IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Taras widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Admin
Admin
avatar
Liczba postów : 227
Imię i nazwisko : Cygańskie Mokasyny Grozy.

PisanieTemat: Taras widokowy   Pią Maj 06, 2016 12:53 am



Taras


Rozpościera się z niego malowniczy widok na miasto, gdzie wnikliwi obserwatorzy mogą podejrzeć co ciekawsze zjawiska. Pełni główną atrakcję dla miłośników sensacji, lubiących wszystko o wszystkich wiedzieć. To wprost idealne miejsca dla poszukiwaczy informacji, czy też tych spragnionych plotek. Nie trudno się domyśleć, że często można tam spotkać również osoby trzymające głowy w chmurach, które, myśląc o niebieskim migdałach, dają się bez reszty pochłonąć swoim życiowym dylematom i rozterkom.  
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Pon Maj 23, 2016 4:55 pm

Takie miejsca jak te Blizna uwielbiał ze względu na ciszę i spokój, a przynajmniej tą względną.W przeciwieństwie do szkoły, tutaj widywał znacznie większy odsetek tych obdarzonych innym wyglądem, podobnie jak on. Z racji tego, że miał rogi, to nie miał jak założyć jakiejś czapki, żeby osłonić uszy przed mrozem wieczoru. Po za tym, z nimi tak się rzucał w oczy. Ale jemu absolutnie to nie przeszkadzało. Dumnym chodem przemierzał chodnik, za nic mając sobie nieprzychylne spojrzenia, czy szeptane uwagi co po niektórych. Chociaż znacznej części nie przeszkadzał, wręcz był przezeń ignorowany, tak jednak zawsze i wszędzie znajdzie się ktoś, kto wytykać będzie palcem. I prawdę powiedziawszy, nawet przyzwyczajeni mieli prawo, bo ich rogatych, było naprawdę bardzo mało. Mógłby czuć się osamotniony pod tym względem. Na domiar złego wiedział, że nie było możliwości nawet poszerzenia jego gatunku, póki zakaz nie zostanie zniesiony, a na to się nie zapowiadało przez kolejne dziesięciolecia. Więc skazany na samotność Blizna spacerował dumnie brodę unosząc i patrząc z pogardą na wszystko co żywe. Bo tak trzeba.
W końcu jednak musiał przystanąć, chodzić wieczność przecież nie będzie. Po za tym, znalazł sobie idealny punkt widokowy. Tam, gdzie ludzi było najmniej, czarnych było jeszcze mniej, a widok na miasto miał pełny. Oparł się ramionami o barierkę i tak też w tej pozycji będąc dumał nad wieloma sprawami, które czasem wymagały rachunku sumienia. Zdarzało się, niezwykle rzadko w jego przypadku, by nad czymś tak rozmyślał i specjalnie po to udawał się gdzieś indziej jak do biblioteki. Ale tam ostatnio był niezbyt mile widziany. Może ktoś z dawców mu się naraził i teraz cała populacja będzie obrywać? Nieistotne. W razie czego przeniesie się na elektroniczne wersje książek, albo będzie je osobiście kupował, za ciężko zarobione pieniądze.
Musiał chociażby przemyśleć sprawę jego mieszkania z bratem. Coraz bardziej na rękę nie było mu to, że był w zasadzie na jego utrzymaniu. Starał się jak mógł odrobić to po nocach, przez co często chodził niewyspany do szkoły. Większość jego funduszy i tak szła na kosmetyki czy porządniejsze ubrania. Czasami sprzątał, gotował. Jednak w dalszym ciągu czuł, że tak nie powinno być, że to jest jakieś ograniczenie jego osoby, jego ego. Ale póki co musiał, nie miał zamiaru przenosić się poza miasto i dojeżdżać, bo wyszedłby na tym jeszcze gorzej finansowo, jak teraz.
Westchnął głęboko, wypuszczając gęby obłok z płuc. Było dosyć chłodno, ale akurat jemu przeszkadzało to w znikomym stopniu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Pon Maj 23, 2016 5:46 pm

Na szczycie schodów prowadzący na ten jakże to wspaniały tarasik widokowy, pojawił się szczupły brunet. Kim był? Co właściwie tu robił...no właśnie...on także zadawał sobie to pytanie. Nie był fanem miejsc widokowych, położonych zbyt wysoko. Jednak ten poziom jeszcze go nie przerażał w większym stopniu. Przynajmniej do póki nie pochylał się nad barierką. Jednak patrząc w dół, miał znajome, niezbyt miłe uczucie.
Większość uczniów rozpoznaje bez większego problemu tego mężczyznę. Dla niektórych był najbardziej znienawidzonym nauczycielem, dla innych swojego rodzaju mentorem. Oczywiście była i grupa, które stała gdzieś po środku tego, nie żywiąc żadnych emocji. Zasadniczo jakby tak pomyśleć, to ci ostatni byli najrozsądniejsi.
Biorąc oddech nieco chłodnego powietrza, wyczuł szybko czyjąś obecność. Ręce trzymał w kieszeniach swojego płaszcza i oparł się plecami o barierkę. Zauważył niedaleko jednego z trzecioklasistów. Asakura, czyż nie. Rogi Czarnokrwistego wyróżniały go zazwyczaj pośród innych. To fakt! Gdy wokół było dużo "kotków i piesków", coś  z założenia kopytnego było swego rodzaju odmiennością, nawet wśród Czarnokrwistych. Oczy starszego mężczyzny obserwowały Shun'a cały czas.
- Dobry wieczór, Asakura. - Ujawnił swoją obecność. Trochę niegrzecznie było tak po prostu stać bez słowa. W sumie nie doszukiwał się czemu chłopak tutaj przyszedł, każdy ma własne sprawy i powody. Sam szukał chwili wytchnienia, między prowadzeniem lekcji, pracą papierkową, oraz kolejnych godzinach zamkniętych w czterech ścianach swojego mieszkania. Co za los! Jemu jako osobnikowi wiadomej rasy, ciężko było kupić nawet coś większego niż tycią kawalerkę. Praca nauczyciela naprawdę nie jest warta takich zarobków, ale co zrobisz? Jeżeli zmieniłby zawód, czy miałby pewność, że znajdzie inną posadę?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Pon Maj 23, 2016 6:38 pm

"Dziwadło!" Słyszał za sobą, przez co nawet na moment nie odwracał wzroku. Nie mógł się za bardzo rzucać, kiedy brata nie było w pobliżu. Tak samo było w szkole, z tą różnicą, że na ulicy raczej go nikt nie zaczepiał. Tak w ośrodku nauki to było różnie. Lekcje przebiegały raczej spokojnie, na korytarzu podobnie, ale tam to już w jego klasie nauczyciele nie palili się by pomóc, jeśli ktoś był dręczony. Tym bardziej czarnokrwistym. Ale bez przechodzenia ze skrajności w skrajność, źle to nie miał. Tym bardziej, że jego butność i pewność siebie odstraszała co poniektórych. O ile oczywiście za bardzo nie wyskakiwał przed szereg.
Myślał o potencjalnie lepszej pracy, jakiej się już podejmie, kiedy skończy szkołę, zda egzaminy i będzie miał więcej czasu. O swoje oceny się nie martwił, był pod tym względem nieco ponad przeciętny, wobec czego większość sprawdzianów zdawał na takim poziomie. Ale zdawał i to było najważniejsze. I tak nie uczył się tego co trzeba, bo w szkole, jak to w klasie pełnej wyrzutków i wypierdków, nikt nie przykładał do tego wielkiej wagi. Blizna zdecydowanie preferował pójście do biblioteki, gdzie była cisza i spokój. Poczytać Freuda, Nietzschego czy innych sławnych osób. Napawać się ich wiedzą i doświadczeniem. Pewnie, gdyby nie ten jego zapał, to nie byłby tak pewny swego. Ale zawsze posiadał argumenty, zdolne powalić nawet nauczycieli. Oczywiście, o ile znał się na temacie.
Pochłonięty myślami nie zwracał aż tak uwagi na otoczenie. Tak, kiedy usłyszał swoje nazwisko, to odwrócił głowę jak na rozkaz. W zasadzie to mało kto się do niego zwracał po nazwisku, o ile w ogóle chciał z nim rozmawiać. A ten nie miał nic przeciwko, lubił luźne pogawędki. Tylko nie miał pojęcia, jak to będzie z nauczycielem, co przyjął jego obecność ze zdziwieniem.
- Och, witam Pana Profesora.
Z szacunku nawet kiwnął głową. Problemów było parę: nie znał się na chemii, ale nauczyciela pamiętał. Drugim powodem był takt, że profesorek był psowatym. To nie za bardzo było mu na rękę, bo takich osób unikał chyba jeszcze bardziej niż ludzi. Mięsożercy. Drapieżniki. Czyli takie osoby, które pochłaniają takich jak on, roślinożerców.
Nie był wybitnym uczniem, charakterystycznym pewnie dlatego, ze miał bardzo pokaźnych rozmiarów rogi. Rogacz, tak. Blizna podrapał się po podbródku. Nauczyciel chemii o ile dobrze pamiętał był niewiele starszy od niego, a przynajmniej był jednym z tych młodszych nauczycieli, którzy dopiero rozpoczynają swoją karierę akademicką. Niespecjalnie też zwracał uwagę na niego, podobnie jak na większość nauczycieli, był mu obojętny. Robił co trzeba i tyle, nie martwiąc się wynikami. I tak nigdy nie mógłby być elitą, nawet jeśli się czuł ponad nich.
- Jak tam wieczór mija Panu Profesorowi?
Naprawdę starał się wyglądać przyjaźnie, ale uśmiechy nie specjalnie mu wychodziły. Takie mdłe i nijakie.
Cóż, dobre i tyle.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Sro Maj 25, 2016 3:23 pm

Jakby nie było, wszyscy razem byli zbiorowiskiem "dziwadeł". Pod względem fizycznym, byli lepiej rozwinięci od ludzi, jeśli chodzi o intelekt...tu było różnie. Prawdopodobnie to było głównym powodem złej sławy. Strach, zazdrość, nienawiść spowodowana "innością". Mimo wszystko, byli wytworami ludzi, nie zaistnieli zrodzeni przez ewolucję. Dodajmy do tego podział na gatunki zwierzęce. Każdy był inny. Sam nie spotkał dotąd osobnika własnego gatunku. Nie mowa tu o psowatych, a o konkretnej rasie. Jak dotąd nie było afrykańskich likaonów. Można się w ogóle zastanawiać, czemu ktoś sprowadził zwierzę aż z Afryki, było mnóstwo zwykłych, bezpańskich zwierząt. Może chęć eksperymentu?
Ale jeżeli Czarnokrwiści robili swoje i jednocześnie trzymali się cienkiej granicy między "oprawcą" a "ofiarą", byli zdolni sobie poradzić. W końcu mieli obywatelskie prawa, może w przyszłości staną na równi z innymi...albo to tylko idealistyczne złudzenie? W każdym razie, mogło być gorzej. Dodajmy że większość z nas, to nie kanibale. Jesteśmy mimo wszystko ludźmi, więc nie zachowujmy się całkiem jak zwierzęta. Nie miałby powodu by zaatakować przedstawiciela roślinożerców, zwłaszcza że ten był jego uczniem. Strach był jednak naturalny, w końcu ofiary muszą być stale czujne, by przeżyć. Tak podpowiadał pewnie instynkt, głęboko zakorzeniony wraz z genami.
Nie wymagał za wiele w klasach "wyrzutków", większość i tak miała głęboko w dupie edukacje. Chociaż czuł delikatną sympatię do osób, które chociaż starały wyrwać się spoza marginesu. Nie ma co oczekiwać efektów, jeżeli się nawet nie spróbuje. Jeśli chodzi o Asakurę...nie wiele mógł powiedzieć. Ich kontakt był raczej ograniczony do minimum, ale nie pamiętał by ten mu podpadł, to już coś.
- Czeka mnie tona roboty papierkowej, czyli idealnie... -Wypowiedział z sarkazmem. Może przyszedł tu by uciec od szarej rzeczywistości? Bardzo prawdopodobne. - A tobie? - Dodał nieco ciszej. Widział że coś go chyba trapiło, ale szczerze wolał nie zagłębiać się w sprawy innych. Wtykanie nosa zazwyczaj nie kończy się zbyt dobrze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Pią Maj 27, 2016 9:16 pm

Tona papierkowej roboty? Chyba nie powinien narzekać. Ostatecznie to jest jakaś ta spokojniejsza część roboty, niż tylko darcie się na bandę idiotów. Zamrugał kilkakrotnie powiekami. W zasadzie gdyby jego praca polegała tylko na pisaniu i sprawdzaniu, to nie narzekałby. Ale był zbyt... butną osobą i nie wytrzymałby tak zbyt długo. On był zbyt medialny, żeby siedzieć w cieniu. I o ile praca nauczyciela nie była mu po drodze, tak w mediach... a może zostanie rządzącym? Jakimś posłem czy coś. Przyjdzie na to czas, wywalczy sobie, nawet jak jest tylko mieszańcem. Będzie jego czas, jego, wywalczy sobie w końcu to, po co nie sięgnął nigdy żaden czarnokrwisty. Fakt, może jest jeszcze na to za wcześnie, ale jak nie teraz, to kiedy?
Blizna dopiero teraz zauważył, jak bardzo zimno mu się w dłonie zrobiło. Nie miał czym ich ogrzać, więc wcisnął na moment głębiej ramiona do rękawów, ale niewiele to dawało. Chrzanić to, najwyżej znów będzie się zagrzebał w tonie chusteczek po nocach. Bo akurat dziwnym trafem jemu wcale nie było trudno zachorować, cholera. Chuchnął, wyrzucając obłok schłodzonej pary z ust. Taki mały obłoczek przykuł dosyć mocno uwagę chłopaka.
- Przyszedłem pomarznąć.
Mruknął uśmiechając się pod nosem. Kiery obłoczek się rozpłynął, Shun skupiał wzrok na mieście pod nim. Lęku wysokości nie miał, a patrzenie się na wszystkie palące się światełka w oddali napawało jakąś dziwną inspiracją. Generalnie ten widok był czymś co bardzo lubił, bo przypominało mu o tym, jak bardzo chciał osiągnąć cel i, ze ten cel jest warty wszystkiego. W końcu przypomniał sobie o tym, że przecież rozmawia z nauczycielem. No... lepiej sobie biedy nie nazbierać.
- A tak po prawdzie to po prostu lubię tutaj czasem przyjść. Jest trochę chłodno, fakt, ale dla takiego widoku to warto.
Cały czas nie odrywał wzroku od miasta rozciągającego się przed. Westchnął cicho. Ładny widoczek, bardzo ładny.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Wto Cze 07, 2016 3:27 pm

- Ja nie umiem latać, nie uciekajcie tak daleko! - ryknęło gdzieś z oddali, przerywając jakże inspirującą i głęboka cisze tego miejsca. Dziewczęcy, właściwie nawet nieco ochrypły i dziecięcy głos dało się słyszeć dużo szybciej, niż samą jego właścicielkę. Gdzieś w oddali, przy schodach na taras w powietrze wzbiło się spore stado wron, kracząc i uderzając skrzydłami w powietrzu uciekało przez biegnącą za nimi Cinry.
Schody uciekały jej spod nóg, gdy starała się dogonić ptasią gromadę. Nieskore do towarzystwa człowieka zwierzęta usiadły na barierce, lecz gdy tylko kroki dotarły ponownie do ich uszu, odleciały poza granice możliwe do przekroczenia dla człowieka. Sturluson wyskoczyła zza rogu i chwyciła barierki w obie ręce, przechylając się polową ciała nad przepaścią zatrzymując w taki sposób cały swój pęd.
- Nie odlatujcie... - jęknęła, odprowadzając ptaki stęsknionym wzrokiem. Wspięła się na najniższy szczebel ogrodzenia i stała tak przez moment, niespełna dziesięć sekund, nim zeskoczyła do tyłu nabierając powietrze w policzki i niczym chomik trzymając je tak do momentu, aż musiała ponownie odetchnąć. - Nigdy nie chcą czekać... a przecież chciałam tylko, żeby nauczyły mnie jak się przywitać...
Nieświadoma jeszcze obecności kogoś innego mruczała pod nosem słowa, dla obcych pewnie dziwne i niecodzienne. Taka była jednak sama uczennica, oryginalna i niewzruszona opinią innych. Policzki dziewczyny zarumieniły się od chłodnego powietrza, które w tym miejscu było mocno odczuwalne. Widok zapierał dech w piersiach, nie dało się temu zaprzeczyć.
- Oh! - Zwróciła się nagle głową ku dwójce, której do tej pory nie dostrzegła, zbyt zaaferowana śledzeniem ptasiego stada. Szybko odzyskała kolory na twarzy, iskra w oczach na nowo rozbłysła, a ramiona uniosły widocznie.
Rozejrzała się podejrzliwie, po czym szybko wykonała kilka kroków w stronę starszego od siebie chłopaka nie przejmując sie tym, że w ogóle się nie znają, chociaż Cinry mogła przysiąc, że widziała już tę twarz kiedyś.
- Ty! - wystrzeliła w jego stronę ręką, celując palcem wskazującym prosto na niego. - Jeżeli potrafisz rozmawiać z ptakami, to możesz mnie tego nauczyć.
Stwierdziła, z niezachwiana pewnością siebie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Wto Cze 07, 2016 8:24 pm

Chyba jego rozmówca się zawiesił. Cóż, tym lepiej dla niego, że nie musiał się wysilać na uprzejmość i z nim rozmawiać. Wpatrywał się jeszcze moment w miejskie światła w oddali, po czym uznał, że odstąpi trochę miejsca nauczycielowi. Niewiele dalej się przeniósł, ale na tyle daleko, by uznać odległość za bezpieczną dla "nie rozmawiania". Wyciągnął dłonie z rękawów. W tym chłodzie spróbował je rozgrzać pocierając dłońmi o siebie. Cóż, niewiele to dawało, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ruszając się w ten sposób, cały się rozgrzewał, więc tym lepiej się czuł. I po chwili mógł już na spokojnie dalej obserwować miasto z bezpiecznej odległości. Chociaż wiatr dął i ciskał niewidzialnymi ostrzami po policzkach to stał niewzruszony. Musiał akurat tutaj przemyśleć parę spraw. W tę mało przyjazną dla niego pogodę i porę. No, jeszcze musiał obmyślić jak to przekonać Akirę do tego, by dzisiaj dał mu spokój. Znów się zacznie, że się włóczy po nocach, a doskonale wie jak to może się skończyć.
Jasne, że wie! Ale to nie znaczy, że ma po całych dniach siedzieć w domu i czekać na cud.
Wtedy też dziwnym trafem musiał trafić na jakieś wyjątkowo upierdliwe stworzenie. Swoim wyskokiem zdążyła zdziwić bardzo mocno rogatego, aż ten wyrwał się ze swoich zamyśleń. Przez moment patrzył na nią wzrokiem "czy ciebie coś w łeb dziś uderzyło dziecko?". Jednak zaraz w głowie przypomniał sobie pytanie. I jeszcze bardziej się oburzył, bo jak w ogóle ktoś śmie go zaczepiać w tak arogancki sposób? Kto normalny pyta się o takie rzeczy.
- Jeśli uciekłaś z szpitala psychiatrycznego, to z chęcią Cię tam znów zaprowadzę.
Rany, jacy Ci ludzie są nieuważni, żeby coś takiego wypuścić na wolność. Pokręcił głową z zrezygnowaniem. Nawet nie miał zamiaru dalej konwersować z tak głupim... ptakiem? Dopiero spostrzegł, że w zasadzie nazwanie tego dzieckiem byłoby nie na miejscu i obrażające ich jakże szlachetną rasę. Ale patrząc na taki wybryk natury miał momentami ochotę podważyć równość klanów.
Nie wiedział nawet czy z kimś takim w ogóle rozmawiać. Jeszcze zacznie wokół ciebie skakać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Wto Cze 07, 2016 10:43 pm

Wstrząsnęła ramionami, czując lekkie dreszcze na łopatkach, w okolicach gdzie pomiędzy piórami pokrywającymi jej ciało znajdowały się dziury. Bardzo rzadko ubierała się "ciepło" licząc na to, że jedna czy dwie warstwy ubrań narzucone na siebie wystarczą. Teraz jednak, mimowolnie odczuwała lekki chłód, po długim biegu, gdy nagle zatrzymała się w miejscu jak to było to zrozumiałe.
- Do Ciebie mówię! - Odparła z zarzutem, z lekkim drganiem w głosie spowodowanym niską temperaturą. Mimo tego, że nos i policzki zaczerwieniły się wyraźnie, udawała niewzruszoną tym stanem rzeczy. Zrobiłaby teraz wszystko, by zwrócić na siebie uwagę nieznajomego, nie mając innego obiektu, do uspokojenia swej potrzeby gadania tak dużo, ile tylko się da. Kiedy jednak usłyszała jego odpowiedź, zakręciła się na pięcie niczym dziecięca zabawka z czujnością zwierzęta rozglądając się dookoła.
- Co? Ktoś się za mną czai? Jakiś groźny przestępca uciekł ze szpitala psychiatrycznego i teraz poluje na mnie? Chce mnie porwać i zażądać okupu... wiedziałam, że kiedyś to się zdarzy, ale nie miałam pojęcia, że tak szybko. Nie jestem przygotowana, a moja rodzina nie ma pieniędzy by zapłacić tym wrednym przestępcom. HEJ, PRZESTĘPCO, NIE BOJĘ SIE CIEBIE!
Z sekundy na sekundę podnosiła ton głosu szukając osoby, o której mógłby mówić chłopak. Ze śmiertelna powaga na twarzy zajrzała w każdą dziurę, którą mogła znaleźć na tarasie. Węszyła, prawie jakby jej nos miał jakieś specjalne, zwierzęce właściwości. Dopiero gdy wszystkie miejsca, łącznie z przestrzenią pod koszem, mysia dziurą za kępka trawy i szpara między barierkami okazała się pusta, wzrokiem wróciła do nieznajomego.
- Ty bredzisz. Wiedziałam. Wyglądasz na takiego, co nie ma do końca równo pod sufitem...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Sro Cze 08, 2016 11:33 am

Miał ochotę skoczyć z tego tarasu. Na wszystkich bogów, na co on niby teraz natrafił. Może faktycznie jest to uciekinier z wariatkowa? Wolał trzymać się tej wersji, wydawała się najrozsądniejsza. Wtedy też przypomniał sobie o swoim planie i się... przeraził. W zasadzie, to nawet nie wiedział jakby miał z taką jak ta tutaj rozmawiać. Jakie to szczęście, że ma swojego zastępcę, który przejmuje póki co za niego wszystkie obowiązki. A w przyszłości będzie robić za mówcę Blizny, podczas gdy ten będzie siedział bezpiecznie w ukryciu. Jakby miał mieć do czynienia z takimi wariatami i potencjalnymi psycholami, to lepiej siedzieć cicho i się nie wychylać. Musiał na przyszłość znaleźć sobie jakiś naprawdę dobrych sojuszników... może tak z kottur kogoś? Psowate zwykle są słabe... tylko jak on to zniesie. No nic, prędzej czy później będzie musiał zobaczyć się z Lwem. Jeszcze tylko nie wiedział czy on chce się z nim widzieć.
Wracając jednak do tego małego wariata, który był o głowę ponad niższy od rogatego. Otworzył szerzej oczy nie wierząc do końca w to co mówi ta dziewczyna. Właśnie! Może jemu to się śni? Może, cholera, zamarzł na tym polu, stracił przytomność i teraz śnią mu się takie rzeczy. Albo wrócił do domu i nawet nie pamiętał kiedy. Tak. Zdecydowanie to są jakieś zwidy, w które Shunowi nie za bardzo chciało się wierzyć.
- Ogarnij się, głupia dziewucho.
Postanowił się jednak odezwać, chociaż wiedział, że z reguły takie osoby nie dają ci spokoju. To się nazywa dopiero zaspokajanie własnej niepełnosprawności umysłowej. Nawet była raz taka książka! Tylko, że tamta dziewczyna okazała się na końcu być bardzo mądra mimo nierozgarnięcia. Tutaj w ogóle nie liczył na jakikolwiek happy end. Chcąc zatem dać do zrozumienia dziewuszce, że nie ma ochoty z nią rozmawiać, odstąpił nieco pola i odsunął się na bezpieczną odległość. Chociaż nie do końca. Bezpieczna odległość byłaby wtedy, jeśli w ogóle by sobie stąd poszedł, tak by jej nie słyszeć. Jak na kogoś tak małego miała strasznie donośny głos.
A potem zignorował, znów wpatrując się w przestrzeń miasta. I chociaż chciał, to przez ten wybryk natury nie mógł się skupić i przypomnieć sobie na czym skończył swoje przemyślenia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Sro Cze 08, 2016 4:33 pm

Nie było szansy, by milczenie ze strony rozmówcy miało w jakikolwiek sposób zakończyć jej potok słów. Zamiast tego, Cinry podeszła kolejny krok czy i dwa zaglądając wścibsko na twarz chłopaka od dołu.
- Jesteś niepełnosprawny, czy po prostu głupi? - Zapytała nagle, po krótkotrwałym, lecz intensywnym mierzeniu go spojrzeniem jasnych, stalowych oczu. Nie czuła obawy przed tą postacią, z jakiegoś powodu czuła, że mimo wszystko, pomimo jej zachowania nie uderzy jej, nie powie nic przesadnie złego. Takie miała odczucie, bądź po prostu była naiwna.
- Nie mówi się takich rzeczy komuś na powitanie. Przede wszystkim, jeżeli chcesz ze mną rozmawiać, nie możesz uciekać. - Pokiwała poważnie głową, niczym mędrzec znający wszystkie tajemnice tego świata. - Jestem Cinry. Jestem Czarnokrwistą, chyba że już to zauważyłeś. Jak pewnie się nie domyślasz, rozmawiałam właśnie z ptakami, jednak wydaje mi się, że zobaczyły Cię i ze strachu uciekły do miejsca, do którego ja nie mogą dotrzeć. Uznają mnie za część swojego stada, ale czasami zapominają, że mimo wszystko nie jestem pełnoprawnym członkiem ich gatunku. A ty kim jesteś? Wyglądasz jak zmarznięta buła w tej kurtce i w tym miejscu. I do tego chyba sie telepiesz. Nie ubrałeś się ciepło?
Lekkość z jaką przechodziła z tematu na inny była przerażająca. Nie wiadomo nawet, czy spodziewała się otrzymać odpowiedzi na pytania, które zadała wcześniej, gdyż wciskała nowe i jeszcze kolejne.
Energia jej nie opuszczała, zawinęła się jedynie mocniej ubraniami i włożyła ręce do kieszeni. Dosłownie jednak na kilka sekund, ponieważ znowu wyszarpała je gwałtownie i wystrzeliła nimi w powietrze z nową porcją energii z nieznanego źródła.
- Nie jesteś szczególnie wysoki... - stwierdziła. Wyjaśniła się nagle zagadka jej gestu wyciągania dłoni ponad swoją głowę, na równo z poziomem głowy rozmówcy. - Ale brzydki też nie jesteś. Pewnie masz powodzenie u dziewczyn. Ale tylko niskich.
Odsunęła się od niego i kilka razy obróciła wokół własnej osi, dopadając do barierek i łapiąc się ich z głośnym uderzeniem.Wzięła głęboki oddech i wypuściła z ust parę.
- Ahh jaki cudowny widok... przyszedłeś tutaj stać i wyglądać mądrze?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość

PisanieTemat: Re: Taras widokowy   Czw Cze 09, 2016 9:32 pm

Mógł się w zasadzie tego spodziewać. Tolerancja wobec takich osób była bardzo malutka, a ta dziewczyna już ją wyczerpała. Tyle, że Blizna był na tyle ogarnięty, by jej po prostu nie zdzielić po tej głupiej twarzy. Jak by to wyglądało? Dziwnie by się z tym czuł przez dłuższy czas. Ostatecznie miał jeszcze na tyle głębokie pokłady cierpliwości, żeby się nie posuwać w gniewie do takich czynów. Problem był też taki, że brzydził się przemocy wykonywanej własnymi rękoma, jakkolwiek to brzmi. Wolał przemawiać do rozsądku, niż używać siły. Tylko, że kompletnie nie wiedział jak miał rozmawiać z kimś tak dziwnym. Wobec czego na razie ignorował tą śmieszną sytuację do momentu, aż nie zaczęła wygłaszać tego swojego monologu. W połowie tej długiej wypowiedzi przeniósł na nią wzrok. Miał rację! Ta dziewczyna jest niespełna rozumu. Kto normalny rozmawiałby z ptakami? Uznawał ich za cześć... stada? Chora na umyśle jak nic. Najgorsze było to, że prócz tego była tak chorobliwie gadatliwa, że aż głowa bolała. Shun zmarszczył brwi. Kiedy już myślał, że ta kończy swoją paplaninę, to odzywała się znów, a ten dziewczęcy, piskliwy głos będzie chyba jego osobistą traumą do końca życia. Zdecydowanie, kiedy ona już się znudzi i da mu spokój, to będzie musiał przesiedzieć dzień w domu wcinając tabletki przeciwbólowe na potęgę. I jeszcze trzeba będzie przeczytać jakąś dobrą książkę dla odstresowania.
- Matka Ci nie mówiła, że za dużo gadasz? Rany...
Westchnął zrezygnowany. Zastanawiał się, czy faktycznie już się nie ewakuować, bo za bardzo wiało. A przynajmniej teraz dziwnie odczuł chłód na swoim nieosłoniętym karku, mimo, że nie powinien. W końcu jeszcze był ciepło ubrany, w takie noce to chodził obowiązkowo w takiej kurtce zimowej. Swojej jedynej od paru lat. Fakt, rękawy miała ciut za krótkie, ale bardzo ją sobie cenił.
Na stwierdzenie o powodzeniu u dziewczyn aż parsknął śmiechem. Doprawdy, co ona może wiedzieć? Nie, nie miał ani powodzenia, ani nawet nie chciał go mieć. On już od jakiegoś czasu starał się o kogoś innego i Bliznę nie interesowały pozostałe znajomości. Ewentualnie trzymał się na dystans z tego typu sprawami. I tak było to niesamowicie kłopotliwe dla niego.
- Odpoczywam od takich upierdliwych istot jak ty, ale jak widać... marnie mi to wychodzi
Potarł palcem o nos. Że też musiał akurat zapomnieć ze sobą zabrać chusteczek. W zasadzie wszystkiego, bo przy sobie miał tylko telefon, w razie gdyby brat zachciał zadzwonić. A, że potem zwykle były problemy, że nie odbiera to nauczył się przynajmniej telefon mieć ze sobą zawsze i wszędzie. Co wcale nie znaczył, ze ciągle nos miał w ekranie. Przy tak starym modelu, który dawno powinien być złomem, wręcz byłoby to niezdrowe.
Odrobinę zamyślony wzrok przeniósł z dziewczyny na miasto. Znów zaczął marzyć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Taras widokowy   

Powrót do góry Go down
 
Taras widokowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Lucid Dream :: xx :: ➜ Północna część-
Skocz do: