IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Świątynia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Świątynia   Pią Maj 06, 2016 1:02 am



Swiatynia


To jedno z tych miejsc, które trzeba zobaczyć chociaż raz w życiu. Mówi się, że jest zamieszkiwana przez dobre duchy, których jednak nie warto denerwować, gdyż będą nawiedzać takiego śmiałka do końca jego życia. Najbardziej oblegana w pierwszy dzień Nowego Roku, gdzie mieszkańcy tłumnie się zbierają i proszą o pomyślny nadchodzący rok oraz o spełnienie swoich najskrytszych marzeń. Świątynia jest zbudowana w starym, typowym stylu, a prowadzą do niej długie i ciężkie do pokonania schody. Ale kiedy już się to uczyni, można odczuwać wewnętrzną satysfakcję. Bo naprawdę warto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Świątynia   Sob Maj 28, 2016 6:30 pm

Ciemnowłosy nie potrafił zebrać swoich myśli. Wyglądało to trochę tak, jakby krążył po mieście bez celu, od czasu do czasu spoglądając na swoje dłonie, czy też nowe rękawiczki, które skutecznie je ogrzewały. Niektórzy stwierdziliby, że powinien udać się jak najkrótszą drogą do domu, jednak mimo chłodu, ta opcja niezbyt mu odpowiadała. Widok starego, zatęchłego pomieszczenia nikomu nie umożliwiłby różnego rodzaju rozważań. Zwłaszcza, że miał jeszcze coś do załatwienia. Z tego powodu dzielnie pokonywał nieskończony ciąg schodów, na którego końcu znajdywała się świątynia. Co prawda - cel jego wizyty wydawał się zupełnie niezwiązany z jego sytuacją, czy konfliktem, który toczył się w jego umyśle, jednak musiał udać się w to miejsce. Chociaż nawet jej nie znał, tylko ona była gotowa zawsze go wysłuchać i wypadało tak postąpić, zważywszy na pewne, majowe święto. Ciche westchnienie dobyło się z jego strony, kiedy grupka starszych ludzi rzuciła kilkoma, obelżywymi określeniami, jakby takie 'coś' jak on, nie miało prawa wstępu do świętego przybytku. Najwyraźniej nawet w takich miejscach nie byli zbyt miło widziani. Przynajmniej nie przez niektórych, starszych obywateli.
Dotarłszy na górę, rozejrzał się dookoła. Nie potrafił w żaden sposób pojąć tego, czym była ta wewnętrzna satysfakcja, o której wiele osób mówiło. Przynajmniej nie zostało tu zbyt wiele osób. Niestety, cała wędrówka zdawała się zmęczyć kotowatego, a ten powolnym krokiem podszedł do świątyni, coby dokonać charakterystycznych obrządków, a następnie przysiąść nieopodal. Spojrzał w kierunku zachodzącego słońca, aby chwilę później przenieść spojrzenie raz jeszcze w kierunku swojego nowego nabytku, dodając ciche pytanie, które chyba kierował do siebie, niźli do kogoś innego - w końcu duchy nie miały prawa bytu.
- Co powinienem teraz zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Świątynia   Sob Maj 28, 2016 7:14 pm

Ścieżka na samą górę schodów, gdzie znajdowała się świątynia, z pewnością była długa. Nie przeszkadzało to jednak Tarji, dziewczyna dzielnie wspinała się po stopniach, powoli i metodycznie. W końcu nigdzie jej się nie spieszyło, prawda?
Lubiła to miejsce. Nie przychodziła tu może za często bo jednak wspinaczka była dość męcząca, ale kiedy potrzebowała chwili ciszy i spokoju, zdarzało się, że kierowała tu swoje kroki. Dziś miała szczęście - ludzi nie było wcale wielu a im wyżej się wspinała, tym puściej się robiło. Chociaż świątynia była pod opieką tutejszych mieszkańców, nie wszyscy mieli siłę wejść po schodach, szczególnie ci starsi. Dziś bardzo jej to odpowiadało. Nie, żeby miała coś przeciwko ludziom, wręcz przeciwnie. Przecież dokładała wszelakich starań by jakoś nawiązać z nimi nić porozumienia. Ale nie dzisiaj.
Trochę jej to zajęło, ale w końcu wdrapała się na górę. Przystanęła, by spojrzeć na świątynię w całej jej okazałości. To miejsce zawsze sprawiało, że chciała dobie zadać pytanie, czy te wszystkie dobre i złe duchy o których mówiło się w japońskich legendach istnieją. Nie chciało jej się w to wierzyć. Niemniej to właśnie tutaj ją ciągnęło, kiedy potrzebowała coś przemyśleć.
Niespiesznym krokiem weszła do środka. Było tam praktycznie pusto. Dodawało to świątyni jakiejś magii, Tarja nie mogła się oprzeć wrażeniu że faktycznie jakiś byt teraz siedzi gdzieś pod sufitem i spogląda na wizytujących. A może to sama świątynia?
- Zawsze jest jakieś rozwiązanie - kiedy do jej uszu dotarło pytanie jednej z osób siedzących na uboczu, odpowiedź sama jakoś jej się z ust. Kojarzyła tego kotowatego, choć nie znała jego imienia.
A co do swojej cudownej rady - cóż, w sumie to nie za wiele pomogła, ale chociaż spróbowała?
Powrót do góry Go down
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Świątynia   Sob Maj 28, 2016 8:42 pm

Nie potrzebował zbyt wiele do szczęścia. Aktualna sytuacja odpowiadała mu, jak żadna inna. Na swój sposób, pierwszak potrzebował jedynie wszędobylskiej ciszy, która pozwalała mu jakoś poukładać swoje myśli. Kiedy jednak dosłyszał odpowiedź na swoje pytanie, wzdrygnął się poddenerwowany, jakby możliwość istnienia istot nadprzyrodzonych była dostatecznie straszna. Rozejrzał się po pomieszczeniu, aby wyłapać posturę białowłosej kobiety. Przez chwilę wpatrywał się w jej kierunku z dozą niepewności, coby ostatecznie odwrócić się w jej kierunku. Dostrzegłszy żywą duszę, odetchnął z ulgą. Być może z tego powodu postanowił potraktować to niczym jakiś znak. Jakby w ten sposób miał znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania.
- ...rozwiązanie? Co masz... pani ma na myśli? - spytał się ciemnowłosy, spoglądając nieprzerwanie w kierunku kobiety. Zupełnie tak, jakby samym spojrzeniem miał przyspieszyć jej odpowiedź. Po części też tak, jakby nie chciał spuścić z niej wzroku, obawiając się tego, co mogłaby zrobić. Jedyne, co mógł stwierdzić, to tyle, że ta porada wiele mu nie dała. Dlatego też w pewnym momencie wrócił spojrzeniem do swojego podarunku, jakby był czymś niezwykłym, a następnie ponownie zwrócił się do kobiety, która - jeśli pamięć go nie myliła - należała do kadry nauczycielskiej: - Jak podziękować komuś za prezent?
Proste i ciche pytanie rozległo się w pomieszczeniu, które zostało już praktycznie puste. Jedynie ich dwójka i pojedyncze osoby, które kończyły doglądanie tego miejsca. Mając świadomość, że raczej nikt istotny nie przysłuchuje się tej rozmowie, ciemnowłosy postanowił przysiąść tak, coby móc utrzymywać swobodny kontakt wzrokowy. Rozmowy tego zwykle wymagały, nieprawdaż? Z tego też powodu czekał na swoje odpowiedzi. - Co zrobić, jeśli nie powinienem go nawet przyjąć?  - burknął pod nosem, spoglądając ku ziemi. Dalej pamiętał zajście sprzed paru godzin oraz fakt, iż nie miał zbytnio jak zaoponować temu zajściu, jednak nie pasowało mu to. Nie wiedział nawet, czy bardziej go dziwiła ta bezinteresowność zawarta w tych działaniach, czy może jednak fakt, iż sam musiałby oszczędzać przez dłuższy okres czasu, aby pozwolić sobie na takie coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Świątynia   Pon Maj 30, 2016 2:17 am

Przekrzywiła lekko głowę, zaciekawiona.
Dzieciak wydawał się nieco przestraszony, chociaż nie mogła go za to winić. Nagle zaczepiła go (nie?)znajoma kobieta, rzucając jakimiś banałami, które tak na dobrą sprawę nie mogły przynieść za wiele pocieszenia. Cóż, spodziewała się, że chłopiec zignoruje jej słowa i zajmie się sobą a może nawet wyjdzie lekko poddenerwowany, chcąc by dała mu spokój. Cóż, nie zamierzała go więcej zaczepiać, ale najwyraźniej kotowaty był na tyle zaciekawiony, że konwersacja została podtrzymana.
Na pierwsze jego pytanie nie odpowiedziała. Bo o co też mogło jej chodzić, kiedy powiedziała to co powiedziała? Chyba dokładnie o to. Kotowaty był wyraźnie zagubiony, pytał sam siebie co powinien zrobić, wyglądał jakby miał problem, który potrzebował... rozwiązania?
Potem jednak dotarły do niej kolejne słowa chłopca, a na twarzy Tarji pojawiło się zaskoczenie. Dla niej osobiście takie kwestie nie były zbyt trudne do rozpatrzenia. Zwykle starczyło słownie podziękować za podarek, może jakiś uścisk, może odwdzięczenie się jakimś dobrym uczynkiem? To w zupełności wystarczyło. Ale cóż, może trzeba to było chłopcu podsunąć.
- A próbowałeś "dziękuję"? - zapytała nieco rozbawiona, choć zaczęła się zastanawiać czy sprawa nie jest bardziej skomplikowana, skoro kotowaty tak się nad nią głowi. - I serdeczny uśmiech. To też jest mile widziane.
Poprawiła materiał swojej sukienki. Patrzyła jak ciemnowłosy zmienia pozycję, by móc ją widzieć cały czas. Posłała mu delikatny uśmiech, bo skoro już rozmawiali to dlaczego nie?
- Dlaczego nie powinieneś? - znów przekrzywiła głowę.
Powrót do góry Go down
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Świątynia   Pon Maj 30, 2016 11:02 pm

- ...nie - krótka odpowiedź padła w końcu ze strony ciemnowłosego, który na chwilę spuścił wzrok. Zupełnie tak, jakby najprostsze rozwiązanie w ogóle nie przyszło mu do głowy. Te jednak nie miało raczej zaistnieć, a przynajmniej nie w zwyczajnej formie. Prawdopodobnie gdyby spróbował jakoś podziękować, skończyłoby się to nieco trudniej, czy bardziej upierdliwie, jak to miały do siebie te milsze osoby. Gorzej miała się kwestia samego uśmiechu, który nie gościł za często na twarzy kotowatego. Gdyby pewnie spróbował teraz się uśmiechnąć, uzyskałby co najwyżej jakiś bliżej nieokreślony grymas. Nieco skrzywił się na myśl o tym zjawisku, aby ostatecznie wrócić spojrzeniem do białowłosej. - Trochę niewykonalne.
Proste stwierdzenie miało podsumować wszelkie wysiłki względem uśmiechu, czy choćby osobistych podziękowań. Z jednej strony nie chciał przeszkadzać komuś, kto bezwarunkowo postanowił mu pomóc, czy zaskoczył go swoją postawą. Z drugiej - wolał uniknąć spotkania z takowym osobnikiem, bo to z pewnością nie przyniosłoby żadnych korzyści, a jedynie jeszcze bardziej zmąciło myśli ciemnowłosego. Kolejne pytanie, czy spokojny uśmiech przyjął lekkim wzdrygnięciem na myśl o tym, iż trafiła się kolejna uprzejma persona na jego drodze. Do tego wszystkiego sama tematyka niezbyt mu pasowała, jednak to on właściwie zaczął tę rozmowę.
- Nie powinno się przyjmować czegoś, na co samemu nie można sobie pozwolić, prawda? - spytał, by ostatecznie utkwić spojrzenie we własnych dłoniach. Najwyraźniej sama kwestia ceny tego przedmiotu, czy braku możliwości, aby odmówić temu podarunkowi niezbyt mu leżała. Gdyby nie fakt, iż w jego wieku ciężko znaleźć sobie pracę, która nie wymagałaby zbyt wielkiego wysiłku, ani zbyt wiele czasu, prawdopodobnie pomyślałby o zwróceniu należności, jednak to mogło samo w sobie być o wiele bardziej kłopotliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Świątynia   Pon Cze 06, 2016 9:50 am

Tarja ponownie przechyliła lekko głowę, z zaciekawieniem zerkając na chłopaka. Swoją drogą, jeśli kotowaty bał się, że właśnie spotkał na swojej drodze kolejną uprzejmą osobę, to niestety jego lęki były rzeczywistością. niestety, Tarja należała do osób łagodnych, chętnych do pomocy, miłych... no długo by wymieniać. A tak poza tym to hej, nie spróbowałaby go "pocieszyć" swoją banalną radą, gdyby nie była uprzejma, nie? Pewnie go go zignorowała, ale jednak widok zmartwionej osoby po prostu ją smucił.
Uniosła brwi, słysząc odpowiedź chłopaka. Czyżby powiedzenie słowa "dziękuję" było takie trudne? Co do uśmiechu - cóż, kotowaty nie wyglądał jej na wesołą osobę, więc z tym faktycznie mogły być problemy. W sumie to ze spotkaniem się z darczyńcą twarzą w twarz też mogły być jakieś kłopoty... No to może zamiast zastanawiać się czemu te dwie opcje są niewykonalne, pora zaproponować inną?
- A odwdzięczenie się? Jakimś miłym gestem? Odpowiedzenie innym podarkiem? - wysłanie komuś prezentu w ramach podziękowań wcale nie znaczyło, że musiał on kosztować tyle samo. Znaczyła przecież sama chęć! Mogło być to nawet coś wykonanego ręcznie, wtedy taka niespodzianka jest nawet cenniejsza.
- Ależ co ty za głupoty opowiadasz? - zmarszczyła brwi. - Przecież pomoc na tym właśnie polega. Że przyjmujesz od kogoś coś, czego sam nie masz. Na przykład bezdomni. Nie mogą sobie pozwolić na dom, ale przecież mogą skorzystać z pomocy miasta i pójść do noclegowni, prawda? A tam dostaną łóżko do przespania się, ciepły posiłek... wszystko to jest czymś, na co normalnie nie mogą sobie pozwolić. - wyjaśniła cierpliwie.
Powrót do góry Go down
Farlan
WRONA / KOTTUR

avatar
Liczba postów : 130
Imię i nazwisko : Farlan McPherson
Wiek : 16 lat
Wzrost i waga : 170 cm | 57,5 kg

PisanieTemat: Re: Świątynia   Wto Cze 07, 2016 9:00 pm

Niektóre zdolności wydawały się naturalne dla jednych, zaś innym sprawiały niemałe trudności. Przykładem tego mógł być stosunek Fara względem rozmów z innymi osobami. Ciemnowłosy z pewnością nie potrafił normalnie komunikować się z otoczeniem, a wszelkie pogawędki dało się określić mianem jego pięty achillesowej. Najgorsza w takich sytuacjach zdawała się jednak nienaturalna cisza. Chwila, w której zapadała - wydawała się przerastać chłopaka, który nie wiedział jak postąpić w takiej sytuacji. Zacisnął jedynie nieco mocniej dłonie, nie mając pojęcia, czy lepiej jakoś się odezwać, czy pozostawić wszelkie przemilczenia bez żadnego komentarza. Spotkało się to jednak z cichym syknięciem i grymasem na twarzy nastolatka, który być może nieco za mocno ścisnął własną dłoń. Niektórzy posądziliby go o jakieś skłonności do samo okaleczania, jednak nie w tym rzecz! Chyba...
- Na przykład coś do jedzenia? - dopytał się, jakby przypomniawszy sobie parę sytuacji, w których to niektórzy wymieniali się takowym posiłkiem. Widywało się też ludzi na korytarzach szkoły, którzy w jakiś sposób dostarczali sobie żywność, czy dzielili się między sobą tym, co przynieśli. Nie był do końca przekonany, co do tego wyobrażenia, jednak na takie podziękowanie mógłby sobie pozwolić, a w ostateczności zdzierżyć 'stratę' jakiegoś pokaźniejszego posiłku na rzecz suchego chleba, czy innej przekąski taniego sortu. - ...chociaż to chyba nienajlepszy pomysł... - mruknął pod nosem, kierując te słowa bardziej do siebie. Z pewnością brakło tutaj jakiegoś większego zapału, a wszystko mogło przypominać nieco ciężkie westchnienie, jednak główny sens tego dało się wyłapać. Cisza, która panowała dookoła na swój sposób odprężała, chociaż nie do końca znajdywało to odniesienie w posturze ciemnowłosego, który na dźwięk nieco dłuższej i spokojnej tyrady delikatnie się wzdrygnął. Rozumiał te słowa, jednak nie rozumiał takiego podejścia. Zupełnie tak, jakby było mu obce, a przynajmniej nie tak bliskie, co jego własne.
- Może, chyba... - zaczął tylko nieco zakłopotany wszelkimi tego typu wyjaśnieniami. Po części było to zrozumiałe, jednak nie każdy stosował się do tej zasady. Nie bez przyczyny slumsy dalej były pełne osób, które nie miały stałego schronienia, a które za własny kąt - nawet bez ogrzewania, czy stabilniejszych drzwi, potrafiłyby zrobić wiele, a może nawet i zabić. Podniósł się ostrożnie, coby nie urazić tym jakoś rozmówczyni, aby podejść bliżej wyjścia i spojrzeć w kierunku nieba, które spokojnie zdążyło już ściemnieć. Takie miało swój urok, jednak z pewnością nie pomagało w żaden sposób w jego rozważaniach. - Mimo wszystko... Posiadanie rzeczy, na które nie można sobie pozwolić jest niesprawiedliwe. Zbyt dużo osób jest w podobnej sytuacji, a te nie miały tyle szczęścia. Dlaczego mam posiadać coś, za cenę czego niektórzy mogliby spokojnie wyżyć przez tydzień? Dlaczego mam przyjąć coś takiego - jeśli nie musiałem na to w żaden sposób zapracować? Dlaczego... - udają bezinteresowność? - padły spokojne pytania, jednak sam nastolatek unikał słowa. Wszystko po to, aby ostatnie pytanie ugrzęzło mu w gardle, jakby nigdy nie miało paść. Z pewnością jego myśli bardziej kłopotała myśl o samym geście, niźli prezencie, jednak to nie powinno go aż tak dekoncentrować. Przynajmniej tak przypuszczał kotowaty. Dlatego właśnie nie lubił miłych osób. Nigdy nie będzie w stanie ich zrozumieć... Nie chciał jednak za bardzo przeszkadzać komuś swoją obecnością, dlatego też postanowił usnąć się w tło i po przyjemnie spędzonej chwili na dość niezręcznej pogawędce dopowiedział jeszcze proste słowa nim zniknął:
- Do widzenia.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Świątynia   

Powrót do góry Go down
 
Świątynia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Świątynia Grzechu (dawniej Legowisko Reda)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Północna część-
Skocz do: