IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rock, paper, scissors

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość

PisanieTemat: Rock, paper, scissors   Sro Maj 18, 2016 9:24 am

Godność: Owari Verdigris Naoe-Blythe
Rasa: Człek.
Grupa: Mockingbird.
Ranga: Kos.
Wiek: Osiemnaście lat.
Klasa: 3A


Umiejętności:
* Języki. Ma wrodzoną smykałkę do języków, tak więc dość łatwo wyłapuje pewne podobieństwa między nimi. Sama ma opanowany angielski i japoński w stopniu zaawansowanym, gwarantującym jej bezproblemowe życie w Heyawakarze.
* Wytrzymałość psychiczna. Może to nie jest umiejętność, ale pewna cecha, z której jest osobiście dumna. Chociaż niektórzy mogą poddawać to wątpliwości, jak pobędą z nią dłuższą chwilę...
* Pamięć słuchowa. Potrafi przywołać coś, co było powiedziane raz. Potrafi rozróżnić głosy, które słyszała dosłownie sekundę. Mogłaby relacjonować dwa tygodnie później rozmowę, która odbyła się w pośpiechu między zajęciami. Dlatego mówienie jej czegokolwiek wiąże się z zapamiętaniem tego przez nią.

Słabości:
* Boi się bólu. Chociaż to nie brzmi teraz jakoś dziwnie, to jest to dziwne. Zważywszy na to, jaką osobą jest Owari. Ale naprawdę kiepsko go znosi.
* Szybko traci zainteresowanie. Doprawdy, kapryśna jest. Przykłada się do tego momentu, dopóki uzna to za ciekawe i interesujące. Inaczej traci jakiekolwiek chęci. To tyczy się... właściwie wszystkiego.
* Kiepska pamięć fotograficzna - coś za coś. O ile słuchać potrafi, o tyle niekoniecznie zapamiętuje twarze lub obrazy.
* Nie umie się bronić. Tak więc jest dość podatna na ataki, jakkolwiek to brzmi.
* Kiepska wyobraźnia przestrzenna. Innymi słowy nieco ssie z matmy, kiedy chodzi o zadania geometryczne. Bo normalna wyobraźnia działa bardzo dobrze, czasem aż za dobrze.
* Łatwo ją wybić z rytmu. Jak jej przerwiesz w połowie zdania, to zapomni o całej wypowiedzi. Jak zaczniesz mówić w trakcie jej pisania, to prędzej czy później zacznie pisać twoje słowa. Ogółem: łatwo odwraca się jej uwagę.

Wygląd/Charakter/Historia
Przybycie do nowego kraju nie napawało jej zachwytem ani trochę. Właściwie to była pieruńsko wściekła, że musiała zmienić miejsce zamieszkania. Będzie tęsknić za tymi nagłymi deszczami czy przejaśnieniami, od których dostawała migreny i strzelało jej w kościach. Niczym staruszce. Będzie cholernie tęsknić za byciem nastoletnią staruszką.
Przeglądała po raz setny mapę okolicy, broszurkę szkoły oraz ulubioną książkę. Nie nazwałaby siebie wielozadaniową, a jedynie łatwo nudzącą się. Stale potrzebuje jakiegoś smaczku w życiu, stale szuka nowych zajęć, które prędzej czy później ją znudzą i zajrzy do nich wtedy, kiedy sobie o nich przypomni. Nie narzekała na to, że nie ma co robić, bo ma. Narzekała zwykle na to, że to prędko traci zainteresowanie czymkolwiek. Wzrokiem przeskakiwała linijki tekstu, informacje o Heyawakarze, jak wyglądają ulice w mieście. Zaraz potem czytała dalsze losy głównego bohatera w centrum wszystkich powiązanych ze sobą zbiegów okoliczności, które oczywiście z góry były przewidziane. Mimowolnie się uśmiechnęła. Współczuła mu. Ale jednocześnie nie mogła wyjść z podziwu, jak można być tak bardzo ignoranckim na otaczający go świat i jak można nie łączyć oczywistych kropek. Ale wciąż mu współczuła.
Niemniej chciałaby, aby w końcu w tej książce zaczął poważnie cierpieć.
Nie żeby się nad nim pastwić. Mając na uwadze fabułę tej powieści, zadanie mu bólu na tym etapie jest konieczne, aby się nauczył. Aby nabrał siły i odzyskał to, co mu skradziono, czego go pozbawiono. Nigdy nie raniłaby kogoś dla własnej przyjemności, bo to nie o to chodzi. Jak już miałaby to robić bez powodu, to dla zaspokojenia swojej ciekawości.
Zacisnęła palce na kartkach strony. Coraz bardziej mu współczuła. Nie chciałaby, żeby źle skończył. Uważała, że dla każdego powinno istnieć jakieś dobre zakończenie, nawet jeśli powinien sczeznąć w piekle. Każdy na nie zasługuje. Tylko zależy od definicji - czy ma być szczęśliwe dla ogółu, czy dla niego samego?
Zamknęła książkę. Zmęczyła się już nią. W głowie się jej kręciło od tego czytania w trakcie jazdy. Spojrzała przez okno, wyczekując jakichś ciekawych widoków. Ale nie było niczego niezwykłego, chociaż to ta sławna Japonia. Jej druga ojczyzna. Poczuła się trochę rozczarowana.
- Wiesz, Owari, jeszcze niczego nie widziałaś - stwierdził jej kierowca, ojciec.
- Mam nadzieję, że jest tak, jak mówisz - mruknęła cicho, odkładając wszystko do torby. - Jak na tę Japonię, o której tyle mi opowiadałeś, to jest jakoś marnie.
Usłyszała jego nieco zażenowany śmiech. Sama się zaśmiała. Nie lubiła wprawiać ludzi w zakłopotanie, jeśli nie było to jej celem.
- Nie no, krytyczna jestem, wiem. Nie umiem się przełamać.
- Za bardzo bierzesz wszystko do siebie, skarbie.
Fakt, zawsze brała wszystko na poważnie, kiedy chodziło o relacje międzyludzkie. Czasami aż zbytnio poważnie, że można by się zastanowić, czy aby na pewno jest do końca świadoma i zdrowa. Wyróżniała ją pewna dziecięca i naiwna łatwowierność, może trochę przesadyzm.
Bądź co bądź była bardzo wrażliwa.
- Aha, no i pamiętasz, co mówiłem? Chociaż trafisz do klasy bez Dawców, musisz być dla nich uprzejma. Traktuj ich na równi.
- Tato, czemu powtarzasz mi coś, co jest oczywiste? - stęknęła, po czym się uśmiechnęła. - Przecież wiem o co chodzi, tak?
- Upewniam się tylko.
- Cieszę się.
Nastała chwila ciszy. Mogła zobaczyć na jego dłoniach wyskakujące żyły.
- Wiesz, że twoje imię może być dla nich problematyczne?
- To też wiem, tato. Ale jakoś nie wierzysz w swój naród, co?
- Wierzę w japoński akcent, Owari.
Zerknęła na niego spod ukosa, jakby przypominając, że ona także jest po części Japonką.
- Ty się nie liczysz.
- Oj, tato.
- Tylko potem mi nie płacz, że nikt nie potrafi wymówić Verdigris.
- Kto będzie chciał mi mówić Verdigris?!
Na chwilę spoważniał.
- Nie wiem. Tak jak nie wiem, co cię może spotkać w tej szkole. Bądź ostrożna, córeczko. Chociaż wiem, że teraz mówię jak rasista, ale... wystrzegaj się podejrzanych Dawców.
- Tato - westchnęła. Zacisnęła palce na spódniczce. - Jak tak mówisz, to faktycznie się boję.
- Po prostu... uważaj na siebie.

- Nazywam się Owari Verdigris Naoe-Blythe. Jest mi miło was wszystkich poznać. Mam nadzieję, że będziemy się dogadywać - wyrecytowała zwyczajową formułkę zapoznawczą, lustrując wzrokiem wszystkich zgromadzonych w klasie. Widziała te spojrzenia skierowane na nią, na uczennicę z wymiany. Chociaż ciężko to było nazwać "wymiana". Zaraz potem się odwróciła i napisała znakami jedynie swoje japońskie nazwisko. - Wystarczy Naoe. Mam nadzieję, że to nie będzie zbyt duży problem.
Uśmiechnęła się niemrawo. Zajęła wskazane jej miejsce, uprzednio grzecznie się kłaniając.
Wszystkie te zwierzęce atrybuty, które zdążyła minąć na korytarzu, napawały ją dziwnym uczuciem. Właściwie to mieszanką uczuć. Chciałaby wiedzieć, jak to jest być wynikiem desperackiego eksperymentu. Czy faktycznie są to prawdziwe skrzydła, prawdziwe uszy, prawdziwe ogony? Prychnęła cicho pod nosem, wręcz niesłyszalnie. Oskarżałaby ich o jedynie cosplay? Skądże. Nie wszystkich. Niektórych tak. Ciekawe by to w sumie było.
Współczuła im. Naprawdę było jej żal tych wszystkich Dawców, którzy wciąż są szykanowani, którzy wciąż nie mają takich samych praw co ludzie. Nic nie poradzi oczywiście na ciemnotę niektórych, bo sama nie jest wcale taka święta i czysta.
Bowiem jej inną myślą było to, jak boli wyrywanie skrzydeł. Jak boli wykręcanie uszu. Jak boli ciągnięcie za ogon. Nie żeby ją to fascynowało, ale też nie mogła powiedzieć, żeby ją to przerażało. Była ciekawa. A jeżeli jej ciekawość zaspokoi bycie okrutnym, to nie widzi w tym problemu. Inną sprawą jest sumienie, bo takowe ją dość często gryzie. Jednak teraz nie dawała mu dojść do głosu. Zajmowała się analizowaniem uczucia wyrywania piór. Czy to boli? Nie, na pewno boli. Czy jest to takie jak wyrywanie włosa z czubka głowy? A może gorzej - niczym wyrywanie paznokci? Szybko znudziła się analizowaniem tego problemu, bo zorientowała się, że do puli nurtujących ją zagadnień zostało dorzucone nowe odczucie.
Dziwna niechęć, przeistaczająca się we wrogość. Nie chciała mieć z tym... czymś niczego wspólnego. Byli przecież nieludzcy, nie powinni istnieć. Są tylko deską ratunku dla jej gatunku, prawda? Dlaczego więc nie są w jednej klatce z innymi zwierzętami?
Potrząsnęła delikatnie swoją głową, po czym wbiła paznokcie w skórę przedramienia. Im bardziej analizowała wnętrze swoich myśli, tym bardziej siebie nienawidziła. Skupiła się więc na reszcie lekcji, a przynajmniej próbowała tak zrobić. Co jakiś czas czuła na sobie spojrzenie innych. Wymiana w pierwszej klasie? Dziwnie, prawda? Ona też tak średnio tu chce być. Nawet bardzo średnio. Skierowała w końcu wzrok na tablicę, na której zdążyło się pojawić już z pierdyliard wzorów. Cicho stęknęła pod nosem. Teraz to trzeba wszystko przepisać, cholera.

Odgarnęła swoje niemalże białe... no dobra, całkowicie białe włosy. Były one naprawdę długie, dlatego często je związywała. A to w jakieś warkocze, a to w jakieś kitki. Najczęściej jednak w kitki, podobały się jej. Nadawały jej nieco dziecięcego wyglądu, ale jakoś jej to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, uważała to za urocze. Chociaż nie tylko fryzura sprawiała, że wyglądała na młodszą. Była niesamowicie niska, zaledwie metr pięćdziesiąt pięć centymetrów wzrostu. I tak było dobrze, bo przez długi czas nie dobrnęła nawet do półtora metra, podczas gdy inne dzieciaki już dawno dosięgały stu sześćdziesięciu centymetrów. To chyba była jej ta japońska natura.
Miała ładne, duże oczy. Koloru dziwnego, bo takiego na pograniczu niebieskiego, ale nie do końca. Bardziej szare. Mówi więc, że szare.
Nie miała zbyt dużych piersi. Miała je normalne, taką miseczkę B. Za to ma ładne i krągłe biodra. Ogółem jest szczuplutka, a jej kończyny wyglądają trochę jak patyki. Cerę ma taką ni to europejską, ni to azjatycką. Coś pomiędzy chyba. Nigdy jakoś się nad tym nie zastanawiała.
Grała samotnie w papier, kamień, nożyce. Zawsze to uważała za dość brutalną grę. Za każdym razem wyobrażała sobie przegranego w danej sytuacji. Duszonego w papierze, kamieniowanego lub ćwiartowanego. Ale nigdy nie mogła przestać w nią grać. Taka mała rzecz, a cieszy. To chyba była jedyna rzecz, jaka jej nie nudziła. Mogłaby się tak pojedynkować wiecznie.
Przygniatając kamieniem, tnąc nożycami, zawijając w papier.
- Acchi muite koi - mruknęła sama do siebie. Odwracanie uwagi. Sprytne. To też lubiła.
Zerknęła na swoje zeszyty w torbie i budynek szkoły. Skrzywiła się. Wyjątkowo dzisiaj nie chciała tam iść. Rozmawianie z elitą szkolną jest trudne. Jeśli w ogóle dochodzi do jakichś rozmów. Nie w jej stylu było nagabywanie młodszych. Cóż tu począć?
- Dzisiaj jestem papierem. Dam się ponieść wiatru - mruknęła, jakby to była jakaś inkantacja.
A potem poszła do szkoły.


Inne/ciekawostki:
* Jest w połowie Brytyjką. Większość życia spędziła właśnie w Anglii, lecz z powodu nagłych zawirowań znalazła się tu, w Japonii.
* Chociaż jej rodzina jakoś szalenie bogata nie jest, znalazła się w klasie ekskluzywnej z powodu bysia Kosem. A przynajmniej tak się jej wydaje. Niezbyt ją to interesuje.
* Jest heteroseksualna.
* Jej imię pisane jest znakiem na "koniec", a nazwisko na "prawdę" i "wiedzę".
* Włosy ma naturalnie białe. Z punktu medycznego to wygląda tak, że po prostu wysiwiała szybciej. Ale na szczęście straciła tylko kolor tych włosów, samych włosów jeszcze raczej nie straci.
* Była na wymianie całą pierwszą klasę, pół drugiej, a teraz znowu jest od początku w trzeciej. Sama nie wie, czemu tak się dzieje.
* Uwielbia czytać. I w sumie przeczyta wszystko, co jej wpadnie w ręce. I o dziwo pamięta to, co przeczytała. Czasem robi to na głos, żeby mieć pewność, że zapadnie jej to w pamięci.


Ostatnio zmieniony przez Owari dnia Sro Maj 18, 2016 8:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Rock, paper, scissors   Sro Maj 18, 2016 8:37 pm

Zgłaszam, że KP skończona.
Powrót do góry Go down
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: Rock, paper, scissors   Sro Maj 18, 2016 8:40 pm

Psst, uczniowie mogą mieć tylko 3 umiejętności/mocne strony.

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Rock, paper, scissors   Sro Maj 18, 2016 8:42 pm

O Chryste, faktycznie. Zaraz się okaże, że pół wymagań przeoczyłam. W sumie niepotrzebnie więc dopisywałam, ups.

Już poprawione.
Powrót do góry Go down
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: Rock, paper, scissors   Czw Maj 19, 2016 8:50 am

Jest dobrze. Masz plusa za zrobienie człowieka. Akcept i życzę miłej gry~

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Rock, paper, scissors   

Powrót do góry Go down
 
Rock, paper, scissors
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxxx :: Karty-
Skocz do: