IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mieszkanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość

PisanieTemat: Mieszkanie   Pon Maj 09, 2016 3:09 am



MIESZKANIE

Całą powierzchnie piętra zajmują dwa pomieszczenia i tym samym stanowią część mieszkalną budynku. Jeden pełni rolę łazienki i jest stosunkowo mniejszy od drugiego. Otrzymany w jasnej kolorystce, pomimo braku okien, sprawia wrażenie przytulnego, wyłożonego płytkami miejsca, którego wyposażenie ogranicza się do wanny z zamontowanym prysznicem, ubikacji, wieszaka na ręczniki, stojaka na papier toaletowy i umywalki, nad którą zostało ulokowane średnich rozmiarów lustro.
Największą część tego poziomu zajmuje pokój, który ma funkcje zarówno kuchni, sypialni, salonu, jak i jadalni. To tu w głównej mierze mieszkańcy budynku spędzają swój wolny czas, pod warunkiem, że są w domu, acz nie mogą narzekać aż tak bardzo na ciasnotę, mimo widocznych gratów walających się po tych paru metrach kwadratowych, i każdy znajduje w nim kąt dla siebie. Asortyment tego pomieszczenia streszcza się do niezbędnych do przeżycia minimum. Przede wszystkim do piekarnika, lodówki, mikrofalówki, kredensu i półki. Potem jest szafka nocna i dwuosobowe w miarę wygodne łóżko, w którym śmiało mogą się pomieścić trzy osoby i czasem się mieszczą, oczywiście jeśli rozdrażniony Wilk nie ląduje piętro niżej w swoim warsztacie. Do użytku jest oddany także mały, kwadratowy stół z trzema krzesłami, regał na książki, szafa na ubrania i rzadko używane łóżko polowe. W pokoju panuje zawsze półmrok, chyba, że ktoś zaświeci światło. Jest to uwarunkowane wiecznie zasłoniętymi, brudnymi oknami, które mają podtrzymywać wrażenie, że tylko jedna część budynku jest zagospodarowana – fanaberia jednego z właścicieli.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Wto Cze 14, 2016 9:53 pm

Pomysł Yume nie bardzo mu się podobał, wypad na naleśniki do jakiegoś baru to niekoniecznie coś na co miał ochotę, czując w kościach, że może się to skończyć nie za ciekawie. Wolał już pójść na drugą opcję, by wrócić do mieszkania i tam pobawić się w kucharza. Mało kto wiedział, że Kieran nie miał dwóch lewych rąk, gdy brał się za gotowanie. Długie lata, kiedy był zdany na siebie oraz to co udawało mu się stworzyć z niczego, pozwoliły mu nabyć wielu przydatnych umiejętności i gotowanie wchodziło w skład tego. Stąd też zaraz podjął decyzję za swym towarzyszy, nakłaniając ich do skierowania się ponownie w domu. Krótki spacer, poprzedzony tylko zahaczeniem o sklep aby zakupić potrzebne rzeczy, jakich na pewno brakowało w lodówce. Wchodząc do mieszkania ostatni, zatrzasnął za sobą drzwi i skopał z nóg buty, porzucając je w nieładzie co w sumie zawsze tak się kończyło. Złapał bluzę, wiszącą na krześle, nakładając ją przeszedł do kuchni, wcześniej zachodząc tylko do łazienki by umyć ręce. Spojrzał na rozpakowane zakupy, mimowolnie uśmiechając się kącikiem ust. Obejrzał się przez ramię na Kocura i Haine siedzących przy niedużym stole, ale nie powiedział ani słowa do nich. Dobrze chociaż, że ogarnęli to co wcześniej przygotował dzieciak.
Przygotowanie ciasta na naleśniki, zajęło mu parę minut w tym czasie też ustawił oraz rozgrzał patelnie. Wyciągnął z szafki talerz na który zamierzał zrzucać gotowe naleśniki, pakując pierwszą porcję ciasta na rozgrzaną powierzchnię.- Któryś ruszy się by zrobić mi kawę? - spytał nagle, opierając się biodrem o blat obok palników. Zwykle nie prosił o takie rzeczy i prędzej denerwował się, gdy jego współlokatorzy wyręczali go w jakichkolwiek czynnościach. Lata polegania na sobie, odbijało się na nim, przez co przyjęcie pomocy nie przychodziło mu z łatwością. Postawił na stole talerz z naleśnikami, dokładając dwa mniejsze talerze i słoik z dżemem, by ci dwaj już jedli. Sam wrócił dokończyć gotowanie, bo jak już zdążył ocenić będzie tego jeszcze sporo, ale chociaż we trzech najedzą się. Co jakiś czas zerkał na dwóch ciemnowłosych, patrząc jak zajadają się. Uświadomił sobie, że to chyba pierwsze od dawna śniadanie, które nie robione było na szybko i w ogóle zostało zrobione dla wszystkich trzech. Ostatnie tygodnie były na tyle zabiegane, że nawet nie chciało mu się zachodzić do kuchni. Wolał gdzieś w terenie zahaczyć o knajpkę i kupić sobie coś do jedzenia, a o tych dwóch nie szczególnie się wtedy martwił.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Sob Cze 25, 2016 1:54 am

Chęci na wykłócenia się z Vulkiem znacznie stopniały, gdy ten w końcu przyjął do wiadomość, że Yume siłą rzeczy stał się częścią ich życia. Może właśnie dlatego - mimo pojawienia się sprzeciwu - w ostateczności przystał na jego porpozycję, nie chcąc szukać dziury w całym, jednakże nie dało się nie zauważyć, że nadal wokół nich unosiła się nieprzyjemne, drętwa atmosfera w wyniku czego w kilku najbliższych godzin mogła się wywiązać kolejne kłótnia. Staż ich związku był wystarczający, dlatego nie trudno było zauważyć, że cierpliwość Kierana wyparowała w zestawie z pęknięciem niskiej tolerancji wobec zachowań Haine.
Kylle, wbijając hienie ślepia w kark mężczyzny, wypuścił cicho powietrze i zacisnął zęby na dolnej wardze, by powstrzymać się od złośliwego komentarza. Obserwował jak Zaiwść krząta się po kuchni jak pani domu z prawdziwego powołania i w końcu zawiesił wzrok na kociaku, choć żadne słowa nie chciały paść z jego ust. Radość, która poczuł po ujrzeniu znajomej twarzy, a potem namówienie go do powrotu do domu – o ile niewielkie mieszkanie nad warsztatem można tak nazwać, była niedopisania, a ujście emocji w tej materii nie istniało.
Mogę, jak dla odmiany przestaniesz traktować moje istnienie jak powietrze — mruknął w odpowiedzi, lecz w  końcu podniósł swój tyłek z zajmowanego przez siebie krzesła, by sięgnąć po czajnik, nalać go niego wody i nastawić go na gazie.
Chcesz coś do picia?
Zerknął w przelocie na niedoszłego uciekiniera, posyłając mu delikatny, szczery uśmiech, który kiedyś w podobnej sytuacji nie miałby prawa bytu.
Wyciągnął z kredensu trzy kubki na wypadek, gdyby Kocur chciał ugasić potencjalne pragnienie i nasypał do dwóch z nich coś co odgrywało w ich skromnych życiu rolę marnej imitacji kawy. Dla swojego kochanka obowiązkowo dwie łyżeczki. Wolał go bardziej nie drażnić niż to było koniecznie, bo dziś Wilka zdecydowanie wstał lewą nogą.
Wzdrygnął się, gdy czajnik zagwizdał, alarmując jego właściciela, że woda została zagotowana. Zalał zawartość kubków.
Ile chcesz kostek cukru? Może chociaż one osłodzą ci życie, skoro mi się nie udaje — prychnął, nie mogąc powstrzymać się od tej złośliwości, bo milczenie serwowane przez mężczyznę sukcesywnie wypruwało z niego nerwy. W rezultacie podsunął mu pod sam czubek zadziornego nosa kawę bez żadnych dodatków.
Powrót do góry Go down
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Czw Cze 30, 2016 1:06 am

Podróż do domu okazała się zaskakująco szybka I przyjemna. Yume lawirował pomiędzy Haine a Vulkiem, gadając o wszystkim i o niczym, jakby nie widział ich z dobre parę tygodni. I chociaż sam chłopak zdążył porządnie zmarznąć, to chłód zaczął odczuwać dopiero po wejściu do domu. Zrzucił plecak i przesunął gdzieś w kąt, zdjął buty i wbiegł do środka, od razu siadając przy stole, ruszając ogonem na boki, czując się tak, jakby tchnięto w niego zupełnie nowe życie.
- Naleśniki Vulka są naaaajlepsze! – powiedział wesoło, wbijając swoje spojrzenie w mężczyznę. Ale nie potrafił zbyt długo usiedzieć. Zerwał się z krzesła, które omal nie runęło na ziemię i podbiegł do opiekuna, zaglądając zza jego ramienia na to, co wyczyniał przy blacie.
- Mogę ci pomóc? Mogę? – dopytywał się jak podekscytowany dzieciak przed świętami bożego narodzenia. Aczkolwiek wszyscy wiedzieli, jaki Yume potrafił być destrukcyjny w kuchni. Niestety, nie zawsze dobre chęci potrafiły uratować sytuację.
- Podam ci jajka! – zaćwiergotał I podbiegł do lodówki, którą otworzył zaglądając do środka. Sięgnął po dwa jajka, i z zadziwiającą delikatnością przeniósł je na blat, gdzie działał Vulk.
- Kiedy kupimy mleko? Napiłbym się mleka. – mruknął pod nosem, kiedy jego spojrzenie napotkało pusty karton stojący gdzieś z boku. Z braku laku sięgnął po czystą szklankę, do której wlał wcześniej wyciągnięty sok pomarańczowy, swoją drogą również na wykończeniu, i wlał sobie do szklanki.

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Sro Sie 10, 2016 11:43 pm

Słowa Haine wcale nie przekonały Vulko, aby zaprzestać ignorowania go w jakimś stopniu. Parsknął okropnie.- Jeszcze godzinę temu, tak strasznie ci przeszkadzałem, a nagle potrzebujesz mojej uwagi? Zdecyduj się czego ty w końcu chcesz – burknął. Jego cierpliwość względem mężczyzny wyparowała i nie zanosiło się, żeby jej nowe rezerwy pojawiły się znienacka. Potrafił przemilczeć wiele głupich zachowań tego typa, ale wszystko miało swoje granice i ta konkretna została teraz przekroczona. Stąd też chwilowo całą uwagę Wilka pochłaniał Yume, który zachowywał się trochę jakby miał ADHD, ale jakoś taka nadpobudliwość nie denerwowała Kierana, a jedynie w pewien sposób bawiła. Kiedy młody położył jajka na blacie, Vulk zmierzwił mu włosy ręką w dziwnie zadziornym geście, zwłaszcza, że nie zrobił tego względem hieny, a kociaka, którego osoba długo mu przeszkadzała i w jakimś stopniu nadal tak było.
Spojrzał na pusty karton po mleku.- Weź kasę i skocz do sklepu po mleko – podpowiedział młodemu, nie przywiązując szczególnej uwagi do tego co mówi. Logicznym było, że gdy czegoś brakowało to trzeba było wybrać się po to do sklepu, gorzej, że ani On ani Haine nie mieli zbytnio czasu aby uzupełniać lodówkę w najpotrzebniejsze rzeczy. Obejrzał się na hienę i czajnik, który ten trzymał w ręce. Nienawidził wysokiego dźwięku jaki wydawało z siebie to ustrojstwo, gdyż zbyt wyraźnie drażniło czuły, wilczy słuch. Zabrał gotową kawę, przez chwilę jeszcze zamierzając olać totalnie partnera, ale nagle naszła go chęć na odpowiedzenie mu i może kolejną spinę. Miał do tego pełne prawo, zważywszy na to, że zwykle to Haine czepiał się jego, mając odmienne zdanie na wiele tematów.- Ty wolisz osładzać życie innym, każdej biednej i zbłąkanej osobie, którą uważasz za dość skrzywdzoną – prychnął.- Jeśli kiedykolwiek próbowałeś osłodzić je mi... to jesteś w tym naprawdę beznadziejny – dodał spokojniej. Upił łyk gorącego napoju, czując momentalnie jak polepsza się jego humor; gorzki posmak jaki pozostawiała kawa bez żadnych dodatków, zawsze działał na Vulkowa. Kiedy posiłek był już gotowy, zajął miejsce na jednym ze stołków, ale jakoś stracił apetyt, stąd też nie ruszył ani jednego naleśnika. Jedynie popijał kawę w ciszy, błądząc myślami wokół istotniejszych spraw, które w żaden sposób nie tyczyły się tych dwóch, którzy towarzyszyli mu codziennie.
Powrót do góry Go down
Bezdomny Kot
KRUK / WYRZUTEK

avatar
Liczba postów : 708
Imię i nazwisko : Yume.
Wiek : 16 lat.
Wzrost i waga : 168 cm || 58 kg

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Czw Sie 18, 2016 11:27 am

[tu jest ładny post, którego serio teraz nie chce mi się pisać, ale obiecuję, że napiszę. W skrócie: Yume zjadł i poszedł do szkoły/sklepu/cokolwiek]

| zt |

_________________
Newton x Yume. :| Serio.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Nie Paź 09, 2016 3:17 pm

Haine przewrócił oczami w geście irytacji. Kieran zapracował sobie na słowa, które padły z jego ust pod wpływem chwili i nie miał zamiaru za nie przepraszać.
Nie zachowuj się jak skrzywdzone dziecko — upomniał Vulka, mając dość humorów mężczyzny, które zazwyczaj przeradzały się w kłótnie. Nie umieli ze sobą rozmawiać. Ten stan rzeczy utrzymywał się od paru miesięcy. Albo na siebie warczeli, albo w ogóle się do siebie nie odzywali. Wczoraj udało im się wylądować na tylnym siedzeniu wozu Wilka, co było chyba przełomowym momentem w ich relacji, ale sam Haine nie miał ochoty na powtórkę z rozrywki. Dzisiejsza akcja utwierdziła go w przekonaniu, że w końcu któryś nie wytrzyma. Trzaśnie drzwiami i nie wróci.
Organizm Gniewu nie akceptował naleśników, więc nawet ich nie tknął. Oparł biodra o aneks kuchenny, przyglądając się w milczeniu swoim współlokatorom. W ramach śniadania wpił gorzką kawę.
Nie pakuj się w żaden kłopoty i wracaj prosto do domu. — Przerwał milczenie, gdy Yume zaczął zbierać się do wyjścia i sam w końcu poszedł w jego ślady. Dorwał się do szafy.
Jego garderoba w domu Kierana była zubożała. Więcej swoich prywatnych rzeczy przechowywał w siedzibie 7DS, w której przebywał zresztą większość czasu.
Wrócę dziś późno — powiadomił Vulka, wkładając bluzę.
Albo w ogóle.
Nie podzielił się z tą myślą na głos. Ugrzęzła mu w gardle.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Nie Paź 09, 2016 6:38 pm

Miał coraz większe problemy z agresją, co usilnie ukrywał, zwykle w krytycznym momencie uciekając z dala od innych. Nie chciał by zauważono jego słabości, a miał ich coraz więcej i to zaczynało mu ciążyć. Niestety, Haine nie był dla niego łaskawy przez nieświadomość obecnej sytuacji i wkurwiał Vulka, swoich zachowaniem i każdym karcącym słowem. Dziś też to robił, podnosząc stopniowo poziom złości Kierana, aż zaczynał się robić nie do zniesienia. Zmierzył wzrokiem Hienę, darując sobie komentarz w pierwszej chwili, zbyt zajęty wlewaniem w siebie gorącej kawy.
- Tylko ty możesz się tak zachowywać? - prychnął, gdy chęć odgryzienia się, stała się wyraźnie większa. Kiedy myślał nad ich związkiem, coraz częściej dochodził do wniosku, że to nie ma szansy przetrwać dłużej niż miesiąc. Czasami łapał się na tym, że wyczekiwał dnia, aż hiena coś odwali i będzie mógł odejść bez świadomości, że kochanek będzie pałętał się koło niego czy że zrozumie powody zachowania Vulkowa. Nie chciał jego zrozumienia, litości ani współczucia. Gdyby tego potrzebował już dawno powiedziałby mu o wirusie wścieklizny oraz o postępującym światłowstręcie w wyniku którego krył się w mroku, aby nie męczyć wzroku. Unikał nawet sztucznego światła żarówki, mimo że powodowało dyskomfort w mniejszym stopniu niż to naturalne w słoneczne dni.
Milczał, gdy Yume po śniadaniu ogarnął się i wyszedł z mieszkania, nie spojrzał na dzieciaka nawet, chociaż poczuł na sobie jego spojrzenie, zanim usłyszał trzaśnięcie drzwiami. Wpatrywał się ciągle w zawartość kubka, która powoli znikała. Przez ciszę jaka zapanowała, sądził, że został już całkiem sam. Odetchnął parę razy, by się wyciszyć, ale to wcale mu nie pomogło. W głowie ciągle słyszał słowa Kylle'a, wszystko co dziś usłyszał od niego i im dłużej się nad tym zastanawiał tym było gorzej. W przypływie gniewu, pieprznął pięścią w stół przy którym siedział, naczynia wydały ten charakterystyczny dźwięk pod wpływem uderzenia. Jeden z talerzy spadł na ziemię, rozpadając się.- Kurwa mać – warknął, nie planował większych zniszczeń, a naczyń i tak miał mało w mieszkaniu, przez poprzednie napady agresji, kiedy wszystko z blatów leciało na ziemię. Miał już się podnieść, by zgasić światło, bo poczuł jak oczy zaczynają mu łzawić i swędzieć w ten bolesny sposób, chociaż praktycznie nie znał pojęcia bólu. Wtedy właśnie usłyszał głos hieny i spojrzał na niego momentalnie, zapominając na chwilę o problemie ze ślepiami. Kiedy tylko przypomniał sobie o tym, odwrócił wzrok, mając nadzieję, że białka nie są jeszcze mocno zaczerwienione. Zwykle takie rzeczy ukrywał za ciemnymi szkłami okularów, ale teraz nie miał ich przy sobie.
- Ta, spieprzaj, ratować wszystkich potrzebujących – burknął, chcąc go urazić, odtrącić... zmusić by sobie poszedł i nie wrócił szybko. Wstał i podszedł do włącznika światła, uderzył palcami w niego, gasząc irytującą żarówkę. Potrzebował ciemności, chociaż i tak przez wzgląd na porę dnia, zapadł tylko delikatny pół mrok w którym było widać wszystko.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Nie Paź 09, 2016 10:29 pm

W milczeniu przyglądał się furii, która tkwiła w Kieranie i w końcu ujrzała światło dziennie. Miał wręcz nieodparte wrażenie, że impulsywne działania mężczyzny były lustrzanym odbiciem i jego uczuć.
Czujesz się lepiej? — zapytał kąśliwie, zgorzkniale, jak ktoś, kto nie żył na ziemi lat trzydzieści, a lat sześćdziesiąt. Trochę jak dziadek, który poucza swojego wnuka. Nie bał się, że Vulk może w końcu skierować swój gniew na niego. Był na to gotowy od miesięcy, gdy tylko dostrzegł napady agresji, które prowadziły wprost w objęcia nerwicy. — Dobrze ci idzie. Rozwal wszystko. Nie krępuj się. Chcesz zapalniczkę? — Wyciągnął ją z kieszeni. Machnął nią przed oczami Vulka. — Patrz, jak twoje marzenie płonie. Popatrzę razem z tobą. Spłonimy razem z nim, co ty na to? — Mówiąc "marzenie" miał na myśli oczywiście warsztat. Wiedział, jak Vulkowi na tym zależało i wiedział, ile pasji wkładał w naprawę każdego zepsutego auta, które u niego lądowało. Lubił go obserwować podczas pracy.  Wulkan drzemiącej w nim energii wyciszał się, uspokajał. Na wiecznie wykrzywionej zdenerwowaniem twarzy pojawiało się coś zgoła innego. Anielska wręcz cierpliwość i powściągliwość. Haine gapił się na niego jak zahipnotyzowany. Chłonął te skupienie, a potem szlag wszystko trafiało, gdy Wilk w końcu kończył robotę i demonstrował to, jak bardzo nie toleruje Yume w swoim życiu i jak bardzo Kylle spieprzył, sprowadzając im młodego na głowę. Nigdy nie był wyrozumiały, ale teraz miarka się przebrała. Miał dość jego użalenia się nad sobą. Haine nigdy niczego przed nim ukrywał. Mówił jak jest, a nie jak będzie albo jak powinno być. Vulk wiedział, co brał. Wiedział, że Gniew ma hopla na punkcie swojej rasy, że nienawidzi ludzi najbardziej na świecie, że chce ich wyrżnąć. Obsesja nie zmalała. Z roku na roku urosła w oczach. Kto wie, może Hienie w końcu tak odbije, że wyjdzie na ulicę i zacznie podrzynać gardła każdemu człowiekowi, który nawinie mu się pod rękę. Był do tego zdolny i wiedzieli o tym oboje. Nie od dziś. Haine w końcu był uosobieniem samej nienawiści i najprawdopodobniej tylko ona trzymała go przy życiu.
Właśnie to robię. Spieprzam — syknął przez zęby. W tonie głos pobrzmiewał jad. Był wściekły. Właśnie się tak czuł. Odtrącony i niepotrzebny. Znał Vulka od lat i zauważył zmiany w jego zachowaniu. To jak zakłada na nos  ciemne okulary, gdy jest narażony na ostre światło i to, jak nieumiejętnie tłamsi w sobie gniew, by w końcu rozbić szklankę na ścianie. Dostrzegał też jego zaczerwienione, nie rzadko załzawione oczy. Widział więcej niż sam Vulk mógłby sobie to wyobrazić.— Bo ty mnie przecież nie potrzebujesz — zauważył. Złość w nim płonęła. Sam miał ochotę coś roztrzaskać. Dobrze, że Yume wyszedł parę minut temu, bo przynajmniej oszczędzi mu tego widoku. Podszedł do Vulka i uderzył go pięścią w klatkę piersiową. — Rzygam tobą. Duszę się powietrzem, którym oddychasz, Vulk — warknął. Głos mu drżał. W oczach pojawiło się szaleństwo, które zwykło ukazywać się tylko ludziom. Zacisnął dłonie na ramionach Wilka. Potrzasnął go, by mieć pewności, że to, co z siebie wyrzuca z szybkością karabinu maszynowego, do niego dociera. Zacisnął ostre paznokcie, wbijając je do skóry mężczyzny. — Myślisz, że nie zauważyłem, jak unikasz ostrego światła? Jak wszystko wypada ci z ręki? Jak się miotasz, wkurwiony na wszystko i wszystkich? Zauważyłem. Chcesz litości, współczucia? Nie znajdziesz go u mnie, bo za dobrze cię znam i wiem, że prędzej by mi się za to oberwało. Nie wiem czego ode mnie oczekujesz, więc, z łaski swojej, wykrzycz mi to w twarz, i miejmy to z głowy.
Puścił go i zwiększył odległość między nimi. Sam musiał ochłonąć. Emocje w nim buzowały, a unoszące się w powietrzu napięcie, które można byłoby ciąć nawet nożyczkami, w niczym nie pomagało. Bardziej go nakręcało. Może właśnie dlatego zabrał kurtkę wiszącą na prowizorycznym wieszaku i wyszedł z istnym bałaganem w głowie i na głowie. Byle tylko jak najdalej od Vulka i przerażającego poczucia winy, że faktycznie spieprzył.

zt
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Mieszkanie   Pon Paź 10, 2016 7:41 pm

Patrzył na niego, lecz milczał zawzięcie. Żadne sensowne słowa, które mogły załagodzić sytuację nie przychodziły mu do głowy teraz. Nie chciał tłumaczyć się chłopakowi, mówić mu prawdy o tym co się dzieje już dłuższy czas. Wiedział w końcu dobrze, jak reagowali na takie wiadomości ludzie, których uważał za bliskich... i mimo całej sympatii do hieny, nie potrafił się przełamać i zaufać mu dodatkowo.
- Nie czuję się lepiej – odparł sucho, chociaż wiedział, że nie musi na to odpowiadać. Tutaj nic nie było potrzebne, bo miał wrażenie, że Kylle i tak nie będzie go słuchał. Zacisnął nieco szczęki, gdy usłyszał o płonącym marzeniu. To było rzeczywiście prawdopodobne, że kiedyś... pewnego dnia, puści z dymem całe to miejsce i odejdzie, nie oglądając się za siebie. Wiedział dobrze, że ten czas nastąpi bo w pewnym momencie straci ostatnią osobą, która trzymała go tutaj, a obecnie patrzył na ową osobę znosząc słowa przesiąknięte równie groźną złością co jego własna.
- Tylko ja spłonę w tym miejscu – wyszeptał, nie dbając o to, czy Kylle zrozumie jego wypowiedź, pomimo tego jak cicho została powiedziana. Nie chciał, aby Haine poczuł się niechciany, ale nic nie mógł na to poradzić, że bał się zaufać do tego stopnia i powiedzieć mu wszystko, otwarcie pokazać słabości, jakie starał się zataić i nawet jeśli, Gniew cokolwiek zauważył to nie znał całości, nie wiedział jak światłowstręt niszczy codzienność Kierana.
- Jak mogę cię potrzebować, skoro dla ciebie liczy się tylko dobro Czarnokrwistych. Nie zrozumiesz mnie i nic tego nie zmieni, a gdy poznasz całą prawdę, będzie tylko gorzej. W pewnych kwestiach... nigdy się nie dogadamy, więc nie płacz, że Cię odtrącam – wyjaśnił, zaskakująco spokojnie. Złość hieny, ostudziła jego agresję, przynajmniej w tej chwili, gdyż ogólnie dalej tliła się w nim i wiedział, że jeszcze wybuchnie odbierając logiczne myślenie. Zmrużył nieco oczy, gdy dostał pięścią w klatkę piersiową, oczywiście nie poczuł tego jeśli chodzi o ból lecz samo uderzenie nie bardzo mu się spodobało. To jak łatwo kochanek przeszedł do agresji fizycznej, trochę zirytowało i nie ukrywał tego, nawet w samym spojrzeniu można było dostrzec rozdrażnienie.
- Więc po co jeszcze tu jesteś?! – warknął i był już gotów odstraszyć Hienę fizyczną przemocą, ale nie zdążył. Zamilkł ponownie, obserwując i czekając, aż ten się zamknie, dając mu spokój. Nie stać go było teraz nawet na wyduszenie z siebie pogardy względem mężczyzny, a w obecnej chwili odczuwał jej wyjątkowo dużo. Był jednak świadom, że ciszą zdziała więcej, pozbędzie się go na dłużej.
W chwili, gdy został puszczony, uśmiechnął się w dość okropny sposób, który jawnie mówił mam cię gdzieś, nic nie znaczysz . Trzaśnięcie drzwiami, jakie w końcu nastąpiło, przyniosło ulgę. Odetchnął, chociaż czuł jak drży na ciele, nie potrafiąc poradzić sobie z nadmiarem emocji. Wyładował jednak wszystko na wyposażeniu mieszkania, a później wyszedł, pozostawiając po sobie chaos...



zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Mieszkanie   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie Travisa
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Mieszkanie Adavieny, gdzie wtarabanił się Kaukaz
» Wciśnięte w kąt mieszkanie na poddaszu L. Davis
» Apartament nr 78 [Kira i Ryouma]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Zachodnia część :: Budynek Sancheza-
Skocz do: