IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Anime.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

Bezdomny Kot
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

Anime. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Anime.   Anime. - Page 3 EmptyWto Sty 24, 2017 12:33 am

Anime. - Page 3 52716a6ec8b0463ae763c71fa13541d8

Nanbaka (13 odcinków)

Na początku myślałem, że to kolejne pseudobekowe anime, które będzie właściwie o niczym.
Myliłem się.
Główni bohaterowie to czwórka więźniów, którzy trafili do tytułowego więzienia Nanbaki - więzienia, z którego nie można uciec. Oczywiście nas bohaterowie każdego dnia próbują.... To tak w skrócie. Generalnie ja nie mam pojęcia co mogę napisać o tym anime oprócz tego, że uważam je za czarnego konia tego sezonu. Nanbaka właściwie pojawiła się znikąd i okazała się świetną serią, z genialnym humorem (właściwie w każdym odcinku znalazło się coś, z czego ryłem), świetnymi bohaterami (80% z nich uwielbiam, w tym jedyną żeńską postać ale... jej się nie da nie lubić. Trust me xD). A wiecie co jest najzabawniejsze? Że fabuła, której z pozoru nie ma, okazuje się mroczna i poważna, poruszające ciężkie kwestie. Także jeżeli nie przerażą was sparkle (tam WSZYSTKO sparkluje D:) oraz faceci z kolorowymi włosami to sięgajcie po to anime. BO WARTO. I właśnie wychodzi kontynuacja, także jaram się <3

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Anime. - Page 3 RdaCbSk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

Bezdomny Kot
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

Anime. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Anime.   Anime. - Page 3 EmptyWto Sty 24, 2017 1:16 am

Anime. - Page 3 Km00gTV

Natsume Yuujinchou Go (11 odcinków)

Kolejny, bo już piąty, sezon cudownego anime. Również tym razem nie zawiedli. Tak samo jak poprzednie był cudownie wyważony, wzruszający i po prostu piękny. To teraz czekamy na szósty, który ma wyjść w tym roku.

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Anime. - Page 3 RdaCbSk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

Bezdomny Kot
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

Anime. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Anime.   Anime. - Page 3 EmptyWto Sty 24, 2017 3:04 pm

Anime. - Page 3 Img_show

Princess Princess (12 odcinków)

Kouno Tooru w trakcie roku szkolnego przenosi się do szkoły z internatem. Jak się okazuje, jest to męska szkoła. Z racji swej dziewczęcej urody Tooru bardzo szybko staje się obiektem zainteresowań wszystkich uczniów, a w efekcie końcowym zostaje wciągnięty w "projekt księżniczek". Oprócz Tooru należą do niego dwie inne osoby o równie delikatnej urodzie. O co chodzi? Ano o to, że do ich zadania należy przebierać się w przeróżne sukienki (bądź inne urocze stroje) i udawanie tytułowych księżniczek ku uciesze uczniów spragnionych kobiecych widoków i dobrego słowa, kibicowania i dodawania im otuchy. To tak pokrótce.
Osobiście nie wiem co mnie skłoniło, by sięgnąć po to anime. Nie wiem czy ładna kreska, wysoka ocena na MAL-u czy świetna obsada seiyu. Anime jest właściwie o niczym. Niby każdy z bohaterów ma swoje problemy, niby coś tam się dzieje, ale ostatecznie wynudziłem się (chociaż nie powiem, były momenty, które mnie rozśmieszyły). Właściwie bohaterów nie polubiłem oprócz Akiry i Mikoto, choć tutaj pewnie głównie dla tego, że wizualnie przypominał mi Nathaira (bo i seiyu, które wzięłam na postać). No ale kreska była ładna. Szkoda, że tylko kreska...

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Anime. - Page 3 RdaCbSk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

Bezdomny Kot
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

Anime. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Anime.   Anime. - Page 3 EmptyNie Lut 05, 2017 1:29 am

Anime. - Page 3 Days%20-%20Episode%2003%20-%20Tsukamoto%20ventures%20into%20the%20baths_zpstubhrw6z

Days (24 odcinki)

Tsukishi Tsukamoto rozpoczyna swoje życie w liceum. Jest miły, dobry, uczynny. No normalnie do rany przyłóż. W klasie poznaje Kazamę, który zdaje się mieć na wszystko wywalone. Zbiegiem okoliczności Kazama zaprasza Tsukamoto na wzięcie udziału w meczu piłki nożnej z jego znajomymi (brakowało jednej osoby). Tsukamoto nie umie grać, totalnie, ale zakochuje się w tym sporcie i następnego dnia postanawia dołączyć do klubu piłkarskiego.
Generalnie anime nie było jakieś złe. Ale też nie było dobre. Główny bohater totalnie irytujący, anime przesiąka cholernie oklepanymi motywami sportówek i chyba zaliczył już wszystkie "bazy" w tej materii. Animacja.... nie, dobra. Tu pozostawię bez komentarza
Brakowało mi tego uczucia niepewności, dreszczyku, jarania się, jaki towarzyszył mi przy chociażby przy takim Daiya no Ace czy Haikyuu. Ale anime nie było złe. Miało paru fajnych bohaterów (kapitan mistrzem <3) i na pewno sięgnę po drugi sezon. BO MAM NADZIEJĘ, ŻE W DRUGIM SEZONIE GŁÓWNY BOHATER SIĘ OGARNIE I BĘDZIE UKAZANY JEGO ROZWÓJ. No i było parę momentów, które mnie rozbawiły. To plus.

Anime. - Page 3 Anime_708045_6064702

Touken Ranbu: Hanamaru (12 odcinków)

Dobra, powiem tak. Kiedy sięgałem po anime.... nic o tym nie wiedziałem. Nie grałem w grę. I tu zrobiłem błąd.
Anime nie miało dla mnie żadnego składu ani ładu, pozbawione jakiejś fabuły, w każdym odcinku dostawaliśmy masą bohaterów, o których właściwie nic nie wiadomo oprócz informacji jak się nazywali. Najpierw myślałem, że to jakaś haremówka, potem, że napakowali seksownych gości dla uciechy yaoistek, a potem już nic nie wiedziałem. I ciągle zachodziłem w głowę KIM JEST TEN CHOLERNY ICH MASTER I CZY POKAŻĄ JEGO RYJ.
A potem sięgnąłem po grę.
Szczerze? Nie polecam osobom, które nie grały w grę, bo po prostu pewnie się pogubią i nie znajdą sensu w anime (tak myślę), ale kiedy zacząłem grać, oświeciło mnie. Wszystko zaczęło składać się w jedną całość i zrozumiałem, jak cholernie dobrze przeniesiono grę na ekran. Zacząłem rozumieć żarty, nawiązania, zacząłem zwracać uwagę na drobnostki, zrozumiałem czemu dzieciaki płakały za Ichii-ni. I pokochałem anime.
Dlatego polecam zagrać a potem sięgnąć po anime. Nie pożałujecie <3
I kocham opening

Anime. - Page 3 Tumblr_ohl65cjcu01qb9oabo1_540

Haikyuu!! season 3 (10 odcinków)

Nie ma co się rozpisywać. Kolejny dobry sezon. Szkoda, że tak krótki. Czekam na 4 >:c

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Anime. - Page 3 RdaCbSk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Newt
ZŁY WILK

Newt
Liczba postów : 627
Wiek : dwadzieścia siedem lat.
Wzrost i waga : 193 cm na 85 kg.

Anime. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Anime.   Anime. - Page 3 EmptyCzw Lut 09, 2017 11:20 am



Tokyo Ravens (24 odcinki)

Jakby polonistka kazała mi skonstruować szczegółowy plan wydarzeń z tego anime, to nie wyszedłbym z budy przed czterdziestką, bo zawiłość wątków, jakie się tutaj pojawiły, powala na klęczki i zmusza do wrzasku. Z jednej strony to bardzo dobrze, bo wiele można temu anime zarzucić, ale na pewno nie to, że nie doszlifowano fabuły. Problem w tym, że miejscami do doszlifowano ją aż za mocno i siłą rzeczy miało się mocny przesyt wszystkiego – szczególnie motywów z cyklu: „on nie jest tym, kim myślisz, że jest”. Bo co rusz okazywało się, że ten najobrzydliwszy zwyrol, na którego pół serii fakowałeś, jest główną pomocą dla głównych sił „dobra”, a cichociemny panicz okazuje się panienką. I cała masa innych, podobnych rarytasów.
Na pewno dam okejkę za rozrysowanie postaci, bo mimo ułomności niektórych (pozdrawiam Harutorę, pozdrawiam Kon, pozdrawiam Natsume), nie mogę powiedzieć, że są źle wykreowane. Migały urywki ze wspomnień, mieli jakieś charaktery, cele, idee, powiązania z innymi bohaterami. Większość z nich była jednak szczerze irytująca – szczególnie Natsume i Harutora w chwilach, w których pół żeńskiej części obsady trzepotało do niego rzęsami, a on nadal nie ogarniał co się dzieje. Dodatkowo anime nie kwalifikuje się do romansu, a ten odgrywał tutaj znaczącą rolę dla niektórych postaci (w tym głównych bohaterów), co mnie szczerze wkurwiało. Chciałem anime akcji, chciałem dużo fajnych walk i nieźle rozrysowany świat, a dostałem ckliwymi tekścikami i miauczeniem. Dziękuję. Wyskakuję przez okno.
Nie powiem, że polecam, bo niektóre odcinki srogo mi się dłużyły, ale nie powiem też, że anime jest złe. Niektórym na bank przypadnie do gustu. Mnie wnerwiała patologiczna inteligencja przy paru zagraniach + to ciągłe nawiązanie do „omg, kocham go chyba...”.



Devil Survivour 2 the Animation (13 odcinków)

Chwała, że Kot udało się wreszcie wydłubać trochę czasu i wepchnąć seans ze  mną do swojego napiętego grafiku, bo chyba nigdy nie skończylibyśmy tej szmiry, a ciągnęła się za mną już od dobrego roku. Początkowo byłem cholernie pozytywnie nastawiony, bo wydawało mi się, że anime ma potencjał. Ale ten entuzjazm szybko oklapł, bo całość okazała się beznadziejna, miała tępych bohaterów, koszmarnie rozrysowaną i niezrozumiałą fabułę oraz – co dla mnie było ciosem poniżej nerek – dramaty żywcem wyjęte z taniego harlequina tonącego w błocie.
Fabuła opiera się na coraz popularniejszej aplikacji, która umożliwia – po zarejestrowaniu się – obejrzenie „filmiku śmierci” z twoim przyjacielem. To znaczy: jeśli twojej psiapsiółce zagraża bliskie spotkanie z tirem, to otrzymasz wiadomość wraz z nagraniem, które to pokazuje. Oczywiście, ku zdziwieniu całej publiczności i szoku, z którego do teraz się otrząsam (wcale nie ironia), szybko wychodzi na jaw, że filmiki nie są tylko dla zabawy. Można je jednak obejść, co okazuje się najgorszą możliwą opcją, na jaką mogli się pokusić twórcy fabuły przy swojej obecnej mentalności. Czemu? Tu spoiler, ale to coś, co mnie wnerwiało najbardziej, bo każdego zajebanego bohatera wskrzeszali. To były te momenty, w których już z Kot odetchnęliśmy, bo jeeezzzz... wreszcie zdechła ta najźlej dopasowana postać... a tu nie. Jednak wstaje. Jednak szczęście. Jednak wszyscy są znów razem. Kurewski minus za Nittę, która bezapelacyjnie trafia do mojego wora hejtowanych dziewcząt, a także za głównego bohatera, antagonistę oraz wszystkich ich przyjaciół – początkowo lubiłem Daichiego, potem go spartaczyli.
Za to co ma aż 7 na 10 na MALu? To zagadka na miarę Trójkąta Bermudzkiego. Nie oglądajcie „Devil Survivour 2 the Animation”, bo nie warto. Są ciekawsze anime do odhaczenia...



Joker Game (12 odcinków)

… na przykład „Joker Game”.
Tak.
TAK.
Te postacie.
Ta atmosfera.
Te czasy...
Od razu zaznaczam, z ręką na sercu, drugą na pasie harcerza, że to anime oceniam niesubiektywnie, bo po prostu pechem wstrzeliło się w większość moich preferencji. Widzę, że fabuła nie jest najwyższych lotów – to znaczy, jest dość dobrze zrobiona i nie mam się do czego przyczepić. Ale. Momentami nie porywała tak, jak chciałbym, żeby to robiła. Nie było tego pierdolnika, który aż każe włączyć kolejny epizod. Co nie zmienia faktu, że „Joker Game” figuruje u mnie wysoko za ogół.
Fabuła kręci się wokół agencji D, o której na dobrą sprawę nikt nie słyszał i nikt nic o niej nie wie. W rzeczywistości to zbiorowisko szpiegów, których domeną jest „nie zabijaj i nie daj się zabić”, bo każde morderstwo oznacza śledztwo, a każde śledztwo może narobić kłopotów, jeżeli nie zatrze się śladów. Jak powszechnie wiadomo – szpieg, który został zdemaskowany, staje się w pełni bezbronny.
Nie jestem teraz pewien na sto procent (ten uczuć, gdy recenzje piszesz w kilka dni po obejrzeniu serii, gdy w międzyczasie machnąłeś sobie jeszcze kilka innych anime *kaszl*), ale bohaterów było bodajże ośmiu czy dziewięciu, z czego uwielbiam epizod z amnezją, ale też ten, w którym występuje Taizaki. No i ten drobny motyw w jednym odcinku z... Hatano. To chyba był Hatano. Myli mi się z Jitsuim, więc równie dobrze to mógł być on. *kaszlkaszlkaszl* Podziwiam też Yuukiego za to, co zrobił... w gruncie rzeczy z sobą samym. Ale fajna koncepcja.
Anime na bank ma sporo niedociągnięć, ale moje uwielbienie do czasów II wojny światowej ostro je zatuszowało, więc słabo z obiektywizmem. Sorreh. Ja polecam bardzo mocno.



Gangsta (12 odcinków)

*wrzask fana*
Szkurdecholera. Gdybym tego dnia nie był umówiony, to dam sobie rękę przy samej dupie uciąć, że pochłonęlibyśmy z Take serię na raz. Bez popitki. Bo była genialna. Na ten dziwny, paskudny, chory, brudny sposób, ale genialna.
Największym faworytem pozostał Nicolas... bo brawurowo zajęli się jego kreacją. Głuchoniemy bydlak z wkurwionym wyrazem twarzy i mentalnością zwierzęcia... O ile dwie ostatnie cechy są dość często spotykane, tak pierwsza już niekoniecznie. A w tym tkwił jego urok. Szczególnie w konfrontacji z Niną. I Worickiem, co mnie spoliczkowało, bo byłem pewien, że będzie mi się nóż w kieszeni otwierać na sam jego widok, a okazał się równie świetny co Nico.
W kwestii Nicolasa podobał mi się jego charakter, dość ograniczone horyzonty, jeśli chodzi o myślenie (zachowywał się jak czujny pies, który tylko nasłuchuje trzasku gałęzi, by rzucić się torpedą w tamtym kierunku). Miał przy tym uległy stosunek do Woricka. Nie mylić jednak z posłuszeństwem, bo nie w tym rzecz do końca. Nico był do niego przywiązany, dlatego go słuchał nawet mimo niechęci. Zresztą, sporo mu zawdzięczał, bo to Worick nauczył go pisać. Co było jednym z najlepszych kawałków w serii – te wyrywki z dzieciństwa... Ten etap z ojcem. Motyw z siadaniem na podłodze. Z książką. I z pisaniem właśnie.
Plus o ramionach długości Wielkiego Muru Chińskiego za to, że Worick był – jako dziecko – paniczykiem i jak paniczyk się zachowywał. Jego inteligencja, mimo upływu lat, się nie zmieniła, ale nabrał zadziorności i jakiegoś „brudu”, dzięki któremu przestano go kojarzyć z arystokratyczną linią. Kolejny kciuk w górę za to, jakiej profesji się podjął mając trzynaście (?) lat i której trzymał się aż do wydarzeń opowiadanych w anime.
To, co mnie jednak zszokowało, to dobrze wykreowane postacie żeńskie. Alex miała problemy, co było widać, bo nie wszędzie zachowywała się „tak, jak powinna” - a mimo tego nie działała na nerwy. Do tego trzeba dorzucić słodką dziewczynkę, a wszyscy wiemy, że słodkie dziewczynki najczęściej równają się głupim loli albo kjut moe moe, co tutaj nie jest prawdą. Nina była dziecinna, ale nadrabiała bystrością. Tak samo Loretta – z tego co kojarzę miała 14/15 lat i mimo obierania ważnej funkcji, nie okazała się kolejną zarozumiałą smarkulą, na której widok wszyscy przewracają oczami. Była inteligentna. I bardzo przywiązana do swoich podopiecznych. Dodam do tego wszystkiego lekarza, któremu coś odjebało palce i mojego faworyta, jeśli chodzi o postacie drugoplanowe – Douga, który zachowywał się jak spuszczony ze smyczy doberman. Ładnie wpleciono też krótki i nierażący romans między dwoma bohaterami, co po „Tokyo Ravens” było balsamem.
Jedyną postacią, której nie mogłem znieść, była Gina. Typ „mocnej baby”, która wszystkich musi trzymać za mordy, bo przecież świat przestałby się kręcić, a płyty tektoniczne nachodzić na siebie, jeżeli będzie inaczej.
Tylko zakończenie urwane. Teraz koczować na sequel.



Wonderful Days (1 hr. 23 min.)

To pozycja, która miała całkiem niezły potencjał. Ale.
Fabuła przedstawia post-apokaliptyczny świat. Ziemia została zniszczona, o ile dobrze pamiętam, przez swego rodzaju... truciznę? W każdym razie coś, co zanieczyściło powietrze do tego stopnia, że ludzkość zaczęła się kurczyć. Na własne życzenie zresztą. Szybko wzniesiono więc alarm i wybudowano olbrzymie miasto otoczone murami – coś jak nasze M3. Poupychano w nim zdrowe jednostki i odcięto od całej reszty, która niefortunnie znalazła się „na zewnątrz”. Choć nie pozwolono się im schronić w azylu, wkrótce doszli do wniosku, że potrzebują się wzajemnie. Teraz nie jestem pewien, co uzyskiwali „kopacze” - czyli ci, którzy zostali poza murami – ale zakładam, że były to podstawowe dobre, jak prowiant czy odzienie. „Kopacze” zaś dostarczali miastu niezbędnych minerałów – przykładowo węgiel.
Film opowiada o buncie „kopaczy” wobec systemu miasta. Bardzo duży nacisk nałożono tutaj na romans, co moim zdaniem było kompletnie niepotrzebne, płytkie i mdłe, jak tylko na ekranie pojawiał się zakazany trójkąt. Twórcy nie potrafią tworzyć dramatycznych momentów, więc nie powinni się za nie zabierać, bo uwznioślone chwile, były bardziej wkurzające i ja na ich miejscu skupiłbym się bardziej na buncie samym w sobie, a nie na tym, jak bardzo pani X kocha pana Y, kiedy pan Z kocha panią X.
Nie wspomnę też nic o postaciach. Prócz tego, że były płaskie, jak papirus i cholernie bezpłciowe.



Danganronpa 3: The End of Kibougamine Gakuen – Kibou-hen (OVA)

Ale się wkurwiłem... Bo wyszło, że dużą rolę odgrywa to, w jakiej kolejności ogląda się OVA Danganronpy – a przed „Kibou-hen” jest jeszcze jedna, z Komaedą. Co moim zdaniem jest bez sensu, bo OVA powinny być przerywnikami nie wpływającymi na ogół historii... Mogą mieścić w sobie szersze wytłumaczenie na dany temat, jeśli nie starczyło czasu, by coś dobrze ukazać w serii odcinkowej TV, ale nie... to. Bo wyszło, że w tym jednym odcinku wyjaśniło się więcej, niż w „Mirai” i „Zetsubou”.



Brave Story (1 hr. 52 min.)

Bajka w gruncie rzeczy dla dzieci, więc wiadomo, że żadnych drastycznych scen nie będzie. Ale powiem wam, że była całkiem w porządku, bo ratowały ją dobrze wykreowane i niedenerwujące postacie – głównie mowa o Ashikawie, ale Wataru też trzymał poziom, a wiem, jak trudno stworzyć fajnego jedenastolatka. Szkoda tylko, że schrzanili drugoplanowych – taką Miinę przykładowo, której nie potrafiłem znieść; irytowała za każdym razem, jak tylko na ekranie pojawiał się jej krzywy, fałszywy ryj.
Za to duży plus za zakończenie. I może za przesłanie, bo było całkiem okej.
Minusem jest zaś wykonanie. Powtarzając się: to bajka dla dzieci, a taki pięciolatek nie będzie zwracał uwagi na nagły przerzut z rysunków 2D na modele 3D, ale jak na złość „trochę” się tego tam pojawiało. Ja to ja. Jakoś to zniosłem z zaciśniętymi zębami. Ale Take wygniótł chyba palce w monitorze od momentów, w których pojawiały mu się przed nosem graficznie niepasujące tła albo potwory. Jeżeli film trwał prawie dwie godziny, to co najmniej półtorej słuchałem o tym, jak bardzo źle to wygląda. xD



Rodzice chrzestni z Tokio (1hr. 31 min.)

Trójka bezdomnych – Hana, będący trans-homo, Gin, jako złodziej-alkoholik i Miyuki, czyli uciekinierka z domu – w święta Bożego Narodzenia znajdują na śmietniku dziecko, którym Hana od razu postanawia się zająć, do cna przekonany, że to dar od Boga, który sprezentował mu dziecko. Choć od zawsze marzył, by być matką, szybko dochodzi do wniosku, że taka opcja nie będzie dla znalezionej dziewczynki najlepsza – sami ledwo wiążą koniec z końcem, co tu więc mówić o dodatkowej gębie do wykarmienia. Głównym celem Hany okazuje się więc odnalezienie matki Kiyoko (bo tak nazwali dziecko) i zapytanie prosto w twarz, dlaczego ta je wyrzuciła.
Nie powiem, że całość jest wzruszająca, ALE dzięki bohaterom jest... nie wiem. Świetna? To nic głębokiego, mimo głębokich motywów, ale widać, że pełnometrażówkę zrobiono solidnie. Sama kreacja postaci była bardzo dobra. Może to też moja wina, że nie wzięło mnie na łzy, ale jestem pewien, że niektórzy pociągnęli nosem chcąc nie chcąc. ~ Polecam. Bardzo.



Fukigen na Mononokean (13 odcinków)

Było dobre, nawet bardzo, ale w sumie spodziewałem się czegoś innego. Może lepszych gagów, jak na komedię. Albo fajniejszych motywów – chociaż postać tego białego... czegoś była genialna i sam chcę coś takiego dla jakiegoś mojego konta. Nie było za to wnerwiających postaci. Może za wyjątkiem Yahiko. Byłem za to zaskoczony, że taki Hanae, główny bohater, ten typ wiecznie uśmiechniętego, miłego, dobrego, uczynnego, empatycznego szczeniaka, nie okazał się taki znowu najgorszy. Bezwzględnym faworytem i tak pozostanie Abeno – może dlatego, że aparycją przypomina Growa. No i lubię opcję przeplatania świata rzeczywistego ze światem yokai, dlatego mimo wszystko oglądało mi się to lżej niż powinno. Tylko mam wrażenie, że ich przygody były trochę za mało... ja wiem? Niesamowite? Nawet jeśli do czynienia mieli z duchami, klątwami i cholera wie czym jeszcze. Zabrakło mi jakiegoś konkretnego jaja, od którego szczękę zdrapywałbym z podłogi do teraz.



Super Lovers (10 odcinków)

To historia, która większości kojarzy się z pedofilią – głównie dlatego, że młodszy bohater, Ren, aparycją przypomina dwunastolatka. W rzeczywistości faktyczne wydarzenia, w których pojawia się już jakiś zalążek romansu, rozgrywają się, gdy kończy 16 lat - czyli, na upartego, jeszcze da się przymknąć oko na całość.
To historia o dziecku, które zostało porzucone, a potem wychowane przez wilki. Haru, jako ten cywilizowany i słuchający matki chłopak, zmuszony jest zająć się adoptowanym przez matkę „dzikusem” ledwo sięgającym mu do pasa. Choć „zmuszony” to za dużo powiedziane. Początkowo niezbyt mu się to uśmiecha, ale problemem Haru jest fakt, że ma syndrom tatuśka, który każdego młodszego braciszka wyprawi do szkoły, zrobi obento, poklepie, pocałuje w czółko. Ideał.
Może brzmieć irytująco, ale dla mnie nie było. Może przez sentyment, bo kiedyś czytałem mangę i jakoś utkwiła mi w pamięci. Może dlatego, że charakter Rena przypadł mi do gustu. Gatunkowo anime wpisuje się w shounen-ai; tutaj akurat w miarę lekkie. To, co jednak jest odwiecznym problemem shounen-ai, to bardzo niski procent występowania kobiet w odcinkach. Oczywiście – one „gdzieś tam sobie są”. Jest też matka Haru, Haruko, która w dwóch ostatnich epizodach robi furorę, że głowa mała, a łzy rzewne. W rzeczywistości w ogóle nie odczuwa się tego, że w Tokio mężczyźni i kobiety żyją ze sobą, czasami nawet rozmawiają albo wymieniają się mailami. Większość scen ukazana jest co prawda z domu rodziny Kaidou, więc wiadomo,że na siłę nie będzie się tam umieszczać całego stada przedstawicielek płci piękniejszej, ale nie pojawiają się u nich praktycznie żadne dziewczyny, a nawet jeśli, w ogólnym rozrachunku i tak ich nie ma. Ci, co oglądali to wiedzą o co chodzi. Dla mnie nie okej. I tak dobrze, że jeszcze próbowano wrzucać motywy z dziewczynami, żeby znów nie wyszło, że postać A jest gejem, bo kuźwa NIE MA NA ŚWIECIE ŻADNYCH KOBIET; wszyscy lekarze, wszyscy nauczyciele, uczniowie, bracia, siostry, klienci i pracownicy to faceci z krwi i kości. Więc tu mnie trochę irytowało, ale też nie mogę stale marudzić; w końcu jakieś dziewczęta mignęły. Nie oszukując się – to też nic głębokiego. Ale można się przy tym trochę odmóżdżyć, bo jest kolorowe, ma ładną kreskę i w miarę w porządku postacie. Mnie dodatkowo trzyma się sentyment, także...



Lesson XX (45 min.)

Ten uczuć, gdy na kompie znajdujesz shounen-ai, więc postanawiasz je odhaczyć... Khm. To anime wyprodukowane... dawno. Bardzo dawno. Na tyle dawno, by animacje składały się czasami z 2-3 klatek, co pewnie wtedy robiło niezły show. Teraz patrzy się na to przez palce ze łzami śmiechu w oczach.
Ogółem historia płytka, bo pan A zakochuje się w panie B, ale oczywiście fakt, że oboje się panami to dość istotny fakt, pan A postanawia milczeć do skichanej śmierci... aż do pewnego incydentu. Żartu. Tak to nazwijmy.
Tutaj kobiety się pojawiły, więc fajnie.
Niefajnie, że historia była bez polotu. Bo niestety była. Nawet jeśli charakter Sakury trzymał poziom jak na tamte czasy.




Shisha no Teikoku (2h. 6 min.)

Mieści w sobie wszystko to, co lubię – fajnych bohaterów, zombie, XIX wiek... Buldożerem można mnie torturować, a mniej niż 8 temu nie dam. Jasne, miało trochę niedociągnięć – jak chociażby bogata w emocje postać, która emocji mieć nie powinna (choć rozumiem, że „była tak zaprogramowana”, ale nadal wydawała się zbyt ludzka) czy główny motyw z Pierwszym, który też nie podszedł mi w stu procentach... Ale no. Halo halo moshi moshi fan zombie desu. Tym bardziej, że „nieumarłych” serio fajnie tu przedstawiono – tworzenie ich po to, aby zwiększyć swoje szanse w wojnie, podnieść systematyczność gospodarki, wspomóc mieszkańców. Kciuk w górę ponad chmury za to, jak zmieniało się ciało Fridaya wraz z upływem czasu. I za motyw z długopisem gdzieś w połowie – ci co oglądali lub będą oglądać, to skojarzą od razu. Ulubieńcem pozostał Burnuby i jego... wszystko. To jak „spłacał dług” na statku (parając się każdej możliwej roboty), to jak kazał Fridayowi zapisać „pewną ważną informację”, to jak walczył z tworem Frankensteina... no wszystko. I tła. W ogóle kreska. Taka ciesząca oko, więc jak komuś zależy też na dobrej grafice, to tutaj na bank ją znajdzie. Ja tam polecam.

_________________

Now dance, fucker, dance
Man, he never had a chance

Anime. - Page 3 Newt-kopi_arsewwa

And now you steal away take him out today
Nice work you did. You’re gonna go far, kid
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

Bezdomny Kot
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

Anime. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Anime.   Anime. - Page 3 EmptySro Mar 01, 2017 9:53 pm

Anime. - Page 3 Tumblr_o4zot7Ongr1qehrvso1_500
Mayoiga (12 odcinków)

Grupa nieznajomych stwierdza, że mają dość dotychczasowego życia i umawia się przez internet, że udadzą się do zaginionej wioski Nanaki, by rozpocząć wszystko od nowa. Jak się okazuje, po dotarciu na miejsce nie wszystko jest tak, jak sobie wyobrażali, a chwilę później zaczynają się dziać dziwne rzeczy...
Mayoiga to idealny przykład, jak łatwo spieprzyć coś, co zapowiadało się dobrze. Anime miało być psychologicznym horrorem, a wyszło pseudopsychologiczna żenada i szmira. Mogę je podzielić na: 5% Jacka (najlepsza postać, szkoda, że prawie w ogóle go nie było, ale i tak), 3% postaci, które były całkiem okej i 92% irytujących i wkurzających postaci, którym życzyłem śmierci (Lovespoon jest chyba liderem w tej kwestii). Końcówka anime jest tragiczna i miałem jedno wielkie: ".... co. Ale... co. Poważnie?" W sumie jedyne, co było fajne w tym anime, oprócz Jacka, to kreska i opening. Tylko to. Nie polecam. Zmarnowany czas.

Anime. - Page 3 To-be-hero-1c_zps7jo5cenq
To Be Hero (12 odcinków)

Właściwie... nie wiem co napisać o tym anime. Są to 10 minutowe odcinki o kosmitach, którzy chcą najechać Ziemię a przeciwstawia się im pewien przystojniak, który zamienia się w superbohatera o aparycji spasionego brzydala. Anime a specyficzny humor, który do mnie z początku nie przemawiał. Niekoniecznie bawią mnie żarty o gównie czy gilach z nosa. Niemniej potem w miarę się wyrobiło i było całkiem strawne. I zabawne. Wielki plus za końcówkę, bo muszę przyznać, że nie spodziewałem się tego. Ogólnie średniak dla osób, które lubią taki humor.

Anime. - Page 3 Tumblr_obg3plohpk1tk6djfo1_500
Binan Koukou Chikyuu Bouei-bu LOVE! LOVE! (12 odcinków)

Drugi sezon. Nieco gorszy od pierwszego, ale wciąż potrafiło rozbawić. Co prawda bliźniacy irytowali momentami, no ale cóż. Wciąż dobra parodia B|

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Anime. - Page 3 RdaCbSk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Newt
ZŁY WILK

Newt
Liczba postów : 627
Wiek : dwadzieścia siedem lat.
Wzrost i waga : 193 cm na 85 kg.

Anime. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Anime.   Anime. - Page 3 EmptyCzw Mar 09, 2017 5:15 am


Ano Hi Mita Hana no Namae wo Bokutachi wa Mada Shiranai

Będziesz na tym płakał, Grow. Pierwszy odcinek już niszczy, Grow. Grow, słuchaj, jest anime, które łamie serca z kamienia i umysły ze stali. Dycha dla mnie, jak cię zetknie. No to przygotowałem zapas roczny chusteczek po mojej lewej, strój do nurkowania po prawej, lina w dłoni na wypadek, gdybym z tej rozpaczy chciał się wieszać... i odpalam. „AnoHana” to historia krążąca wokół szóstki przyjaciół. No, już piątki. Jedna z dziewczynek tragicznie zginęła. Musiało minąć kilka dobrych lat, żeby wcześniejszy lider, aktualnie nerd i hikikomori, Yadomi Jinta, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Choć zmienił się o niemal sto osiemdziesiąt stopni, wciąż tli się w nim światełko wspomnień o dawnej więzi, jaka łączyła go z kumplami z piaskownicy. Problem w tym, że śmiertelny incydent zerwał czerwoną nić i grupka rozlała się – każdy w swoją stronę. I jak tu ich wszystkich, do cholery, pogodzić na nowo? Skoro po dawnej przyjaźni nie zostało śladu, Yadomi był bezradny. Najchętniej zakopałby się pod kocem i odpalił kolejną wersję Mario... tyle tylko, że nie był sam. Menma to typ słodkiej przyjaciółeczki, głupiutkiej i wiecznie uśmiechniętej. Szkoda, że martwej.
Początkowo Jinta robił co mógł, by wmówić sobie, że Menma to tylko wytwór jego – chorej od niewychodzenia z domu i jeździe na zupkach chińskich – wyobraźni. Ale była zaskakująco realna, dlatego w końcu zacisnął zęby i postawił krok na chodniku. A przed nim daleka droga.
Ogółem całość była raczej okej, ale nie złapały mnie te ckliwe, ważne, majstrujące przy emocjach momenty. Były solidne, wszystko ładnie powiązane, ale patrzyłem na to jak na dobre anime z dobrą fabułą; uczuciowo mnie nie ruszyło. Prawdopodobnie ze względu na Menmę – była wkurwiająca. Ubóstwiałem za to muzykę. Ending mnie zmiażdżył bardziej niż całe anime. Dla niego warto zerknąć.



Sakura Trick

Wyobraź sobie, że jesteś rozkwitającą, młodą, śliczną nastolatką. Marzysz o miłości. Takiej prawdziwej, jedynej, delikatnej i trwałej. Jak z bajki. Idziesz sobie miastem. Spotykasz znajomą. Spotykasz mamę znajomej. Spotykasz też psa znajomej, panią Pusię. Wchodzisz do sklepu. Sprzedawczyni ci macha. Po drodze do lady napotykasz przyjaciółkę z dzieciństwa, więc przybijacie sobie piątki. Wychodząc wpadasz jeszcze do parku. Atakuje cię dziennikarka. W szkole masz nauczycielki, w szpitalu pielęgniarki, wzdłuż twojej ulicy mieszkają same sąsiadki, nawet stół w salonie jest płci żeńskiej... JAKIM, KUŹWA, SPOSOBEM MASZ SIĘ ZAKOCHAĆ W FACECIE? To główny problem większości anime o tematyce shoujo-ai – praktycznie nie przewijają się tam postacie męskie. Dodatkowo absolutnie każda dziewczyna musiała wzdychać do innej dziewczyny – wyjątkiem pozostały moja faworytka Yuzu i jej przyjaciółka, której imienia nie zapamiętałem.
Ale też się nie oszukujmy. To nie anime na wysokie loty. Ma być lekkie, kolorowe, pozytywne i urocze, a te wymogi na pewno spełnia. Dla mnie ciężkostrawne, ale to też dlatego, że było zbyt ckliwie i humor mnie nie porwał.



Binan Koukou Chikyuu Bouei-bu LOVE!

Głęboki wdech.
Kwiat lotosu.
Rozkwitający.
Anime o kosmicie w kształcie wombata (różowego), który piątce randomowych chłopaków powierzył obronę tego, co najważniejsze. Czyli  miłości. Choć początkowo ani myśleli, żeby poddać się temu absurdalnemu szaleństwu, szybko zdali sobie sprawę, że nie mają wyboru. Coś zmuszało ich do odgrywania żenujących momentów transformacji, w czasie których przybierali postać Battle Lovers. Obdarzeni nowymi mocami, wzmocnieni fizycznie i po zęby uzbrojeni w broń szerokiego rażenia mieli tylko jedno zadanie: nie pozwolić, aby na Ziemi zniknęła miłość. Zadanie utrudniał im antagonista, który – odwrotnie do Wombata – podporządkował sobie parę postaci mających szerzyć nienawiść.
Pierwszych kilka odcinków było dla mnie katorgą, ale to dlatego, że nie mogłem przywyknąć do fali różu, słodkich tekstów o obronie przyjaźni, o sile miłości, o tym, jak wszyscy powinni się wspierać i kochać... ale potem zacząłem to brać bardziej ironicznie. Bo jako parodia serii mahou shoujo spisało się idealnie. Nawet przymknąłem oko na irytujący charakter Wombata i jego dziadkowy styl mówienia. No i dobra: spory plus za zakończenie. Bo było tak dziwne, że aż niespodziewane. A byłem pewien, że nic mnie w tym anime nie zaskoczy. *kaszl* Żeby mieć czyste sumienie: pod koniec to już ich nawet polubiłem. Hańba za stroje, ale ich stosunek do całej... sytuacji był słuszny. 



Howl no Ugoku Shiro

ZUPEŁNIE INACZEJ TO SOBIE WYOBRAŻAŁEM. Po pierwsze: ZAWSZE wydawało mi się, że Howl jest porządnym, przyjaznym, energicznym blondynkiem, chcącym szerzyć przyjaźń, miłość i którego śmiało można włączyć do brygady Battle Lovers. Ale nie. Nie był. Tak samo postać Sophie – byłem przekonany, że jej nie polubię, bo pierwsze kilka minut na ekranie już wywołało zgrzytanie zębów, ale ostatecznie... im dalej, tym fajniejsze reakcje prezentowała. Nie będę się rozwodził nad fabułą, bo to chyba zbyt znany tytuł, ale ogółem bardzo polecam. Za postać Markla, za Strach na Wróble, za animację, za Calcifera, za kilka zabawnych momentów.



Shinrei Tantei Yakumo

DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD: Nie wierzyłem, że jeszcze trafię na serię, która mi się tak spodoba. *kaszl* Ale to pewnie wina charakteru Yakumo i samej otoczki dotyczącej duchów. Tylko jedna korekta – anime z horrorem ma niewiele wspólnego, bo przez sekundę nie można było poczuć dreszczy na plecach. Kark mi może nie zdrętwiał od paraliżu lękowego, ale muszę przyznać, że wszystko bardzo fajnie połączyli. Za tę spójność dałem im szczerą okejkę. Druga okejka jest za to, że nie bali się uśmiercić tego czy tamtego bohatera (a nie, jak w niektórych seriach, że bohater umiera... ALE JEDNAK JAKBY NIE). Trzecia – za Gotou. Bo go lubiłem. Bo był starym, zgrzybiałym, wiecznie powarkującym chujem, a nie dało się go znienawidzić (zaufajcie mi, był wporzo niedźwiedziem). Czwarta – za Harukę, bo to jedna z nielicznych żeńskich postaci, przy której nóż w kieszeni się nie otwiera. Początkowo brew mi trochę drgała, ale szybko pokazała, że nie jest kolejną przerażoną, piszczącą i rumieniącą się na każdym kroku różowowłosą ślicznotką. Szósta – za niektóre motywy. Szczególnie ten dotyczący lekarza i córki. Słowa Yakumo do ojca dziewczyny były świetne. No i na końcu siódma okejka – za Yakumo, jego styl bycia, przeszłość, sposób radzenia sobie z rzeczywistością, nawet wygląd. W sumie do puli okejek dorzucę też antagonistę – osobiście za nim nie przepadałem, ALE nie był następnym idiotycznym świrem, plus dało się wyczuć od niego jakiś rodzaj szorstkości i chamstwa. Ogółem anime oceniłem na bardzo wysokie, bo się wstrzeliło w moje (tak niepoważnie wysokie...) wymagania.



Yuri!!! on ICE

Czymże sobie na to zasłużyłem... Na początku sceptycznie do tego podchodziłem. Potem złapał mnie hejt za to osaczenie – gdziekolwiek nie wszedłem, tam YOI. Włażę na tumblra – YOI. Włażę na fejsa – YOI. Włażę na MALa – YOI. Poważnie bałem się otworzyć szufladę. Potem wybuchła cała ta „dyskusja”, więc siłą rzeczy uznałem, że nie mogę krytykować czegoś, czego nie widziałem. Zakasałem rękawy, zacisnąłem zęby i oto dwanaście odcinków szmiry za mną. Żeby było jasne – nie uważam, że YOI figuruje najniżej ze wszystkich obejrzanych przeze mnie anime, ale bohaterowie byli tak wkurwiający, że nie dało się wysiedzieć na żadnym epizodzie. Liczyłem, na samym starcie, na Plisetsky'ego... ale wykreowano go na jakiegoś durnego tsundere, który non stop wrzeszczy i nosi się wyżej niż sięga. Więc odpadł na starcie. Potem liczyłem na rodzinę Yuriego – niestety, jakoś tak dziwnie się złożyło, że pół miasta to piszczące z ekscytacji fanki. Także na nich też postawiłem iksa. NO TO MOŻE CHOCIAŻ TEN CAŁY VICTOR, SKORO TAKI CUDNY. Ale miał tyle wkurwiających momentów, że też go sobie odpuściłem.
W zasadzie podtrzymuję zdanie dotyczące niespójności między gatunkiem a fabułą – tu się nic nie zmieniło. Jedyna postać, która „jakoś” wstrzeliła się w ramy, to Otabek – jako jedyny nie miał durnych tekstów, odruchów i, przede wszystkim, nie piszczał, nie ryczał statystycznie co dwie minuty, nie dochodził na środku lodowiska, nie macał kolegów, nie wrzeszczał jak pięciolatek i zachował przynajmniej przeciętny poziom, jeśli chodzi o wygląd (łyżwiarze, jak łyżwiarze, nie będą jeździć w kombinezonach kosmonautów, ale przerobienie Plisetsy'ego pod tak babski wygląd to dla mnie ból). Szkoda, że Otabek łącznie na antenie grał... może z dziesięć minut? Przez resztę czasu w tych dwunastu odcinkach musiałem się użerać z całą resztą... Ja nie wiem. Nie znam łyżwiarzy, na których podstawie wykreowano postacie do Yuri!!! on ICE, ale mam wrażenie, że niektórych kompletnie ośmieszono. To miało być zabawne? Te etapy z Chrisem albo Georgim... Jakby mnie ktoś przedstawił w takim świetle, to właśnie byłbym w drodze po pistolet.
Dalej – animacja. Ktoś mi mówił, że warto obejrzeć to anime chociażby dla samej jazdy (a nie motywów stricte emocjonalnych). No to oglądałem... non stop te same ujęcia. Autorzy się nie postarali. Twórcy kilkakrotnie, w różnych odcinkach, wykorzystywali te same animacje. Mogli pójść o krok naprzód i przedstawić jazdy z różnych perspektyw.
Nie będę się rozwodził nad całością, bo dla mnie była do dupy. Każdy kolejny odcinek oglądałem z coraz większym bólem na twarzy. Jutro pójdę z tym cierpieniem do pracy. Ktoś może zginąć



Deadman Wonderland

Deadman Wonderland to specjalny zakład karny dla największych zwyroli, którego główną domeną jest motyw wesołego miasteczka. Więźniowie mają możliwość wykupienia sobie wolności, jeżeli będą uczestniczyć w śmiertelnych grach i wyścigach, jakie przygotował dla nich lunapark. Oczywiście, nie we wszystkich trzeba brać udział. Ale lepiej to robić. Każdy więzień otrzymuje obrożę odpowiedzialną za wpuszczenie trucizny do organizmu. Działanie substancji można zneutralizować dzięki cukierkom o gorzkim smaku, będącym punktem kulminacyjnym nagród za wyżej wspomniane rajdy i wyzwania. Fabuła kręci się wokół Igarashiego Ganty, wplątanego w morderstwa własnych przyjaciół. Choć do ostatniej chwili zarzekał się, że jest niewinny, i tak prędko skończył za kratkami. Brutalna, więzienna rzeczywistość mocno się na nim odbiła. Nie tylko dlatego, że zmuszony był żyć ze świadomością bycia winnym w oczach wszystkich wkoło, nie dlatego, że podporządkował się systemowi Deadman Wondeland, ani dlatego, że musiał ryzykować życiem, aby zdobyć cukierki mające te życie przedłużyć. Ganta zmuszony był zabijać, aby przetrwać.
Całość wydaje się spoko. Pomysł mi się podoba, niektóre postacie również (Karako, Senji, You), ale główny bohater to jakaś porażka... Robiłem co mogłem, żeby przymknąć oko na jego idiotyczny charakter, żałosne sceny pełne ryku i zachwiań, na głos i mimikę twarzy, ale to chyba niemożliwe. Niby zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji, jaka się na niego zwaliła – a to przecież tylko jakiś cichociemny szczyl z liceum – ale cały czas liczyłem na to, że wraz z rozwojem fabuły on sam też się rozwinie. Zamiast tego pozostał płaczliwą łajzą potykającą się o własne nogi, którego stale trzeba było ratować, bo sam nie potrafił przejść korytarza bez pobicia samego siebie. Antagoniści też niespecjalni – zwłaszcza ta mała dziewczynka. Była denerwująca. No i zakończenie. To, co odwalili z Nagim to śmiechu warta kpina.

_________________

Now dance, fucker, dance
Man, he never had a chance

Anime. - Page 3 Newt-kopi_arsewwa

And now you steal away take him out today
Nice work you did. You’re gonna go far, kid
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Newt
ZŁY WILK

Newt
Liczba postów : 627
Wiek : dwadzieścia siedem lat.
Wzrost i waga : 193 cm na 85 kg.

Anime. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Anime.   Anime. - Page 3 EmptyCzw Cze 22, 2017 11:09 am

Obejrzane serie:
- Oushitsu Kyoushi Haine
- Anitore! XX
- Biohazard: Degeneration
- Biohazard: Damnation
- Kuroko no Basket
- Lucky☆Star
- Inari, Konkon, Koi Iroha.
- Inari, Konkon, Koi Iroha. OVA
- Black Lagoon
- Boku no Hero Academia
- Special A
- K-ON
- Magi: The Labirynth of Magic
- One room
- Onigiri
- Chiruran: Nibun no ichi
- Fate/Zero 2nd season
- Free!!
- Nyanko Days
- Tailenders
- Super Danganronpa 2.5: Komaeda Nagito to Sekai no Hakaimono
- Free!: FrFr - Short Movie
- Dragon Age: Blood Mage no Seisen
- Amnesia OVA
- Ao no Exorcist: Kuro no Iede
- Bokura wa Minna Kawaisou: Hajimete no
- One Punch Man: Road to Hero
- Sword Art Online: Extra Edition
- Strawberry Panic!
- Shingeki no Kyojin
- Onihei
- Summer Wars
- Tokyo Ghoul: "Jack"
- Kokoro Conncect
- Nerawareta Gakuen
- Kiitarou Shounen no Youkai Enikki
- Gakuen Handsome
- Shigatsu wa Kimi no Uso
- Gin no Guardian
- Deadman Wonderland OVA
- Oniichan dakedo Ai Sae Areba Kankeinai yo ne! Specials
- Nihon Animator Mihonichi
- One Room Special
- Biohazard: Vendetta
- Biohazard: Damnation
- Renai Boukun
- Fukumenkei Noise
- Love Kome: We Love Rice
- Room Mate
- Rokudenashi Majutsu Koushi to Akashic Records
- Kenka Banchou Otome: Girl Beats Boys
- Noblesse: Awakening
- Harmony
- Senyuu. Specials
- Kowabon
- Majo no Takkyuubin
- On Your Mark
- Shigatsu wa Kimi no Uso: Moments
- Quanzhi Gaoshou
- Granblue Fantasy The Animation
- Shingeki no Kyojin OVA
- Riddle Story of Devil Special
- Watashi ga Motete Dousunda

_________________

Now dance, fucker, dance
Man, he never had a chance

Anime. - Page 3 Newt-kopi_arsewwa

And now you steal away take him out today
Nice work you did. You’re gonna go far, kid
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


Anime. - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Anime.   Anime. - Page 3 Empty

Powrót do góry Go down
 
Anime.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xxxx :: Manga i anime-
Skocz do: