IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ogród botaniczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Ogród botaniczny   Pią Maj 06, 2016 1:18 am



Ogrod botaniczny


Kto mógłby przypuszczać, że tak piękny park znajduje się w takim mieście. I chociaż sama powierzchnia parku nie jest zbyt imponująca, to już roślinność znajdująca się na jego terenie tak. Miasto dołożyło wszelkich starań, aby sprowadzić tutaj cząstkę z całego świata. Tak więc w ogrodzie można oglądać roślinność z każdego kontynentu. Ponadto znajduje się tutaj słynna ścieżka wiśni, która podczas wiosny, gdy wiśnie zaczynają kwitnąć sprawia fenomenalne wrażenie, nadając temu miejscu pewnego rodzaju "magii".  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Czw Cze 09, 2016 12:03 am

Dzisiejszy dzień był bardzo ważnym dniem, a dokładniej to wieczór był ważny. Dzisiaj mianowicie była rocznica ślubu, pewnego czarnokrwistego, który był aktualnie głową klanu Hundur. Niestety, jego małżonka tego nie doczekała gdyż zginęła. Sprawcy jej śmierci oczywiście zostali ukarani, tak surowo jak tylko było to możliwe. Natomiast samotny przywódca, postanowił przyjść do ogrodu botanicznego aby powspominać swoją ukochaną, a nawet z nią porozmawiać.
Kazuya szedł spokojnie ścieżką pośród wiśni, kierował się do jednego drzewa. Tego specjalnego, pod którym oświadczył się swojej ukochanej Mitsu. Owe drzewo było piękne, gdyż jego gałęzie były bardzo nisko a przedarcie się między nimi do pnia było praktycznie niemożliwe. Te drzewo miało jeszcze jedną dodatkową zaletę, a może wadę? Zawsze kwitło ostatnie.
Czarnowłosy mężczyzna zatrzymał się przed wiśnią obsypaną kwiatami, które aktualnie były zamknięte. Przyglądał się każdemu kwiatkowi uważnie, Mitsu nauczyła go tego, aby doceniał każdy kwiat z osobna gdyż wszystkie są inne, a prawdziwe ich piękno można dostrzec dopiero wtedy, gdy potrafi się je rozróżniać gdy są zamknięte.
Na twarzy czarnowłosego pojawił się delikatny uśmiech, nie grany, nie wymuszony tylko szczery. Dotknął jednym palcem zamkniętego kwiatka, ten natychmiast odpadł.
- Twój czas minął przyjacielu, zrób miejsce dla następnego.
Później długo jeszcze patrzył na leżący pączek, aż w końcu zadarł głowę w górę i przyglądał się samemu szczytowi korony.
- Wiesz co Mitsu, spotkałem niedawno Kanę. Jest tak samo uparta jak zawsze, nie chce się słuchać, buntuje się... Jej serce nadal toczy żal, smutek i złość. Ale nie martw się, kiedyś do niej dotrę. Tak samo jak Ty dotarłaś do mnie, Ty jedyna nie bałaś się patrzeć mi w oczy. Ty jedyna potrafiłaś mnie uspokoić. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła za to co zrobiłem tamtym ludziom. Byłem rozżalony i trochę mnie poniosło. Wiem, że nie popierałaś takich rzeczy, ale... Nie ma żadnych ale prawda?
Kazuya zaśmiał się perliście i pokręcił głową.
- Pewnie byś mnie teraz zdzieliła w łeb co? Albo pogryzła hahaha... Tęsknie za tobą i mam nadzieję, że tam po drugiej stronie dali szansę naszemu dziecku.
Stał dalej z uśmiechem na twarzy i łzami zbierającymi się w oczach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Czw Cze 09, 2016 12:27 am

To był straszny dzień. Od samego poranka nic nie szło jak trzeba. Zacznijmy od tego, że potłukła swój ulubiony kubek. Odpadło mu ucho. A ten kubek służył jej od tak wielu lat...
Kolejne były niepochlebne informacje na temat 7DS, które przeczytała w sieci. Tak uporczywie starano się wszystkim wmówić, że są niebezpieczni, że zagrażają społeczeństwu. Ale przecież nie każdy taki był. Ale co kogo to obchodziło. Straciła apetyt.
No i na koniec... A może właśnie na początek, była ważna data dla Mitsu. Nie mogła po prostu wyrzucić z mózgu tej radości, jaką jej siostra wykazywała na samą myśl o tych wszystkich dziesiątkach przyszłych rocznic. To było jak stłuczony kubek kawy i kop w bebechy z samego rana. Pożywne śniadanie. Jakże dietetyczne. Nie miała dziś zamiaru dotykać komputerów. Z szacunku do Mitsu, nie robiła tego. Jej siostra zawsze krzyczała, że jeśli będzie nad nimi tyle ślęczała, to twarz jej się przyklei do ekranu. Z tą myślą, ruszyła do ogrodu botanicznego. Zawsze tu przychodziła, jak chciała pobyć sama i pomyśleć o siostrze. Ona kochała to miejsce. Kana wyciągnęła z kieszeni zmięte ZDJĘCIE. Popatrzyła na nie po raz tysięczny. Ruszyła dalej. Wiedziała, gdzie było to konkretne drzewo. Zatrzymała się jednak, widząc jakąś postać przy nim. Samotna postać, przy drzewie wiśni, późnym wieczorem? Popatrzyła na mały znicz, który trzymała w drugiej dłoni, wcześniej ukryty w kieszeni. Schowała go. Postanowiła, że się nie zatrzyma. Uda pieszego, czy coś. Odwróciła się więc, zamachując swoim ogonem i gnąc papier w dłoni. Pech jej dziś nie mógł opuścić? A może to Mitsu próbowała jej coś powiedzieć od samego rana, tylko że jej nie szło jak trzeba?
- A za chwilę co, potrąci mnie coś na pasach?
Zapytała cicho, w eter. Było chłodno, więc zapięła kurtkę pod szyję. Zerknęła na zegarek. Wróci tu za jakiś czas, może ten ktoś już odejdzie? Doszła z powrotem do alejki, oświetlonej latarniami. Miała uszy położone po sobie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Czw Cze 09, 2016 12:50 am

Przetarł twarz rękawem i pokręcił głową śmiejąc się cicho. Przecież się tutaj nie poryczy nie? Oczywiście, że nie. Przyszedł, powiedział jej co miał do powiedzenia i teraz mógł iść. |Nie było sensu dalej stać pod drzewem, jednak coś go dalej trzymało. Zamknął oczy, dobrą minutę stał bez ruchu i dopiero wtedy odwrócił się i ruszył przed siebie.
Wyciągnął z kieszeni swojego elektronicznego papierosa i zaczął go popalać. Właśnie przez Mitsu zamienił zwykłe papierosy na takiego i znienawidził zapach zwykłych. Na jego twarzy pojawił się standardowy nic nie znaczący uśmiech. Szczerze mówiąc nie było powodu dla, którego miałby się On tam pojawić, ale najwyraźniej stało się to już jego przyzwyczajeniem.
Szedł spokojnie w stronę wyjścia z ogrodu botanicznego, wspominał dzień, w którym oświadczył się Mitsu. To było tak dawno a zaraz niedawno, że aż ciężko było w to uwierzyć.
Gdzieś w oddali ktoś jeszcze spacerował po ogrodzie botanicznym. Cóż było to dość popularne miejsce, zwłaszcza że ogród był piękny i w swoich "zbiorach" posiadał naprawdę rzadkie okazy roślin, nic więc dziwnego że przyciągał ludzi i nie tylko ludzi...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Czw Cze 09, 2016 1:03 am

Rozbolała ją głowa. Zatrzymała się i łyknęła dwie tabletki przeciwbólowe. Była do nich już tak przyzwyczajona, że mogła je połykać bez niczego, prawie jak cukierki. Zadzwonił jej telefon.
- Halo?
Odebrała krótko i stojąc tak zaczęła szturchać stopą jakiś kamień. Zmrużyła oczy. Padła sieć podtrzymująca serwer jednego z lokali. No tak. Jak ciągle ktoś gmerał przy kablach, to potem się dziwili, że padało
- Generalnie, to ja mam dziś urlop. Proszę spróbować zresetować tę sieć, jeśli nic się nie naprawi do rana, proszę o telefon. Przyjadę i sprawdzimy co tam się naważyło. Tak dokładnie. Mhm... Dobranoc.
Rozłączyła się
- Głupi dupku.
Mruknęła do telefonu i wsadziła go do kieszeni. Usłyszała kroki i dopiero teraz zaniepokoiła się tym faktem. Jednak jej intuicja w żaden sposób jej nie ostrzegała, więc nie było to zagrożenie? taktycznie odwrócił się bokiem do idącej postaci i zmarszczyła lekko brwi. No teraz na tej oświetlonej alejce... Zacisnęła dłoń w pięść
- Kazuya.
Powiedziała ni to jak stwierdzenie, ni to jak powitanie i ni to jak obelgę. To był jakiś znak? Dalsza część nieszczęść, czy co?
'Mitsu, nigdy nie byłaś dobra w zabawę w piratów, ale mogłabyś rzucać jakieś jaśniejsze znaki...'
Uniosła wzrok w górę, wywracając oczami i znów spoglądając na niego. Zjeżyły jej się uszy, zwłaszcza, że świeżo pamiętała jeszcze ich ostatnie spotkanie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Pon Cze 13, 2016 11:44 pm

Kiedy był już blisko tej, samotnie przechadzającej się po ogrodzie botanicznym postaci zdał sobie sprawę z tego, kto to jest. Mianowicie była to Kana, nikt inny a właśnie siostra jego zmarłej żony.
- Kana, mam wrażenie, że bogom naprawdę się nudzi, skoro chcą oglądać kolejną małą wojnę pomiędzy nami.
Powiedział niezwykle spokojnym tonem, bardzo uważnie przyglądał się reakcji dziewczyny.
- Wybrali, jednak niestosowny moment. Nie mam ochoty na bójki, czy to słowne czy fizyczne. Dzisiaj nie jest dzień na nie. Byłaś już pod drzewem?
Zapytał, jednak po chwili zdał sobie sprawę z tego, że stał tam dłuższą chwilę a nikogo nie widział.
- Wydaje mi się, że nie. Jeżeli nie masz nic przeciwko to poczekam na Ciebie, a później wyjdziemy razem, odprowadzę Cię na parking. Słyszałem wcześniej jakichś podpitych gówniarzy, mogą sprawiać kłopoty. No a do mnie raczej nie podejdą.
Rozłożył lekko ręce i uśmiechnął się lekko, wyjątkowo tym razem nie okazywał żadnej agresji, a nawet wręcz przeciwnie zachowywał się tak jakby nigdy nic złego się nie stało. Oczywiście robił to ze względu na Mitsu, nie miał zamiaru dzisiaj kłócić się z Kaną choćby sama zaczęła.
- Jeżeli masz mnie i moją propozycję gdzieś, to powiedz. Nie będę zawracał Ci głowy i pójdę w swoją stronę.
Wyciągnął z kieszeni swojego elektronicznego papierosa i zaczął go palić. Tym razem, jednak nawet bawił się dymem i wypuszczał serie kółek, małych i szybkich oraz wolnych dużych, przez które te pierwsze przelatywały.
Wyglądał dzisiaj prawie beztrosko, mimo że gdzieś tam w jego głosie dało się wyczuć nutę goryczy.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Wto Cze 14, 2016 12:03 am

Przyglądała mu się dłuższą chwilę, próbując pojąć, że serio, zbiegi okoliczności związane z ich spotkaniami robiły się podejrzanie chorobliwe. Patrzyła na niego gniewnie, z położonymi po sobie uszami. Skrzywiła się jednak po chwili i uniosła jedno ucho
- Ta... dobry z ciebie aktor.
Skwitowała jednym zdaniem jego niby to beztroską postawę, a potem wsunęła dłonie do kieszeni
- Jestem tu z buta. Mam jedną ze swoich stancji całkiem niedaleko... Miło, że jednak się zmartwiłeś.
Prawie zadławiła się siląc na uprzejmość.
- Co do drzewa... Właśnie tam szłam, ale zrezygnowałam, bo tam stałeś...
Potarła kark
- Znaczy z odległości nie wiedziałam że... Jeny. Nieważne. Dobra... Idę. Jak się nigdzie ci się nie spieszy, to fajnie by było jakbyś poczekał, żebyśmy się upewnili czy tamte głupki obie polazły... Czy coś.
No nie brzmiała zręcznie. Odwróciła do niego wzrok i ruszyła, by go minąć i udać się do wiśni. Znowu była przy drzewie. Ona podeszła jednak bardzo blisko niego. Ukucnęła, nie zważając że zamiata płatki i ziemię ogonem. Zerknęła w górę i zaczęła mówić cichutko
- No hej... Rozmawiamy i tak codziennie, ale dziś jest trochę istotniejszy dzień, więc przyszłam, jak obiecałam, że będę. Trochę mnie wściekłaś dziś, rzucając we mnie od rana tymi wszystkimi omenami. To było prawie upiorne. Haha... A to zwykle ja sprawiałam, że się czegoś bałaś.
Pokręciła głową, uśmiechając się gorzko i podnosząc głowę w górę i spoglądając w koronę drzewa
- ...Ale ty zawsze byłaś bardziej kobieca, no to chyba zrozumiałe, no nie... No. Nadal nie wiem, o co ci chodzi. Fajnie, że Kazuya przyszedł cię odwiedzić, na pewno komuś tam na górze odpadły uszy jak zaczęłaś piszczeć.
Pokręciła głową, dławiąc się wspomnieniem. Chrząknęła, gdy znów jej uszy oklapły.
- Mam coś dla ciebie.
Wyciągnęła z kieszeni lizak. Wygrzebała niewielką dziurę w ziemi i zagrzebała go w niej, a na wierzchu ustawiła mały świecznik z kwiatkiem. Dokładnie takie same ustawiała jej na pamiątkę. Zawsze. Odpaliła go.
- Nie wiem jak tobie, ale mi jest chłodno. Będę się zbierać. I weź... Nie tłucz mi kubków, jak chcesz coś mi przekazać, serio. Bądź bardziej subtelna, to ci szło lepiej.
Oznajmił znów zerkając w górę. Nie płakała. Nie umiała wydusić z siebie więcej łez, choć nieraz je czuła pod powiekami. Podniosła się, otrzepując, odwróciła, by wrócić do Kazuyi, o ile nadal tam był, gdzie go zostawiła.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Wto Cze 14, 2016 12:22 am

Kazuya odprowadził Kane wzrokiem, oczywiście dalej palił swojego elektronicznego papierosa. Jako, że Kany chwilę nie było zaczął chodzić to w jedną to w drugą stronę. Niby nigdzie mu się nie śpieszyło ale stanie w miejscu jak kołek mu się nie widziało, no i miał co ze sobą zrobić nie?
Gdzieś w międzyczasie uzupełnił liquid w swoim e-fajku. Dzisiaj jakoś wybitnie szybko mu się kończył.
Później Kazuya zastanawiał się nad tym jak dzisiaj zaśnie... Normalnie miewał problemy z zaśnięciem, a w rocznicę swojego ślubu... No cóż to będzie bardzo ciężka noc. Od czasu do czasu zerkał w stronę Kany, nie po to żeby odgadnąć co robi, tylko aby sprawdzić czy go nie wystawiła i stoi tutaj jak debil. Na szczęście okazało się, że po jakimś czasie wstała i ruszyła w jego stronę. Przestał więc krążyć jak sęp nad zwłokami i stał spokojnie czekając na nią.
- Wiesz co Kana, masz może ochotę się napić? Dzisiaj raczej nie dam rady zasnąć na trzeźwo. Dobrze wiesz, że normalnie mam problemy ze spaniem, ale dzisiaj ehhh... Chyba musiałbym połknąć całą paczkę środków nasennych i zacząć się modlić o cud.
Powiedział kiedy tylko dziewczyna znalazła się bliżej. Alkohol niby nie był wyjściem, a w zasadzie to nie powinien nim być, ale od czasu do czasu można było sobie na to pozwolić. Kazuya zazwyczaj trzymał się zdala od alkoholu i Kana też musiała o tym wiedzieć. Innymi słowy zaproszenie na picie z jego strony, to coś bardzo dziwnego i raczej rzadko spotykanego.
- Tylko najpierw, musiałbym gdzieś odstawić motor. Niby dzielnica nie najgorsza, ale nigdy nie wiadomo co może się stać.
Znowu lekko się uśmiechnął i schował swojego papierosa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Wto Cze 14, 2016 12:32 am

Patrzyła na niego jakby mu kwiatek na głowie rozkwitł. Wiedziała przecież, że podobnie jak ona sama, Kazuya raczej nie często pijał. Chyba, że tak było tylko w przeszłości i teraz został alkoholikiem. Dokładnie tan tok myślowy przebiegł przez jej urodziwe, lecz zwykle teraz pochmurne oblicze. Zastanowiła się. Wiedziała doskonale, że sama nie uśnie i to nie było na to opcji. A nawet jeśli by to zrobiła, męczyłyby ją te cholerne sny. Tak, mogłaby nażreć się leków nasennych, le co jej po tym. Dawno nie piła, a co tam, za zdrowie Mitsu, mogła się napić drinka, lub dwa. Nie czuła się dziś na siłach, żeby próbować skakać mu do gardła. Wzruszyła więc ramionami
- W sumie nie miałam ciekawszych planów na wieczór, a podejrzewam, że też zbyt dobrze spać bym nie mogła. Czemu więc nie.
Kazuya, jeśli kiedykolwiek zainteresował się jej leczeniem po wypadku, sam wiedział jak straszne koszmary ją nękały. Kana skinęła głową w stronę wyjścia z terenu ogrodów botanicznych
- Możemy go podrzucić do mnie. Jutro go sobie najwyżej odbierzesz.
Zaproponowała mu luźno i zapięła kurtkę, poprawiając kaptur. Była drobna, zawsze było jej chłodno, jak temperatura się obniżała.
Powrót do góry Go down
Arlette
DROZD / FUGL

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Arlette Mari Merlin
Wiek : 17
Wzrost i waga : 168 cm/ 47kg

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Wto Lip 11, 2017 11:04 pm

Ogród botaniczny - wielkie zbiorowisko przeróżnej roślinności. Dominowała tu zieleń w milionach odcieniach, jednak było też wiele kolorowych akcentów w postaci przede wszystkim kwiatów, ale nie tylko.
Pod jednym z drzew, a mianowicie płaczącą wierzbą, siedziała sobie jedna z uczennic miejscowego liceum. Oparta o pień drzewa w ciszy szkicowała znajdujący się niedaleko krzak. W myślach przeklinała panujący skwar. Tam, gdzie się wychowała, temperatura nie sięgała aż tak wysoko. Chyba najbardziej bolał dziewczynę fakt, że jej ukochane dachy w głównej mierze zmieniły się w patelnie, na których nie wytrzymałaby dłużej niż pięć minut. Przed palącymi promieniami słońca dziewczyna schowała się w cieniu drzewa. W upale denerwowała ją dodatkowo jedna rzecz, a mianowicie, że musiała zostawić swoją bluzę w domu. Tak oto została w spodniach sięgających do kolan w ciemnoszarym kolorze i w białej koszulce z krótkim rękawiekm, przez którą prześwitywały jej pióra na plecach. Te letnie ubranie nie zakrywało trzech z czterech jej blizn. Jeszcze jedną uciążliwą rzeczą było rażące w oczy słońce. Dziewczyna nadal niechętnie podchodziła do okularów przeciwsłonecznych, a na nosie miała tylko te swoje. Jedyną, częściową ochronę jej żółtych ślepi stanowiła czapka z daszkiem.
Arlet westchnęła ścierając złe pociągnięcie ołówka. Sięgnęła do małego plecaczka, leżącego koło niej i wyciągnęła termos. Wzięła łyk zimnej, orzeźwiającej wody, choć w butelce było jej mniej niż kostek lodu. Chłodna ciecz przynosiła ulgę w tym upale. Arlettka schowała napój do torby i oparła głowę o drzewo.
Przymknęła oczy rozkoszując się ciszą i spokojem panującym wokół niej. Aktualnie nie było tu za wiele ludzi, większość raczej wolała klimatyzowane pomieszczenia, a Arlet należała do tego wąskiego grona samobójców spędzających czas na zewnątrz. No ale cóż, kto jej zabroni zejść na udar słoneczny? Dziewczyna otworzyła oczy i zaczęła rozglądać się dokoła. Puki co towarzyszyły jej jedynie małe ptaszki. Arlette postanowiła na chwilę oderwać się od szkicowania i przyglądała się poczynaniom małych skrzydlatych istotek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nik
CHCIWOŚĆ

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Nikodem McSwallow
Wiek : 21 lat
Wzrost i waga : 173// 67

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Wto Lip 11, 2017 11:47 pm

Ogród botaniczny to ostatnie z miejsc w których można by spodziewać się  młodzieńca. Pomijając już oczywiście pogodę, która była czymś co albinosi "lubią" najbardziej. Głównym powodem dlaczego Nikodema nie ma zazwyczaj w takich miejscach jest jednak fakt, że przychodzi się tu z założeniem spacerowania. A to tego dnia była druga rzecz jakiej tego dnia potrzebował. Pytanie może się nasunąć jedne: jak do cholery ten osobnik znalazł się w tym właśnie miejscu. Odpowiedz jest zaskakująco prosta. McSwallow szedł - o ile to co on wykonuje można tak właśnie nazwać -  do domu, w sumie to wracał do niego po pewnym jakże przyjemnym spotkaniu. Upał i zmęczenie jakie go już ogarnęło spowodowały, że przemieszczał się nieludzko wolno, zgarbiony i ze wzrokiem wbitym w chodnik. Kroczył tak z godnie z mapą jaką miał narysowaną w głowie, starając się nie stracić już ani odrobinki energii więcej niż musiał. Jak można się było spodziewać wewnętrzny kompas był równie pomocny co wilgotny mech przy próbie rozpalenia ogniska. Pomysł dobry ale tworzywo nie właściwe. Tak oto nasz wyczerpany bohater został w końcu zatrzymany, przez ładnie zdobiona barierkę w którą wszedł. Barierka owa odgradzała ulicę od czegoś co jak się już po chwili Nikodem dowiedział, było ogrodem. Miła pani nieopodal niego zagadała wesoło, sądząc, że dwudziestko jedno latek chce zwiedzić tak znakomite i pełne cudów miejsce. Lekko skołowany jasnowłosy, przytaknął jej - bo bowiem to w tej sytuacji wydało mu się najprostszą z rzeczy jakie można było zrobić.
Równie po woli jak wcześniej Nikodem zaczął przemierzać alejki przyglądając się to temu to owemu. Musiał przyznać, ze faktycznie robiło to wrażenie i było przyjemne dla oka. Pewnie tylko dlatego zmuszał się do kroczenia dalej i dalej, wbrew temu co krzyczał jego gotujący się umysł.
Tak było aż do momentu gdy Nikosiowi nagle "nie padł akumulator." Przechodził właśnie przez cień, gdy uderzyła go myśl, że musi natychmiast zebrać więcej energii życiowej. I już sekundę później, w dosyć mało kontrolowany sposób osunął na ziemię. W zamyśle miał usiąść na niej po turecku, w praktyce wyszło mu to jednak zupełnie inaczej. Plecami spoczywał na ziemi, podczas kładzenia się, z łba zsunął mu się kaptur, co w sumie było najmniejszym na ten moment dla niego problemem. Prawą nogę miał zgięta jak do siadu tureckiego, lewą jednak wyprostował, albo raczej nie zdążył je zgiąć tak by ów siad mu wyszedł. Efekt był jednak jeden. Leżał sobie w zupełnie przypadkowym miejscu ze wzrokiem wbitym w gałęzie nad głową.  Poczuł lekka falę ulgi, w końcu mógł się nie ruszać, chociaż przez chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arlette
DROZD / FUGL

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Arlette Mari Merlin
Wiek : 17
Wzrost i waga : 168 cm/ 47kg

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Sro Lip 12, 2017 10:49 pm

Arlet obserwowała jak nieznany mężczyzna zakłóca jej spokój. Nic nie mówiła, nie ruszała się mając cichą nadzieję, że nowoprzybyły wybierze sobie inne drzewo. Jednak nie... Patrzył jak nieznajomy opada na ziemię kilka metrów od niej. Nadal nie ruszając się ze swojego miejsca, przyjrzała mu się uważnie. Najwyraźniej był jeszcze większym samobójcą od niej, skoro chodził w bluzie. Jej wzrok skierował się wyżej, na twarz mężczyzny. Oczy zakrywały jej przeciwsłoneczne okulary. Cerę miał bardzo jasną, a włosy białe. Zerknęła  w stronę jego  lewego nadgarstka. Niestety nie mogła dostrzec, czy zdobi go kod. Mimowolnie spojrzała po chwili na swój, ale odwróciła rękę. Wróciła do przyglądania się nieznajomemu. Trochę tak dziwnie się położył, może mu się zemdlało lub coś? Klatka piersiowa mu się ruszała, więc raczej żył. Może upał mu nie sprzyja?
- Emm... Proszę pana? Wszystko dobrze? - spytała licząc na to, że nie będzie musiała wzywać karetki. Nie uśmiechał jej się taki rozwój sytuacji, ani trochę. Chciała dziś spędzić spokojnie popołudnie, to tak dużo? Choć raz chciała uniknąć jakichkolwiek kłopotów. Przechyliła lekko głowę na bok dalej przyglądając się nowoprzybyłemu rozważając czy wyciągać telefon, czy raczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nik
CHCIWOŚĆ

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Nikodem McSwallow
Wiek : 21 lat
Wzrost i waga : 173// 67

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Czw Lip 13, 2017 12:19 am

Wziął parę głębszych wdechów czując jak o chociaż parę promili podnosi mu się poziom posiadanej energii. To cudowne uczucie nie trwało jednak zbyt długo. Już po chwili jakiś głos, co gorsza niebezpiecznie blisko, zwrócił się do niego. Głównie ta odległość nie pozwoliła mu łudzić się, że to do kogoś innego. Miał wielką ochotę nie reagować na to. Udać martwego czy też nieprzytomnego. Zaraz jednak przypomniał sobie, ze wówczas ludzie zazwyczaj dzwonią po karetkę, a takie coś wywołuje znacznie więcej pytań. Chociaż z drugiej strony, może w tedy podwieźli by go do domu? To wydało mu się bardzo kuszące. Jednak rozsądek kazał mu zwątpić w taki bieg wydarzeń.
Po dłuższej chwili poruszył głową ustawiając się tak by spojrzeć na tego kto chciał sprawdzić jego stan zdrowia.
- Mh- wydał z siebie krótki dźwięk, który w jego słowniku miał oznaczać. "Ta, właśnie sobie leżę i odpoczywam, jest mi bardzo dobrze, polecam takie zajęcie". Przypomniał sobie jednak, iż dla wszystkich poza nim, może się to wydać dźwiękiem agonalnym. Jakiś ostatnim tchnieniem, czy innym równie bezsensownym określeniem złego stanu rzeczy. - tak- dodał po kolejnej dłuższej płazie. Przesunął wzrokiem po sylwetce osoby, która swoim zmartwieniem przysparzała mu takiego marnotrawstwa energii. W końcu jego oczy zatrzymały się na czymś co z tej perspektywy wyglądało na papier. Znów zerknął na drzewo nad sobą. Czyżby coś czytała? to dobre miejsce na czytanie - stwierdził wsłuchując się w odgłosy wokół nich. Pewnie nie tylko ona jemu przeszkodziła, wyglądało na to, że on pierwszy zakłócił jej spokój. Westchnął cicho. Dlaczego los nie pozwolił mu położyć się w jakiejś samotni? Nie żeby mu jakoś specjalnie przeszkadzał sam fakt, ze ludzie biorą go za czubka. Ale w samotni szansa, ze ktoś przerwie ci błogie leżenie, jest doprawdy bardzo znikoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arlette
DROZD / FUGL

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Arlette Mari Merlin
Wiek : 17
Wzrost i waga : 168 cm/ 47kg

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Czw Lip 13, 2017 4:45 pm

Arlette uniosła do góry jedną brew, słysząc "Mh" ze strony mężczyzny. Przez chwilę zastanawiała się, czy to odgłosy konania, czy potwierdzenie, że wszystko okey. Już sięgała po telefon, gdy nieznajomy rozwiał jej obawy krótkim "tak". Odetchnęła z ulgą i poprawiła okulary na nosie.
- To się cieszę - odparła. Nie musiała wzywać karetki, ani nie ściągnęła na siebie żadnych kłopotów. To był chyba jej szczęśliwy dzień.
"Nie chwal dnia przed zachodem słońca" przypomniała sobie i przygryzła wargę. Miała nadzieję, że jednak nic się nie stanie. Westchnęła i otworzyła na czystej stronie szkicownik. Zaczęła znów coś szkicować. Do szlestu liści, ćwierków ptaków i zagłuszonych, ledwo tu słyszalnych odgłosów samochodów z ulicy, doszło ciche skrobanie ołówka po papierze. Arlet postanowiła, że skorzysta z tego, że mężczyzna położył się tak blisko niej. Posłużył jej za modela. Zerkała co chwilę w jego kierunku. Przeszkadzały jej trochę okulary przeciwsłoneczne chłopaka. No ale nie będzie kazać mu ich zdjąć. Zawsze to jakieś nowe wyzwanie. W końcu doszło do niej, że gdzieś już go widziała. Mijali się już nie raz na ulicy. Dziewczynę zaskoczył fakt, że dopiero teraz go skojarzyła.
"No cóż, życie jest pełne niespodzianek" stwierdziła wracając do przerwanego rysunku. Jednak panująca między nią, a nieznajomym cisza zaczęła powoli przeszkadzać dziewczynie. Mimo, że ten na rozmownego nie wyglądał, Arlet postanowiła rozpocząć jakąś pogawędkę. Tylko jak? Przygryzła końcówka ołówka zastanawiając się nad tą kwestią. W końcu zdecydowała się na najbanielszą rzecz, jaka przyszła jej do głowy. Jednak wydawało jej się, że to dobry pomysł na rozpoczęcie rozmowy.
- Jak się nazywasz? - powiedziała zerkając na niego znad szkicownika. Może nie ucieknie? Jak co, to bazowy szkic już skończyła, więc za wiele nie miała do stracenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nik
CHCIWOŚĆ

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Nikodem McSwallow
Wiek : 21 lat
Wzrost i waga : 173// 67

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Sob Lip 15, 2017 6:09 pm

Pomyślał, że też się cieszy, że nic mu nie jest. W końcu mógł zaryć łbem o kamulec, albo coś sobie boleśnie potłuc. Trzeba jednak przyznać, że tym razem miał dosyć dużo szczęścia. Jedynie jakiś patyk pod jego plecami przypominał o swoim istnieniu, ale czy to naprawdę my przeszkadzało? Z pewnością nie na tyle by się przesunąć albo go wyjąć. Akceptował towarzystwo patyka, póki ten nie zacznie sprawiać mu dotkliwego bólu. To było nawet całkiem w porządku. Tym optymistycznym akcentem zakończył rozważania na temat cieszenia się z dobrego stanu rzeczy. Uwagę albinosa przykuło charakterystyczne skrobanie, które przywodzi na myśl ołówek. Jemu też od razu przypomniała się siostra, która choć nie posiadała wielkiego talentu. Ba można, rzec, że jej umiejętności były mizerne,  to zawsze jak się złościła to chwytała arkusz papieru i kreśliła na nim swoje dzieła. NIkodem uważał, to za całkiem sprytny sposób radzenia sobie z problemami. Przeniósł jasne oczy znów na dziewczynę i utwierdził się tym samy, iż uprzednio źle zinterpretował papier. Musiał przyznać, że miejsce to również doskonale nadawało się do rysowania. Tyle tu było krzaków i owadów. Nawet ptaki dawały o sobie znać. Więc możliwe, że jakiś siedział tu zanim przypałętał się on. Przyglądał się jej chwilę dochodząc do kolejnych wniosków. Wyglądała na kogoś młodego, uczącego się lub studiującego. Nie potrafił stwierdzić, jednak może jakby iść tym tropem… Mogła studiować na jakimś artystycznym kierunku. Tak, to możliwe. Z powodu niechęci do marnowania energii trudno było ocenić jak blisko jest prawdy, jednak pogodził się już z tym dawno temu. Uderzyła go też myśl, iż bardzo możliwe, że kojarzy skąd tą istotę. Tylko skąd? Uciekł pośpiesznie wzrokiem gdy zauważył, że zerka na niego. Chociaż wiedział, że przez okulary nie widać gdzie patrzy uznał, że może jak kot, wyczuła jego spojrzenie. Ponoć coś takiego było, ktoś mu kiedyś o tym opowiadał..
Wzdrygnął się słysząc pytanie, niewątpliwie skierowane do niego. Czyżby to był przypadek. czy faktycznie wyczuła, że się na nią patrzył? Jeżeli tak o chyba należała jej się odpowiedź, prawda?
- Nikodem- a potem korzystając z okazji, że  i tak już wykonał jakąś zbędną czynność przeturlał się na brzuch by pozbyć się patyka spod pleców. - Czy my się znamy? - spytał w przypływie rozrzutności. Zawsze to jedno pytanie mniej do rozwiązania. Zerkał teraz na nią znad okularów, które w tym wszystkim lekko mu się zsunęły, ale nie raczył ich poprawiać. Teraz z brodą opartą o ziemię i brakiem nieprzyjaznych ciał obcych, było mu nawet bardzo wygodnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arlette
DROZD / FUGL

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Arlette Mari Merlin
Wiek : 17
Wzrost i waga : 168 cm/ 47kg

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Pon Lip 24, 2017 12:52 pm

Arlette uśmiechnęła się lekko, słysząc odpowiedź. Ogólnie z imionami to jest taka śmieszna sprawa. Zdarzają się tacy, co gdy poznają te słowo nadane nam, gdy przyszliśmy na świat, to od razu jego właściciel awansuje trochę wyżej z kategorii nieznajomy. Racja, zawsze bardziej komfortowo się czujemy, nazywając kogoś inaczej niż nieznajomy. Ale to tylko złudzenie, bo często nadal bardzo mało wiemy o właścicielu tej nazwy. Ale co zrobić, już taka psychika ludzka.
Kąciki ust dziewczyny uniosły się deczko wyżej, gdy mężczyzna przewrócił się na brzuch i spojrzał na nią znad okularów. W końcu mogła zobaczyć jego oczy. Tęczówki Nikodema były bardzo jasne, co z kolorem jego skóry i włosów przywodziły na myśl podejrzenia, czy mężczyzna przypadkiem nie jest albinosem. Nikodem stawał se coraz bardziej interesujący. A jego pytanie utwierdziło ją w tym, że to na pewno ten sam chłopak, co nie raz mijała na ulicy.
- Znamy to trochę za dużo powiedziane. Możesz mnie kojarzyć, bo często się mijamy na ulicy. Nazywam się Arlette – powiedziała i zanotowała imię mężczyzny koło rysunku w szkicowniku. Nie sądziła, aby go zapomniała, jednak wolała je zapisać. Ile to razy się zdarzyło, że coś wyleciało jej z głowy i za nic nie potrafiła sobie o tym przypomnieć. A tę informację, wolała zapamiętać. Nie wiadomo, kiedy może się przydać. Podniosła znów wzrok, na wciąż tak naprawdę nieznajomego mężczyznę. O co się tu jeszcze spytać? Gdy już otwierała usta, aby zadać pytanie, jej uwagę przykuł ruch gdzieś na granicy jej wzroku.  
Nie musiała długo czekać, aby dowiedzieć się co to, bo po chwili między nią, a mężczyzną przeleciał niewielki ptak. Przysiadł na krzaku, który wcześniej szkicowała dziewczyna. Był to zwykły wróbelek. Arlet spojrzała na ptaszka i zaśmiała się delikatnie pod nosem. Cóż, uwielbiała swoich ptasich pobratymców i szczerze im zazdrościła umiejętności latania. Przyglądała się chwilę jak mały gość obserwuję dwójkę przychylając w zabawny sposób główkę, a następnie coś zaświergotał i odfrunął. Arlet wróciła wzrokiem do mężczyzny. O co miała zapytać? A no tak.
- A czym się zajmujesz, jeśli można wiedzieć? - spytała dalej z uśmiecham na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nik
CHCIWOŚĆ

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Nikodem McSwallow
Wiek : 21 lat
Wzrost i waga : 173// 67

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Pon Sie 07, 2017 7:37 pm

Faktycznie, w tym przypadku słowo "znamy" okazało się nieodpowiednio dobranym. Chciał jej przytaknąć, ale w pozycji w jakiej znajdowała się jego głowa, wykonanie ruchu do góry i w dół, okazało się bardziej skomplikowanym, niż na początku przypuszczał. Uniósł łeb nico, ale zdając sobie sprawę, że przypomina to bardziej ćwiczenie gimnastyczne niż potwierdzenie, wsunął tylko rękę pod brodę. Dzięki czemu nie tylko nie musiał już aż tak wysoko patrzeć na Arlette, ale też zmniejszył prawdopodobieństwo późniejszych bólów szyi.
- Faktycznie - wybrał w tym momencie najprostszą z opcji udzielenia odpowiedzi. - To chyba oznacza, że mieszkamy gdzieś niedaleko siebie- mruknął cicho próbując sobie przypomnieć gdzie ją widział. A doskonale wiedział, ze piesze oddalanie się od domu nie należy do jego częstych zajęć. Dziś bardzo wyjątkowo zapuścił się aż tak daleko na własnych nogach. Te spotkania z ludźmi i szalone pomysły wrócenia do domu inaczej niż zwykle.  Powinien się w końcu nauczyć, że kończy się to zawsze tak samo. Późnym powrotem do domu i zużyciem niewiarygodnych zasobów energii.
Spojrzał na nią uważniej analizując pokrótce czy czy zaczęcie rozmowy zobowiązuje go do dalszego odpowiadania. W uczone w domu maniery  przebiły się jednak przez rozpaczliwe okrzyki jego rozsądku i postanowił się im podporządkować. Skoro wciskano mu to przez całe cholerne życie, to właśnie dla takich chwil.
Westchnął bezgłośnie, zbierając uzbieraną energię i kumulując ją w szczęce i języku, które teraz musiały ze sobą współpracować.
- Nudnymi papierkowymi sprawami - była to w istocie prawda. Sam  młody McSwallow nie zajmował się niczym ekscytującym. Nadzorował tylko aby firma dobrze prosperowała, był uprawniony by samemu decydować o większości działań jakie były prowadzone na terenie Japonii a w razie gdy jednak dochodził do wniosku, że szanowny ojciec powinien się tym zająć posyłał mu odpowiednie wiadomości czy też dokumenty. - Pilnuję by prawnicy dobrze odwalali swoją robotę- teraz i on się lekko uśmiechnął. Bawiło go bowiem, że jedna kiedyś tak mała prawnicza firma teraz rozrosła się na parę znaczących krajów, a ludzie przychodzili do prawników którzy w gruncie rzeczy teraz byli pod nim. - Nie polecam- dodał nadal się uśmiechając. Chociaż w kwestii ciekawości zająca uważał to za mało wesołą rzecz.
- Co rysujesz?- spytał przybierając swój poprzedni wyraz twarzy. Przypomniał sobie, że uśmiechanie się też zużywa energię a ta przecież mu się już kończyła. Pytanie jednak zadał, ponieważ czuł, że skoro już się tak rozgadał nie uniknie dalszej wymiany zdań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Arlette
DROZD / FUGL

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Arlette Mari Merlin
Wiek : 17
Wzrost i waga : 168 cm/ 47kg

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Czw Sie 10, 2017 3:52 pm

- Na to wygląda – odpowiedziała Arlet na domysł chłopaka na temat miejsca ich zamieszkania. Jej uwagę raczej przykuł bardziej temat jego pracy. Nudne papierkowe sprawy, jak widać niezbyt ciekawe zajęcie. Po dalszej części wypowiedzi można było wywnioskować, że zajmuję wyższe stanowisko niż pospolity biurowiec. Ciekawe, wyglądał na dość młodego, ale Arlet nie miała pojęcia ile tak naprawdę ma lat. Zauważyła jego lekki uśmiech. Z uniesionymi ku górze kącikami wyglądał trochę ładniej. Z jej rozmyślań wyrwało ją jego pytanie. Zerknęła na swój szkic. Trochę głupio było by pokazać, że służył jej za modela. Mogła w jego oczach wyjść dojść podejrzanie. Tia... Zdecydowanie to nie był dobry pomysł, aby pokazać rysunek, nad którym aktualnie pracuje.
- Krzak – powiedziała dyskretnie przewracając kartkę. Miała nadzieję, że nie zauważył tego ruchu. Odwróciła szkicownik w jego stronę i pokazała pracę, nad jaką pracowała zanim Nikodem się zjawił. Rzadko kiedy pokazywała innym swoje niedokończone prace, no ale cóż, jakość trzeba te spotkanie ciągnąć. Kto wie, czego jeszcze uda się jej dowiedzieć o mężczyźnie. Póki co jednak nie zadawała kolejnych pytań, czekając na jakieś z jego strony. Nik mógł w końcu poczuć się dziwnie, gdyby zaczęła obsypywać go pytaniami, a tego Arlette nie chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nik
CHCIWOŚĆ

avatar
Liczba postów : 7
Imię i nazwisko : Nikodem McSwallow
Wiek : 21 lat
Wzrost i waga : 173// 67

PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   Wto Sie 22, 2017 12:02 am

Ruch strony i delikatny szelest, nie uszedł uwadze albinosa. Może dlatego, że większość życia spędzał na biernej obserwacji a może dziewczyna za mało się postarała. "Krzak" powtórzył po niej jak echo, głos w jego głowie. Bez wątpienia krzaki były wdzięcznymi modelami, rzadko kiedy się ruszały. Czasem kołysały się z wiatrem. Jak się jednak zastanowić, to czy to w istocie mogło być przeszkodą? Nikodemowi wydało się, że jest wręcz przeciwnie. W końcu dolny plastyk uchwyci w swoim dziele, kołysane na wietrze gałęzie czy gnącą się trawę.
Jasne oczy przeszły płynnie z twarzy ciemnowłosej na pokazywane kartki. Chwilę przyglądał się owemu krzakowi z uwagą.
- Nieszczególnie się znam na rysunkach, ale zapowiada się na dobry - rzekł w końcu, pozwalając na kilka sekund na twarzy zagościć minie uznania. - Ten poprzedni nie był godny pokazania?- spytał zerkając znad pracy na autorkę. Uznał, że najbardziej prawdopodobnym powodem, dlaczego nie pokazała aktualnej pracy, jest jej samo niezadowolenie z niej. A może był to dopiero początek czegoś lub intymne dzieło. Wszystko było możliwe. Siedzenie w ogrodzie wcale nie zobowiązywało do rysowania tego co tu było. Mogła przecież rysować z pamięci portret chłopaka z klasy, który jej się podobał - dlaczego nie.
- Chodzisz do szkoły plastycznej czy coś w tym rodzaju? - już wcześniej założył, że dziewczyna się uczy. Chociaż nie określił na jakim etapie edukacyjnym jest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Ogród botaniczny   

Powrót do góry Go down
 
Ogród botaniczny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Wschodnia część-
Skocz do: