IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 It's my party and I'll cry if I want to

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość

PisanieTemat: It's my party and I'll cry if I want to   Sob Maj 28, 2016 1:29 am



BIO

IMIĘ: Tarja
NAZWISKO: Korhonen
WIEK: 22 lata
RASA: Czarnokrwista
KLAN: Fugl
RANGA KLANOWA: Przewodnik
GRUPA: Personel szkolny
ZAWÓD: Nauczycielka śpiewu || Diva operowa


UMIEJĘTNOŚCI, SŁABOŚCI, CIEKAWOSTKI
UMIEJĘTNOŚCI
RASOWE - Układ krwionośny - fakt, że czerwone komórki krwi w ciele Tarji posiadają jądra, sprawia że jej metabolizm jest znacznie wydajniejszy niż u typowego czarnokrwistego. Jej serce jest wielkie (jak widać, nie tylko w przenośni!), bije szybciej i zdolne jest do przepompowania w określonej jednostce czasu znacznie większej ilości krwi niż serce jakiegokolwiek kręgowca. Sprawia to więc, że łabędzica jest bardzo wytrzymała oraz dość silna. A niby taka delikatna kruszynka!  
- Śpiew - Tarja to bardzo kreatywna dusza. Żyje głównie śpiewem. Inni zwykli mawiać, że powinna być słowikiem. Faktem jest, że dziewczyna śpiewa zarówno by zarabiać na życie jak i dla przyjemności.
- Taniec - Tarja jest również nieco utalentowana w kierunku tańca. Hobbistycznie ćwiczy balet, często więc można spotkać ją na sali tanecznej. Nie jest może mistrzynią, ale patrzy się na nią naprawdę miło.
- Głęboka wiedza na temat chemikaliów - To nie jest tak, że Tarja to jedynie ładna buzia i piękny głos. Dziewczyna jest również niezwykle inteligentna. Z zapałem oddała się studiom nad wszelakimi związkami chemicznymi i specyfikami, które mogą wywołać na organizmie różne efekty. Dziewczyna może zatem zarówno przygotować tonik na ukojenie nerwów lub na złagodzenie bólu głowy, ale też miksturę, która ten ból wywoła albo spowoduje wymioty.
- Kierowca - Tarji udało się zdobyć prawo jazdy, chociaż mistrzem kierownicy to nie jest. Korzysta ze swoich czterech kółek dość rzadko, poruszanie się po mieście samochodem zwykle i tak jest dla niej stresujące z powodu klaustrofobii.

SŁABOŚCI
RASOWE - Kości - Jak to w przypadku ptaków bywa - Tarja ma kości puste w środku, tzn. kości pneumatyczne. Są dość wytrzymałe ale kiedy już się złamią, są prawdziwą udręką. Zrastają się bardzo wolno a to, że zrosną się krzywo, jest bardziej niż pewne.
- Krew - fakt, że Tarja posiada czerwone krwinki z jądrami, sprawia że w razie dużej utraty krwi kobieta potrzebuje specjalistycznej transfuzji. Dawcą może być wtedy jedynie inny fugl, a do tego jedynie z ptasimi genami.
- Klaustrofobia - W niewielkich pomieszczeniach Tarja po prostu wpada w panikę i zaczyna tłuc się jak ptak w klatce. Potrzebuje przestrzeni, w ciasnych pokojach czuje się bardzo nieswojo, jak osaczona, zaszczuta perliczka.
- Dogofobia - cóż, jaki jest pies każdy widzi. A Tarja widzi w takim Burku potencjalnego hałaśliwego i szczerzącego kły mordercę. Boi się tych sierściuchów i odruchowo na nie syczy. Nie odnosi się to na szczęście do Hundurów - no chyba że któryś odsłoni kły i przyjmie typowo psią, agresywną postawę.
- Słabość do wody - jakkolwiek durnie by to nie brzmiało, Tarja po prostu uwielbia wodę. Ilekroć jakąś zauważy, po prostu musi chociaż zamoczyć rękę. A najlepiej wskoczyć cała. Cieszy się przy tym jak małe dziecko, to po prostu silniejsze od niej. Nie ważne - czy to morze, jezioro, rzeka czy kałuża. Pokusa by zrobić z siebie publicznie idiotkę jest zawsze bardzo silna.

CIEKAWOSTKI
- Zwierzęciem, którego geny połączyły się z jej własnym kodem genetycznym, jest łabędź
- Jeśli chodzi o jej wygląd, wstydzi się jednej rzeczy - przez łabędzie geny zdarzało się, że pióra wyrastały jej w naprawdę dziwnych miejscach. Nieopatrzne urażenie takiego miejsca skutkowało złamaniem lotek i bólem. Tarja postanowiła wyskubywać te pióra jak zestresowana papuga. Zostały jej po tym blizny.
- Od pewnego czasu jest w dość utajnionym związku z pewnym Kotturem.
- Uwielbia herbatę.
- Pomimo że w naturze w diecie łabędzi nie brakuje mięsa, Tarja raczej rzadko je jada. Nie jest jednak w stu procentach wegetarianką.


CHARAKTER
Jak w jednym słowie można by opisać Tarję? Lady. Albo diva. Wybierz sobie. Wystarczy że wyobrazisz sobie jedną z tych Disneyowskich księżniczek pokroju Belli albo Arielki i będziesz mniej-więcej mieć pojęcie o tym, jaką osobą jest nasza ptaszyna. Wśród jej cech charakteru można zatem wymienić dobroć serca (prawdziwe gołębie serce!), troskliwość, delikatność, niechęć do przemocy, chęć niesienia bezinteresownej pomocy. Jak przystało na przedstawiciela klanu Fugl, Tarja to osóbka pragnąca przede wszystkim pokoju i dobrobytu dla osób ją otaczających. Obowiązki Dawcy wypełnia z oddaniem, robi wszystko żeby zapewnić dobrobyt swojej rodzinie oraz nawiązać jak najlepsze stosunki z ludźmi. Marzy jej się, żeby pewnego dnia wszyscy Czarnokrwiści byli w pełni akceptowalni w społeczeństwie.
Cała ta dobroć nie oznacza jednak, że Tarja jest głupia i naiwna. Tym się od Disneyowskich księżniczek różni. Chociaż zdarza jej się działać pod wpływem uczuć, są to rzadkie przypadki, a dziewczyna może się poszczycić przenikliwym i analitycznym umysłem. Z poważniejszymi decyzjami często się wstrzymuje, potrzebuje czasu by je przemyśleć, często również zasięgnąć rady.
W nawiązywaniu nowych kontaktów jest bardzo otwarta, nikogo nie skreśla z góry. Nie jest jednak naiwna, nie daje sobie wchodzić na głowę, nawet członkom swojego klanu. Potrafi jasno określić granice i ich przestrzegać. Tego samego wymaga od innych. Nie przepada za metodą kija i marchewki, choć czasem wie, że nie ma innego wyjścia.
 


WYGLĄD
Idąc od ogółu do szczegółu - opisie aparycji Tarji z pewnością próżno będzie szukać wzmianek o mega wysokim wzroście bądź figurze supermodelki. Białowłosa jest raczej przeciętnego wzrostu i mierzy sobie zaledwie metr sześćdziesiąt siedem. Jej budowa ciała również jest dość pospolita. Waga zwykle pokazuje sześćdziesiąt pięć kilo. Piersi niestety natura jej poskąpiła, chociaż nie jest zupełnie płaską deską. Ramiona ma dość szczupłe. Dłonie są delikatne, z długimi palcami. Cała jej skóra jest dość blada - Tarja nie zdecydowała się nigdy w żaden sposób jej ozdobić, próżno więc szukać u niej tatuaży czy piercingu. Posiada jednak kilka blizn (wszystkie po wyskubanych piórach), których się wstydzi i starannie zakrywa ubraniem bądź akcesoriami.
Skupiając się na jej aparycji - Tarja ma twarz trójkątną z lekko zaokrąglonym podbródkiem. Na świat spogląda parą dużych błękitnych oczu. Lubi podkreślać je delikatnym makijażem. I jest to jedyna rzecz, dla której kobieta sięga do kosmetyczki. Nie używa ani podkładu ani cieni do powiek. Poza eyelinerem nosi jeszcze jedynie balsam do ust, którym dość często nawilża swoje wąskie, blade usta. Są dość wrażliwe, więc jak mus to mus.
Włosy od zawsze miała długie. Były jej znakiem rozpoznawczym. Bardzo o nie dba i uważa za główną ozdobę własnej osoby. Białe, proste, obecnie sięgają jej prawie do połowy ud. Tarja uwielbia upinać je jednak w fantazyjne fryzury oraz wpinać przeróżne spinki, szpilki bądź sztuczne kwiaty. Albo pióra. W ogóle jeśli chodzi o dodatki, Tarja ma lekkie "skrzywienie". Nieswojo się czuje jeśli nie ma na sobie chociaż drobnej bransoletki bądź spinki. Musi wiedzieć, że jej ubiór został jakoś wzbogacony. A ubiera się zawsze z klasą. Na biało - bądź w bardzo bladych odcieniach kolorów. Preferuje sukienki i spódnice, ale nie jest rzadkością zobaczyć ją w pięknie skrojonych spodniach.
 


HISTORIA

Narodziny pierwszego dziecka w rodzinie zawsze są wielkim wydarzeniem, prawda? Nie inaczej było w przypadku tej rodziny czarnokrwistych. Od chwili gdy Juhani dowiedział się o tym, że będzie ojcem, był wniebowzięty. Liczył na syna, jednakże jak łatwo idzie się domyślić, dostał od losu córkę. Z niechęcią przyjął to do wiadomości i traktował swoją pierworodną z dystansem. Od samego początku była jednak oczkiem w głowie matki. Ciążę przeszła nadzwyczaj dobrze a macierzyństwo sprawiło, że wręcz rozkwitła. Poświęcała małej Tarji każdą chwilę.
W niedługi czas później na świecie pojawiła się najpierw siostra, a następnie młodszy brat młodej łabędzicy. To było zgrane rodzeństwo. Zawsze trzymało się razem, rozrabiając w zakamarkach domu za czasów szczenięcych. Tarja zawsze poczuwała się, jako najstarsza, do ochrony pozostałej dwójki. Bardzo przeżyła fakt, że ojciec traktował ją z dystansem. Próbowała za wszelką cenę sprawić, by był z niej dumny. On jednak wolał zachwycać się jej bratem, nawet jeśli ten nie dawał rodzicom zbyt wiele powodów do dumy. W końcu z czasem w sercu Tarji pojawiła się niechęć do brata i proporcjonalnie rosła również miłość do siostry. Za nic jednak nie chciała tego okazać, uważała w końcu, że są rodziną i powinna kochać każde z nich.

Jej talent do śpiewu ujawnił się już w okresie dzieciństwa. Pomimo nie najlepszych relacji z ojcem, dziewczynka wiedła dość beztroskie życie. W ich domu, pomimo niewesołych nastrojów w społeczeństwie oraz niezbyt dobrego traktowania czarnokrwistych, niczego nigdy nie brakowało. Wszystko co mieli zostało zdobyte przez ich ojca ciężką i uczciwą pracą. Mała Tarja była również bardzo pomocnym dzieckiem i pomagała matce w zajmowaniu się domem - a ta uczyła córkę wszystkiego co wiedziała. Przekazała jej mniej więcej wiedzę o leczniczym zastosowaniu ziół, o tym, jak robić z nich lecznicze toniki, przeciwbólowe maści, odkażające pasty. Białowłosa chłonęła tę wiedzę jak gąbka i odwdzięczała się rodzicielce jak tylko mogła. Pilnowała rodzeństwa, zdejmując ten obowiązek z barków matki, sprzątała, uczyła się dbać o otoczenie swoje i innych. Jednocześnie znajdywała także czas na samodzielne rozwijanie swoich talentów. Razem z matką śpiewały podczas pracy. Wieczorami, kiedy jej rodzeństwo szło już spać, Tarja śpiewała im kołysanki, by później wychodzić na dach i nucić arie, których za dnia słuchała z radia. Każdą wolną chwilę poświęcała na trenowanie swoich strun głosowych a później również na taniec. Z początku były to tylko nieśmiałe pląsy przy sprzątaniu. Później jednak, zdarzało jej się zabierać radio i stawiać je na murku by potem wywijać piruety na podwórzu. Wielu widziało jej ćwiczenia i czasem nawet przychodzili specjalnie ją pooglądać. Tym samym Tarja już jako dziecko była dość łatwo rozpoznawalna wśród ludności getta.

Młoda łabędzica wykazywała się jednak nie tylko pięknym głosem i pląsami. Była znana wśród wszystkich Fugli z niesamowicie wielkiego i łagodnego serca. Każdym chciała się zająć, każdemu pomóc. Jeśli nie miała się czym podzielić, zawsze znalazła dla kogoś chociaż uśmiech i ciepłe słowo. To nie było może wiele, ale widziała, że i tak pomagało to posępnemu ludowi zamkniętemu w getcie. Dla każdego jednak nadchodzi moment, w którym boleśnie przekonuje się o tym, że świat wcale nie jest takim cukierkowym miejscem, w którym każdy docenia ofiarowaną mu dobroć. Spokój rodziny Korhonen został pewnego dnia niezwykle brutalnie zburzony. Wszystko zaczęło się od bochenka chleba. Brzmi bardzo głupio, prawda? A jednak. Tarja nigdy by nie podejrzewała, że poczęstunek ofiarowany żebrzącemu pod sklepem czarnokrwistemu doprowadzi do śmierci jej siostry. Gdyby wszystko nie skończyło się aż tak tragicznie, białowłosa może nawet wybaczyłaby napastnikowi - widziała rozpacz i determinację w jego oczach, kiedy rzucił się na siostry, gotów wyrwać im kosze z zakupami, które niosły do domu. Żebrak podążał za nimi aż spod sklepu, gdzie Tarja poczęstowała go nieszczęsnym chlebem.
Kiedy siostra łabędzicy nie chcąc oddać swojego kosza, zaczęła się szarpać z napastnikiem, ten dźgnął ją nożem. Potem uciekł, unosząc swoją zdobycz w dal. Tarja zaś widziała jak w zwolnionym tempie, jak jej siostra upada z krwawą plamą na brzuchu. Szloch, który wydarł się z jej piersi, rozdzierał serce. Upadła na kolana a potem na czworakach podczołgała się do ciała siostry. Nie chciała jej puścić nawet gdy ktoś przyprowadził jej rodziców.
Wielu potem powtarzało jej, że to nie jej wina. Żebrak mógł w końcu rzucić się na każdego. Poza tym to była wina jej siostry, że nie oddała mu tego, czego chciał. Tarja jednak wiedziała swoje - gdyby nie poczęstowała go wtedy chlebem, na pewno nie zwróciłby na nie uwagi i nie zaatakował. Tak sobie to wmawiała.

Po tych wydarzeniach atmosfera w domu znacznie się pogorszyła. Nie poprawiły jej nawet zmiany w społeczeństwie - rosnące poparcie dla pomysłu zniesienia gett, nadania czarnokrwistym praw i pomysł by wprowadzić ich do społeczeństwa. A Tarja czuła się wszystkiemu winna, więc gdy tylko miała okazję, gdy tylko dostała szansę - wyrwała się z rodzinnego gniazda. Udała się do Francji. Trochę się bała, że pobyt tam niewiele jej da - chciała jednak spróbować. Chciała uczcić pamieć siostry, zostając sławną divą operową. Na początku było ciężko - nie tak dawne wydarzenia sprawiły że przez pewien czas nie potrafiła wydobyć z siebie śpiewnego głosu. Ciągłe wyrzuty sumienia nie dawały jej spokoju. Do czasu aż znalazła odpowiedniego nauczyciela. Stał się on nie tylko instruktorem młodej łabędzicy ale także jej przyjacielem. Po raz pierwszy od dłuższego czasu mogła się komuś zwierzyć, wypłakać na ramieniu, przed kimś otworzyć. To on pomógł jej przezwyciężyć jej poczucie winy. Wciąż pamiętała o rozpaczy po stracie siostry, ale również o swoim pragnieniu. Zaczęła więc śpiewać. Śpiewać jak nigdy. Jak słowik.
Nie zyskała może światowej sławy, niemniej można powiedzieć, że wśród osób związanych z operą stała się dość rozpoznawalna.
I właśnie wtedy postanowiła zmierzyć się ze swoimi demonami przeszłości - powróciła więc do rodzinnego kraju. Bała się tego strasznie - jak się jednak okazało, matka była zachwycona powrotem córki. Ojciec mniej, ale nim Tarja nauczyła się nie przejmować. Brata natomiast w domu nie zastała. Po prostu zniknął. Zaczął własne życie dorosłego.
Powrót wiązał się dla Tarji również z jeszcze jedną kwestią - choć minęły już lata, młoda łabędzica chciała by sprawiedliwości stało się zadość. Postanowiła wykorzystać każde dostępne środki żeby odnaleźć mordercę swojej siostry. Zadanie miała na pewno niełatwe, ale nie miała zamiaru przyjąć porażki. Pamiętała jeden bardzo istotny szczegół, który - jak miała nadzieje - mógł jej pomóc. Żebrak który zabił jej siostrę był Kotturem. Swoje kroki Tarja skierowała więc w kierunku siedziby Lwa.
Zdobycie jego zaufania nie było rzeczą prostą. Czy mogła mieć jakiekolwiek nadzieje na to, że przywódca kotów spełni prośbę marnego fugla? Akurat w tym przypadku nie liczyło się czy była znaną divą. Mógł ją równie dobrze wyrzucić z posiadłości. Ku jej zdziwieniu jednak - Lew zgodził się rozesłać po mieście swoich ludzi. Tarja nie posiadała się z radości. Morderca mógł co prawda już dawno przenieść się do innej metropolii, ale i tak głęboko wierzyła, że uda się go odnaleźć.
I udało.
Tarja była tym faktem tak zaskoczona, że gdy Lew zapytał ją, co powinien z nim zrobić, nie potrafiła odpowiedzieć. Cisza przedłużała się. Miała w rękach życie mordercy swojej siostry. Mogła się zemścić. Mogła ją pomścić. Mogła go zamordować z zimną krwią. Ukarać. Wbić nóż między żebra.  
Nie uczyniła tego jednak.
Kottur zaś został zamknięty za kratkami, by odpokutować swoje winy w ciemnej i zimnej celi.
Wieść o jej poczynaniach wkrótce wypłynęła na światło dzienne. Cała społeczność fugli dyskutowała o tym, że młodziutka diva operowa znalazła mordercę swojej siostry i zamiast odebrać mu życie wedle zasady oko za oko, kazała zamknąć go w więzieniu. Podziw budziła również jej odwaga - wielu słyszało że Lew był porywczy a jednak ona nie bała się poprosić go o pomoc. Równie wielkie zdumienie budził fakt, że w ogóle tę pomoc otrzymała, że Lew nie pożarł jej na śniadanie. Wielu ludzi pamiętało również jej dobroć i łagodne serce.
Prawdopodobnie to właśnie były główne cechy, dla których gdy w klanie fugli następowała zmiana przewodnika, wielu zagłosowało na nią.




Ostatnio zmieniony przez Tarja dnia Wto Lis 01, 2016 8:34 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: It's my party and I'll cry if I want to   Pon Paź 31, 2016 1:52 am

Powrót do góry Go down
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: It's my party and I'll cry if I want to   Pon Paź 31, 2016 11:32 pm

A wygląd to gdzie?

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: It's my party and I'll cry if I want to   Wto Lis 01, 2016 8:34 pm

DONE XD
Powrót do góry Go down
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: It's my party and I'll cry if I want to   Sro Lis 02, 2016 10:46 am

Masz nieco błędów interpunkcyjnych i stylistycznych, więc pilnuj tego na fabule.
Akcept

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: It's my party and I'll cry if I want to   

Powrót do góry Go down
 
It's my party and I'll cry if I want to
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxxx :: Karty-
Skocz do: