkim i niczym. Kot zlazł mu na kolana, siadając i mrucząc dość głośno, ze ślepiami wbitymi w nagrobek. Szarowłosy rozproszył się dostatecznie, że nie bardzo zwracał uwagę na otoczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Sro Cze 01, 2016 9:57 pm

Trochę czasu minęło, zanim ciemnowłosy nastolatek dotarł do właściwej alejki. Niebo skąpało się w mroku, a drogę oświetlały mu nieliczne latarnie, które nijak się miały do blasku gwiazd. Zwłaszcza tych, które miały wkrótce spadać. Spojrzał w kierunku ciemnego sklepienia, aby dostrzec, jak pojedyncze pasmo światła przecięło nocny bezkres. Westchnął, uświadamiając sobie, iż zbyt dużo czasu poświęcił na sprzątanie wszelkiego bałaganu, czy zadbanie o to, by kwiaty nie wyglądały jak wyjęte psu z gardła. Chłodny wieczór nie doskwierał aż tak bardzo, jednak problemy i tak miały go odwiedzić. Z początku myślał, że pomylił alejki, czy może po prostu to ktoś z okolicznego nagrobka, jednak pamięć chłopaka rzadko kiedy szwankowała. Ten z pewnością nie popełniłby aż takiej gafy, chociaż nie gościł w tym miejscu częściej, jak parę razy do roku. To w zupełności wystarczyło, coby w przeciągu kilku lat poznać te ścieżki na pamięć. Zwolnił swoje kroki, coby zachować względną ostrożność, a następnie spróbował przyjrzeć się osobie, które znalazła się tu w... najpewniej tym samym celu, co on sam. Nie do końca słyszał to, co dany człowiek mówił, jednak jego sylwetka przypominała mu kogoś, kogo niejednokrotnie przyszło mu już widzieć. Próbując jakoś zebrać swoje myśli, nawet nie zauważył, jak zahaczył o jakieś upominki znajdujące się przy innym nagrobku, rozsypując zawartość i robiąc przy tym nieco hałasu.
- Przepraszam - dobyło się ciche stwierdzenie, które mogło być kierowane zarówno do - jak mu głowa podpowiadała - nauczyciela literatury z jego aktualnej szkoły, co do osoby pochowanej, a może nawet skremowanej, a znajdującej się zapewne w rozłożonym stanie kilka stóp pod ziemią, po czym sam kotowaty zabrał się za uporządkowanie tego bałaganu, dorzucając jeszcze jedno pytanie, które miało zalęgnąć gdzieś w eterze: - ...co tu... pan tu robi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Pon Cze 06, 2016 6:04 pm

Hałas najpierw ściągnął uwagę Krzywoszpona, który poderwał się, kładąc uszka płasko, i zasyczał ostrzegawczo w stronę nowo przybyłego. Sfinks nie znał go, więc już go nie lubił, a jeśli spróbuje podejść do jego człowieka, to będzie nieprzyjemnie. Chyba że jego człowiek pozwoli mu na to... ale i tak go nie lubił. O.

Nagłe poruszenie się kota a potem jego syk wyrwał Corvusa z zamyślenia. Potrząsnął lekko głową, obejrzał się... popatrzył wprost na chłopaka, który aktualnie starał się uprzątnąć niechcący narobiony bałagan przy sąsiednim nagrobku. Jego głos. Skądś go znał. Mniej więcej, chyba... potarł lekko oczy i wstał z ławeczki, biorąc Krzywka na ręce, na wszelki wypadek. I ta sylwetka... jakby już się spotkali. Ale kiedy i gdzie? Jeśli chłopak podejdzie bliżej, to go zobaczy trochę lepiej, ściemniało się, a jego oczy niestety powoli szwankowały coraz bardziej...

- Cóż, podejrzewam, że jestem tutaj w tym samym celu, co i ty - odpowiedział chłopakowi spokojnie, łagodnie nawet, uśmiechając się lekko. Kaptur miał zsunięty na ramiona, więc lekki wietrzyk od czasu do czasu zgarniał mu na twarz jakieś szare pasemko włosów, które mężczyzna potem zaczesywał z powrotem za ucho albo do tyłu. Poprawił okulary na nosie i chciał coś jeszcze powiedzieć, ale w tym momencie złapał go spazm kaszlu. Aż się zgiął wpół od siły ataku, upuszczając kota (który wylądował miękko na łapkach i przywarł przy swoim człowieku czujnie) i łapiąc się jedną ręką w okolicach mostka, a drugą zasłaniając usta. Wkrótce poczuł charakterystyczny smak krwi... szlag. Przecież nie pominął żadnej dawki leków. Oby tylko przeszło w miarę szybko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Wto Cze 07, 2016 12:22 am

Ciemnowłosy nie potrafił odmówić piękna nocnemu niebu, które idealnie uzupełniało panujący dookoła półmrok. Chyba po raz pierwszy było dane mu na własne oczy oglądać coś równie wspaniałego. Bezdenna ciemność przecinana dziesiątkami świetlistych pasem, które rozjaśniały najbliższą okolicę. Niektórzy mogliby przysiąść, że gwiazdy znajdywały swoje odbicie w oczach chłopaka, zaś inni uznaliby to za wewnętrzną iskrę radości z powodu nieopisanego zdarzenia. Zapewne jedni i drudzy mieliby jakąś szczątkową rację, jednak nastolatek nie miał zbyt wiele czasu, coby nacieszyć własne oczy tym widokiem. Jego życie nie było usłane różami, toteż nie do końca potrafił okazać swoje zadowolenie. Te musiało jednak poczekać.
- Czyli ktoś z pana ro... - zaczął jedynie pytanie, spoglądając w kierunku nauczyciela, coby ostatecznie utknąć w połowie pytania, kiedy ten zaniósł się kaszlem. Postąpił o krok do tyłu, jakby chcąc uniknąć jakiegokolwiek zarażenia się, czy choroby, a przez jego myśli przemknęła jakaś dziwna, jakby znajoma myśl. Zupełnie tak, jakby podobne zdarzenie miało niegdyś miejsce, jednak ciemnowłosy niezbyt pamiętał kiedy. Równie dobrze mogło to być kilka tygodni temu w szkole, co by go zupełnie nie zdziwiło, jednak... to nie było to. Milczał przez pewną chwilę, jednak nie widząc oznak poprawy postanowił dodać: - ...wszystko w porządku? Coś panu podać? - padły kolejne pytania, jakby to nastolatek wiedział co robić. Co prawda, widywał jak niektórzy poklepywali kogoś po plecach w takiej sytuacji, czy podawali jakieś specjalne leki, jednak on takowych nie posiadał. Mógł najwyżej zaoferować butelkę wody, co też po części zrobił, wyciągając ją z plecaka, a i uważając byle to kwiaty nie uszkodziły się zanadto. Nie sądził, że może to jakoś bardziej pomóc, jednak jeśli posiadał lekarstwa, mogło to ułatwić ich zażycie. Chyba - bo sam wolał nie chorować, a jeśli do tego doszło to pozostawało bardziej liczyć na siebie i domową jakby apteczkę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Pią Lip 08, 2016 3:34 pm

Na całe szczęście ten atak nie był zbyt silny i po paru minutach ustał. Ale i tak chwilę mu zajęło złapanie oddechu, potem wygrzebanie z torby chusteczek by wytrzeć krew z ust i dłoni, którą zasłaniał usta... dopiero po tym wszystkim spojrzał znowu na chłopaka. Był o wiele bledszy niż wcześniej, ale posłał mu lekki uśmiech.
- Jeśli masz trochę wody, byłbym wdzięczny. W mojej butelce mało co zostało, a chciałbym się trochę obmyć, nie mogę tak chodzić po ulicach - większość krwi z dłoni i ust starł, ale jakieś zacieki pewnie gdzieś zostały, no i czuł metaliczny posmak w ustach.
- Ach... spokojnie, to nie jest zaraźliwe. Nie masz się czego obawiać - dodał pospiesznie, by uspokoić ewentualne obawy chłopaka. - Takie ataki też nie są częstym przypadkiem, głównie to po prostu zwykły kaszel... - kot otarł się o jego nogę, mraucząc pytająco, wpatrzony uważnie w swojego człowieka. Corvus usiadł z powrotem na ławeczce, sięgając znowu do torby po wodę, a kot wykorzystał to od razu, wskakując mu na kolana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Sob Lip 09, 2016 7:24 pm

Krótkie westchnienie padło ze strony nastolatka, które wyrażało jakże wielką ulgę odczuwaną w tym krótkim momencie. Chociaż dla nauczyciela nie znaczyło to wiele, a sam gest mógł równie dobrze pozostać niezauważonym, ciemnowłosy uspokoił nieco własne nerwy, kiedy to atak kaszlu zaczął tracić na sile. Brakowałoby mu tego, że ktoś oskarżyłby jego osobę o próbę uśmiercenia nauczyciela własnej szkoły. Ludzie w końcu wiedzieli najlepiej, że każdy czarnokrwisty - i to bez najmniejszego wyjątku - jest jedynie nędzną szumowiną, która tylko czyha na takie okazje. Aż zacisnął mimowolnie wolną dłoń, coby chwilę później ją nieznacznie rozluźnić, sięgając po wodę i podając ją nauczycielowi literatury.
- ...może ją pan zatrzymać - dopowiedział stosunkowo proste słowa, które odnosiły się do niewielkiej butelki wody. Nieco płynu w niej brakowało, jednak ta ilość w zupełności powinna wystarczyć mężczyźnie. Sam kotowaty mógł zaś spostrzec, że na twarzy mniej lub bardziej znajomej osoby widniała tu i ówdzie krew. Ta z kolei nijak pasowała do określenia 'w porządku'. Dlatego też sam ciemnowłosy wiedziony jakimś wewnętrznym impulsem, czy bodźcem postanowił po raz kolejny zabrać głos. - Powinien pa- - nie zdążył nawet dokończyć swojej kwestii, kiedy to sam bibliotekarz ponownie usiadł, a Far jedyne co mógł zrobić, to zdusić w sobie odrobinę troski, czy nagłej empatii, którą chciał się podzielić. Wystarczyło wszystko to stłamsić gdzieś w środku, a następnie podejść do nagrobków, aby to odnaleźć ten jeden, właściwy. Ten, który miał zamiar odwiedzić tego wieczoru. Przez pewną chwilę nawet zapomniał o rozgwieżdżonym niebie, które już na dobre mieniło się świetlistymi pasmami przecinającymi nocny mrok.
- Nie martwię się tym - i tak nikt by się tym nie przejął - prychnął jedynie pierwszą część, dopowiadając ciut pogardliwie resztę w myślach. Nie musiał się aż tak uzewnętrzniać, a przynajmniej nie przed szkolnym pedagogiem. Jeszcze jako kolejna osoba zachęcałby go do jakiś pogawędek na temat tego, jak bardzo się myli i jak to wszyscy ludzie starają się zmienić tę sytuacje. Jedna sprawa jednak nie dawała mu spokoju. Jedno pytanie, które padło względnie obojętnym tonem, jakby w ogóle go nie obchodziła ta kwestia, jednak zadał je bardziej by ponura cisza nie zalęgła tutaj na dobre. - Kogo pan odwiedza? - trzy słowa, które opuściły jego płuca wraz z oddechem, kiedy to kotowaty odkładał bliżej nieokreślone kwiatki koło nagrobka własnej matki, a następnie, nie zmieniając zbytnio pozycji, przeniósł spojrzenie niebieskich tęczówek na Corvusa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Pon Lip 18, 2016 4:55 pm

- Dziękuję... - przyjął wodę z wyraźną wdzięcznością i zabrał się za usuwanie pozostałości po ataku. Aż... będzie musiał uważać wracając, jeśli się przeforsuje to może być niewesoło. Skupił się na doprowadzaniu się do porządku, więc nie bardzo zwracał uwagę na to, co robił nastolatek. Jednak jego ostatnie pytanie nie mogło pozostać bez odpowiedzi, zwłaszcza że Czarnokrwisty zostawił kwiaty na tym samym nagrobku, przed którym Corvus siedział. Czyżby?... ale czy miałby takie szczęście?...
- Mabel. Najsilniejszą, najbardziej dumną kobietę jaką znałem w swoim życiu... - uśmiechnął się blado, wpatrzony w napis na kamieniu. - Moją starszą siostrę... która mnie w sumie wychowała. Mabel Morgaunt, która odeszła o wiele za szybko z tego świata... - umilkł w tym momencie, zarówno z potrzeby stłumienia małego kaszlnięcia, ale też z potrzeby zatrzymania słowotoku. Nawet przecież nie wiedział, czy ten chłopak to rzeczywiście jest ten, którego starał się tak długo odnaleźć, hamowany i odpychany prawie na każdym kroku przez urzędy, papierki, wciąż zbyt wszechobecny rasizm...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Pon Lip 18, 2016 9:48 pm

Czas zdawał się zatrzymać. W tym jednym momencie wszystkie myśli kotowatego zakrzątała seria pytań, na które niezbyt potrafił sobie odpowiedzieć. Jedynie lekko się wzdrygnął, spuszczając nieco wzrok, coby utkwić go w tym jednym nagrobku. Prawdopodobnie mógłby nawet zacząć słyszeć jakąś smutniejszą melodyjkę, niczym jeden z podkładów dźwiękowych w smutniejszych, czy istotniejszych scenach. Mimo wszystko, nie miał jakiejś schizofrenii, a przynajmniej nic mu o tym nie było wiadome. Westchnął, próbując odegnać wszelkie myśli, które to plątały się w jego głowie. Miał względną pewność, że się nie przesłyszał. Tak samo raczej osobnik się nie pomylił, jednak... dlaczego teraz? Dlaczego po tylu latach miał okazje spotkać kogoś z ludzkiej części jego rodziny.
- ...możliwe. Nie sądziłem, że... - zaczął jedynie, aby ugryźć się w język. Oczywiście tylko ten metaforyczny. Co tak właściwie chciał powiedzieć? Właściwie nic nie wiedział o swojej matce, a ta zdawała się równie wielką tajemnicą, co wiadomą w równaniu. Ojciec czasami ją wspominał, jednak nie zastąpiłoby to prawdziwej relacji. Przez to wszystko ta pozostawała jedynie obrazem osoby, która była gotowa odciąć się od ludzkiej społeczności, coby połączyć oba światy i... skończyć jak skończyła. Do dziś dzień raczej niewiele osób popiera związki czarnokrwistych z ludźmi, chociaż ci niby zgodzili się żyć razem, to i tak egzystowali osobno. Tylko, że w jednym miejscu. - ...miała brata. Rzadko widuje się kogoś w tej okolicy - dopowiedział spokojnie, jakby chcąc zbyć temat, który poruszył nieco przez swoją nieuwagę. Wszystko mogło teraz stanowić lepszy temat na rozmowę, jak prywatne sprawy, w które nigdy nie powinien wnikać. Mimowolnie spojrzał w kierunku nieba, aby to dodać nieco głośniejsze, aniżeli wcześniej wyszeptane słowa: - Ładna noc, prawda? Deszcz gwiazd...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Sro Lip 20, 2016 11:02 am

- Mabel ceniła sobie swoją prywatność, nie lubiła rozpowiadać o swojej rodzinie... jakkolwiek nie byłaby z niej dumna. Bo była, to dla mnie było jasne - wyprostował się nieco, przenosząc teraz uwagę na chłopaka. To wahanie w sposobie mówienia podpowiadało mu, że czarnowłosy chciał powiedzieć coś innego, albo inaczej, ale się powstrzymał. Co to mogło oznaczać? Jeśli... jeśli to rzeczywiście był ten mały mól książkowy, którego Corvus pamiętał sprzed lat, czy to znaczyło że nie pamięta go w ogóle? Nie wie nic o swojej matce? Oczywiście, jeśli to jednak nie był tak długo poszukiwany przez niego siostrzeniec, to owo wahanie mogło być po prostu próbą pociągnięcia rozmowy. Wszystko było możliwe. Ale mimo to... mężczyzna czuł gdzieś głęboko, że to jednak jest on.
Podniósł spojrzenie na niebo, przekrzywiając nieco głowę. Ach, zaczęło się na dobre.
- Istotnie, piękna noc. Mam wrażenie, że to specjalnie na tę podwójną okazję... - umilkł na krótką chwilę, po czym zebrał się w sobie i spojrzał wprost na chłopaka.
- A co ciebie tutaj przyprowadziło tego wieczora? Musisz tutaj często bywać, skoro tak dobrze się orientujesz w tym, kto ten grób odwiedza a kto nie... - posłał Czarnokrwistemu lekki, zachęcający uśmiech. Miał nadzieję, że dowie się czegoś, co pozwoli mu rozwikłać nękającą go od momentu zobaczenia chłopaka zagadkę. Czy to był jego siostrzeniec, czy jednak nie?...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Wto Lip 26, 2016 9:28 pm

- Wypada zaufać na słowo. W końcu nie miałem okazji poznać... - mruknął pod nosem, chociaż w jego głosie dało się wyłapać odrobinę rozgoryczenia. Jakby brak informacji względem własnej matki nie do końca odpowiadał ciemnowłosemu. Przez pewien moment milczał, podziwiając jedynie piękno nieba. Wszystko to po to, aby zebrać myśli i przeanalizować sytuację, w której się znalazł. Chociaż pamięć płatała mu figle i nie do końca łączył teraz pewnych ludzi z przeszłości wraz z ich teraźniejszymi odpowiednikami, chłopak mógł wiedzieć jedno. Miał przed sobą kogoś z ludzkiej części jego familii. Problemem był fakt, że nie do końca wiedział - czy chcę, aby ktoś się o tym dowiedział.
- Podwójną okazję? - powtórzył za nauczycielem, jakby tymi słowami miał dowiedzieć się czegoś więcej. Wiedza z pewnością była czymś, czego nie można było odmówić niebieskookiemu, a każda informacja mogła być na miarę złota. Chociaż zwykłe plotki uważał za najgłupsze brednie, zbędne farmazony, tak nie mógł pogardzić jakimś objaśnieniem niezrozumiałej frazy. Ponadto przeniósł swoje spojrzenie na ciemnowłosego mężczyznę, jednak te nie utkwiło w nim na długo. Wszystko przez kolejne kwestie, przez które sam Far wydawał się jakby zamrożony w czasie. Minęło dobrych kilka minut, zanim wykonał jakiś bardziej znaczący gest, czy się odezwał. Kilka minut poświęcony na odgłosy przerzedzających się gwiazd na niebie oraz serenadę świerszczy.
- Nic nadzwyczajnego. Parę razy do roku odwiedzam grób matki i tyle jak zwykli ludzie i czarnokrwiści - powiedział względnie spokojnie i jakby nieco obojętnie, czy zbyt formalnie. Zupełnie tak, jakby chciał uniknąć podawania szczegółów. Prywatne sprawy pozostawały prywatne, a szkolne powiązania nie wymagały bratania się z kimś, kto siedzi po drugiej stronie szkolnych biurek. Jakby wyrażając ten stan i lekką irytację tą kłopotliwą tematyką, dłoń chłopaka zacisnęła się w bezradną pięść, a ten... jedynie potrafił aktualnie przenieść wzrok gdzieś hen w oddalone, zaciemnione przez nocny mrok nagrobki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Pią Wrz 16, 2016 10:39 pm

- Tak... podwójną... - Corvus przełknął lekko i postanowił działać pod wpływem przeczucia. Jeśli się myli, trudno, wyjdzie na idiotę. Ale jeśli jednak trafi... będzie mógł spróbować naprawić błąd, do popełnienia którego zmusiło go życie.
- Mabel zmarła tego dnia... dając życie swojemu dziecku. Mojemu siostrzeńcowi... - mówiąc to, cały czas patrzył na chłopaka. - Ale ojciec dziecka nie chciał, by młody miał jakikolwiek kontakt z drugą częścią rodziny. Nie wiem, czemu go pokochała...
Spojrzał na nagrobek, ściągając lekko brwi. Jak to ująć dalej?... już i tak powiedział bardzo dużo. Jak to Anglicy mawiają, in for a penny...
- Cudem pozwolił mi go uczyć, pod warunkiem że ani słowem nie pisnę kim tak naprawdę jestem. Miałem kilka cennych lat, w trakcie których mogłem go poznać, zarazić pasją do czytania, pomóc mu rozwinąć jego bardzo bystry umysł. Ale potem... ja poszedłem na studia, wyjechałem, szwagier wszystkie moje listy odsyłał nawet nie otwarte... kontakt się urwał. Wróciłem po studiach, po doktoracie, ale wtedy już getta były rozwiązane, przeprowadzili się. Ślad po młodym zaginął. Biurokracja nie pomagała ani trochę, ile zdrowia dodatkowo straciłem próbując czegokolwiek się dowiedzieć... - zamknął oczy i westchnął cicho, chrapliwie. Pierś go bolała, gardło też, za bardzo się rozgadał po takim ataku kaszlu, ale... musiał. Niech w końcu ktoś pozna prawdę.
- Cały czas miałem nadzieję, że go odnajdę. Że... - spojrzał znowu na chłopaka. - Że znajdę ciebie, Farlan.
Uśmiechnął się blado. Wóz albo przewóz. Nawet jeśli pod tym rozgwieżdżonym niebem usłyszy, że chłopak nie chce mieć z nim nic wspólnego poza relacjami szkolnymi, to... to i tak sam fakt, że znowu go odnalazł, i to w takim miejscu, w ten dzień...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Nie Wrz 18, 2016 8:11 pm

Historia nauczyciela wydawała się być jedną z tych, które zasługują na miano fascynujących. Nie oznaczało to jednak, że niebieskie tęczówki ponownie zwrócą się w kierunku starszego osobnika. Te nieustannie spoglądały gdzieś daleko, jakby wyszukiwały niewidzialnego w mroku horyzontu. Z tego wszystkiego, chłopak wydawał się nieobecnym, jakby zaistniała sytuacja, czy padające słowa nijak się go imały. Jedyne, co przeczyło takiemu stwierdzeniu, to pojedyncze drgnięcia uszu. Jeden, czy drugi raz, gdy padły ważniejsze dla chłopaka słowa. Gdy te wypowiedzi zdawały się przypomnieć mu to, co usilnie próbował zostawić za sobą. Nim się obejrzał, jego twarz skryła się gdzieś pomiędzy kosmkami, a spojrzenie spoglądało już w nic innego, jak w posadzkę. Wydawać się mogło, że próbował nawet przerwać tę opowieść, jednak żadna składna zgłoska nie wydobyła się przez zaciśnięte wargi. Nie mógł wydusić z siebie najprostszego słowa, a wszystko przez to, że z powodu tych kilku odrodzonych w jego umyśle wydarzeń - jego wszelka ideologia, czy bezlitosne prawa, które rządziły tym światem - wszystko to stawało się nieistotne. Te kilka miesięcy i lat wystarczyły, aby zaledwie parę wspomnień próbowało zaprzeczyć wszystkiemu, w co aktualnie wierzył.
- ...wystarczy... - potrafił wydusić z siebie tylko jedno słowo, podczas gdy resztę wypowiedzi przerwało nagłe uderzenie serca. Cień nadziei, który pojawił się wraz z tą sekundą, w której do jego uszu dotarło jego imię. W tej sekundzie, gdy wszelkie jego obawy, czy wątpliwości potwierdziły się. Zupełnie obce uczucie zawładnęło kotowatym, a ten nie miał bladego pojęcia, co z tym zrobić. W końcu - szczęśliwe zakończenia istnieją jedynie w książkach, czy bajkach. Sam nie miał prawa liczyć na takie. Zacisnął tylko drugą dłoń mocniej, zgniatając przy tym kwiaty, które to miał pozostawić. Wszystko skupiało się w końcu na tej jednej, jakże szczęśliwej chwili, która mogłaby zakończyć się dobrze, jednak... życie takie nie było. - Możesz je przekazać ode mnie? - ciche słowa wydobyły się ze strony nastolatka, kiedy ten wyciągnął w kierunku rękę z uszkodzonymi nieco kwiatami. Zwyczajny gest, jednak zdecydowanie wyglądało to tak, jakby chłopak tym samym wyznaczał pewną granicę, niewidzialną barierę, której to nikt nie powinien w tej chwili przekroczyć. Nikt nie powinien jej naruszyć. Wszystko tylko po to, aby załatwić to i mieć za sobą. Zostawić te problemy za sobą, ponownie zapomnieć i zniknąć. Jednak wszystko zależało od tego, czy jego prośba zostałaby wysłuchana, bądź wykonana. W końcu nie wypadało zniknąć, póki nie zrealizuje tego, po co tu przyszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Pią Wrz 23, 2016 8:15 pm

Reakcja chłopaka nie była zachęcająca, ale... nie uciekł, nie zaczął negować, nie stał się agresywny, chociaż każda z tych reakcji byłaby na miejscu. Może jednak jest jakaś szansa?... może nie będzie źle?

Corvus czekał cierpliwie na to co Farlan powie, zrobi, cokolwiek. Krzywoszpon też wpatrywał się w czarnowłosego, nie ruszając się z kolan swojego człowieka, musiał go w końcu pilnować. Ale wreszcie pojawiła się jakaś reakcja...
- ... mogę, ale czemu sam tego nie zrobisz? To twoja matka, która cię bardzo kochała, od pierwszego dnia kiedy dowiedziała się że cię nosi pod sercem... - odpowiedział mu spokojnie, miękko, łagodnie... nie chciał go spłoszyć. Nie chciał, by ta cieniutka, krucha więź, która na moment się między nimi ponownie zadzierzgnęła, została ot tak zerwana. Zrozumie, jeśli Farlan odmówi pomocy, był w końcu już nastolatkiem którego za rączkę prowadzać nie trzeba, ale... nie chciał go znowu stracić. Nigdy pewnie nie zostanie nazwany wujkiem, ale to mu nie przeszkadzało. Chciał móc być bliżej, móc patrzeć jak Farlan dorasta, zmienia się w pewnego siebie mężczyznę, silnego, zaradnego...
- Farlan... jesteś prawie dorosły, samodzielny, z pewnością nie potrzebujesz niczyjej pomocy z wieloma sprawami... nie łudzę się, że nagle, magicznie, będziesz mnie traktował jak bliskiego krewnego, zbyt wiele lat minęło od czasu jak z wypiekami słuchałeś, jak ci czytam, i uparcie domagałeś się ciągu dalszego... - delikatnie przełożył Krzywka ze swoich kolan na ławeczkę i wstał powoli, podchodząc do czarnowłosego nieco bliżej. Nie za blisko jednak, szanował jego przestrzeń osobistą. Nieważne, jak bardzo chciał go w tym momencie tak po prostu przytulić.
- Jednak... jeśli kiedykolwiek będziesz chciał się wygadać, tak po prostu, albo będziesz czuł że sam sobie z czymś nie poradzisz, proszę... nie bój się przyjść z tym do mnie. Nikt inny nie będzie o tym wiedział, w końcu to tylko twoja sprawa czy prosisz kogoś o wsparcie czy nie. Ja... nie będę ci się narzucał, ale nie chcę cię znowu stracić... nie odcinaj mnie, proszę? - zakłuło go w piersi paskudnie, ale nie pokazał tego po sobie, tylko nieśmiało wyciągnął rękę do Farlana. Chłopak mógł zrobić bardzo dużo rzeczy: oddać mu kwiaty, podać mu rękę, uciec, potraktować go niemiłym słowem... to był jego wybór. Corvus nie chciał mu nic narzucać, ale otwarcie mówił co czuje i co chciałby mu ofiarować. Tych straconych lat nic im nie odda... ale mogą spróbować zbudować coś nowego między nimi. Nawet jeśli to będzie tylko przyjaźń między nauczycielem a uczniem, też będzie dobrze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Nie Paź 16, 2016 7:38 pm

Człowiek, czy nie - każdy miewał różne problemy w swoim życiu. Różne decyzje musiał podjąć, a właśnie w takiej sytuacji znalazł się Far. Ten najchętniej uciekłby i schował gdzieś w sobie tylko znanym miejscu. Najpewniej odciąłby się od świata na jakiś czas i tyle, by o nim było słychać. Niestety, ucieczka nie zawsze okazywała się najlepszym rozwiązaniem. Dlatego też pierwszak postanowił zostać. Przynajmniej na razie, bo wszelkie kolejne słowa nie wpływały nazbyt pozytywnie na nastolatka. Ten stał w raz przyjętej pozycji, jakby oczekiwał innej reakcji, aż w końcu jego ręka zdawała się zmęczyć i przyciągnął ją do siebie. Spokojnie wysłuchał tego, co miał do powiedzenia mężczyzna, aby to westchnąć. Niektórzy spodziewaliby się wyrzutów, a jeszcze inni oczekiwaliby łzawego pojednania i szczęśliwego zakończenia. Far stanowił jednak dość specyficzny typ osoby. Chociaż wydawało się to najgorszym z możliwych, on najzwyczajniej w świecie zdawał się zignorować gest, który został wykonany w jego kierunku. Zignorować osobę, która była przed nim i zrobić dokładnie to, co zostało powiedziane. Podszedł ostrożnie i powoli do grobu wymijając mężczyznę, jednak nie było w tym jakiegokolwiek zapału. Zwyczajna, mechaniczna rutyna pozbawiona większych emocji. Wszystko po to, aby odłożyć kwiaty, rzucając ukradkowe spojrzenie w kierunku łysego kocura.
- ...minęło - to bardzo dobre słowo - powiedział dość obojętnie, jakby mówił to tylko do siebie. Wszystko po to, aby ograniczyć jak najbardziej kontakt wzrokowy. Wszystko po to, by spoglądać nie odwrócić się twarzą w kierunku rozmówcy, jakby dawał tym samym sygnał, że dalsza pogawędka nie miała sensu. Wyprostował się ostatecznie, ruszając z dwa kroki do przodu, aby przystanąć jeszcze na chwilę i rzucić ostatnie spojrzenie w kierunku innych gości. - Książki i kot mi wystarczą, reszta nie robi różnicy - dopowiedział jeszcze zaraz przed tym, jak ruszył w sobie znanym kierunku. Wszystko po to, aby w końcowym rozrachunku ruszyć do siebie, a zarazem uniknąć tego, co mogłoby być jeszcze bardziej problematyczne.


zt?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Corvus
NAUCZYCIEL LITERATURY / BIBLIOTEKARZ

avatar
Liczba postów : 19
Imię i nazwisko : Corvus Morgaunt
Wiek : 29
Wzrost i waga : 178 cm; 54 kg

PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   Nie Lis 20, 2016 5:35 pm

Popełnił błąd. W sumie... przeczuwał to. Bo przecież to byłoby zbyt piękne, by Farlan mimo wszystko zgodził się na jako takie pozytywne stosunki między nimi, nieprawdaż?
Za dużo czasu minęło, zbyt wiele każdy z nich przeszedł... ale Corvus nie zamierzał tracić nadziei. Bo kto wie? Może jednak coś zmieni zdanie młodego Dawcy, może w jakiś sposób nawiążą nić porozumienia... może.
Nie zatrzymywał Farlana, pozwolił mu odejść. Bardzo chciał, ale... nie. Nie mógł go do czegokolwiek zmuszać. Mógł tylko czekać, po cichu oferować wsparcie, pomoc, być cały czas otwartym na pytania... nic więcej. Tyle czasu czekał, może poczekać trochę dłużej.
Usiadł ponownie na ławeczce, wspierając ręce na kolanach i chowając twarz w dłoniach. Był kompletnym idiotą...
- Wybacz, siostrzyczko. Zawiodłem was oboje... znowu. Mogę mieć tylko nadzieję, że Farlan jednak z czasem zmieni zdanie... - powiedział cicho, oddychając głęboko, tak spokojnie jak tylko mógł. Kolejny atak kaszlu wcale mu nie pomoże...
Krzywoszpon wcisnął mu się na kolana, pomrukując cicho i ocierając się łebkiem o jego dłonie. Wyczuwał, że jego człowiek jest bardzo smutny, próbował go jakoś pocieszyć... w końcu jedna z dłoni zaczęła go głaskać, więc zadowolony z siebie wcisnął w nią pyszczek.

Po paru godzinach, kiedy zrobiło się już naprawdę chłodno, Corvus podniósł się i pod przecinanym spadającymi gwiazdami niebem ruszył do domu. Nic więcej nie miał dzisiaj do zrobienia, nie miałby zresztą na to ani sił, ani ochoty...

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Główny cmentarz   

Powrót do góry Go down
 
Główny cmentarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» cmentarz wagańkowski
» Cmentarz (Zniszczony)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Obrzeża-
Skocz do: