IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Restauracja okonomiyaki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Restauracja okonomiyaki   Wto Maj 24, 2016 2:45 pm



Restauracja okonomiyaki


Restauracja umiejscowiona w okolicach centrum. Ładny od zewnątrz budynek jest w jasnych odcieniach szarości, a logo nad wejściem jest w bordowej barwie i informuje, co się znajduje za drzwiami. Pozornie chłodne miejsce, jednak po wejściu do środka od razu słychać wesołe rozmowy i czuć to przyjemne ciepło. W końcu w blatach są zamontowane gorące grille, na których smaży się słynne placki okonomiyaki. Naturalnie w menu są różne napoje, jakieś pierożki, alkohole, może sałatki i nie tylko specjalność restauracji. Dodatkowo, jeżeli ktoś obawia się sparzenia siebie lub spalenia jedzenia — może zamówić gotowe do spożycia okonomiyaki.
Wnętrze restauracji jest utrzymane w ciepłej kolorystyce. Czerwienie, brązy, trochę żółtego. Stoły przeważnie są czteroosobowe, jednak znajdzie się kilka większych, przygotowanych specjalnie na liczniejsze grupy klientów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Wto Maj 24, 2016 6:41 pm

    Zarzucił torbę na ramię, nie odrywając wzroku od nieznajomego ucznia. Dokładnie mu się przyjrzał. Widział go kilka razy na korytarzu, ale jakoś nigdy nie zdecydował się odezwać. Gadanie z obcymi jakoś nigdy nie należało do mocnych stron Jareda. Poza tym zdecydowanie wolał towarzystwo czarnokrwistych, co oczywiście nie oznacza, że całkowicie odseparowywał się od ludzi.
    Niektórzy mówią, że nie ma głupich pytań, może faktycznie niebieskowłosy zbyt szybko uznał wypowiedź chłopaka za niemądrą? To pytanie... było po prostu nie na miejscu — oczywiście według Jareda. Bo przecież nie było potrzeby upewniania się jakiej jest rasy, prawda? Bardzo mocno wyróżniał się aparycją na tle innych, posiadał zwierzęce cechy, a co za tym idzie... musiał być czarnokrwistym. Ale nie miał zamiaru dalej rozmyślać nad tak mało znaczącą rzeczą.
    — Nie mam pojęcia, ludzie robią dziwne ankiety. O, i potrafią pytać o bardzo dziwne rzeczy. Czarnokrwiści nie zawsze chcą na nie odpowiadać. — odparł równie spokojnie co jego rozmówca, wsłuchując się uważnie w dalszą część wypowiedzi.
    Zdziwił się. Autentycznie się zdziwił.
    Czy to ta sama osoba, z którą przed chwilą rozmawiałem?
    Zaskoczył go, bardzo. W jednej chwili z najgłupszej osoby na ziemi przeobraził się w całkiem mądrego gościa, który mówił bardzo mądre rzeczy. Aż się Jared po głowie zaczął drapać. Może zbyt wcześnie uznał chłopaka za idiotę. Przynajmniej zapamięta na następny raz, by tak szybko nie oceniać ludzi, o. Nawet takich, którzy na pierwszy rzut oka wydają się być matołami.
    — Niektórzy nie rozumieją, że my też jesteśmy ludźmi. Prawda, większość nas gnębi, ale przyzwyczaiłem się do tego. — odpowiedział, pokazując palcami na swoje blizny na twarzy, by po chwili kontynuować. — Nie wiem jaki czynnik na to wpływa, nigdy się tak bardzo nie interesowałem. Istnieją koty, które czują do wody wstręt, ale są gatunki, które pływają świetnie. Bo na przykład... oceloty. Oceloty są świetnymi pływakami. — rzekł, drapiąc się swoimi długimi pazurami po szyi.
    Zaburczało mu w brzuchu. Znowu. Miał tylko na dzieję, że dźwięki, które wydał z siebie żołądek nie były zbyt głośne i nieznajomy ich nie usłyszał. Spojrzał na niego, świdrując go wzrokiem, gdy ten zaproponował obiad. Czarnokrwisty od razu zaczął doszukiwać się podstępu w działaniach chłopaka. Mimo wszystko w końcu uległ. Głód go złamał.
    Uśmiechnął się lekko, odsłaniając szereg białych zębów. Pasował mu taki układ, nawet bardzo. Nareszcie mógł połączyć przyjemne z pożytecznym. Lubił o sobie mówić, a najlepiej mu to wychodziło właśnie podczas spożywania ciepłego posiłku!
    Następnie został zbombardowany serią pytań. Jasne, Jared bez problemu mógł na nie wszystkie odpowiedzieć, ale najpierw chciał coś zjeść. Nie mógł normalnie myśleć, kiedy jego żołądek był pusty. Poza tym nie chciał swojemu "przyjacielowi" nagadać głupot na swój temat.
    — Jasne, wszystko Ci powiem, ale najpierw chodźmy coś zjeść. — odparł wyraźnie zadowolony. Jego rozmówca skierował się w stronę wyjścia. Jared niemalże momentalnie ruszył za nim, ale po drodze zatrzymał się na chwilę, by sprawdzić, czy nie zapomniał czegoś z klasy. A potem dobiegł do nowo poznanego. Swoją drogą nadal się sobie nie przedstawili. Ech, maniery jak zwykle zostały zepchnięte na drugi plan. Smuteczek.
    No i wyszli z budynku szkoły, kierując się do restauracji okonomiyaki.

    ***

    Droga nie zajęła im długo, a przynajmniej takie można było odnieść wrażenie. Myślę, że podczas wędrówki mogli sobie o czymś pogadać, lepiej się poznać. O, Jared na pewno się przedstawił! I w sumie nie wiem o czym mogli jeszcze gadać. A, no i musiałem zakończyć te dialogi w szkole, więc podzieliłem posta na dwie części, ta w restauracji powinna być krótsza, zdecydowanie.
    Z zewnątrz budynek wyglądał dość normalnie. Zwykła, ładna konstrukcja w jasnych odcieniach czarości.
    Czarnokrwisty pchnął drzwi wejściowe restauracji, przytrzymał je nogą, przepuszczając swojego rozmówcę przodem. O, proszę jaki dżentelmen, tylko na męża brać. A tak serio, to mimo tego, że charakter miał trochę trudny, to czasami potrafił zachować się bardzo przyzwoicie, serio.
    Wskazał palcem jakiś stolik pod ścianą, po czym ruszył w jego kierunku. Zajął miejsce, wygodnie się rozsiadając. Oparł łokieć o stół, wbijając wzrok w nowo poznanego.
    — To co, jemy coś? Obiecuję, że gdy tylko dostanę coś do jedzenia, to od razu postaram się odpowiedzieć na wszystkie nurtujące Cię pytania. — zagadnął, uśmiechając się znowu. Zaczął uderzać rytmicznie palcami w stół. Oderwał wzrok od swojego rozmówcy, by przekręcić głowę w stronę lady. Popatrzył na spis potraw, a następnie odwrócił się pospiesznie do Edgara. — O, wiem. Chciałbym zjeść okonomiyaki. — wypalił entuzjastycznie. Zrobił minę podnieconego dziesięciolatka i mrugnął kilkukrotnie swoimi niebieskimi oczami. Ach, te zapachy... aż chciało mu się jeść jeszcze bardziej. Czuł jak go ściska w kiszkach.
Powrót do góry Go down
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Sro Maj 25, 2016 8:20 am

W trakcie drogi do restauracji, nareszcie poznali swoje imiona. No cóż, nie miało znaczenia, do której dokładnie chodzą klasy. Jared z pewnością do D, a Edgar... To nie było wcale aż tak potrzebną informacją do życia dla drugiego kolegi.
Kiedy już znaleźli się w samym lokalu, chłopak wszedł tam i zajął miejsce, na które jego towarzysz kiwnął głową. Jemu to było zupełnie obojętne, gdzie zasiądą do posiłku. Także nie przejmował się wzrokiem ludzi skierowanym w ich stronę — czy to na ulicy, czy to już w samym lokalu. Nie miał zamiaru się zamartwiać takimi sprawami. Był szczerze przyzwyczajony do nieprzychylnego wzroku, kiedy chodził z kimkolwiek w takich okolicach. Po szkole było to sami, w akademiku również, centrum i miasto w tych sprawach się nie różniło... Ciekawe jak sprawa by się miała poza terenami Kogarashi. Musi to kiedyś sprawdzić.
Jasne. To zamawiamy. Ja też wezmę okonomiyaki. I kilka pierożków. Coś do picia chcesz? — zapytał się spokojnie, dając mu tym samym znać, aby nie bał się zamówić więcej. Kiedy tylko podeszła do nich kelnerka, uśmiechnął się i złożył zamówienie, a po tym kiwnął głową koledze, aby ten zrobił to samo.
Będę płacił kartą — dodał jeszcze kelnerce, a ta prędko zrozumiała, aby przygotować urządzenie do płatności. Cóż, był przyzwyczajony, że raczej osoby w jego wieku nie zawsze płaciły kartami, a raczej gotówką. Musiał o tym informować w restauracjach i lokalach za każdym razem. Nie, żeby w portfelu nie miał drobnych! Ale... No, wolał je zachować na wypadek, gdyby gdzieś nawaliło urządzenie do transakcji.
Płacił niską cenę za zebranie większej ilości informacji, co niezwykle mu odpowiadało. Zazwyczaj Dawcy nie byli przekonani do jego zbytnej ciekawości na ich temat, więc musiał się o wiele bardziej wysilać...A tak to mu nawet odpowiadało. Jedno słowo i miał wszystko, co potrzebował. Ciekawe też, dlaczego Jared tak się zgodził. Rzeczywiście był aż tak cholernie głodny? A może nie sprawiało mu problemu opowiadanie o sobie? Ewentualnie wszystko razem. Zobaczy się, kiedy tylko konwersacja bardziej się rozwinie.
Masz jakiś wstręt do ryb przez swoje geny? W sensie, że takiego sushi byś nie tknął przykładowo? Albo... No nie wiem... Żal ci się robi jak widzisz akwaria? — zapytał, może o trochę dziwne rzecz, jednak nurtujące go. Zawsze był ciekaw, kto i jakie zmiany w psychice miał przez te wszystkie zwierzęce geny. To było zabawne jak wiele dało się przewidzieć na podstawie znajomości zwierzęcia, od którego ktoś dostał trochę komórek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Sob Maj 28, 2016 12:50 pm

    Faktycznie Jared nie musiał, a nawet nie chciał wiedzieć, do której klasy chodzi Edgar. Ta informacja była po prostu zbędna, więc dobrze, że chłopak nawet o tym nie wspomniał.
    W sumie niebieskowłosemu też było obojętne, gdzie usiądą aby spożyć posiłek, ale gdy zobaczył wolne miejsca przy ścianie to nie mógł z nich nie skorzystać. Bo ściana mogła być wyjątkowo przydatna... mógł się o nią oprzeć, o. Przecież o własną wygodę powinien dbać, prawda? Poza tym to miejsce rzuciło mu się w oczy jako pierwsze i było dość blisko, nie musieli przechodzić wzdłuż całej restauracji. Same korzyści.
    Szczerze? Jared też jakoś niespecjalnie zwracał uwagę na wścibskie spojrzenia skierowane w swoim kierunku, również przyzwyczaił się do nich. Starał się normalnie żyć, a to, co myśleli ludzie miał gdzieś.
    — Do picia? Wystarczy mi szklanka wody. — odparł dość szybko, nie chcąc wydłużać czasu czekania na swój posiłek. Od rana nic nie jadł. Do szkoły prawie się spóźnił, bo tradycyjnie zaspał. No i jakoś tak wyszło, że nie wziął ze sobą śniadania i prawie do południa musiał zmagać się ze swoim głodem, który przypominał o sobie na każdej lekcji. Niemiłe uczucie, nie polecam.
    Wzrok skierował na kelnerkę, która przyszła po zamówienie. Kącik ust mu drgnął, by po chwili przeobrazić się w delikatny uśmiech, którym obdarzył kelnerkę. Postanowił być miły tylko dlatego, że kobieta zaraz miała mu przynieść jedzenie. Tak, to jedyny powód. Złożył swoje zamówienie od razu po swoim nowym znajomym. Wciąż się szczerzył.
    Oparł się o ścianę, przyglądając się dokładniej pomieszczeniu. Cały czas pamiętał o co Edgar pytał w szkole. W głowie nawet ułożył już odpowiedź na nurtujące go kwestie.
    — Tak, nie jadam ryb. Spożywanie ryb uważam w swoim przypadku za istny kanibalizm, poza tym mdli mnie na samą myśl, że mógłbym zjeść któregoś z braci. No i sam smak mi nie odpowiada, mój żołądek go nie toleruje. Kiedyś próbowałem, skończyło się biegunką i wymiotami. A jeśli chodzi o akwaria... nie, nie mam z nimi problemu, reaguję na nie raczej normalnie. — odpowiedział, posyłając nowo poznanemu wymuszony uśmiech. Akurat o swoich słabościach mówił nieco mniej chętnie, ale skoro Edgar się zainteresował... to niech mu będzie.
    Już miał kontynuować mówienie o sobie, gdy nagle zaczął oddychać szybciej, chrapliwie. Po chwili nie mógł złapać oddechu, szczęście, że atak trwał tylko chwilę. Twarz miał trochę siną, oczy błyszczały mu się jak perełki. Dosłownie w kilka sekund bezdech został przerwany, a Jared spokojnie oddychał.
    — To normalne, czasami miewam ataki astmy. Trwają bardzo krótko, są gwałtowne, pojawiają się w najmniej oczekiwanych momentach. A, chciałem odpowiedzieć również na pytania, które zadałeś w szkole. Tak, geny bojownika wpływają na mnie pod względem fizycznym. Niebieskie włosy, oczy, paznokcie oraz łuski, to moje cechy charakterystyczne. Posiadam również płetwę grzbietową. Moje samopoczucie poprawia się gdy siedzę sobie w wodzie. No i pod wodą mogę normalnie oddychać. — lubił mówić o sobie i jakoś nie chciał tego ukrywać. Czekał tylko grzecznie na kolejną serię pytań. I na jedzenie.
Powrót do góry Go down
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Pon Maj 30, 2016 3:33 pm

Nie bardzo przejmował się, że chłopak teraz myślał bardziej o jedzeniu niż o prowadzeniu z nim rozmowy. Kiedy tylko ten niczego nie mówił, pod stołem w telefonie znalazł kilka informacji. Zawody? Pobicie... Hmm... Ciekawe rzeczy. Najwyraźniej był dosyć rozpoznawalny. Teraz już raczej nie, bo byłoby dosyć hucznie o nim w szkole. Czarnokrwisty, a pokoju innych na zawodach pływackich! To się nie zdarzało codziennie.
Słuchał go uważnie, odwracając wzrok od telefonu i spoglądając na rozmówcę. Pokiwał głową, przyjmując to wszystko do wiadomości.
Czyli ani nie masz ochoty wskoczyć do takiego akwaria, ani też nie jest ci żal pływających tam ryb? Ciekawe... — powiedział spokojnie, odkładając telefon na bok i uśmiechając się do niego lekko.
Spojrzał zaskoczony na chłopaka, już analizując co powinien zrobić. Poprosić kogoś z obsługi, zadzwonić po karetkę, może miał jakiś inhalator w torbie i...
Astma? Tylko na lądzie? Nigdy nie miałeś wypadku, że przytrafiło ci się to w wodzie? Może to są zmiany genetyczne, które wręcz od ciebie wymagając częstego przebywania w wodzie? — zaczął się nad tym porządnie zastanawiać, widocznie zaciekawiony takim przypadkiem. Świat biologiczny go fascynował, a jeszcze bardziej fascynowali go czarnokrwiści, którzy byli istną zagadką ludzkości!
Pod wodą możesz oddychać... A, wygooglowałem cię w Internecie. To prawda z tymi zawodami? Jesteś takim świetnym pływakiem? No i często spotykasz się z takimi napadami? Czy są rzadsze? Czasami jeśli ktoś się nie wychyla to jest w porządku, ale jak w twoim przypadku? — dopytał, mając jeszcze w zapasie mnóstwo pytań.
Uśmiechnął się do kobiety podającej mu pierożki, a także przynoszącej napoje. Po kilku chwilach mogli już przygotować sobie okonomiyaki.
Edgar zabrał się z to od razu.
Twoje geny są zaskakująco rzadkie. Nie na co dzień widuje się kogoś z genami ryby... Musisz często nawilżać łuski? Widzisz na nich jakieś zmiany, jeżeli długo nie przebywasz w wodzie? A może źle reagujesz na wyższe temperatury? W lato na przykład? Albo jak jest nieco duszniej? Musisz pić więcej niż ludzie? — zaczął się dopytywać, powoli pilnując smażącego się jedzenia. Ciekawiło go, do jakiego stopnia mógł zagłębiać się ze swoimi pytaniami na jego temat.
Jakbyś na coś nie chciał odpowiadać to śmiało mi mów — powiedział jeszcze, uznając żeby lepiej Jared wiedział o takiej sprawie niż się mieszał i próbował wykręcać. — Masz też tę pamięć ryb? Krótkotrwałą? Czy jednak nie masz z nią większego problemu? — zapytał znów, wpadając na coś. No, po chwili wpadł na jeszcze bardziej idiotyczne pytanie. — Nie masz czasami tak, że idziesz sobie gdzieś, a tu nagle wyskakuje na ciebie kot i zaczyna cię gryźć?

Niestety, otrzymując niespodziewany telefon, Zmora musiał pożegnać się z kolegą i pozostawić go sam na sam z posiłkiem, niestety nie uzyskując wyczekiwanych odpowiedzi.
[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Zmora dnia Pią Paź 21, 2016 10:12 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Czw Cze 02, 2016 10:21 pm

    Tak uważnie przyglądał się wystrojowi restauracji, że na kilka chwil zignorował obecność Edgara, ale ten nie miał mu chyba tego za złe. Sam znalazł sobie zajęcie na ten czas. Co dokładnie robił? Chyba coś sprawdzał na telefonie albo jakimś innym sprzęcie. Nieważne. Jared dalej ciekawskim wzrokiem błądził po pomieszczeniu, nie mogąc doczekać się swojego zamówienia. Nie zapomniał o burczącym brzuchu, o nie.
    — Lubię siedzieć w wodzie i lubię też pływać, ale akwarium samo w sobie nie wywołuje u mnie jakichś specjalnych emocji. Ot zwykły, szklany pojemnik. Mam swoje akwarium w akademiku, czasami się w nim wyleguję, ale nigdy nie miałem ochoty do niego wskoczyć. Szybciej naszłaby mnie ochota na pływanie lub kąpiel. — odpowiedział niemalże na wszystkie pytania jednym ciągiem, aż się zmęczył. Odczekał chwilę, odetchnął głębiej, by zabrać się za ostatnie pytanie. — A jeśli chodzi o ryby... nie, nie żal mi ich. Ryby w akwarium mają wszystko co jest im potrzebne. Wodę, pożywienie, bo zapewne ktoś je karmi oraz rośliny. Czego chcieć więcej? W sumie to fajnie byłoby mieć jakiegoś rybiego pobratymca w szkole. Czuję się trochę samotny. — rzekł spokojnym tonem, choć ostatnie zdanie powiedział z lekkim pośpiechem. Popatrzył na boki, by po tym wrócić wzrokiem do swojego rozmówcy i po raz kolejny przyjrzeć się jego twarzy. Jared jak wszyscy seksowni faceci uśmiechnął się niesymetrycznie, a kiedy uniósł kąciki ust na jego policzkach pojawiły się dołeczki. Najważniejsze, że odwzajemnił uśmiech, prawda?
    — Tak, tylko na lądzie. Pod wodą nigdy nie miałem podobnego incydentu. Pod wodą oddycha mi się nawet lepiej, mógłbym rzec. I możliwe, że te zmiany genetyczne faktycznie wymagają ode mnie częstego przebywania w wodzie. Ale chcę się uczyć, chcę normalnie żyć. Ale woda mi pomaga, co zresztą sam mogłeś zobaczyć. Gdyby kelnerka nie przyniosła szklanki wcześniej to wszystko mogłoby się skończyć nieco gorzej. — wyjaśnił mu kolejne nurtujące go kwestie. Właściwie to sam nie wiedział dlaczego tak się dzieje. Nad niektórymi kwestiami normalnie się nie zastanawiał, a gdy teraz musiał o nich powiedzieć... Po prostu to dziwne, że musiał się zastanawiać nad rzeczami, które na dobrą sprawę dotyczyły właśnie jego samego.
    Uśmiechnął się szerzej.
    — Tak, z tymi zawodami to prawda. Kiedyś byłem naprawdę dobry, ale zostałem napadnięty i na trochę musiałem sobie odpuścić pływanie. Czy nadal jestem świetny? Nie wiem, należę do szkolnego klubu pływackiego, ale teraz trenuję dla frajdy, wcześniej liczyła się dla mnie bardziej rywalizacja. A jeśli chodzi o ten napad... ludziom nie spodobało się to, że jakiś typek z genami ryby bierz udział w zawodach. Moją płetwę uznawali za coś w stylu dopingu, bardzo mi pomagała. Od tamtej pory trochę przygasłem. — rozgadał się trochę, upijając trochę wody ze swojej szklanki. Aż mu w gardle zaschło od tego gadania, ale nie oznacza to, że miał ochotę zaprzestać. W końcu mówił o sobie, a lubił mówić o sobie. Zawsze wychodził z założenia, że lepiej jest rozmawiać o sobie, niż o kimś.
    Po chwili przyszła kelnerka, która nareszcie przyniosła jedzenie. Jared postanowił nie czekać zbyt długo. Wciął się od razu za spożywanie posiłku. Kilkoma szybkimi ruchami pozbył się jednej piątej zawartości talerza/tacki. Wydał z siebie pomruk zadowolenia. Zrobił przerwę, by móc mówić dalej.
    — Wiadomo, tylko szlachta posiada tak rzadkie geny. Haha. Hm... łuski. Ich barwa nie zmienia się nigdy, ale ich struktura w wodzie jest nieco inna. Normalnie, na powietrzu są lekko śliskie i połyskujące, ale pod wodą wydają się być dużo twardsze i jeszcze bardziej śliskie. No i mocniej połyskują. Wyższe temperatury znoszę chyba trochę gorzej. Szybko się pocę, moja skóra robi się szorstka i częściej jestem spragniony. No i łuski mam takie jakieś chropowate, jakby mniej śliskie niż zwykle. I tak, piję więcej niż ludzie, a przynajmniej tak mi się wydaje. — powiedział spokojnie, chwytając szklankę i upijając kilka następnych łyków wody. Potem wziął kilka kęsów swojego dania. Był gotowy na dalszą serię pytań.
    — Jasne, jak uznam, że przegiąłeś to powiem. — skomentował, uderzając rytmicznie paznokciami w stół. Potem podrapał się po szyi, kierując swoje zaciekawione spojrzenie na Edgara. — Nie, akurat pamięć mam normalną.
    Usłyszawszy kolejne pytanie wybuchł śmiechem. Aż złapał się za brzuch. Samo pytanie było zabawne, ale skoro go to interesowało, to czemu miałby na nie nie odpowiedzieć. Uśmiechnął się głupio, po czym cmoknął powietrze.
    — Myślisz, że dałbym się komuś do siebie zbliżyć? Tak, jestem rybą, niby ryby głosu nie mają, ale zadbać o siebie potrafię. Prędzej sprzedałbym komuś łokcia w brzuch, niż pozwolił się ugryźć. Nie wszyscy zasługują na te ciało. — wskazał na siebie, uśmiechając się jeszcze głupiej i wybuchając gromkim śmiechem. Nie sądził, że rozmowa z Edgarem może być taka zabawna, a nawet interesująca. Dobrze, że dał się namówić na wypad do miasta.
Powrót do góry Go down
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 52
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Sob Paź 29, 2016 8:21 pm

Restauracja była najlepszym miejscem jakie wpadło jej do głowy. Przemknęła jej jeszcze przez chwilę myśl o kawiarence pokojówek, ale nawet nie poświęciła jej dłuższej uwagi. Zdecydowanie nie było to miejsce w które by chciała z nim pójść. Restauracja była za to w miarę przyjemnym i poniekąd romantycznym miejscem. Więc.. raczej była chyba idealnym wyborem. Przez większość drogi do celu Yuki szła raczej w ciszy, ewentulnie odpowiadając na jakieś stwierdzenia lub pytania Zmorzaka. Dzień nie należał do najcieplejszych, dlatego podczas wchodzenia do budynku zalała ich przyjemna fala ciepła oraz przenajróźniejsze smakowite zapachy. Rozejrzała się czujnym spojrzeniem w poszukiwaniu jakiegoś wolnego i wygodnego miejsca. Akurat wypaczyła całkiem dogodne siedlisko, więc dosyć szybko je zajęła. Oczywiście nie sprintowała jakoś specjalnie niepotrzebnie czy coś w tym stylu. Kiedy już się rozsiadła, kładąc przy tobie torbę z rzeczami zajęła się przeglądam menu. Było w końcu trochę rzeczy do wyboru. Przy okazji zapytała go,  na co on ma ochotę.
- Co wybierasz? Rzadko tutaj bywam, więc ciężko mi zawsze zdecydować. Może bywasz tu częściej i znasz jakieś smaczne danie? - Uśmiechnęła się delikatnie do niego przy tym. Właściwie zastanawiała się nad spróbowaniem sławanego placka Okonomiyaki, ale postanowiła się zdać na zdanie Zmorzaka. Może on zna coś co jest dobre. Jej osobiście nie chciało się wertować całej oferty. Złapała lenia po tej całej papierkowej robocie. Nie należała do najbardziej pracowitych osób, nawet jeśli musiała wykonywać całą to robotę dla samorządu.
- Jesteś z zagranicy prawda Eckstein-san? Długo już jesteś w Japonii? Jak Ci się tutaj podoba? - Zapytała chcąc by nie zapadła krępująca cisza. No i przy okazji chciała dowiedzieć się o nim czegoś więcej.

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Czw Lis 03, 2016 9:53 pm

Nie wypytywał dziewczyny o nic. Dosłownie o nic. Nie interesowała go w taki sposób, w jaki robili to czarnokrwiści. Nimi był zafascynowany podczas gdy koleżanką... Cóż, wiedział, że będzie mógł ją wykorzystać. I to tylko tyle.
Zasiadł w końcu na miejscu w restauracji, nieco po dziewczynie. Nie śpieszyło mu się. Powoli zdjął wierzchnie ubranie, które mogłoby mu zawadzać i uśmiechnął się delikatnie do Yuki. Nie sięgał nawet po menu. Nie czuł takiej potrzeby. Uznał, że weźmie specjalność zakładu.
Osobiście chyba wybiorę okonomiyaki. Nie bywam tutaj jakoś często. W gruncie rzeczy to wychodzę głównie z innymi ludźmi. Tak to jem w domu. Czasami gotuję, czasami coś zamawiam... różnie. Ale ta restauracja chyba nie dowozi, z tego co się orientuję — powiedział spokojnie, a słysząc jej pytanie, pokręcił lekko głową, jednak jego uśmiech nie schodził z ust. — Aż tak po mnie widać, że jestem nietutejszy?
Po pytaniu, na chwilę zamilkł. Odchrząknął.
Z Niemiec, tak dla ścisłości. Jakieś pięć lat. No... Tak sobie. Jest ładnie i mokro. Chyba jednak wolę Europę. Ale tutaj jest lepsze jedzenie. Bardzo lubię ryby. Wiem, że nic nie rozumiesz, ale uwielbiam patrzeć na miny ludzi, kiedy tak płynnie mówię po niemiecku. Bardzo zabawny kraj — mówił spokojnie z wyraźnym akcentem, a po chwili znów przeszedł na japoński:
Już mówię po japońsku. Jestem z Niemiec... A tutaj mieszkam jakieś pięć lat. No i jak mi się tutaj podoba? Średnio. Czasami pięknie, a czasami po prostu mokro. Ale wiesz, da radę się przyzwyczaić. A ty byłaś kiedyś za granicą? Bardziej pytam się o inne kontynenty... Ale w sumie to wiesz, takie wakacje na kontynencie to też całkiem ciekawe mogą być. Choć ja zazwyczaj jeżdżę do Europy na wakacje — mówił spokojnie, a kiedy tylko podeszła do nich kelenerka, założył swoje zamówienie i także czekał aż złoży zamówienie jego koleżanka.
Zerknął na nią. Był ciekaw, dlaczego tak łatwo się zgodziła na wyjście z nim. Jasne, w gruncie rzeczy to czarnokrwiści na to przystają, bo większość z nich nie śmierdzi groszem, a słysząc o darmowym posiłku to już w ogóle są przeszczęśliwi... Jednak ona? Po co? Dlaczego? Jaki miała w tym cel?
Ech, zastanowi się nad tym nieco później. Nie wypada myśleć o pustym żołądku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 52
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Nie Lis 06, 2016 7:59 pm

- Nie raczej nie dowozi. - Odpowiedziała z delikatnym uśmiechem. A więc sama też wybierze specjalność zakładu. I tak to planowała zrobić, a skoro i sam Zmorzak się na to zdecydował to był widocznie dobry pomysł. - No wiesz, masz dosyć nie tutejsze imię i nazwisko. Do tego wzrost i sama aparycja. Nie wspominając o akcencie. Dosyć nie trudno się więc domyślić. - Po chwili się delikatnie zdziwiła. Chłopak zaczął mówić w obcym języku. Nie potrzebowała wiele czasu by zorientować się, że jest to język niemiecki, którego mimo wszystko nie znała. I to ją tym momencie delikatnie uderzyło. Słuchała więc z widocznym zaskoczeniem na twarzy, zastanawiając się dlaczego to robi. Czy zapomniał japońskiego nagle? A może myśli, że ona go rozumie? Raczej nie, choć kto wie. Na szczęście niedługo później przerzucił się na jej język ojczysty. W sumie to nie musiał być akurat on, ale ważne, że znów go mogła rozumieć.
- Byłam kilka razy. Raz czy dwa z szkolna wycieczką, poza tym jedynie z rodzicami. Spoza tego kontynentu to Wielka Brytania, Hiszpania, Francja, Szwecja i Izrael. Co prawda moi rodzice wybierali oczywiście najdroższe hotele by w nich wypoczywać, takie z nich burżuje. Mnie jednak zależało bardziej na zwiedzaniu, próbowaniu lokalnych przysmaków i tym podobnych rzeczach. Nigdy na pewno nie zapomnę odwiedzin w Jerozolimie czy Akce. Zrobiło to na mnie wielkie wrażenie. Chociaż sama jestem zdziwiona, że moi rodzice się na to zgodzili. Sami są zagorzałymi Shintoistami i raczej nie patrzą zbyt pozytywnie na inne wierzenia. Swoja drogą może wybierzemy się kiedyś razem? Wiesz ciągłe jeżdżenie z rodzicami jest już trochę nieodpowiedniego dla mojego wieku. Mógłbyś na przykład pokazać mi swoje rodzinne strony i w ogóle. - Mówiła to spokojnie i poważnie. Była delikatnie zestresowana więc nie pojawiał się na jej twarzy w tym momencie uśmiech. W końcu o jakich rzeczy ona się w ogóle pyta! Kiedy podeszła kelnerka zamówiła to samo co jej towarzysz rozmowy. Po tym zagaiła do niego.
- A właśnie, w sumie ciekawił mnie już od jakiegoś czasu język Niemiecki. Może pomożesz mi w jego nauce? - Była ciekawa co jej na to odpowie. Uważała, że raczej prawdopodobnie uprzejmie odmówi. W końcu takie prywatne lekcje oznaczały konieczność wygospodarowania dla niej czasu, czasu sam na sam. Zresztą można było przy okazji pomyśleć sobie różne rzeczy o tym.

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Nie Lis 13, 2016 4:51 pm

Uśmiechnął się, słysząc jej słowa. Oj, chciałby bardziej przypominać Europejczyka. Niestety, wyglądał na mieszańca. Do tego dosyć niskiego. Cóż, życie, nieprawdaż?
Z reguły staram się nie wyróżniać. Wiesz, w rzeczywistości japońskiego zacząłem się uczyć dopiero, kiedy przyjechałem do ojca. Ojciec mówił płynnie po angielsku, więc nie mieliśmy problemu by się porozumieć. Moja matka jest Niemką i od małego uczyłem się niemieckiego, więc na pewno ten akcent będzie dominował... Ale w sumie... przecież akurat Azjaci są niscy. Tymraczej się nie wyróżniam — powiedział, wzruszając lekko ramionami. Słysząc o jakiejś wycieczce... nie był jakiś wybitnie zachwycony. Ale cóż, zawsze można powiedzieć, że oczywiście kiedyś się wybiorą, a później ją spławić, prawda?
Tak, to był bardzo dobry plan, tym bardziej że miał zamiar wykorzystać tę dziewczynę. Choć Edgar miał wrażenie, że dziewczyna sprawnie mu to ułatwia. Dlaczego? Nie potrafił tego pojąć. Ale skoro już sama się tak ładnie podstawiała, dlaczego miałby tego nie wykorzystać, prawda?
Można na jakieś ferie polecieć do Berlina. Moja mama aktualnie ma dwuletnie kontrakt i nie ma jej w domu, ojczyma także, więc mieszkanie stoi puste. Nikt nie będzie miał jakichś przeciw, jeśli na tydzień się tam porezyduje. Oprowadziłbym cię po jakiś galeriach, zabytkach... Nie wiem za bardzo, co lubisz, ale coś się tam znajdzie na pewno do obejrzenia — powiedział, zupełnie jakby to było coś normalnego. Tak w gruncie rzeczy to było. Dla niego. Sprowadzając znajomych, wolałby uniknąć pytań typu "jesteście razem? Od kiedy? A kiedy znajdziesz sobie dziewczynę?", bo po prostu ich nienawidził. Tak, nie mógł mieć znajomych. Mógł mieć tylko partnerów... Ugh, irytujące.
Może od razu bym też zabrał znajomego na taką wycieczkę... Jest czarnokrwistym. Na pewno nie był nigdy za granicą. Miałabyś też pomysł, kogo zabrać? W czwórkę mogłoby być znacznie raźniej — powiedział, w końcu uznając, że to dobry plan, aby nie rozstawać się z Blizną na tydzień. Lepiej go zabrać ze sobą, tym bardziej, że Zmorzaka było na to stać.
Dziwiło go, że dziewczyna tak chętnie chciała spędzać z nim czas. Był to jakiś podstęp? Może ona także czegoś od niego chciała? Albo tak bardzo znana japońska uprzejmość? No tak, pierw proponują, ale w ostatniej chwili przedstawią ci dwa miliony idiotycznych wymówek, aby tylko cię nie urazić, a i jednocześnie wymigać się od wcześniejszych słów. Och, jak on tego nienawidził w tej nacji. Nie, żeby popierał poglądy takiego jednego Niemca... ale uważał, że część zachowań to Europejczycy mają po prostu lepszą. Z drugiej strony, też nie trzeba się tutaj martwić za bardzo, że ktoś cię okradnie. Tak, to akurat było dosyć dobre.
Szczerze to nie wiem czy byłbym dobrym nauczycielem. Mogę spróbować cię czegoś nauczyć, ale raczej miałbym problem z przełożeniem zasad i innych. Prędzej byłoby to... Hmm... Na zasadzie słówek, zdań — odpowiedział, a kiedy tylko kelnerka przyniosła im najpotrzebniejsze rzeczy do posiłku, zabrał się za przygotowywanie z lekkim uśmiechem. Coś takiego mu się bardzo podobało.
Jak chcesz to mogę ci zamówić jakieś elementarze niemieckie, później na ich podstawie pomagać ci w nauce. Na pewno coś takiego byłoby znacznie łatwiejsze dla ciebie — zaproponował koleżance, nie patrząc nawet na nią. Był bardziej zainteresowany smażeniem okonomiyaki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 52
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Czw Lis 17, 2016 11:34 pm

- W sumie faktycznie, przepraszam. - Powiedziała z przepraszajacym uśmiechem odnośnie jego wzrostu. Coś musiało się jej pomylić. Zdarza się. Od razu jednak się ucieszyła, że zgodziła się na wyjazd. W sumie spodziewała się bardziej jakiś wymówek i grzecznej próby wykręcenia  tej propozycji. Nie miałaby mu za złe. W końcu nie każdy chce u siebie gościć niezbyt dobrze znaną koleżankę ze szkoły. On jednak się zgodził i to chyba bez jakiś wielkich oporów.
- Pasuje mi wszystko co uznasz za słuszne. W końcu będę gościem, myślę że będę mogła się zdać na gust mieszkańca. Nie mam jakiś specjalnych wymogów. - Kiedy jednak powiedział o kimś kolejnym mina jej delikatnie zrzędła. I zaczęła się przez to zastanawiać. Czy on po prostu aż tak bardzo uwielbia czarnokrwistych czy jest w tym coś więcej. W sumie sama nie ma pojęcia dlaczego on tak ich lubi. Przecież może to być z różnych powodów. Porzuciła jednak na chwilę ten temat, bo Zmorzak zaczął mówić odnośnie korepetycji z niemieckiego. Sama zaczęła się zabierać za przygotowanie swojego okonomiyaki.
- Pasuję mi każda próba jaką podejmiesz. Nie jest to tak, że koniecznie muszę się tego nauczyć. Po prostu takie hobby mam. A książki sama mogę zamówić, nie jestem biedna. - Powiedziała spokojnie. Nie chciała przede wszystkim by zabrzmiało to jakby była urażona. Była w końcu mu bardzo wdzięczna. Jeszcze nie odrzucił otwarcie żadnego z jej pomysłów. A to już było coś. W końcu ona sama wynajdywała sposoby dzięki, którym mogła spędzać z nim czas na osobności, przy okazji jeszcze na tym zyskując. Można powiedzieć nieco egoistycznie podejście, ale co poradzić. Kiedy już posiłek się przygotował klasnęła w dłonie i wypowiedziała klasyczną formułkę.
- Smacznego.- A następnie zabrała się za spokojne jedzenie. W pewnym momencie jednak zapytała niewinnie.
- Masz już kogoś kto Ci się podoba prawda? - Zerknęła przy tym na niego na chwilę.


// Ps. Sorka, że tak krótko, ale przygotowania do próbnej matury pożerają wenę ;;

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Nie Lis 20, 2016 1:01 pm

Machnął lekko ręką na jej przeprosiny, chcąc dać jej do zrozumienia w ten sposób, że to przecież nic wielkiego. No i nie było to istotne... Oj, sam Edgar chciałby być znacznie wyższy. Momentami czuł się jak kurdupel wśród gigantów, nawet w tej nieszczęsnej Japonii. Cholera! Dlaczego miał w życiu takiego pecha? Dlaczego jego matkę musiał zaliczyć Azjata? Cholerna egzotyka i pociągi jego rodzicielki...
Wiesz, mi trochę ciężko jest określić, gdzie mogę cię zabrać. Mogę co najwyżej zarzucić... O, jakąś restauracją z lokalnymi potrawami. I jeszcze jakieś muzea czy inne atrakcje typowo turystyczne. Chyba, że odnajdujesz przyjemność na wycieczkach w siedzeniu w pokoju lub wyprawach do centrum handlowego. Także to już zależy od ciebie. Kto wie? Może nawet udałoby nam się zaplanować tę wycieczkę na kolejny Oktober Fest? O ile nie masz nic przeciwko alkoholowi... Sam mam dziewiętnaście lat, więc w Europie to nie problem. Tutaj chyba można pić legalnie od dwudziestego pierwszego roku życia, prawda? — dopytał się, popijając zimny napój, który zamówił do okonomiyaki. Radził sobie z przyrządzaniem jedzenia całkiem dobrze. Prędko skończył, przekładając sobie wszystko na talerz i zabierając się do jedzenia.
Tak, smacznego — powtórzył, raczej z przyzwyczajenia. Takie drobne zasady dobrego wychowania nigdzie się nie zmieniały. Był w Japonii, wypadało to powiedzieć. Był w Europie, w jakimkolwiek kraju, także w dobrym guście było wypowiedzenie tej krótkiej i zwięzłej formułki. A później podziękowanie za posiłek, po odbyciu go.
Słysząc pytanie dziewczyny, nie zareagował jakoś bardziej. Na myśl przyszedł mu Blizna, jednak... Mieli nikomu o tym nie mówić. To zbyt niebezpieczne.
Wzruszył ramionami, jak zwykle świetnie ukrywając prawdę. Ach, gra aktorska... powinien się zastanowić nad jakimiś występami na deskach teatru. Z pewnością prędko by go przyjęto i doceniono talent.
Hmm... Nie, nie bardzo. Jakoś się nie rozglądałem, nie patrzyłem na nikogo pod tym względem. Podobno w Japonii działa to na odwrót, prawda? To dziewczyna stara się o chłopaka, a nie tak jak w Europie. Dosyć to zabawne. Wiesz, sam uważam, że nawet jeśli to kobieta tutaj podejmuje pierwszy krok, to obie strony powinny się starać — powiedział z uśmiechem, a po chwili uśmiechnął się do dziewczyny.
A ty? Masz kogoś? Czy raczej nie planujesz się męczyć, szukając jakiś słodyczy dla tej osoby? Albo robiąc. W sumie to nie wiem, jak z reguły to wygląda... Chyba powinno się robić... bento? No i jakieś ciastka, o ile ktoś się tobie podoba, tak? — zagadnął bez większego skrępowania. Tym bardziej, że to właśnie dziewczyna zaczęła ten temat. W takim wypadku mógł czuć pewnego rodzaju pozwolenie na kontynuowanie dyskusji i zadawanie pytań podobnych do otrzymanych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 52
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Nie Lis 20, 2016 11:39 pm

- O nie, wszystko tylko nie centra handlowe. - Powiedziała z zażenowaną miną. Zdecydowanie nienawidziła typowych zakupów. Zresztą każde możliwe centra handlowe brzmiały dla niej jak męczarnia. Jak ludzie to mogli uwielbiać? Jak to mogło zostać domena kobiet? Nie miała absolutnie pojęcia. Sama zwykła zamawiać przez internet. Do centrum handlowego umawiała się co najwyżej z przyjaciółmi (plot twist, nie ma przyjaciół zbytnio).
- No, ale restauracje i zabytki brzmią świetnie. Klasyczne rzeczy turystyczne, nic więcej mi nie trzeba. No możemy oczywiście też pospędzać trochę czasu w domu. To też zawsze jakaś przyjemna rozrywka. Jakieś gry, czy obejrzenia filmu. Choć jak się już przebrnie pół świata niemal to warto porobić coś więcej prawda? - Kiedy usłyszała o alkoholiu i Oktober fest była dosyć.. zmieszana. Z jednej strony zawsze chciała się tam właśnie znaleźć. Z drugiej strony.. ona i alkohol.. no nie bardzo się w to w parę łączyło. Nic jednak nie odpowiedziała na ten temat. Nie trzeba było właściwie. Omówi się to kiedy będzie trzeba. W końcu to na razie jeszcze wszystko bardzo dalekie plany. W końcu rok szkolny to się niedawno w miarę zaczął. Właściwie to już drugi semestr, ale ćśś.. jeszcze daleko. Zajęła się jedzenie zamówionego dania. Przygotowała sobie zręcznie Okonomiyaki, w końcu nie można było kaleczyć dumy Japonii, czy coś w tym stylu. Kiedy chłopak zaczął odpowiadać na jej ostanie pytanie przysłuchiwała się mu z uwagą. W duchu niemal zaczęła świętować. "A więc jesteś wolny! Jednak nie mam aż tak wielkiego pecha. Kto by pomyślał. Dobra.. teraz trzeba tylko wszystkiego nie zepsuć i może w przyszłości się coś uda."
- To nie do końca tak. - Powiedziała spokojnie, przerywając na chwilę jedzenie. Wiadomo, kulturka. - W Japonii jeśli chodzi o miłość jest trochę.. inaczej niż w Europie. Duża część świata bierze Japończyków za bardzo nieczułych. Jak to mówią niektórzy żartem, w Japońskim znajdziesz więcej słówek odnośnie ryżu niż miłości. Przeważnie okazuje się jedynie w słowach wyznania. Wtedy automatycznie relacje przenoszą na chłopak i dziewczyna. Oczywiście jeśli oboje się kochają. Albo chcą być w związku jedynie. Wiadomo druga strona zawsze może odmówić. Oczywiście są też przypadki, w takim stylu określanych przez Europejczyków "Normalnym". Chociaż jest u nas na walentynki taka całkiem fajna tradycja dzielenia się przez dziewczyny czekoladami z chłopakami, które się im podobają. Dziewczyny czasem gotują coś dla swoich ukochanych by mieli coś od nich. - Przerwała swoją wypowiedź by napić się łyka napoju. Kiedy usłyszała następną część jego wypowiedzi niemal się zachłysnęła. Na jej policzkach nie było jednak żadnego śladu rumieńców. Potrafiła w niezwykły sposób zmusić się do zachowania spokoju. Oczywiście nie była, aż tak dobrym aktorem jak Zmorzak, ale nie można było odmówić, długo już ciągnie romantyczne podchody w niezauważalnie niemal sposób.
- Nie trzeba, a można. Nie ma jakiejś zasady. Każdy wyznaje sposób w jaki ma ochotę to zrobić. Trudno jest generalizować bo ludzie są różni. A wracając do głównego pytania. Tak, mam kogoś na oku.. - Zawahała się na chwilę po czym dodała. - Myślę, że jak na razie jedynie słodycze podaruje. Pewnie wypieki jakieś. To właśnie na nich się znam najlepiej. Może kiedyś spróbuje bento. Ale to dopiero wtedy kiedy będę chcieć działać w bardziej otwarty sposób. Wiesz, trudno się trochę zebrać na odwagę i komuś powiedzieć, że się coś do niego czuje, lub to okazać. Nigdy nie wiadomo co odpowie druga strona. No, a kto by chciał psuć sobie bardzo przyjemna relację?

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Sob Lut 04, 2017 3:13 pm

Słuchał dziewczyny jakoś... Tak jednym uchem, drugim mu to wypadało, choć przez ten ułamek sekundy na pewno każdą informację przetworzył. Już sama wiadomość, że centra handlowe nie odpowiadają jej, trochę go zaskoczyła... Ale tak z drugiej strony to nie wypadało nikogo zostawiać na wycieczkach, a co za tym szło, powinien jej towarzyszyć w trakcie ewentualnych zakupów, a w takim wypadku, to dla niego znacznie lepiej, że jednak nie przepadała za całodobowymi zakupami. Tak, to była dobra informacja, której jednak nie poświęcił już więcej uwagi i rzucił gdzieś w odmęty zapomnienia.
Pokiwał znów delikatnie głową. Jak dla niego... Będą robili to, na co akurat będą mieli ochotę. Nie mniej, nie więcej. W końcu nie warto robić czegoś na siłę, prawda? Choć trochę wymuszone będą od niego te podróże po zabytkach... Ale to przeboleje. On je po prostu znał, a jednak po pięćdziesiątej wizycie, to traciło swój swoisty urok.
Słuchał jej spokojnie, bo w końcu poznawanie cudzej kultury było dość istotne. Szczególnie w momencie, w którym mieszkało się wśród określonej grupy osób... Tak, na pewno to sobie zapamięta.
Hmm.... Rozumiem. W sumie to zauważyłem, że Japończycy są dość... Niebezpośredni. Czasami to irytujące — powiedział, lekko wzruszając ramionami. — Wiesz, takie podchody i wymyślanie, dlaczego się z kimś nie spotkasz, zamiast powiedzieć mu wprost. Swoją drogą, nie uważasz, że to by było znacznie lepsze? Powiedzieć wprost. Przygotowac na przykład takie pudełko z ciasteczkami, a do środka dać liścik z wyznaniem. To by było nawet urocze — powiedział, wyobrażając sobie coś podobnego. Sam by się roześmiał, bo w końcu już kogoś ma... Ale gdyby był wolny to coś takiego by z pewnością na niego podziałało. Dość uroczy i miły sposób za wyznanie uczuć.
Wiesz, ewentualnie możesz podać wtedy też maila, albo numer telefonu, jeśli jest to raczej twoja jakaś miłostka z daleka, z którą nie masz za bardzo kontaktu... O, albo w ogóle świetnym pomysłem byłoby przygotowanie w jakimś parku kolacji! Tak, na przykład wzgórze z pięknym widokiem i podanie daty, oraz godziny, kiedy ta osoba miałaby przyjść... Jasne, dość takie ryzykowane zakładanie, że na pewno przyjdzie, ale na pewno by się wtedy zapunktowało u tej osoby — mówił i mówił, niekoniecznie świadomy, że już niedługo to on może stać się celem podobnej kolacyjki, spotkania... Czegokolwiek.
Pomyśl o tym. Coś takiego byłoby naprawdę świetne — dodał, wracając do swojego posiłku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuki
ZASTĘPCA PRZEWODNICZĄCEGO

avatar
Liczba postów : 52
Imię i nazwisko : Yuki Onohara
Wiek : 17 lat
Wzrost i waga : 169 cm | 54 Kg

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Nie Lut 05, 2017 11:26 am

Dziewczyna słuchała chłopaka uważnie. Trochę dziwnie się poczuła jak powiedział, że irytuje go to trochę w Japończykach, że są niebezpośredni. Przez nanosekundę miała ważenie, jakby miała bronić honoru całej nacji, po czym odpuściła. Bo Zmorzak miał racje i tyle. Nawet jeśli dziwnie było o tym słyszeć, bo samemu się jest Japończykiem. Właściwie z jednej strony cieszyła się, że nie wtrąciła w tok jego rozważań bo teraz przeszedł do sprawy dla niej o wiele ważniejszej. Z drugiej nie wiedziała też co odpowiedzieć. Bo to o czym on mówił przechodziło jej pojęcie. W końcu to wszystko było takie zawstydzające, odważne i bezpośrednie. Coś co raczej sama by nigdy w życiu normalnie nie zrobiła. Przetrawiła więc wykład w większości walcząc wewnętrznie z decyzją, czy takie coś byłoby rzeczywiście dobrym pomysłem, czy też nie. Na szczęście jego potok słów nie był najkrótszy to miała chwilę czasu na zastanowienie. Nad swoją odpowiedzią oraz opinią. Kiedy już skończył była totalnie zmieszana. Bo on nieświadomie wyznaczył sobie właśnie bezpośredni atak miłosny na samego siebie.
- Wiesz myślę, że takie podchody są częste bo nie ma się pewności, czy ta druga osoba chce z tobą być. Im bardziej bezpośrednio i w jakiś romantyczny sposób wyznasz, tym większe zawstydzenie i bardziej godna pożałowania klęska przy odmowie. Chociaż też masz dużo racji i to całkiem dobry pomysł.. - Zastanowiła się głęboko popijając napój, który też zamówiła na pewno. - Może raz spróbuje tak na próbę w jakimś niedługim czasie. Jeśli wyjdzie na dobrze, to będzie to naprawdę dobry sposób. Jednak jeśli spotkam się z odmową, nigdy więcej w życiu. Będę tak spalona ze wstydu..  - Powiedziała z westchnieniem i odłożyła pustą szklankę. - Obiad był właściwie skończony, a oni się już trochę nasiedzieli by nie wytaczać z trudem z barku.  Nie było więc też raczej zbytniej potrzeby by nadal siedzieć w tym miejscu. Zresztą nazajutrz też nadal jest szkoła, są zadania. No i Zmora też może mieć jeszcze coś ważniejszego do roboty niż siedzieć z jakąś nudną laską w barze. - To co, zbieramy się już?

_________________

#cc9999 - Kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zmora
KRUK

avatar
Liczba postów : 101
Imię i nazwisko : Edgar Eckstein.
Wiek : 19 lat
Wzrost i waga : 167/62

PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   Nie Lut 05, 2017 11:47 am

Z pewnością, gdyby był świadom tego, jak istotne dla przyszłych wydarzeń są jego słowa... Nie mówiłby tego na głos. Choć z drugiej strony, jak by zareagował w takiej sytuacji, gdy jakaś dziewczyna zaczyna wyznawać mu miłość? Był już w związku z Blizną... No i nie da się ukryć, że stanowczo wolał czarnokrwistych od zwykłych ludzi, którzy wydawali mu się najzwyczajniej w świecie... nudni? Tak, doskonałe porównanie. Byli nudni i tyle.
Ale wracając do głównej myśli... Chyba wszystko zależałoby od tego, w jakim stopniu opłacałby mu się kontakt z daną osobą. Jeśli nie widziałby żadnych korzyści, po kolacji w bardziej lub mniej kulturalny sposób by podziękował za trud, ale postawił sprawę jasno. W innym wypadku po prostu by udawał związek z tą osobą, aby ją wykorzystać.
Tak, to fakt. Ale jak to mówią, ryzyk-fizyk. Wiesz, jak dla mnie to pokazanie uczuć przez coś podobnego, jasno mówi, że ci zależy. No i nie jest to takie zauroczenie, co za tydzień minie, ale coś... Hmmm... Poważniejszego? Tak, to dobre słowo. Coś poważniejszego — powiedział z uśmiechem, kiwając głową. Przynajmniej sam tak uważał. W końcu większą część życia spędzał w kraju europejskim. Wiedział, jak powinno oczarować się kobietę... Ale tutaj działało to całkowicie na odwrót! W gruncie rzeczy, nie jego wina, że... No cóż, mógł śmiało doradzać kobietą w Japonii, jak oczarować swojego wybranka.
Jasne. Jest już dość ciemno... Sam zaproponowałem wyjście, więc cię odprowadzę. W końcu to niekulturalne, aby puszczać kobietę samą w noc. Później bym cię miał na sumieniu, gdybyś została napadnięta — powiedział spokojnie, płacąc za posiłek i wstając od stolika. Zebrał swoje rzeczy, poczekał na koleżankę i po krótkiej chwili już wychodzili z restauracji.
Tak, jak Zmorzak zapowiedział, po prostu odprowadził dziewczynę, choćby do dzielnicy, w której ta mieszkała. Nie da się ukryć, że raczej żadne opryszki w tych dobrych dzielnicach nie chciały się pokazywać... No tak, monitoring na każdym milimetrze kwadratowym to raczej świetne miejsce do napadu, jeśli tylko chce się dość szybko zostać złapanym.
Po tym już udał się do akademików, aby i samemu odpocząć po całym dniu.
[z/t oboje]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Restauracja okonomiyaki   

Powrót do góry Go down
 
Restauracja okonomiyaki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Restauracja i Jadalnia Hotelowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Centrum-
Skocz do: